Rozdział 9

Usiadłam na parapecie. Wyciągnęłam papiery z torby i zaczęłam szybko je czytać. Znowu umowy, z których muszę zrobić kosztorysy i zawieźć je do firmy... Wściekła wybrałam numer do wujka. Długo nie odbierał.
-Halo.-miał strasznie zaspany głos. 
-Wujku, dlaczego papiery którymi ty powinieneś się zająć, są oddawane w moje ręce?-zapytałam. Wtedy usłyszałam w słuchawce kobiecy głos...
-Kochanie, kto dzwoni?-czułam jak rośnie we mnie wściekłość!
-Biznesowy wyjazd mówisz?! Nie wracaj lepiej do domu!!! Nie chce cię w nim widzieć!!!-krzyknęłam do słuchawki.
-Saro, czekaj! Nie rozłączaj...-wcisnęłam czerwoną słuchawkę. 
 

Ohh!!! Jak on śmiał mnie okłamać! Zostawił firmę na mojej głowie, nakłamał, że jedzie na służbowy wyjazd, a pojechał do jakiejś lafiryndy!!! Aaa!!! Co za cholerny kłamca!!! Byłam tak wściekła, że prawie zaczęłam wyrywać sobie włosy z głowy! Wybrałam numer do banku, w którym miałam swoje konto.
-Tak słucham.-był to niski, męski głos. 
-Dzień dobry. Tu Sara Iregiro. Chciałabym przelać znaczną sumę z konta Hikarego Iregiro.
-Dobrze. Poproszę numer konta oraz sumę do przelania.
-0346259329, a kwota to 500 000 dolarów. Proszę te pieniądze przelać na moje konto.
-To bardzo duża suma. Na co panience aż tyle?-zapytał.
-Mam zamiar kupić mieszkanie w centrum miasta. Nie chcę dłużej mieszkać z wujkiem...-powiedziałam. Zaraz po szkole miałam zamiar jechać obejrzeć jakieś nieduże mieszkania. Z tego co widziałam, jakiś czas temu powstało małe osiedle niedaleko centrum. Miałabym stamtąd blisko do szkoły. Poza tym... już czas się usamodzielnić. 
-Co jest księżniczko?-podskoczyłam kiedy usłyszałam ten głos.
-Gaara. Wystraszyłeś mnie...-powiedziałam. Złapałam papiery, które niedbale leżały porozwalane po parapecie.
-Nieźle na kogoś krzyczałaś przez telefon. Coś się stało?-zapytał i usiadł obok mnie.
-Wujek... okłamał mnie. Nigdy wcześniej mu się to nie zdarzało...-powiedziałam i splotłam ze sobą dłonie. Głośno westchnęłam.
-Pewnie ma nową kobietę albo rozwodzi się z żoną, która ty lubiłaś co?
-Wujek jest kawalerem. Jest młodym facetem. Sam mówił, że nie potrzebuje żony. Ale masz racje. Ma nową kobietę. Okłamał mnie, że jedzie na spotkanie biznesowe, a pojechał do niej...-powiedziałam. Nie wiedziałam w sumie co zaczęłam czuć. Z jednej strony bardzo chciałam szczęścia wujka, ale jednak nigdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Wujek był jakby moim ojcem, ale z drugiej strony zachowywał się bardziej jak starszy brat. Różnica wieku między nami to raptem 13 lat. Było mi przykro, że mnie okłamał.
-No to będzie jatka w domu.-uśmiechnęłam się do niego.
-Wyprowadzam się... Nie chcę mieszkać w jednym domu z kłamcą. Z resztą... za 10 miesięcy skończę 18 lat. Chciałabym w końcu mieszkać sama... Nie chcę żyć tak jak do tej pory. Chce mieć swoje mieszkanie, iść do pracy jak większość ludzi, a nie zajmować się tylko podpisywaniem papierów, a potem patrzeć, jak na moje konto wpływają grube miliony... Chcę być Sarą Iregiro normalną dziewczyną, a nie bizneswoman. Z resztą... Po co ja ci to wszystko mówię...
-Mów, mów. Poczujesz się lepiej. Zaufaj mi.-powiedział. Byłam bardzo zdziwiona... 
-Ty chcesz żebym ci się zwierzała? To jakaś nowość. Może dla odmiany powiesz mi coś o sobie? Praktycznie ciągle ja ci coś nadaje o swoim niby cudownym życiu.-powiedziałam. Dostałam esa od wujka. "Widziałem przelew. Chciałbym wiedzieć co planujesz..." Szybko odpisałam... "Chce kupić sobie mieszkanie. Nie mam zamiaru wiecznie z tobą mieszkać. Masz swoje życie..."
-Wiesz... w sumie nie ma nic ciekawego do opowiadania. Ty z kolei masz na pewno dużo wspomnień. W końcu jako trak bogata osoba na pewno dużo widziałaś.
-Gaara! Mam dość! Ty wszystko, ale dosłownie wszystko, sprowadzasz do tego, że mam kasę! Ciekawe czy gdybym jej nie miała to też byś tak ochoczo ze mną rozmawiał! Przestań! Czuję się zażenowana, a na dodatek nie wiesz jak marzę, żeby mieć tak normalne życie jak nie wiem... Sakura. Ma normalnych rodziców i nikt nie każe jej zapierniczać z papierami codziennie po szkole do jakiejś głupiej firmy. Może chodzić na zakupy, ze znajomymi, na dyskoteki, do kina. Może robić to, na co ja z reguły nie mam czasu! Przestań ciągle wypominać mi pieniądze!!! One wcale nie dają mi szczęścia!-powiedziałam. Zerwałam się wściekła z parapetu, porwałam papiery i torbę, a potem poszłam do łazienki. 

