Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11
-Dogadałaś
się z nim w końcu, czy nie?!- usłyszałam z salonu. Weszłam tam, a Sakura
uśmiechnęła się do mnie szeroko.
-Sasuke
miał rację, że to uparty baran, ale owszem dogadaliśmy się po dość konkretnej
wymianie zdań.-wzruszyłam ramionami. Modliłam się, aby mój wygląda nie uległ
jakiejś dużej zmianie po tym, jak się dzisiaj kochałam.
-No
to bardzo dobrze. Żeście się zagadali. Jest prawie dwudziesta trzecia.
-Oglądaliśmy
jeszcze X-Men! I piłam herbatę. No i oczywiście rozmawialiśmy. Sama nie wiem,
kiedy czas tak zleciał. Przy nim płynie zupełnie inaczej.- uśmiechnęłam się do
mojej przyjaciółki.
-Czyżby
moja kuzyneczka się zakochała?- Itachi poruszył brwiami, a ja wybuchłam
śmiechem.
-O
zakochaniu to jeszcze za szybko. Na pewno bardzo mi się podoba. No i...
-No
i co? Co masz jeszcze do powiedzenia?
-Poprosił
mnie o chodzenie. Może nie dosłownie poprosił, ale powiedział, że chciałby
żebym z nim była. No a ja się zgodziłam.- wzruszyłam ramionami, jakby to była
najnormalniejsza rzecz na świecie.
-Jesteście
razem? Z Gaarą?- Itachi zrobił okrągłe oczy ze zdziwienia.
-Nie.
Ze Świętym Walentym. Jasne, że z Gaarą. Flirtujemy ze sobą chyba od dobrego
miesiąca... Z resztą czuję się przy nim tak... normalnie. Jestem sobą od A do
Z.
-Cóż,
mi to tam nie przeszkadza. Nie wiem tylko jak Sasuke będzie się na to
zapatrywał. W końcu to jego dość dobry kumpel. Znają się od dziecka.
-Rany!
Przecież nie oświadczył mi się tylko zapytał o chodzenie! To jeszcze nie jest
koniec świata. Jeśli po jakimś czasie okaże się, że nie jest na ze sobą dobrze
skończymy to i tyle. Setki tysięcy ludzi dobiera się w pary, a potem związki
się rozlatują. Nasz też może tak skończyć. Mam dopiero osiemnaście lat i nie
zamierzam przejmować się zdaniem innych.
-Już
wiem za co ten chłopak tak bardzo cię polubił, kuzyneczko. Tyle co o nim
słyszałem, to dobry koleś. Nie ma problemów z prawem, jest ułożony i pochodzi z
bardzo bogatej rodziny. Trzeba przyznać, że trafiłaś bardzo wysokie noty.
-Nie
obchodzi mnie czy jest bogaty. Mógłby być samym księciem. Gdyby był dupkiem w
życiu bym się nim nie zainteresowała.
Kiedy poszłam z Sakurą do sypialni
ona od razu posadziła mnie na łóżku.
-Chcę
usłyszeć o wszystkim do czego między wami doszło. Nie wierzę, że będąc z nim
sam na sam nie pokazałaś swojej rogatej duszy. Z resztą oczy świecą ci się jak
Bożonarodzeniowa choinka.
-Spałam
z nim. Oczywiście, że nie byłam aż tak opanowana. Szczególnie, kiedy pokazywał
mi ruchy karate.
-Jest
karateką? Nie dość, że wygląda jak model, to jeszcze jest wysportowany.
-Zna
karate, shaolin i aikido. Dodatkowo chodzi na siłownię.
-Natura
była dla niego hojna.- to nie było pytanie, ale zanim zdążyłam się w tym
zorientować odpowiedziałam.
-Chyba
trochę za bardzo. Czuję się tak dziwnie. Kiedy wyszliśmy od niego z domu cała
ta namiętność z jaką się kochaliśmy zupełnie się rozpłynęła.
-Nie
oczekuj tego, że za każdym razem będzie jak w łóżku. Czasem musi być normalnie.
