Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 43
Kiedy w połowie
czerwca Sakura przyszła do mnie ze łzami w oczach moje myśli zaczęły galopować
na bardzo wysokim biegu.
-Sasuke wyjeżdża na
dwa miesiące na szkolenie do Kobe!!!- dosłownie zapiała, a potem rzuciła się na
moje łóżko i wybuchnęła płaczem. Od razu usiadłam obok niej i zaczęłam gładzić
ją po włosach.
-Zgodził się?-
zapytałam zdziwiona.
-Nie miał wyjścia.
To szkolenie wchodzi w skład jego zaliczenia na studia! Byłam dla ciebie wredna
z powodu tego, że przez tygodniowy wyjazd Gaary chodziłaś przybita, więc teraz
zostałam pokarana dużo gorzej! On na pewno kogoś tam pozna i ze mną zerwie!!!-
zawyła jeszcze głośniej, a ja musiałam przytkać sobie ucho.
-Sakura, nie wpadaj
w panikę. Na pewno nikogo sobie nie znajdzie. Sasuke jest w tobie zakochany,
więc...
-Facet na
ciśnieniu? Dwa miesiące bez baby? Już to sobie wyobrażam.- warknęła, a ja cicho
westchnęłam.
-Słuchaj, będziesz
mogła go odwiedzać. Shinkansen do Kobe to jakieś... Trzy godny drogi z
przesiadkami. Mamy wolne weekendy, więc po prostu wsiądziesz w pociąg w piątek
wieczorem, i wrócisz wieczorem w niedzielę...
-Sara! To nie o to
chodzi. Od jakiegoś czasu między nami nie jest za dobrze. Sasuke dostaje dziwne
telefony, znika na kilka godzin wieczorami. Nie zauważyłaś, że przestałam już
nawet sypać w jego pokoju? Od prawie trzech tygodni nie uprawiałam z nim seksu,
bo po prostu odrzuca mnie od niego. Mam dziwne wrażenie, że spotyka się z kimś
na boku.- zaniemówiłam na słowa mojej przyjaciółki.
-Saki, nie myśl
pesymistycznie. Sasuke ma po prostu dużo obowiązków, tak samo jak Gaara. Są na
drugim roku, musieli wybrać specjalizację dla swojego przyszłego zawodu, do
tego egzaminy...
-Sara! Twój mąż
nawet kiedy wraca padnięty jak nie wiem, patrzy się na ciebie tak, jakby
za chwilę miał cię brać na stole w kuchni. I jego nie obchodzi to, czy inni są
w pobliżu! Widzę, jak cię dotyka, kiedy myśli, że nikt nie patrzy. Jak szepcze
ci na ucho, a ty robisz się czerwona i dosłownie po chwili magicznie
"czujecie się zmęczeni" i idziecie spać. My wszyscy wiemy po co wy
tak naprawdę idziecie do sypialni... Ale nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że
jesteś z Gaarą od prawie dwóch lat, w tym rok po ślubie i nadal widać, że się
kochacie. Sasuke i ja jesteśmy razem już 1,5 roku, i widzę, że ten związek chyli
się ku upadkowi. Kiedyś sama bym to skończyła, ale teraz... Kocham go, Sara.
Kocham go tak cholernie mocno, że sama myśl o tym, że musiałabym się z nim
rozstać i znowu uczyć życia bez niego sprawia, że czuję ból w klatce
piersiowej.- Sakura zaczęła szybko nabierać powietrza i walczyła z kolejnym
atakiem płaczu.
-Może porozmawiam z
Gaarą? On na pewno wypyta Sasuke i...
-Nie, Saro. Jeśli
ten związek ma się rozpaść, rozpadnie się. Nie chcę rozstawać się z Sasuke, ale
z drugiej strony nie chcę żyć w czymś, co i tak nie ma przyszłości. Nie chcę
skończyć jak moja matka, która zakochała się w moim ojcu tak bardzo, że nie
była w stanie odejść od niego nawet z miłości do mnie. Myślę, że dam sobie
radę. Po prostu będę potrzebowała dużo czasu, żeby pogodzić się z myślą, że
Sasuke nie jest już częścią mnie.- kiedy widziałam smutne oczy mojej
przyjaciółki, pierwszą rzeczą, jaką miałam ochotę zrobić, było ukatrupienie
mojego kuzyna. Jednak wiedziałam, że nie pomogę w ten sposób ani sobie, ani
Saki. Znałam moją przyjaciółkę i wiedziałam, że jeśli uważała, że coś nie ma
przyszłości, to po prostu nie chciała mieć z tym nic wspólnego. I najwidoczniej
doszła do wniosku, że związek z moim kuzynem jest własnie tym, z czym coraz
mniej chciała się utożsamiać.
