Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 78
Kiedy razem z Marie wyszłyśmy z obskurnego hotelu,
lało jak z cebra. Marie szybko poszła w stronę auta, ja z kolei w stronę klubu.
Uznałam, że pogoda nie mogła bardziej mi sprzyjać, ponieważ kiedy dotarłam pod
tylne wejście do klubu, wyglądałam gorzej jak siedem nieszczęść. Dygotałam z
zimna, miałam sine usta, a ciosy, które zadała mi Marie bolały jak jasna
cholera. Usiadłam w cieniu, pod małym daszkiem i owinęłam ręce w kolanach.
-Moje dziecko, będziesz biedne mając taką matkę. Ja
z koli będę bardziej, jeśli odziedziczysz moje geny i na dodatek przewyższysz
mnie pomysłowością.- mruknęłam do siebie, a potem głęboko odetchnęłam.
Siedziałam
skulona i drżąca około pół godziny, zanim ktoś pojawił się przy drzwiach. Były
to dwie roześmiane dziewczyny, mniej więcej w moim wieku, lub starsze
maksymalnie o kilka lat. Rozmawiały o poprzednim wieczorze, kiedy jeden z
klientów udawał ważniaka przed przyjaciółmi i w efekcie, skończył w kiblu.
-Na nasze nieszczęście tacy kretyni to tu norma.
Gdyby nie to, że dość dobrze płacą, to...
-O, mój Boże, Hanako, spójrz!!!- jedna z dziewczyn
krzyknęła. Drgnęłam, kiedy poczułam na sobie ich wzrok. Podniosłam głowę i
nasze spojrzenia się przecięły.
-Myślisz, że to...
-Ćpunka? Bardzo możliwe.- poczułam nieprzyjemne
ukłucie na to określenie.- Halo, słyszysz nas?
-Hanako, nie podchodź do niej. A co będzie, jeśli
cię zaatakuje?- chwilę później poczułam na ramieniu ciepły dotyk. Uruchomiłam w
sobie wszystkie pokłady aktorstwa jakie miałam. Wzdrygnęłam się i szybko
odsunęłam pod ścianę. Dyszałam, kiedy zaczęłam wpatrywać się w dziewczynę.
-Kim jesteś?- zapytałam drżącym głosem. Dygotanie z
zimna przydało mi się idealnie.
-Nazywam się Hanako. Jestem kelnerką w klubie, pod
drzwiami którego siedzisz. Mogę wiedzieć z kim mam przyjemność?
-Mam na imię Tamiko.- razem z Marie uznałyśmy, że to
imię nie będzie rzucać się w oczy, ponieważ nikt z naszych bliskich znajomych
się tak nie przedstawia.
-Mogę wiedzieć co robisz na tyłach naszego klubu
przemoczona do suchej nitki? Przez chwilę myślałyśmy, że jesteś naćpana, jednak
jak dla mnie jesteś za bardzo przytomna jak na ćpunkę.
-Ja... Ja...- zacięłam się, a potem zaniosłam
histerycznym szlochem. Zjechałam po ścianie i znowu ukryłam twarz w dłoniach.-
Przepraszam. Już sobie idę... Ja po prostu... Po prostu musiałam się schować.
-Schować? Przed czym? Przed deszczem? Możemy dać ci
parasol i...
-Przed nim...- powiedziałam cicho, a potem zaczęłam
drżeć na całym ciele jeszcze bardziej.
-Przed nim... To stąd te obrażenia? Ktoś cię pobił?
Yuri, otwórz drzwi. Tamiko, chodź z nami. Przyda ci się gorąca herbata, ręcznik
i jakieś ciuchy na zmianę.- drgnęłam na imię dziewczyny, ponieważ to własnie
Yuri oskarżyła mojego męża o gwałt. Kiedy podeszła do mnie żeby pomóc mi wstać,
zauważyłam, że jej policzek jest lekko siny w jednym miejscu, a mój żołądek na
ten widok wywinął fikołka.
