Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 46
-Sara, wstawaj.-
poczułam ciepły oddech na policzku, a delikatny zarost na twarzy mojego męża
połaskotał mnie w odkryte ramię.
-Nie chcę. Daj mi
jeszcze pięć minut.- mruknęłam.
-Kochanie wstawaj.
Jedziemy dzisiaj oglądać Park Narodowy Fudżi. Ryu i reszta nie poczekają na
ciebie, śpiochu.- Gaara położył mi rękę na biodrze i zaczął kręcić kółka
palcami.
-Beznadziejny
argument.- powiedziałam i jeszcze mocniej wtuliłam się w poduszkę.
Gaara przesunął rękę na moje ramię i
zaczął muskać je palcami.
-Nadal słaby
argument.- uśmiechnęłam się, a kiedy ręka Gaary powędrowała na moją pierś,
obróciłam się do niego i objęłam ramionami.- Już trochę lepszy.
-Lepszy. A co
powiesz na taki?- zapytał, a potem pocałował mnie i mocno przyciągnął do
siebie. Kiedy zaczął składać pojedyncze pocałunki na mojej szyi zaczęłam się
śmiać.
-Tak, taki argument
zdecydowanie przypadł mi do gustu. Powinieneś się ogolić. Twoja twarz
przypomina tarkę do sera.
-Marudzisz. W nocy
ci się podobało.- powiedział, a potem zaczął pocierać mój dekolt swoją brodą.
Pisnęłam i próbowałam szybko wstać z łóżka.
-Gaara!!! Już
wstaję. Przestań!!!
-Ja dopiero
zacząłem!!! Będę małym potworem!
Po około godzinie staliśmy pod domem
Naokiego. Mocno zmarszczyłam brwi widząc w jak okazałej willi mieszka.
-To jest dom
Naokiego?- zapytałam niepewnie.
-Tak. A raczej dom
jego rodziców, którzy aktualnie znajdują się w Europie.- Gaara zatrąbił, a po
chwili brama wjazdowa zaczęła się otwierać.
-W sumie... Czy my
nie zapomnieliśmy o twoich gościach?- zapytałam, kiedy zdałam sobie sprawę z
tego, że wycieczka została zaplanowana z myślą o Anglikach.
-Wszyscy są u
Naokiego. Wczoraj mieli imprezę integracyjną.- Gaara zatrzymał samochód, a
potem zaciągnął hamulec ręczny.
-Więc dlaczego ty w
niej nie uczestniczyłeś? Nie jesteś częścią spotkania?- mruknęłam, a potem idąc
w ślad za moim mężem wysiadłam z auta.
-Sara, jeśli mam do
wyboru picie ze znajomymi, a zajebisty seks z żoną, piwo nigdy nie wygra.-
powiedział, a ja zaczęłam się głośno śmiać.
Kiedy jedna ze służących wpuściła
nas do środka zrobiłam wielkie oczy. Poszliśmy za kobietą do dużego salonu
gdzie czekała na nas reszta osób.
Niemal od razu poczułam na sobie
spojrzenie Naokiego, a kiedy powędrowałam do niego wzrokiem, widziałam jak się we
mnie wpatruje. To od razu spowodowało, że zrobiło mi się mega gorąco.
Przewinęłam wzrokiem po wszystkich,
a kiedy zobaczyłam, że dziewczyny z Anglii są ubrane w idealnie dopasowane topy
z dekoltem do pępka i jeansy rurki, a do tego w białe trampki myślałam, że oczy
wyjdą mi na wierzch.
-Jedziecie tak
ubrane?- zapytał Gaara, jakby mógł czytać w moich myślach.
-Tak. W końcu
jedziemy na wycieczkę.- jedna z dziewczyn wyszczerzyła się do Gaary.
-Owszem. Jedziemy.
W góry, gdzie będziemy chodzić po nierównym terenie i błocie. Przebierzcie się,
ponieważ najbliższy szpital znajduje się ładny kawałek od Fudżi. Poza tym na
dworze jest jakieś 30 stopni. Zagotujecie się w jeansach.
