Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 51
-Rany, Gaara!
Mówiłam ci, że to zły pomysł, ale oczywiście na twój upór nie ma skutecznego
lekarstwa!!!- krzyknęłam, kiedy jeden z robotników, który pomagał wykończyć nam
dom ogłosił, że musimy przenieść plany wyprowadzki przynajmniej do stycznia
przyszłego roku, ponieważ podczas wiercenia jakiegoś otworu w ścianie w
łazience, jeden z robotników-geniuszy źle wymierzył miejsce wiercenia i przebił
wiertłem rurę.
Efekt? Zalana łazienka, zalany salon
znajdujący się pod łazienką, wymiana rur w ścianie.
I to tylko po to, żeby mój mąż miał
jakieś pieprzone lampki rodem z burdelu w łazience.
Ponieważ część naszych rzeczy była
już popakowana, z ciężkim sercem zaczęłam ją z powrotem wypakowywać. Gaara,
naburmuszony, siedział obok mnie.
Jako, że rozpoczął się nowy semestr
akademicki, znowu mieliśmy dla siebie zdecydowanie mniej czasu. On zajmował się
swoimi znajomymi, ja swoimi. Projekty na uczelni ruszyły pełną parą.
-Chciałem ci
powiedzieć, że jutro nie wrócę na noc. Mamy bardzo dużo rzeczy do zrobienia
razem z moją grupą. Jako, że wujek wyjeżdża, a Temari z Shikamaru są na jakimś
wyjeździe, Kankuro z kolei szaleje w Yokohamie postanowiłem, że to tam będę z
nimi pracował.- Gaara oznajmił mi to, kiedy leżeliśmy w łóżku, gotowi do
spania.
-Rozumiem, że twoi
znajomi mają zamiar wrócić na noc do domów, tak?- opcja, w której Marii śpi z
moim mężem pod jednym dachem bardzo mi się nie podobała.
-W zależności od
tego ile czasu zajmie nam zrobienie projektów albo wrócą do domu, albo będą
nocować.- Gaara wzruszył ramionami, a ja myślałam, że wyjdę z siebie i stanę
obok.
-Ja też mam pracę
ze znajomymi z grupy, ale zdecydowanie nie pozwolę im zostać w moim domu na
noc! Nie wyobrażasz sobie chyba, że jestem zadowolona z faktu, że będziesz spał
w jednym domu z Marii?- zapytałam.
-Matko, Saro.
Zamknę się na klucz jeśli tak bardzo przeszkadza ci świadomość tego, że ona
może spać w moim starym domu. Chodzi o ważne projekty...
-Gaara...-
powiedziałam ostrzegawczym tonem.
-Dobrze, skoro tak
bardzo ci to przeszkadza, to przyjdź do mojego domu razem ze swoją grupą.
Myślę, że gabinet wujka będzie dobrym miejscem, żebyście mogli rozwiązać swoje
problemy, a salon będzie idealny dla nas.
-Wyjdę na
zdesperowaną histeryczkę, która musi mieć męża pod nadzorem.- zauważyłam, a
Gaara parsknął.
-Wydaje mi się, że
dla was może to być przydatne. Zobaczycie bardziej doświadczonych kolegów z
branży i nauczycie się czegoś nowego.- podparłam się na łokciu i spojrzałam na
Gaare.
-"Moi drodzy
panowie, nie chcę nic mówić, ale pokonała was drobniutka dziewczyna, która
studia zaczęła tydzień temu". Nie wiem czy pamiętasz, kochanie, ale to
właśnie powiedział twój wykładowca, kiedy rozgromiłam was na tej udawanej
rozprawie sądowej i...- zaczęłam się z nim przekomarzać, ale zamknął mnie
pocałunkiem. Kiedy po krótkiej chwili wsunął mi ręce pod koszulę nocną miałam
ochotę śmiać się bardzo głośno.
-I teraz nie
zabieraj mi tej przyjemności żebym mógł rozgromić cię nieziemskim orgazmem.-
wtedy naprawdę wybuchnęłam bardzo głośnym śmiechem.
Następnego dnia powiedziałam o
pomyśle mojego męża moim znajomym ze studiów. Tomoko i Junzo wprost kipieli
entuzjazmem na myśl o tym, że spędzą popołudnie i wieczór pod jednym dachem z
moim mężem, Kei jak zwykle był na to obojętny, jednak również widziałam, że
jest zadowolony z tego, że będzie mógł nabrać doświadczenia od starszych
kolegów.
Kiedy pojechaliśmy pod dom Gaary,
moi znajomi dosłownie zaniemówili z wrażenia.
-Tu mieszkacie?!-
Junzo omal nie zakrztusił się.
