Rozdział 12
Weszliśmy
do komisariatu. Od razu przeszły mnie ciarki. Miałam ochotę uciekać w popłochu.
-Nie chcę tu być! Jestem fanką szybkiej jazdy, niebezpiecznych zabaw i zachowań, które nie dają najlepszego przykładu. Nie mam ochoty narażać się na ciągłą obserwację ludzi, których staram się unikać...-powiedziałam Gaarze szeptem kiedy szliśmy do biurka jakiegoś policjanta, który pisał na komputerze.
-Złożysz zeznania i jedziemy do domu.-powiedział tylko.
W sumie dobrze się stało, że Gaara mnie tu wyciągnął. Okazało się, że mojej zeznania pokrywają się z zeznaniami złożonymi niedawno przez mojego wujka. Ktoś od jakiegoś czasu wystaje samochodem pod naszą firmą, chodzi za wujkiem. Zaczęłam się o niego martwić. Może dziewczyny miały rację, że przeprowadzka do własnego mieszkania to póki co nie jest najlepszy pomysł... Tak czy owak przesłuchanie skończyło się około 22. Byłam już zmęczona ciągłym gadaniem i mówieniem w kółko tego samego. Kazali mi później podpisać zeznania i mogłam iść do domu. Kiedy wyszłam z Gaarą przed komisariat od razu poczułam się lepiej.
-Mówiłem, że powinnaś to zrobić.-powiedział.
-Tak, miałeś racje. Póki co nie będę się chyba przeprowadzać do swojego mieszkania. Skoro ktoś śledzi również mojego wujka, to widzę, że dotyczy to jakiejś grubszej sprawy.
-W sumie to dlaczego ci kolesie cię ścigają? Jakoś nie rozmawialiśmy o tym nigdy.
-Wiesz, sama wiem niewiele więcej. Jakieś 2 lata temu mój wujek podpisał kontrakt z firmą, która obrobiła nas na bardzo duże pieniądze. Właściciela tamtej firmy wpakowali za kratki. Jak widać teraz jacyś jego współpracownicy chcą się zemścić, a że ja jestem dziedziczką firmy Iregiro, to znaleźli dobry cel.
-Zemsta? Po co?
-Jak nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Moja firma jest warta bardzo dużo pieniędzy. A jeżeli nie chodzi im o okup lub firmę, to zapewne o zabicie mnie z czystej przyjemności...-sama się dziwiłam, że potrafię mówić to tak spokojnie. Zupełnie, jakby właśnie sama do siebie dopuściłam myśl, że grozi mi niebezpieczeństwo. Prawda była taka, że nikt z kręgu moich znajomych nie wie, o co chodzi tym typom.
-Miałaś takie sytuacje wcześniej, czy dopiero po przeprowadzce do Tokio?-zapytał Gaara.
-Wiesz, nie pamiętam żeby w Osace ktoś jeździł za mną po mieście czy coś. Dopiero jak przeprowadziłam się tutaj zaczęłam dostawać dziwne telefony, czułam się jakby ktoś mnie śledził i inne. Raz nawet zadzwoniła do mnie dyrektorka ze starej szkoły i powiedziała, że właśnie dwóch mężczyzn pytało o mnie w sekretariacie. Dopiero wtedy poczułam się zagrożona...-powiedziałam.
-Czuje się jakby ktoś opowiadał mi scenariusz na nowy film.-stwierdził Gaara. Uśmiechnęłam się pod nosem. Faktycznie, zupełnie jak historia do filmu.
Gaara odwiózł mnie do domu. Zauważyłam, że światło w moim pokoju jest zapalone, pomimo tego, że wychodząc z domu gasiłam je.
-Może to ta Darla...-powiedział Gaara.
-Tak, pewnie masz racje... Słuchaj, może będzie lepiej jeżeli zostaniesz u nas na noc. Darla przygotuje ci pokój gościnny. Nie chcę żebyś tak późno wracał sam.-powiedziałam. Po jego minie widziałam, że jego myśli szybko analizują za i przeciw.
-Może masz rację. Ok. Zostanę.-powiedział.
Weszliśmy do mojego pokoju. Okazało się, że faktycznie to Darla zapaliła światło. Układała właśnie pranie w moich szafkach.
-Panienka już wróciła?-zdziwiłam się tym, że tak bardzo się zdenerwowała.
-Już? Darlo, jest w pół do dwunastej w nocy. Mam dla ciebie zadanie. Proszę żebyś przygotowała pokój dla mojego gościa.-powiedziałam władczo.
-Tak jest panienko. A tak w ogóle dzwonił wujek szanownej panienki. Ma jutro panienka spotkanie w firmie. I dzwonił jakiś chłopak... Sasuke. Tak, chyba Sasuke. Mówił, że ma dla panienki jakieś dokumenty na konkurs i prosił, żeby podjechała do niego po nie. Zostawił nawet adres.
-Czy to wszystko?-zapytałam. Ton mojego głosu sprawił, że Darla aż podskoczyła.
-Tak panienko. Ja już idę przygotować paniczowi pokój. Za chwilę przyjdę.-powiedziała i szybko wyszła z pokoju.
-Wow. Serio potrafisz doprowadzić człowieka do osłupienia...-powiedział Gaara.
-Co ona ukrywa... I dlaczego mój wujek, który walczy o firmę nagle każe mi przyjeżdżać na spotkanie służbowe...
-Może stwierdził, że to bez sensu? Wiesz, ludzie mają czasem takie olśnienia.
-Może masz racje. A może ja już jestem przewrażliwiona na punkcie wszystkiego. Ostatni tydzień daje mi się we znaki...-powiedziałam i usiadłam na brzegu łóżka. Nagle jakby cały stres na mnie spadł. Poczułam ból ramion, pleców. Całe ciało miałam spięte jak struna. Przydałby mi się wypad do SPA. Może zabiorę ze sobą dziewczyny. W sumie to nie byłby głupi pomysł. Zadzwonię jutro do jakiegoś centrum i zapytam o jednodniowy pobyt dla 3 osób.
-Panienko, pokój dla panicza już gotowy. Proszę za mną. Czeka tam na pana piżama. Przygotowałam również kąpiel.-powiedziała Darla, co spowodowało, że wyrwałam się z transu.
-Dziękuję Darlo. Sama zaprowadzę Gaarę do pokoju. Może iść już spać. Nie będę potrzebować już dzisiaj twojej pomocy.-powiedziałam. Darla tylko ukłoniła się i wyszła.
Darla przygotowała dla Gaary pokój przy bibliotece wujka.
-Ja mam tu spać?!-zapytał. Pokój był urządzony elegancko, lecz niezbyt przytłaczająco. Ściany pomalowane były na kolor jasnego beżu z karmelowymi zdobieniami. Na podłodze położono jasne panele. Po lewej stronie od wejścia stała ogromna szafa w kolorze przypalanego drewna. Na środku pokoju stało ogromne łóżko z baldachimem.
-Tak, masz tu spać. To najlepszy pokój gościnny. Darla przygotowała dla ciebie piżamę i szczoteczkę do zębów. Wszystko leży w łazience. Tam są drzwi do niej. Jeżeli będziesz czegoś potrzebował to krzycz.-powiedziałam.
-Nie wariujesz jak sama musisz siedzieć w tym domu?
-Nie siedzę tu sama. Zawsze jest ktoś ze służby. Uważam, że tak duży dom nie jest mi potrzebny do szczęścia. Jednak dopóki cała ta dziwna sprawa się nie wyjaśni nie chcę mieszkać sama. Tak będzie chyba bezpieczniej. Tak więc... życzę ci miłej nocy. Jak się obudzisz i ogarniesz zejdź do jadalni na śniadanie. A teraz dobranoc.-powiedziałam. Uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju gościnnego.
Kiedy znalazłam się w swojej sypialni od razu poczułam zmęczenie. Zrzucałam z siebie ubrania jedno po drugim, aż w końcu znalazłam się przy łóżku. Wślizgnęłam się pod kołdrę i od razu przyłożyłam głowę do poduszki. Sen przyszedł niemal natychmiast.
Rano obudziłam się około godziny 10. Byłam wypoczęta chyba pierwszy raz od jakiś 2 tygodni. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam na siebie coś wygodnego i zeszłam na śniadanie. Okazało się, że przy stole siedział mój wujek. Pił kawę i czytał gazetę.
-Wstałaś? Wiesz, że masz spotkanie w firmie prawda?-zapytał.
-Tak. Darla mnie o tym powiadomiła.-powiedziałam. Po chwili usłyszałam kroki na schodach. W jadalni zjawił się Gaara. Mojego wujka wcięło kiedy zobaczył chłopaka. Z kolei Gaarę zamurowało kiedy zobaczył mojego wujka.
-Kto to...-wujek ledwo był w stanie wydukać coś z siebie.
-Gaara. Mój kolega ze szkoły. Spał w pokoju gościnnym. Odwiózł mnie wczoraj bardzo późno do domu. Nie chciałam żeby sam musiał wracać.-powiedziałam. Wtedy Darla przyniosła dla mnie porcję jajecznicy.
-Czy coś dla pana również?-zapytała Darla. Słowa kierowała w stronę Gaary, który na chwilę zgłupiał.
-Gaara. To pytanie do ciebie. Chcesz coś jeść?-zapytałam.
-A, tak. Poproszę jajecznicę i szklankę soku pomarańczowego jeśli można.-Darla dygnęła i poszła do kuchni.-Jakie to dziwne...
-Jesteś kolegą Sary ze szkoły tak? Od jak dawna się znacie?-ton wujka był tak dziwnie wysoki, że aż na chwilę przestałam jeść ze zdziwienia. W kolei wyraz twarzy Gaary zadziwił mnie jeszcze bardziej.
-Tak. Chodzimy do jednej klasy. Przyszedłem do Konoha Gakune raptem dzień, czy 2 po Sarze. Razem z moją siostrą Temari.-powiedział Gaara.
