Rozdział 1
Witam!
Opowiadanie, które wstawię nie jest nowe. Zaczęłam je pisać w 2011 roku. Niestety w związku z tym, że onet zamyka blogi do 31.01.2018, postanowiłam przenieść opowiadania na blogspot.com. Zachowuję oryginalną formę sprzed 7 lat, więc historia może na samym początku nie być za bardzo wciągająca, ale jej dopracowywanie zajęło mi kilka lat.
"O nie! Nowa szkoła! I to dosłownie przed końcem roku! Co robić? Co robić?!"
Siedziałam właśnie
zamyślona w swoim pokoju. Mój wuj ogłosił mi dosłownie chwilę temu cudowną
nowinę.
-Przeprowadzamy się! Spakuj walizki, bo za 2 dni musimy być już w Tokio!
-Co?! Ale za 2 miesiące mam koniec roku szkolnego? Jak ty to sobie wyobrażasz?- zapytałam wtedy. Byłam zaskoczona, a jednocześnie wściekła. Fakt, do przeprowadzek byłam przyzwyczajona. Od śmierci taty regularnie co 2-3 lata zmieniałam miejsce zamieszkania, ale nigdy w środku roku szkolnego.
-To nic, to nic! Zapisałem cię do Konoha Gakune. To najlepsza uczelnia w Tokio. Podejrzewam, że szybko nadrobisz zaległości.
-Wujku, to nie o to chodzi! Jest czas największych egzaminów! Jak ja mam to wszystko ogarnąć?
-Saro, Saro. Poradzisz sobie, zobaczysz! Zawsze jakoś dawałaś sobie z tym radę.
-Właśnie, jakoś. Moje oceny nie należą do elity kujonów...-powiedziałam i głośno westchnęłam.
-Słuchaj, znalazłem naprawdę dobrego współinwestora. Musimy rozwijać naszą firmę.
-Wujku! Nasza firma jest jedną z najlepiej prosperujących na rynku. Nie wiem po co nam...
-Saro! Zobaczysz, że kiedy firma przejdzie w twoje ręce sama będziesz musiała przyznać, że im mniej wrogów na rynku tym lepiej.-powiedział i położył mi rękę na ramieniu, a potem ją ścisnął.
-Jak nazywa się firma, z którą mamy podpisać kontrakt o współpracy?
-Uzumaki Comapny. Z tego co wiem, to syn właściciela jest w twoim wieku.
-Poczytam o nich, może się czegoś dowiem. Tylko, czy nie moglibyśmy zająć się tym kontraktem za 2 miesiące? Będę mieć wakacje i...
-Przykro mi. Im szybciej tym lepiej. Mam nadzieję, że rozumiesz.
-Tak wujku... Moja firma jest najważniejsza...-powiedziałam.
-Przeprowadzamy się! Spakuj walizki, bo za 2 dni musimy być już w Tokio!
-Co?! Ale za 2 miesiące mam koniec roku szkolnego? Jak ty to sobie wyobrażasz?- zapytałam wtedy. Byłam zaskoczona, a jednocześnie wściekła. Fakt, do przeprowadzek byłam przyzwyczajona. Od śmierci taty regularnie co 2-3 lata zmieniałam miejsce zamieszkania, ale nigdy w środku roku szkolnego.
-To nic, to nic! Zapisałem cię do Konoha Gakune. To najlepsza uczelnia w Tokio. Podejrzewam, że szybko nadrobisz zaległości.
-Wujku, to nie o to chodzi! Jest czas największych egzaminów! Jak ja mam to wszystko ogarnąć?
-Saro, Saro. Poradzisz sobie, zobaczysz! Zawsze jakoś dawałaś sobie z tym radę.
-Właśnie, jakoś. Moje oceny nie należą do elity kujonów...-powiedziałam i głośno westchnęłam.
-Słuchaj, znalazłem naprawdę dobrego współinwestora. Musimy rozwijać naszą firmę.