Moja twarz była cała czerwona. Strasznie zirytowały mnie słowa Gaary... Pieniądze... Żeby tylko to było w życiu ważne... Wyciągnęłam z torebki portfel i wyjęłam z niego jedno z ostatnich zdjęć zrobionych mi razem z tatą. Przejechałam dłonią po fotografii. Poczułam jak w oczach zbierają mi się łzy.
-Tato...-szepnęłam tylko i zaczęłam płakać. Nie miałam siły na nic więcej. Osunęłam się po ścianie i ukryłam twarz w kolanach. Kiedy po jakiejś chwili uspokoiłam się, zaczęłam doprowadzać się do stanu jako takiej wyglądalności... Miałam rozmazany tusz, który spływał mi po całej twarzy, oczy mi napuchły, a włosy były całe w nieładzie. Nie mówiąc już o podkładzie, który praktycznie cały się zmył. Postanowiłam, że nie będę tego poprawiać. Wzięłam kawałek papierowego ręcznika i namoczyłam go zwykłą wodą. Przetarłam twarz, a potem zmyłam cienie powstałe pod oczami przez tusz. Wyglądałam jak dziecko... Miałam dziecinną buzię nie powiem. Nie byłam specjalnie piękna, ale brzydka też nie... Byłam po prostu przeciętna. Zwykle kiedy się malowałam wyglądałam trochę poważniej, ale bez makijażu czułam się jak dziecko. Gaara miał rację, kiedy wczoraj po prysznicu powiedział mi, że wyglądam uroczo... włosy związałam w zwykłego kitka. Delikatnie poszczypałam się po twarzy żeby nadać jej rumieńców. Od razu poczułam się bardziej pewna siebie. Uśmiechnęłam się sztucznie do lustra, a potem usłyszałam dźwięk dzwonka obwieszczającego początek lekcji. Porwałam torbę z blatu i pobiegłam pod salę. Wszyscy czekali tam na nauczyciela. Dzisiaj pierwszy był japoński. Wypatrzyłam Ino i Hinatę w tłumie. Zaraz obok nich stali Naruto, Sasuke i Sai. Hinata wypatrzyła mnie wzrokiem dosłownie sekundę po mnie. Zaczęła mi machać.
-Saro!!!-krzyknęła. Zaczęłam przebijać się do nich przez ludzi. Kiedy znalazłam się przy nich Ino i Hinata zaczęły mi się uważnie przyglądać.
-Płakałaś?-zapytała Ino. Odwróciłam wzrok. Nie miałam zwyczaju tłumaczyć się ludziom ze swoich słabości. Nagle przed oczami wyrosła mi twarz Naruto. O mało się nie przewróciłam. Sai złapał mnie w ostatniej chwili. 
-Naruto!!! Chcesz mnie zabić!!!-krzyknęłam na niego. Większość ludzi zaczęła przyglądać się nam z zaciekawieniem. Jednak kiedy zmierzyłam ich swoim spojrzeniem w stylu "Lepiej się odwróć, bo cię skrzywdzę" od razu odwrócili wzrok.
-Ej, co jest?-pokiwałam tylko przecząco głową i weszłam do sali zaraz za innymi uczniami.

Okazało się, że będę siedzieć za Naruto i Sasuke. Z kolei moją współlokatorką miała być Temari. Przywitaliśmy się z nauczycielem i rozpoczęliśmy zajęcia. Temari wyrwała małą karteczkę z tyłu zeszytu i zaczęła coś na niej bazgrać. Kiedy rzuciła ją na mój zeszyt byłam strasznie zdziwiona. Zupełnie tak, jakbym nie wierzyła, że to do mnie...
        
