Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 48

Kiedy wylądowaliśmy na lotnisku w Manila, mój mąż starał się uciekać od Naokiego najszybciej jak to było możliwe. W hali przylotów, gdzie czekaliśmy na bagaże staraliśmy wmieszać się w tłum, jednak wysoki Gaara, pośród dość niskich Japończyków, z którymi byliśmy, wyróżniał się za bardzo.
-Hej, stary!!! Czemu uciekłeś nam tak szybko?- Naoki nagle pojawił się obok nas i położył dłoń na ramieniu Gaary.
-Zależy nam na czasie, Naoki. Musimy odebrać bagaże żeby biec na autobus, który zabierze nas na łódkę, a ta na Palawan. Także przykro mi, ale razem z moją żoną musimy się baaardzo spieszyć.- Gaara chwycił nasze walizki i zdjął je z taśmy.
-Palawan?! My też tam jedziemy! Do Fleuris hotel?- zapytał Naoki, a ja widziałam, jak oczy Gaary zwężają się ze wściekłości.
-Owszem. Właśnie tam. Widzę, że musiałeś przetrzepać mój laptop z informacjami gdzie wyjeżdżamy.
-Nie przetrzepałem. Miałeś to jako jedną z zakładek. Niechcący w nią kliknąłem. I tak wpadłem na pomysł, że Fumiko na pewno też się spodoba.- Naoki po prostu wzruszył ramionami, a Gaara wyglądał jakby miał go rozszarpać.

            Kiedy w końcu trafiliśmy do naszego hotelu ani ja, ani Gaara nie cieszyliśmy się z tego. Nie skupiałam się ani na wyglądzie krajobrazu, ani na wyglądzie naszego miejsca pobytu. Na niczym. Byłam skupiona tylko na jednej myśli- Naoki i Fumiko w tym samym hotelu. Dla mnie oznaczało to wściekłość Gaary, a co za tym szło, zepsuty urlop.
            Kiedy w końcu weszliśmy do naszego hotelowego pokoju Gaara zamknął drzwi z trzaskiem, rzucił kartę od drzwi, walizki dosłownie wkopał do przedpokoju i rozsierdzony jak nigdy usiadł na kanapie. Bałam się nawet odezwać, ponieważ obawiałam się, że wywoła to istny wybuch furii.
            Kiedy Gaara zaczął nerwowo tupać nogą, a mięśnie w jego szczęce drgały tak namiętnie, że omal tego nie słyszałam, w końcu podeszłam do niego i z lekkim strachem położyłam dłoń na jego ramieniu.
-Gaara, wiem że jesteś zły...- miałam rację, że był. Albo jednak pomyliłam się co do wielkości jego złości. Zerwał się z kanapy jak oparzony i zaczął krążyć po pokoju z szybkością godną olimpijczyka.
-Zły?! Czy ja według ciebie wyglądam tak, kiedy jestem zły?! Ja jestem WŚCIEKŁY!!! W-Ś-C-I-E-K-Ł-Y!!!- przeliterował każdą głoskę i po kolei rysował ją w powietrzu palcem- Wiedziałem... Wiedziałem, że Naoki to kutas. Po prostu wiedziałem. Wściekał się na mnie, że uczę się lepiej od niego. Wściekał się, że zdobywam uznanie wśród ludzi z naszej przyszłej branży. Wściekał się, że umiem zjednywać sobie ludzi nawet za bardzo się nie starając i umiem zyskać ich aprobatę i szacunek. Wściekał się o to wszystko. Jednak najbardziej wkurwiającym w tym wszystkim faktem jest to, że wściekał się o to, że zostałaś moją żoną, że mnie kochasz, że zawsze mogę liczyć na twoje wsparcie, że zawsze okazujesz mi tyle miłości ile jesteś w stanie i stoisz za mną murem...
-Że sypiasz ze mną, kiedy tylko masz okazję.- dodałam, chcąc jakoś rozładować nerwową atmosferę.
