Rozdział 3
Niestety weekend minął bardzo
szybko. Ogarnęłam w tym czasie swoje rzeczy po przeprowadzce oraz musiałam
spotkać się jeszcze raz z Naruto, bo jak się okazało nie do końca wszystko było
omówione. Niestety tym razem to nie my prowadziliśmy miedzy sobą dialog, a nasi
wujkowie. Zrobili nam jakiś nudny pokaz slajdów na temat współpracy
międzynarodowej z wielkimi firmami, a potem puścili cholernie nudny film, na
którym zasnęłam. Wujek obudził mnie gdzieś w połowie. Potem na zmianę
przysypiałam z Naruto.
Jak się okazało lekcje tańca to była porażka. Trafiłam do grupy początkującej, bo oczywiście wujek zapomniał podać kategorię w jakiej wcześniej byłam. A zdobyłam kilka mistrzostw. Tak więc musiałam pójść do właściciela studia i dogadać z nim wszystko sama. Potem szło jak z górki.
Dostałam partnera do tańca, z którym jak się okazało, ciężko było nawiązać kontakt. Był zakochanym w sobie padalcem...
W poniedziałek pokojówka obudziła mnie około 6. Długo nie mogłam zwlec się z łóżka. Na samą myśl o tym, że czeka mnie nowa klasa miałam skurcze żołądka. Jednak w końcu poszłam wziąć prysznic, szybko wysuszyłam głowę, umalowałam się i zeszłam na śniadanie. Owsianka... pychota... Powiem tak. Jedno co się wujkowi udało to to, że kupił mi mały samochód. Taki, żebym mogła pojechać sobie na zakupy, no i oczywiście jeździć do szkoły. Byłam mu za to wdzięczna. Niezbyt wiedziałam jakimi autobusami i pociągami się tu poruszać, a nie chciałam spóźnić się do szkoły pierwszego dnia.
-Saro! Jest 7:20! Radzę ci się pospieszyć jeśli nie chcesz się spóźnić!!!-krzyknął wujek z kuchni. On wychodził do firmy. Pobiegłam więc szybko na górę po moją torbę i wyleciałam z domu.
Pod szkołą byłam o 7:45. Miałam więc chwilę żeby zapoznać się z planem zajęć i przy okazji mogłam również pooglądać uczniów. Większość to normalne dzieciaki. Nie szpanowały nie wiadomo jakimi komórkami, czy samochodami. Dopiero teraz podziękowałam w duchu, że nie zgodziłam się na Mercedesa Cabrio, którego wujek chciał mi kupić za pierwszym razem. Wolałam nie wyróżniać się z tłumu, chociaż byłam fanką szybkich i drogich aut. A Mercedes Cabrio, to było moje marzenie...
Jakieś 5 minut później wyszłam z samochodu, wyciągnęłam swoje książki i powlokłam się w stronę budynku. Na pierwszy rzut oka normalnie. Duży i wysoki na 3 piętra budynek, był otoczony trawnikiem, miał parking dla uczniów i nauczycieli. Dziedziniec obsadzony był rabatkami kwiatów, które układały się w napis "Konoha-Gakune". Wchodząc po schodach zagapiłam się i wpadłam na kogoś.
-Przepraszam!-krzyknęłam. Podniosłam wzrok. Czułam, że policzki mi się palą.
-Sara? Nic się nie stało.-zrobiło mi się ciepło na sercu. Okazało się, że wpadłam na Naruto. Stał ze swoimi kolegami.
-Jej Naruto! Przepraszam. Jestem tak zdenerwowana, że aż wpadam na ludzi. Za chwilę mam pierwszą lekcję. Muszę znaleźć swoją klasę.-wyrzucałam z siebie słowa jak maszyna.
-Ej Saro! No stres. Wyluzuj. Pokaż mi swój plan. A tak przy okazji. Chłopaki, to jest Sara. Sara to...
-Ja was znam! To wy byliście w firmie Naruto, kiedy spotkałam się z nim pierwszy raz!-krzyknęłam i oskarżycielsko wskazałam na nich palcem.
-Taaa. Też coś kojarzę. Jestem Sasuke Uchiha, a to Sai.
-Miło mi poznać. Sara Iregiro.-powiedziałam i uścisnęłam im dłonie. Naruto w tym czasie gapił się na mój plan.
-Jesteś w mojej klasie. Już myślałem, że w innej, ale zapomniałem, że mam rozdzielony wf. Tak więc witaj... kocie!-oczy niebezpiecznie mu się zaświeciły.
-O nie Naruto! Nawet nie waż się rysować mi wąsów! Nie jestem pierwszakiem! Więc kocenie mnie nie dotyczy!-krzyknęłam na niego i odsunęłam się.
-Ej no nie bądź taka! To tylko kilka wąsików, zmyjesz je.
-Naruto!!! Odsuń się!-ryknęłam na niego, bo wyciągnął z torby marker i zaczął się z nim do mnie zbliżać. Uratował mnie jakiś dziewczęcy głos.
-N... Naruto. Co ty robisz?-automatycznie odwróciliśmy się w tamta stronę. Stały tam trzy dziewczyny. Ta, która się odezwała, miała bardzo nieprzeciętną urodę. Długie granatowe włosy, jasną skórę i... oczy, które były praktycznie białe.
-O hej Hinata, Sakura, Ino. To jest właśnie Sara Iregiro. Wiecie, ta co to prowadzę z nią interesy.-Naruto wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Cześć! Miło nam cię poznać! Gdzie masz lekcję?-blondynka, to była chyba Ino. Wysoka, zgrabna. Widać, że musiała mieć powodzenie u chłopaków.