-Cóż za zbieg okoliczności, nie uważasz Saro?-zapytał wujek, a potem badawczo przyjrzał się Gaarze. Na całe szczęście Darla wróciła z jajecznicą i sokiem.
Wróciłam na górę i zaczęłam szykować się na spotkanie. Włosy spięłam w luźnego koka. Ubrałam na siebie czarne opinające rurki, do tego białą koszulę z dekoltem w kształcie litery V. Oczywiście nie mogło zabraknąć moich pięknych czerwonych szpilek. Zrobiłam sobie przydymiony makijaż w brązowych odcieniach. Wyglądałam trochę poważniej niż normalnie. Ubrałam biżuterię, którą kiedyś dostałam od taty. Wzór może nie był powalający, ponieważ były to małe złote serduszka z cyrkoniami, ale ja wierzyłam, że to mój talizman, i że przyniesie mi szczęście. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Saro, słuchaj ja będę się powoli zbierał... wow!-powiedział Gaara kiedy mnie zobaczył.
-Podrzucę cię. Jadę właśnie do Sasuke, a później na zebranie do firmy.-powiedziałam. Zabrałam kluczyki z biurka i zaczęłam kierować się w stronę drzwi od sypialni. Po chwili byłam przy drzwiach wyjściowych. Słyszałam tylko kroki Gaary gdzieś za sobą.
Do centrum dojechaliśmy w jakieś 25 minut. Wysadziłam Gaarę koło centrum handlowego, a później skierowałam auto w stronę mieszkania Sasuke. Nie było ciężko tam trafić. Sasuke mieszkał prawie przy głównej ulicy. Wysiadłam z samochodu i zaczęłam kierować się na schody. Kiedy zapukałam do drzwi ze wskazanym numerem, drzwi otworzył mi chłopak bardzo podobny do Sasuke.
-Cześć. Nazywam się Sara Iregiro. Jestem koleżanką Sasuke ze szkoły. Mówił, że ma dla mnie jakieś dokumenty czy notatki. Przyjechałam je odebrać.
-Cześć. Jestem Itachi Uchiha. Mój młodszy brat właśnie bierze prysznic. Wejdź. Zaraz go zawołam.-powiedział chłopak i wpuścił mnie do środka. Zauważyłam, że w mieszkaniu znajdowało się jeszcze kilka osób. Zrobiłam zakłopotaną minę i starałam się schować jak najbardziej w cieniu.
-Ja cię skądś znam! Wyglądasz jak ta dziewczyna z pierwszych stron gazet, o której ciągle trąbią. Firma Iregiro tak?-powiedział jakiś blondyn.
-We własnej osobie.-powiedziałam. Wtedy jakaś dziewczyna wstała z miejsca i podeszła do mnie.
-Kocham twoje piękne buty i nienawidzę cię za takie ciało. A tak na poważnie. Hej. Jestem Konan. Cała ta banda, którą widzisz, łącznie ze mną, to przyjaciele Itachiego, starszego brata Sasuke.-powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się do mnie.
-Cześć. Sara. Miło mi was poznać.-powiedziałam szczerze.
-O hej Saro! Itachi powiedział mi, że przyszłaś. Chodź. Mam dla ciebie notatki od Kakashiego.-powiedział Sasuke, którego przyjścia nawet nie zauważyłam, i pociągnął mnie za sobą do pokoju.
Pokój Sasuke był hym... chyba najbardziej nudnym jaki w życiu widziałam.
-Znajomi twojego brata to bardzo spoko ludzie. Szczególnie ta Konan i jej szczerość.-powiedziałam.
-Taaa. Ale czasem są nie do wytrzymania.-powiedział.-Proszę, to są dokumenty dla ciebie. Tak w ogóle to wybierasz się gdzieś?
-Na spotkanie w mojej firmie. Mój wujek zaanonsował mi wczoraj, a w sumie zrobiła to Darla, że mam na 12 spotkanie w firmie.-powiedziałam z sarkazmem z głosie.
-No to jedź. Jest 11:40. Musisz tam być wcześniej z tego co wiem.-powiedział i spojrzał się na mnie.
-Masz rację. Zbieram się. Dziękuję za te notatki.-powiedziałam. Wyszliśmy na korytarz. -To co, widzimy się w poniedziałek w szkole?
-Tak. Zaczyna się ostatni miesiąc szkoły. Nie wiem czy mam się cieszyć, czy płakać.
-Pomyśl, że za miesiąc o tej porze będziemy już mieli wakacje. Myśl w ten sposób.
-Dobry plan. Dobra Sasuke, jeszcze raz dziękuję ci za te notatki, ale muszę już iść. Nie wiem o co chodzi z tym spotkaniem dzisiaj. Pa!
Byłam w firmie dosłownie na ostatnią chwilę. Weszłam do gabinetu. Okazało się, że czeka na mnie jakiś facet z dokumentami.
-Panna Iregiro? Witam, jestem adwokatem pani wuja.
-W jakiej sprawie go pan reprezentuje?-zapytałam.
-Przepisanie na niego firmy Iregiro.-poczułam taką wściekłość jakiej nigdy w życiu nie czułam.
-I tylko dlatego wujek ciągnął mnie do firmy? Nie mógł załatwić tego w domu?-zapytałam. Mój głos był tak zimny, że facet dostał gęsiej skórki.
-Jak widać pan Iregiro...
-Pan Iregiro to tytuł mojego ojca! Proszę nie używać go dla mojego wuja! Niech pan przekaże Hikaremu, że jeżeli to takie konieczne, to spotkamy się w sądzie. Nie oddam firmy ojca! A teraz dziękuję panu. Porozmawialiśmy. Do widzenia!-krzyknęłam i wskazałam ręką na drzwi. Facet się wystraszył. Zebrał dokumenty i w pośpiechu opuścił gabinet. Kiedy usłyszałam trzaśnięcie drzwi opadłam na fotel i popłakałam się. Wybrałam numer Naruto. Po chwili odebrał.
-Halo.
-Naruto...-ledwo wyszeptałam. Cała się trzęsłam. Z oczu płynęły mi łzy wielkości grochu. Musiałam podpierać głowę dłonią.
-Sara, co się stało? Płaczesz? Gdzie jesteś?-zadawał mi najprostsze pytania, na które nie byłam w stanie odpowiedzieć. Skleiłam tylko kilka słów.
-Firma Iregiro. Wujek wytoczył proces. Przyjedź, proszę.-powiedziałam. Zaczęłam dostawać spazmów.
-Przyjdę z resztą. Jesteśmy z centrum handlowym.-powiedział. Rozłączyłam się.
Nie ogarniałam niczego co działo się wokół mnie. W uszach słyszałam tylko pulsowanie krwi. Ręce tak mi się trzęsły, że nie byłam w stanie nic w nich trzymać. Oddech był dla mnie czymś wręcz niemożliwym. Usłyszałam kroki na korytarzu, a potem łupnięcie.
-Sara!-usłyszałam głosy przyjaciół. Siedziałam oparta na biurku.
-Jaka ona jest blada! Zróbcie coś do cholery!-krzyczała Sakura. Podniosłam na nich wzrok.
-Wujek chce mi zabrać firmę.-powiedziałam. Udało mi się dźwignąć na nogi i zrobić kilka kroków. Później jedyne co pamiętam to ogarniająca mnie ciemność i łupnięcie o podłogę.
Obudziłam się w białym pomieszczeniu. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że to szpital. Rozejrzałam się dookoła. Na sali oprócz mnie nikogo nie było, Byłam podłączona do kroplówki. Głowa strasznie mnie bolała, czułam się tak jakby uszło ze mnie całe powietrze. Delikatnie podciągnęłam się do góry.
-Hej! Sara się obudziła!-krzyknął ktoś na korytarzu. Do sali wbiegli moi znajomi.
-Jak się czujesz? Przyjechaliśmy do firmy, ale byłaś w takim stanie, że nie mogliśmy do ciebie w żaden sposób dotrzeć.
-Jak się tu znalazłam?-głowę rozrywał mi niemiłosierny ból. Nadal byłam ubrana w strój, w którym poszłam na spotkanie w firmie. Dopiero po chwili wszystko sobie ułożyłam. Tak bardzo musiałam się zdenerwować tym pozwem od wujka, że zemdlałam.
-Nieźle skoczyło ci ciśnienie. Lekarze podali ci chyba ze 2 zastrzyki, a później kroplówkę. Nieźle uderzyłaś się też w głowę. Robili ci rezonans, ale na szczęście nic ci nie jest. Musisz poczekać, aż kroplówka spłynie do końca, a później pogadamy z lekarzem co dalej.
-Wujek wytoczył mi proces. Wynajął chyba najlepszego adwokata w Tokio. Nie wygram z nim! Muszę się pożegnać z firmą taty!!!-powiedziałam ochryple.
-Dasz radę. Pomożemy ci.-powiedział Naruto. Czułam się zmęczona tym wszystkim.
-Dziewczyny, macie może ochotę na dzień w SPA? Przydałby mi się relaks w miłym towarzystwie.
-Bardzo chętnie.-powiedziały chórem Sakura i Hinata. Szukałam wzrokiem torebki. Znalazłam ją na stoliku obok łóżka. Wygrzebałam telefon i sprawdziłam go. Miałam 2 połączenia nieodebrane. Raz dzwonił mój wujek. Drugi telefon był od Gaary. Wcisnęłam połącz. Odebrał po drugim sygnale.
-Nie chcę tu być! Jestem fanką szybkiej jazdy, niebezpiecznych zabaw i zachowań, które nie dają najlepszego przykładu. Nie mam ochoty narażać się na ciągłą obserwację ludzi, których staram się unikać...-powiedziałam Gaarze szeptem kiedy szliśmy do biurka jakiegoś policjanta, który pisał na komputerze.