Gaara miał na sobie bawełniane
spodenki do kolan, ja krótkie szorty. I ja i on mieliśmy koszulki na
ramiączkach oraz wygodne trekingi, które dobrze usztywniały staw. Ja dodatkowo
zaplotłam sobie warkocza, żeby włosy nie właziły mi w oczy podczas wspinaczki.
-Sara-chan!!!-
krzyknął Ryu i zerwał się z miejsca, a potem zamknął mnie w niedźwiedzim
uścisku. Jego wybuch radości z powodu mojej osoby zawsze mnie bawił.
-Cześć Ryu.-
zaczęłam się śmiać, kiedy poderwał mnie z podłogi i zaczął machać mną na lewo i
prawo.
-Wyglądasz jak
prawdziwa turystka. Wycieczka z tobą to będzie czysta przyjemność.
-Dobra, bez
zbędnego marudzenia. Zbieramy się. Podróż tam zajmie nam około dwóch godzin.-
Gaara musnął palcami moją dłoń, a ja poczułam gorąco rozlewające się w moim
podbrzuszu.
-My się nie
przebieramy. Chcemy dobrze wyglądać.- Lilian odrzuciła włosy na plecy i
zalotnie uśmiechnęła się do mojego męża. Ja z kolei przewróciłam oczami widząc
to.
-Jak chcecie.
Dobra. Adam, Dominic, chodźcie. Haku, Ryu i Naoki zajmą się swoimi
podopiecznymi. Jesteście gotowi?- zapytał mój mąż, a ja spojrzałam na
chłopaków, którzy wyglądali na ledwo żywych.
-Taaa. Dobra G,
chodźmy. Pośpimy sobie w samochodzie.- chłopak narzucił na ramię plecak w
szarym kolorze, a potem podszedł do mojego męża.
-G? Od kiedy to
znajomi tak cię nazywają?- zaśmiałam się i podeszłam do Gaary dając mu buziaka
w policzek. .
-Jest nam trochę
prościej tak mówić. Ty nie wymyślasz mu ksywek? Jesteś w końcu jego żoną.-
posłałam Dominicowi najbardziej słodki uśmiech na jaki było mnie stać.
-Dominic, nawet
jeśli wymyślam, to uwierz mi, że nie są to ksywki dla osób postronnych.-
powiedziałam, a potem złapałam Gaarę za rękę.
-A to dlaczego?-
zapytał chłopak zbity z tropu.
-Dlatego, że używam
ich tylko w czasie seksu. To jak G, idziemy?- nieśmiało uśmiechnęłam się do
mojego męża, a on ryknął śmiechem.
-Ty mnie tak nie
nazywaj, proszę.- powiedział, a potem pocałował mnie w czoło.
Podczas naszej podróży na Fudżi
Dominic i Adam rzeczywiście zasnęli. W dodatku tak mocno, że w pewnym momencie
zaczęli chrapać.
-Rany, co za
wycieczka. Dawno nie widziałam tak leniwych turystów.- mruknęłam, kiedy
odwróciłam się do tyłu. Adam namiętnie obślinił sobie rękaw koszulki.
Skrzywiłam się i od razu odwróciłam w stronę jazdy.
-Na pewno czujesz
tą gorzelnię równie mocno, co ja. Naoki obiecywał, że nie spije nikogo zbyt
mocno, bo wycieczka jest bardzo ważna, jednak jak zawsze nie mogłem na nim
polegać.- Gaara wzruszył ramionami.
-Gaara, dlaczego
tak ostro kłócisz się ostatnio z Naokim? Wiem, że chodzi o wyścig o najlepszą
średnią na studiach i inne, ale nie uważacie, że to trochę za ostro? Nawet
jeśli Naoki ci dogryza, masz świadomość, że jesteś najlepszy. Każdy to wie.-
Gaara uśmiechnął się kwaśno.
-Sara, gdyby to
chodziło tylko o studia miałbym to wszystko głęboko w dupie, uwierz. Jednak to
nie studia są naszą kością niezgody, a to, co nią jest nie podlega żadnym
prawom.
-Inna kość
niezgody? Co nią jest?- zapytałam mocno zbita z tropu.
-Ty.- zaniemówiłam.
