Rozdział 16

Gaara napierał na mnie coraz mocniej. Mój oddech był bardzo szybki i płytki. Pierwszy raz się tak czułam. Nie miałam żadnych zahamowań. Zapomniałam o tym dlaczego jestem na niego wkurzona, dlaczego miałam ochotę skończyć znajomość z nim. Oddałam się cała grze naszych ciał. Gaara dotykał mnie wszędzie tam, gdzie akurat odczuwałam największe napięcie. Raz robił to lżej, raz mocniej. Poczułam, że zjechał rękoma do zapięcia od moich spodni. Złapał za guzik i odpiął go. Byłam już tak podniecona, że miałam ochotę znaleźć się z nim w sypialni jak najszybciej się dało. Znowu poczułam dłonie Gaary pod swoją bluzką. Znalazł zapięcie od stanika, złapał za nie. Po chwili czułam jak zsuwa mi ramiączka po ramionach. Ja z kolei złapałam go za koszulkę i pociągnęłam do góry. Dopiero teraz z wielką dokładnością mogłam go dotykać, zapamiętywać każdy mięsień. Zauważyłam, że od mojego dotyku dostawał gęsiej skórki. On również złapał moją koszulkę i pociągnął ja do góry. Trochę zawstydził mnie fakt, że siedzę przed nim w samych spodniach. Jemu to jednak absolutnie nie przeszkadzało. Znowu zaczął mnie całować. Przysunął mnie do siebie. Oplotłam go nogami w pasie. Poczułam jak podrywa mnie do góry.
Wylądowaliśmy na dywanie w salonie. Nadal namiętnie się całowaliśmy. Gaara zaczął pieścić mnie przez materiał majtek. Było to dla mnie takim zaskoczeniem, że aż na moment zapomniałam jak powinno się oddychać. Na początku pieścił mnie dość delikatnie. Tak, żeby moje ciało mogło się przyzwyczaić do tego typu dotyku. Później dotykał mnie już mocniej. Nie wiedziałam dlaczego, ale nie spieszył się z tym, żeby zedrzeć ze mnie spodnie i bieliznę. Kiedy już myślałam, że to zrobi usłyszałam dzwonek do drzwi.
Przerażona zepchnęłam z siebie chłopaka. Podbiegłam do drzwi. Był to mój wujek!!! O cholera!!!
-Schowaj się w mojej sypialni!!!-szepnęłam. Gaara porwał z ziemi swoją koszulkę, a potem szybko pobiegł do mojego pokoju zamykając drzwi. Ja jak wariatka ubierałam na siebie stanik, bluzkę i zapinałam spodnie. Przeczesałam włosy palcami i podbiegłam do drzwi. Wujek zadzwonił drugi raz.-Już idę.
Otworzyłam mu drzwi. Zaczął mi się przyglądać.
-Jesteś zmęczona. Coś się stało?-o cholera!!!
-Nie wujku. Tańczyłam przed chwilą, to może od tego.-wymyśliłam na poczekaniu.- Poczekaj ubiorę na siebie jakiś sweter.
Poszłam do sypialni. Gaara bardzo niezadowolony siedział na łóżku. Wyciągnęłam z szafki sweter, narzuciłam go szybko na siebie.
-Postaram się zaciągnąć go na balkon. Wyjdź tak szybko jak się da.-powiedziałam.
-Saro, rozmawiasz z kimś?-wujek krzyknął z salonu.
-Nie! Zastanawiam się na głos gdzie mój sweter!!!-powiedziałam. Gaara tylko zmierzył mnie wściekłym wzrokiem. Wyglądał tak samo kiedy Darla weszła do pokoju kiedy całowaliśmy się pierwszy raz.
Wróciłam do salonu. Wujek wpatrywał się w 2 szklanki. które stały na blacie.
-Spodziewałaś się gości?-Sara, myśl!!!
-Sakura chwilę temu wyszła. Zadzwoniła do niej mama. Nie zdążyła nawet wypić herbaty, którą dla nas szykowałam.-skłamałam. Wujek przyjrzał mi się uważnie. Nie miałam pojęcia czy kupuje te bajeczki, czy woli nie poznać prawdy, ale nie odezwał się słowem. Wziął jedną z herbat i usiadł przy blacie kuchennym. Po chwili jednak wstał i poszedł do łazienki. Skorzystałam z tej okazji i pobiegłam do mojej sypialni. Gaara wstał, bez słowa przeszedł obok mnie i skierował się do drzwi wyjściowych.