Przez cały dzień myślałam o tym, co
powiedziała mi Sakura. Zamyśloną znalazł mnie Gaara.
-Kochanie, oddam
królestwo za twoje myśli.- powiedział, a potem zajrzał mi przez ramię.
Na kartce miałam zaczęty esej z
prawa karnego, ale przez myśli dotyczące mojej przyjaciółki i mojego kuzyna
zupełnie odechciało mi się go pisać.
Gaara pocałował mnie w ramię.
-Jeśli chcesz mogę
ci w nim pomóc. Prawo karne mam w małym paluszku.- powiedział, a potem zdjął z
siebie przepoconą koszulkę. Od kilku tygodni Tokio nawiedzała fala nieznośnych
upałów.
-Co... Nie. Poradzę
sobie sama z tym świstkiem. Po prostu... Jest kilka rzeczy, które od rana mnie
męczą.- wydukałam i przetarłam twarz dłońmi.
Gaara podszedł do mnie i mocno mnie
do siebie przytulił. Jego dotyk, pomimo tego, że był spocony i kleił się,
podziałał na mnie kojąco jak zawsze. Pocałował mnie czoło.
-Czym się martwisz?
Za dwa tygodnie wyjeżdżamy do Hachimantai. Dopiero wtedy będziesz mogła się
zacząć martwić.- powiedział, a ja zmarszczyłam brwi.
-Niby dlaczego?
-To będzie nasz
drugi samodzielny wyjazd jako małżonków. Uwierz, że kiedy tylko wejdziemy do
domku wszystkie ostre przybory lądują na dnie kufra.
-Gaara jesteś
okropny.- zaśmiałam się, a potem wspięłam na palce i namiętnie go pocałowałam.
Gaara pochylił się, a potem mocniej
naparł na moje usta i rozchylił moje wargi swoimi. Wsunął mi język w usta i
zaczął delikatnie muskać nim mój język.
Musiałam to przyznać. Mój mąż
uwielbiał się całować, zdecydowanie potrafił to robić i mógł robić to
godzinami. Ja z kolei uwielbiałam rozpływać się pod jego pieszczotami. I sama
bardzo chętnie je inicjowałam.
Kiedy Gaara odkleił się ode mnie,
dyszał.
-Nie wiem z jakiej
to okazji, ale zdecydowanie bardzo mi się to podobało.
-Sakura jest
zazdrosna o to, że patrzysz się na mnie tak, jakbyś za chwilę miał się ze mną
kochać.- wypaliłam, a Gaara zmarszczył czoło.
-Prawda jest taka,
że mam na to ochotę nawet w tym momencie, ale do rzeczy. Sara, jesteś moją
żoną. Cholernie seksowną, piękną i jesteś tylko moja. W dodatku to, co
wyczyniasz... Huuu, zrobiło mi się gorąco na wspomnienie ostatniej nocy.-
uśmiechnęłam się, kiedy przypomniałam sobie jak po prostu związałam Gaare i
przez ponad godzinę robiłam z nim co chciałam.
-Kochanie, ja to
wszystko rozumiem, ale źle mnie zrozumiałeś. Saki chce się rozstać z Sasuke.
-Co? Dlaczego?-
Gaara nagle odsunął się ode mnie.
-Dlatego, że Sasuke
wyjeżdża na dwa miesiące na staż do Kobe. Sakura przyznała mi się, że od
dłuższego czasu między nimi nie jest za ciekawie. Przestali nawet ze sobą
sypiać, co jak na Sakurę jest jednak bardzo dziwne.
-Już wiem dlaczego
mój przyjaciel jest od jakiegoś czasu taki nabuzowany. Sara, jeśli oni się
rozstaną to w domu będzie Sodoma i Gomora. Kwas będzie się lał po ścianach.