-Wujku! Nasza firma jest jedną z najlepiej prosperujących na rynku. Nie wiem po co nam...
-Saro! Zobaczysz, że kiedy firma przejdzie w twoje ręce sama będziesz musiała przyznać, że im mniej wrogów na rynku tym lepiej.-powiedział i położył mi rękę na ramieniu, a potem ją ścisnął.
-Jak nazywa się firma, z którą mamy podpisać kontrakt o współpracy?
-Uzumaki Comapny. Z tego co wiem, to syn właściciela jest w twoim wieku.
-Poczytam o nich, może się czegoś dowiem. Tylko, czy nie moglibyśmy zająć się tym kontraktem za 2 miesiące? Będę mieć wakacje i...
-Przykro mi. Im szybciej tym lepiej. Mam nadzieję, że rozumiesz.
-Tak wujku... Moja firma jest najważniejsza...-powiedziałam.
Moje życie drastycznie
zmieniło się kiedy miałam 10 lat. Mój tata zginął w wypadku samochodowym, kiedy
wracał do domu z konferencji. Mamy nigdy nie poznałam. Odeszła kiedy byłam zbyt
mała żeby ją pamiętać. Został mi tylko wujek, który był moim pełnoprawnym
opiekunem do czasu ukończenia przeze mnie 18 lat. Jednak zauważyłam, że wujek
zaczął zdecydowanie szybciej wprowadzać mnie w tajniki biznesu. Nie powiem...
Nudziło mnie to jak cholera! Zawsze wolałam coś co było nie związane z kasą.
Uważałam, że mamy tyle pieniędzy, że możemy żyć na wysokim poziomie do końca życia.
Jednak wujowi ciągle było za mało. Gonił od jednego końca Japonii do drugiego,
za granice i gdzie tylko była jak najlepsza możliwość zdobycia jak największego
majątku.
Dosłownie 2 dni później leciałam już
samolotem z Osaki do Tokio. Znowu wszystko będę musiała zaczynać od nowa. Mój
wujek miał prostsze życie. Prawie do niczego nie był przywiązany. Za to ja
odwrotnie. W każdym miejscu adaptuje się dość długo, co wcale nie ułatwia mi
życia. Podejrzewałam, że nowa klasa raczej nie przyjmie mnie ciepło. Chociaż ja
dość często miałam takie przeczucia, a dopiero po jakimś czasie przekonywałam
się, że nie jest tak źle jak myślałam, że będzie. Schodziliśmy już do
lądowania. Widać było oświetlone budynki, a po chwili światła na pasie
startowym. Dosłownie 5 minut później byliśmy już na ziemi.
Dojechaliśmy do
najbogatszej dzielnicy Tokio. Samochód zatrzymał się przed ogromną dwupiętrową
willą. Pomyślałam o tym, że wujek jak zwykle przesadził... Kiedy wyszłam z
samochodu służba wyszła na powitanie. Chciałam zabrać swoje bagaże, ale lokaj
absolutnie mi na to nie pozwolił. Myślałam, że oczy wyjdą mi na wierzch.
Powiedziałam tylko szybkie dzień dobry, a potem uciekłam do swojego pokoju...
No dobra. Chciałam uciec, bo nie wiedziałam nawet, który to pokój. Wtedy
podeszła do mnie młoda dziewczyna w fartuchu służącej.
-Panienka Sara pójdzie za mną. Pokaże pokój.-powiedziała, a potem ruszyła po schodach do góry. Szczęka odpadła mi w tamtym momencie do ziemi. "Panienka Sara" Co do...
-Saro! I jak podoba ci się dom. Wspaniały prawda?- zapytał wuj z wielkim uśmiechem na ustach.
-Dom? Dom?! To jest pałac! Wujku, nie mogłeś kupić zwykłego mieszkania, albo apartamentu? Czułabym się na pewno bardziej komfortowo...
-Oj Saro, jak zwykle przesadzasz! Zobaczysz, że szybko się tu wpasujesz. Jutro masz rozmowę w przedsiębiorstwie Naruto. Przygotuj się.