-Dokończymy to.-warknął... Jej, faceci na głodzie serio są dość agresywni.
-Wątpię. Idź już. Mój wujek zaraz cię zobaczy.-powiedziałam. Zmierzył mnie tylko spojrzeniem pełnym furii i wyszedł. Odetchnęłam z ulgą. Wróciłam na swoje miejsce i zaczęłam pić herbatę. Kiedy przymykałam powieki, widziałam tylko te ciemnoniebieskie tęczówki pełne pożądania. Powietrze z płuc wypuściłam ze świstem. Jednak ciężko było mi zidentyfikować czy to dlatego, że poczułam ulgę, czy jednak rozczarowanie.
-Nad czym tak dumasz?-podskoczyłam.
-Nad niczym ważnym. Możesz mi powiedzieć co cię do mnie sprowadza?
-Chciałem zobaczyć jak moja bratanica żyje, a po drugie. Twoja matka chciała z tobą porozmawiać.-powiedział mój wujek. Ciśnienie podskoczyło mi dość niebezpiecznie.
-Ale ja nie chcę rozmawiać z nią. Mam nadzieję, że ona zdaje sobie z tego sprawę.-powiedziałam jadowicie.
-Tak, zdaje. Ale myślę, że twoja matka nie odpuści.
-Wujku... Wychowywałam się bez matki. Nie chcę nagle jej poznawać. Od dziecka miałam tylko ciebie i tatę. Teraz zostałeś mi tylko ty. Nie mam potrzeby poznawania kobiety, której tak naprawdę... z którą nie czuję żadnej więzi. Proszę cię, powiedz jej, że ja nie chcę jej znać. Świetnie układałam sobie życie bez niej.-wujek wyciągnął papierosy na stół. Nie protestował kiedy wzięłam sobie jednego. Jak widać też był zmęczony tym wszystkim. Odpaliłam i głęboko się zaciągnęłam.
-Twoja mama zostawiła tatę kiedy miałaś 1,5 roku. Twój ojciec strasznie to przeżył.
-Nie mówiłeś nigdy o mamie.-powiedziałam.
-Widzisz, strasznie przypominasz mi mojego brata. Jesteś jak skóra zdjęta z ojca. Masz ten sam uśmiech, tak samo patrzysz, nawet rysy macie podobne. Jednak pod paroma względami przypominasz mi matkę. Nie była jakoś specjalnie urodziwa. Owszem, nie należała do brzydkich kobiet, ale nie byłą też specjalnie piękna. Masz jej ciało. Pięknie wyrzeźbione, proporcjonalne. Masz również jej charakter. Jesteś bardzo zawzięta. Chociaż to też zapewne masz po ojcu.
-Aż dziwne, że tak dobrze ją pamiętasz. Widziałeś ją ostatni raz prawie 16 lat temu.
-Ciężko było zapomnieć tak żywiołową osobę. Twój ojciec nie miał wtedy nic. Był zwykłym chłopakiem z przedmieścia. Kończył studia inżynierskie. Twoją matkę poznał na jakiejś imprezie w wieki 22 lat. Kiedy pierwszy raz przyprowadził ją do domu nie wzbudziła we mnie jakiś specjalnych odczuć. Była miła, nic więcej. 2 lata później przyszła do twojego ojca i ogłosiła mu, że jest z nim w ciąży. Mój brat skakał z radości, ona z kolei była niepocieszona. Stwierdziła, że "nie widziała tego, co chciała, a dziecko jej w tym  nie pomoże". Twój ojciec oświadczał się jej kilka razy, ale zawsze odmawiała. Twierdziła, że pobiorą się dopiero, kiedy ty się urodzisz. Mówiła, że chciała sprawdzić, czy mój brat nie będzie chciał być z nią tylko z litości. Urodziła się śliczna zdrowa dziewczynka. Mój brat skakał z radości jak głupi, kiedy pierwszy raz wziął cię na ręce. Miał prawie 25 lat, urodziłaś się chwilę przed jego urodzinami. Stwierdził, że byłaś jego "za szybko doręczonym prezentem", ale że lepszego wymarzyć sobie nie mógł. Twoja matka wzięła cię na ręce raptem kilka razy z tego co pamiętam. Zawsze zajmowałem się tobą ja, lub mój brat. Byłaś dla mnie jak młodsza siostra, którą zawsze chciałem mieć. Mój brat z kolei gdyby mógł, podarowałby ci gwiazdkę z nieba. Podejrzewam, że gdyby żył, byłabyś najbardziej rozpieszczonym dzieckiem w historii Japonii.