-Doskonale zdaję
sobie z tego sprawę, ale nie mogę na siłę zmuszać Sakury, żeby przemyślała to
sobie setny raz, kiedy widzę, że ona naprawdę nie widzi przyszłości dla siebie
i mojego kuzyna. Kiedy wyprowadzimy się do naszego domu może na jakiś czas po
prostu Saki zamieszka u nas?- zapytałam. Gaara zrobił skwaszoną minę.
-Sara, wiem, że
Sakura to twoja najlepsza przyjaciółka, ale w pewne rzeczy lepiej się nie
wtrącać. Saki i Sas są dorośli. Niech sami rozwiązują swoje problemy. Uciekanie
od siebie nic im nie da, ciche dni tym bardziej. Sakura powinna zrozumieć, że
wyjazd Sasuke do Kobe to nie jest żadne jego wymyślanie, żeby od niej uciec,
tylko część jego studiów. Jako jego dziewczyna powinna to zaakceptować.
-Gaara, tu nie
chodzi tylko oto, że jej nie podoba się to, że Sasuke chce wyjechać! Tu chodzi
o to, że pomiędzy nimi nie jest za dobrze od jakiegoś czasu. Sakura na pewno
jest zmęczona tym wszystkim, a przebywanie przez taki okres czasu w tym samym
domu ze swoim prawie byłym jest cholernie uciążliwe. Przechodziłam to, kiedy po
przyjeździe z USA Martin zwalił mi się na głowę, a i tak nie przebywał w naszym
domu. Po prostu nie chcę żeby Saki dokładała sobie niepotrzebnie nerwów.
-Sara,
powiedziałem, nie wtrącaj się w to. Sakura i Sasuke są dorośli. Jeśli Sakura
powiedziała, że od jakiegoś czasu unikają... bliskości, powinnaś dać jej co
najwyżej do zrozumienia, że ciche dni nie są dobre dla naprawiania, a nawet
kończenia relacji. Doskonale o tym wiemy po naszej podróży poślubnej. Jeśli
chce się z nim rozstać niech to zrobi. Tkwienie w czymś co nie ma sensu
rzeczywiście jest okropne. Jednak jeśli jest cień szansy na naprawienie tego, a
sądzę, że jest, Sakura zamiast uciekać od Sasuke, powinna z nim jak najszybciej
porozmawiać. Dla dobra swojego i wszystkich wokół. Ja mogę podpytać Sasa i
jeśli mi coś powie, co najwyżej coś mu zasugerować. I na tym powinna kończyć
się nasza "pomoc".
-Ale to nasi
przyjaciele!- zerwałam się na równe nogi.
-Którzy są dorośli.
I którzy tego typu rzeczy powinni załatwiać sami. Dlatego mówię, nie wtrącaj
się w to.- spokój Gaary podziałał na mnie odwrotnie: byłam coraz bardziej
poirytowana.
-Ale Sakura też
często mi pomagała, kiedy się z tobą kłóciłam!- tupnęłam nogą i zarumieniłam
się, kiedy Gaara spojrzał na mnie jak rodzic karcący dziecko.
-Sakura nie
przybiegała do mnie i nie obijała mi twarzy. Nie kazała mi wyprowadzać się z
powrotem do siebie. Dawała ci dobre rady. I niech ta pomoc ma u ciebie taki
sami przebieg. W Japonii w dobrym tonie jest się nie wtrącać w sprawy, które
dotyczą innych par. Uszanuj to.- Gaara odpiął pasek od spodni, zsunął je z
siebie i kopnął gdzieś w kąt.
-Gaara!!! Mówiłam
ci, że nie będę typową japońską żoną! Powiedziałeś, że za to mnie kochasz.
-Owszem, kocham.
Kocham za wszystko. Jednak małżeństwo to kompromis, w którym czasem jedna ze
stron musi ustąpić. Znam Sasuke od dziecka. Jeśli zależy mu na Sakurze,
zawalczy o nią. Ale nie może to polegać tylko na tym, że on będzie burzył mur,
który ona z dnia na dzień będzie odbudowywać. Powiedziałem ci, że jako jej
przyjaciółka powinnaś co najwyżej zasugerować jej, że rozmowa z Sasuke to
najlepsze wyjście. I nic więcej.- Gaara podszedł do szafy i wyjął z niej
koszulkę oraz krótkie spodenki.