-Co?! Jak to ja?! Mam 17 lat! Jeszcze rok muszę poczekać aż zacznę prowadzić interesy!
-Co nie znaczy moja droga, że nie możesz już próbować. Uwierz, że twój ojciec na pewno chciałby abyś zaczęła jak najszybciej. Tak więc jutro to ty, a nie ja, będziesz prezentować firmę.-dostałam takiego skurczu żołądka, że aż się skuliłam.
-To jest głupi żart. Najpierw przeprowadzamy się do całkiem obcego miasta, a teraz mówisz mi, że mam już zacząć prowadzić interesy... Wprost cudownie.-powiedziałam z nuta ironii w głosie i mocno ścisnęłam się za brzuch.
-To nie jest żart moja droga. To życie. Wyśpij się. Musisz się dobrze zaprezentować. Za 20 minut będzie kolacja. Zejdź na dół, dobrze? A, i ubierz się ładnie.
-Tak wujku. Dobrze.-szepnęłam. Wujek zostawił mnie samą z wielkim lękiem.
-Panienka Sara pójdzie za mną. Pokaże pokój.-powiedziała, a potem ruszyła po schodach do góry. Szczęka odpadła mi w tamtym momencie do ziemi. "Panienka Sara" Co do...
-Saro! I jak podoba ci się dom. Wspaniały prawda?- zapytał wuj z wielkim uśmiechem na ustach.
-Dom? Dom?! To jest pałac! Wujku, nie mogłeś kupić zwykłego mieszkania, albo apartamentu? Czułabym się na pewno bardziej komfortowo...
-Oj Saro, jak zwykle przesadzasz! Zobaczysz, że szybko się tu wpasujesz. Jutro masz rozmowę w przedsiębiorstwie Naruto. Przygotuj się.
-Co?! Jak to ja?! Mam 17 lat! Jeszcze rok muszę poczekać aż zacznę prowadzić interesy!
-Co nie znaczy moja droga, że nie możesz już próbować. Uwierz, że twój ojciec na pewno chciałby abyś zaczęła jak najszybciej. Tak więc jutro to ty, a nie ja, będziesz prezentować firmę.-dostałam takiego skurczu żołądka, że aż się skuliłam.
-To jest głupi żart. Najpierw przeprowadzamy się do całkiem obcego miasta, a teraz mówisz mi, że mam już zacząć prowadzić interesy... Wprost cudownie.-powiedziałam z nuta ironii w głosie i mocno ścisnęłam się za brzuch.
-To nie jest żart moja droga. To życie. Wyśpij się. Musisz się dobrze zaprezentować. Za 20 minut będzie kolacja. Zejdź na dół, dobrze? A, i ubierz się ładnie.
-Tak wujku. Dobrze.-szepnęłam. Wujek zostawił mnie samą z wielkim lękiem.
Cholera!
Cholera! Cholera!!! Nie spodziewałam się, że na kolacji będziemy mieli gości.
Jak się później okazało to nasi sąsiedzi, a wuj zaprosił ich już kilka dni
temu, kiedy przyjechał tu obejrzeć przygotowania do przeprowadzki. Okazało się,
że sąsiedzi mają syna starszego ode mnie o 2 lata. Nazywa się Ichi. Był
sympatyczny, ale jak dla mnie już nazbyt interesował się finansami. Tak młody
chłopak powinien mieć trochę inne zainteresowania.
-Do jakiej szkoły idziesz?- zapytał, kiedy podano deser. Zaczęłam grzebać łyżeczką w polewie czekoladowej spływającej po lodach.
-Saro. Ichi zadał ci pytanie.-powiedział wuj i szturchnął mnie łokciem.
-Aaa... Konoha Gakune. Coś tak mi się zdaje, że to tam wuj złożył moje papiery.
-Wyborna uczelnie. Chodzą tam najbogatsi i dość uzdolnieni uczniowie z Tokio, ale również z innych miast.