Kiedy
siedziałam na kanapie owinięta w koc, do klubu przyszły dwie następne kelnerki.
Wszystkie usiadły na przeciwko mnie jak w jakimś kole wzajemnej adoracji i
mierzyły bacznym spojrzeniem.
-Zobaczycie, będziemy mieć przez nią kłopoty. Szef
się wścieknie, kiedy zobaczy taką przybłędę.- jedna z kelnerek, ruda z wytatuowaną
ręką mierzyła mnie wściekłym spojrzeniem. Zrobiłam przestraszoną minę i szybko
schyliłam głowę.
-Takada, przestań. Widzisz, że dziewczyna jest
przerażona. Czy mogłabyś nam coś o sobie powiedzieć? Jakim cudem znalazłaś się
w tak obskurnej dzielnicy o tej porze, w dodatku w takim stanie?- Hanako, która
siedziała najbliżej mnie, podała mi kubek z parującą herbatą.
-Mam na imię Tamiko. Mam dwadzieścia lat. Ja... Nie
wiem za bardzo jak się tu znalazłam. Wybiegłam z domu, przed siebie...-
mruknęłam słabym głosem, wymusiłam również drżenie palców i warg.
-Tak po prostu wybiegłaś z domu i udawałaś Forresta
Gumpa?- znowu ruda kelnerka zmierzyła mnie wzrokiem. Całe moje ciało zaczęło
drżeć, a potem z moich oczu popłynęły łzy.
-Wybiegłam po tym jak... Jak on mi ro zrobił... Jak
rzucił się na mnie z pięściami...- wydukałam. Hanako położyła mi dłoń na
ramieniu i mocno zacisnęła palce.
-Powiem ci tak, jeśli chodzi o nas, ostatnią rzeczą
jakiej musisz się wstydzić jest to, skąd masz te rany. Powiedz nam, co się
stało, a my postaramy się pomóc.
-Znam mojego faceta od dwóch lat. W mojej rodzinie przelewała
się tylko wódka, ale nigdy nie mieliśmy pieniędzy na jedzenie czy rzeczy, które
są potrzebne do normalnego życia. Wódka i prochy. To było całe moje życie.
Kojiego poznałam przed przypadek. Pracowałam w kawiarni, żeby móc odkładać na
jakiekolwiek potrzeby. Był przystojny, zabawny, pachniał drogimi perfumami. Nie
sądziłam, że wpadnę mu w oko, ale przychodził coraz częściej i zaczął mnie
zagadywać. Nie łamałam zasad i nigdy z nim nie flirtowałam, ale parę razy
czekał na mnie po pracy i proponował odprowadzenie do metra. Tak zaczęła się
nasza znajomość. Wyprowadziłam się do niego po raptem miesiącu znajomości...
Teraz wiem, że był to największy błąd mojego życia. Miał takie same słabości
jak moi rodzice. Jednak w porównaniu do nich miał na to wszystko pieniądze...
Od dwóch lat on...- zachłysnęłam się powietrzem, a potem znowu zaniosłam się
płaczem.
-Bił cię?- zapytała Yuri, a ja przygryzłam wargę tak
mocno, że strup po uderzeniu Marie otworzył się, a po brodzie zaczęła ciec mi
krew.
-Poniżał mnie, bił i brał za każdym razem, kiedy
miał na to ochotę. Po ostatnim razie uciekłam. Biegłam przed siebie dopóki nie
opadłam z sił. Nie wiem nawet, jak się tu znalazłam.
-Mam dziwne wrażenie, że ten klub przyciąga jakieś
dziewczyny z problemami... Dobra, ja idę zagadać do szefa. Poczekajcie na
mnie.- ruda wydra wstała, a potem wyszła drzwiami, które prowadziły na halę.