-Nie. To dom, w
którym Gaara mieszkał przed ślubem. Do stycznia mieszkamy u moich wujków, a
potem przenosimy się do naszego własnego domu. Chodźcie, widzę, że w salonie pali
się światło, a to oznacza, że mój mąż już jest.- mruknęłam i zgasiłam silnik.
Jako, że Gaara i cała reszta jego
paczki głośno o czymś dyskutowali, najpierw zaprowadziłam moich znajomych do
gabinetu wujka, a potem poszłam wstawić wodę na herbatę. Kiedy ta się gotowała,
poszłam do salonu. Zapukałam, a potem pchnęłam drzwi.
-Przepraszam, że
przeszkadzam. Jakby co, Gaara, jesteśmy w gabinecie wujka. I przy okazji cześć
wam wszystkim.- powiedziałam i wymusiłam uśmiech. Naoki i Gaara stali na środku
salonu z plikiem kartek, a Marie i Ryu szybko coś notowali. Ten drugi, kiedy
tylko mnie zobaczył, jak zawsze zerwał się z miejsca i dosłownie porwał mnie w
objęcia.
-Sara-chan!!! Jak
dawno cię nie widziałem!!!- ja z kolei jak zawsze ryknęłam śmiechem widząc entuzjazm
mojego przyjaciela.
-Ryu, udusisz mnie.
Błagam cię, puść, bo za chwilę zemdleję.- Ryu odstawił mnie na ziemię, a ja
dopiero wtedy zauważyłam, że za nim stoi mój mąż. Podszedł do mnie i dał mi
buziaka na powitanie.
-Zaczęliście swoją
część pracy?- przecząco kiwnęłam głową.
-Nie. Weszliśmy do
domu może z dziesięć minut temu. Junzo, Kei i Tomoko przygotowują swoje
notatki, ja z kolei poszłam wstawić wodę na herbatę. Dzisiejsza pogoda to po
prostu dramat.
-W takim razie
przyprowadź ich tutaj na dziesięć minut. Miło byłoby gdyby poznali moich
znajomych.
Kiedy prowadziłam moją świtę do
salonu, widziałam jak bardzo podekscytowani byli. Wprowadziłam ich do środka,
gdzie Gaara czekał z dzbankiem herbaty i filiżankami.
-Zapomniałam o
tym.- wskazałam mu głową na stół, kiedy podszedł do mnie i objął mnie
ramieniem.- No więc tak, Junzo, Tomoko, Kei, przedstawiam wam mojego męża,
Gaare. Gaara, to są moi przyjaciele ze studenckiej grupy, Tomoko, Kei i Junzo.
Przez najbliższe 3 lata będziemy razem pracować.
-Hej wam! Miło mi
poznać. Sara już trochę mi o was poopowiadała, więc mam nadzieję, że poznamy
się trochę lepiej.- Gaara posłał im swój rozbrajający uśmiech numer 10, a
Tomoko i Junzo dosłownie westchnęli i pośpieszyli, żeby uścisnąć Gaarze dłoń.-
Ja z kolei chciałbym przedstawić wam moich przyjaciół ze studiów. To Marie,
Naoki i Ryu. Współpracuję z nimi już ponad 1,5 roku i jesteśmy znani jako
zabójcza grupa w naszym roczniku.
-Sara na naszym
jest osobnym bytem, a my stanowimy jej tło.- powiedział Kei, a ja zmroziłam go
wzrokiem.- No co? Taka jest prawda. Dobrze wiesz, co mówi o tobie Deutsu.- był
to chłopak z jednej z grup, z którą trzymaliśmy się trochę bliżej.
-Nie. Kei, nie
widziałam go od końca czerwca, kiedy zaczęły się wakacje. Niby kiedy coś
mówił?- zapytałam, kiedy usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy nalewać herbatę.
-Jaaaaa! Sabaku!
Ogarnij trochę. Nie wiem, czy zauważyłaś, ale kilku chłopaków na naszym roku
interesuje się tobą, pomimo tego, że masz już męża. Nie zwróciłaś uwagi, że od
powrotu na uczelnię starają się przebywać z nami trochę częściej? Deutsu pytał
Junzo czy nie chciałby zamienić się z nim miejscem w grupach.
-Niby dlaczego?
Junzo jest nie do zastąpienia.- powiedziałam zdziwiona.
-Deutsu liczył na
to, że, nie dość, że pomożesz mu w karierze na uniwersytecie, miał w planach
umówić się z tobą na randkę.- poczerwieniałam. Kiedy spojrzałam na Gaare miałam
ochotę udusić Keia za to, że w ogóle poruszył temat.
-Kei, czy możemy
porozmawiać o tym w gabinecie, kiedy już zaczniemy naszą pracę?- zapytałam.
-Nie, nie, nie.
Kei, powiedz mi proszę coś jeszcze o tym całym Deutsu.- po tonie Gaary jasno
wywnioskowałam, że mam przerąbane.