            Zadziałało. Twarz mojego męża pojaśniała od uśmiechu pierwszy raz od czasu, kiedy zaczęła się nasza podróż na Filipiny.
-Oj tak, to chyba największy powód jego nienawiści do mnie. To, że śmiem sypiać z moją własną żoną... Nieznośny rozpieszczony kretyn. Kurwa! Jaki jestem wściekły!!!- podeszłam do Gaary i przytuliłam go.
-Gaara, już nic nie poradzimy. Stało się. Naoki i Fumiko są w tym samym hotelu, na tej samej wycieczce, ale to nie oznacza, że spędzimy choćby jeden dzień w ich towarzystwie. Skoro Naoki chciał być tak szarmancki, że zabrał swoją dziewczynę na wycieczkę, myślę, że powinniśmy być tak mili, że będziemy się z nimi unikać. Palawan jest na tyle dużą wyspą, że poradzimy sobie z tym.- Gaara uśmiechnął się krzywo i objął mnie z pasie. Usiadł i pociągnął mnie za sobą na kanapę.
-Musielibyśmy wychodzić przed świtem i wracać późnym wieczorem.- zaczął muskać kciukiem moje ramię.
-Jeśli ci to odpowiada możemy sobie nawet wybudować szałas w lesie i tam spać. Nie ważne jest miejsce, a osoba, z którą się w tym miejscu jest. Ja mam ciebie i więcej nie potrzeba mi do szczęścia.- uśmiechnęłam się do Gaary i pocałowałam w czoło.
-Czasem zastanawiam się kto kogo bardziej utemperował przez ten rok małżeństwa. Ja ciebie, czy ty mnie?
-Myślę, że działa to w dwie strony. Ja, od czasu ślubu, jestem spokojniejsza, ty trochę bardziej towarzyski.
-A kiedy przepraszam ja nie byłem towarzyski? Jestem duszą towarzystwa. Nie mogę opędzić się od ludzi wychodząc na miasto.
-Cóż, przypomnij sobie choćby dzień, kiedy się poznaliśmy. Jedyne co robiłeś, to gapiłeś się na mnie, nawet się nie przedstawiając.
-Bo byłem w szoku, że Sasuke ma tak piękną kuzynkę.
-Przypomnij sobie pobyt Anglików w Japonii. Zabierałeś ich na wyjścia głównie do biblioteki, a kiedy już przychodziło co do czego to...
-A kiedy przychodziło co do czego miałem ważniejsze rzeczy na głowie, czytaj moją ukochaną żonę, którą zaniedbywałem i mając do wyboru burę od wykładowcy, a twoją wściekłość, zdecydowanie wybieram burę od wykładowcy. Wiedziałem, że przynajmniej jego wściekłość nie grozi mi utratą życia.
-Ej!!! Wypraszam sobie!- powiedziałam, i uderzyłam Gaarę w ramię.
-Właśnie o tym mówię! Chcesz mnie zabić, pani Sabaku!- Gaara zaczął mnie łaskotać, a kiedy próbowałam uciec przytrzymał mnie jedną ręką i mocno przycisnął do siebie.
            Nie mogłam się wyrwać, więc kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogę uciec, mocno do niego przylgnęłam i namiętnie pocałowałam. Niemal natychmiast jego uścisk zelżał, a dłoń, którą mnie przytrzymywał przesunęła się na moje pośladki. Usiadłam na Gaarze okrakiem i jeszcze pogłębiłam pocałunek.
-Chcesz się trochę odstresować po męczącym locie i atrakcjach podróży?- zapytałam, kiedy sięgnęłam do jego guzika od spodni.
-Na kanapie?- zapytał i podsunął mnie bliżej siebie.
-Owszem. I w ubraniu.- mruknęłam i wróciłam do pocałunku.