Przeszło mi przez myśl, że szef zjawi się we własnej osobie i każe mi stąd iść
w podskokach.
Wiedziałam,
że za łatwo poszło, powiedziałam do siebie w myślach, a potem zaczęłam wymyślać
plany awaryjne, jednak drzwi otworzyły się szybciej, niż planowałam
Szef
był wysokim, postawnym mężczyzną o ciemnej krótkiej fryzurze przyprószonej
siwizną na skroniach. Facet mógł mieć niewiele ponad czterdzieści lat i widać
było, że nie oszczędzał się na siłowni.
-To ta dziewczyna, o której mówiłam. Tamiko. Yuri i
Hanako znalazły ją pod tylnym wejściem do klubu.- facet przysunął krzesło i
pochylił się w moją stronę. Miał jasne błyszczące oczy, które epatowały ciepłem.
Jego wygląd mógł być mylący, ale kiedy na mnie spojrzał wiedziałam już, że jest
dobrym człowiekiem.
-Yasu powiedziała mi, co cię spotkało. Czy to
prawda?- zapytał, a ja zadrżałam i niepewnie kiwnęłam głową.
-Chciałabym żeby to było kłamstwo, ale niestety
spotkałam na swojej drodze niewłaściwego człowieka. Przepraszam, nie chciałam
sprawiać kłopotów. Rozumiem, że wszyscy zaraz zaczynacie pracę. Nie będę
przeszkadzać. Jeśli mogę, dopiję herbatę i już sobie idę.
-Masz gdzie iść?- zapytał szef, a potem pokrzepiającym
gestem poklepał wierzch mojej dłoni.
-Nie, ale... To nie problem. Może uda mi się
zaczepić w jakimś przytułku czy coś. Mam nadzieję, że jedna noc nie będzie dla
nich problemem.
-W takim razie dzisiejszą noc spędzisz tutaj. Na
dworze leje, a ja nie chcę cię mieć na sumieniu. Uwierz, że twoja historia jest
jedną z tych, które łączą cię z moimi pracownicami. One wszystkie zaczynały od
takiego momentu, w jakim ty aktualnie jesteś.
-Nie chcę sprowadzać na was kłopotów. Mój były jest
szalony i wcale się nie zdziwię, jeśli już mnie szuka.- głośno zaciągnęłam się
powietrzem i niby odruchowo sięgnęłam do obitego policzka.- Będzie lepiej jeśli
sobie pójdę.
-Zostaniesz tutaj. Bez dyskusji. Yuri, Hanako
zajmijcie się nią. Yasu, Akiko, idźcie na salę. Schodzą się pierwsi klienci.
Poza tym Hideyoshi już jest. Mam z nim do omówienia kilka rzeczy.- uważnie
nadstawiłam uszu. Imię, które wymówił właściciel klubu nigdy wcześniej nie
obiło mi się o uszy. Tak więc albo facet nie był żadną znaczącą postacią, albo moi
znajomi nic o nim nie wiedzieli.
Hanako
dała mi jakąś bluzkę i jeansy, a potem kazała się przebrać. Ciuchy były na mnie
za duże o dobre dwa rozmiary, ale w porównaniu do moich przemoczonych szmat,
wydawały mi się wręcz idealne. Kiedy wyszłam z toalety w pomieszczeniu
siedziała Yuri, a raczej ścieliła mi coś w rodzaju posłania na jednej z
obdartych skórzanych kanap. Kiedy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się ciepło. Ja z
kolei miałam ochotę udusić ją własnymi rękoma.
-Gdzie Hanako?- zapytałam niepewnie, a Yuri się
zaśmiała. Musiałam przyznać, że nie należała do zbyt pięknych, ale kiedy się
uśmiechała, wyglądała dość uroczo.
-Aż tak bardzo się mnie boisz, że nie chcesz ze mną
siedzieć sama? Hanako poszła na salę. O tej porze zaczyna się największy ruch i
potrzebne są każde wolne ręce do pracy. Kiedy skończę przygotowywać jakieś w
miarę normalne warunki dla ciebie, też będę musiała tam iść.
