Rozdział 5
-Saro! Nic ci nie jest?!-zapytał mój wujek. Pokiwałąm
przecząco głową.
-Wujku, wszystko ok. Sakura, wydaje mi się, że policjanci
powinni odprowadzić cię do domu. Nie chcę żeby coś ci się stało.
-Dobrze. Uważaj na siebie.-powiedziała i uśmiechnęła się
do mnie, a potem najzwyczajniej w świecie mnie przytuliła. Poczułam, że robi mi
się ciepło na sercu. To był zwykły przyjacielski gest, którego wcześniej nie
miałam okazji poznać.
-Dzięki Sakura. Jakby coś się działo to od razu dzwoń.
-Nie ma problemu. Spodziewaj się mojego telefonu za
dłuższą chwile. Musimy trochę poplotkować.-krzyczała do mnie już z bramy.
Pomachałam jej tylko i czekałam, aż zniknie za rogiem. Wtedy dopadło mnie
zmęczenie. Marzyłam o gorącej kąpieli i długim śnie. Jednak jutro czeka mnie
kolejny dzień z szkole. Nudne lekcje, nudne gadanie nauczycieli. Może chociaż
Karin dostarczy mi jakiejś rozrywki.
Nazajutrz w szkole
okazało się, że mamy zastępstwo za informatykę i razem z chłopakami mamy wf.
-O nie. Ta nasza tyranka, plus ich bezmózg to będzie
najgorsze co mogło nas spotkać...-jęknęła z niezadowolenia Sakura.
-Myślisz, że będzie aż tak źle?-zapytałam. Czekaliśmy
właśnie na Kakashiego. Znowu się spóźniał. Z resztą jak na każdą lekcję.
-Wiesz. Mówi się, że ci nauczyciele romansują ze sobą. A
pan od wf-u nie ma raczej silnej osobowości, więc ta baba tyran nim trzęsie. A
co za tym idzie? Bezmózg jest na każde skinienie jej palca.
-Nie żartuj, że ta baba-Hitler romansuje z
kimkolwiek.- powiedziałam. Miałam takie dziwne przeczucie, że to mi dzisiaj
najbardziej dostanie się na tym wf-ie. Wtedy rozmowy ucichły. Kakashi wszedł do
sali. I pierwsze co zrobił to podszedł do mnie i wręczył mi plik kopert.-Co to
jest?
-Twoje podanie o konkurs z historii. Musisz podpisać się
na 8 egzemplarzach, plus twój wujek ma tam 2 pliki dokumentów dla siebie.
Oryginał wraca do szkoły, kopia jest dla niego.
-Ale ja nie dałam panu wczoraj odpowiedzi. Miałam
nadzieję, że potraktuje to pan jako moje "nie".-powiedziałam.
-No jak widać potraktowałem to jako tak. Tak więc
dokumenty mają trafić do mnie na biurko do jutra. A teraz zapraszam cie do
odpowiedzi.-głośno westchnęłam i wstałam. Sakura i Hinata pokazały mi uniesione
do góry kciuki. Wytknęłam im tylko język i zbiegłam na dół pod tablice.-No
dobrze. Damy ci trochę trudniejszy materiał, ale wierzę, że sobie poradzisz.
Odsłoń tablicę. Masz na uzupełnienie tego 15 minut. Start.
Jakieś 8-10 minut później uzupełniłam cały ten tekst. Byłam pewna, że gdzieś
mam błędy, ponieważ brakowało mi kliku nazw. Jednak przeleciałam go wzrokiem
jeszcze raz. Uzupełniłam 2 kolejne miejsca. Potem jeszcze raz. Kolejne miejsce.
Ok zostało mi około 3 minut więc kombinowałam jak mogłam. Zapisywałam sobie na
tablicy nazwy cesarzy, których kojarzyłam z tego okresu, oraz jakieś
wydarzenia. W końcu doszłam do tego co było mi potrzebne.
-Skończyłam.-powiedziałam. Kakashi najpierw zerknął na
mnie, potem na te bazgroły, które napisałam żeby sobie pomóc, a na końcu
spojrzał na tekst, który kazał mi uzupełniać. Czytał go przez dłuższą chwilę, a
potem się uśmiechnął.
-Nie ma tu ani jednego błędu. Czy ty masz jakieś trzecie
oko, czy jak?
-Oczywiście, z tyłu głowy. Dlatego mam takie długie
włosy.-powiedziałam. Klasa się zaśmiała, chociaż niezupełnie o to mi chodziło.