-Co ja mam ci
powiedzieć? Lubi Sarę. Tak jak większa część facetów. Jest miła, naturalna i
jest piękną dziewczyną. Nie odmawia nikomu pomocy i ma poukładane w głowie. W
dodatku jej uśmiech...- Kei spojrzał się na mnie, a ja poczułam, że cała się
czerwienię.
Gaara nie czekał, aż Kei zauroczy
mnie komplementami. Bezceremonialnie przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
-Kochanie, teraz
jestem z siebie jeszcze bardziej dumny niż jeszcze chwilę temu.- Gaara
wyszczerzył się do mnie, a ja poczułam się tak, jakby ten wieczór był jednym
wielkim pasmem upokorzeń.
Gaara zaglądał do nas średnio co pół
godziny. Kiedy nie daj Boże widział, że siedzę z Keiem przy jednym stoliku i o
czymś żywo dyskutujemy, prosił, abym mu w czymś pomogła, a kiedy wychodziłam z
nim na korytarz, udawał, że zapomina, o co chciał mnie poprosić. Kiedy sytuacja
powtórzyła się po raz czwarty, opierniczyłam Gaare, zamknęłam gabinet na klucz,
a do otworzenia go nie było mnie w stanie przekonać nawet głośne walenie mojego
męża w grube drewno.
Około 22 Gaara krzyknął spod drzwi,
że zamówił pizzę, która właśnie przyszła i jeśli chcemy, zaprasza nas do
salonu. Jako, że byliśmy po ponad czterech godzinach ciężkiego intelektualnego
wysiłku, nie dyskutowaliśmy tylko poszliśmy.
Zanim w ogóle zdążyłam usiąść, Gaara
poprosił mnie żebym pomogła mu przynieść talerzyki i szklanki z kuchni.
Zrobiłam to bez najmniejszego marudzenia. Otworzyłam drzwi do pomieszczenia i
zapaliłam światło, a potem podeszłam do szafki, w której rodzina Gaary trzymała
szklanki. Wspięłam się na palce i otworzyłam drzwiczki.
-Cieszę się, że
pomyślałeś o tej pizzy. Byliśmy tak pochłonięci pracą, że nawet nie przyszło mi
do głowy, żeby zaproponować moim znajomym coś do...- nie zdążyłam dokończyć,
kiedy mój mąż jednym ruchem obrócił mnie w swoją stronę, chwycił moją twarz w
dłonie i pocałował mnie.
Nie był to delikatny pocałunek.
Gaara niemal od razu rozchylił mi usta i wsunął mi w nie swój język. Jęknęłam,
kiedy przycisnął mnie do blatu swoimi biodrami, a ja poczułam coś, co jasno
dało mi do zrozumienia, że mój mąż najchętniej zająłby się mną na tym blacie.
Odruchowo wplotłam Gaarze palce we włosy i przyciągnęłam jeszcze bliżej,
pogłębiając pocałunek.
Dyszałam i trzęsłam się, kiedy Gaara
się ode mnie odkleił. Miał spuchnięte usta i potarganą czuprynę. Jego wzrok był
dziki.
-A to za co?-
zapytałam, ale niemal od razu skrzywiłam się, kiedy usłyszałam swój głos. Odchrząknęłam.
-Za to, że jesteś
dla mnie najwspanialszą kobietą na świecie.- mruknął, a potem pochylił się nade
mną i przejechał językiem po moich ustach, jednak nie pocałował mnie.
Ja z kolei miałam ochotę wyprosić
wszystkich z domu, kiedy po tej pieszczocie poczułam wręcz bolesne pulsowanie
między udami.
Wróciłam do salonu chwilę po Gaarze.
On siedział z Tomoko i o czymś z nią dyskutował. O dziwo, nie poczułam
najmniejszego ukłucia zazdrości, ponieważ po popisie, który dostałam w kuchni
zazdrość była ostatnią rzeczą o jakiej w ogóle myślałam. Postawiłam talerze na
stole i usiadłam obok Gaary. Sięgnęłam po pizze z kiełbasą pepperoni i
nałożyłam ją na talerz.
-Gaara, twój tata
był prokuratorem, prawda?- niespodziewanie zapytał Kei.
-Tak, to prawda.-
Gaara przełknął kawałek pizzy, który żuł.
-Czy dlatego zdecydowałeś
się na ten zawód?- miałam dziwne przypuszczenia, że Kei wypytuje mojego męża
tylko dlatego, że zastanawiał się nad tym, czy Gaara nie chce kontynuować
dzieła ojca, a nie pasjonuje się tym.
-Na samym początku,
kiedy postanowiłem, że chcę iść w ślady ojca rzeczywiście tak było. Uznałem, że
dobrze byłoby ciągnąć to, co on zapoczątkował. Potem przyszły wątpliwości, ale
w połowie ostatniej klasy liceum ostatecznie się rozwiały. Napisałem egzaminy
wstępne, dostałem się i teraz jakoś sobie radzę.- Gaara wyciągnął się na
krześle i założył ręce za głowę.