-Złożysz zeznania i jedziemy do domu.-powiedział tylko.
W sumie dobrze się stało, że Gaara mnie tu wyciągnął. Okazało się, że mojej zeznania pokrywają się z zeznaniami złożonymi niedawno przez mojego wujka. Ktoś od jakiegoś czasu wystaje samochodem pod naszą firmą, chodzi za wujkiem. Zaczęłam się o niego martwić. Może dziewczyny miały rację, że przeprowadzka do własnego mieszkania to póki co nie jest najlepszy pomysł... Tak czy owak przesłuchanie skończyło się około 22. Byłam już zmęczona ciągłym gadaniem i mówieniem w kółko tego samego. Kazali mi później podpisać zeznania i mogłam iść do domu. Kiedy wyszłam z Gaarą przed komisariat od razu poczułam się lepiej.
-Mówiłem, że powinnaś to zrobić.-powiedział.
-Tak, miałeś racje. Póki co nie będę się chyba przeprowadzać do swojego mieszkania. Skoro ktoś śledzi również mojego wujka, to widzę, że dotyczy to jakiejś grubszej sprawy.
-W sumie to dlaczego ci kolesie cię ścigają? Jakoś nie rozmawialiśmy o tym nigdy.
-Wiesz, sama wiem niewiele więcej. Jakieś 2 lata temu mój wujek podpisał kontrakt z firmą, która obrobiła nas na bardzo duże pieniądze. Właściciela tamtej firmy wpakowali za kratki. Jak widać teraz jacyś jego współpracownicy chcą się zemścić, a że ja jestem dziedziczką firmy Iregiro, to znaleźli dobry cel.
-Zemsta? Po co?
-Jak nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Moja firma jest warta bardzo dużo pieniędzy. A jeżeli nie chodzi im o okup lub firmę, to zapewne o zabicie mnie z czystej przyjemności...-sama się dziwiłam, że potrafię mówić to tak spokojnie. Zupełnie, jakby właśnie sama do siebie dopuściłam myśl, że grozi mi niebezpieczeństwo. Prawda była taka, że nikt z kręgu moich znajomych nie wie, o co chodzi tym typom.
-Miałaś takie sytuacje wcześniej, czy dopiero po przeprowadzce do Tokio?-zapytał Gaara.
-Wiesz, nie pamiętam żeby w Osace ktoś jeździł za mną po mieście czy coś. Dopiero jak przeprowadziłam się tutaj zaczęłam dostawać dziwne telefony, czułam się jakby ktoś mnie śledził i inne. Raz nawet zadzwoniła do mnie dyrektorka ze starej szkoły i powiedziała, że właśnie dwóch mężczyzn pytało o mnie w sekretariacie. Dopiero wtedy poczułam się zagrożona...-powiedziałam.
-Czuje się jakby ktoś opowiadał mi scenariusz na nowy film.-stwierdził Gaara. Uśmiechnęłam się pod nosem. Faktycznie, zupełnie jak historia do filmu.
Gaara odwiózł mnie do domu. Zauważyłam, że światło w moim pokoju jest zapalone, pomimo tego, że wychodząc z domu gasiłam je.
-Może to ta Darla...-powiedział Gaara.
-Tak, pewnie masz racje... Słuchaj, może będzie lepiej jeżeli zostaniesz u nas na noc. Darla przygotuje ci pokój gościnny. Nie chcę żebyś tak późno wracał sam.-powiedziałam. Po jego minie widziałam, że jego myśli szybko analizują za i przeciw.
-Może masz rację. Ok. Zostanę.-powiedział.
Weszliśmy do mojego pokoju. Okazało się, że faktycznie to Darla zapaliła światło. Układała właśnie pranie w moich szafkach.
-Panienka już wróciła?-zdziwiłam się tym, że tak bardzo się zdenerwowała.
-Już? Darlo, jest w pół do dwunastej w nocy. Mam dla ciebie zadanie. Proszę żebyś przygotowała pokój dla mojego gościa.-powiedziałam władczo.
-Tak jest panienko. A tak w ogóle dzwonił wujek szanownej panienki. Ma jutro panienka spotkanie w firmie. I dzwonił jakiś chłopak... Sasuke. Tak, chyba Sasuke. Mówił, że ma dla panienki jakieś dokumenty na konkurs i prosił, żeby podjechała do niego po nie. Zostawił nawet adres.
-Czy to wszystko?-zapytałam. Ton mojego głosu sprawił, że Darla aż podskoczyła.
-Tak panienko. Ja już idę przygotować paniczowi pokój. Za chwilę przyjdę.-powiedziała i szybko wyszła z pokoju.
-Wow. Serio potrafisz doprowadzić człowieka do osłupienia...-powiedział Gaara.
-Co ona ukrywa... I dlaczego mój wujek, który walczy o firmę nagle każe mi przyjeżdżać na spotkanie służbowe...
-Może stwierdził, że to bez sensu? Wiesz, ludzie mają czasem takie olśnienia.
-Może masz racje. A może ja już jestem przewrażliwiona na punkcie wszystkiego. Ostatni tydzień daje mi się we znaki...-powiedziałam i usiadłam na brzegu łóżka. Nagle jakby cały stres na mnie spadł. Poczułam ból ramion, pleców. Całe ciało miałam spięte jak struna. Przydałby mi się wypad do SPA. Może zabiorę ze sobą dziewczyny. W sumie to nie byłby głupi pomysł. Zadzwonię jutro do jakiegoś centrum i zapytam o jednodniowy pobyt dla 3 osób.
-Panienko, pokój dla panicza już gotowy. Proszę za mną. Czeka tam na pana piżama. Przygotowałam również kąpiel.-powiedziała Darla, co spowodowało, że wyrwałam się z transu.
-Dziękuję Darlo. Sama zaprowadzę Gaarę do pokoju. Może iść już spać. Nie będę potrzebować już dzisiaj twojej pomocy.-powiedziałam. Darla tylko ukłoniła się i wyszła.
Darla przygotowała dla Gaary pokój przy bibliotece wujka.
-Ja mam tu spać?!-zapytał. Pokój był urządzony elegancko, lecz niezbyt przytłaczająco. Ściany pomalowane były na kolor jasnego beżu z karmelowymi zdobieniami. Na podłodze położono jasne panele. Po lewej stronie od wejścia stała ogromna szafa w kolorze przypalanego drewna. Na środku pokoju stało ogromne łóżko z baldachimem.
-Tak, masz tu spać. To najlepszy pokój gościnny. Darla przygotowała dla ciebie piżamę i szczoteczkę do zębów. Wszystko leży w łazience. Tam są drzwi do niej. Jeżeli będziesz czegoś potrzebował to krzycz.-powiedziałam.
-Nie wariujesz jak sama musisz siedzieć w tym domu?
-Nie siedzę tu sama. Zawsze jest ktoś ze służby. Uważam, że tak duży dom nie jest mi potrzebny do szczęścia. Jednak dopóki cała ta dziwna sprawa się nie wyjaśni nie chcę mieszkać sama. Tak będzie chyba bezpieczniej. Tak więc... życzę ci miłej nocy. Jak się obudzisz i ogarniesz zejdź do jadalni na śniadanie. A teraz dobranoc.-powiedziałam. Uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju gościnnego.
Kiedy znalazłam się w swojej sypialni od razu poczułam zmęczenie. Zrzucałam z siebie ubrania jedno po drugim, aż w końcu znalazłam się przy łóżku. Wślizgnęłam się pod kołdrę i od razu przyłożyłam głowę do poduszki. Sen przyszedł niemal natychmiast.
Rano obudziłam się około godziny 10. Byłam wypoczęta chyba pierwszy raz od jakiś 2 tygodni. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam na siebie coś wygodnego i zeszłam na śniadanie. Okazało się, że przy stole siedział mój wujek. Pił kawę i czytał gazetę.
-Wstałaś? Wiesz, że masz spotkanie w firmie prawda?-zapytał.
-Tak. Darla mnie o tym powiadomiła.-powiedziałam. Po chwili usłyszałam kroki na schodach. W jadalni zjawił się Gaara. Mojego wujka wcięło kiedy zobaczył chłopaka. Z kolei Gaarę zamurowało kiedy zobaczył mojego wujka.
-Kto to...-wujek ledwo był w stanie wydukać coś z siebie.
-Gaara. Mój kolega ze szkoły. Spał w pokoju gościnnym. Odwiózł mnie wczoraj bardzo późno do domu. Nie chciałam żeby sam musiał wracać.-powiedziałam. Wtedy Darla przyniosła dla mnie porcję jajecznicy.
-Czy coś dla pana również?-zapytała Darla. Słowa kierowała w stronę Gaary, który na chwilę zgłupiał.
-Gaara. To pytanie do ciebie. Chcesz coś jeść?-zapytałam.
-A, tak. Poproszę jajecznicę i szklankę soku pomarańczowego jeśli można.-Darla dygnęła i poszła do kuchni.-Jakie to dziwne...
-Jesteś kolegą Sary ze szkoły tak? Od jak dawna się znacie?-ton wujka był tak dziwnie wysoki, że aż na chwilę przestałam jeść ze zdziwienia. W kolei wyraz twarzy Gaary zadziwił mnie jeszcze bardziej.
-Tak. Chodzimy do jednej klasy. Przyszedłem do Konoha Gakune raptem dzień, czy 2 po Sarze. Razem z moją siostrą Temari.-powiedział Gaara.
-Cóż za zbieg okoliczności, nie uważasz Saro?-zapytał wujek, a potem badawczo przyjrzał się Gaarze. Na całe szczęście Darla wróciła z jajecznicą i sokiem.