-Dostajesz 6. I nawet nie chce słyszeć, że nie chcesz
jechać na konkurs. Masz nakaz. Nie słyszę odmowy. Usiądź na swoje
miejsce.-powiedział, a potem podszedł do biurka i otworzył dziennik wpisując mi
chwilę później 6. Wróciłam do ławki szczęśliwa, że daje sobie radę z takim
beznadziejnym przedmiotem. Sakura, Hinata i Ino przybiły mi piątki.
-No, no. Będziesz klasowym prymusem. Jeszcze nikt od nas
z klasy nie dostał u niego 6.-powiedziała Ino i puściła mi oczko.
-Żartujesz sobie?-zapytałam. Jednak Ino nie zdążyła mi
odpowiedzieć, bo ktoś wszedł do sali. Podszedł do Kakashiego i coś szeptał.
Jednak kiedy ściągnął czapkę z głowy poznałam jednego z członków rady mojej
firmy. Miał ze sobą plik jakiś kopert.-Super...
-Saro, twój wujek chciał żebym ci to dał.-powiedział.
Zeszłam do niego, a właściwie zbiegłam.
-Nie mogłeś poczekać, aż skończy się lekcja? To partem 20
minut.-powiedziałam i próbowałam wypchnąć do za drzwi żebyśmy mogli spokojnie
porozmawiać.
-Nie. Twój wujek chce żebyś podpisała te dokumenty jak
najszybciej.-powiedział. Wręczył mi koperty.
-Poczekaj za drzwiami ok. Muszę je szybko przeczytać.
Panie profesorze, przepraszam.
-Ok, puszczę wam jakiś film. I tak nie zdążę już przeprowadzić normalnej lekcji.-powiedział i zaczął szukać jakiejś płyty w
swoim biurku. Ja za to wróciłam na miejsce i wyciągnęłam dokumenty z koperty.
Dziwiło mnie dlaczego treść zawiera coś o oprogramowaniu. Jakiś mikrochip, czy
coś.
-Dziwne...-szepnęłam sama do siebie. Od razu poczułam na
sobie wzrok dziewczyn.-Nie. Nic, nic. Sory wielkie.
-Coś szeptałaś.-powiedziała Sakura i próbowała zajrzeć mi
przez ramię.
-Ta umowa... Moja firma nie zajmuje się produkcją
mikro technologii. Zostawiliśmy to firmie Naruto. Dziwi mnie dlaczego on nie
dostał żadnych dokumentów...-odwróciłam się do tyłu. Naruto przysnął.
Skorzystałam z tego, że Kakashi również oglądał ten nudny film. Wyszłam z ławki
i na kolanach podeszłam do ławki Naruto.-Naruto. Naruto, obudź się. Naruto.
-To się robi tak. Wstawaj głąbie!-krzyknął Sasuke i
trzasnął Naruto książką.
-Co.. co się dzieje. O, Sara. potrzebujesz czegoś?
-Sasuke, mógłbyś na chwilę przesiąść się do Hinaty? Ważna
wprawa.
-Ok, skoro to takie ważne...-powiedział i poszedł do
mojej ławki. Dziwił mnie spokój profesora. Przecież już dawno powinien zwrócić
nam uwagę, że zachowujemy się głośno, czy coś. A on w najlepsze oglądał ten
film. Chociaż zaczęłam podejrzewać, że on sam przysnął.
-Zobacz. Umowa dotyczy mikroprocwsora. Przecież tym
zajmować miała się twoja firma. Moja miała zupełnie inny kierunek.
-Nie wiem. Może nasi wujkowie coś ustalili. Podpisz to i
miej spokój.
-Naruto, jeżeli będziesz w taki sposób prowadził kiedyś
interesy, to kiepsko to widzę.-powiedziałam. Naruto tylko szeroko się do mnie
uśmiechnął i zaczął się przeciągać. Wzięłam od niego długopis i zaczęłam
podpisywać papiery. Potem zeszłam na dół żeby móc wręczyć je temu typowi.
Podziękował mi, a potem szybko się ulotnił. Kiedy stałam chwilę na korytarzu
dostrzegłam tego nowego. On również spojrzał się mnie.
-Czemu nie jesteś na lekcji?-zapytał.
-Mogłabym spytać cię o to samo.-odpowiedziałam. Rzuciłam
mu wyzywające spojrzenie. On tylko uśmiechnął się pod nosem i podszedł do mnie.
Wyciągnął do mnie rękę, co bardzo mnie zdziwiło.
-Gaara. Jak pewnie zauważyłaś, nowy uczeń.