Poza tym chyba musiała spodobać mu się nie tylko pod tym względem. Inaczej
wszedłby z tobą zupełnie inny układ. Cieszę się. Wiem, że ci się podobał.
-Jestem
bardzo zadowolona z zaistniałeś sytuacji. I po cichu mam nadzieję, że będzie
tylko lepiej.
Pierwszego dnia w szkole okazało
się, że w naszej klasie przeważają dziewczyny. W dodatku jedną z nich była
Karin razem z koleżankami. Była również Ino, do której od razu podeszłyśmy.
-Cześć!
Więc jesteśmy razem w klasie! W końcu będę miała jakieś normalne koleżanki!-
powiedziała uśmiechając się do nas.- Hinata, przedstawiam ci Sakurę Haruno i
Sarę Iregiro. Sara jest kuzynką Itachiego Uchiha i Sasuke Uchiha. Sakura to jej
najlepsza przyjaciółka. Poznały się w Stanach Zjednoczonych. Dziewczyny to moja
dobra koleżanka Hinata Hyuuga.
-Miło
mi was poznać.- dziewczyna powiedziała cichym głosikiem, a potem nieśmiało się
uśmiechnęła.
-Mam
dla was małą wskazówkę. Raczej nie afiszujcie się, że tak dobrze znacie braci
Uchiha, Szczególnie Sara. Uwierz mi, że cała żeńska część tej klasy, oprócz
mnie i Hinaty, ugania się za Sasuke od czasu, kiedy tylko przyszły do tej
szkoły. Niezbyt interesował się dziewczynami na samym początku. Przynajmniej
nie po to, żeby z którąkolwiek umawiać się na randki. Módlcie się żeby Karin
nie okazała się zbyt wylewna w tym temacie.
-Co
z resztą chłopaków?- zapytała Sakura.
-Cóż,
można powiedzieć, że Sai, Naruto, Gaara, Sasuke i Shikamaru tworzą coś w
rodzaju najbardziej pożądanych kawalerów w szkole. Oprócz Shikamaru, który
spotyka się z Temari Sabaku wszyscy są wolni.
-Myślałam,
że umawiasz się z Saiem.-powiedziałam i poczułam jak coś ściska mi się w
brzuchu.
-Bo
umawiam, ale póki nie jest to oficjalne nie mogę mówić, że jesteśmy razem. I
nie chcę. Większa część tych dziewczyn wydrapałaby mi za to oczy.
-Czyli
to, że Sara jest z Gaarą też nie powinno ujrzeć światła dziennego?- zapytała
Sakura, a Ino szybko odwróciła się w moją stronę.
-Jesteście
razem?- zapytała, a ja kiwnęłam głową.- Jeśli lubisz swoją twarz nie powinnaś
mówić o tym nawet szeptem. Gaara jest zaraz po Sasuke najbardziej pożądanym
chłopakiem w tej szkole.
Jęknęłam
niezadowolona słysząc to.
Już po trzeciej lekcji przekonałam
się o co chodziło Ino. Była to przerwa obiadowa, a jako że pogoda dopisywała
postanowiłyśmy spędzić przerwę na zewnątrz. Zajęłyśmy miejsce gdzieś na uboczu,
żeby nie zwracać na siebie zbytniej uwagi, a potem zaczęłyśmy rozpakowywać
torby w poszukiwaniu śniadania. Z wściekłością zauważyłam, że nie wzięłam
swojego pudełka z domu.
-Niech
to szlag! Nie wzięłam obiadu z domu...- mruknęłam odrzucając torbę od siebie.
-Podzielę
się z tobą swoim. I tak nie powinnam się przejadać, bo na następnej lekcji mamy
wychowanie fizyczne.- mruknęła i podała mi swoje pudełko.
-Itachi
przyjechał.-powiedziała Ino, a ja zakrztusiłam się ryżem, który przeżuwałam.
Cała czerwona odwróciłam się w stronę mojego kuzyna, który wyglądał jak gwiazda
filmowa i zwracał uwagę większości osób obecnych na podwórku. Niósł w reku moje
pudełko owinięte w serwetkę w cętki.