-Eee... Ja? Niby
dlaczego? Wiem, że czasem mogłam być uszczypliwa dla Naokiego, ale te jego
dwuznaczne żarty na mój temat traktuję raczej jako efekt... sympatii.
-Sara, Naoki
podkochuje się w tobie od czasu, kiedy zobaczył cię u mnie na uniwersytecie
zanim w ogóle byliśmy małżeństwem.
-Po tej kłótni...
Tak, pamiętam. To on pierwszy mi się przedstawiał.
-Dokładnie. Wyobraź
sobie, że od ponad roku jego zainteresowanie nie wygasło. On dalej bardzo cię
pragnie. Nasze kłótnie zaczęły się, kiedy niechcący podsłuchałem rozmowę jego i
Marie o tym, że taka dziewczyna jak ty powinna była wybrać lepiej i dopóki jest
jakakolwiek szansa na to, że może cię mieć, on będzie chwytał się wszystkiego.
Nawet Marie powiedziała mu, że po takim czasie powinien był dać sobie spokój,
ale najwidoczniej do niego to nie dociera. To stało się naszą kością niezgody.
Moja żona, której pragnie inny facet.
-Dziwne, że nie
zrobiłeś mi z tego powodu awantury...
-Dlaczego bym miał?
Nie odpowiadasz za uczucia Naokiego. Nie jesteś w stanie odpowiadać nawet za
swoje. Nie winię cię za to, że on ubzdurał sobie jakieś pięknie obrazki w
swojej głowie. To za mnie wyszłaś i mam nadzieję, że to mnie nadal kochasz.
Tylko to się liczy.
-Źle to
powiedziałeś panie Sabaku. Tam powinno być wiem, że mnie kochasz. Bez: mam
nadzieję i nadal- uśmiechnęłam się, a Gaara wsunął swoją dłoń w moją.
Kiedy zajechaliśmy na miejsce dwa
trupy wyglądały trochę lepiej, niż kiedy wyjeżdżaliśmy z Tokio. Stanęłam na
przeciwko Gaary i wtuliłam się w jego tors.
-A tobie co?-
zapytał i pogładził mnie po włosach.
-Tu mi najlepiej.-
mruknęłam i zaczęłam liczyć miarowe uderzenia serca Gaary. Czułam ciepło na policzku
i nawet trzydziestostopniowy upał mi nie przeszkadzał.
-Rano jakoś nie
chciałaś się tak tulić.
-Po tym, co mi
powiedziałeś doceniam twój charakter jeszcze bardziej niż wcześniej. Znając
mnie ja dawno skręciłabym ci awanturę o to, że jakakolwiek inna dziewczyna śmie
się w tobie podkochiwać.- Gaara zaczął się śmiać.
-To akurat prawda.
Trzeba ci przyznać, że reagujesz bardzo emocjonalnie, ale to jedna z tych
rzeczy, które w tobie kocham.- wspięłam się na palce i chwyciłam Gaare za
koszulkę. Pocałowałam go.
-Ej, wy serio
możecie tak cały czas? Pierwszy raz w życiu widzę taką parę.- zaśmiał się
Dominic, który z hukiem rzucił torbę na ziemię.
-Jak już znajdziesz
właściwa osobę też będziesz tak miał.- powiedziałam.
Kiedy szliśmy po leśnej drodze razem
z Gaarą trzymaliśmy się za ręce. Z daleka słyszałam szum wody, a to wywołało
uśmiech na mojej twarzy.
-Czemu jesteś taka
zadowolona? Wybrałaś już jakieś drzewo, na którym mnie powiesisz?- zapytał, a
ja wybuchłam śmiechem.
-Nie. Nie
przypominasz sobie podobnej sytuacji? Narodowy Park Praslin. Piękna czarna
papuga na drzewie, a potem wycieczka do wodospadu.
-Nasza podróż
poślubna. Oczywiście, że pamiętam. Czy to nie od tamtego wydarzenia zaczęłaś
przebąkiwać coś o niejakim Rozwodzie Narity?- Gaara wyszczerzył się, ja z kolei
spaliłam buraka.