"Mój brat przyszedł od ciebie odmieniony. W dodatku nauczył się na kartkówkę. Dziękuję."
                          Szybko jej odpisałam. "Nie ma za co..."

Nie chciałam dłużej ciągnąć tematu Gaary oraz tego co się stało. Zdenerwował mnie. Było mi przykro, że ciągle gadał tylko o mojej kasie. Myślałam, że może dostrzeże we mnie po prostu zwykłą dziewczynę... Jednak na co ja liczyłam?! Że ktoś w ogóle dostrzeże we mnie zwykłą dziewczynę?! Właśnie dlatego nie miałam przyjaciół. Przez uprzedzenia względem mojej osoby. Czułam, że do oczu znowu napływają mi łzy. Mocno zacisnęłam powieki i starłam się opanować smutek. 
-Panno Iregiro, dobrze się pani czuje?-zapytał nauczyciel. Iruka-sensei był naprawdę wyrozumiałym człowiekiem. 
-Tak, wszystko ok. Uderzyłam się po prostu w łokieć...-skłamałam. Jednak mój głos się trząsł. Głośno nabrałam powietrza w płuca. 
-Ale na pe...
-Tak! Mógłby pan z powrotem zacząć prowadzić lekcje i przestać przejmować się moją osobą, proszę?-powiedziałam to tak twardym tonem, że chyba nawet generał by się go nie powstydził. Iruka, z resztą jak reszta klasy, spojrzał się na mnie, a potem speszony odwrócił głowę. To sobie o mnie dopiero pomyślą, że jestem rozpieszczoną księżniczką...

Reszta lekcji przebiegła już bez większego zainteresowania moją osobą. Kiedy nudziliśmy się właśnie na angielskim do sali przyszła wicedyrektor. 
-Sara Iregiro po tej lekcji proszona jest do gabinetu dyrektora.
-Co ja znowu zrobiłam?-zapytałam. 
-Nie wiem. Nie dotyczy to chyba żadnego przewinienia. Po dzwonku udaj się od razu do gabinetu. Tsunade-sama nie lubi czekać.-powiedziała kobieta, a potem szybko wyszła z sali.
-Boże, proszę! Niech ten dzień się już skończy!!!-powiedziałam i zakryłam głowę rekami. W ciągu niecałego tygodnia wylądowałam u dyrektora tyle razy, że łączne wizyty w starych szkołach nie są w stanie tego przebić...
-Ej, ogarnij się. Za chwilę musisz iść do tyrana...-powiedział Naruto. Spojrzałam się na niego zirytowana.
-Naruto... nie pocieszasz mnie... Nie czekajcie na mnie. Wrócę dziś sama do domu...

Spakowałam się minutę przed dzwonkiem, więc kiedy tylko po szkole poniosło się jego echo od razu wybiegłam na hol. Skierowałam się w stronę schodów i zbiegłam po nich. Dosłownie minutę później byłam pod gabinetem. Przeciskanie się przez tłum nie było takie łatwe. Weszłam niezbyt pewna tego, czy wyjdę żywa.
-Dzień dobry pani dyrektor...
-Saro! Proszę, usiądź.-powiedziała i wskazała mi miejsce na przeciwko swojego biurka. Zrobiłam co kazała. Wolałam się nie narażać.
-Mogę wiedzieć w jakiej sprawie mnie pani wezwała? Nie zrobiłam chyba nic co...
-Wiem o tym, że napyskowałaś nauczycielowi z wf-u. Ale nie chodzi mi absolutnie o to. Jak idą ci zajęcia z Gaarą? Kiedy rozmawiałam o tym z Temari, powiedziała mi, że Gaara się czegoś wczoraj nauczył.
-Taak. Tylko, że z jego zaległościami to on te korki powinien mieć przynajmniej co 2 dzień, a nie tak jak teraz, 2 razy w tygodniu. Chłopak szybko się uczy, jest bardzo pojętny. Jednak zajęcia ze mną  nie wystarczą.
-Nie uwierzysz, ale jak próbowaliśmy dać go do Kakashiego, to się nie zgodził. Ani jeden, ani drugi. Także na prośbę twojego nauczyciela chyba będę zmuszona przydzielić ci więcej godzin... ale nie martw się!-powiedziała, bo zauważyła, że chcę coś powiedzieć.-Dostaniesz za to specjalne wyróżnienie na zakończenie roku.
-Nie chcę go. Już wolę go uczyć anonimowo. Za dużo razy w życiu byłam "wyróżniana"-powiedziałam. Wypadało więc, że korki z Gaarą będę mieć 3 razy w tygodniu. Chociaż pewnie i więcej. Skoro dałam mu się namówić na jedną godzinę więcej, to pewnie będę robić to częściej. 
-Dobrze, wydaje mi się, że to wszystko. Możesz już iść. Nie będę dłużej zatrzymywać cię przed powrotem do domu.-powiedziała. Angielski to moja ostatnia lekcja w czwartek.
-Jadę obejrzeć mieszkanie. Do domu nie wrócę zbyt prędko.-powiedziałam.
-Mieszkanie?-zapytała dyrektorka. W jej głosie słychać było niezłe zdziwienie.
-Wyprowadzam się od wujka.-rzuciłam na odchodne i udałam się na parking. 