-Innymi słowy: snoby, tacy jak my...-powiedziałam i mocno wbiłam łyżeczkę w lody. Matka chłopaka na słowo snob zakaszlała, a ojciec głośno chrząknął. Wuj mocno kopnął mnie pod stołem, ale nawet nie drgnęłam.
-Wiesz co wujku, straciłam apetyt do reszty. Dziękuję za miłe towarzystwo. Branoc.- powiedziałam i odeszłam od stołu.
-Do jakiej szkoły idziesz?- zapytał, kiedy podano deser. Zaczęłam grzebać łyżeczką w polewie czekoladowej spływającej po lodach.
-Saro. Ichi zadał ci pytanie.-powiedział wuj i szturchnął mnie łokciem.
-Aaa... Konoha Gakune. Coś tak mi się zdaje, że to tam wuj złożył moje papiery.
-Wyborna uczelnie. Chodzą tam najbogatsi i dość uzdolnieni uczniowie z Tokio, ale również z innych miast.
-Innymi słowy: snoby, tacy jak my...-powiedziałam i mocno wbiłam łyżeczkę w lody. Matka chłopaka na słowo snob zakaszlała, a ojciec głośno chrząknął. Wuj mocno kopnął mnie pod stołem, ale nawet nie drgnęłam.
-Wiesz co wujku, straciłam apetyt do reszty. Dziękuję za miłe towarzystwo. Branoc.- powiedziałam i odeszłam od stołu.
Siedziałam w pokoju i chciało mi się
płakać. Miałam nadzieję na to, że tylko pierwszy dzień jest taki straszny i
jutro już będzie lepiej. Kiedy szykowałam się do snu modliłam się o to.
Na drugi dzień, kiedy zeszłam na śniadanie
wuj zrobił mi masę wyrzutów za wczorajszą kolację.
-Co ty robisz?! Ten chłopak to jedna z najlepszych partii w tym mieście... Ba! W Japonii. Co myślałaś nazywając ich snobami?!
-Nie nazwałam ich snobami tylko nas wszystkich. Jakbyś nie zauważył pławimy się w luksusach, które nie są nam potrzebne do życia...-stwierdziłam w pełną powagą napełniając miskę chrupkami czekoladowymi.
-Pracujemy na nie! Mamy do nich pełne prawo!- powiedział wujek.
-Nie wujku, my nie pracujemy. My tylko podpisujemy kontrakty, które mają na zadaniu naciągać biednych ludzi na kupowanie naszych produktów za niebotyczne ceny, a potem my dostajemy z tego duży procent. To jest właśnie nasza ciężka praca.-powiedziałam i ze smakiem wsadziłam sobie łyżkę pełną chrupek do ust. Ugryzłam. To przyjemne chrupanie.
-Twój ojciec założył tą firmę od samych fundamentów aż po jej czubek. Nazywasz się Iregiro i to twoje dziedzictwo! Masz prawo czerpać z tych zysków jakieś przyjemności.
-Nie wiem czego ciebie nauczył mój ojciec, ale mnie tego, że mam dużo, bardzo dużo i nie muszę żyć jak księżniczka. Żyjąc jak zwykły człowiek mój ojciec też był szczęśliwy.-powiedziałam, a potem spojrzałam na gazetę, która leżała na stole. Oczywiście była o giełdzie. Ale jednak nie do końca. "Sara Iregiro, córka znanego magnata finansowego przyjeżdża do Tokio na rozmowy w sprawie połączenia sił Uzumaki company i Iregiro S.A. Może to mieć znaczący wpływ na gospodarkę Japonii. Jak wszyscy wiemy (..)"-Co to ma być?! Skąd prasa wie, że mam rozmowę z dyrektorem Uzumaki company?!
-No cóż, trzeba było się dobrze zareklamować nie uważasz?- zapytał wuj z uśmiechem na ustach. Dopiero teraz poczułam wściekłość. Postanowiłam jednak, że póki co nie mam zamiaru się z nim kłócić. Nie chcę źle wypaść na spotkaniu biznesowym.