-Mam historię z... Hatake Kakashi? Boże, co za imię...-powiedziałam, kiedy odczytywałam plan lekcji z rozpiską nauczycieli i sal.
-O! To znaczy, że jesteś z nami w klasie. Chodź! Naszym obowiązkiem jest oprowadzić nową po szkole!-krzyknęła i złapała mnie pod ramię.
-Zaraz chwila! Może najpierw spróbuję zapamiętać wasze imiona. Chłopaków znam. Teraz tak, ty jesteś...
-Ino Yamanaka. To jest Hinata Hyuuga, a to Sakura Haruno.-po kolei wskazywała mi na dziewczyny. Dobra, więc znałam tu już kilka osób. Może nie będzie tak źle.
-Widzę, że to ta nowa, co to niby taka ważna. Sara Iregiro ta? Czytałam o tobie w gazetach.-odwróciłam się. Kilka stopni poniżej stała jakaś ruda dziewczyna, a obok niej 2 inne.
-Skąd wiesz, że miałam chodzić do tej szkoły?-zapytałam. Wkurzali mnie tacy ludzie, którzy traktowali mnie w taki sposób.
-Twój wujek pochwalił się na zebraniu. Mój ojciec zaczął pracować w waszej firmie jako informatyk.-powiedziała i poprawiła okulary na nosie.-Wiesz, lepiej zacznij zadawać się z nami. Ci tutaj, są nic nie warci.
-Wiesz, mam dla ciebie propozycję.-powiedziałam. Zeszłam do niej. Stałam jeden stopień wyżej od dziewczyny, żeby móc zrównać się z nią wzrostem.-Mówisz, że twój tata pracuje w mojej firmie jako informatyk tak? Możesz ty też chcesz pracować?
-Ja? W twojej firmie? Oczywiście! Wiesz... mogłabym być twoją stylistką. Mogłybyśmy razem chodzić na zakupy. Uwierz, mogłybyśmy być najlepszymi przyjaciółkami.-powiedziała. Trajkotała jak najęta.
-Ale my nie potrzebujemy nikogo w załodze firmy. Wiesz, mój wujek mówił, że niedawno skończyły nam się mopy. Z tym, co masz na głowie, śmiało mogłabyś je zastąpić.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do dziewczyny. Aż krzyknęła z wściekłości. Za to moi znajomi wybuchli śmiechem. Widziałam tylko, że dziewczyna wpadła w jeszcze większą wściekłość, kiedy zobaczyła Sasuke zaśmiewającego się razem z innymi. Nie chce mi się wierzyć, że wcześniej go nie zauważyła.
-Ty mała...-podniosła na mnie rękę. Jednak ktoś złapał ją za nią. Okazało się, że to jakiś chłopak.
-Karin, wystarczy.-powiedział. Dziewczyna tylko spojrzała się na niego z chęcią mordu w oczach.
-Juugo, nie wtrącaj się! Ta mała mnie obraziła!-powiedziała i zaczęła się rzucać, chcąc wyrwać rękę z jego uścisku. Podeszłam do niej.
-Ja ciebie? Ty chyba żartujesz?! Obraziłaś moich znajomych. Kim ty myślisz, że jesteś co?! Czekaj, patrze na ciebie i na twoje przyjaciółeczki. Znam takie jak ty! Głupie, puste lalki, które to myślą, że są och i ach, a tak naprawdę mają pstro w głowie! Powiem ci coś, jeśli myślisz, że jesteś super i każdy ci zazdrości popularności, to jesteś w błędzie! Patrząc na ciebie widzę, że nie warto się z tobą zadawać. A teraz jeśli pozwolisz, wrócę do ludzi, z którymi WARTO się kumplować. Ciao.-powiedziałam i posłałam jej całusa. Cała się trzęsłam kiedy wróciłam do reszty.
-Ale jej dogadałaś! To było mocne!-krzyknęła Sakura. Była uśmiechnięta od ucha do ucha.
-Trzeba mieć wrogów nie. Najlepiej narobić ich sobie w pierwszym dniu szkoły...
-Ej, spokojnie! Masz nasz! Dobra proponuję iść do sali. Kakashi lubi pytać spóźnialskich.-powiedział Sai i wstał. Cała reszta poszła za nim.
Jak się okazało temat dotyczył schizmy zachodniej. Przerabiałam to już w poprzedniej szkole. Byłam na rozszerzonej historii i wiedzy o kulturze. Jak widać Kakashi lubił pytać niektórych uczniów na wyrywki wzywając ich do tablicy. Miał przygotowane kawałki tekstów z podręcznika. Siedziałam za Sakurą i Ino. Szepnęłam do nich.
-Czy to jest temat z poprzedniej lekcji?-zapytałam i wychyliłam się trochę żeby lepiej mnie słyszały. Kakashi stał przodem do tablicy, więc nie mógł zobaczyć kto gada.
-Nie. To co widzisz na tablicy jest takim jakby przepytaniem z dzisiejszej lekcji. Weźmie kogoś 10 minut przed końcem i każe to uzupełniać.-powiedziała Ino, która robiła jakieś bazgroły w zeszycie. Wtedy poczułam, że coś mnie uderzyło. To była kreda.
-Widzę, że mamy ochotniczkę do odpowiedzi. Nie widziałem cię tu wcześniej... Ty musisz być...-wziął listę do ręki i zaczął wodzić po niej wzrokiem.-A. Sara Iregiro tak? Zapraszam. Zobaczymy co wyniosłaś z dzisiejszej lekcji.
Kiedy wstałam w miejsca i zaczęłam iść do tablicy ręce mi się trzęsły. Kakashi odsłonił całą resztę tekstu. Ja za to zaczęłam szukać w pamięci wszystkich tych dat, osób i wydarzeń, które miały coś wspólnego ze schizmą zachodnią. Przeczytałam najpierw cały ten tekst.