-Sara Iregiro. Również nowa uczennica.-powiedziałam, a
potem uścisnęłam mu dłoń. Starałam się zachować jakiś dystans. Musiałam go
rozgryźć w jakiś cudowny sposób oraz to, po co ze mną gada, skoro koleguje się
z Karin, a my się nienawidzimy.-Nie rozumiem po co ze mną rozmawiasz. Karin i
ja się nie lubimy jak pewnie zauważyłeś.
-Gadam z Karin tylko dlatego, że to koleżanka Yuugo. I
tylko dlatego.
-Aha. Wiesz co, wydaje mi się, że powinnam wrócić na
lekcję. Nie chcę mieć potem problemów...-powiedziałam. Odwróciłam się na pięcie
i wróciłam do sali.
Ten chłopak budził we mnie lęk. Zauważyłam, że czasami mi się przygląda. To nie było normalne, o nie. Zaczęłam trochę nerwowo się zachowywać.
Ten chłopak budził we mnie lęk. Zauważyłam, że czasami mi się przygląda. To nie było normalne, o nie. Zaczęłam trochę nerwowo się zachowywać.
-Ej, co jest?-zapytała Hinata.
-Nic. Myślę ciągle o tym, że wiesz... Ta umowa.To było
mega dziwne. No po prostu...
-Ej, to biologia. Skup się na tych wszystkich DNA i tak
dalej. I zobaczysz, że szybko się odprężysz.-rzeczywiście. Biologia była tak
nudnym przedmiotem, że kiedy tylko zaczęłam słuchać naszego nauczyciela, to od
razu mózg całkowicie mi się wyłączył. Przynajmniej wiem jak czują się zombie.
Jednak w pewnym momencie facet zaczął gadać w miarę ciekawe rzeczy, a ja
zaczęłam słuchać. Wtedy ktoś wypalił.
-Dobrze panie profesorze, a kiedy przejdziemy do tematu
rozmnażania?-był to jakiś typ od nas z klasy. Puścił do mnie oczko kiedy się na
niego spojrzałam, ja za to uniosłam jedną brew. Wypaliłam bez zastanowienia.
-To ty nie wiesz jak funkcjonuje twoje przyrodzenie?
Przykro mi z tego powodu, ale nie musiałeś nas raczyć takimi
informacjami.-powiedziałam, a potem z powrotem spojrzałam się na tablice. Cała
klasa ryknęła śmiechem.
-Do twojej wiadomości to rozmnażanie w praktyce mam już
za sobą.-odgryzł się.
-A. Czyli masz na myśli swoją rękę? Siadaj już lepiej, bo
zaczynasz być nudny.-Klasa zaczęła mi bić brawo. Nauczyciel puścił mi oczko, a
ja tylko się do niego uśmiechnęłam.
Po skończonej lekcji udaliśmy się na salę gimnastyczną.
Po skończonej lekcji udaliśmy się na salę gimnastyczną.
-Ale mu dogadałaś! Pierwszy raz ktoś tak mu
dogryzł.-powiedziała Sakura i dała mi rękę do przybicia piątki.
-Kto to w ogóle jest?-zapytałam. Widziałam, że koleś
zaczął iść w moją stronę.
-Taki klasowy amant. wiesz, co to ile on nie miał
dziewczyn i jaki to on nie jest super.-powiedziała Ino. Czułam, że będzie
ciekawie.
-Ty, mała! Nie za dużo sobie pozwalasz?!-krzyknął na mnie
i złapał mnie za nadgarstek.
-Nie. Jak jesteś kretynem i sam się o to prosisz, to nie
dziw mi się. A teraz sory, ale muszę iść się przebierać na wf.-kiedy
odchodziłam od niego, mocno klepnął mnie w tyłek.
-Za niedługo i tak będziesz moja! Wszystkie takie dupy
jak ty tak mówią, a potem są moje!-powiedział. Podeszłam do niego i rzuciłam
swój wzrok spod rzęs. Facet był mój. Wtedy zrobiłam coś czego chyba się nie
spodziewał. Mocno chwyciłam go za krok i ścisnęłam. Chłopak aż wspiął się na
palce.-Zrób tak jeszcze raz, albo odezwij się do mnie w ten sposób, a
przysięgam, że urwę ci... jajeczka, które masz. Zrozumiano?!
-T... tak.- wypiszczał. Ja za to odwróciłam się na pięcie
i poszłam do szatni.
-Niezły masz charakterek. Twój chłopak się pewnie
boi.-powiedziała Hinata i spojrzała się na mnie.
-Nie mam chłopaka. Całe życie, które miałam w Osace
zostawiłam za sobą. Z resztą... Ja nie potrzebuje chłopaka...
-To znaczy, że nie utrzymujesz kontaktów z ludźmi ze
starej szkoły?