-Rozwiały się? Tak
nagle?- tym razem zapytała Tomoko.
-Dzięki Sarze. Od
samego początku znajomości mówiłem jej kim chcę zostać. Wspominałem o swoich
wątpliwościach, a ona zaczęła mnie utwierdzać w tym, że nadaję się do tego
zawodu. Mam nadzieję, że się nie pomyliła.- przewróciłam oczami na jego słowa.
-Dobrze wiesz, że
nie. Nie raz udowadniałeś mi, że nadajesz się do tej pracy jak nikt inny.-
uśmiechnęłam się do Gaary, a on niepewnie odwzajemnił uśmiech.
-A co z Sarą? Od
samego początku chciałaś iść na prawo?- zapytał niespodziewanie Naoki.
-Z tego, co
pamiętam z marca, mówiłaś, że nie, prawda?- zapytał Kei, a ja kiwnęłam głową.
-To prawda. Tak
naprawdę Gaara mnie do tego namówił. To było po tym waszym zadaniu na pierwszym
roku. Tym o tej molestowanej dziewczynce. Ja nigdy nie myślałam o tak...
Ambitnym kierunku. Poza tym wydawało mi się, że moje predyspozycje fizyczne
wręcz mnie z niego skreślają. Mój mąż, wtedy jeszcze narzeczony, uświadomił mi,
że liczy się siła charakteru. Spróbowałam i nie żałuję.
-W takim razie o
czym myślałaś na samym początku?- zapytał Junzo, a ja się uśmiechnęłam.
-O czymś związanym
ze sztuką, śpiewem, może sportem.
-Skąd ten pomysł?
-Skończyłam
Washington School of Art z wyróżnieniem. Chyba stąd.
-CO?!!! Skończyłaś
ta renomowaną szkołę w Ameryce?! Musisz być cholernie uzdolniona! Moja siostra
próbowała się tam dostać. Wystarczyło, że na egzaminie wstępnym zafałszowała
jakiś dźwięk o pół tonu i od razu jej podziękowali. W jakiej byłaś sekcji?- Kei
wydawał się nieźle zdziwiony moim wyznaniem.
-Taneczna,
pływacka, muzyczna i gimnastyczna. Głównie skupiałam się na śpiewie.
-Wow. Dzieci twoje
i Gaary rzeczywiście będą miały idealne DNA.- powiedział Junzo.
-Bez przesady.
Każde z nas ma wady.- skwitował Gaara.
-Zaśpiewasz nam
coś? Proszę! Dawno nie miałem okazji posłuchać jak śpiewasz, Sara-chan, a
uważam, że to jedna z większych przyjemności, jakie mnie spotkały.
-W sumie to nie
jest głupi pomysł. Ja też dawno nie miałem okazji słuchać twojego śpiewu.-
Gaara uśmiechnął się do mnie.
-I vice versa!-
fuknęłam na niego. Czułam, że moje policzki zaczynają się czerwienić.
-Gaara-kun też
śpiewa?- zapytał Ryu, a ja kiwnęłam głową.
-Ryu, i to jak!
Zanim w ogóle miałam okazję z nim rozmawiać, usłyszałam jak śpiewa piosenkę
zespołu, który bardzo lubiłam. Miałam miękkie nogi.
-To może Gaara coś
dla nas zaśpiewa, co?- Tomoko zrobiła do Gaary maślane oczy.
-W sumie, Gaara,
czemu nie? W naszym związku to ja jestem ta bardziej rozśpiewana.- szturchnęłam
mojego męża ramieniem, a on zaczął się śmiać.
-Skoro tak bardzo
chcesz, to ok. Za chwilę przyjdę.- powiedział, dał mi buziaka w czoło, a potem
wyszedł z salonu.
Wrócił jakieś pięć minut później ze
swoją gitarą w ręku.
-Jeszcze się
trzyma. Myślałem, że zardzewiała przez ponad rok nieużywania.
Gaara zaraz po ślubie doszedł do
wniosku, że studia są dla niego tak czasochłonne, że nie ma już czasu śpiewać w
zespole. Chłopcy z resztą też uznali, że najwyższy czas zawiesić działalność,
ponieważ Ryu zawalił ostatni rok studiów i musiał iść do pracy. Erick poznał
dziewczynę, z która spędzał niemal każdą wolną chwilę, a Joe miał wypadek na
snowboardzie i złamał rękę tak strasznie, że lekarz uznał, iż granie na bębnach
w przeciągu najbliższego roku może mu zrobić gorszą krzywdę, niż kolejne
złamanie. Żaden z nich nie płakał. Nadal spotykali się w wolnym czasie, choć
bardzo sporadycznie. Każdy z nich zaczął żyć swoim życiem bardziej, niż
wcześniej.