Wróciłam na górę i zaczęłam szykować się na spotkanie. Włosy spięłam w luźnego koka. Ubrałam na siebie czarne opinające rurki, do tego białą koszulę z dekoltem w kształcie litery V. Oczywiście nie mogło zabraknąć moich pięknych czerwonych szpilek. Zrobiłam sobie przydymiony makijaż w brązowych odcieniach. Wyglądałam trochę poważniej niż normalnie. Ubrałam biżuterię, którą kiedyś dostałam od taty. Wzór może nie był powalający, ponieważ były to małe złote serduszka z cyrkoniami, ale ja wierzyłam, że to mój talizman, i że przyniesie mi szczęście. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Saro, słuchaj ja będę się powoli zbierał... wow!-powiedział Gaara kiedy mnie zobaczył.
-Podrzucę cię. Jadę właśnie do Sasuke, a później na zebranie do firmy.-powiedziałam. Zabrałam kluczyki z biurka i zaczęłam kierować się w stronę drzwi od sypialni. Po chwili byłam przy drzwiach wyjściowych. Słyszałam tylko kroki Gaary gdzieś za sobą.
Do centrum dojechaliśmy w jakieś 25 minut. Wysadziłam Gaarę koło centrum handlowego, a później skierowałam auto w stronę mieszkania Sasuke. Nie było ciężko tam trafić. Sasuke mieszkał prawie przy głównej ulicy. Wysiadłam z samochodu i zaczęłam kierować się na schody. Kiedy zapukałam do drzwi ze wskazanym numerem, drzwi otworzył mi chłopak bardzo podobny do Sasuke.
-Cześć. Nazywam się Sara Iregiro. Jestem koleżanką Sasuke ze szkoły. Mówił, że ma dla mnie jakieś dokumenty czy notatki. Przyjechałam je odebrać.
-Cześć. Jestem Itachi Uchiha. Mój młodszy brat właśnie bierze prysznic. Wejdź. Zaraz go zawołam.-powiedział chłopak i wpuścił mnie do środka. Zauważyłam, że w mieszkaniu znajdowało się jeszcze kilka osób. Zrobiłam zakłopotaną minę i starałam się schować jak najbardziej w cieniu.
-Ja cię skądś znam! Wyglądasz jak ta dziewczyna z pierwszych stron gazet, o której ciągle trąbią. Firma Iregiro tak?-powiedział jakiś blondyn.
-We własnej osobie.-powiedziałam. Wtedy jakaś dziewczyna wstała z miejsca i podeszła do mnie.
-Kocham twoje piękne buty i nienawidzę cię za takie ciało. A tak na poważnie. Hej. Jestem Konan. Cała ta banda, którą widzisz, łącznie ze mną, to przyjaciele Itachiego, starszego brata Sasuke.-powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się do mnie.
-Cześć. Sara. Miło mi was poznać.-powiedziałam szczerze.
-O hej Saro! Itachi powiedział mi, że przyszłaś. Chodź. Mam dla ciebie notatki od Kakashiego.-powiedział Sasuke, którego przyjścia nawet nie zauważyłam, i pociągnął mnie za sobą do pokoju.
Pokój Sasuke był hym... chyba najbardziej nudnym jaki w życiu widziałam.
-Znajomi twojego brata to bardzo spoko ludzie. Szczególnie ta Konan i jej szczerość.-powiedziałam.
-Taaa. Ale czasem są nie do wytrzymania.-powiedział.-Proszę, to są dokumenty dla ciebie. Tak w ogóle to wybierasz się gdzieś?
-Na spotkanie w mojej firmie. Mój wujek zaanonsował mi wczoraj, a w sumie zrobiła to Darla, że mam na 12 spotkanie w firmie.-powiedziałam z sarkazmem z głosie.
-No to jedź. Jest 11:40. Musisz tam być wcześniej z tego co wiem.-powiedział i spojrzał się na mnie.
-Masz rację. Zbieram się. Dziękuję za te notatki.-powiedziałam. Wyszliśmy na korytarz. -To co, widzimy się w poniedziałek w szkole?
-Tak. Zaczyna się ostatni miesiąc szkoły. Nie wiem czy mam się cieszyć, czy płakać.
-Pomyśl, że za miesiąc o tej porze będziemy już mieli wakacje. Myśl w ten sposób.
-Dobry plan. Dobra Sasuke, jeszcze raz dziękuję ci za te notatki, ale muszę już iść. Nie wiem o co chodzi z tym spotkaniem dzisiaj. Pa!
Byłam w firmie dosłownie na ostatnią chwilę. Weszłam do gabinetu. Okazało się, że czeka na mnie jakiś facet z dokumentami.
-Panna Iregiro? Witam, jestem adwokatem pani wuja.
-W jakiej sprawie go pan reprezentuje?-zapytałam.
-Przepisanie na niego firmy Iregiro.-poczułam taką wściekłość jakiej nigdy w życiu nie czułam.
-I tylko dlatego wujek ciągnął mnie do firmy? Nie mógł załatwić tego w domu?-zapytałam. Mój głos był tak zimny, że facet dostał gęsiej skórki.
-Jak widać pan Iregiro...
-Pan Iregiro to tytuł mojego ojca! Proszę nie używać go dla mojego wuja! Niech pan przekaże Hikaremu, że jeżeli to takie konieczne, to spotkamy się w sądzie. Nie oddam firmy ojca! A teraz dziękuję panu. Porozmawialiśmy. Do widzenia!-krzyknęłam i wskazałam ręką na drzwi. Facet się wystraszył. Zebrał dokumenty i w pośpiechu opuścił gabinet. Kiedy usłyszałam trzaśnięcie drzwi opadłam na fotel i popłakałam się. Wybrałam numer Naruto. Po chwili odebrał.
-Halo.
-Naruto...-ledwo wyszeptałam. Cała się trzęsłam. Z oczu płynęły mi łzy wielkości grochu. Musiałam podpierać głowę dłonią.
-Sara, co się stało? Płaczesz? Gdzie jesteś?-zadawał mi najprostsze pytania, na które nie byłam w stanie odpowiedzieć. Skleiłam tylko kilka słów.
-Firma Iregiro. Wujek wytoczył proces. Przyjedź, proszę.-powiedziałam. Zaczęłam dostawać spazmów.
-Przyjdę z resztą. Jesteśmy z centrum handlowym.-powiedział. Rozłączyłam się.
Nie ogarniałam niczego co działo się wokół mnie. W uszach słyszałam tylko pulsowanie krwi. Ręce tak mi się trzęsły, że nie byłam w stanie nic w nich trzymać. Oddech był dla mnie czymś wręcz niemożliwym. Usłyszałam kroki na korytarzu, a potem łupnięcie.
-Sara!-usłyszałam głosy przyjaciół. Siedziałam oparta na biurku.
-Jaka ona jest blada! Zróbcie coś do cholery!-krzyczała Sakura. Podniosłam na nich wzrok.
-Wujek chce mi zabrać firmę.-powiedziałam. Udało mi się dźwignąć na nogi i zrobić kilka kroków. Później jedyne co pamiętam to ogarniająca mnie ciemność i łupnięcie o podłogę.
Obudziłam się w białym pomieszczeniu. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że to szpital. Rozejrzałam się dookoła. Na sali oprócz mnie nikogo nie było, Byłam podłączona do kroplówki. Głowa strasznie mnie bolała, czułam się tak jakby uszło ze mnie całe powietrze. Delikatnie podciągnęłam się do góry.
-Hej! Sara się obudziła!-krzyknął ktoś na korytarzu. Do sali wbiegli moi znajomi.
-Jak się czujesz? Przyjechaliśmy do firmy, ale byłaś w takim stanie, że nie mogliśmy do ciebie w żaden sposób dotrzeć.
-Jak się tu znalazłam?-głowę rozrywał mi niemiłosierny ból. Nadal byłam ubrana w strój, w którym poszłam na spotkanie w firmie. Dopiero po chwili wszystko sobie ułożyłam. Tak bardzo musiałam się zdenerwować tym pozwem od wujka, że zemdlałam.
-Nieźle skoczyło ci ciśnienie. Lekarze podali ci chyba ze 2 zastrzyki, a później kroplówkę. Nieźle uderzyłaś się też w głowę. Robili ci rezonans, ale na szczęście nic ci nie jest. Musisz poczekać, aż kroplówka spłynie do końca, a później pogadamy z lekarzem co dalej.
-Wujek wytoczył mi proces. Wynajął chyba najlepszego adwokata w Tokio. Nie wygram z nim! Muszę się pożegnać z firmą taty!!!-powiedziałam ochryple.
-Dasz radę. Pomożemy ci.-powiedział Naruto. Czułam się zmęczona tym wszystkim.
-Dziewczyny, macie może ochotę na dzień w SPA? Przydałby mi się relaks w miłym towarzystwie.
-Bardzo chętnie.-powiedziały chórem Sakura i Hinata. Szukałam wzrokiem torebki. Znalazłam ją na stoliku obok łóżka. Wygrzebałam telefon i sprawdziłam go. Miałam 2 połączenia nieodebrane. Raz dzwonił mój wujek. Drugi telefon był od Gaary. Wcisnęłam połącz. Odebrał po drugim sygnale.
-Cześć.
Dzwoniłeś do mnie. Coś się stało?-zapytałam.
-Masz
dzisiaj czas żeby pouczyć mnie do wtorkowego sprawdzianu? Próbowałem sam, ale
nic mi nie wchodzi... Coś pika ci w telefonie.-powiedział.
-Jestem
w szpitalu. Leże podłączona do kroplówki. Tak, przyjdź do mnie dzisiaj o 17.
Weź swoje notatki.-powiedziałam.
-Jak
to podłączona do kroplówki? Co się stało?-jego głos od razu się zmienił.
-Eh.
Długa historia. Opowiem ci jak się spotkamy.-powiedziałam.
-Ok.
To do zobaczenia.-usłyszałam krótkie bibnięcia. Cicho westchnęłam. Poczułam na
sobie wzrok wszystkich. Robili do mnie głupie miny.