-Teraz możemy sobie
pozwolić co najwyżej na klasyczny rozwód, bo jednak pierwszy rok małżeństwa
mamy za sobą.- wytknęłam Gaarze język, a on przyciągnął mnie do siebie i objął
ramieniem.
-Nie ma mowy o
żadnym rozwodzie. Jest co najwyżej o przedłużeniu mojego nazwiska.-
przewróciłam oczami na jego słowa.
-Wiesz dobrze, że o
tym nie ma póki co mowy.
-Wiem kochanie.
Droczę się z tobą. Jestem póki co takim samolubem, że nie mogę podzielić się
tobą z nikim innym. Nawet z naszym dzieckiem.
-Kiedyś w końcu
będziesz musiał.- szybko wspięłam się na palce i pocałowałam Gaare.
Doszliśmy nad wodospad Shiraito.
Woda wydawała przyjemny szum, a bryzgające na około krople tworzyły malowniczą
tęczę.
-Ale tu pięknie!-
powiedziałam zachwycona i wpatrywałam się w spadającą wodę.
-Prawda? Praslin
bardziej urzekało, ale liczę na to, że kiedy zabiorę cię na Filipiny, zakochasz
się w tamtym miejscu.- Gaara stanął za moimi plecami, a nasze sylwetki
zamajaczyły na powierzchni krystalicznie czystej wody.
-A co jak
postanowię tam zostać?- zapytałam zaczepnie i odwróciłam się na pięcie.
Zarzuciłam Gaarze ręce na szyję i splotłam palce na karku.- Co jak uznam, że
mała rybacka chatka na plaży okaże się ciekawsza od szalonego Tokio?
-W takim razie będę
musiał kupić łódkę i sieć rybacką i w taki sposób zarabiać dla nas na życie. A
ty będziesz zajęta dbaniem o naszą chatkę i dzieci i całą resztę.- poczułam
ręce Gaary gdzieś na wysokości krzyża.
-Musimy mieć dużą
chatkę, żeby wszystkie nasze dzieci się w niej pomieściły, wiesz? I musimy mieć
pokój gdzieś w oddzielnej części domu. I chciałabym mieć tam taką piękną
przeszkloną ścianę jak w domku w Praslin.
-A co z naszym
domem, który dostaliśmy z okazji ślubu?- zapytał i mocniej przycisnął mnie do
siebie.
-Sprzedamy go, albo
pozwolimy Sakurze i Sasuke w nim zamieszkać.Pomysły na zagospodarowanie są.-
wzruszyłam ramionami,
-Są, ale najpierw
musimy ten dom chociaż ochrzcić.- zaśmiałam się i spojrzałam Gaarze w oczy.
Jego oczy błyszczały, kiedy się we mnie wpatrywał.
Staliśmy tak i wpatrywaliśmy się w
siebie. Czułam, że malownicza sceneria jeszcze podkręca moje emocje.
-Boże, chciałabym
żeby wszyscy moi bliscy byli tak szczęśliwi jak ja w tym momencie.-
powiedziałam i starłam mu z policzka paproch.
-A jesteś
szczęśliwa?- zapytał.
-Chyba najbardziej
na świecie.- wspięłam się na palce i namiętnie pocałowałam Gaare. Usłyszałam za
plecami szepty jakiś starszych osób, które powiedziały, że to bardzo
nieodpowiednie żeby się tak zachowywać w miejscu publicznym, a to tylko sprawiło,
że pogłębiłam pocałunek.
Kiedy w końcu się od siebie
odkleiliśmy ciężko dyszeliśmy.
-Z kolei ja uważam,
że gdyby każda żona tak działała na swojego męża słowo rozwód zniknęłoby ze
słownika.- Gaara założył mi kosmyk włosów za ucho.
-Gaara, jesteśmy
dopiero rok po ślubie. Zlituj się. Za dziesięć lat porozmawiamy.
-Za dziesięć lat
będziesz w ciąży z naszym trzecim dzieckiem, a dwoje następnych będzie w
planach.- Gaara położył mi rękę na brzuchu w charakterystycznym geście, a ja
położyłam dłoń na jego dłoni.
-O MÓJ BOŻE!!!-
usłyszałam krzyk Ryu, a oboje z Gaarą podskoczyliśmy.