            Kiedy obejmowałam Gaare za ramiona i głośno dyszałam mu do ucha, czując, że spełnienie jest już bardzo blisko, przyśpieszyłam ruchy bioder. Gaara miął w palcach materiał mojej sukni i kurczowo go zaciskał.
            Kiedy czułam, że dosłownie za chwilę eksploduję, rozległo się głośne pukanie do drzwi. Gaara, który mocno mnie obejmował sapnął.
-Nie otwieraj.- mruknął mi na ucho i jeszcze mocniej mnie objął.
-Nie mam zamiaru.- wyjęczałam i nawet na chwilę nie przestałam poruszać biodrami.
            Niestety bardzo natarczywe, a przede wszystkim bardzo głośne pukanie zaczęło mnie rozpraszać tak bardzo, że zupełnie wypadłam z rytmu, a zbliżające się spełnienie zupełnie odeszło w niepamięć. Gaara to zauważył.
-Nosz do kurwy nędzy, chyba boy hotelowy przyniósł nam ręczniki, o których zapomniała pokojówka.- Gaara szybko zapiął zamek w spodniach, jednak nie miał zamiaru zapinać koszuli. Ja z kolei wściekła jak osa starałam się wygładzić sukienkę wygniecioną od palców Gaary.
-No nareszcie!!! Co tak długo?! Myśleliśmy, że wyszliście gdzieś bez nas!!!- od tonu Naokiego prawie wpadłam w amok.
-Jakby nie patrzeć, byliśmy bardzo zajęci!- warknął Gaara.
            Wstałam. W wygniecionej sukience, potarganych do granic możliwości włosach i śladami zębów na ramionach i szyi. W dodatku zarumieniona. Fumiko, która stała za Naokim od razu zrozumiała, że wybrali bardzo zły moment.
-Och, przerwaliśmy wam w... TYM?- zapytała, a potem zachichotała, jak wszystkie tępe laski w Ameryce.
-Zgadza się Fumiko. Przerwaliście nam w staraniach o potomka.- Gaara przeczesał włosy palcami, i zaczął z roztargnieniem zapinać koszulę, kiedy zobaczył, jak Fumiko pożera go wzrokiem.
-Potomka? O czymś nie wiem?- Naoki zwrócił się bezpośrednio do mnie.
            Na początku nie za bardzo zrozumiałam o co chodzi mojemu mężowi. Zawsze mówił po prostu, że uprawiamy seks. Nigdy nie miało to specjalnie wydźwięku w takim stylu, w jakim miało teraz. Po krótkiej chwili i zdecydowana powiedziałam, choć niezgodnie z prawdą.
-Owszem. Razem z Gaarą uznaliśmy, że chcemy... Postarać się o powiększenie rodziny. Po powrocie z wakacji przeprowadzamy się do swojego domu, więc kolejni lokatorzy będą tam jak najbardziej wskazani. Uznałam, że nie powinniśmy z tym czekać i po kilku namowach mąż uległ mojej prośbie. Dziecko będzie idealnym dopełnieniem naszej miłości do siebie.- czułam, że moje policzki płoną. Modliłam się również o to, aby mój głos nie zdradził, że kłamię.
-Jej... Szybko. Cóż, w takim razie nie powinniśmy wam przeszkadzać. Naoki, chodźmy. Gdybyście jednak chcieli dołączyć do nas w barze, serdecznie zapraszamy.- Fumiko pociągnęła Naokiego za rękę w stronę drzwi, a kiedy trzasnęły, głęboko odetchnęłam.
-Coś nam nie wyszło to unikanie Naokiego i Fumiko.- Gaara odrzucił włosy do tyłu, kiedy znowu rozpinał koszulę, a potem rzucił ją na oparcie kanapy.- Idę pod prysznic. Idziesz ze mną?
-Jak mogłabym ci odmówić, panie Sabaku.- zaśmiałam się, a potem zrzuciłam z siebie sukienkę.

