Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 52
Kiedy szłam do domu
miałam serce ciężkie jak ołów. Stanęłam pod drzwiami i głęboko odetchnęłam.
Wyjęłam z torby klucze, a potem wsadziłam w zamek.
-Sara, jesteś na
sto procent pewna, że chcesz to zrobić?- zapytał Gaara, a ja kiwnęłam głową.
-Piętnaście lat na
to czekałam, Gaara.- powiedziałam niepewnie, a potem pchnęłam ciężkie drewno.
Z salonu wyraźnie słyszałam krzyki
mojego ojca i wujka, a potem i krzyki mojej matki. Otworzyłam drzwi do pokoju i
na miękkich nogach zrobiłam krok wprzód.
Wszystkie oczy niemal od razu
skierowały się na mnie, a ja poczułam jak moje serce zatrzymuje się w piersi.
Spoglądała na mnie moja matka. Matka, która ćpała, piła i biła mnie do żywego
mięsa. Matka, do której byłam tak podobna, że było to przerażające. Matka, po
której odziedziczyłam czarne włosy, drobną budowę i narwany charakter. Teraz
wpatrywała się we mnie ze łzami w oczach i niemal rzuciła do mnie, kiedy tylko
mnie zobaczyła.
-Och, Saro!!!-
krzyknęła, a ja stałam jak wryta i czekałam, aż jej dłonie dotkną mnie znowu po
tylu latach. Jednak Gaara, który wszedł pomiędzy mnie i moją matkę uniemożliwił
jej to.- Co to ma znaczyć?! Odsuń się od mojej córki chłopcze. Chcę ją
uściskać. Nie miałam tej możliwości od piętnastu lat.
-To chłopak Sary.
Ten, o którym ci opowiadałem. Są ze sobą od jakiś dwóch lat o ile dobrze
liczę.- mój ojciec stanął obok matki.
Wyglądali tak inaczej od czasu,
kiedy widziałam ich po raz ostatni. Kiedy moi wujkowie odbierali mnie im w
Niemczech, byli obszarpani, naćpani tak, że ledwo widzieli na oczy. Moja mama
miała ptasie gniazdo na głowie, obdarte ciuchy, była blada jak papier i
posiniaczona. Ojciec z kolei miał przekrwione oczy, krew pod nosem. Jego jasne
włosy były splątane i wpadały mu w oczy. Wyrywał się policjantom i klął jak
szewc.
Teraz moja matka i mój ojciec
wyglądali jak z żurnala. Nosili drogie markowe ubrania, byli wyperfumowani,
mama miała staranny makijaż. Po prostu eleganccy. Jakby to, co działo się z
nimi wiele lat tamu, nigdy nie miało miejsca. Jedynie bolesne wspomnienia były
tym, co zostało mi z przeszłości.
-Bardzo się cieszę,
że Sara jest tak wierna. To dobrze o niej świadczy.- moja mama uśmiechnęła się,
a ja miałam wrażenie, że widzę siebie.
-Kochanie, możesz
zrobić krok w bok. Dziękuję, że tak mnie chronisz, ale byłoby lepiej gdybym cię
przedstawiła. Nie uważasz?- Gaara zmarszczył czoło, a potem odsunął się na bok.
Stanął obok mnie i złapał mnie za rękę.- Mamo, tato, chciałabym wam przedstawić
Gaare. Tata poznał go niecałe dwa lata temu, kiedy przyjechał do Tokio, żeby
się ze mną spotkać...
-Gust masz na pewno
po mnie. Przystojniak, tak jak ja sama lubię.- na słowa matki głośno
przełknęłam ślinę.
-Wracając do
wcześniej przerwanego wątku. Kochanie, to są moi rodzice, Yumi i Marcus. Mamo,
tato, to Gaara, mój mąż.- powiedziałam jednym tchem, a moi rodzice dosłownie
zesztywnieli.
-Mąż?! Jesteś już
mężatką?! Od kiedy?!- krzyknęła moja matka.
-Od sierpnia
zeszłego roku. Wyszłam za mąż miesiąc po dziewiętnastych urodzinach.