-zaśmiałam się głośno. Jednak w oczach miałam łzy. Byłam dla taty całym światem. Wiedziałam o tym.-Twój ojciec założył małą firmę, która w bardzo szybkim czasie stała się dużą korporacją. Starał się rozdzielać czas między dom, a firmę. Jednak twoja matka nie potrafiła tego zrozumieć. Wiecznie marudziła, że "A bo ty dzień w dzień siedzisz w firmie, a ja muszę zajmować się dzieciakiem." Mój brat starał się jeszcze bardziej.Jednak pewnego dnia, kiedy wrócił z firmy, znalazł na stole list. Twoja matka informowała go, że odchodzi, bo dziecko pokrzyżowało jej plany zwiedzenia świata i rozwijania swoich pasji. Przyznała, że nie była na nie gotowa. Nic więcej nie napisała. Po prostu odeszła. Zostawiła ciebie i mojego brata. Stałaś się jego małym skarbem. Kilka produktów firmy chciał nazwać twoim imieniem. Jednak ja śmiałem się z niego, że już lekko przegina. Za każdym razem kiedy patrzył na ciebie, widziałem w jego oczach bezgraniczną miłość. Rosłaś jak na drożdżach, firma się rozrastała. Mój brat nie mógł chyba wymarzyć sobie lepszego scenariusza, po tym, co zgotowała mu twoja mama.
-Mama mnie nie kochała?-zapytałam. Mimo, że nie znałam tej kobiety, czułam się dziwnie. Z reguły matki są w stanie oddać swoje życie za dziecko, które urodziły. Jak widać moja była jakimś unikatem.
-Wydaje mi się, że kochała. Jednak pojawiłaś się w jej życiu w złym momencie. Twoja mama była młodsza od mojego brata o 3 lata. Miała ledwo 22 kiedy się urodziłaś. Myślała pewnie, że na dziecko przyjdzie pora jakoś przed 30. A tu niespodzianka. Dla swojego ojca byłaś wszystkim. Tak samo jak po jego śmierci stałaś się wszystkim dla mnie. Wiedziałem, że nie zastąpię ci ojca. Nawet nie próbowałem. Jednak te ostatnie kłótnie... Tak, mam kogoś. Nie chciałem ci mówić, bo bałem się, że źle zareagujesz. Dlatego okłamałem cię w sprawie kilku wyjazdów, wiem, że nie powinienem. Przepraszam.
-A moja matka? W jaki sposób nas znalazła?-zapytałam.
-Przeczytała w gazetach, że mamy zamiar przyjechać do Tokio. Oczywiście nie miała pojęcia, że zostaniemy tu na stałe. Zdobyła adres firmy Naruto. Przyszła tam któregoś dnia i czekała, aż skończymy spotkanie. Głupio było mi odmówić przez wzgląd na to, że była kiedyś dziewczyną mojego brata, a co ważniejsze, że jest matką mojej bratanicy. Zaprosiłem ją na kolację, porozmawialiśmy. Wypytywała o ciebie. Pokazałem jej twoje zdjęcie. Powiedziała, że chce się z tobą zobaczyć. Wyjaśniłem jej, że ty raczej nie będziesz chciała jej widzieć. Oskarżyła mnie o nastawianie przeciw niej. Powiedziała, że była wtedy młoda, chciała spróbować życia. Stwierdziłem, że pewnie się jej to udało, ale dużym kosztem. Wyszła z restauracji z płaczem. Następnego dnia czekała znowu. I tak przez kilka dni. Zabrałem ją do naszej rezydencji. Tam na spokojnie wszystko jej wytłumaczyłem. Powiedziałem, że ty nie wiesz praktycznie nic o swojej matce, ponieważ ani ja, ani mój brat nie opowiadaliśmy ci o niej. Zrobiła mi awanturę, powiedziała, że złoży sprawę w sądzie.