-O
nie, nie, nie, nie...- mruczałam pod nosem. Zerwałam się na równe nogi i
pobiegłam w jego stronę jednocześnie ciągnąc go z powrotem na parking.
-Co
ty robisz? Mama chciała żebym przywiózł ci śniadanie. Zapomniałaś go
sklerotyczko.- na moje szczęście nie mówił tego zbyt głośno.
-W
tej szkole panuje kult Uchiha. Nie chcę mieć kłopotów, więc jak możesz udawaj,
że...
-Tu
na udawanie jest chyba już trochę za późno.- powiedział, a ja odwróciłam się za
jego spojrzeniem. W naszą stronę szedł Sasuke.
-Coś
się stało?- zapytał i podszedł do mnie.
-Um.
Sasuke! Słuchaj, zapomniałem ci powiedzieć, że to jest... Moja nowa wokalistka!
Chciałem przyjść do ciebie i aż nie mogłem się nadziwić, kiedy ją tu
zobaczyłem! Dlaczego nie mówiłaś, że chodzisz do szkoły z moim bratem?
Wcześniej bym was sobie przedstawił! Tak więc Sasuke poznaj to jest Sara
Iregiro. Saro, to mój młodszy brat.
-Miło
mi cię poznać!- ukłoniłam się nisko. Sasuke wyglądał jak ktoś oglądający
kiepskie kino.
-Co
wam odwaliło, doskonale wiem kim jest...- kopnęłam Sasuke w łydkę, a ten zawył
z bólu.- Co ty odpieprzasz?!
-Zamknij
się, albo będę miała w tej szkole piekło!- warknęłam, a on rozejrzał się wokół.
-Zrozumiałem
o co chodzi. Cóż... Powiem, że NIEMIŁO CIĘ BYŁO POZNAĆ WALNIĘTA DZIEWCZYNKO.-
puścił do mnie oko i poszedł sobie. Odetchnęłam głęboko słysząc jego słowa.
-Jak
zawsze uroczy. Cóż, najwidoczniej nie przypadłaś mu do gustu. To znaczy, że nie
chcesz tego obiadu?- kiwnęłam przecząco głową.- Dobra w takim razie zabieram go
z powrotem do domu. Porozmawiamy jak wrócicie. Zbieram się.
-Do
później.-mruknęłam i odetchnęłam idąc z powrotem do dziewczyn. Siadając na kocu
westchnęłam.
-Świetne
ci poszło. Chociaż i tak na pewno kilka dziewczyn ma ci za złe, że w ogóle
śmiałaś spojrzeć na Sasuke. Przerwa dobiega końca. Powinnyśmy się zbierać i
przebrać. Nasz nauczyciel od wychowania fizycznego nie lubi spóźnialskich.
Kiedy wyszłyśmy na teren boiska
zauważyłam chłopaków grających w piłkę nożną. Sasuke posyłał właśnie celną
bramkę.
-Dzisiaj
będziemy biegać na czas.- większość dziewczyn jęknęła z niezadowolenia.-
Zaczniemy od jednego pełnego okrążenia na rozgrzewkę. Zaczynamy.
Bieganie było moją ulubioną
dyscypliną sportową. Jednak jako, że rozgrzewka nie zmuszała nas do zbytniego
wysiłku postanowiłyśmy zachować energię na później. Nawet za bardzo się nie
wysilając byłyśmy na mecie jako jedne z pierwszych.
-Teraz
proszę o dobranie się w pary. Taki sam dystans na czas. Będzie to coś w rodzaju
sprawdzenia waszej kondycji po wakacjach... Dziewczyny czy we mnie słuchacie?!-
dopiero kiedy nauczycielka się oburzyła zauważyłam, że większość
dziewczyn przygląda się chłopakom grającym w piłkę. Gaara z Sasuke i Naruto
przybijali sobie właśnie piątki, po wbiciu kolejnej bramki. Potem jak jeden mąż
wszyscy zaczęli ocierać sobie koszulkami spocone twarze pokazując przy okazji
umięśnione brzuchy. Pisk jaki tym wywołali zabolał moje biedne uszy.- Któreś z
was mają w ogóle ochotę pobiec zamiast patrzeć się w tamtą stronę?