            Ciepła woda ściekała mi po plecach, a ja opierałam się dłońmi o chłodną ścianę. Gaara trzymał mnie za biodra i wykonywał rytmiczne ruchy, a ja dyszałam, kiedy mój mąż ocierał się o moje ciało. Kiedy Gaara zaczął wbijać mi palce w skórę wiedziałam, że jest już blisko osiągnięcia spełnienia. Ja z kolei czułam przyjemne rozluźnienie, jednak daleko mi było do cudownego szczytu. Gaara z kolei naparł na moje ciało, przesunął dłońmi po całym moim ciele, aż nakrył moje dłonie swoimi. Wtulił mi twarz w kark i zaczął obsypywać go pocałunkami.
-Kocham cię.- szepnął mi na ucho, ja z kolei jęknęłam, kiedy trafił w jakiś mój czuły punkt. Gaara z kolei osiągnął spełnienie po kilku mocnych ruchach bioder. Wtulił się we mnie, a ja czułam jak jego serce obija się o moje plecy. Mój mąż zakręcił wodę i wziął ręcznik, którym mnie owinął. Przy okazji dał mi całusa w sam czubek nosa, a ja zaśmiałam się.
-W końcu nam się udało. Bez żadnego nawalania w drzwi.- powiedziałam i energicznie zaczęłam trzeć włosy żeby wytrzeć nadmiar wody.
-Nie szczytowałaś.- zauważył Gaara z dość posępną miną.
-Gaara, błagam cię, nie wiem czym się przejmujesz. Pierwszy raz od czasu jak cię znam zdarzyło mi się coś takiego. To ze zmęczenia. Z emocji. Poza tym byłam bardzo blisko uwierz. Teraz chodźmy. Musimy wyszykować się na kolację, a potem mam ochotę na spacer po okolicy.

            Kiedy ubrałam na siebie spodenki i dopasowany top, Gaara już na mnie czekał. Złapał mnie za rękę i z kluczem w dłoni zaczął ciągnąć mnie do wyjścia.

            Kiedy weszliśmy na stołówkę udało nam się szybko zająć miejsce gdzieś w kącie sali,a potem pognaliśmy do szwedzkiego stołu i nakładaliśmy dania na talerz. Musiałam przyznać, że potrawy wyglądały dość... Specyficznie. Nakładałam małe ilości, aby przypadkiem nie naciąć się i nie zostawić pół talerza czegoś, co wyglądało ładnie, a wcale nie smakowało za specjalnie. Gaara wybrał potrawy, które najwidoczniej musiał trochę znać, ponieważ co nieco sam mi polecał. Kiedy usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść, w pewnym momencie myślałam, że wrzasnę i dodatkowo wypluję wszystko z ust. Chciałam zjeść jajko na twardo, lecz po rozłupaniu skorupki wypłynął z niej mały kurczak. Gaara parsknął i powiedział, że potrawa nazywa się balut i jest to właśnie jajko jedzone z zarodkiem rozwijającym się wewnątrz jajka. Po tych cudownych informacjach od razu straciłam apetyt i uznałam, że dla mnie kolacja się skończyła.
-Chodźmy po wino. Później zabiorę cię na spacer.- powiedział, a potem pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
            Kiedy doszliśmy na małe molo, oparłam się o poręcz, a Gaara stanął za moimi plecami i przytulił mnie do siebie.
-O czym myślisz?- zapytał, a ja spojrzałam w gwiazdy.
-O tym, że to najbardziej szalona niespodzianka jaką mi sprawiłeś. No może oprócz niespodziewanych zaręczyn chwilę po moich osiemnastych urodzinach, ale jednak to ciężko będzie przebić.- blado się uśmiechnęłam.
-Od przyjazdu na Palawan jesteś dziwnie milcząca. Coś się stało?- zapytał, a ja zaczęłam przecząco kręcić głową.