-Tu jest błąd.-powiedziałam. Kakashi spojrzał się na mnie pytającym wzrokiem.-Schizma zachodnia nie dotyczyła caratu, tylko walki papieży i antypapieży, a główne ośrodki wyznaniowe to nie tylko Rzym. Schizma polegała na tym, że nie było jednego papieża, a kilku...-powiedziałam i odwróciłam się twarzą do reszty klasy. Niektórzy uczniowie otworzyli usta ze zdziwienia.
-Widzę, że pilna z ciebie uczennica.-powiedział Kakashi i uśmiechnął się... chyba się uśmiechnął. Na twarzy miał maskę.
-Kujonica!-krzyknął ktoś z tyłu. Kiedy spojrzałam się tam, okazało się, że to Karin. Miałam okazję, żeby utrzeć jej nosa.
-Um... Panie profesorze. Mam propozycję. Skoro widzi pan, że umiem to, to może niech Karin pouzupełnia wszystkie błędy, które są w tekście i wpisze te odpowiednie wydarzenia i daty. Na pewno będzie bardzo szczęśliwa mogąc się wykazać. Prawda Karin?-prawie świergotałam kiedy to do niej mówiłam. W jej oczach z daleka dało się dostrzec chęć mordu. Za to Hinata, Ino i Sakura ledwo powstrzymywały wybuch śmiechu.
-Ty! Ja ci...-zaczęła Karin, ale Kakashi ją uciszył.
-Ależ to doskonały pomysł, biorąc pod uwagę fakt, że Karin... z ostatniego sprawdzianu dostałaś 2 punkty na 50 możliwych. Zapraszam do tablicy. A ty Saro, dostajesz 5. Możesz usiąść.-podziękowałam profesorowi. Za to Karin stanęła obok mnie akurat, kiedy odwróciłam się, żeby wrócić na miejsce.
-Zniszczę cię.-szepnęła mi.
-Krzyżyk na drogę.-syknęłam w podzięce i szturchnęłam ją ramieniem.
Kiedy rozległ się dzwonek wszyscy zaczęli się pakować. Kiedy wychodziliśmy z sali Karin jeszcze walczyła z antypapieżami i tym, gdzie należy ich ulokować. Kiedy 5 minut później wyleciała z sali wściekła, mogłam się domyślić, że jej ocena nie jest zbyt trudna do odgadnięcia. Drugą lekcją był angielski. Nasza nauczycielka Shizune była strasznie dziwna. Głośno gadała, nie pozwalała mieć uczniom własnego zdania. Kiedy przeczytała moje nazwisko na liście obecności, kazała mi coś o sobie opowiedzieć, a potem nagle stwierdziła, że jednak nie będziemy tracić lekcji.
Po skończonym angielskim, my pognałyśmy na wf, a chłopcy mięli mieć informatykę. Kiedy przebierałyśmy się do szatni wpadła pani woźna i zawołała mnie do siebie.
-Sara Iregiro. Twój wujek przyjechał. Masz stawić się w gabinecie dyrektora.-powiedziała i wyszła.
-Super... ciekawe co tym razem ten facet chce... Nie czekajcie na mnie. Powiedzcie wuefiście, że mogę się chwilę spóźnić.- powiedziałam do Ino, Sakury i Hinaty. Pokiwały mi tylko głowami.
Wyleciałam z szatni jak oparzona. Czułam się dziwacznie. Miałam założone nakolanniki i nałokietniki, polo z dekoltem i strasznie krótkie spodenki. Nie miałam na dodatek pojęcia gdzie jest gabinet dyrektora. Pobiegłam więc pod salę informatyczną. Z nią nie miałam problemu, bo znajdowała się na przeciwko szatni. Kilku chłopaków gwizdnęło kiedy mnie zobaczyło. Zignorowałam to i starałam się wyszukać wzrokiem blond czuprynę. Okazało się, że Naruto siedział na samym końcu korytarza, razem z Sasuke i Saiem. Pobiegłam do nich i chwyciłam Naruto pod ramię.
-Naruto, proszę cię, pokaż mi gdzie jest gabinet dyrektora. Mój wujek przyjechał do szkoły. Nie wiem co się stało.
-Ej, spokojnie. Nie musisz mnie tak ciągnąć. Chodź.-powiedział i zaczął kierować się w stronę schodów. Okazało się, że gabinet, wbrew wszelkim normom, znajduje się na drugim piętrze, a jego okna wychodzą centralnie na dziedziniec. To chyba po to żeby dyrektor mógł obserwować to, co dzieję się w trakcie przerw.-Proszę, to tutaj. Ja lecę na lekcje. Widzimy się później. Cześć.
Zapukałam, a potem weszłam. Mój wujek siedział na przeciwko dyrektorki, a razem z nimi Kakashi. Zastanawiałam się, co ja takiego przeskrobałam.
-Saro, profesor Kakashi mówi, że jesteś bardzo obeznana w historii.-podeszłam do biurka. Niezbyt wiedziałam o co chodzi.
-To była tylko jedna lekcja. To nic wielkiego.-powiedziałam.
-Cóż, to nic. Co powiesz na dodatkowe lekcje z tego przedmiotu. Chcielibyśmy wysłać cię na konkurs historyczny, który odbędzie się zaraz po wakacjach. Ale cały materiał musiałabyś przerobić sama w trakcie wakacji.-powiedziała dyrektorka. Była to blondynka o ciemnych brązowych oczach i pokaźnym biuście.