-Dlaczego tak
wcześnie się na to zdecydowałaś? Zaszłaś w nieplanowaną ciążę?- zapytała moja
matka, która spoglądała to na mnie, to na Gaare.
-Nie. Wyszłam za
mąż z miłości. Gaara oświadczył mi się w styczniu w zeszłym roku, chwilę przed
swoimi dwudziestymi urodzinami. W zeszłym roku w sierpniu wzięliśmy ślub. Od
tego dnia jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
-Jesteś jeszcze młoda
i głupia i nie wiesz co to życie.- ton mojej matki stał się wręcz opryskliwy, a
moje ciało znowu zaczęło robić się sztywne. Pamiętałam ten ton z rozmów, kiedy
rodzice planowali "wydatki" na dragi.
-Zaufaj mi, że
wiele lat temu poznałam "życie". Dzięki tobie i mojemu ojcu szybko
stałam się dorosła.- syknęłam, a mina mojej matki diametralnie się zmieniła.
Jej policzki pokryły się purpurą.
-To było... Dawno
temu. Jak wiesz wyszliśmy z ojcem na prostą. Wiele razy chcieliśmy się z tobą
spotkać, ale nie wiedzieliśmy jak. W końcu tata kupił bilety i przyjechał do
domu mojego brata, ale spotkanie nie przebiegło tak, jak sobie zaplanował.- mam
wzruszyła ramionami, a ja wykrzywiłam usta w drwiącym uśmiechu.
-A czego się
spodziewał? Że padnę mu w ramiona i zacznę płakać ze szczęścia krzycząc:
Tatusiu, tatusiu, tak się cieszę, że cię widzę?- zapytałam jadowicie, a moja
matka cofnęła się o krok.
-Liczył na to, że
dasz mu wyjaśnić sytuacje jaka miała miejsce wiele lat wcześniej.- gorzko się
zaśmiałam.
-Wyjaśnić?! Chcesz
to WYJAŚNIĆ?!- krzyknęłam kładąc nacisk na ostatnie słowo. Szybko odwróciłam
się plecami do mojej matki i uniosłam koszulkę. W świetle moje blizny odcinały
się na skórze i wyglądały jak nieopalone białe kreski. Zupełnie tak, jakbym
zrobiła smugi kremem z filtrem podczas opalania.- Proszę. Wyjaśnij mi, za co
mam te blizny? Wyjaśnij, za co tak bardzo nienawidziliście własnego dziecka, że
skazaliście je na tak okrutne wspomnienia i życie, którego do dzisiaj
nienawidzę?! Wyjaśnij, za co skazaliście mnie na to, że za każdym razem, kiedy
przeglądam się w lustrze widzę zapłatę za błędy, które to wy popełniliście?!
Wyjaśnij, za co to ja po dziś dzień budzę się z krzykiem, dręczona koszmarami,
które prześladują mnie od samego dzieciństwa, a na dodatek są wspomnieniami, a
nie wytworem bujnej dziecięcej wyobraźni?! Wyjaśnij, za co to ja po dziś dzień
nie potrafię znieść dotyku, nawet cholernie bliskich mi osób, tylko dlatego, że
przypomina mi o bólu, którego nigdy nie powinno doświadczyć żadne dziecko?!
Wyjaśnij, za co to ja nie potrafię wyjść ze znajomymi do klubu, nie mogąc wypić
drinka bez odruchu wymiotnego, bo sam zapach alkoholu powoduje, że moje gardło
się zaciska, a ja przypominam sobie jak ojciec lub ty przechylaliście butelkę,
a potem, zalani, biliście mnie, kiedy próbowałam uciekać?! Wyjaśnij, za co tak
strasznie nienawidzę siebie i uważam, że nie zasłużyłam na nic dobrego, kiedy
to wasza wina, że zamieniliście moje życie w piekło i spowodowaliście, że
znienawidziłam je już na samym początku?!- krzyknęłam na całe gardło.
Łzy ciekły mi po policzkach, tak
samo jak mojej matce, Sakurze i moim wujkom. Sasuke dzielnie odwracał głowę,
Itachi stały odwrócony do okna. Mój mąż z kolei stał i wpatrywał się we mnie w
taki sposób, że tylko dodawało mi to otuchy.