-Powiedziałem ci.
Powiedziałem ci... Mędrzec się znalazł. Uważam, że Sasuke postępuje źle! Wiem
jaki kiedyś był mój kuzyn, wiem jak traktował dziewczyny i wcale bym się nie
zdziwiła, że ma kogoś na boku. Tacy faceci nigdy się nie zmieniają.-
skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej.
-Idąc tym tokiem
myślenia nie powinienem być dzisiaj twoim mężem. Ewentualnie od długiego czasu
powinienem cię z kimś zdradzać.- Gaara spojrzał na mnie pochmurnym wzrokiem.
-Gaara, to nie tak!
Nie to miałam na myśli. Nie powiedziałam tego o tobie!- zaczęłam szybko
usprawiedliwiać swoje słowa.
-Nie. Nie o mnie.
Wrzuciłaś to to ogółu pod tytułem Tacy faceci. Nie raz
zbierałem za to baty i nie raz się o to kłóciliśmy. Nie znam sytuacji Sasuke i
Sakury od jego strony, ale jako jego przyjaciel gwarantuję ci, że jest
honorowy. Nie wszedłby w nic innego, nie kończąc związku z Sakurą.
-A Karin?! Przecież
zaczął podrywać Sakurę, kiedy był z tą ruda zołzą!
-Oni nigdy nie byli
razem. To był układ. Karin wiedziała, że jeśli Sasuke sobie kogoś znajdzie, a
najwidoczniej się tego nie spodziewała, on po prostu z tego układu się
wycofuje. Przestał z nią sypiać już po tym, jak pierwszy raz zobaczył Sakurę na
oczy.
-Z Sakurą też był w
układzie dopóki nie zaczęły się pierwsze dziwne zgrzyty...
-Sara! To działo
się prawie dwa lata temu! Z jakiegoś powodu byli ze sobą aż tyle czasu! Sakura
też nie jest święta! Też sypiała z innymi dla zabawy i weszła w układ z Sasuke
czując coś do niego! Przestań wiecznie ją usprawiedliwiać, że co złe, to nie
ona! Sakura często zachowuje się dziecinnie, więc wcale bym się nie zdziwił,
gdyby zachowanie Sasuke było po części jej winą.- Gaara krzyknął, a ja się
wzdrygnęłam.
-Więc pozwól mi się
dowiedzieć, dlaczego między nimi się zepsuło. To kwestia rozmowy.
-Nie! Nie chcę
żebyś się w to wtrącała. Dlaczego? Dlatego, że prawda zawsze jest po środku, a
Sasuke i Sakura będą próbowali przesunąć ją na swoją stronę. Ty reagujesz
bardzo emocjonalnie na wiele rzeczy, a szczególnie takie dotyczące zdrady i
rozstań. Jako twój mąż wręcz zabraniam ci wtrącać się akurat w to. Nie chcę
więcej o tym słyszeć. I liczę na to, że skoro ja szanuję twoje zdanie, czasem
aż za często, ty uszanujesz moje akurat w tej kwestii. Jeśli nie, zaufaj mi, że
narazisz się na moją ogromną wściekłość. Sakura i Sasuke zostają poza twoja
linią zainteresowań.
-Ale... Nie możesz
zabronić mi rozmawiać z Sakurą!!!
-A czy ja zabraniam
ci rozmów z Sakurą?! Gdzie ja to powiedziałem?! Powiedziałem, że masz się nie
wtrącać w naprawianie ich związku! Rozmawiaj z nią o torebkach, o aktorach, z
którymi chciałybyście się umówić czy co innego, ale masz z nią nie układać
żadnego misternego planu pod tytułem "odkryć zdrady Sasuke", bo
przysięgam, że wykorzystam to, że jestem twoim mężem, a mąż w Japonii ma dużo
więcej przywilejów od żony.- jego oczy błyszczały od wściekłości.
-Małżeństwo to nie
jest więzienie! Nie możesz mi grozić w ten sposób!!!- wrzasnęłam.