-Czy ja... mogłabym dać odpowiedź jutro. Nie wiem na jak długo przeniosłam się z wujkiem do Tokio, więc lepiej żebym...
-Ale właśnie twój wujek powiedział, że zostaniecie tu już do końca szkoły. Więc śmiało możesz podjąć decyzję.-powiedział Kakashi. Czułam się co najmniej głupio.
-Dam profesorowi odpowiedź jutro. Przepraszam, ale muszę iść na wf.-odwróciłam się już na pięcie i chciałam wychodzić, ale wujek szybko, mnie zatrzymał.
-Czekaj! Daj to Naruto. To dla jego wujka.-powiedział mój wujek i dał mi błękitną teczkę, która pękała w szwach od papierów.
-Dobrze wujku. Czy mogę już iść?-dyrektorka tylko machnęła ręką.
Postanowiłam dać te papiery Naruto już teraz. Nie chciało mi się ich później taszczyć. Zbiegłam po schodach do sali informatycznej i zapukałam. Wsadziłam głowę do sali. Chłopcy byli zajęci graniem w jakieś gry. Nauczyciela nie było. Weszłam do sali.
-Naruto. To dla twojego wujka. Nie wiem co to, ale dotyczą firmy. Błagam cię, nie zgub ich... Grasz w Coj'a!-krzyknęłam i rozepchałam się przy biurku.
-Znasz to? Myślałem, że dziewczyny nie grają w takie gry.
-Żartujesz. Uwielbiam strzelanki. O zobacz, tutaj jest wróg.-powiedziałam i zestrzeliłam kilku cyfrowych bohaterów gry.
-Zaczynasz mnie zadziwiać coraz bardziej.-powiedział Naruto, któremu oddałam myszkę.-Co chciał twój wujek?
-W sumie nie on. Dyrektorka i Kakashi chcą mnie wysłać na konkurs historyczny zaraz po wakacjach. Nudy.-powiedziałam i oparłam się o biurko. Naruto otworzył teczkę i wyciągnął z niej kilka papierów.-To nie dla ciebie...
-To dotyczy naszych firm, więc chyba mogę to przejrzeć.-bardziej stwierdził niż zapytał. Wtedy usłyszałam, że drzwi się otworzyły. Odwróciłam się i zobaczyłam zdziwioną minę nauczyciela.
-A co ty tu robisz? Nie powinnaś być na wf-ie?-zapytał.
-Powinnam, ale jakoś tak się złożyło, że wie pan, mam problem z orientacją w terenie i czasami się gubię. Mógłby mi pan wskazać salę gimnastyczną?-zapytałam i ładnie się do niego uśmiechnęłam. Spojrzał się wymownie w sufit, a potem powiedział, że powinnam iść w prawo do końca korytarzem i zejść po schodach.-Dziękuję. Do widzenia.
Okazało się, że nasza nauczycielka od wf-u jest nieźle narwana. Ciągle tylko było coś źle, nie tak jak trzeba, powinnaś to dopracować. Chciała się dowiedzieć jakie dyscypliny sportowe najbardziej mnie interesują. Powiedziałam jej, że rok temu skończyłam trenować gimnastykę artystyczną. Błąd. Kobieta kazała mi robić jakieś dziwne ćwiczenia na koźle. Tak więc po skończonej lekcji byłam trochę obolała. Na następnej lekcji miałam chemię. To była moja pięta achillesowa, ale jak się okazało nauczycielka świetnie tłumaczyła dzięki czemu zrozumiałam chociaż niewielką część lekcji. Jeszcze potem czekała mnie biologia i francuski.
Okazało się, że wspomnianą przez Naruto koleżanką była Sakura. Stwierdziłam, że mogę ją odwieźć do domu, bo nie chce mi się wracać samej, a przy okazji może trochę lepiej bym ją poznała. Tak więc pożegnałyśmy się ze wszystkimi i poszłyśmy do mojego auta.
Przez krótką chwilę panowała dość niezręczna cisza. Jednak na moje szczęście Sakura ją przerwała.
-Więc... Jak podoba ci się w naszej szkole?-to było całkiem miłe z jej strony.
-Hym. Nie wiem jak z resztą nauczycieli, ale póki co jest ok. Zadziwia mnie tylko ta Shizune. A pani od wf-u to katastrofa. Ogólnie... 4+.
-To i tak nieźle. Uwierz, że z reguły nieźle wchodzą nowym na głowę. Szczególnie Karin, jak pewnie już sama zauważyłaś.-warknęłam na wspomnienie tej dziewczyny.
-Ona?! Jest masakryczna! Rany!!! Po prostu mam ochotę podejść do niej i wymalować jak tylko widzę, że się na mnie patrzy!!!-powiedziałam i mocniej zacisnęłam ręce na kierownicy.
-I tak ładnie sobie z nią poradziłaś. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś aż tak ją wkurzył. Gratulacje.-obie zaczęłyśmy się śmiać.
Kiedy wróciłam do domu poczułam zmęczenie. Chyba dopiero teraz zaczął schodzić ze mnie cały stres, który kumulował się od czasu przeprowadzki. Musiałam wziąć gorącą kąpiel. O odrabianiu lekcji nie było nawet mowy. Jeszcze wieczorem weszłam na chwilę na internet. Chciałam poszukać sobie czegoś do pokoju na jakiś aukcjach. Znalazłam dość ciekawy obraz. Jednak jego cena była zbyt wysoka. Zamyśliłam się chwilę przed kompem. Wtedy rozdzwonił się mój telefon. Numer nieznany...
-Tak słucham?