-Jak ty lub ojciec
będziecie w stanie wyjaśnić mi moje "za co"? Jak? Wyjaśnij, jak
chcecie zwrócić mi czas, który powinien być dla dziecka czymś, co powinno
wspominać z radością i uśmiechem, a nie bólem i wstydem? Wyjaśnij, jak do
jasnej cholery chcecie zwrócić mi moje życie, którego o mały włos przez was nie
straciłam?! Wyjaśnij, jak chcecie zwrócić mi moje dzieciństwo, do którego
miałam pełne prawo, a wy zamieniliście je w pasmo nieszczęść?- nie czułam się
już małą zastraszoną dziewczynką, jaką byłam, kiedy mój ojciec pojawił się w
Tokio po razy pierwszy dwa lata temu. Czułam się silna. Tak silna, że mogłam
powiedzieć rodzicom prosto w oczy o krzywdach, jakich przed nich doznałam bez
obwiniania siebie. Dzięki Gaarze zrozumiałam, że w tym wszystkim zawinili moi rodzice,
a nie mogąc poradzić sobie z problemami, wyżywali się na małym bezbronnym
dziecku, którym kiedyś byłam.
-Byliśmy młodzi i
głupi. Myśleliśmy, że naszą miłością podbijemy świat. Kiedy wyjechałam razem z
twoim ojcem do Niemiec, myślałam, że otworzyłam sobie drzwi do Raju. Byłam taka
szczęśliwa, że po śmierci mojego pierwszego męża w końcu mam kogoś, kto
zapełnił pustkę w moim sercu. Cieszyłam się, że mogę być obok Marcusa i po
prostu z nim żyć. Kiedy zaszłam z tobą w ciążę byłam taka szczęśliwa. Tak bardzo
cieszyłam się, że z tej miłości powstanie nowa miłość, która będzie tak moją
częścią, jak częścią twojego ojca. Jednak w dniu, kiedy ja dowiedziałam się o
ciąży, twój ojciec stracił pracę. Nie mógł cieszyć się z ciąży, ponieważ
martwił się o przyszłość i nasze życie. Wiedział, że będzie gorzej, jeśli
szybko sobie nie poradził. Mnie nikt nie chciał zatrudnić. Nasze cudowne i
idealne życie legło w gruzach. Kiedy miałaś około dwóch lat pojawił się
alkohol, pojawiła się przemoc i narkotyki. Jednak teraz... Teraz jesteśmy
czyści, wyszliśmy na prostą i chcemy odzyskać ciebie. Chcemy żebyś pojechała z
nami do Niemiec. Chcemy, żebyś mogła być ze swoimi rodzicami.- powiedziała moja
mama, a ja parsknęłam gorzko.
-Ja jestem ze swoją
rodziną. Mam tu mamę i tatę, którzy pokazali mi, co to miłość. Dzięki którym
zrozumiałam czym jest normalny dom. Dzięki którym miałam życie takie, jakie
nigdy mi się nawet nie śniło. Nagle miałam mamę, tatę, którzy czytali mi bajki,
którzy zabierali mnie na spacery, na lody, do kina. Którzy nie śmierdzieli
alkoholem i nie byli zamroczeni narkotykami. Nagle miałam braci, których
uwielbiałam wkurzać i psocić. Nagle dostałam do, czego tak bardzo pragnęłam.
Dostałam coś, czego mi nie daliście i nawet nie próbowaliście dać.
-Saro, wiem, że twoje
dzieciństwo przeze mnie i przez tatę było nieszczęśliwe, ale daj nam to
zrekompensować. Na pewno jest coś, dzięki czemu moglibyśmy...- zaczęła mama,
ale ja szybko ją uciszyłam.