Ryu biegł w moją stronę, a kiedy
podbiegł do nas chwycił mnie w objęcia.
-Czy ty właśnie
powiedziałaś Gaarze o tym, o czym myślę, że powiedziałaś?! GRATULUJĘ!!! BOŻE
JAK CUDOWNIE! W KOŃCU ZOSTANIECIE RODZICAMI!!!- Ryu krzyczał tak głośno, że
ludzie wokół zaczęli spoglądać na nas a potem głośno bić brawo.
Nigdy w życiu nie czułam się tak
zawstydzona jak właśnie w tamtym momencie. Nawet przyłapanie mnie i Gaary przez
Kankuro, kiedy się kochaliśmy nie wprowadziło mnie w taki nastrój jak to
wydarzenie teraz.
-Gaara, wszyscy się
na nas patrzą.- wydukałam zaczerwieniona po same czubki uszu.
-Dziękujemy
wszystkim za szczere gratulację i zainteresowanie. Teraz bardzo chciałbym
nacieszyć się tą dobrą nowiną razem z moją żoną.- Gaara pięknie wybrnął z
sytuacji. Ludzie od razu zaczęli z powrotem zajmować się tym czym zajmowali się
wcześniej, a ja wściekła złapałam Ryu za rękę i pociągnęłam go w stronę wyjścia
znad wodospadu.
Kiedy doszliśmy w jakieś bardziej
zapuszczone miejsce wydarłam się na Ryu i zrobiłam mu taką awanturę, że biedny
nie wiedział gdzie ma się podziać.
Szliśmy właśnie w stronę lasu
Aokigahara. Poczułam, że trochę się ochłodziło, kiedy weszliśmy na ścieżkę
prowadzącą do tego miejsca. Zmrużyłam oczy, kiedy dostrzegłam tabliczki przy
lesie z ostrzeżeniami.
-Gaara, tu chyba
grasuje dużo dzikich zwierząt. Na obrzeżach są tabliczki...
-To tabliczki
proszące o to, aby ludzie nie popełniali tu samobójstw.- Gaara chwycił moja
dłoń i mocno ją ścisnął.
-S... Samobójstw?-
ledwo wydukałam.
-Tak. Las
Aokigahara jest znany jako Las Samobójców. Rocznie ponad 200 osób się tu
wiesza. Wchodzimy do masowego miejsca śmierci.
-Ja... Ja nie chcę
tam iść. Gaara, błagam. Nie chcę iść do tego miejsca. Jeśli zobaczę
jakiegokolwiek trupa na drzewie nigdy więcej nie prześpię nocy.- zaczęłam
panikować.
-Na szlaku
udostępnionym dla turystów nie ma ciał, panienko. Ludzie wieszają się w
miejscach oddalonych od szlaku po to, aby nikt nie mógł ich znaleźć.- podskoczyłam,
kiedy usłyszałam za sobą lekko zachrypnięty głos. Odwróciłam się na pięcie i
zobaczyłam starszego mężczyznę ubranego w koszulkę z logiem Parku.
-Czyli nie zobaczę
gdzieś na drzewie człowieka z pętlą na szyi?- zapytałam, choć nogi mi się
trzęsły.
-Nie, panienko.
Gwarantuję, że na szlaku dla turystów nie będzie nikogo martwego. Jedynie duchy
tych, którzy nie zaznali spokoju mogą mieszać w głowach tym, którzy nie zaznali
spokoju w życiu, i których serca skrywają demony przeszłości.- zimny dreszcz przebiegł
mi po plecach, kiedy mężczyzna wypowiedział te słowa. Spojrzałam na ciemną
ścianę lasu, a moje serce boleśnie zabiło w piersi.
Kiedy szliśmy przez żwirową ścieżkę,
Gaara mocno trzymał mnie za rękę przez cały czas. Nigdy wcześniej jego dłoń nie
była dla mnie taką ostoją i taką gwarancją spokoju, jak właśnie w tamtej
chwili. Wszyscy rozglądali się w około, kiedy tylko coś chrupnęło, albo wzbiło
się nagle w powietrze, ale ja nie reagowałam na te dźwięki. Po prostu mocno
trzymałam dłoń mojego męża i skupiałam się na cieple jakie z niej
promieniowało. Miałam przyjemne wrażenie, że to ciepło przechodzi przez moją
dłoń, rękę, a stamtąd aż do serca, a dzięki temu rozgrzewa się całe moje ciało.