Kiedy Gaara uderzył w struny, gitara
zafałszowała niemiłosiernie. Poczułam ciarki na skórze, a moje bębenki
zawyły o pomoc.
-Cóż, chyba nie
pogram. Nie mam stroika.
-Daj to, a nie
marudzisz.- fuknęłam, wzięłam od niego instrument, a potem usiadłam do
fortepianu jego wujka i uderzyłam we właściwy klawisz. Zaczęłam dostrajać strunę,
a kiedy w końcu nastroiłam gitarę, oddałam ją Gaarze.
-Wow. Nie
wiedziałam, że tak można.- powiedziała Tomoko, a ja zaczęłam się śmiać.
-Dopóki nie poszłam
do Amerykańskiej szkoły, też o tym nie wiedziałam. Gaara, czekamy. -
powiedziałam, a potem spojrzałam na mojego męża, który obdarzył mnie promiennym
uśmiechem.
Gaara uderzył w struny, a tym razem
dostałam dreszczy widząc, jak palce mojego męża poruszają się po szyjce
instrumentu, dobierając odpowiednie chwyty.
https://www.youtube.com/watch?v=7bnX-6sJZBw
Gaara zagrał i zaśpiewał inny utwór
ego samego zespołu, który śpiewał po raz pierwszy na karaoke, kiedy się
poznaliśmy. Nagle cofnęłam się w czasie o ponad dwa lata.
Gaara stał na środku salonu w domu
moich wujków i trzymał mikrofon w rękach. Jego pozycja była rozluźniona, pewna
siebie. Głos, który wydobył się z jego gardła sprawił, że dosłownie mógł ze mną
robić co chce. W tamtym momencie nigdy w życiu nie pomyślałabym, że dosłownie
miesiąc później ten chłopak pocałuje mnie tak, że zapomnę o całym świecie, a po
następnych dwóch tygodniach zostanie moim chłopakiem. A już na pewno nigdy w
życiu nie pomyślałabym, że po popieprzonym dzieciństwie, rok później ten
śpiewający cud chłopak zostanie moim mężem.
Z kolei w tej chwili nigdy bym się
nie spodziewała, że jego głos nadal będzie na mnie działał tak samo, jak dwa
lata temu.
Kiedy mój mąż skończył grać spojrzał
prosto na mnie. Jego niebieskie oczy błyszczały wręcz dziecięcą radością.
Odwzajemniłam uśmiech i podeszłam do
niego, biorąc gitarę z jego rąk.
-Miałam dziwne
wrażenie, że znowu mam osiemnaście lat.- powiedziałam i dałam mu buziaka w
policzek.
Zrozumiał. Po jego uśmiechu od razu
wiedziałam, że zrozumiał.
Nasz związek nie był żadną magią.
Był taki, jak związki większości ludzi na świecie. Byliśmy ze sobą, kłóciliśmy,
śmialiśmy. Jednak nasza miłość była dość specyficzna. Zrozumienie, do jakiego
potrafiliśmy dojść nawet bez słów przerażało niektórych naszych znajomych, dla
nas jednak było czymś tak naturalnym jak oddech. Ja z każdym dniem utwierdzałam
się w przekonaniu, że nigdy w życiu nie spotkałam i nie mogłabym spotkać
lepszego mężczyzny, który lepiej by mnie zrozumiał, i nawet kiedy było ciężko,
chciałam walczyć o tą miłość.
-Teraz ja czekam na
coś specjalnego od ciebie.- powiedział i wrócił na swoje miejsce.
Usiadłam z gitarą w ręku, ale przez
chwilę miałam pustkę. Zamknęłam oczy i głęboko odetchnęłam. Wtedy przypomniałam
sobie, że Gaara wiele razy prosił mnie, żebym zaśpiewała mu piosenkę, którą
napisałam specjalnie do przedstawienia. Dzisiaj miałam okazję spełnić jego
prośbę.
https://www.youtube.com/watch?v=DbzaKBEF9cY
Kiedy zaczęłam grać, a potem
śpiewać, od razu spojrzałam na Gaare, który wpatrywał się we mnie szeroko
otwartymi oczami. Tak jak wtedy, kiedy na przedstawieniu pocałował mnie
zupełnie olewając scenariusz, tak teraz wydawał się być ponownie zszokowany i
jednocześnie zauroczony słowami, które napisałam. Po prostu wpatrywaliśmy się w
siebie i zapomnieliśmy o tym, że razem z nami w salonie znajdują się ludzie. Ja
widziałam tylko mojego męża, a moje serce waliło w piersi tak mocno, jakbym
zakochała się w nim niedawno i własnie przeżywała pierwsze miłosne uniesienia.