-Inaczej. W dwóch poprzednich szkołach nie miałam
znajomych. Chyba, że trochę trzymałam się z ludźmi, którzy pomagali mi w nauce,
albo ja im. Ale potem te pseudo przyjaźnie się skończyły. Nikt nie chciał
zadawać się ze snobką...-powiedziałam i trzasnęłam drzwiczkami od szafki, kiedy
ją zamykałam.
-Ale przecież ty nie jesteś...-powiedziała Sakura. Krzywo
się do niej uśmiechnęłam.
-Kiedy twoje nazwisko widnieje na pierwszych stronach
gazet, to ciężko kogoś lubić, chyba, że dla rozgłosu. Dzieciaki przyczepiły mi
etykietkę bogatej snobki, bo mój wujek przyjeżdżał po mnie drogimi samochodami,
miałam ekstra komórki, których tak naprawdę nie potrzebowałam i wszystko inne.
Chciałam żyć jak wszyscy. Mi do szczęścia pieniądze nigdy nie były potrzebne.
Wujek uważał inaczej. Dlatego tyle się przeprowadzamy. Dlatego mam taki
charakter...
-Ej! Teraz się to zmieni. Zobaczysz!!! My uważamy, że
jesteś spoko. Przynajmniej takie zostawiłaś po sobie pierwsze wrażenie, więc
jest dobrze! Chodźmy już na wf. Poznasz tego bezmózga, o którym ci mówiłyśmy!
Bezmózgiem okazał się... mój stary trener od gimnastyki artystycznej! myślałam,
że padnę, kiedy go zobaczyłam.
-Błagam, powiedz, że on tu pracuje tymczasowo...-powiedziałam.
-Ty go znasz?-zapytały chórem dziewczyny.
-Iregiro?! A co ty u diabła robisz w Tokio?! Myślałem, że
mieszkasz w Ossace.
-Mogłabym śmiało powiedzieć to o panu.-rzuciłam ze
sztucznym uśmiechem.
-Ej! To wy się znacie?! Ale numer!!!-krzyknął Naruto i
podbiegł do nas.
-Iregiro to moja była podopieczna. Trenowała pod moim
okiem gimnastykę artystyczną. Była jedną z lepszych.-powiedział trener. Czemu
ja go nie skojarzyłam z opisów dziewczyn. Przecież mój były trener był totalnym
kretynem. Fakt faktem, uczyć potrafił, ale był kretynem. Też mówiłam na niego
coś w stylu idiota i w ogóle, ale tak przykrego zbiegu okoliczności nie miałam
nigdy...
-Trenowałaś gimnastykę?! Ale fajnie!-powiedział jakiś
koleś ode mnie z klasy.
-To co Iregiro, na kozła.-powiedział i wyciągnął mnie z
tłumu.
-Proszę pana, ale to nie jest najlepszy pomysł.
Skończyłam trenować już jakiś czas temu. Moje ścięgna, to już nie to co kiedyś,
naprawdę myślę, że...
-Iregiro! Milczeć! Noga do góry.-powiedział, kiedy
ustawił mnie przed rozbiegiem.
-A co ja jestem? Pies?! Niech się tak pan...
-Noga do góry powiedziałem!-zrobiłam co kazał.-No. I o to
chodzi. 1... 2... 3... rozbieg i przerzut na koźle. Już!
-Jak jak nie...-jego wzrok mówił wszystko. Rozbiegłam
się, wskoczyłam na odskocznie i mocno się wybiłam. Zrobiłam przerzut na koźle i
wylądowałam na proste nogi.
-No! I o to chodzi! Dzisiaj będziecie skakać przez kozła.
Oczywiście nie w ten sposób, ale jakieś podstawy musicie znać. Może... O
Naruto. Pokażesz nam jak się skacze. Jesteś pierwszym ochotnikiem.
Niestety skok nie wyszedł zupełnie tak jak powinien. Naruto zamiast przeskoczyć
prosto przez niego, wylądował za bardzo na jego boku i zahaczył noga. Poleciał
na twarz.
-Naruto!!!-krzyknęłam i podbiegłam po niego.-Nic ci nie
jest?
-Nie. Piecze mnie tylko skóra.-powiedział i zaczął
rozmasowywać sobie nogę. Kiedy podniosłam nogawkę jego spodni, okazało się, że
ma startą skórę. Pomogłam mu wstać, a potem odprowadziłam go na ławkę.
Nauczyciel dał mi wodę utlenioną i kawałek gazy. Polałam mu ranę.-Piecze.
-To woda utleniona. Nie dziw się. Zaraz przestanie. Oj
głuptasie. Masz farta, że nie wybiłeś sobie zębów.