-Owszem. Chcę,
żebyście raz na zawsze zostawili mnie w spokoju. Nie chcę utrzymywać z wami
żadnego kontaktu. Nie dlatego, że was nienawidzę. Robię to dlatego, że kocham
moją rodzinę, która poświęciła dla mnie stosunki ze swoimi najbliższymi, abym
mogła być z nimi. Oni, w przeciwieństwie do was, potrafili się mną zająć. Chcę,
żebyście raz na zawsze mnie zostawili, ponieważ tego, co mi zrobiliście nigdy
nie będę w stanie ani zrozumieć, ani zapomnieć. Jedyne, co mogę zrobić, to, w
pewnym sensie, podziękować wam za to, że stało się, jak się stało, ponieważ
pewnie w innym przypadku nigdy nie znalazłabym się w Tokio, a tym bardziej nie
znalazłabym się na tym świecie. Jednak nigdy więcej nie chcę mieć z wami nic
wspólnego. Moje życie z wami skończyło się, kiedy wujkowie znaleźli mnie w
Monachium i wam odebrali.- powiedziałam twardym, nieznoszącym sprzeciwu tonem i
hardo wpatrywałam się w matkę.
-Saro, proszę...-
powiedział mój ojciec i zrobił krok w moją stronę.
Poczułam jak mięśnie w ciele Gaary
się napinają. Był gotowy na jakąkolwiek gwałtowną reakcję mojego ojca, a ja
czułam się tak, jakby osłaniała mnie twarda, lita skała. Mój mąż był dla mnie
największym zabezpieczeniem przed złym światem.
-Nie, tato. Jest
już za późno na jakiekolwiek prośby. Nigdy, nawet jeśli bardzo bym chciała, nie
będę w stanie wybaczyć, zapomnieć, zacząć od nowa. Mam demony przeszłości,
które będą mnie prześladować do końca mojego życia, a które są głównie waszym
wkładem. Proszę was, jako wasza córka, żebyście zostawili mnie i moją rodzinę w
spokoju. Nie nachodźcie nas, nie odwiedzajcie, nie szukajcie ze mną kontaktu,
ponieważ ja go nie chcę. Weszłam w nowy etap swojego życia. Zaczęłam studia,
wyszłam za mąż, przenoszę się niedługo do nowego domu razem z mężem. W
przyszłości chcę mieć dzieci i chcę stworzyć im jak najbardziej normalny dom.
Chcę stworzyć im dom, którego ja sama nie miałam. Chciałam się z wami spotkać,
ponieważ dzisiaj definitywnie chcę zostawić za sobą przeszłość. Chce tego od
dnia, kiedy Gaara poprosił mnie o rękę.- powiedziałam i spojrzałam na Gaare,
który blado się do mnie uśmiechnął.
Moi rodzice z kolei wpatrywali się
we mnie z szokiem i wściekłością jednocześnie. Jakby nie wierzyli, że w końcu
im się postawiłam. Jednak ja nie miałam ochoty znowu kulić pod sobą ogona. Nie
teraz.
-Czyli to ma
znaczyć, że przebyliśmy taki kawał drogi na nic? Że nie chcesz nas widzieć,
znać nas, nawet o nas nie myśleć?- mój ojciec prawie krzyknął.
-Zaufaj mi, tato,
że choćbym chciała, nie jestem w stanie o was nie myśleć. Zawsze będziecie
okrutnym cieniem z przeszłości i nigdy się was nie pozbędę. Teraz chcę, żeby ten
cień został za mną i nic więcej. Dlatego chcę, żebyście odeszli.
-Marcus, chyba
nadszedł czas, żebyśmy się zbierali. Nasze dziecko nie chce nas w swoim życiu.-
powiedziała moja mama i dumnie uniosła głowę. Właśnie wtedy dowiedziałam się,
po kim odziedziczyłam dumne zachowane, w nerwowych sytuacjach. Uśmiechnęłam
się.
-Nie, mamo. To wy
nie chcieliście mnie w swoim. A ja nie mam ochoty teraz się do niego pchać, ani
tym bardziej być jego częścią. Ja założyłam już swoją rodzinę i to na niej chcę
się skupić. Chcę się skupić na moim mężu i budowaniu wspólnego szczęścia. I mam
nadzieję, że uda nam się dużo lepiej, niż wam.- powiedziałam hardo, a czarne
oczy matki dosłownie przewierciły mnie i Gaare na wskroś. Westchnęła i chwyciła
mojego ojca za rękę.