Kiedy skończyłam po prostu
odstawiłam gitarę na ziemię i wróciłam na swoje miejsce.
-Piękna piosenka.
Czyja to?- zapytała Tomoko, a ja się zaśmiałam.
-Moja. Sama ją
skomponowałam i napisałam. Kiedy Gaara kończył liceum, nasza nauczycielka
sztuki zorganizowała przedstawienie, w którym główne role dostałam razem z moim
mężem. Wtedy Gaara był moim chłopakiem. O ironio, w przedstawieniu również
zakochaliśmy się w sobie, a moja bohaterka, żeby powiedzieć swojemu ukochanemu
o swoich uczuciach, śpiewała. Pani profesor dała mi wysoko ustawioną
poprzeczkę, ponieważ piosenkę i muzykę musiałam stworzyć sama. Tak o to powstało
to oto cudo.
-W końcu po wielu
prośbach doczekałem się ponownego wykonania. A co powiesz na piosenkę z naszego
ślubu?- zapytał, a potem wyszczerzył się do mnie. Zaczęłam się głośno śmiać, a
potem z powrotem wzięłam gitarę do ręki.
https://www.youtube.com/watch?v=e2kuik4HNwQ
Tym razem przypomniałam sobie nasze
wesele. Piękna suknia, którą miałam, mój przystojny, już wtedy mąż, w
garniturze wpatrywał się we mnie z wielkim zdziwieniem, ale jednocześnie
szczęściem, kiedy wykonywałam tą piosenkę. Przypomniałam sobie z jak wielkim
szokiem przyjęliśmy wiadomość o tym, że dziadek kupił nam dom, a wujek bilety
na dwutygodniowy pobyt na Seszelach. Dzień naszego ślubu był jednym z
najpiękniejszych jakie w życiu przeżyłam, a Gaara do dzisiaj spełniał
obietnicę, która złożył przed ślubem. Każdego dnia udowadniał mi, że mnie
kocha, a małżeństwo, pomimo tego, że zawarte tak wcześnie, było jedną z
najlepszych decyzji jakie podjęłam.
Kiedy naprawdę skończyłam grać Kei
wybił mi kilka pojedynczych braw.
-Powiem ci, że
gdyby kiedykolwiek ktoś pisał mi tak piękne piosenki, też bym się z tą osobą
ożenił. Masz szczęście, chłopie.- Kei zwrócił się do mojego męża, a Gaara
uśmiechnął się z chytrym błyskiem w oku.
-Przykro mi, ale
Sara jest już dożywotnio zajęta, Kei.- Gaara wziął mnie na kolana, a ja
zaczęłam się śmiać.
-Przypominam ci,
drogi mężu, że ciebie też to dotyczy. Nie jestem w jednoosobowym związku.-
Gaara przytulił mnie do siebie.
-Wydaje mi się, że
wy serio bardzo się kochacie. Na uczelni ludzie rozpowiadają, że pobraliście
się dlatego, że wasze rodziny wam kazały. Jednak patrząc na was, nigdy więcej w
to nie uwierzę.- tym razem we dwoje się zaśmialiśmy.
-Tego jeszcze nie
słyszałam. Przed ślubem chyba z dziesięć razy padło pytanie, czy nie jestem w
ciąży, ale nigdy nie słyszałam aluzji co do połączenia majątku... Kochani, czas
się zbierać do naszych obowiązków. Przykro nam, ale musimy was opuścić.
Profesorzy nie będą dla nas łaskawi, kiedy powiemy, że mieliśmy wieczór
muzyki.- powiedziałam i wstałam z kolan Gaary. Moi znajomi podnieśli się za
mną, a potem poczekałam, aż moja grupa się zbierze.
Około pierwszej w nocy wszyscy
zaczęli głośno ziewać, ja z resztą też. Wtedy ktoś zapukał do gabinetu.
-Hej, nocne marki,
wydaje mi się że dość już tego ślęczenia nad książkami. My też idziemy spać.-
Gaara wszedł do środka.
-Czas, żebyśmy się
zbierali, tak?- zapytał Kei.
-Nie. Spokojnie.
Mam tu tyle pokoi, że spokojnie możecie przenocować. Zapasowe szczoteczki do
zębów też mam.- Gaara uśmiechnął się do nas, a moje serce zagalopowało.-
Oczywiście jeśli chcecie.
-Jak tam nie mam
nic przeciwko. Do domu mam ponad czterdzieści minut, a o tej porze zajmie to na
pewno jeszcze raz tyle. Musiałbym tylko mieć jakąś koszulkę do spania.
-My też wolelibyśmy
zostać, jeśli to nie jest problem.