Kiedy wyszłam na schody nikogo już praktycznie nie było. Jakaś zakochana para obściskiwała się przy samochodzie, 2 typków coś do siebie nadawało, ale Karin i jej idiotki jak zwykle siedziały na murku przy drzwiach i o czymś rozmawiały. Towarzyszyła im oczywiście święta trójca w postaci Temari, Gaary i Juugo. Podeszłam do nich i rzuciłam tylko szybko.
-Gaara, korki ze mną masz co 2 dzień. Przynieś mi na jutro swoje materiały. Muszę porobić ci z nich notatki. 
-Dam ci je w poniedziałek. Przyniosę je do twojego domu. Wiem gdzie mieszkasz...-powiedział. Karin jak i cała reszta tylko wydała z siebie żałosne uuu, co miało mnie zawstydzić. Nawet nie drgnęłam.
-Podejrzewam, że po weekendzie nie będę już tam mieszkać. Jadę oglądać mieszkania. Chce się w końcu usamodzielnić.
-Masz tyle kasy, że od tak możesz kupić sobie mieszkanie?-zapytała Temari.
-Wiesz, w końcu jestem rozkapryszoną księżniczką, która może mieć wszystko.-powiedziałam ironicznie i odwróciłam się do nich plecami, a potem zbiegłam po schodach do swojego auta. Usłyszałam za sobą kroki. 
-Czekaj!-marsz zamienił się w bieg. 
-Daj mi spokój!-krzyknęłam nawet się nie odwracając. Nacisnęłam przycisk na pilocie. Usłyszałam charakterystyczne kliknięcie odbezpieczonego zamka. Łapałam już za klamkę i otwierałam drzwi. Jednak nawet nie zdążyłam ich uchylić, bo poczułam jak coś przygniata mnie do zimnej szyby.-Radzę ci po dobroci odsuń się...
-Słuchaj! Wiem, że to co powiedziałem rano było głupie i w ogóle, i chciałem cię przeprosić za to, i jakoś tak nie wiem. Po prostu zachowuję się tak w twoim towarzystwie. Jesteś jedyną panną, która jako tako ze mną gada, więc nie pieprzmy tego jakimś nieporozumieniem.-powiedział. Dopiero wtedy poczułam, że zwolnił uścisk i odsunął się ode mnie. Próbowałam szybko się odwrócić i otworzyć drzwi, jednak on był szybszy. Kiedy udało mi się je trochę uchylić, on natychmiast je zamknął.-Widzę, że z tobą się nie da po dobroci...
-Nie! I odwal się ode mnie! Muszę spędzać z tobą czas bo...-czułam na nas wzrok tej głupiej bandy. Spojrzałam się w ich stronę, a potem na chłopaka.
-Zjeżdżajcie! Muszę sobie z nią coś wytłumaczyć!-krzyknął do Karin i reszty. Mimo, że Karin nie miała zamiaru się ruszać, Juugo chwycił ją za łokieć i zaprowadził do auta. Dopiero kiedy odjechali odezwał się do mnie.-Przepraszam ok? Przepraszam za to, że zachowałem się jak dupek dzisiejszego ranka. 
-Słuchaj no mnie!-krzyknęłam. Udało mi się trochę od niego odsunąć. Zaczęłam dźgać go palcem w pierś.-Mam dość takich ludzi jak ty! Naoglądałam się tego już dawno temu w innych szkołach! Nigdy nie miałam przyjaciół, bo uważali, że kasa jest dla mnie najważniejsza. Byli tacy jak ty! Nie chcę przez to przechodzić rozumiesz?! Nie teraz, kiedy czeka mnie ostatni rok nauki! Gdybym mogła zmieniłabym nazwisko i wszystko inne żeby żyć jak ty, Sakura i wszyscy normalni ludzie. Chciałbym mieć rodziców, którzy cieszyliby się z mojego szczęścia! Ale nie mogę! Rozumiesz?! Nie chcę być postrzegana przez pryzmat tego co mam! To nic dla mnie nie znaczy!
-Źle mnie zrozumiałaś. Ja...-powiedział. Spuściłam tylko wzrok i znowu poczułam łzy w oczach. Jednak stało się coś, czego po tym chłopaku w ogóle się nie spodziewałam. Po prostu przytulił mnie. Tak jak robi się to na filmach, kiedy komuś jest źle, a potem nagle świat nabiera kolorów. Po chwili usłyszałam tylko jego szept.-Przepraszam. 
-Zapomnijmy o tym.-powiedziałam. Odsunęłam się od niego i głośno westchnęłam. Rzeczywiście obecność drugiego człowieka w trudnych chwilach to coś miłego. Czułam, że od środka wręcz promienieję. Chciałam coś powiedzieć jednak kiedy podniosłam wzrok zauważyłam, że chłopak jest dużo bliżej niż chwilę temu. Stykaliśmy się teraz czubkami nosów, a ja wrosłam w ziemię. O mój boże, o co chodzi!!! Poczułam jak przyśpiesza mi akcja serca.