-Sakura,
biegniemy?- zapytałam, a moja przyjaciółka kiwnęła głową.
-Jedne
odważne. Dobra... Ach! To wy jesteście tymi uczennicami przeniesionymi ze
szkoły w Waszyngtonie, prawda?
-Dokładnie.
Sara Iregiro i Sakura Haruno.-powiedziałam, a potem ustawiłam się na linii
startu. Sakura dwa pola dalej ode mnie. Kucnęłam.
-Dajcie
z siebie wszystko. Do biegu! Gotowe! Start!- gwizdnęła w gwizdek, a ja zaczęłam
przebierać nogami.
W starej szkole dzięki temu, że
byłam drobna mogłam biegać wielokilometrowe dystanse i prawie w ogóle się nie
męczyć. Biegałam również bardzo szybko. Dawno zostawiłam Sakurę za sobą, a
obiegnięcie boiska niespecjalnie mnie zmęczyło. Kiedy dobiegłam na metę
wyhamowałam dopiero kilka metrów dalej.
-To...
Przepraszam, dobrze słyszałam, że chodziłaś do szkoły artystycznej, prawda?-
kiwnęłam głową biorąc głęboki wdech.- Jakim cudem biegasz tak szybko?
-Cóż.
Balet i gimnastyka oprócz rozciągania wzmacniają też mięśnie. Poza tym mam
dobre warunki. Jestem dość drobna.- zrobiłam skłon do samej ziemi.
-Mogłabyś
poprosić pana Asumę o jego stoper? Chciałabym żebyś przebiegła ten dystans
jeszcze raz takim samym tempem. O ile nie masz nic przeciwko. Asuma to ten
mężczyzna na lekcji z piłki nożnej.
-Oczywiście,
że nie. Za chwilkę wrócę.- mruknęłam, a potem pobiegłam w stronę boiska
piłkarskiego.
Facet miał dobrze z 190 centymetrów
wzrostu, a ja poczułam się przy nim mikroskopijna. Akurat tłumaczył coś
chłopakowi o szopie rudych włosów.
-Przepraszam.
Pani profesor Anko prosiła mnie, żebym pożyczyła pana stoper. Z jej własnym coś
się chyba stało.- powiedziałam nieśmiało.
-Na
jak długo go potrzebuje?- zapytał ściągając go z szyi i wkładając mi do rąk.
-Zapewne
dopóki nie przebiegnę jednego kółka...
-Chłopaki
przerwa!!! Muszę na chwilę zgadać się z profesor Anko. Chodźmy. Sprawdzę co
takiego się stało.- jeden krok tego faceta odpowiadał niemal trzem moim.
Dochodząc z powrotem na boisko do
biegania Asuma podszedł do Anko, która najpierw pokazała mu stoper, a potem
mnie. Ściągnęłam brwi ze zdziwienia.
-O
co do cholery jasnej chodzi... Chciała tylko pożyczyć stoper...- powiedziałam
do siebie, a Sakura szturchnęła mnie w ramię.
-Prawdopodobnie
pobiłaś jakiś rekord szkoły. Zapiszą cię do księgi rekordów, czuj się dumna.-
powiedziała Ino, która pojawiła się obok mnie.
-Sasuke!
Chodź tutaj!- niski głos Asumy poniósł się po boisku. Chłopcy z ciekawości
przyszli za moim kuzynem.
-O
co chodzi panie profesorze?- zapytał i wytarł pot z czoła.
-Masz
siłę na mały wyścig? Z tą dziewczyną ściślej ujmując.- wskazał brodą na mnie, a
ja zamarłam.
-Oczywiście,
że mam siłę. A o co chodzi?
-O
to, że twój zeszłoroczny rekord został przez nią pobity. I to o całe pięć
sekund. Zmierzę was moim stoperem, żeby mieć pewność, że jej czas będzie
podobny do tego na stoperze profesor Anko.