-Jest was za mało do pracy?- zapytałam, a potem
usiadłam na jednym z krzeseł. Czułam, że lekko kręci mi się w głowie.
-Dobrze się czujesz?- Yuri podeszła do mnie, a potem
położyła mi rękę na czole. Odsunęłam się tak gwałtownie, że omal nie wywróciłam
się razem z krzesłem.- Przepraszam.
-Nie, to... Przepraszam. Tak nagłe ruchy nie budzą
za dobrych wspomnień. Tak, dobrze się czuję. Po prostu od kilkunastu godzin nic
nie jadłam. I schodzą ze mnie emocje.- wzruszyłam ramionami, a dziewczyna
rzuciła mi Snickersa i puszkę coli.
Maleństwo,
wybacz mi te jakże zdrowe posiłki, ale to w imię ważnej misji, powiedziałam do
siebie w myślach, a potem rozerwałam folię i odgryzłam kawałek. Gardło mi się
zacisnęło i poczułam jak wszystko podchodzi mi do góry, ale dałam radę
przetrzymać falę mdłości. Kiedy skończyłam, poczułam jak trochę rozjaśniło mi
się w głowie.
-Mam nadzieję, że ci się polepszyło. Tak, jest nas
dość mało, dlatego, że ten klub jest dość specyficzny.
-To klub ze striptizem?- zapytałam, a Yuri aż się
wzdrygnęła.
-Nigdy więcej tak nie mów! To żaden klub ze
striptizem, my z kolei nie jesteśmy prywatnymi dziwkami, a nasz szef nie jest
naszym alfonsem. Gdyby nie on my... Tak jak powiedział, każda z nas zaczynała w
takim punkcie, w jakim jesteś teraz. Każda z nas dzięki niemu miała szansę
zacząć od zera i jakoś wyjść na prostą.- Yuri wyciągnęła ręce, żeby chwycić za
koc i odsłoniła swoje nadgarstki, a ja dostrzegłam po jednej poziomej bliźnie
na każdym z nich.- To dzięki niemu mamy za co żyć i mamy prawo do dobrej pracy.
-Twój policzek... To też historia jak moja? Ciebie
również bił partner?- Yuri uśmiechnęła się kącikiem ust, a potem założyła mi
niesforny kosmyk włosów za ucho.
-To? Nie. Jakiś czas temu miałam po prostu do
czynienia z dość natrętnym klientem. Nic więcej.- na jej słowa mój żołądek
zacisnął się w supeł.- Ciebie spotkało dużo większe nieszczęście. Ktoś kto
powinien cię kochać i chronić kiepsko się spisał.
-Miałam pecha. Powinnam była odejść w momencie,
kiedy zrobił to pierwszy raz, ale... Bałam się. Bałam się tego, że zostanę sama
i nikt oprócz niego nigdy więcej nie będzie mnie chciał... Przepraszam was za
kłopoty jakie sprawiłam. Obiecuję, że z samego rana zniknę.
-To żaden kłopot. Ośmielę się raczej powiedzieć, że
miałaś ogromne szczęście, że trafiłaś do nas. Ta okolica jest okropna, jedna z
gorszych w Tokio. Gdyby znalazł cię kto inny, wolę nie myśleć co mogłoby się
stać.
-W takim razie naprawdę miałam szczęście.- blado się
uśmiechnęłam, a potem zaczęłam ziewać.
-Będzie lepiej jeśli na chwilę się położysz. Mam
nadzieję, że nie będzie przeszkadzała ci głośna muzyka, ale niestety nie możemy
jej ściszyć. Gdybyś czegoś potrzebowała wyjdź na salę i spróbuj złapać którąś z
nas. Chętnie ci pomożemy. A teraz przepraszam, ale chciałabym pójść na salę i
pomóc moim koleżankom. Dochodzi północ, więc na pewno wszystkie stoliki są już
zajęte.