-Chodź, Marcus.
Widzę, że Sara odziedziczyła charakter po mnie. Nic tu po nas, ponieważ jeśli
jej upór choć w połowie dorównuje mojemu...
-Śmiem twierdzić,
że moja żona jest bardziej uparta od pani.- powiedział Gaara, a ja zaśmiałam
się bardzo głośno. Tak głośno, jak nigdy w obecności rodziców.
-Cóż, najukochańszy
mężu, dobrze, że wiesz, na co się zdecydowałeś. Jednak patrząc na to, jak
wygląda moja mama będąc po czterdziestce możesz być pewny, że odziedziczyłam
też całkiem dobre geny.- wytknęłam Gaarze język, a on przyciągnął mnie do
siebie i mocno przytulił.
-Jesteś Sarą
Sabaku. Jesteś idealna.- powiedział, a ja uśmiechnęłam się do siebie. Dopiero
wtedy przypomniałam sobie o moich rodzicach.
Wpatrywali się we mnie i w Gaare z
dziwną nostalgią na twarzy.
-Wydaje mi się, że
zostawiamy córkę w dobrych rękach, co Yumi?- ojciec zwrócił się do mojej matki.
-W najlepszych.
Fugaku, Mikoto, dziękujemy wam za to, że nadal dbacie o naszą córkę. Kochany
bracie, przepraszam, że wiele lat temu narobiłam wam problemów, jednak gdyby
nie one, nie byłoby na świecie mojego największego skarbu. Byłam okropną
matką... Nawet nie mogę się nią nazywać. Jednak, kiedy widzę na jaką kobietę
wyrosła, uważam, że to co się stało, właśnie dla niej okazało się najlepsze.
Słyszałam, że skończyłaś Washington School, talent artystyczny masz po swojej
babce, a mojej matce. Teraz cię zostawimy. Powiedziałaś dość i masz prawo do
tego wszystkiego, co powiedziałaś. Chciałabym tylko zapewnić cię, że jeśli
kiedykolwiek będziesz chciała porozmawiać z tatą lub ze mną, będziemy czekać.
Choćby i do końca naszego życia. Fugaku, mógłbyś nas odprowadzić, proszę?
Mama położyła mi rękę na głowie, a
ja pierwszy raz w życiu poczułam, jak dotyka mnie w normalny, matczyny sposób.
Kiedy drzwi do salonu zamknęły się
za wujkiem i moimi rodzicami, odetchnęłam głęboko. Gdyby Gaara mocno mnie nie
podtrzymywał, padłabym na kolana.
-O matko, to
dopiero dzień pełen atrakcji.- wydukałam, a mój mąż odprowadził mnie na kanapę.
Ciocia podała mi szklankę wody, a potem pocałowała mnie w czoło.
-Dziewczyno, jesteś
najodważniejszą osobą jaką znam. Zachowałaś się zupełnie inaczej niż rok temu,
kiedy Marcus nas odwiedził. Stawiłaś czoła przeszłości. I położyłaś ją na deski
jednym ciosem.
-Musiałam to
zrobić, ciociu. Po prostu musiałam. Nie mogłam... Nie mogłam w pełni cieszyć
się swoim życiem, dopóki definitywnie nie rozstałam się z rodzicami. Teraz
czuję, że nareszcie mogę się od nich uwolnić. Mogę uwolnić się od przeszłości
na tyle, na ile będę w stanie.- powiedziałam, a potem chwyciłam dłoń Gaary
mocno ją ścisnęłam.
Kiedy wróciliśmy z Gaara do pokoju
padłam na łóżko i głęboko odetchnęłam.
-Jak wrażenia?-
zapytał, kiedy usiadł obok mnie, a potem odgarnął mi z twarzy kosmyk włosów.
-Jakbym zdjęto ze
mnie z tonę ciężaru. Cieszę się, że to zrobiłam.- powiedziałam, choć nadal
czułam, że się trzęsę. Nienawidziłam momentu, kiedy krążąca w żyłach adrenalina
powoli opadała, a moje ciało reagowało na to nieziemskim drżeniem ciała.