-Czyżby
to był pan tajemniczy?-zapytała Sakura. Razem z Ino i Hinatą dziewczyny miały
głupi zwyczaj nazywać tak Gaarę. Co prawda przezwisko do niego pasowało,
chociaż już i tak było z tym dużo lepiej niż na początku. Gaara trochę wkupił
się w towarzystwo po tym, jak uratował mnie przed porwaniem.
-Ej,
przestańcie! Prosił mnie o pomoc w nauce, to wszystko!!!-powiedziałam. Czułam,
że się czerwienię.
-Jasne,
jasne. Pomoc w nauce. Wy coś często korzystacie ostatnio z tej pomocy w
nauce.-powiedział Naruto, a potem uważnie mi się przyjrzał. Czułam, że robię
się jeszcze bardziej czerwona. Do sali wszedł lekarz. Dopiero teraz zauważyłam,
że aparatura zdecydowanie przyśpieszyła. Oznaczało to, że moja akcja serca również.
-Dziwne.
Wydawało mi się, że po tych wszystkich lekach, które dostałaś powinnaś czuć się
nieco ospała, ale widzę, że kiepsko podziałały. Może aparatura się popsuła.
Siostro!!! Proszę o ciśnieniomierz. A ciebie poproszę żebyś usiadła w pozycji
półsiedzącej.-lekarz poświecił mi latarką najpierw w jedno, a potem w drugie
oko. Zbadał bodźce na dotyk.-Wydaje mi się, że wszystko w porządku. Wiemy, że
uderzyłaś się w głowę, ale po badaniach mamy pewność, że nic ci nie jest.
Jeżeli chcesz możesz wrócić do domu. Unikaj jednak stresujących sytuacji, a
gdyby coś się dział od razu zgłoś się na kontrolę. Zgoda?
-Na
pewno przyjdę jeżeli poczuję się gorzej.-obiecałam. W sumie rzeczywiście poza
ogólną sennością nie czułam się wcale najgorzej. Trochę bolała mnie ręka, ale
to zapewne od tych wszystkich zastrzyków, które dostałam. Lekarz odłączył mnie
od kroplówki.-Dziękuję panie doktorze.
-Nie
ma za co. Wracaj do domu i odpoczywaj. Masz na to cały weekend.-lekarz wyszedł
z sali.
-Oj,
jak pan tajemniczy do ciebie przyjdzie to wątpię, że sobie
odpoczniesz.-powiedział Naruto i wyszczerzył do mnie zęby w uśmiechu.
-Naruto!!!-pisnęłam.
Moje policzki były gorące. Sama nie wiem dlaczego tak reagowałam na te głupie
docinki znajomych. Może oni zauważyli coś czego ja nie jestem w stanie...
Kiedy wyszliśmy ze szpitala Naruto zapakował nas do auta a potem zaczął kierować się w stronę osiedla, na którym mieszkam.
-Sakura, we wtorek jest sprawdzian z historii?-zapytałam.
-Hym. Nic tym nie wiadomo. Kakashi zapowiedział coś, ale na pewno nie na ten tydzień. Chociaż... Pouczę się lepiej. Z Kakashim nigdy nie wiadomo...
-Muszę sobie zorganizować prawnika... Nie znam się na tym zupełnie! Zawsze wujek załatwiał takie sprawy...
-Moja rodzina panuje nad całą policją w Tokio. Jeżeli chcesz mogę zapytać wujka. On na pewno ma wtyki w sądach i inne tego typu.-powiedział Sasuke.
-Dziękuję... Dziękuję wam wszystkim! Nie wiem co bym bez was zrobiła!-powiedziałam. Poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Poczułam, że ktoś mnie przytula. Okazało się, że to Hinata.
-Na nas możesz liczyć.-kiwnęłam tylko głową i uspokoiłam się.
Kiedy zajechaliśmy pod dom byłam już całkowicie rozbudzona i tak pewna siebie jak zawsze potrafię być w stresujących sytuacjach. Wchodziłam po schodach do domu wyprostowana, kręciłam biodrami, a pierś miałam wypiętą do przodu. Darla otworzyła mi drzwi, a zaraz po mnie do środka weszli moi znajomi.
-Hikary w domu?-zapytałam. Darla cofnęła się o krok. Sama zdziwiłam się oziębłością tonu oraz jego siłą.
-Wujek panienki jest w swoim gabinecie, ale teraz ma gościa. Nie powinna im panienka przeszkadzać...-powiedziała przestraszona służąca. Skarciłam ją wzrokiem.
-Darlo, zajmij się moimi gośćmi proszę. Ja zaraz wrócę.-powiedziałam. Darla chciała coś jeszcze powiedzieć, ale uciszyłam ją machnięciem ręki.
-Tak jest panienko. Proszę państwa za mną.
-Idźcie. Dam sobie radę.-skierowałam się na schody. Gabinet mojego wujka zajmował ogromną powierzchnię. Moglibyśmy zrobić z niego przynajmniej 2 mniejsze pokoje dla gości, chociaż to w tym momencie było bez znaczenia, ponieważ przez częste przeprowadzki raczej nie mamy zbyt wielu przyjaciół w rodzinie.
Otworzyłam drzwi z impetem. U wujka znowu była ta dziwna kobieta, którą poznałam jakiś czas temu.
-Nie oddam ci firmy mojego ojca bez walki. Rozumiesz mnie!!!-krzyknęłam. Podeszłam do biurka i oparłam się o nie obiema rękami. Piorunowałam mojego wujka wzrokiem tak długo, aż w końcu sam opuścił wzrok.
-Nie wiem po co od razu ta karczemna awantura. Może lepiej byś zapytała dzień dobry wujku, jak minął ci...
-Daruj sobie te ceregiele! Mam już dość tego jak bardzo wtrącasz się w moje życie. Za 10 miesięcy kończę 18 lat. Do tego czasu firma jest w twoich rekach, później, zgodnie z zapisem w testamencie ojca cały udział przypada mi. Boisz się, że stracisz pieniądze? Mogliśmy podzielić się zyskami nawet 10 do 90, mam to w nosie. Nie zabierzesz mi jedynej rzeczy, którą mój ojciec zostawił mi na tym świecie, rozumiesz?
-Twój ojciec nigdy nie pomyślałby, że jego córka będzie tak narwana, na dodatek będzie zadawać się z tak szemranymi typkami jak ten Gaara, którego rano poznałem. Co, jesteś jego zabawką? Od Darli wiem, że dość często tu przebywa. Obniżyłaś progi. Kiedyś byłaś bardziej wybredna.-powiedział wujek. Ręka automatycznie oderwała mi się od blatu i wylądowała na policzku wujka. Był zaskoczony.
-Nie obrażaj moich przyjaciół, ani mojego ojca!-ryknęłam.
-Hikary, nic nie mówiłeś, że Sara wyrosła na tak porywczą osobę.-powiedziała ta kobieta. Jej oczy świdrowały mnie na wskroś. Czułam się co najmniej dziwnie, zupełnie tak, jakbym skądś ją znała, pomimo tego, że widzę ją 2 raz na oczy.
-Jak widać opieka wujka na niewiele się zdała. Sarze brakuje ojca i matki.
-Ja nie mam matki... Nigdy nie miałam.-powiedziałam. Mój ton był ostry jak brzytwa i zimny jak lód. Wujek dostał gęsiej skórki, z kolei kobieta zaczęła mi się bacznie przyglądać.
-Nigdy nie chciałaś się dowiedzieć kim ona była?-zapytała. Zdziwiło mnie to pytanie. W sumie kiedy byłam młodsza i poszłam do przedszkola, widziałam jak inne dzieci są przyprowadzane przez mamy. Mnie zawsze odbierał tata, jeżeli akurat był na miejscu, wujek lub niańka, którą raz na jakiś czas zatrudniano. Wprawdzie zawsze chodziła mi po głowie myśl, że moja mama była kimś niezwykłym, ale kiedy trochę podrosłam i okazało się, że odeszła od taty kiedy byłam malutka postanowiłam, że nigdy nie chcę jej znać.
-Nie. Moja mama odeszła wiele lat temu. Dla mnie może nigdy nie wracać. Świetnie radziłam sobie bez niej w życiu i dalej świetnie sobie radzę.-powiedziałam chłodno.-A wracając do firmy... Szykuj się. Skoro tak bardzo chcesz mieć proces, to do niego dojdzie. Życzę szczęścia.
Zeszłam do salonu. Wszyscy siedzieli przy stole, jedli ciastka i pili herbatę.
-Twoje krzyki było słychać aż tutaj.-powiedział Naruto.
-Nigdy nie myślałam, że wejdę na wojenną ścieżkę z kimś, kto od wielu lat zastępuje mi ojca...-powiedziałam. Byłam wściekła, ale jednocześnie nieszczęśliwa. Tylko wujek został mi na tym świecie.
-Wydaję mi się, że najpierw powinniście porozmawiać między sobą dlaczego do tego doszło, a dopiero później chodzić po sądach.-powiedział Sasuke. Zamoczył usta w herbacie i przymknął oczy. Dopiero teraz zauważyłam, że jest naprawdę przystojnym chłopakiem. Takim, jak modele lub piosenkarze z magazynów młodzieżowych. Jego mięśnie rysowały się pod dopasowanym T-shirtem. "Saro, buja się w nim Sakura!!!" skarciłam się w myślach.
-Czemu ja nie wpadłam na to wcześniej...-udawałam, że rozmyślałam nad tym co powiedział.
-W takich sytuacjach jak ta rozsądek zanika.-odpowiedział. Przez chwilę mierzyliśmy się wzrokiem. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
-Cześć! Co się stało, że byłaś w szpitalu. Martwiłem się i nie mogłem dłużej czekać.-spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Dochodziła 16.
