Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 82

Po zakończeniu pierwszego trymestru wymioty, mdłości i zawroty głowy odeszły tak, jak obiecywały wszystkie głupie książki dla przyszłych matek. Pojawił się z kolei inny problem   ̶   mój brzuch zaczął być widoczny w nawet dość luźnych ubraniach. Domyślałam się, że z powodu bycia drobną i niską nie będę w stanie ukrywać swojego stanu w nieskończoność, nie podejrzewałam jednak, że brzuch zacznie rosnąć mi z dnia na dzień. W pracy nosiłam grube swetry i wiązałam na nich fartuch pomimo tego, że było mi cholernie gorąco po całym dniu pracy, ale tylko w taki sposób byłam w stanie chować rosnącą pod ubraniami piłkę.             Moim kolejnym problemem były dni, które upłynęły od czasu kiedy zaczęłam pracę w barze: do rozprawy Gaary zostały cztery dni. Cztery pierdolone dni, w których uratowałby mnie tylko cud. Yuri była cholernie ostrożna w tym, co mówiła. Pomimo tego, że wiedziałam o niej więcej (między innymi o tym, że tak ...

Moi Kochani!

Chciałam Was bardzo serdecznie przeprosić za nieobecnośc na blogu. Niestety od kilku długich dni nie miałam dostępu do komputera i aż mnie nosiło na myśl, że nie mam jak pisać nowego rozdziału :( Mam nadzieję, że nadal jesteście ze mną. Obiecuję, że postaram się dodać nowy rozdział do końca tego roku. Proszę o cierpliwość, ponieważ rozdziały będą teraz ciut dłuższe od ostatnich (uznałam, że wolę opisać więcej niż bezsensownie rozdrabniać się na krótsze rozdziały). Przy okazji życzę Wam wszystkiego najlepszego (niestety już po Świętach, z powodu braku możliwości napisania życzeń w dniu Świąt).  Pozdrawiam Sara

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 81

Następnego wieczoru biegałam po sali i jak szalona zbierałam puste kufle po piwie ze stolików. Głośna muzyka drażniła moje uszy, po dłuższym zbieraniu bałaganu, którzy zostawili klienci dostawałam zadyszki jak diabli. Kiedy lawirowałam między jednym ze stołów i podeszłam do stolika żeby zabrać puste kufle ze stolika, przy których siedzieli studenci, zostałam zaczepiona przez jednego z nich.             - Przepraszam, czy my się skądś nie znamy?- zapytał, a ja poczułam jak moje serce wywija fikołka w piersi. Spojrzałam na chłopaka. Nie wyglądał znajomo. Nie kojarzyłam go nawet z wyglądu z uniwersyteckich korytarzy, a on, gdyby był chłopakiem z pierwszego roku, nie miał prawa kojarzyć mnie. Od czasu rozpoczęcia roku akademickiego nie byłam na uczelni.             - Musiał mnie pan z kimś pomylić. Nie kojarzę.- powiedziałam, a potem zaczęłam zbierać puste szklanki ze stołu. ...