-Twoja mama to
uparta kobieta. Na pewno masz to po niej.- zaczęłam się śmiać ze stwierdzenia
Gaary.
-Jesteśmy ze sobą
ponad dwa lata, dziwne, że dopiero to zauważyłeś, przyjaźniąc się z moim
kuzynem.
-Jesteś jak Patrick
Swayze, kiedy walczył o Baby.- tym razem roześmiałam się tak głośno, że musiał
to słyszeć cały dom. Gaara śmiał się razem ze mną.
-Nie rozumiem, co
cię tak bawi. Kiedy Temari nie była z Shikamaru przychodziła do mnie i oglądała
ze mną ten film. Miałem na co podrywać dziewczyny.- znowu się zaśmiałam.
-Ja podrywałam
chłopaków na grę w Playstation. W sumie... Od wielu lat nie widziałam tego
filmu. Może go obejrzymy?- zapytałam, a Gaara dał mi słodkiego buziaka.
-Jak sobie życzysz
moja królewno. Dirty Dancing raz.- powiedział, a potem wstał z łóżka i wziął
laptopa.
W momencie, kiedy Patrick Swayze i
Jennifer Grey stali na estradzie w końcowej scenie filmu, wtulona w Gaare
powiedziałam.
-Zawsze chciałam
nauczyć się to tańczyć.- Gaara się zaśmiał.
-Martin nie miał
drygu Patricka?- przewróciłam oczami.
-Ruszał się jak
słoń. Skok Baby skończył się tym, że trafiłam z nim na ostry dyżur, bo jego
potylica była do szycia, kiedy wyrżną w kant biurka.- myślałam, że Gaara się
posika, kiedy mu to powiedziałam.- Nie śmiej się! Uwierz, że czułam się jak
kaszalot, kiedy Martin nie był w stanie mnie utrzymać. Żałuj, że nie widziałeś
jego miny, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że upadek jest nieunikniony.
-Kaszalot? Ważysz
około czterdziestu kilo. Jakim cudem nie mógł cie utrzymać?- Gaara zmierzył
mnie od góry do dołu.
-Kochany mężu, może
dla ciebie ważę czterdzieści kilo, ale uwierz, że waga pokazuje mi piątkę z
przodu. Uwierz, że ciężko jest złapać kogoś z wyskoku. Trzeba mieć dobre
wyczucie.
-Nie powiesz mi, że
nie miałem go wczoraj, kiedy przygniatałem cię do ściany.- Gaara wyszczerzył
się do mnie, a ja znowu się zaśmiałam.
-Ty miałeś pomoc w
formie swojego przyrodzenia. Poza tym jesteś dużo silniejszy od Martina.
-W takim razie
zapraszam cię do tańca.
-Co? Chyba
żartujesz?
-Nie. Zapraszam cię
do tańca. Skoro tak bardzo chcesz się nauczyć tego układu Ruszaj swoją piękną
pupę z łóżka.- Gaara klepnął mnie w pośladek, a ja pocałowałam go i zwlekłam
się z łóżka.
Kiedy razem z Gaarą mieliśmy robić
skok, przewróciliśmy się na łóżko i zaczęliśmy wyć ze śmiechu.
-Ja serio jestem
kaszalotem.- powiedziałam i wytarłam policzki od łez, które ciekły mi ciurkiem
po twarzy od ciągłego śmiania się.
-Ale jakim pięknym.
Zaśpiewam ci z tej okazji piosenkę. Móóóój kaaaaszalocikuuu...- kiedy Gaara
zaczął śpiewać, ja zaczęłam się śmiać i zatkałam mu usta ręką. Pomimo tego ona
dalej śpiewał, a raczej zawodził. W końcu, kiedy moja dłoń była obśliniona,
przestał, a ja go pocałowałam.- A to za co?
-Za to, że każdego
dnia jaki z tobą spędzam, po prostu się śmieję. I jestem szczęśliwa, że mam cię
przy sobie.- powiedziałam, a potem mocno wtuliłam się Gaarze w tors.
Komentarze
Prześlij komentarz