-Ta kobieta... ta kobieta, która była wtedy w twoim gabinecie. Ta która pytała mnie o to, czy nie chciałabym poznać matki... To ona prawda?-zapytałam. Dlatego miałam to głupie przeczucie, że skądś ją znam.
-Tak, to była twoja matka.-zakręciło mi się w głowie. Boże. W ciągu całego mojego życia nie działo się tyle, co od czasu przeprowadzki do Tokio.
-Ci mężczyźni, którzy parę tygodni temu próbowali mnie porwać pojawili się dzisiaj przed moją szkołą. Znowu. Gdyby nie Gaara nie wiem, czy coś by mi się nie stało.
-Nic dziwnego. Gaara ma cię ochraniać. Takie jest jego zadanie.-podniosłam zdezorientowany wzrok na wujka.
-Jak to? Jest jednym z nowych uczniów. To mój anioł stróż czy co?
-Nie. Gaara jest w pewnym sensie tajniakiem. Miałem ci tego nie mówić. Miał cię obserwować. I uważać na ciebie oczywiście. Świetnie spełnia jak na razie swoje zadanie.-przypomniała mi się dziwna reakcja wujka na widok Gaary w naszym domu.
-To dlatego zareagowałeś dość agresywnie, kiedy zobaczyłeś go wtedy w rezydencji.
-Tak. Gaara jest bardzo młody. Sam się dziwiłem, kiedy komendant policji polecił mi go na twojego ochroniarza. Gaara wydawał się bardzo skrytym chłopakiem. Z tego co wiem, nie miał rodziców. Jakiś czas chował się ze swoim wujkiem, ale potem doszło do jakiegoś incydentu. Gaarą zajął się przyjaciel ojca. On go szkolił od najmłodszych lat. Gaara potrafi świetnie walczyć. Wiedziałem, że gdyby coś ci się stało, to nie darowałbym sobie. Nie byłbym w stanie wybaczyć sobie tego, że zawiodłem brata, któremu tak naprawdę zawdzięczam wszystko, a dla kogo ty byłaś wszystkim.
-Gaara nie zainteresowałby się moją osobą, gdyby nie to, że po prostu musiał?-zapytałam. Ręce zaczynały mi się trząść.
-Wątpię, czy kiedykolwiek byś go poznała.-powiedział wujek.
-Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś.-szepnęłam cicho.
Wujek wyszedł koło 22. Dopiero wtedy dałam ujście swoim emocjom. Popłakałam się jak głupia. Wiedziałam, że nie mogę powiedzieć o tym kim jest Gaara, żadnemu z moich przyjaciół. Wybrałam jednak numer do samego zainteresowanego. Odebrała jednak jakaś dziewczyna.
-Halo.-głos był dość piskliwy. Drażnił uszy.
-Cześć. Nazywam się Sara. Jestem koleżanką Gaary z klasy. Mogłabyś przekazać mu, że dostałam e-mail od naszego nauczyciela z historii? Mamy przynieść zeszyty ćwiczeń z uzupełnionym tematem numer 12. Byłabym wdzięczna.-wymyśliłam na poczekaniu.
-Ok, przekażę mu. Dzięki na informacje. Gaara właśnie się kąpie. Może poproszę go żeby oddzwonił do ciebie jak wyjdzie?
-Nie. Wystarczy, że przekażesz mu wiadomość ode mnie.-wtedy w tle usłyszałam jego krzyk. "Shina! Z kim rozmawiasz?!"
-Gaara, dzwoni jakaś twoja koleżanka z klasy. Mówi, że ma na imię Sara!-wtedy usłyszałam wręcz słoniowe kroki w korytarzu. Gaara szybko przechwycił komórkę.
-Halo!-jego głos był pełen przerażenia.
-Shina przekaże ci wszystko co trzeba. I nie przychodź do mnie więcej.-powiedziałam. Od razu się rozłączyłam. Nie chciało mi się o dziwo płakać. Po prostu zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem.
Rano obudziłam się bardzo nie w humorze. Postanowiłam pójść na zakupy. Tym razem jednak nie po meble. Potrzebowałam chwili samotności. Ubrałam na siebie szorty, koturny i trochę luźniejszą bluzkę. Włosy upięłam w luźnego koka. Wyglądałam dość znośnie.