Gaara powiedział, że mamy przenieść
się do salonu. On w tym czasie przyniósł jakieś swoje koszulki do spania, które
porozdawał. Ja jednak myślałam, że go zabiję, kiedy wszedł do salonu w samych
spodniach od dresu, i z miną zbitego psa powiedział, że dla niego nie została
nawet jedna. Wiedziałam, że zrobił to specjalnie, ponieważ opuścił spodnie tak
nisko, że ledwo zwisały mu z bioder, a kości układające się w literkę V były
idealnie widoczne. Dziewczyny wytrzeszczyły na niego oczy, Junzo i Ryu z resztą
też.
-Chodźcie.
Zaprowadzę was do pokoi.- powiedział, a wszyscy posłusznie za nim poszli.
-Sabaku, jesteś
cholerną farciarą. Po tym, co zobaczyłam, do końca życia będę zazdrościć ci
takiego męża.- powiedziała Tomoko, a potem poszła za Gaarą jak posłuszny piesek.
Ja z kolei niczym tornado wleciałam
do sypialni Gaary i wyjęłam z szafy koszulkę, którą zostawiłam, kiedy razem z
Gaarą byliśmy jeszcze parą. Poszłam do łazienki zmyć makijaż. Rozpuściłam
włosy, rozczesałam je. Kiedy po umyciu zębów wróciłam do pokoju, Gaary nadal w
nim nie było.
-Zabiję go.
Przysięgam, że go zabiję.- warknęłam do siebie pod nosem, a potem zaczęłam
przygotowywać łóżko do spania.
Gaara wszedł do pokoju w momencie,
kiedy skończyłam to robić. Skutecznie udawałam, że go ignoruję.
-Dziękuję, że
pościeliłaś łóżko. Padam z nóg.- powiedział i przeszedł przez pokój z gracją
pantery.
-Zabiję cię za to,
że pokazałeś się tak rozebrany naszym znajomym!- warknęłam, a Gaara zaczął się
śmiać.
-Właśnie o taką
reakcję mi chodziło, kochanie. Ty cały dzień spędziłaś w towarzystwie Keia, a
uwierz, że to naprawdę mocno nadszarpnęło moje nerwy.
-Jakiś ty głupi!
Kei wcale mnie nie obchodzi! Kocham tylko ciebie, ale po twoim striptizie mam
ochotę cię zabić! Jeśli chciałeś jak kogut obnosić cię ze swoją klatą, mogłeś
śmiało zrobić to tylko dla mnie!- tupnęłam nogą. Gaara z kolei zaczął śmiać się
jeszcze głośniej.
-Zazdrośnica.-
podszedł do mnie. Spoglądał na mnie z ciepłem z oczach.
-Zakochany w sobie
Narcyz!
-Uaaaa. Ostro,
mała. Jakie jeszcze wyzwiska masz dla mnie?- zapytał i podszedł tak blisko, że
czułam bijące od jego ciała ciepło. Widziałam ciemne włoski zaczynające się na
wysokości kości łonowej i nagle zrobiło mi się gorąco.
-Jesteś dupkiem.
Tyle to na pewno wiesz.- powiedziałam i starałam się uciekać wzrokiem od jego
muskulatury. Niestety był to dobry argument, żeby kłótnię przebić w seks.
-Wiem. Zazdrosnym o
to, że moją żoną podrywa kolega z jej grupy. Więc ja ciebie też musiałem
powkurzać. Wiem, jak laskom podoba się moje ciało, więc był to świetny pomysł.-
Gaara stał tak blisko, że ocierał się o mnie swoją gorącą skórą.
-Tak, laskom i dwóm
gejom. Od samego początku naszej znajomości uważałam, że jesteś biseksualny,
ale dzisiaj dostałam na to ostateczny dowód.
-Sara, choćbym po
sto razy oglądał tyłek Brada Pitta w filmie Troja, nigdy nie podniecę się tak
jak teraz, kiedy stoisz przede mną w tej koszulce, uwierz.- ryknęłam śmiechem.
-A tyłek Brada choć
trochę cię podnieca?- zapytałam.
W tamtym momencie stałam oparta
plecami o ścianę, a Gaara ułożył swoje ręce po bokach mojej głowy. Był tak
blisko, że stykaliśmy się nosami.
-Nie. Jednak twój
już owszem. A za frustrowanie mnie od kilku długich godzin mam ochotę dać ci
porządnego klapsa.- Gaara położył mi rękę na udzie, a potem przesunął ją aż na
mój pośladek. Jego oczy zrobiły się szerokie ze zdziwienia, kiedy odkrył, że
nie mam na sobie bielizny.- O cholera.
-Nie chciałam, żeby
cokolwiek w nocy mnie uciskało.
-Przy okazji
zaoszczędziłaś mi jakieś dwie sekundy rozbierania cię.
-W takim razie nie
rozumiem, czemu tracisz czas na głupie gadanie, zamiast zabrać się do roboty?-
zapytałam i uniosłam brew.