-Może
będzie lepiej jeśli przebiegnę się sama? Sasuke grał w piłkę i zmęczył się o
wiele bardziej. To nie będzie równy wyścig. Możemy zmierzyć się następnym
razem.- zaproponowałam.
-W
sumie... Dziewczyna ma rację. W takim razie pobiegnij sama. Tak szybko jak
jesteś w stanie.- Asuma ustawił się na linii startu, a ja zrobiłam to zaraz za
nim. Kucnęłam.- Do biegu! Gotowi! Start!
Znowu zaczęłam przebierać nogami z
całych sił zapominając o tym, że patrzy się na nas cała moja klasa oraz chłopcy
z roku wyżej. Znowu przebiegłam metę, a wyhamowałam kilka merów dalej. Trzymając
się za bok podeszłam do nauczycieli.
-Cóż,
mamy nowy rekord szkoły! I przy okazji nową zawodniczkę w drużynie biegaczy.-
mężczyzna poklepał mnie po ramieniu.
-Eee...-
wyjąkałam tylko.
-Sara
Iregiro? Ty jesteś tą nową uczennicą prawda? Chodziłaś do szkoły w USA.
-Tak,
zgadza się. Sekcja pływacka, taneczna i muzyczna.
-Już
wiadomo skąd u ciebie tak pojemne płuca. Cóż, gratuluję. Chłopaki, wracamy na
boisko!
Kiedy reszta dziewczyn podobierała
się w pary Ino i Hinata podeszły do nas po swoim biegu.
-Jesteś
mistrzem w zwracaniu na siebie uwagi wtedy, kiedy nie powinnaś tego robić,
wiesz?- zaśmiała się i zaczęła rozciągać. Spochmurniałam.
-Kazała
biec najszybciej jak umiem, no to pobiegłam! Co miałam robić? Udawać jaka ze
mnie niedojda z biegania? Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie, czy komuś będzie
to przeszkadzać. Nie chcę żeby wyszło to, że jestem kuzynką Sasuke. Karin na
pewno tego nie rozgada. Taki typ dziewczyn woli raczej nie ujawniać takich
rzeczy. Mogę być zbyt łatwą drogą do zdobycia znajomości z Sasuke. Jej
koleżanki również nie pisną ani słowa w tym względzie, obiecuję wam to.
Idąc korytarzem po lekcji w-fu
czułam spadek energii. Weszłam do sali teatralnej, gdzie czekali na nas
uczniowie z roku Sasuke. W ich klasie było zdecydowanie więcej chłopaków niż
dziewczyn, a te nieliczne, które w niej były wpatrywały się w mojego kuzyna
szczenięcym wzrokiem. Przewróciłam oczami widząc to i zaczęłam wdrapywać się po
schodkach na wolne miejsca. Rzuciłam torbę pod ławkę i zmordowana oparłam głowę
na łokciach.
-Nigdy
więcej nie będę się tak wysilać.- mruknęłam i ziewnęłam.
-Na
zajęciach z baletu było dużo gorzej. Te biegi to była drobnostka.
-Zrobiłam
jakieś pięć kilometrów w ciągu całych zajęć! Mam prawo być zmęczona!-
mruknęłam.
Do sali weszła kobieta o alabastrowej
skórze i ciemnych włosach. Wyglądała jak królewna śnieżka.
-Witam
was wszystkich serdecznie po wakacjach! Dyrektorka powiadomiła mnie, że mamy w
naszym gronie dwie nowe osoby. Sakura Haruno, Sara Iregiro mogłybyście wstać?-
rzuciłyśmy sobie z Sakurą szybkie spojrzenia, a potem dźwignęłyśmy się na
nogi.- Miło mi was poznać. Jak zapewne zostałyście poinformowane są ta zajęcia
artystyczne. Czasem malujemy, czasem śpiewamy, czasem gramy teatrzyk. Jako, że
jesteście nowe chciałabym przesłuchać jak śpiewacie. I ewentualnie zapytać czy
umiecie grać na jakiś instrumentach?
-Em...-
zaczęłam, ale głos niemal od razu ugrzązł mi w gardle.