Usłyszałam wściekły dzwonek mojego telefonu. Chłopak odskoczył ode mnie jak oparzony. Ja z kolei rzuciłam się do telefonu jak dzika. 
-Halo!-powiedziałam. Próbowałam uspokoić jakoś bicie serca.
-Panienka Iregiro? Tu Darla! Chciałam tylko przekazać panience, że wujek panienki zostaje w tej Yokohamie trochę dłużej. Kazał to przekazać. Ja będę na zwolnieniu do końca tygodnia. Przeziębiłam się. 
-Dobrze Darlo. Dziękuję za informację. A co do wujka, to raczej nie mam z nim o czym rozmawiać... Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!-powiedziałam i szybko się rozłączyłam. Dopiero teraz zauważyłam, że Gaara zniknął.

Jechałam już chyba do entego miejsca, gdzie widziałam napis "Na sprzedaż." Nie sądziłam, że kupowanie mieszkania jest takie trudne. Trafiłam do jakiegoś apartamentowca. Chciałam skromnie, ale jednak stwierdziłam, że trochę wygody mi się przyda. Na dodatek widziałam stąd centrum handlowe, a więc i szkołę mam niedaleko. Kiedy wjechałam z agentem nieruchomości na 13 piętro zaniemówiłam. Mieszkanie... Apartament wcale nie był ogromny, ale mi to nie przeszkadzało. Miał 3 pokoje, kuchnie, salon połączony z jadalnią, oraz 2 łazienki. Jedna z wanną, a druga z prysznicem. Był też barek, i inne małe duperele. 
-Widzę, że się panience podoba. Kosz to 320 tysięcy dolarów.
-Odpowiada mi. Chciałabym kupić to mieszkanie.
-Dobrze, na poniedziałek spróbuję załatwić papiery. 
-Dziękuję.-powiedziałam. Było już grubo po 20. Musiałam jeszcze jechać do firmy. Podpisałam wszystkie dokumenty, które dostałam wczoraj wieczorem. Byłam już zmęczona tym wszystkim. Czasami myślę, co by było, gdyby mój ojciec nie założył biznesu. Pewnie żyłby na poziomie średnim i w ogóle, ale jednak by żył...

W domu zjawiłam się grubo po 22. Służąca krzątała się po holu ścierając nieistniejący kurz.
-Dobry wieczór panienko.
-Dobry wieczór. Nie będę jadła kolacji. Idę spać. Jutro muszę wstać do szkoły. Niech kucharz nie robi mi śniadania. Muszę wcześniej wyjść.-powiedziałam. Służąca tylko kiwnęła mi głową, a potem zniknęła za drzwiami salonu. Ja z kolei pognałam do siebie w biegu zrzucając ubrania. Poszłam pod gorący prysznic, a potem szybko ubrałam na siebie piżamę i wskoczyłam do łóżka. Dopiero kiedy przestawiałam budzi zauważyłam, że mam sms-a od jakiegoś nieznanego numeru.
               
"Jutro masz być o 7 w szkole. Pozdrawiam. Sasuke"

-O 7?! To żart!!!-krzyknęłam do telefonu, a potem zrezygnowana odłożyłam go na szafeczkę nocną. Kiedy zasypiałam, przypomniała mi się akcja z Gaarą przy moim samochodzie. Zaczęłam myśleć o co temu chłopakowi chodzi. Jednak nie dałam rady długo się nad tym zastanawiać. Zmorzył mnie mocny sen.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8