Do centrum poszłam na piechotę. Pogoda była piękna. W niedzielne południe ludzie wyszli wręcz masowo na ulicę. Ja z kolei udałam się na zakupowe szaleństwo. Wchodziłam do każdego sklepu, który mnie interesował. Dzisiaj zdałam sobie sprawę z tego, jak fajnie mieć pieniądze. Kupowałam ciuchy, które miały astronomiczne ceny, i wcale nie musiałam się przejmować tym, że tych pieniędzy mi zabraknie. Firma mojego ojca już na pewno o to zadba. Czasami jednak opłacało się być rozpieszczoną księżniczką.
Po zrobieniu kilku bardzo zadowalających zakupów poszłam do kawiarenki. Zamówiłam mrożoną herbatę i w spokoju się nią delektowałam. Poczułam się od razu lepiej. Chciałam kupić sobie jeszcze kilka par spodni, kilka bluzek, bieliznę i kilka par butów.
Do domu wróciłam późnym popołudniem. Nie brałam ze sobą komórki. Stwierdziłam, że dzisiaj ostatnią rzeczą jaką potrzebuję, to kontaktowanie się ze światem. Kiedy więc wzięłam ją do ręki, miałam kilka nieodebranych połączeń od wujka, Sakury, Naruto, Sasuke i Gaary. Obdzwoniłam wszystkich po kolei. Do Gaary zadzwoniłam na końcu. Nie odebrał. Zdałam sobie sprawę, że w pewnym sensie poczułam ulgę. Niestety musiałam się z nim kontaktować raz na jakiś czas. Był moim ochroniarzem, tak więc byłam skazana na jego obecność.
Wieczór spędziłam w wannie pełnej piany, z relaksującą muzyką i dobrą książką. Czułam się cudownie odprężona. Dawno nie miałam okazji do czegoś takiego. Jednak moje rozanielenie przerwał mi dzwonek do drzwi. Zdenerwowana owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do drzwi. Zajrzałam przez judasza i otworzyłam.
-Co tu robisz?-zapytałam.
-Twój wujek powiedział mi o tym, że wiesz, kim jestem.-Gaara zgrywał niewiniątko. Wkurzyłam się. Wpuściłam go do środka, bo nie miałam ochoty stać w progu w samym ręczniku.
-Poczekaj. Ubiorę się.
Wróciłam do pokoju w getrach i dużej koszulce. Włosy szybko związałam w warkocza.
-Napijesz się kawy, herbaty?-zapytałam.
-Herbaty poproszę... Widzę, że byłaś na dużych zakupach. Temari cię widziała.-próbował chyba rozładować atmosferę.
-Tak. Zrobiłam sobie dzisiaj dzień zakupowego szaleństwa. Czuję się dzięki temu o niebo lepiej.-powiedziałam. Wyciągnęłam z szafki 2 szklanki i nasypałam tam liście herbaty. Woda po chwili zaczęła gwizdać. Postawiłam kubek na swoim miejscu, oraz przed Gaarą.
-Saro słuchaj... Co do wczoraj...
-Nic się nie stało. Udawajmy, że do niczego nie doszło. Tak będzie najlepiej...-powiedziałam.
-Nie o to chodzi. O to, że dodzwoniłaś się do mnie, a odebrała Shina. Słuchaj, wiem jak to wygląda i owszem, uprawiałem z nią wczoraj seks. I nie wiem jak głupio to zabrzmi, ale chodziło mi tylko o to żeby... rozładować to, co we mnie siedziało po tym, jak musiałem wyjść od ciebie. Shina nic nie znaczy. Nigdy nie znaczyła.-Gaara wyglądał na zakłopotanego. Ja z kolei czułam się zażenowana. Nie potrzebowałam tego typu wyjaśnień.
-Mogłeś zachować to dla siebie.-powiedziałam ozięble. Wzięłam łyka herbaty. Miała cudowny, lekko gorzkawy smak.
-Nie nie mogłem! Jestem jaki jestem nic nie poradzę. Bawię się dziewczynami. Tak, mój kolega ma rację. Co idę na imprezę sprowadzam sobie jakąś do domu. Ot, dla czystej przyjemności. Nie angażuję się uczuciowo. Tak wiem, jestem chamem.
-Nie powiedziałam tego. Po prostu korzystasz z życia. Co, myślałeś, że skoro i tak musisz się do mnie zbliżyć, to chociaż skorzystasz i miałeś nadzieję, że rozłożę przed tobą nogi, tak?-zapytałam z ironią w głosie.
