Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 59

Po powrocie do Tokio i ogłoszeniu zaręczyn Sasuke i Sakury, wujek zaczął nabijać się z Itachiego, że jego dzieci biorą ślub w odwrotnej kolejności od oczekiwanej. -Macie szczęście, że jesteśmy zaprawieni w boju z Sarą i Gaarą. To co, ślub jakoś za dwa lub trzy miesiące?- wujek wyszczerzył się do nas, a my zaczęliśmy się śmiać. -Nie, tato. Póki co skupiamy się na studiach. Rozmawialiśmy z Sakurą i uznaliśmy, że najlepszy będzie przyszły rok jakoś późną wiosną lub wczesnym latem. Naprawdę z nami możecie obejść się spokojnie.- powiedział Sasuke. Wydawał się odprężony jak nigdy. -A czy gdyby udało nam się zaplanować ślub latem tego roku, też bylibyście zainteresowani? Uwierzcie, że na pewno dam radę coś przygotować. Mam w tym niezłą wprawę.- powiedziała ciocia, a my znowu zaczęliśmy się śmiać. -Nie. Naprawdę nie chcemy niczego przyśpieszać. Niech wszystko dzieje się spokojnie. Nie mamy ochoty na żadne szaleństwa. Gaara i Sara to była inna historia i wszyscy wiemy dlaczego pobrali ...

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 58

Sylwestrową zabawę, a raczej wszystko co należało przed nią zrobić mogę śmiało opisać w kilku krokach, i skwitować jednym słowem:                 PORAŻKA! 1. Przygotowania do zabawy sylwestrowej zaczęły się w naszym pokoju od niemal samego rana. Gaara zaczął wyrzucać ze swojej torby wszystkie ubrania, a kiedy wyrzucił wszystko, co w niej było, okazało się, że zapomniał garnituru na dzisiejszą zabawę sylwestrową. 2. Kiedy zeszliśmy na śniadanie okazało się, że wczoraj nie doczytaliśmy informacji o tym, że będzie ono podane godzinę wcześniej i o tyle wcześniej się skończy, przez wzgląd na przygotowanie sali do balu. Oznaczało to, że byliśmy skazani na siedzenie głodni jak wilki do godziny dwunastej. 3. Gaara zaproponował, żebyśmy ubrali się ciepło i zeszli do wioski na śniadanie, oraz przy okazji znaleźli dla niego garnituru na zabawę. Zgodziłam się, ponieważ i tak nie widziałam lepszej alternatywy. 4. ...

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 57

Po kolacji wróciłam z Gaarą do pokoju. Od czasu, kiedy Norweg odprowadził mnie do hotelu, mój mąż był dziwnie milczący i tak posępny, jakby ktoś wrzucił mu w buty kamienie i kazał iść wiele kilometrów. Bez słowa zrzucił z siebie kurtkę i spodnie od kombinezonu, a potem gruby sweter. Został w koszulce z mikrofibry i dresach. -Padam z nóg! Jedyne o czy marzę to długa gorąca kąpiel.- mruknęłam i przeciągnęłam się. -W takim razie idź pierwsza. Ja chciałbym zapalić.- Gaara wzruszył ramionami, a potem wygrzebał ze swojej kurtki paczkę Marlboro i zaczął przeszukiwać resztę kieszeni w poszukiwaniu zapalniczki. -Jesteś pewny? Chciałeś kochać się w tej dużej wannie hotelowej i myślałam...- zaczęłam, ale Gaara szybko mnie uciszył. -Nie mam ochoty. Dzisiejszy dzień na stoku za bardzo mnie wymęczył. Idź się wykąp, a ja pójdę w tym czasie zapalić.- powiedział, a potem odwrócił się na pięcie i wyszedł na taras.             Po pół godzi...