-W sumie możemy zaraz zacząć się uczyć tylko, że mam gości. No i muszę wziąć prysznic. Śmierdzę szpitalem i jodyną. Chodź do salonu.-powiedziałam. Złapałam go za rękę i pociągnęłam za sobą.
-Cześć Gaara.-powiedział Naruto. Widziałam, że wszyscy powstawali i zaczęli się zbierać.
-My idziemy. Nie będziemy wam przeszkadzać w nauce.-Sakura puściła mi oczko. Znowu się zaczerwieniłam.
-Tak, tak. To miłej zabawy!!!-krzyknęła Hinata. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi.
-To było dziwne.-powiedział Gaara. Poprawił swoją torbę na ramieniu i zaczął iść w stronę schodów. Ja z kolei usłyszałam krzyki tej kobiety i mojego wujka. Jak widać wyszli z gabinetu.
-Ona musi wiedzieć!!! To było tyle lat temu!!!-kobieta była bardzo zdenerwowana. Musieliśmy ustąpić jej miejsca na schodach, kiedy kierowała się do wyjścia. Potem zniknęła za drzwiami. Mój wujek wyszedł za nią chwilę później.
-To było jeszcze dziwniejsze...
-Czy mógłbyś nie komentować tego w taki dziwny sposób?-Gaara tylko wstrząsnął ramionami i znowu zaczął wspinać się po schodach. Kiedy weszliśmy do mojej sypialni w oczy rzucił mi się bałagan.-Dziwne, Darla zawsze rano sprząta...
-Tak czy inaczej... Zabieram to do domu na pamiątkę-powiedział Gaara. Kiedy przyjrzałam się temu co trzyma w ręku o mało nie spaliłam się ze wstydu. To był mój stanik! W dodatku z czarnej koronki!!! Podbiegłam do niego i wyrwałam mu go z ręki.
-Ty zboczeńcu!!! Siadaj na łóżko, ale już. Ja muszę się tym zająć...-dopiero po chwili żałowałam, że nie ugryzłam się w język.
-Nie ma sprawy. Mogę od razu się rozebrać!-powiedział i usiadł na łóżku.
-Gaara!!!-krzyknęłam. Moje policzki były czerwone.
-No co. Nie mów, że nigdy w życiu nie widziałaś nagiego chłopaka.-no nie wierzę! Czułam się tak jakby moja twarz paliła żywym ogniem.
-Nie... Nigdy nie miałam chłopaka jeśli tak na to spojrzeć.
-No co ty mówisz?!-zapytał. Widać zdziwiłam go odpowiedzią.
-Przeprowadzaliśmy się tak często, że nie miałam okazji z nikim bliżej się poznać. Dopiero tutaj tak szybko nawiązałam kontakty z ludźmi. Na dodatek ludzie mnie zaakceptowali. Dla nich nie byłam snobką tylko zwykłą dziewczyną. Cieszę się z tego...-szepnęłam.
-Ok, to czas nadrobić.-zaśmiał się. Dopiero po chwili skojarzyłam, że zaczął ściągać z siebie koszulkę. Nie miał jej kiedy zareagowałam.
-Ubierz się!!!-krzyknęłam. Zasłoniłam twarz dłońmi i zaczęłam iść do łazienki. Potrzebowałam prysznica. Bardzo orzeźwiającego...
Prysznic bardzo mi się przydał. Od razu zaczęłam lepiej myśleć. Wiązałam włosy w koka. I myślałam nad tym co powinniśmy powtórzyć. Odruchowo sięgnęłam po rzeczy, które zawsze kładę na blacie obok umywalki. Jednak nic takiego tam nie miałam.
-Cholera! Przecież wyszłam pędem z pokoju.-pomyślałam o tym, że w samym ręczniku muszę przemaszerować do szafy, szybko coś z niej wyjąć, a potem wrócić tutaj napawała mnie wstydem.-Gaara, zamknij oczy!!!
-Po co?
-Muszę wyjść w ręczniku!!!-powiedziałam. Złapałam za klamkę i pociągnęłam.
Gaara jak gdyby nigdy nic leżał na łóżku i patrzył się w sufit. Oczywiście nie ubrał koszulki. Nie spojrzał się na mnie, więc śmiało podeszłam do szafy i zaczęłam szybko szukać jakiś pierwszych lepszych ubrań. Pognałam do łazienki jak oparzona. Ubrałam na siebie ubrania i wyszłam.
-W końcu...-powiedział. Podciągnął się na łóżku i zmierzył mnie od góry do dołu wzrokiem.-Może być. Tylko trochę za mało seksownie.
-Co to ma znaczyć?-zaczynałam powoli gubić się w tym co robił. Najpierw się o mnie martwi, potem nagle zaczyna gadać jak jakiś chory zboczeniec. Gaara wstał i podszedł do mnie.-Mówiłam, że masz się ubrać!
-A ja na pewno chcę cię słuchać. Seksownie byłoby tylko w tej koszulce, bez swetra na wierzchu, z resztą w pomieszczeniu jest gorąco...-powiedział i złapał mój sweter, a potem pociągnął go do góry. Zrobiłam się czerwona jak piwonia. Sposób w jaki poradził sobie ze swetrem dał mi jasno do zrozumienia, że na pewno nie pierwszy raz ściąga coś z dziewczyny. Wtedy dopiero ciśnienie mi się podniosło. "Iregiro, o czym ty myślisz?!".-Podniosłam wzrok. Gaara pochylał się nad moją twarzą. Złapał gumkę we włosach. Pewnie pociągnął i rozpuścił mi włosy.-Od razu lepiej.
-G... Gaara-szpenęłam. Znowu zawstydzona opuściłam wzrok. Dopiero teraz zauważyłam, że ma niesamowicie wyrzeźbione mięśnie. Miałam ochotę ich dotknąć, ale byłam jak sparaliżowana. Nigdy nie miałam aż takiego bliskiego kontaktu z mężczyzną.
-Czyżbyś czuła się zawstydzona?-zapytał, a potem uśmiechnął się do mnie. Głośno przełknęłam ślinę. Nie miałam siły nawet podnieść na niego wzroku. Poczułam jak łapie mnie za rękę. Drugą dłoń oparł obok mojej twarzy na ścianie. Czułam jego oddech na czole.-Spójrz na mnie.
-N... Nie mogę...-szepnęłam. Moje ciało było sztywne jak deska. Nie mogłam nawet odepchnąć go od siebie. Poczułam jego palce na brodzie. Podniósł moją twarz do góry.
-Owszem możesz.-powiedział. Zadrżałam. Jego oczy miały w sobie takie niesamowite coś. Moje serce zaczęło walić jak głupie. Jeszcze nigdy nie czułam się tak skrępowana w obecności żadnego chłopaka. Podejrzewałam, że to dlatego iż większość chłopców traktowałam tylko jako kolegów. Gaara był inny. Wkurzał mnie od samego początku.-Czemu uciekasz wzrokiem na wszystkie strony? Spójrz na mnie.
-Krępujesz mnie.-wykrztusiłam. Gaara tylko uśmiechnął się pod nosem. Położył mi dłoń na policzku, a potem zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. To się stało w ułamku sekundy. Najpierw poczułam delikatne muśnięcie warg, a chwilę później pocałunek przerodził się w namiętne całowanie. Po ciele rozniósł mi się ogień. Poczułam mrowienie w dole brzucha, które rozchodziło się aż na krzyż. Cicho westchnęłam. Gaara jeszcze mocniej wlepił mi się w usta. Wplotłam mu palce we włosy.
-Panienko Saro, dzwonili z firmy, że... Oh! Przepraszam najmocniej. Już sobie idę!!!-usłyszałam głos Darli. Poczułam, że się czerwienię. Darla na pewno pomyślała już sobie pełno dziwnych rzeczy. Gaara był bez koszulki. Ja za to stałam w cienkim podkoszulku i bardzo krótkich szortach.
-Nie lubię kiedy ktoś przerywa mi w najmniej odpowiednim momencie.-powiedział Gaara. Był zirytowany. Ja z kolei zawstydzona. Chłopak podszedł do łóżka i narzucił na siebie koszulkę. Potem jak gdyby nigdy nic wyjął ze swojej torby książki i zaczął je kartkować. Wydawało mi się, że ten pocałunek nigdy się nie zdarzył.-Siadaj. Mieliśmy się uczyć.
Kiedy w poniedziałek czekałam na moich znajomych przed wejściem natknęłam się na Karin i jej bandę. Oczywiście był z nimi Gaara razem z siostrą. Powiedziałam krótkie cześć, a potem bez słowa oparłam się o murek. Zaczęłam przeglądać się w ekranie komórki. Wtedy ktoś do mnie podszedł.
-Ty jesteś Sara Iregiro, prawda?-po głosie poznałam, że to chłopak.
-Taaa. Sory, ale nie daję autografów.-powiedziałam zirytowana.
-Nie chcę autografu. Spójrz na mnie. Chodziliśmy razem do szkoły w Osace. Nazywam się Konou Yokachima. Chodziliśmy też razem na tańce.-podniosłam wzrok. I w tamtym momencie poczułam się jak zahipnotyzowana. Ujrzałam nad sobą piękne zielone tęczówki, które miały w sobie pełno radości.
-Konou...-szepnęłam. Widziałam go wieki temu! Kiedy ja przyszłam do szkoły w Osace on dosłownie kilka tygodni później się z niej wyprowadził. Ale pamiętałam go. Najbardziej rozchwytywany chłopak w szkole. Na dodatek zauważylam, że czas zrobił z niego bardzo przystojnego mężczyznę.
-Jej, kto by pomyślał, że po prawie 3 latach spotkamy się w Tokio! Jak ten świat mały! Opowiadaj co u ciebie?!
-Mogę zapytać cię o to samo. Za miesiąc kończy się rok szkolny. Nie powinieneś zdawać końcowych egzaminów?