-Czy to Sara Iregiro? Witaj. Mówi dyrektorka z twojej starej szkoły. Dzisiaj rano przyszli do nas 2 mężczyźni i pytali o ciebie. Nie udzieliłam im żadnej informacji, ale wyglądali dość podejrzanie. Uważaj na siebie dobrze?-zapytała dyrektorka. Kiedy poprosiłam o to żeby mi ich opisała, zaczęłam się trząść. Opis pasował do typów z restauracji...
Jak się okazało lekcje tańca to była porażka. Trafiłam do grupy początkującej, bo oczywiście wujek zapomniał podać kategorię w jakiej wcześniej byłam. A zdobyłam kilka mistrzostw. Tak więc musiałam pójść do właściciela studia i dogadać z nim wszystko sama. Potem szło jak z górki.
Dostałam partnera do tańca, z którym jak się okazało, ciężko było nawiązać kontakt. Był zakochanym w sobie padalcem...
W poniedziałek pokojówka obudziła mnie około 6. Długo nie mogłam zwlec się z łóżka. Na samą myśl o tym, że czeka mnie nowa klasa miałam skurcze żołądka. Jednak w końcu poszłam wziąć prysznic, szybko wysuszyłam głowę, umalowałam się i zeszłam na śniadanie. Owsianka... pychota... Powiem tak. Jedno co się wujkowi udało to to, że kupił mi mały samochód. Taki, żebym mogła pojechać sobie na zakupy, no i oczywiście jeździć do szkoły. Byłam mu za to wdzięczna. Niezbyt wiedziałam jakimi autobusami i pociągami się tu poruszać, a nie chciałam spóźnić się do szkoły pierwszego dnia.
-Saro! Jest 7:20! Radzę ci się pospieszyć jeśli nie chcesz się spóźnić!!!-krzyknął wujek z kuchni. On wychodził do firmy. Pobiegłam więc szybko na górę po moją torbę i wyleciałam z domu.
Pod szkołą byłam o 7:45. Miałam więc chwilę żeby zapoznać się z planem zajęć i przy okazji mogłam również pooglądać uczniów. Większość to normalne dzieciaki. Nie szpanowały nie wiadomo jakimi komórkami, czy samochodami. Dopiero teraz podziękowałam w duchu, że nie zgodziłam się na Mercedesa Cabrio, którego wujek chciał mi kupić za pierwszym razem. Wolałam nie wyróżniać się z tłumu, chociaż byłam fanką szybkich i drogich aut. A Mercedes Cabrio, to było moje marzenie...
Jakieś 5 minut później wyszłam z samochodu, wyciągnęłam swoje książki i powlokłam się w stronę budynku. Na pierwszy rzut oka normalnie. Duży i wysoki na 3 piętra budynek, był otoczony trawnikiem, miał parking dla uczniów i nauczycieli. Dziedziniec obsadzony był rabatkami kwiatów, które układały się w napis "Konoha-Gakune". Wchodząc po schodach zagapiłam się i wpadłam na kogoś.
-Przepraszam!-krzyknęłam. Podniosłam wzrok. Czułam, że policzki mi się palą.
-Sara? Nic się nie stało.-zrobiło mi się ciepło na sercu. Okazało się, że wpadłam na Naruto. Stał ze swoimi kolegami.
-Jej Naruto! Przepraszam. Jestem tak zdenerwowana, że aż wpadam na ludzi. Za chwilę mam pierwszą lekcję. Muszę znaleźć swoją klasę.-wyrzucałam z siebie słowa jak maszyna.
-Ej Saro! No stres. Wyluzuj. Pokaż mi swój plan. A tak przy okazji. Chłopaki, to jest Sara. Sara to...
-Ja was znam! To wy byliście w firmie Naruto, kiedy spotkałam się z nim pierwszy raz!-krzyknęłam i oskarżycielsko wskazałam na nich palcem.
-Taaa. Też coś kojarzę. Jestem Sasuke Uchiha, a to Sai.
-Miło mi poznać. Sara Iregiro.-powiedziałam i uścisnęłam im dłonie. Naruto w tym czasie gapił się na mój plan.
-Jesteś w mojej klasie. Już myślałem, że w innej, ale zapomniałem, że mam rozdzielony wf. Tak więc witaj... kocie!-oczy niebezpiecznie mu się zaświeciły.
-O nie Naruto! Nawet nie waż się rysować mi wąsów! Nie jestem pierwszakiem! Więc kocenie mnie nie dotyczy!-krzyknęłam na niego i odsunęłam się.
-Ej no nie bądź taka! To tylko kilka wąsików, zmyjesz je.
-Naruto!!! Odsuń się!-ryknęłam na niego, bo wyciągnął z torby marker i zaczął się z nim do mnie zbliżać. Uratował mnie jakiś dziewczęcy głos.
-N... Naruto. Co ty robisz?-automatycznie odwróciliśmy się w tamta stronę. Stały tam trzy dziewczyny. Ta, która się odezwała, miała bardzo nieprzeciętną urodę. Długie granatowe włosy, jasną skórę i... oczy, które były praktycznie białe.
-O hej Hinata, Sakura, Ino. To jest właśnie Sara Iregiro. Wiecie, ta co to prowadzę z nią interesy.-Naruto wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Cześć! Miło nam cię poznać! Gdzie masz lekcję?-blondynka, to była chyba Ino. Wysoka, zgrabna. Widać, że musiała mieć powodzenie u chłopaków.
-Mam historię z... Hatake Kakashi? Boże, co za imię...-powiedziałam, kiedy odczytywałam plan lekcji z rozpiską nauczycieli i sal.
-O! To znaczy, że jesteś z nami w klasie. Chodź! Naszym obowiązkiem jest oprowadzić nową po szkole!-krzyknęła i złapała mnie pod ramię.