Gaara nie czekał na więcej. Chwycił
mnie za pośladki i podsadził, a potem przygniótł do ściany. Kiedy znalazł się
we mnie tak mocno zacisnęłam palce na jego ramionach, że Gaara aż syknął w moje
usta.
-Ostro.- sapnął w
moje usta, a potem wykonał kolejny ruch biodrami. Ja z kolei podrapałam go
jeszcze mocniej, jęcząc w jego usta. Kiedy złapał stały rytm, objęłam go
ramionami tak mocno, że wręcz się w niego wtopiłam, a moje zęby zostawiały
czerwone znaczki na jego ciele.
Czułam szorstką ścianę na plecach i
gorącą skórę na klatce piersiowej. Przy uchu z kolei gorący i urywany oddech
mojego męża, który podniecał mnie bardziej, niż cokolwiek innego.
Niespodziewanie Gaara rozłączył się
ze mną, a potem szybkim ruchem przeniósł na biurko. Przy okazji zrzucił z niego
chyba wszystko, co tam stało. Po pokoju poniósł się huk rzeczy uderzających o
podłogę. Gaara jednak zupełnie się tym nie przejął i z powrotem znalazł się we mnie.
Głośno jęknęłam i zacisnęłam palce na kancie blatu.
-Kto znajduje się
pod nami?
-Naoki razem przez
ścianę z Marie.- wysapał, a ja zaśmiałam się bardzo głośno.
-Mały potwór.-
powiedziałam, a potem pocałowałam go.
Choćbym chciała, kiedy osiągnęłam
spełnienie, nie byłam w stanie nie jęknąć tak głośno. że na pewno cały dom to
słyszał. Całe moje ciało wpadło w konwulsje, uda się zacisnęły, a oddech urwał.
-Kosmos.- mój mąż
wysapał mi do ucha, a potem bezceremonialnie zaniósł mnie do łóżka i mocno mnie
do siebie przytulił.
Kiedy rano wstałam, Gaary już nie
było. Szybko nałożyłam na siebie dresy i pognałam do kuchni.
Mój mąż stał przy kuchence..
Oczywiście nasi znajomi siedzieli przy stole i podziwiali podrapane plecy
mojego męża. Kiedy mnie zauważyli, mogli podziwiać piękne czerwone policzki
jakie dostałam.
-Cześć. Siadaj. Za
chwilę podam śniadanie.- powiedział, podszedł do mnie, dał mi buziaka, a potem
bezceremonialnie wrócił do kuchenki. Zdawało mi się, że ślady po moich
paznokciach traktował jako trofeum.
Bez słowa zajęłam miejsce obok
uśmiechającego się do mnie Ryu, a potem ignorowałam jego dwuznaczne spojrzenia
na plecy Gaary i poruszanie brwiami. Kiedy zadzwoniła komórka Gaary (kojarzyłam
dzwonek, który miał ustawiony tylko na mojego kuzyna) poszłam odebrać.
-Gaara, nie
przyprowadzaj Sary do domu! Jej rodzice przyjechali!- zamarłam z telefonem w
ręku, a wszystkie moje mięśnie się napięły. Jedyne co byłam w stanie robić, to
oddychać bardzo, bardzo szybko.
-Sara, kto dzwoni?-
zapytał Gaara, a Sasuke w jednej chwili zamilkł.
-Gaara, weź
telefon. Muszę wyjść na powietrze. Za chwilę się uduszę.- wcisnęłam Gaarze
telefon w rękę, a potem wybiegłam z kuchni i pobiegłam w stronę tarasu.
Siedziałam skulona w kącie i
walczyłam z narastającym strachem i mdłościami.
Moi rodzice... Znowu...
-Sara, chodź do
domu, jest zimno. Porozmawiałem z naszymi grupami, wyjaśniłem sytuacje na tyle,
żeby za bardzo nie wdawać się w szczegóły. Zrozumieli. Poszli już do domu.
Poczekamy, aż twoi rodzice odjadą. Nigdzie nie pójdziemy.- Gaara kucnął obok
mnie i położył mi dłoń na ramieniu.
Westchnęłam i podniosłam wzrok.
Kiedy spojrzałam w oczy mojego męża, wiedziałam co powinnam zrobić.
-Nie, Gaara. Musimy
tam iść. Muszę rozliczyć się z przeszłością, żeby móc w końcu naprawdę patrzeć
w przyszłość. Naszą przyszłość. Bez tego zawsze moje dzieciństwo będzie nas
prześladować. Nie chcę tego.- powiedziałam, a potem chwyciłam jego dłoń i
stanęłam na równe nogi.
-Jesteś pewna, że
jesteś gotowa?- zapytał niepewnie, a ja uśmiechnęłam się.
-Od dnia, kiedy
poprosiłeś mnie o rękę.- powiedziałam, a potem ścisnęłam jego dłoń.
Komentarze
Prześlij komentarz