Kiedy
Yuri wyszła weszłam pod koc i opatuliłam się.
-Co za miła i pomocna suka...- mruknęłam do siebie,
a potem poczułam, jak zmaga mnie silne zmęczenie. Wiedziałam o ciąży dopiero od
pięciu dni, ale zadziałało na mnie chyba jakieś placebo z nią związane. Od
czasu, kiedy ginekolog potwierdził mój stan dużo szybciej się męczyłam,
częściej byłam zmęczona oraz dużo częściej atakowały mnie mdłości. Kiedy miałam
chwilę, zajrzałam do internetu i przeczytałam, że każda kobieta może
indywidualnie przechodzić pewne objawy, ja z kolei najwidoczniej zaczęłam czuć
się źle dopiero w drugim miesiącu. Wiedziałam, że kiedy Gaara będzie miał
rozprawę, będę powoli dobijać do czwartego miesiąca, a to oznaczało, że mojego
brzucha nie da się ukryć.- Tak samo jak przed nimi wszystkimi...
Obudziły
mnie chichoty. Zerwałam się do pozycji siedzącej, a kiedy zaczęłam mieć
karuzelę w głowie pożałowałam tak szybkiego ruchu.
-Ojej, przepraszamy. Obudziłyśmy cię?- Hanako
uśmiechnęła się do mnie.
-Nie. Mam lekki sen, więc nawet kroki mogłyby mnie
wybudzić. Chyba, że jestem bardzo zmęczona, wtedy śpię mocniej.- mruknęłam, a
potem przeciągnęłam się.- Już skończyłyście pracę?
-Mamy przerwę. O drugiej zawsze mamy pól godziny
przerwy, żeby coś zjeść i chwilę odpocząć.- druga. Chwilę po drugiej kamery
zarejestrowały Gaare i tą dziewczynę na tyłach klubu. Poczułam zimny dreszcz na
plecach.
-Kto wtedy obsługuje?
-Nikt. Klienci są tak pijani, że z reguły zasypiają
przy ladzie, albo bujają się w rytm muzyki jak zombiee. Nikt nawet nie zauważa,
że nie ma nas na sali. A nawet jeśli już ktoś zauważy, szef na chwilę przejmuje
obowiązki barmana. Czujemy się tu bezpiecznie i mamy zapewnione godziwe
warunki. Z naszymi... Referencjami to
najlepsza praca jaką mogłyśmy dostać. I najlepszy szef jaki mógł nam się trafić.- Yuri wstała z krzesła.
Przebrała się od czasu, kiedy ją widziałam. Miała na sobie wydekoltowany top i
krótką skórzaną spódniczkę.
Musiałam
przyznać, że w mocnym makijażu i zrobionej fryzurze wyglądała zachęcająco. Była
też zgrabna. Od razu przemknęło mi przez myśl, że być może to przyciągnęło
wzrok Gaary, jeśli Yuri była tak ubrana w dniu rzekomego gwałtu, a potem miałam
ochotę uderzyć się za takie myślenie.
-Cieszę się, że ktoś wam pomógł.- przygryzłam dolną
wargę.
-A ty masz pracę?- podskoczyłam, kiedy usłyszałam
męski głos za plecami. Odwróciłam się w stronę wyjścia na salę. W drzwiach stał
szef. Miał podwinięte rękawy w koszuli, a dwa guziki pod szyją były rozpięte.
Opierał się ramieniem o framugę.
-Nie. Zwolniłam się z kawiarni, kiedy zamieszkałam
ze swoim byłym. On... nie życzył sobie żebym pracowała. Teraz myślę, że nie
chciał, abym miała swoje pieniądze. Że mogłabym od niego odejść...- zaczęłam
gapić się w jeden punkt.