-Co ty robisz?! Ten chłopak to jedna z najlepszych partii w tym mieście... Ba! W Japonii. Co myślałaś nazywając ich snobami?!
-Nie nazwałam ich snobami tylko nas wszystkich. Jakbyś nie zauważył pławimy się w luksusach, które nie są nam potrzebne do życia...-stwierdziłam w pełną powagą napełniając miskę chrupkami czekoladowymi.
-Pracujemy na nie! Mamy do nich pełne prawo!- powiedział wujek.
-Nie wujku, my nie pracujemy. My tylko podpisujemy kontrakty, które mają na zadaniu naciągać biednych ludzi na kupowanie naszych produktów za niebotyczne ceny, a potem my dostajemy z tego duży procent. To jest właśnie nasza ciężka praca.-powiedziałam i ze smakiem wsadziłam sobie łyżkę pełną chrupek do ust. Ugryzłam. To przyjemne chrupanie.
-Twój ojciec założył tą firmę od samych fundamentów aż po jej czubek. Nazywasz się Iregiro i to twoje dziedzictwo! Masz prawo czerpać z tych zysków jakieś przyjemności.
-Nie wiem czego ciebie nauczył mój ojciec, ale mnie tego, że mam dużo, bardzo dużo i nie muszę żyć jak księżniczka. Żyjąc jak zwykły człowiek mój ojciec też był szczęśliwy.-powiedziałam, a potem spojrzałam na gazetę, która leżała na stole. Oczywiście była o giełdzie. Ale jednak nie do końca. "Sara Iregiro, córka znanego magnata finansowego przyjeżdża do Tokio na rozmowy w sprawie połączenia sił Uzumaki company i Iregiro S.A. Może to mieć znaczący wpływ na gospodarkę Japonii. Jak wszyscy wiemy (..)"-Co to ma być?! Skąd prasa wie, że mam rozmowę z dyrektorem Uzumaki company?!
-No cóż, trzeba było się dobrze zareklamować nie uważasz?- zapytał wuj z uśmiechem na ustach. Dopiero teraz poczułam wściekłość. Postanowiłam jednak, że póki co nie mam zamiaru się z nim kłócić. Nie chcę źle wypaść na spotkaniu biznesowym.
Dochodziła 11, a
na 12 miałam mieć spotkanie biznesowe. Nie wiedziałam zupełnie co mam na siebie
ubrać. Moja garderoba była pełna ciuchów jak dla typowej nastolatki. Poza
faktem, że były to ciuchy od najlepszych projektantów, z cenami na metkach
przekraczającymi niekiedy magiczną liczbę trzech zer. Sama nie lubiłam kupować
sobie takich ubrań. Mi wystarczyły ubrania z najzwyklejszych butików, gdzie
najdroższa rzecz jaką sobie kupiłam, to spodnie za 50$. Z resztą i tak uznałam
to za rozrzutność. Ale spodnie mam do dzisiaj. Większość tych drogich ubrań
dostawałam od samych projektantów. Np. piękne czerwone szpilki od Louboutina.
Projektant podpisał nawet dla mnie kartkę. Cóż. W takim razie ubiorę te piękne
czerwone buty, w których pewnie nie dam rady przejść kilku kroków, ale jednak
trzeba się dobrze prezentować. Potem nie widziałam czy wypada ubrać jeansy.
Jednak chciałam zaprezentować się w miarę elegancko, więc jeansy odpadły.
Wybrałam za to czarne spodnie na kant od Dolce&Gabbana, a do tego
najzwyklejszą białą koszulę z krótkimi rękawkami. Do tego marynarka i byłam
gotowa. Oczywiście torebkę musiałam dobrać do szpilek. Włosy spięłam spinką a
kilka krótszych pasemek puściłam na twarz. Pomalowałam się trochę mocniej niż
zwykle, a usta pociągnęłam bezbarwnym truskawkowym błyszczykiem. Kiedy schodziłam
na dół dochodziła 11:45. Mieliśmy tylko 15 minut na dojazd na miejsce.