-Oczywiście, że nie
jest to więzienie! To kompromis! Jak masz problem ze znaczeniem tego słowa
porozmawiaj z ciocią. Ja skończyłem ta bezsensowną kłótnię! Masz nie wtrącać
się w związek Sasuke i Sakury. Inaczej sama poniesiesz tego konsekwencje.-
krzyknął, a potem wściekły niczym osa wszedł do łazienki.
Ja z kolei zaczęłam chodzić po
pokoju w tę i z powrotem. Nabuzowana jak granat.
-Co za gnojek!!!-
wrzasnęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
W kuchni siedział mój wujek razem z
ciocią oraz Itachim. Kiedy zobaczyli w jakim jestem stanie, wysoko unieśli
brwi.
-Czy coś się stało
kochana siostro?- zapytał Itachi i podszedł do mnie.
-Mój mąż to kretyn
przez wielkie K! Mam go serdecznie dość!!!- krzyknęłam i zaczęłam krążyć po
kuchni.
-A co Gaara znowu zrobił?
-Małżeństwo to
kompromis. Masz się nie wtrącać w sprawy innych. Jeśli to zrobisz poznasz
autorytet męża w Japonii... Ble, ble, ble!- wyrzuciłam ręce w górę, a moi
wujowie podnieśli brwi jeszcze wyżej.
-Jakby nie patrzeć
ma dużo racji. Zwłaszcza z tym kompromisem.- wypalił wujek.
-Wujku! Też go
bronisz?!- załamałam ręce.
-Kochana
siostrzenico. Nie bronię. Uważam jednak, że w waszym związku to Gaara jest tym
bardziej... Ugodowym i to on rozumie wiele rzeczy trochę lepiej niż ty.
-Sugerujesz mi właśnie,
że jestem niedojrzała?- warknęłam, ale surowy wzrok cioci od razu przywrócił
mnie do porządku.
-Nie, kochanie.
Uważam jednak, że Gaara jest spokojniejszy i mniej impulsywny. W ten sposób się
uzupełniacie. Jeśli twój mąż zareagował w inny sposób niż oczekiwałaś, oznacza
to, że było to coś, co uważa za złe dla was obojga. Małżeństwo to kompromisy.
Gaara wiele razy zgadzał się na coś, czego nie chciał tylko po to, żebyś ty
była szczęśliwa...
-Ale ja też
zgadzałam się na wiele rzeczy, które nie były dobre dla mnie, a były dobre dla
niego! Jesteśmy w tym po równo!!! Teraz chodzi o dość bliską mi osobę, której
chcę pomóc, a on powiedział, że mam się nie wtrącać!!!
-Skoro tak
powiedział, ma swoje powody. Powinnaś uszanować jego zdanie w tym temacie,
ponieważ znając Gaare, nie powiedział tego od tak. Pewne decyzje, które sami
podejmujemy nie zawsze są dla nas dobre, i twój mąż najwidoczniej uznał, że ta,
którą ty podjęłaś, jest właśnie taką decyzją. Przestań się unosić, przestać go
wyzywać, tylko przemyśl, co powiedział, a dopiero potem wybuchaj.- powiedziała
ciocia, a jej twardy wzrok sprawił, że zatkało mnie i jedynie westchnęłam.
Wróciłam do pokoju w momencie, kiedy
Gaara chodził w ręczniku po pokoju.
-Widziałaś moje
bokserki? Nie mogę żadnych znaleźć.- zapytał nie patrząc na mnie.
-Sprawdź w czwartej
szufladzie w mojej komodzie. Ciocia przyniosła mi dzisiaj pranie, ale nie
chciało mi się go składać. Wrzuciłam wszystko tam.- mruknęłam i przeszłam obok
niego.
Gaara kucnął i otworzył szufladę.
Przerzucił kilka sztuk bielizny i znalazł to, czego szukał. Zdjął ręcznik i
nasunął na siebie bokserki. Bez słowa podeszłam do jego pleców i przytuliłam
się.
-Emocje już
opadły?- zapytał, a potem obrócił mnie w swoja stronę i zamknął w żelaznym
uścisku.