Nigdy nie byłam spokojną osobą. Miałam demony przeszłości, z którymi się nie
uporałam i wiedziałam, że tak naprawdę nigdy się nie uporam, a mimo to w tamtej
chwili czułam nieopisany spokój.
-Dziwny ten las.-
powiedziałam, kiedy przyjrzałam się gęsto rosnącym drzewom. Z runa leśnego
unosiła się mgła, a blade promienie słońca ledwo przesiąkało przez gęste
listowie.
-Rośnie na glebie
wulkanicznej bogatej w substancje odżywcze. Nic dziwnego, że roślinność jest tu
tak bujna.
-Stąd pomysły na
samobójstwa? Przez klimat lasu?- zapytałam niepewnie.
-Nie. Samobójstwa
stały się tu popularne po opublikowaniu dwóch książek autorstwa Seichō
Matsumoto, Pagoda fal oraz Kuroi Jakai. Obie
książki opowiadają o przypadkach popełnienia samobójstwa w tym lesie. Jednak
wysyp samobójstw zaczął się dopiero w roku 1993 po opublikowaniu książki kompletny
poradnik samobójstwa. Na nasze nieszczęście las podano tam jako
idealne miejsce do tego typu rzeczy. Jednak Las Aokigahara złą sławę ma od
dawna. W przeszłości ponoć odprawiano tu rytuały związane ze złymi duchami.
Istnieją też historie, że składano tu ofiary. Gleba wulkaniczna jest bardzo
kiepska do poruszania się, więc ciała samobójców są znajdowane w stanie
zaawansowanego rozkładu, lub jako resztki posiłku zwierząt żyjących w tym
miejscu.- powiedział przewodnik i wskazał ręką na ścianę lasu po naszej prawej
stronie.- Ludzie, którzy kiedyś zgubili się w tym miejscu i na ich szczęście
zostali odnalezieni, mówią, że widzieli białe postacie przemykające pomiędzy
drzewami. Postaci te nie miały twarzy, nie odzywały się. Nie wiem, czy
zauważyliście coś specyficznego w tym lesie?
-Nie ma tu żadnych
ptaków. Nie słychać żadnych dźwięków. Nie czuję też powiewu wiatru.- powiedział
Gaara, a ja zdałam sobie sprawę z tego, że mówił prawdę.
Od czasu, kiedy weszliśmy do lasu
Aokigahara nie usłyszałam nawet jednego ptasiego śpiewu. Żadnego dźwięku oprócz
strzelania gałęzi, na które któreś z nas przypadkiem nadepnęło. Całe moje ciało
kleiło się od potu, z powodu okropnej wilgoci, ale korony drzew, tak samo jak
same drzewa, rosły tak gęsto, że jedynym podmuchem wiatru, który czułam, był w
tamtej chwili gorący oddech Gaary na moim policzku.
-Las powoduje, że
ludzie, którzy zbaczają ze szlaków szaleją. Z powodu dużej ilości żelaza w
glebie kompasy nie działają, a elektronika wariuje. Nawet jeśli ludzie chcą w
jakikolwiek sposób uzyskać pomoc, nie są w stanie. Właśnie dlatego las ten ma
tak złą sławę.
Kiedy w końcu zajęliśmy miejsce w
knajpce na terenie parku miałam dość parszywy humor. Gaara poszedł złożyć
zamówienie, a ja zajęłam mu miejsce obok siebie. Oparłam łokcie na stole, a
potem oparłam na rękach swoją głowę. Ciężko westchnęłam.
-Sara, wszystko
dobrze? Wyglądasz trochę kiepsko.- powiedział Naoki i zajął miejsce po mojej
lewej stronie.
-Jestem już trochę
zmęczona. Cieszę się, że wracamy do domu po obiedzie.- mruknęłam i zaczęłam
masować sobie kark.