-Może
zaśpiewam z dziewczynami, pani profesor? W końcu to ja mam tutaj najlepszy
głos.- dziewczyna z klasy Sasuke wyszczerzyła się do mnie. Jej postawa jasno
świadczyła o tym, że była zakochaną w sobie wredną suką.
-Cóż.
Nie wiem, czy nie onieśmielisz ich, Ayo.
-Spokojnie.
Śpiewałam przed publicznością znacznie większą niż ta.- wzruszyłam ramionami i
skierowałam się na schody ciągnąc za sobą Sakurę.
Stanęłyśmy przy fortepianie we trzy.
Ayo wyglądała jak lalka. Długie kasztanowe włosy sięgające pasa podkręciła w
naturalne fale, miała dość mocny makijaż oka, a koszule rozpiętą na trzy
guziki. Jej cycki wylewały się na zewnątrz. Zaczęłam również podejrzewać, że i
tak krótka spódniczka, specjalnie została podciągnięta jeszcze wyżej.
-Jako,
że jesteście nowe pozwolę wam wybrać piosenkę. Tu macie śpiewnik.- zabrała
cienką książeczkę z podpórki, a potem wręczyła ją w moje ręce. Spodziewałam się
Japońskich ballad sprzed kilkuset lat, ale miło się rozczarowałam.
Prawdopodobnie młoda nauczycielka postanowiła iść z duchem czasu.
W śpiewniku znalazłam takie tytuły
jak Queen, Kings of Leon, Britney Spears, Christiny no i Evanescence. Dla
bardziej nadgorliwych (mogłam się założyć, że w tym palce maczał Sasuke) były
takie zespoły jak Linkin Park, a nawet taki dinozaur jak Sting. Jedna piosenka
mocno rzuciła mi się w oczy.
-Pamiętasz
film Burleska?- zapytałam mojej przyjaciółki, a ona kiwnęła
głową.
-Wałkowałaś
go jak kolędy w święta. Znam na pamięć niemal wszystkie kwestie.
-Świetnie.
W takim razie wybrałam piosenkę. Ayo, Tough Lover z Burleski. Co
ty na to?- zapytałam oddając jej śpiewnik.
-Przyjmuję.
Nie chcesz śpiewnika? Przyda ci się.- odrzuciła swoje włosy na plecy, a potem
spojrzała się w stronę chłopaków i puściła do nich oko.
-Dobra,
skoro to się robi poważne, chciałabym zaśpiewać coś sama, a wam zostawię
pojedynek na głosy. Kurenai-sensei, prosiłabym o coś łagodnego jak nie wiem Shakira.-
mruknęła i wzięła śpiewnik. Wybrała piosenkę w kilka sekund, a kiedy Kurenai
zaczęła grać zaśpiewała czystym głosem.
-Nie
myśl, że będziesz w stanie mnie pobić. Jeżdżę na zawody i reprezentuję szkołę
na międzyszkolnych zawodach.- syknęła mi na ucho głupia pinda, kiedy Sakura
była zajęta śpiewaniem.
-Nie
zamierzam nikogo bić.- wzruszyłam ramionami ignorując jej zaczepki. Nie do
końca planowałam aż tak wychodzić z szeregu, ale nienawidziłam tego typu
dziewczyn przeświadczonych o swojej irracjonalnej niesamowitości. Sakura
przestała śpiewać, zbierając brawa. Podeszła do mnie z szerokim uśmiechem na
ustach.
-Nie
przeforsuj głosu. Jeszcze ci się przyda.- poklepała mnie po ramieniu, a potem
oparła się o jedną z wolnych ławek. Ja z kolei podeszłam do fortepianu razem z
Ayo.
Szatynka z szerokim uśmiechem
spojrzała na Kurenai, a potem pierwsza zaczęła śpiewać. Miała bardzo delikatny
głos o wysokiej barwie. Śpiewała bardzo ładnie, czysto. Jednak jak dla mnie za
sztucznie. Wyglądała jakby śpiewała z playbacku. Nienaturalnie otwierała usta i
wyginała się w dziwnych pozycjach. Kiedy skończyła poklepała mnie po ramieniu.