-Trochę tak. Nie
chcę się z tobą kłócić przez problemy innych, ale chciałabym żebyś postawił się
w mojej sytuacji. Znam się z Sakurą od wielu lat. Wiem, jak bardzo kiedyś
została skrzywdzona przez faceta, którego kochała i jaka się potem stała. Nigdy
nie widziałam jej tak szczęśliwej jak przez okres związku z Sasuke.
-Wiem, że zależy ci
na jej szczęściu, ale naprawdę pewne rzeczy trzeba zostawić samemu sobie. To
jest właśnie taka rzecz. Sasuke i Sakura są dorośli. Poradzą sobie. Ja
chciałbym żebyś przestała brać wszystko tak bardzo do siebie. Są pewne rzeczy,
których nie przeskoczysz.- powiedział, a potem pogładził mnie po włosach.
-A dostanie buziaka
od mojego męża to coś, co jestem w stanie przeskoczyć?- zapytałam, a
Gaara się zaśmiał.
-Kochanie, jestem w
stanie przeskoczyć nawet sto buziaków.- powiedział, a potem chwycił moją twarz
i namiętnie mnie pocałował.
Trzy dni później Sasuke stanął w
moich drzwiach. Dopiero wtedy zobaczyłam jak bardzo zmizerniał w bardzo krótkim
czasie. Zawsze zadbany, zawsze pewny siebie, teraz wyglądał jak swój cień.
-Mogę z tobą
porozmawiać?- zapytał.
-Jasne. Siadaj.-
powiedziałam i zrobiłam mu miejsce na łóżku. Usiadł obok mnie i rozłożył się na
miejscu, które zawsze zajmował Gaara.- Coś się stało? Ostatnio rzadko wpadałeś
na plotki.
-Nie chciałem
przeszkadzać Gaarze i tobie. Kto wie, może przerwałbym wam tworzenie nowego
obywatela ziemi.- zaśmiałam się i pacnęłam go poduszką.
-Sasuke! Mówiłam
ci, że nie planujemy dzieci w ciągu kilku najbliższych lat.
-Wiem siostra.
Chodzi o to, że mój przyjaciel jest po prostu... Napalony jak drewno w kominku
i wiem, że często go nosi.
-Akurat tu mamy
szczęście pod względem dopasowania. Jednak nie sądzę abyś chciał słuchać o tym,
jak wczoraj mój mąż dał mi najlepszy orgazm życia.
-Masz rację, nie
chcę. To co Gaara wkłada i gdzie to wkłada to wasza sprawa.- wytknął mi język,
a ja znowu przywaliłam mu poduszką.- Chodzi mi o Sakurę.
Spięłam się na wspomnienie kłótni z
Gaarą i jego słów, które ciągle krążyły mi w głowie. Miałam się nie wtrącać.
-O Saki? A co z nią
nie tak?- zapytałam, choć mój głos jasno zdradzał, że doskonale wiedziałam o co
chodzi.
-Od jakiegoś czasu
między nami się... Nie układa. Kiedy chcę z nią porozmawiać mówi mi, że źle się
czuje. Kiedy chcę ją pocałować odwraca głowę i mówi, że jest zaziębiona i nie
chce, żebym ja również się zaraził. Kiedy nie daj Boże przychodzę do niej i
zaczynam dotykać, od razu wybucha i każe mi się wynosić z jej pokoju. Myślałem,
że może rozmawiała z tobą i coś powiedziała.
-Wiesz, Sasuke.
Sakura raczej nie wspominała mi ostatnio o tym, że między wami jest... Tak, jak
opisujesz. Ostatnio w ogóle mało czasu spędzamy razem, choćby dlatego, że
zbliża się koniec semestru i każda z nas ma na głowie projekty o innym temacie.
Saki spędza czas ze swoją grupą, ja ze swoją, a jak już mam wolne, spędzam go z
Gaarą, ponieważ dla nas to zupełnie towar deficytowy.
-Sara, błagam,
dowiedz się czegoś, ponieważ ja oszaleję. Sakura od jakiegoś czasu chyba się z
kimś spotyka. Mam dziwne wrażenie, że z chłopakiem ze swojej grupy studenckiej.