-Nie. To chyba emocje. To zdenerwowanie spowodowane tym, że Naoki i Fumiko są tu razem z nami. I to szczęście, że mam cię tutaj. No i wymęczenie mnie w pokoju hotelowym po przylocie. To chyba to wszystko. Po prostu cieszę się, że w końcu będziemy mieli aż tydzień czasu tylko dla siebie. Od czasu, kiedy poszliśmy na studia to towar zdecydowanie deficytowy.
-Przez ten tydzień nie rozmawiamy o szkole. O problemach. O niczym co normalnie zajmuje nam głowę, kiedy jesteśmy w Tokio. Po prostu cieszymy się sobą. A ja teraz mam ochotę stać z tobą na tym pomoście i pomarzyć. Przy okazji postaram się jutro zabukować miejsce gdzie indziej. Jak najdalej od nich.- miał bardzo niezadowolony ton, a ja parsknęłam.
-Fumiko tak pożerała cię wzrokiem, kiedy zobaczyła cię w koszuli, że myślałam, że coś jej zrobię.- tym razem to Gaara parsknął.- Fumiko była twoją pierwszą dziewczyną?
-Schodzimy na nieprzyjemne tematy...- mruknął, a ja zaśmiałam się.
-Nie mam zamiaru wypytywać o więcej. I nie pytam o to w tym sensie, czy z nią spałeś. Pytam na zasadzie, czy to twoja pierwsza miłość.
-Nie. Pierwszą miłością i ostatnią jesteś ty. Fumiko była zauroczeniem. Krótkim, bezbolesnym, zakłamanym. Związek z Naokim to chyba jej życiowy rekord. Ja znudziłem się jej dość szybko. I całe szczęście. Teraz mam ciebie.
-Wiem, że się wściekniesz, ale... Dlaczego kiedyś traktowałeś kobiety tak jak mój kuzyn? W sensie, przedmiotowo?- Gaara westchnął i złapał się za nasadę nosa.
-Nie lubię kobiet, które już przy pierwszej okazji przyklejają sobie jakieś łatki. Spotykałem się z różnymi dziewczynami. Zaczynając od takich, które rozkładały przede mną nogi nawet się nie przedstawiając, po takie, które były gorsze niż życiowe sieroty. Wiem, że niektóre spotykały się ze mną, bo to zapewniało im rozgłos w szkole, dobrą zabawę lub inne rzeczy. Nie zaangażowałem się, ponieważ dziewczyna, która na każdym kroku stęka "Gaaruś, a pomożesz mi?" "Gaarusiu kochany, może pójdziemy do samochodu na parkingu, bo mam ochotę na loda?" No była tego masa. Każda dziewczyna udowadniała mi, że albo będę musiał rozłożyć nad nią klosz, żeby tylko nie złamała sobie paznokcia, albo dawała jasno do zrozumienia, że bardziej interesuje ją mój penis, niż ja jako osoba. Fumiko była napalona na prestiż i wysoką pozycję mojej rodziny. Była najgorszym typem dziewczyny. Kiedy tylko mówiłem jej, że chcę z nią iść na spacer, rzucała, że powinienem pożyczyć Jaguara od wujka i łaskawie się po nią ruszyć, bo ona nie chce brudzić sobie butów od Louboutin. Kiedy szliśmy gdzieś, zawsze wybierała najdroższe restauracje, za które płaciłem krocie i nie wiem ile jeszcze. Zawsze wspominała, że widziała niby przypadkiem piękną torbę od Diora i, że przecież zbliża się taka a taka okazja to mógłbym ją jej kupić. Kiedy mnie zdradziła, odetchnąłem. Mogłem rzucić ją w kąt i uwolnić się od toksycznego związku. Były dziewczyny, które na pewno się we mnie zakochiwały, ale ja nie zakochiwałem się w nich. Ja z kolei zastanawiam się, co ty widziałaś w takim chłopaku jak Martin. Do dzisiaj mnie to trapi.