-Zaraz chwila! Może najpierw spróbuję zapamiętać wasze imiona. Chłopaków znam. Teraz tak, ty jesteś...
-Ino Yamanaka. To jest Hinata Hyuuga, a to Sakura Haruno.-po kolei wskazywała mi na dziewczyny. Dobra, więc znałam tu już kilka osób. Może nie będzie tak źle.
-Widzę, że to ta nowa, co to niby taka ważna. Sara Iregiro ta? Czytałam o tobie w gazetach.-odwróciłam się. Kilka stopni poniżej stała jakaś ruda dziewczyna, a obok niej 2 inne.
-Skąd wiesz, że miałam chodzić do tej szkoły?-zapytałam. Wkurzali mnie tacy ludzie, którzy traktowali mnie w taki sposób.
-Twój wujek pochwalił się na zebraniu. Mój ojciec zaczął pracować w waszej firmie jako informatyk.-powiedziała i poprawiła okulary na nosie.-Wiesz, lepiej zacznij zadawać się z nami. Ci tutaj, są nic nie warci.
-Wiesz, mam dla ciebie propozycję.-powiedziałam. Zeszłam do niej. Stałam jeden stopień wyżej od dziewczyny, żeby móc zrównać się z nią wzrostem.-Mówisz, że twój tata pracuje w mojej firmie jako informatyk tak? Możesz ty też chcesz pracować?
-Ja? W twojej firmie? Oczywiście! Wiesz... mogłabym być twoją stylistką. Mogłybyśmy razem chodzić na zakupy. Uwierz, mogłybyśmy być najlepszymi przyjaciółkami.-powiedziała. Trajkotała jak najęta.
-Ale my nie potrzebujemy nikogo w załodze firmy. Wiesz, mój wujek mówił, że niedawno skończyły nam się mopy. Z tym, co masz na głowie, śmiało mogłabyś je zastąpić.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do dziewczyny. Aż krzyknęła z wściekłości. Za to moi znajomi wybuchli śmiechem. Widziałam tylko, że dziewczyna wpadła w jeszcze większą wściekłość, kiedy zobaczyła Sasuke zaśmiewającego się razem z innymi. Nie chce mi się wierzyć, że wcześniej go nie zauważyła.
-Ty mała...-podniosła na mnie rękę. Jednak ktoś złapał ją za nią. Okazało się, że to jakiś chłopak.
-Karin, wystarczy.-powiedział. Dziewczyna tylko spojrzała się na niego z chęcią mordu w oczach.
-Juugo, nie wtrącaj się! Ta mała mnie obraziła!-powiedziała i zaczęła się rzucać, chcąc wyrwać rękę z jego uścisku. Podeszłam do niej.
-Ja ciebie? Ty chyba żartujesz?! Obraziłaś moich znajomych. Kim ty myślisz, że jesteś co?! Czekaj, patrze na ciebie i na twoje przyjaciółeczki. Znam takie jak ty! Głupie, puste lalki, które to myślą, że są och i ach, a tak naprawdę mają pstro w głowie! Powiem ci coś, jeśli myślisz, że jesteś super i każdy ci zazdrości popularności, to jesteś w błędzie! Patrząc na ciebie widzę, że nie warto się z tobą zadawać. A teraz jeśli pozwolisz, wrócę do ludzi, z którymi WARTO się kumplować. Ciao.-powiedziałam i posłałam jej całusa. Cała się trzęsłam kiedy wróciłam do reszty.
-Ale jej dogadałaś! To było mocne!-krzyknęła Sakura. Była uśmiechnięta od ucha do ucha.
-Trzeba mieć wrogów nie. Najlepiej narobić ich sobie w pierwszym dniu szkoły...
-Ej, spokojnie! Masz nasz! Dobra proponuję iść do sali. Kakashi lubi pytać spóźnialskich.-powiedział Sai i wstał. Cała reszta poszła za nim.
Jak się okazało temat dotyczył schizmy zachodniej. Przerabiałam to już w poprzedniej szkole. Byłam na rozszerzonej historii i wiedzy o kulturze. Jak widać Kakashi lubił pytać niektórych uczniów na wyrywki wzywając ich do tablicy. Miał przygotowane kawałki tekstów z podręcznika. Siedziałam za Sakurą i Ino. Szepnęłam do nich.
-Czy to jest temat z poprzedniej lekcji?-zapytałam i wychyliłam się trochę żeby lepiej mnie słyszały. Kakashi stał przodem do tablicy, więc nie mógł zobaczyć kto gada.
-Nie. To co widzisz na tablicy jest takim jakby przepytaniem z dzisiejszej lekcji. Weźmie kogoś 10 minut przed końcem i każe to uzupełniać.-powiedziała Ino, która robiła jakieś bazgroły w zeszycie. Wtedy poczułam, że coś mnie uderzyło. To była kreda.
-Widzę, że mamy ochotniczkę do odpowiedzi. Nie widziałem cię tu wcześniej... Ty musisz być...-wziął listę do ręki i zaczął wodzić po niej wzrokiem.-A. Sara Iregiro tak? Zapraszam. Zobaczymy co wyniosłaś z dzisiejszej lekcji.
Kiedy wstałam w miejsca i zaczęłam iść do tablicy ręce mi się trzęsły. Kakashi odsłonił całą resztę tekstu. Ja za to zaczęłam szukać w pamięci wszystkich tych dat, osób i wydarzeń, które miały coś wspólnego ze schizmą zachodnią. Przeczytałam najpierw cały ten tekst.