-Jestem tu z ojcem. Dzięki dobrym ocenom udało mi się do was przyjechać na wymianę uczniowską na tydzień. Ale chyba od przyszłego roku przeniosę się tu na stałe.
-A jaki jest tego powód?-zapytałam. Spojrzał się na mnie w taki sposób, że myłam, że się rozpłynę. Poczułam na policzkach wypieki.-Konou... Nie patrz się tak na mnie.
-Przepraszam, ale ciężko oderwać wzrok.-uśmiechnął się zakłopotany. Ja z kolei zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona.
-Saro... Dzisiaj się uczymy wiesz o tym. U mnie po szkole. Będę na ciebie czekał.-Gaara wyrwał mnie z zamyślenia. Podszedł do mnie i zaczął mi się uważnie przyglądać. Widziałam, że Konou i Gaara zmierzyli się wyzywającym wzrokiem. Poczułam się strasznie dziwnie.
-Wiem. to do zobaczenia w klasie Gaara!-Gaara zarzucił sobie tylko torbę na ramię, a potem odszedł ze swoimi znajomymi.
-Podejrzany typ. To twój chłopak?
-Gaara? Nie. To mój kolega. Muszę mu pomagać z historią do końca roku.-powiedziałam, a potem zaczęłam myśleć nad tym co wydarzyło się w mojej sypialni raptem kilka dni temu.
Kiedy wyszliśmy ze szpitala Naruto zapakował nas do auta a potem zaczął kierować się w stronę osiedla, na którym mieszkam.
-Sakura, we wtorek jest sprawdzian z historii?-zapytałam.
-Hym. Nic tym nie wiadomo. Kakashi zapowiedział coś, ale na pewno nie na ten tydzień. Chociaż... Pouczę się lepiej. Z Kakashim nigdy nie wiadomo...
-Muszę sobie zorganizować prawnika... Nie znam się na tym zupełnie! Zawsze wujek załatwiał takie sprawy...
-Moja rodzina panuje nad całą policją w Tokio. Jeżeli chcesz mogę zapytać wujka. On na pewno ma wtyki w sądach i inne tego typu.-powiedział Sasuke.
-Dziękuję... Dziękuję wam wszystkim! Nie wiem co bym bez was zrobiła!-powiedziałam. Poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Poczułam, że ktoś mnie przytula. Okazało się, że to Hinata.
-Na nas możesz liczyć.-kiwnęłam tylko głową i uspokoiłam się.
Kiedy zajechaliśmy pod dom byłam już całkowicie rozbudzona i tak pewna siebie jak zawsze potrafię być w stresujących sytuacjach. Wchodziłam po schodach do domu wyprostowana, kręciłam biodrami, a pierś miałam wypiętą do przodu. Darla otworzyła mi drzwi, a zaraz po mnie do środka weszli moi znajomi.
-Hikary w domu?-zapytałam. Darla cofnęła się o krok. Sama zdziwiłam się oziębłością tonu oraz jego siłą.
-Wujek panienki jest w swoim gabinecie, ale teraz ma gościa. Nie powinna im panienka przeszkadzać...-powiedziała przestraszona służąca. Skarciłam ją wzrokiem.
-Darlo, zajmij się moimi gośćmi proszę. Ja zaraz wrócę.-powiedziałam. Darla chciała coś jeszcze powiedzieć, ale uciszyłam ją machnięciem ręki.
-Tak jest panienko. Proszę państwa za mną.
-Idźcie. Dam sobie radę.-skierowałam się na schody. Gabinet mojego wujka zajmował ogromną powierzchnię. Moglibyśmy zrobić z niego przynajmniej 2 mniejsze pokoje dla gości, chociaż to w tym momencie było bez znaczenia, ponieważ przez częste przeprowadzki raczej nie mamy zbyt wielu przyjaciół w rodzinie.
Otworzyłam drzwi z impetem. U wujka znowu była ta dziwna kobieta, którą poznałam jakiś czas temu.
-Nie oddam ci firmy mojego ojca bez walki. Rozumiesz mnie!!!-krzyknęłam. Podeszłam do biurka i oparłam się o nie obiema rękami. Piorunowałam mojego wujka wzrokiem tak długo, aż w końcu sam opuścił wzrok.
-Nie wiem po co od razu ta karczemna awantura. Może lepiej byś zapytała dzień dobry wujku, jak minął ci...
-Daruj sobie te ceregiele! Mam już dość tego jak bardzo wtrącasz się w moje życie. Za 10 miesięcy kończę 18 lat. Do tego czasu firma jest w twoich rekach, później, zgodnie z zapisem w testamencie ojca cały udział przypada mi. Boisz się, że stracisz pieniądze? Mogliśmy podzielić się zyskami nawet 10 do 90, mam to w nosie. Nie zabierzesz mi jedynej rzeczy, którą mój ojciec zostawił mi na tym świecie, rozumiesz?
-Twój ojciec nigdy nie pomyślałby, że jego córka będzie tak narwana, na dodatek będzie zadawać się z tak szemranymi typkami jak ten Gaara, którego rano poznałem. Co, jesteś jego zabawką? Od Darli wiem, że dość często tu przebywa. Obniżyłaś progi. Kiedyś byłaś bardziej wybredna.-powiedział wujek. Ręka automatycznie oderwała mi się od blatu i wylądowała na policzku wujka. Był zaskoczony.
-Nie obrażaj moich przyjaciół, ani mojego ojca!-ryknęłam.
-Hikary, nic nie mówiłeś, że Sara wyrosła na tak porywczą osobę.-powiedziała ta kobieta. Jej oczy świdrowały mnie na wskroś. Czułam się co najmniej dziwnie, zupełnie tak, jakbym skądś ją znała, pomimo tego, że widzę ją 2 raz na oczy.
-Jak widać opieka wujka na niewiele się zdała. Sarze brakuje ojca i matki.
-Ja nie mam matki... Nigdy nie miałam.-powiedziałam. Mój ton był ostry jak brzytwa i zimny jak lód. Wujek dostał gęsiej skórki, z kolei kobieta zaczęła mi się bacznie przyglądać.
-Nigdy nie chciałaś się dowiedzieć kim ona była?-zapytała. Zdziwiło mnie to pytanie. W sumie kiedy byłam młodsza i poszłam do przedszkola, widziałam jak inne dzieci są przyprowadzane przez mamy. Mnie zawsze odbierał tata, jeżeli akurat był na miejscu, wujek lub niańka, którą raz na jakiś czas zatrudniano. Wprawdzie zawsze chodziła mi po głowie myśl, że moja mama była kimś niezwykłym, ale kiedy trochę podrosłam i okazało się, że odeszła od taty kiedy byłam malutka postanowiłam, że nigdy nie chcę jej znać.
-Nie. Moja mama odeszła wiele lat temu. Dla mnie może nigdy nie wracać. Świetnie radziłam sobie bez niej w życiu i dalej świetnie sobie radzę.-powiedziałam chłodno.-A wracając do firmy... Szykuj się. Skoro tak bardzo chcesz mieć proces, to do niego dojdzie. Życzę szczęścia.
Zeszłam do salonu. Wszyscy siedzieli przy stole, jedli ciastka i pili herbatę.
-Twoje krzyki było słychać aż tutaj.-powiedział Naruto.
-Nigdy nie myślałam, że wejdę na wojenną ścieżkę z kimś, kto od wielu lat zastępuje mi ojca...-powiedziałam. Byłam wściekła, ale jednocześnie nieszczęśliwa. Tylko wujek został mi na tym świecie.
-Wydaję mi się, że najpierw powinniście porozmawiać między sobą dlaczego do tego doszło, a dopiero później chodzić po sądach.-powiedział Sasuke. Zamoczył usta w herbacie i przymknął oczy. Dopiero teraz zauważyłam, że jest naprawdę przystojnym chłopakiem. Takim, jak modele lub piosenkarze z magazynów młodzieżowych. Jego mięśnie rysowały się pod dopasowanym T-shirtem. "Saro, buja się w nim Sakura!!!" skarciłam się w myślach.
-Czemu ja nie wpadłam na to wcześniej...-udawałam, że rozmyślałam nad tym co powiedział.
-W takich sytuacjach jak ta rozsądek zanika.-odpowiedział. Przez chwilę mierzyliśmy się wzrokiem. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
-Cześć! Co się stało, że byłaś w szpitalu. Martwiłem się i nie mogłem dłużej czekać.-spojrzałam na zegar wiszący na ścianie. Dochodziła 16.
-W sumie możemy zaraz zacząć się uczyć tylko, że mam gości. No i muszę wziąć prysznic. Śmierdzę szpitalem i jodyną. Chodź do salonu.-powiedziałam. Złapałam go za rękę i pociągnęłam za sobą.
-Cześć Gaara.-powiedział Naruto. Widziałam, że wszyscy powstawali i zaczęli się zbierać.
-My idziemy. Nie będziemy wam przeszkadzać w nauce.-Sakura puściła mi oczko. Znowu się zaczerwieniłam.
-Tak, tak. To miłej zabawy!!!-krzyknęła Hinata. Usłyszałam trzaśnięcie drzwi.
-To było dziwne.-powiedział Gaara. Poprawił swoją torbę na ramieniu i zaczął iść w stronę schodów. Ja z kolei usłyszałam krzyki tej kobiety i mojego wujka. Jak widać wyszli z gabinetu.
-Ona musi wiedzieć!!! To było tyle lat temu!!!-kobieta była bardzo zdenerwowana. Musieliśmy ustąpić jej miejsca na schodach, kiedy kierowała się do wyjścia. Potem zniknęła za drzwiami. Mój wujek wyszedł za nią chwilę później.
-To było jeszcze dziwniejsze...
-Czy mógłbyś nie komentować tego w taki dziwny sposób?-Gaara tylko wstrząsnął ramionami i znowu zaczął wspinać się po schodach. Kiedy weszliśmy do mojej sypialni w oczy rzucił mi się bałagan.-Dziwne, Darla zawsze rano sprząta...