Zawsze kiedy rozmawia przez telefon i mnie widzi, szybko się rozłącza. Tak samo
kiedy pisze wiadomości, również nie chce mi powiedzieć z kim pisze, założyła
hasło na telefon... Kurwa mać!!! Sara, dowiedz się czy ona kogoś nie ma,
błagam! Po to tu przyszedłem! Jeśli Sakura mnie zostawi, to przysięgam, że
zajebie tego chłopaka na śmierć!
-Sas, przestań być
tak agresywny...- powiedziałam, przerażona wybuchem jego złości. Sasuke nigdy
nie groził nikomu śmiercią.
-Przestań być
agresywny?! To nie ciebie twój mąż zdradza! Wiem, że jestem gnojem i mam czasem
problem z okazaniem Sakurze zainteresowania, ale... Tak po prostu mam. Nie
jestem Gaarą, który cały sobą pokazuje, że nie ma świata poza tobą. Ja mam do
tego trochę mniej... zaangażowania, co nie znaczy, że nie zależy mi.
-Zależy? Po 1,5
roku związku ty mówisz, że ci zależy? Na miejscu Saki też bym się wkurzyła.-
mruknęłam.
-Dobrze. Przyznaję,
że po prostu kiedy chcę jej powiedzieć kocham cię mam w gardle kluchę. Patrzę
na nią i nie mogę tego wydusić, pomimo tego, że tak cholernie tego pragnę...
Kiedy Gaara powiedział ci, że cię kocha?- zapytał nagle.
Musiałam odszukać wspomnienie w
swojej głowie.
-Jakoś trzy
miesiące po tym, jak zaczęliśmy być razem. Pamiętam, że dotykał mnie po
bliznach na plecach, a ja mówiłam mu skąd je mam. Poczułam się nagle
obrzydliwa, nie warta takiego chłopaka. Zaczął mnie przepraszać i inne, a ja
zapytałam czy mnie lubi. On powiedział, że określenia zależy mi i lubię cię są
za delikatne. Powiedział, że mnie kocha i ja też mu to powiedziałam.
-I to takie proste?
-To wcale nie było
proste, Sas. Pamiętam jaką miałem gulę w gardle, kiedy spoglądałem w niebieskie
oczy Sary i modliłem się, żeby mnie nie wyśmiała.- oboje podskoczyliśmy, kiedy
Gaara odezwał się od strony drzwi.
Gaara opierał się o framugę i
wpatrywał w nas.
-Ja nie jestem
tobą. Skoro ty miałeś problemy, ja w ogóle nie dam rady tego zrobić.- Sas
wzruszył ramionami.
-Przestań pieprzyć.
Jak chciałeś się bzykać leciałeś do każdej laski i tak ją bajerowałeś, że po
piętnastu minutach szła z tobą gdzie chciałeś, a nie jesteś w stanie powiedzieć
kobiecie, która kochasz, że własnie tak jest? Albo serio masz ze sobą problem,
albo po prostu nie kochasz Sakury naprawdę.
-Kocham.-
powiedział dość pewnie, ale jego głos drżał.
-To nie spierdol
tego. Ja, gdybym nie powiedział Sarze tego, co powiedziałem, żałowałbym.-
usiadł obok mnie i oparł się ręką po prawej stronie mojej twarzy.
Kiedy spojrzałam w jego oczy
poczułam charakterystyczny impuls.
-Kocham cię.-
powiedział po prostu, ale w jego głosie było tyle uczucia, że aż mną zatrzęsło.
-Wiesz dobrze, że
ja też cię kocham.- przysięgam, że gdyby obok nas nie było Sasuke, już dawno
Gaara leżałby na mnie i robił coś więcej niż tylko się przyglądał.
-W waszym wydaniu
to wygląda jak coś prostego... Dobra, idę stąd. Za chwilę się zrzygam od tego,
jak się na siebie patrzycie. Pobzykajcie się, a potem jak chcecie przyjdźcie do
mnie.- wstał, a potem zatrzasnął drzwi.
-Czemu faceci
używają tego okropnego określenia bzykać się? Bzykać, to mogą pszczoły. Czemu
nie możecie mówić nie wiem, kochać się, uprawiać miłość, łączyć się w jedno?