-Tu jest błąd.-powiedziałam. Kakashi spojrzał się na mnie pytającym wzrokiem.-Schizma zachodnia nie dotyczyła caratu, tylko walki papieży i antypapieży, a główne ośrodki wyznaniowe to nie tylko Rzym. Schizma polegała na tym, że nie było jednego papieża, a kilku...-powiedziałam i odwróciłam się twarzą do reszty klasy. Niektórzy uczniowie otworzyli usta ze zdziwienia.
-Widzę, że pilna z ciebie uczennica.-powiedział Kakashi i uśmiechnął się... chyba się uśmiechnął. Na twarzy miał maskę.
-Kujonica!-krzyknął ktoś z tyłu. Kiedy spojrzałam się tam, okazało się, że to Karin. Miałam okazję, żeby utrzeć jej nosa.
-Um... Panie profesorze. Mam propozycję. Skoro widzi pan, że umiem to, to może niech Karin pouzupełnia wszystkie błędy, które są w tekście i wpisze te odpowiednie wydarzenia i daty. Na pewno będzie bardzo szczęśliwa mogąc się wykazać. Prawda Karin?-prawie świergotałam kiedy to do niej mówiłam. W jej oczach z daleka dało się dostrzec chęć mordu. Za to Hinata, Ino i Sakura ledwo powstrzymywały wybuch śmiechu.
-Ty! Ja ci...-zaczęła Karin, ale Kakashi ją uciszył.
-Ależ to doskonały pomysł, biorąc pod uwagę fakt, że Karin... z ostatniego sprawdzianu dostałaś 2 punkty na 50 możliwych. Zapraszam do tablicy. A ty Saro, dostajesz 5. Możesz usiąść.-podziękowałam profesorowi. Za to Karin stanęła obok mnie akurat, kiedy odwróciłam się, żeby wrócić na miejsce.
-Zniszczę cię.-szepnęła mi.
-Krzyżyk na drogę.-syknęłam w podzięce i szturchnęłam ją ramieniem.
Kiedy rozległ się dzwonek wszyscy zaczęli się pakować. Kiedy wychodziliśmy z sali Karin jeszcze walczyła z antypapieżami i tym, gdzie należy ich ulokować. Kiedy 5 minut później wyleciała z sali wściekła, mogłam się domyślić, że jej ocena nie jest zbyt trudna do odgadnięcia. Drugą lekcją był angielski. Nasza nauczycielka Shizune była strasznie dziwna. Głośno gadała, nie pozwalała mieć uczniom własnego zdania. Kiedy przeczytała moje nazwisko na liście obecności, kazała mi coś o sobie opowiedzieć, a potem nagle stwierdziła, że jednak nie będziemy tracić lekcji.
Po skończonym angielskim, my pognałyśmy na wf, a chłopcy mięli mieć informatykę. Kiedy przebierałyśmy się do szatni wpadła pani woźna i zawołała mnie do siebie.
-Sara Iregiro. Twój wujek przyjechał. Masz stawić się w gabinecie dyrektora.-powiedziała i wyszła.
-Super... ciekawe co tym razem ten facet chce... Nie czekajcie na mnie. Powiedzcie wuefiście, że mogę się chwilę spóźnić.- powiedziałam do Ino, Sakury i Hinaty. Pokiwały mi tylko głowami.
Wyleciałam z szatni jak oparzona. Czułam się dziwacznie. Miałam założone nakolanniki i nałokietniki, polo z dekoltem i strasznie krótkie spodenki. Nie miałam na dodatek pojęcia gdzie jest gabinet dyrektora. Pobiegłam więc pod salę informatyczną. Z nią nie miałam problemu, bo znajdowała się na przeciwko szatni. Kilku chłopaków gwizdnęło kiedy mnie zobaczyło. Zignorowałam to i starałam się wyszukać wzrokiem blond czuprynę. Okazało się, że Naruto siedział na samym końcu korytarza, razem z Sasuke i Saiem. Pobiegłam do nich i chwyciłam Naruto pod ramię.
-Naruto, proszę cię, pokaż mi gdzie jest gabinet dyrektora. Mój wujek przyjechał do szkoły. Nie wiem co się stało.
-Ej, spokojnie. Nie musisz mnie tak ciągnąć. Chodź.-powiedział i zaczął kierować się w stronę schodów. Okazało się, że gabinet, wbrew wszelkim normom, znajduje się na drugim piętrze, a jego okna wychodzą centralnie na dziedziniec. To chyba po to żeby dyrektor mógł obserwować to, co dzieję się w trakcie przerw.-Proszę, to tutaj. Ja lecę na lekcje. Widzimy się później. Cześć.
Zapukałam, a potem weszłam. Mój wujek siedział na przeciwko dyrektorki, a razem z nimi Kakashi. Zastanawiałam się, co ja takiego przeskrobałam.
-Saro, profesor Kakashi mówi, że jesteś bardzo obeznana w historii.-podeszłam do biurka. Niezbyt wiedziałam o co chodzi.
-To była tylko jedna lekcja. To nic wielkiego.-powiedziałam.
-Cóż, to nic. Co powiesz na dodatkowe lekcje z tego przedmiotu. Chcielibyśmy wysłać cię na konkurs historyczny, który odbędzie się zaraz po wakacjach. Ale cały materiał musiałabyś przerobić sama w trakcie wakacji.-powiedziała dyrektorka. Była to blondynka o ciemnych brązowych oczach i pokaźnym biuście.
-Czy ja... mogłabym dać odpowiedź jutro. Nie wiem na jak długo przeniosłam się z wujkiem do Tokio, więc lepiej żebym...
-Ale właśnie twój wujek powiedział, że zostaniecie tu już do końca szkoły. Więc śmiało możesz podjąć decyzję.-powiedział Kakashi. Czułam się co najmniej głupio.