-Co księżniczko, dłużej się nie dało?- wuj był purpurowy na twarzy.
-Wiesz, jak chcesz to ja mogę iść jeszcze pomalować paznokcie. W sumie dawno nie miałam...
-Saro!!! W-Tej-chwili-marsz-do-wyjścia!!! Ale już!!!-ryknął. Uśmiechnęłam się pod nosem. W końcu to mi udało się go wyprowadzić z równowagi. Wiedziałam, że jeżeli chodzi o sprawy biznesowe, to mój wuj wścieknie się na całego. Kiedy wsiadałam do auta wuj wcisnął gaz do dechy. Pędziliśmy z niedozwoloną prędkością, na całe szczęście jednak policja nas nie złapała.
-Co księżniczko, dłużej się nie dało?- wuj był purpurowy na twarzy.
-Wiesz, jak chcesz to ja mogę iść jeszcze pomalować paznokcie. W sumie dawno nie miałam...
-Saro!!! W-Tej-chwili-marsz-do-wyjścia!!! Ale już!!!-ryknął. Uśmiechnęłam się pod nosem. W końcu to mi udało się go wyprowadzić z równowagi. Wiedziałam, że jeżeli chodzi o sprawy biznesowe, to mój wuj wścieknie się na całego. Kiedy wsiadałam do auta wuj wcisnął gaz do dechy. Pędziliśmy z niedozwoloną prędkością, na całe szczęście jednak policja nas nie złapała.
Pod firmą byliśmy o 12:02. Na
spotkania nie wolno się spóźniać, o nie. To była 1 zasada wujka. Więc kiedy
weszliśmy do budynku, chwycił mnie tylko za ramię i zaczął ciągnąć do windy.
Kiedy znaleźliśmy się w środku wcisnął przycisk, który miał nas zabrać na
ostatnie piętro budynku.
-Nie mogę uwierzyć, że spóźniamy się na tak ważne spotkanie! Trzeba było dłużej się szykować!- warknął na mnie. Ja za to poprawiałam się w lustrze.
-Skoro tak dbasz o to żebym dobrze reprezentowała naszą firmę, zadbaj też o to żeby nauczyć mnie w co mam się ubierać.-powiedziałam i wsadziłam sobie wsuwkę do ust żeby móc poprawić upięcie. Po chwili wyglądałam już dobrze.
-Masz tyle ubrań, a nie wiesz w co się ubrać? Mam poprosić jakąś znaną stylistkę żeby dobierała ci garderobę? I tak widzę, że te spodnie od D&G spodobały ci się. Muszę napisać list z podziękowaniami dla projektanta.
-Nie mogę uwierzyć, że spóźniamy się na tak ważne spotkanie! Trzeba było dłużej się szykować!- warknął na mnie. Ja za to poprawiałam się w lustrze.
-Skoro tak dbasz o to żebym dobrze reprezentowała naszą firmę, zadbaj też o to żeby nauczyć mnie w co mam się ubierać.-powiedziałam i wsadziłam sobie wsuwkę do ust żeby móc poprawić upięcie. Po chwili wyglądałam już dobrze.
-Masz tyle ubrań, a nie wiesz w co się ubrać? Mam poprosić jakąś znaną stylistkę żeby dobierała ci garderobę? I tak widzę, że te spodnie od D&G spodobały ci się. Muszę napisać list z podziękowaniami dla projektanta.
Kiedy dojechaliśmy na górę wuj
poszedł do jakiegoś pomieszczenia, w którym zniknął. Ja za to podeszłam do
biurka sekretarki i się przedstawiłam.
-Dzień dobry. Nazywam się Sara Iregiro. Byłam umówiona na spotkanie z Panem Uzumakim.