-Mówiłam ci to już kiedyś. Byłam mu po prostu wdzięczna za to, że chce być ze mną. Nigdy go nie kochałam. Po prostu byłam wdzięczna za jego uwagę, której nie miałam będąc dzieckiem.
-Nigdy nie spotykałaś się z nikim innym? Serio tylko ja i Martin to twoi faceci?- Gaara odwrócił mnie do siebie z uśmiechem.
-Cóż. Może jeszcze był taki Olaf z podwórka w Niemczech. Często dawał mi bukiety chabrów, które rosły niedaleko na łące. Zawsze mówił mi, że lubi te kwiaty, bo mają taki kolor jak moje oczy. Jego rodzice wyprowadzili się chwilę przed tym, kiedy wujkowie odebrali mnie rodzicom. Jeśli z kolei pytasz o to, czy ty i Martin byliście dopuszczeni dalej niż były w stanie zakryć ubrania, to owszem. Była wasza dwójka i nikt więcej.
-Czyli wszystkich magicznych sztuczek nauczył cię Martin?- Gaara zmarszczył nos, a ja się zaśmiałam.
-Nie do końca. Większości chciałam spróbować z Martinem, ale jakoś nie miałam weny żeby to proponować. Zdecydowanie bardziej rozkręciłam się przy tobie. Zaufaj mi, że kiedy tylko cię zobaczyłam i razem z Sakurą zaczęłyśmy przezywać cię per Pan Ciasteczko, wiedziałam, że masz diabła za uszami. Uznałam, że nie mogę być gorsza.- wyszczerzyłam się do Gaary i wspięłam się na palce żeby go pocałować.
-Powiem ci szczerze, że zaciągnięcia mnie do szkolnej toalety, kiedy byliśmy w liceum nie zapomnę do końca życia. Chyba nic bardziej szalonego nie mogło ci wpaść do głowy.
-Wyszłam za mąż mając ledwo dziewiętnaście lat. Myślę, że nic nie będzie bardziej szalone od tego.- Gaara się zaśmiał, a potem mocno mnie do siebie przytulił i wtulił głowę między moje ramię i żuchwę. Zaczął drażnić moją skórę pocałunkami.
-To już rok, Sara. Rok, kiedy się pobraliśmy i zostaliśmy małżeństwem. Najbardziej szalony rok jaki w życiu pamiętam. I jednocześnie najwspanialszy.- bez słowa wplotłam Gaarze palce we włosy i przyciągnęłam do namiętnego pocałunku.
            Kiedy dłonie Gaary zaczęły błądzić po moich ramionach i plecach zrobiło mi się gorąco.
-Gaara, wróćmy do pokoju, albo za chwilę seks w szkolnej toalecie wypadnie na tle tego tu blado.- szepnęłam w usta mojego męża, a on jedynie twierdząco kiwną głową i zaczął w pośpiechu zapinać koszulę, którą odpięłam mu na kilka górnych guzików.
-Ej, a czemu zaczęliście imprezę bez nas?! Zmyliście się z kolacji jakby przynajmniej goniło was piekło! Wyglądacie naprawdę cudownie we dwoje, ale pozwolicie, że trochę wam poprzeszkadzamy, ok? Jakoś ci ludzie w hotelu są sztywni jak kije. A średnia wieku wynosi około 60 lat.- na krzyk Naokiego podskoczyliśmy i odsunęliśmy się od siebie.
-Pomost jest wasz. My z Sarą wracamy do pokoju. Chcemy iść...
-Tak, tak. Wiemy. Powiększać rodzinę. Jednak nie dzisiaj. Stary, idziemy do baru! Nawet nie chcę słyszeć, że nie.- Naoki złapał Gaare pod ramię, a potem zaczął go ciągnąć w stronę hotelu. Ja z kolei stałam z rozdziawioną buzią, a po chwili powiedziałam do siebie.
-Świetny początek naszej rocznicowej podróży, nie ma co...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8