-Ale ten kozioł wydawał się od czegoś śliski...-pokazał
mi ręce. Serio były od czegoś mokre.
-Ej! Nie skaczcie przez chwilę!!!-krzyknęłam.
Powstrzymałam Sasuke, który zaczął się rozbiegać. Podeszłam do kozła i
przetarłam jego wierzch. Coś było na niego wylane...-Błyszczyk?
-Kto to zrobił?!-nauczyciel był wściekły. Kazał wszystkim
dziewczynom pokazać ręce.
-Mam lepszy pomysł.-podchodziłam do każdej z nich. Tylko
jednej koleżance Karin błyszczały się usta.-Albo ty, albo któraś z was.
Myślałyście, że jeszcze będę skakać, co?
-Do dyrektora. Iregiro, Hyuuga, zabierzcie Uzumakiego do
pielęgniarki. Potem wróćcie na lekcje.A wy, no już ruszać się!-ryknął na
dziewczyny nauczyciel.
Jak się
później okazało dziewczyny dostały tylko upomnienie. Jednak zaczynało się robić
nieciekawie. Dopiero po lekcji doszło do mnie, że Karin próbuje zrobić mi
krzywdę. Ostatnią lekcją dzisiaj miała być fizyka. Jednak nauczyciel dostał
jakiś ważny telefon, więc zwolnili nas do domu. Postanowiłam zajechać do firmy.
Nie byłam tam jeszcze od czasu, jak tu zamieszkaliśmy.
-Saro, podrzucisz mnie do domu?-zapytała Sakura.
-Ok. Tylko muszę na chwile podjechać do mojej firmy.
Jeżeli nie przeszkodzi ci to, to wsiadaj.
-Nie ma problemu. Zobaczę twoje królestwo!-powiedziała.
Zabrałam przy okazji Hinatę i Ino, ponieważ chciały jechać do centrum. Hinata
do domu, Ino, bo miała mieć randkę.
-Mogłaś jechać z Saiem od razu po szkole. A nie, że
fatygujesz Sarę.-powiedziała z wyrzutem Sakura.
-Dzisiaj to żaden problem. I tak jadę do centrum i tak...
Ino, chodzisz z Saiem?-zapytałam zdziwiona.
-Słychać w twoim głosie zdziwienie. Dlaczego?-zapytała.
-Nie, nie dziwię się... No może trochę. Tylko
dlatego, w szkole nie zachowujecie się raczej jak para. Może to to. Ale to
super. Sai jest przystojny, Sasuke też. Naruto za to jest uroczy.
-Jak widzę masz zamiar się do nich podwalać...-w głosie
Sakury dało się słyszeć wściekłość.
-Co? Nie! Absolutnie! Żaden z nich nie jest w moim typie.
Sasuke wydaje się odludkiem, a Naruto jest za bardzo ześwirowany jak dla mnie.
Obaj są na jakiś swój sposób pociągający, ale żaden z tych sposobów na mnie nie
działa. Więc spokojna głowa.-powiedziałam zakłopotana. Problem polegał na tym,
że znałam dziewczyny za krótko, żeby wiedzieć na 100% o czym mogę mówić, nie
narażając się przy tym.
-A tobie kto z klasy się podoba?-Ino zaczęła mi się
badawczo przyglądać.
-Nikt. Jeden gość nawet mnie przeraża. I to strasznie
mnie przeraża...-powiedziałam. Poczułam ciarki na skórze.
-Pewnie ten cały... Gaara. Widziałam, że patrzył się na
ciebie, ale ty starałaś się uciekać wzrokiem w każdą inną stronę. On cię tak
przestraszył? Poszukamy czegoś o nim w internecie! Na pewno się coś
znajdzie!-powiedziała Sakura.
-Dobra panie detektyw. Nie chcę o tym kolesiu dłużej
myśleć. Wystarczy, że sam jego widok wywołuje u mnie nieprzyjemne dreszcze!
Koniec gadania o nim.
-Oj coś czuję, że to dopiero początek.-Ino wydała z
siebie jakiś dziwny dźwięk kiedy mówiła te słowa.
-Jak masz na myśli moje załamanie nerwowe to trafiłaś w
sedno.-dziewczyny zaczęły się śmiać. Mi jednak wcale do śmiechu nie było,
ponieważ ten koleś serio mnie przerażał. Było w nim coś, co powodowało, że
włosy stawały mi dęba, kiedy myślałam o tym jego badawczym wzroku na biologii. A
to dopiero pierwszy dzień naszej znajomości...
Komentarze
Prześlij komentarz