-Dzień dobry. Proszę usiąść, pan Uzumaki ma właśnie gości. Ale za chwilę na pewno będzie do pani dyspozycji. Może napije się pani czegoś? Kawa, herbata, woda?
-Poproszę filiżankę kawy. Bardzo mocnej kawy...-powiedziałam i w podzięce uśmiechnęłam się do sekretarki. Nie była klasyczną "sekretareczką" jak w amerykańskich filmach. Kobieta lekko już pod 50. Miała krótko obcięte włosy, wokół oczu kurze łapki. Jednak jej uśmiech był tak szczery i podnoszący na duchu, że na chwile zapomniałam, że jestem tu w bardzo ważnej sprawie. Kobieta zniknęła na zapleczu, a ja usiadłam w wygodnym fotelu. Zaczęłam się z zaciekawieniem rozglądać. Hol był bogato zdobiony marmurami, a żyrandole były kryształowe.- Wooo...
-Proszę oto pani kawa. Widzę, że podoba się wystrój.-powiedziała sekretarka. Podążała za moim wzrokiem.
-Bardzo. Będę musiała pomyśleć o takim wystroju u siebie w firmie.-odwzajemniłam uśmiech. Wtedy usłyszałam głośne śmiechy. Z gabinetu wyszło trzech kolesi. Dwóch z nich wyglądało trochę jak bracia. Mieli czarne jak węgiel włosy i oczy. Jedyne co ich odróżniało, to kolor skóry. Jeden z nich był nienaturalnie blady. Za to w środku szedł blondyn o niebieskich oczach.
-Panie Naruto, ma pan gościa. Właścicielka Iregiro S.A. Sara, już na pana czeka.
-O jasny gwint! Zupełnie o tym zapomniałem!!!-powiedział. Uśmiechnęłam się pod nosem, a potem wstałam. Podeszłam do chłopaków.
-Witam. Nazywam się Sara Iregiro. Mamy wspólnie prowadzić interesy.-powiedziałam ze śmiałością w głosie i wyciągnęłam do chłopaka rękę.
-Dzień dobry. Nazywam się Sara Iregiro. Byłam umówiona na spotkanie z Panem Uzumakim.
-Dzień dobry. Proszę usiąść, pan Uzumaki ma właśnie gości. Ale za chwilę na pewno będzie do pani dyspozycji. Może napije się pani czegoś? Kawa, herbata, woda?
-Poproszę filiżankę kawy. Bardzo mocnej kawy...-powiedziałam i w podzięce uśmiechnęłam się do sekretarki. Nie była klasyczną "sekretareczką" jak w amerykańskich filmach. Kobieta lekko już pod 50. Miała krótko obcięte włosy, wokół oczu kurze łapki. Jednak jej uśmiech był tak szczery i podnoszący na duchu, że na chwile zapomniałam, że jestem tu w bardzo ważnej sprawie. Kobieta zniknęła na zapleczu, a ja usiadłam w wygodnym fotelu. Zaczęłam się z zaciekawieniem rozglądać. Hol był bogato zdobiony marmurami, a żyrandole były kryształowe.- Wooo...
-Proszę oto pani kawa. Widzę, że podoba się wystrój.-powiedziała sekretarka. Podążała za moim wzrokiem.
-Bardzo. Będę musiała pomyśleć o takim wystroju u siebie w firmie.-odwzajemniłam uśmiech. Wtedy usłyszałam głośne śmiechy. Z gabinetu wyszło trzech kolesi. Dwóch z nich wyglądało trochę jak bracia. Mieli czarne jak węgiel włosy i oczy. Jedyne co ich odróżniało, to kolor skóry. Jeden z nich był nienaturalnie blady. Za to w środku szedł blondyn o niebieskich oczach.
-Panie Naruto, ma pan gościa. Właścicielka Iregiro S.A. Sara, już na pana czeka.
-O jasny gwint! Zupełnie o tym zapomniałem!!!-powiedział. Uśmiechnęłam się pod nosem, a potem wstałam. Podeszłam do chłopaków.