-Pracowałaś jako kelnerka w nocnym klubie?- zaczęłam
przecząco kręcić głową.
-Ale pracowałam jako kelnerka w kawiarni. Myślę, że ta
praca jest do siebie podobna.- mruknęłam, a jednocześnie nie mogłam uwierzyć w
swoje szczęście. Gdybym miała takie, siedząc z moim mężem i kłócąc się z nim o
rację w jakiejś sprawie, skreśliłabym los na loterii.
-Yuri i Hanako przeszkolą cię wieczorem. A teraz
dziewczyny, zapraszam was z powrotem na salę, a z tobą Tamiko, chciałbym
porozmawiać w cztery oczy.- dziewczyny jak jeden mąż wyszły z zaplecza, a szef
zajął miejsce jednej ze swoich pracownic.- Odpowiedziałabyś mi na kilka pytań?
Niepewnie
kiwnęłam głową, a moje ciśnienie od razu poszybowało w górę. Modliłam się o to,
żeby szef nie podejrzewał spisku z mojej strony.
-Czy twoja historia to prawda?- zapytał, a ja westchnęłam
i spojrzałam w oczy facetowi. Odpowiedziałam dopiero po chwili.
-Tak. To prawda... Moja historia nie jest za
ciekawa, ale przysięgam, że jeśli da mi pan szansę to... To będę ciężko
pracować i nie przyniosę panu wstydu.- zacisnęłam ręce na kocu, którym byłam
nakryta.
-Czy jesteś gotowa? Praca tu to nie jest łaskotanie
po plecach.
-Dam radę, na pewno. Poza tym praca pozwoli mi
zapomnieć o tym, co mnie spotkało. Tylko, że... Nie mam nic. Wszystko zostało w
domu mojego byłego. Nie chcę tam wracać, bo boję się, że mnie zabije...
-Spokojnie. Ufam, że jesteś uczciwą osobą. Dam ci
coś w rodzaju zaliczki, żebyś mogła wynająć sobie jakieś lokum, będziesz mogła
kupić ubrania i coś do jedzenia. Cieszę się, kiedy mogę pomóc komuś, kto jest
w takiej sytuacji, jak twoja. Mam nadzieję, że będzie ci tu dobrze i niedługo
złe wspomnienia nie będą tak bolesne.
-Też mam taką nadzieję. Dziękuję za pomoc i za danie
szansy. Obiecuję, że pana nie zawiodę.- blado się uśmiechnęłam, a potem
modliłam się, żeby nie okazało się, że wszystko mi się śni. Kiedy szef wyszedł
odetchnęłam głęboko.- Boże, pomóż, proszę. Za łatwo... To wszystko poszło za
łatwo.
Moi wspaniali Czytelnicy! Bardzo, bardzo Was przepraszam za takie opóźnienie w notce, ale niestety miałam... Pewne problemy, z którymi udało mi się uporać dopiero kilka dni temu. Ciągle marzyłam o tym, żeby usiąść do komputera i pisać dalszą historię Gaary i Sary, ponieważ mam już ułożoną całą historię do końca, a kiedy nie przelewam tego na papier od razu, wersja zmienia się kilkanaście razy, co nie daje, jak dla mnie, zadowalającego efektu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi takie zaniedbanie, ale w głębi duszy liczę na to, że dalsze rozdziały wynagrodzą Wam czekanie.
Serdecznie pozdrawiam,
Sara
Ahhh nie mogłam sie już doczekać, a teraz nie mogę doczekać się jeszcze bardziej ❤ Kochana Twoje opowiadania są genialne ❤ Czekam na kolejną część ❤
OdpowiedzUsuń~ Dominika
Cieszę się że wreszcie wstawiłaś rozdział �� już nie mogłam się doczekać :) jestem strasznie ciekawa co będzie dalej :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że rozdział pojawi się szybciej, ale też nie chcę cię pospieszać
Do następnego
~Magda