Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 84
Kiedy jechałam do sądu jak na złość trafiłam na ogromny korek w centrum miasta. Wiedziałam, że do sądu miałam dobre dwadzieścia minut pieszo, ale nie dbałam o to. Stanie w tym korku zajęłoby mi dobrze z godzinę. Zapłaciłam taksówkarzowi należną kwotę i niczym proca wyleciałam z pojazdu. Dosłownie biegłam zatłoczonymi ulicami Tokio, a w mojej głowie rozbrzmiewała jedyna myśl: Gaara. Muszę biec ratować Gaare. Zatrzymałam się, kiedy moja komórka zaczęła dzwonić. Była to Sakura. - Sara, gdzie jesteś? Sędzia zarządził przerwę. Podobno Yuri źle się poczuła i potrzebowała chwili, żeby dojśc do siebie po tym, jak zobaczyła Gaare na sali sądowej. Za piętnaście minut wznawiają proces. - powiedziała, a ja zaklęłam tak siarczyście, że starsza kobieta obok mnie posłała mi pełne dezaprobaty spojrzenie. ...