-Dam profesorowi odpowiedź jutro. Przepraszam, ale muszę iść na wf.-odwróciłam się już na pięcie i chciałam wychodzić, ale wujek szybko, mnie zatrzymał.
-Czekaj! Daj to Naruto. To dla jego wujka.-powiedział mój wujek i dał mi błękitną teczkę, która pękała w szwach od papierów.
-Dobrze wujku. Czy mogę już iść?-dyrektorka tylko machnęła ręką.
Postanowiłam dać te papiery Naruto już teraz. Nie chciało mi się ich później taszczyć. Zbiegłam po schodach do sali informatycznej i zapukałam. Wsadziłam głowę do sali. Chłopcy byli zajęci graniem w jakieś gry. Nauczyciela nie było. Weszłam do sali.
-Naruto. To dla twojego wujka. Nie wiem co to, ale dotyczą firmy. Błagam cię, nie zgub ich... Grasz w Coj'a!-krzyknęłam i rozepchałam się przy biurku.
-Znasz to? Myślałem, że dziewczyny nie grają w takie gry.
-Żartujesz. Uwielbiam strzelanki. O zobacz, tutaj jest wróg.-powiedziałam i zestrzeliłam kilku cyfrowych bohaterów gry.
-Zaczynasz mnie zadziwiać coraz bardziej.-powiedział Naruto, któremu oddałam myszkę.-Co chciał twój wujek?
-W sumie nie on. Dyrektorka i Kakashi chcą mnie wysłać na konkurs historyczny zaraz po wakacjach. Nudy.-powiedziałam i oparłam się o biurko. Naruto otworzył teczkę i wyciągnął z niej kilka papierów.-To nie dla ciebie...
-To dotyczy naszych firm, więc chyba mogę to przejrzeć.-bardziej stwierdził niż zapytał. Wtedy usłyszałam, że drzwi się otworzyły. Odwróciłam się i zobaczyłam zdziwioną minę nauczyciela.
-A co ty tu robisz? Nie powinnaś być na wf-ie?-zapytał.
-Powinnam, ale jakoś tak się złożyło, że wie pan, mam problem z orientacją w terenie i czasami się gubię. Mógłby mi pan wskazać salę gimnastyczną?-zapytałam i ładnie się do niego uśmiechnęłam. Spojrzał się wymownie w sufit, a potem powiedział, że powinnam iść w prawo do końca korytarzem i zejść po schodach.-Dziękuję. Do widzenia.
Okazało się, że nasza nauczycielka od wf-u jest nieźle narwana. Ciągle tylko było coś źle, nie tak jak trzeba, powinnaś to dopracować. Chciała się dowiedzieć jakie dyscypliny sportowe najbardziej mnie interesują. Powiedziałam jej, że rok temu skończyłam trenować gimnastykę artystyczną. Błąd. Kobieta kazała mi robić jakieś dziwne ćwiczenia na koźle. Tak więc po skończonej lekcji byłam trochę obolała. Na następnej lekcji miałam chemię. To była moja pięta achillesowa, ale jak się okazało nauczycielka świetnie tłumaczyła dzięki czemu zrozumiałam chociaż niewielką część lekcji. Jeszcze potem czekała mnie biologia i francuski.
Okazało się, że wspomnianą przez Naruto koleżanką była Sakura. Stwierdziłam, że mogę ją odwieźć do domu, bo nie chce mi się wracać samej, a przy okazji może trochę lepiej bym ją poznała. Tak więc pożegnałyśmy się ze wszystkimi i poszłyśmy do mojego auta.
Przez krótką chwilę panowała dość niezręczna cisza. Jednak na moje szczęście Sakura ją przerwała.
-Więc... Jak podoba ci się w naszej szkole?-to było całkiem miłe z jej strony.
-Hym. Nie wiem jak z resztą nauczycieli, ale póki co jest ok. Zadziwia mnie tylko ta Shizune. A pani od wf-u to katastrofa. Ogólnie... 4+.
-To i tak nieźle. Uwierz, że z reguły nieźle wchodzą nowym na głowę. Szczególnie Karin, jak pewnie już sama zauważyłaś.-warknęłam na wspomnienie tej dziewczyny.
-Ona?! Jest masakryczna! Rany!!! Po prostu mam ochotę podejść do niej i wymalować jak tylko widzę, że się na mnie patrzy!!!-powiedziałam i mocniej zacisnęłam ręce na kierownicy.
-I tak ładnie sobie z nią poradziłaś. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś aż tak ją wkurzył. Gratulacje.-obie zaczęłyśmy się śmiać.
Kiedy wróciłam do domu poczułam zmęczenie. Chyba dopiero teraz zaczął schodzić ze mnie cały stres, który kumulował się od czasu przeprowadzki. Musiałam wziąć gorącą kąpiel. O odrabianiu lekcji nie było nawet mowy. Jeszcze wieczorem weszłam na chwilę na internet. Chciałam poszukać sobie czegoś do pokoju na jakiś aukcjach. Znalazłam dość ciekawy obraz. Jednak jego cena była zbyt wysoka. Zamyśliłam się chwilę przed kompem. Wtedy rozdzwonił się mój telefon. Numer nieznany...
-Tak słucham?
-Czy to Sara Iregiro? Witaj. Mówi dyrektorka z twojej starej szkoły. Dzisiaj rano przyszli do nas 2 mężczyźni i pytali o ciebie. Nie udzieliłam im żadnej informacji, ale wyglądali dość podejrzanie. Uważaj na siebie dobrze?-zapytała dyrektorka. Kiedy poprosiłam o to żeby mi ich opisała, zaczęłam się trząść. Opis pasował do typów z restauracji...
Komentarze
Prześlij komentarz