-Na początku w żaden sposób o tobie nie myślałem. Owszem, musiałem się do ciebie w jakiś sposób zbliżyć, ale twój wujek zabiłby mnie, gdybym cię dotknął. Problem zaczął pojawiać się, kiedy poznałem cię trochę lepiej. Wtedy to już niestety wszystko działo się nie tak, jak zaplanowałem.
-Ze mną nie można planować.-stwierdziłam. Gaara pierwszy raz w życiu był taki wylewny. Nie powiem, że sprawiało mi to lekki dyskomfort.
-Zdaję sobie z tego sprawę. Pierwszy raz kiedy cię pocałowałem to ani trochę nie było planowane. Po prostu jak zobaczyłem cię w tych ciuchach miałem ochotę zrzucić je z ciebie i zrobić co trzeba. Dopiero kiedy zdałem sobie sprawę, że ty nigdy nie...
-Nie uprawiałam seksu, nazwij to po imieniu.-powiedziałam poirytowana.
-Tak. Wtedy postanowiłem, że muszę nad sobą trochę bardziej panować. Tylko, że dużym problemem jest to, że przy tobie się nie da...
-Gaara, jak masz zamiar gadać takie głupoty, to błagam cię, wróć do siebie. Za tydzień zaczynają się wakacje. Zlituj się nade mną i daj mi w końcu spokój.
-Nie.-powiedział stanowczo.
-Jak to nie? Mój wujek płaci ci za to żebyś łaził za mną. Poproszę go żeby cię odwołał. Wtedy nie będziesz musiał tego robić. Nikt nie będzie ci kazał.
-Nie mam ochoty przestać za tobą łazić, bo to co siedzi mi w głowie wychodzi już poza moje zawodowe zobowiązania.
-Gaara! Jesteś z Shiną! Daj mi w końcu spokój! Dobrze się bawiłeś przez ostatnie tygodnie?! Myślisz, że kim jesteś?! Bogiem?! Wyjdź!!!-krzyknęłam. Gaara ani drgnął.
-Nie jestem z Shiną. Ona doskonale wie jak wygląda układ między nami. Sama zaczęła się nawet z kimś spotykać.-Gaara mówił to bez żadnych emocji. Myślałam, że padnę.
-Gdybyś wczoraj się ze mną pieprzył jak by to wyglądało co?! Zaliczyłbyś mnie i potem wszystko wyglądałoby tak, jakby do niczego nie doszło?-zapytałam. Gaara spojrzał mi w oczy.
-Nie. Na pewno nie. Ty jesteś inna niż reszta dziewczyn, z którymi się spotykałem.-powiedział. Wziął łyka herbaty.
Siedzieliśmy w ciszy już dość długo. Gaara wypił herbatę. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 23.
-Nie powinieneś iść do domu? Temari będzie się martwić o ciebie.-powiedziałam.
-Temari nie martwi się o mnie. Wie, że potrafię sobie poradzić. Jestem dużym chłopcem.-stanęłam na przeciwko niego. Muszę go wyprosić. Chociaż z drugiej strony czuję się trochę bezpieczniej kiedy jestem z nim w domu.
-Och! Jutro jest szkoła! Nie powinieneś iść spać?!-krzyknęłam na niego. Gaara zerwał się z miejsca i podszedł do mnie. Serce zaczęło mi dość niebezpiecznie walić.
-Nie zamierzam stąd iść. Muszę sobie z tobą wszystko wyjaśnić.-zmierzyliśmy się dość wyzywającym spojrzeniem. Specjalnie rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go. Nie odepchnął mnie od siebie. Szybko odwzajemnił pocałunek, ale nic więcej.-O nie. Nie skusisz mnie.
-Gaara! Jaki ty potrafisz być irytujący!!!-krzyknęłam i poszłam wściekła do swojej sypialni. Przyniosłam mu zapasową pościel.-Skoro masz zamiar tu koczować, to proszę. Pościel sobie. Ja idę spać! Dobrej nocy!
-Dobrej nocy.-odpowiedział. Zabrał ode mnie kołdrę i poduszki. Rozłożył się na dywanie.-To miłe, że tak dbasz o mnie.


-Ależ nie ma za co.-powiedziałam i wściekła poszłam do swojej sypialni. Rzuciłam się na łóżko i próbowałam zasnąć.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8