-W
razie czego nie myśl o tym jak zaśpiewałam. To może cię bardzo rozpraszać.-
żałośnie kręcąc biodrami poszła w stronę Sakury.
-Chcesz
się rozśpiewać?- zapytała Kurenai, a ja przecząco kiwnęłam głową.- No to
zaczynamy.
Kiedy zaśpiewałam Kurenai z wrażenia
zdjęła ręce z klawiszy fortepianu. Nie miałam zamiaru popisywać się wokalem.
Gdyby ta siksa w tak bezczelny sposób nie chciała zwrócić na siebie uwagi,
zaśpiewałabym na odwal żeby po prostu mieć to z głowy. Nie lubiłam jednak
takich jak Ayo. Za bardzo przypominały mi wredne suki ze szkoły, w której
byłam. Na samym początku śpiewałam a capella. Dopiero po chwili Kurenai zaczęła
grać na fortepianie, a kiedy skończyła uśmiechnęłam się do niej szeroko.
-Powiem
tylko... Wow! Dziewczyno, jaki ty masz głos!- skłoniłam głowę.
-Dziękuję.
Musiałam pokazać chociaż trochę swoich umiejętności. Odpowiadając na pytanie z
początku lekcji. Gram na fortepianie, skrzypcach, gitarze akustycznej i
elektrycznej. Uczę się też grać na kilku innych rzeczach.
-Czy
zdobyłaś jakieś nagrody za konkursy muzyczne?
-Pięć
lat z rzędu pierwsze miejsce za międzynarodowy i międzyszkolny konkurs
piosenki organizowany w Washington School of Art.
-Cóż.
Chyba więcej nie muszę wiedzieć. Możecie wrócić na swoje miejsca.- Kurenai
delikatnie się do nas uśmiechnęła, a ja lekko się skłoniłam i poszłam do
Sakury. Ayo ciskała we mnie gromy.-Ayo, ty również.
-Wiesz,
następnym razem kiedy będziesz śpiewać upewnij się, że nie przypomnisz sobie
mojego śpiewu. Możesz się zrobić malutka w jednej chwili.- warknęłam obchodząc
ją. Czułam na sobie spojrzenia reszty klasy.
Kurenai tłumaczyła nam zasady
czytania zapisu nut na fortepianie. Jako, że potrafiłam grać wyobrażałam sobie
klawiaturę i uderzałam palcami w konkretne miejsca patrząc na nuty.
-Ej,
Saro. Pani profesor właśnie coś do ciebie mówi.- Ino szturchnęła mnie nogą pod
stołem, a ja podskoczyłam.
-Tak
pani profesor?
-Zapytałam,
czy chciałabyś nam zagrać ten utwór? Na pewno umiesz czytać nuty.
-Tak,
oczywiście. Już schodzę.- mruknęłam lekko nieogarnięta. Złapałam kartkę w rękę
i zaczęłam schodzić na dół.
Spojrzałam na zapis i zaczęłam
uderzać w klawisze. Od razu skądś skojarzyłam ten utwór, a kiedy zdałam sobie
sprawę skąd, zaczęłam się śmiać. Yiruma oraz jego Rivers flows in you.
Co prawda była to tylko część utworu, ale wystarczyła, żeby moje serce zabiło
trochę szybciej. Po wykonaniu wróciłam na swoje miejsce.
-Ty
serio jesteś typem osoby, która kiedy nie powinna, zwraca na siebie największą
uwagę.- mruknęła do mnie Ino, a ja wzruszyłam ramionami. Modliłam się o jak
najszybszy koniec lekcji.
Wsiadając z Sakurą do auta mocno
uderzyłam głową w kierownicę.
-Boże,
to jest pierwszy dzień, a już narobiłam sobie wrogów. Wracajmy do domu. Jestem
cholernie zmęczona tym dniem.- mruknęłam, a potem odpaliłam silnik. Wyjechałam
z parkingu szkolnego tuż za Sasuke, który wcisnął gaz do dechy.
Komentarze
Prześlij komentarz