-Kochanie, chyba
nie wyobrażasz sobie, że kiedy spotykam się z kumplami i rozmawiamy o tym, że
uprawialiśmy seks brzmi to tak: Tak, jasne, że tak. Wczoraj. Byłem tak
napalony, że po prostu posadziłem swoją kobietę na blacie i ostro połączyłem
się z nią w jedność? Mówimy po prostu: Tak, byłem napalony, ona też. Bzykaliśmy
się. Dla nas ma to też określenie tego jak seks wyglądał. Bzykanie jest równe
ostremu rżnięciu.
-Boże, faceci
rozmawiają ze sobą o tym? Myślałam, że to tylko dziewczyny o tym mówią. Na
dodatek tak, aby inni nie słyszeli.
-Sara, gadamy. U
nas to główny temat rozmów. Nie wchodzimy w szczegóły, ale mówimy sobie, kto
kiedy uprawiał seks i jak było zajebiście. To wy rozwodzicie się nad tym, czy
penis faceta był duży i czy to, że robiłyście facetowi loda na pierwszej randce
sprawi, że uzna cię za łatwą.- zaczęłam się śmiać.
-Gaara! Spaliśmy ze
sobą zanim w ogóle byliśmy w związku.- dźgnęłam go palcem w bok.- Ale nie
przypominam sobie żebym wtedy robiła ci loda.- wytknęłam mu język.
-Fakt, bo nie
robiłaś.
-Pamiętasz jeszcze
nasz pierwszy raz?- zaśmiałam się, a Gaara spojrzał na mnie jakby nie wierzył,
że właśnie o to zapytałam.
-Tak. Sara, byłaś
jedyną dziewczyną, którą chciałem zabrać na coś takiego jak randka, zanim w
ogóle pomyślałem o tym, żeby pójść z tobą do łóżka.
-Kłamiesz. Gdyby
nie to, że Shikamaru przeszkodził nam wtedy na plaży na pewno uprawialibyśmy
seks na tylnym siedzeniu mojego auta.
-Dobra, pewne by
tak było. Ale sama przyznaj, że chemia między nami od samego początku była jak
supernowa.- splotłam dłonie na szyi Gaary i pociągnęłam go na siebie.
Pocałowałam go. Czule, nieśpiesznie. Rozkoszowałam się smakiem jego ust, ich
miękkością i kształtem.
-Była? Wypaliła się
jak supernowa?- zapytałam zaczepnie.
-Nie. I mam
nadzieję, że nie wypali się jeszcze przez wiele, wiele lat.- oddał mi
pocałunek, a ja zaczęłam się śmiać.- O co chodzi? Co ja znowu powiedziałem?
-Nic. Zastanawiam
się, czy długo będziesz tak jeszcze gadał, czy raczej, jakby to powiedzieli
twoi koledzy, pójdziemy się pobzykać?- Gaara zaśmiał się bardzo głośno.
-Jesteś niemożliwa!
Kiedy postanowiliśmy iść do Sasuke,
okazało się, że nie ma go w pokoju. Ciocia powiedziała nam, że wyszedł na
spacer i powiedział, że nie wie, o której wróci.
-Może my też się
przejdziemy? Dawno nie byliśmy na spacerze.- zaproponował mój mąż, a ja się
zgodziłam.
Zapakowaliśmy się w samochód i
pojechaliśmy na punkt widokowy nad Zatoką Tokijską. Zaparkowaliśmy auto na
parkingu, a potem złapaliśmy się za ręce i podeszliśmy do barierek.
-Chciałbym czasem,
żeby nasi znajomi mieli takie życie, jak my.- powiedziałam.
-Nasze życie nie
jest aż tak bajkowe. Zdarzają się kryzysy.- Gaara objął mnie ramieniem, a potem
zaczął wpatrywać się w migające światła Tokio.
-Wiem. Jednak... Po
prostu czasem boję się, że to szczęście nie może być prawdziwe.
-Jest, Sara. Jest
prawdziwe. Ty jesteś moim szczęściem i każdego dnia dziękuję za to, że cię
mam.- szepnął i pocałował mnie w szyję.
-Ja też.-
powiedziałam, ale czułam jednocześnie dziwny niepokój w sercu. Jakby nasze
szczęście miało termin ważności, a ten termin powoli dobiegał końca.
Komentarze
Prześlij komentarz