-Witam. Nazywam się Sara Iregiro. Mamy wspólnie prowadzić interesy.-powiedziałam ze śmiałością w głosie i wyciągnęłam do chłopaka rękę.
Sara Iregiro:
Wiek
17
Wzrost:158cm
Oczy:niebieskie
Włosy;Długie, czarne
Hobby: taniec i gimnastyka artystyczna. Kiedy była mała uczęszczała na zajęcia, co zaowocowało późniejszymi sukcesami w tych dziedzinach.
Dość wybuchowa osoba, która wiele razy coś powie zanim o tym pomyśli. Jest dziedziczką ogromnej fortuny, której dorobił się jej ojciec. Sara miała dość zagmatwane dzieciństwo. Jej matka odeszła kiedy Sara miała 1,5 roku, zostawiając ją na wychowanie ojcu i wujowi. W wieku 10 lat Sara straciła ojca, który zginął w wypadku samochodowym. Tym samym dziewczyna stała się właścicielką ogromnej i dobrze prosperującej firmy. Jednak mogła nią zarządzać dopiero po ukończeniu pełnoletniości. Tak więc jej finansami zajmuje się wuj. Sara nie ma przyjaciół, ponieważ bardzo często interesy zmuszają ją do przeprowadzek, co dla dziewczyny jest dużym stresem, ponieważ ma ona problemy z adaptacją w nowym środowisku. Tym razem wuj postanowił w ramach interesów przenieść się wraz z bratanicą do Tokio z Osaki, gdzie ma podpisać bardzo ważny kontrakt z firmą Uzumaki Company. Jednak nie mówi swojej bratanicy wszystkiego. Życie Sary wywróci się do góry nogami również za sprawą szkoły i ludzi w niej poznanych.
Wzrost:158cm
Oczy:niebieskie
Włosy;Długie, czarne
Hobby: taniec i gimnastyka artystyczna. Kiedy była mała uczęszczała na zajęcia, co zaowocowało późniejszymi sukcesami w tych dziedzinach.
Dość wybuchowa osoba, która wiele razy coś powie zanim o tym pomyśli. Jest dziedziczką ogromnej fortuny, której dorobił się jej ojciec. Sara miała dość zagmatwane dzieciństwo. Jej matka odeszła kiedy Sara miała 1,5 roku, zostawiając ją na wychowanie ojcu i wujowi. W wieku 10 lat Sara straciła ojca, który zginął w wypadku samochodowym. Tym samym dziewczyna stała się właścicielką ogromnej i dobrze prosperującej firmy. Jednak mogła nią zarządzać dopiero po ukończeniu pełnoletniości. Tak więc jej finansami zajmuje się wuj. Sara nie ma przyjaciół, ponieważ bardzo często interesy zmuszają ją do przeprowadzek, co dla dziewczyny jest dużym stresem, ponieważ ma ona problemy z adaptacją w nowym środowisku. Tym razem wuj postanowił w ramach interesów przenieść się wraz z bratanicą do Tokio z Osaki, gdzie ma podpisać bardzo ważny kontrakt z firmą Uzumaki Company. Jednak nie mówi swojej bratanicy wszystkiego. Życie Sary wywróci się do góry nogami również za sprawą szkoły i ludzi w niej poznanych.
Hej Wszystkim!!!
Jak widzicie zaczęłam pisać opowiadanie o Konoha High School. Będzie ono jednak sporo odbiegać od wydarzeń zawartych w mandze. Mam jednak nadzieję, że nie zniechęci to Was, do czytania mojego bloga :)) Pozdrawiam i życzę miłego czytania.
Jak widzicie zaczęłam pisać opowiadanie o Konoha High School. Będzie ono jednak sporo odbiegać od wydarzeń zawartych w mandze. Mam jednak nadzieję, że nie zniechęci to Was, do czytania mojego bloga :)) Pozdrawiam i życzę miłego czytania.
Komentarze
Prześlij komentarz