-Tak czy inaczej... Zabieram to do domu na pamiątkę-powiedział Gaara. Kiedy przyjrzałam się temu co trzyma w ręku o mało nie spaliłam się ze wstydu. To był mój stanik! W dodatku z czarnej koronki!!! Podbiegłam do niego i wyrwałam mu go z ręki.
-Ty zboczeńcu!!! Siadaj na łóżko, ale już. Ja muszę się tym zająć...-dopiero po chwili żałowałam, że nie ugryzłam się w język.
-Nie ma sprawy. Mogę od razu się rozebrać!-powiedział i usiadł na łóżku.
-Gaara!!!-krzyknęłam. Moje policzki były czerwone.
-No co. Nie mów, że nigdy w życiu nie widziałaś nagiego chłopaka.-no nie wierzę! Czułam się tak jakby moja twarz paliła żywym ogniem.
-Nie... Nigdy nie miałam chłopaka jeśli tak na to spojrzeć.
-No co ty mówisz?!-zapytał. Widać zdziwiłam go odpowiedzią.
-Przeprowadzaliśmy się tak często, że nie miałam okazji z nikim bliżej się poznać. Dopiero tutaj tak szybko nawiązałam kontakty z ludźmi. Na dodatek ludzie mnie zaakceptowali. Dla nich nie byłam snobką tylko zwykłą dziewczyną. Cieszę się z tego...-szepnęłam.
-Ok, to czas nadrobić.-zaśmiał się. Dopiero po chwili skojarzyłam, że zaczął ściągać z siebie koszulkę. Nie miał jej kiedy zareagowałam.
-Ubierz się!!!-krzyknęłam. Zasłoniłam twarz dłońmi i zaczęłam iść do łazienki. Potrzebowałam prysznica. Bardzo orzeźwiającego...
Prysznic bardzo mi się przydał. Od razu zaczęłam lepiej myśleć. Wiązałam włosy w koka. I myślałam nad tym co powinniśmy powtórzyć. Odruchowo sięgnęłam po rzeczy, które zawsze kładę na blacie obok umywalki. Jednak nic takiego tam nie miałam.
-Cholera! Przecież wyszłam pędem z pokoju.-pomyślałam o tym, że w samym ręczniku muszę przemaszerować do szafy, szybko coś z niej wyjąć, a potem wrócić tutaj napawała mnie wstydem.-Gaara, zamknij oczy!!!
-Po co?
-Muszę wyjść w ręczniku!!!-powiedziałam. Złapałam za klamkę i pociągnęłam.
Gaara jak gdyby nigdy nic leżał na łóżku i patrzył się w sufit. Oczywiście nie ubrał koszulki. Nie spojrzał się na mnie, więc śmiało podeszłam do szafy i zaczęłam szybko szukać jakiś pierwszych lepszych ubrań. Pognałam do łazienki jak oparzona. Ubrałam na siebie ubrania i wyszłam.
-W końcu...-powiedział. Podciągnął się na łóżku i zmierzył mnie od góry do dołu wzrokiem.-Może być. Tylko trochę za mało seksownie.
-Co to ma znaczyć?-zaczynałam powoli gubić się w tym co robił. Najpierw się o mnie martwi, potem nagle zaczyna gadać jak jakiś chory zboczeniec. Gaara wstał i podszedł do mnie.-Mówiłam, że masz się ubrać!
-A ja na pewno chcę cię słuchać. Seksownie byłoby tylko w tej koszulce, bez swetra na wierzchu, z resztą w pomieszczeniu jest gorąco...-powiedział i złapał mój sweter, a potem pociągnął go do góry. Zrobiłam się czerwona jak piwonia. Sposób w jaki poradził sobie ze swetrem dał mi jasno do zrozumienia, że na pewno nie pierwszy raz ściąga coś z dziewczyny. Wtedy dopiero ciśnienie mi się podniosło. "Iregiro, o czym ty myślisz?!".-Podniosłam wzrok. Gaara pochylał się nad moją twarzą. Złapał gumkę we włosach. Pewnie pociągnął i rozpuścił mi włosy.-Od razu lepiej.
-G... Gaara-szpenęłam. Znowu zawstydzona opuściłam wzrok. Dopiero teraz zauważyłam, że ma niesamowicie wyrzeźbione mięśnie. Miałam ochotę ich dotknąć, ale byłam jak sparaliżowana. Nigdy nie miałam aż takiego bliskiego kontaktu z mężczyzną.
-Czyżbyś czuła się zawstydzona?-zapytał, a potem uśmiechnął się do mnie. Głośno przełknęłam ślinę. Nie miałam siły nawet podnieść na niego wzroku. Poczułam jak łapie mnie za rękę. Drugą dłoń oparł obok mojej twarzy na ścianie. Czułam jego oddech na czole.-Spójrz na mnie.
-N... Nie mogę...-szepnęłam. Moje ciało było sztywne jak deska. Nie mogłam nawet odepchnąć go od siebie. Poczułam jego palce na brodzie. Podniósł moją twarz do góry.
-Owszem możesz.-powiedział. Zadrżałam. Jego oczy miały w sobie takie niesamowite coś. Moje serce zaczęło walić jak głupie. Jeszcze nigdy nie czułam się tak skrępowana w obecności żadnego chłopaka. Podejrzewałam, że to dlatego iż większość chłopców traktowałam tylko jako kolegów. Gaara był inny. Wkurzał mnie od samego początku.-Czemu uciekasz wzrokiem na wszystkie strony? Spójrz na mnie.
-Krępujesz mnie.-wykrztusiłam. Gaara tylko uśmiechnął się pod nosem. Położył mi dłoń na policzku, a potem zaczął zbliżać swoją twarz do mojej. To się stało w ułamku sekundy. Najpierw poczułam delikatne muśnięcie warg, a chwilę później pocałunek przerodził się w namiętne całowanie. Po ciele rozniósł mi się ogień. Poczułam mrowienie w dole brzucha, które rozchodziło się aż na krzyż. Cicho westchnęłam. Gaara jeszcze mocniej wlepił mi się w usta. Wplotłam mu palce we włosy.
-Panienko Saro, dzwonili z firmy, że... Oh! Przepraszam najmocniej. Już sobie idę!!!-usłyszałam głos Darli. Poczułam, że się czerwienię. Darla na pewno pomyślała już sobie pełno dziwnych rzeczy. Gaara był bez koszulki. Ja za to stałam w cienkim podkoszulku i bardzo krótkich szortach.
-Nie lubię kiedy ktoś przerywa mi w najmniej odpowiednim momencie.-powiedział Gaara. Był zirytowany. Ja z kolei zawstydzona. Chłopak podszedł do łóżka i narzucił na siebie koszulkę. Potem jak gdyby nigdy nic wyjął ze swojej torby książki i zaczął je kartkować. Wydawało mi się, że ten pocałunek nigdy się nie zdarzył.-Siadaj. Mieliśmy się uczyć.
Kiedy w poniedziałek czekałam na moich znajomych przed wejściem natknęłam się na Karin i jej bandę. Oczywiście był z nimi Gaara razem z siostrą. Powiedziałam krótkie cześć, a potem bez słowa oparłam się o murek. Zaczęłam przeglądać się w ekranie komórki. Wtedy ktoś do mnie podszedł.
-Ty jesteś Sara Iregiro, prawda?-po głosie poznałam, że to chłopak.
-Taaa. Sory, ale nie daję autografów.-powiedziałam zirytowana.
-Nie chcę autografu. Spójrz na mnie. Chodziliśmy razem do szkoły w Osace. Nazywam się Konou Yokachima. Chodziliśmy też razem na tańce.-podniosłam wzrok. I w tamtym momencie poczułam się jak zahipnotyzowana. Ujrzałam nad sobą piękne zielone tęczówki, które miały w sobie pełno radości.
-Konou...-szepnęłam. Widziałam go wieki temu! Kiedy ja przyszłam do szkoły w Osace on dosłownie kilka tygodni później się z niej wyprowadził. Ale pamiętałam go. Najbardziej rozchwytywany chłopak w szkole. Na dodatek zauważylam, że czas zrobił z niego bardzo przystojnego mężczyznę.
-Jej, kto by pomyślał, że po prawie 3 latach spotkamy się w Tokio! Jak ten świat mały! Opowiadaj co u ciebie?!
-Mogę zapytać cię o to samo. Za miesiąc kończy się rok szkolny. Nie powinieneś zdawać końcowych egzaminów?
-Jestem tu z ojcem. Dzięki dobrym ocenom udało mi się do was przyjechać na wymianę uczniowską na tydzień. Ale chyba od przyszłego roku przeniosę się tu na stałe.
-A jaki jest tego powód?-zapytałam. Spojrzał się na mnie w taki sposób, że myłam, że się rozpłynę. Poczułam na policzkach wypieki.-Konou... Nie patrz się tak na mnie.
-Przepraszam, ale ciężko oderwać wzrok.-uśmiechnął się zakłopotany. Ja z kolei zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona.
-Saro... Dzisiaj się uczymy wiesz o tym. U mnie po szkole. Będę na ciebie czekał.-Gaara wyrwał mnie z zamyślenia. Podszedł do mnie i zaczął mi się uważnie przyglądać. Widziałam, że Konou i Gaara zmierzyli się wyzywającym wzrokiem. Poczułam się strasznie dziwnie.
-Wiem. to do zobaczenia w klasie Gaara!-Gaara zarzucił sobie tylko torbę na ramię, a potem odszedł ze swoimi znajomymi.
-Podejrzany typ. To twój chłopak?
-Gaara? Nie. To mój kolega. Muszę mu pomagać z historią do końca roku.-powiedziałam, a potem zaczęłam myśleć nad tym co wydarzyło się w mojej sypialni raptem kilka dni temu.
Komentarze
Prześlij komentarz