-To dlatego, że
wcześnie dzisiaj wstałaś co?
-Raczej dlatego, że
całą noc nie spałam.
-Bezsenność?-
zapytał, a ja zaczęłam się śmiać.
-Gaara.- posłałam
Naokiemu promienny uśmiech, a on natychmiast sposępniał.
-Powinienem był się
domyśleć, że Gaara nie daje ci spać...- powiedział, a potem zamilkł i więcej
się do mnie nie odezwał.
Kiedy mój mąż przyszedł z jedzeniem
dla mnie i dla siebie zrobiłam wielkie oczy widząc, co mi zamówił.
-Takoyaki! Dawno
ich nie jadłam.- klasnęłam w dłonie i dałam Gaarze buziaka w ramach
podziękowania.- Co ty masz?
-Duszone języki. Te
są obłędne. Chcesz spróbować?- zapytał i chwycił w pałeczki kawałek mięsa, a
potem mi podał. Mięso rzeczywiście było pyszne. Kruche, dość pikantne.
-Pyszne! Daj
jeszcze. Podzielę się takoyaki!- wyszczerzyłam się do Gaary, a on zaczął się
śmiać.
-Ej, G. Mogę zadać
ci pytanie?- zapytał Dominic. Gaara kiwnął głowa, ale nadal droczył się ze mną,
karmiąc mnie.- Skąd wiedziałeś, że Sara to ta?
-No, kochanie.
Powinniśmy wydrukować sobie odpowiedzi na karteczce i podawać je ludziom.-
zaśmiałam się.
-Masz rację. Cóż.
Poznałem Sarę dzięki mojemu przyjacielowi, który jest jej kuzynem. Poznaliśmy
się, kiedy byłem w ostatniej klasie liceum, Sara szła do trzeciej klasy. To było
w wakacje. Zakochałem się w niej, kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy, a ona
się do mnie uśmiechnęła. Poczułem się jak porażony. Wtedy zrozumiałem, że chcę
z nią być. I robiłem wszystko, żeby Sara się ze mną umówiła. Poszliśmy na
pierwszą randkę, gdzie zobaczyłem ją w pięknym szafirowym kimono i wtedy
wiedziałem. Potem zaczęliśmy być ze sobą, pewne wydarzenia sprawiły, że się
zaręczyliśmy i tak oto żyjemy sobie szczęśliwie...
-Dość często się
kłócicie.- dogryzł Naoki.
-Kłócimy, ale to
nie zmienia faktu, że kocham mojego męża, a on kocha mnie, Naoki. Związki bez
kłótni byłyby jak sad bez deszczu. Nic by nie wyrosło. Kłótnie są potrzebne, a
my dzięki nim rozumiemy jak bardzo się kochamy. Jedna kłótnia jest warta
następnych dni śmiechu. Kocham mojego męża nawet wtedy, kiedy mnie wkurza.-
poczułam dłoń Gaary w swojej.
-Czy jest coś co
mogłoby w jakikolwiek sposób zmącić waszą miłość?- niespodziewanie zapytała
Lilian.
-Nie. Nie ma
niczego, co mogłoby sprawić, że zwątpię w mojego męża.- powiedziałam twardo.
-Oprócz innej
kobiety. Przekonaliśmy się o tym na urodzinach Gaary.- znowu dogryzł Naoki.
-To było pół roku
temu, Naoki. Teraz myślę już trochę inaczej. Gaara dał mi wystarczająco dużo
powodów do tego, abym wiedziała, że nie myśli o innych kobietach. I to w zupełności
mi wystarczy.
-Zobaczysz, Saro. Przyjdzie kiedyś taki dzień, że nawet twoja miłość do
Gaary osłabnie, a wtedy zrozumiesz, że pewnych kłótni i rzeczy nie da się w
żaden sposób przeskoczyć.- ton Naokiego w żaden sposób nie wskazywał na to, że
była to groźba, ale spojrzenie jakim mnie obdarzył w tamtym momencie jasno
dawał mi do zrozumienia, że to on może być ta groźbą, a ja głośno przełknęłam
ślinę.
Komentarze
Prześlij komentarz