Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 45


Po pierwszym tygodniu pobytu Anglików w Tokio dostawałam szału. Dlaczego? Dlatego, że mojego męża nie było w domu od rana do nocy. I to dosłownie. Wychodził około siódmej rano i wracał grubo po północy.
            Kiedy w niedzielę wychodził z domu trochę później niż normalnie, udało mi się go złapać, i to w dosłownym sensie, w łazience. Stał przed lustrem i golił się. Był ubrany w ciemne jeansy, które zwisały mu z bioder.
            Uśmiechnął się, kiedy zobaczył mnie w lustrze. Z pianą na twarzy wyglądał jak młoda wersja Świętego Mikołaja.
-Dzień dobry.- powiedział.
-Dzień dobry.- odburknęłam, a potem podeszłam do zlewu i opłukałam twarz zimną wodą. Kiedy wycierałam ją ręcznikiem poczułam ręce mojego męża wokół talii. Pocałował mnie w ramię i mocno wtulił twarz w moją szyję.
-Dawno nie miałem okazji cię tulić.- mruknął, a ja poczułam jak woda z jego brody ścieka po ścieżce wzdłuż mojego kręgosłupa.
-Gaara, woda ścieka ci z twarzy, wytrzyj się.- omal nie warknęłam i podałam mu ręcznik. Zmarszczył czoło, a potem bez słowa wytarł twarz i odwrócił się w stronę zlewu.
-Nie ma chyba sensu pytać co się stało, co?- zapytał nawet na mnie nie patrząc.
-Straciłam męża na rzecz Angielskich studentów i studentek z Cambridge. To się stało. Pójdę przygotować ci śniadanie.- wzruszyłam ramionami i szybko odwróciłam się na pięcie.

            Kiedy ubierałam na siebie dresy Gaara mocno mnie objął. Zaczęłam się wyszarpywać, ale on mnie nie puścił, tylko jeszcze mocniej przycisnął do siebie.
-Puść mnie, bo za chwilę coś ci zrobię.- warknęłam.
-Nie puszczę. Sądząc po twoim nastroju następnym razem pozwolisz się dotknąć dopiero po tym jak oni wyjadą, więc muszę teraz wykorzystać okazję. Potrzebuję tylko słodkiego buziaka i daję ci spokój na najbliższe trzy tygodnie.
-Spadaj z tym buziakiem. Jesteś ostatnim facetem na świecie, któremu chcę dać buziaka, więc lepiej...- zaczęłam, ale Gaara chwycił moją twarz, a potem przyciągnął do siebie i pocałował. Zakręciło mi się w głowie, kiedy jego usta dotknęły moich, a moje kolana się ugięły.
            Przesunęłam dłońmi po bokach Gaary, aż do linii spodni. Wsunęłam palce w szlufki i dosłownie przyciągnęłam Gaare do siebie.
-Skoro jestem ostatnim facetem, którego chcesz całować, wolę nie wiedzieć jak będziesz całować resztę.- powiedział, kiedy ciężko dysząc oderwał się ode mnie. Posłał mi spojrzenie przesycone pożądaniem.
-Wyjdę dzisiaj z domu i będę całować każdego napotkanego faceta. Wtedy ci powiem.- mruknęłam.
-W takim razie pozabijam dzisiaj połowę Tokio. Tylko ja mogę całować cię tak, że chcesz więcej.- uwielbiałam, kiedy w chwilach zazdrości włączała mu się ta niezbita pewność siebie.
-Nie bądź taki pewny. Nic nie mówię, że mam ochotę na więcej.- przewróciłam oczami, a Gaara wykrzywił usta w uśmiechu. Przejechał dłonią po moim krzyżu, łopatkach, a potem wplótł palce we włosy. Drugą rękę przesunął na mój krzyż i mocno przyciągnął mnie do siebie. O dziwo, był podniecony, a ja zmarszczyłam brwi.
-Ale ja mam.- wyszczerzył się do mnie.
-Ty za dziesięć minut powinieneś być u wujka po studentów z Anglii. Więc zapomnij.- położyłam mu dłonie na klatce piersiowej i odsunęłam na krok w tył.
-Kiedy znajomi dowiedzą się, że staram się przedłużyć swój ród wybaczą mi to, że się spóźnienie.- westchnęłam z irytacją.
-Gaara, powiedziałam nie. Daj sobie spokój. Nie mam ochoty na seks. Całymi dniami nie ma cię w domu, siedzisz z Anglikami, nawet nie chce ci się wysłać mi głupiego sms'a z pytaniem co u mnie i inne. Wiem, że masz obowiązki wobec swojej uczelni, wobec opiekuna roku, wobec tych studentów. Dlatego póki co inne obowiązki nie wchodzą póki co w grę. A seks liczy się jako obowiązek małżeński. Dlatego póki co nie będziemy się kochać.
-Przez następne trzy tygodnie? Chyba żartujesz?!- omal nie krzyknął.
-Nie. Nie żartuję.
-Co ja znowu zrobiłem, że się na mnie wściekasz? Wiesz dobrze, że muszę spędzać czas z Anglikami, bo takie dostałem zadanie.
-Dlatego ja póki co nie będę wchodzić ci w drogę. Chcę, żebyś spełniał swoje obowiązki należycie. Skoro nie masz czasu na to, żeby spędzić ze mną choć dwóch trzech godzin wieczorem, uważam, że twoje obowiązki są tak wielkie, że nie ma tam miejsca dla twojej żony.
-Boże, Sara! Przestań znowu tworzyć sobie problemy, których nie ma! To, co robię to po prostu moje obowiązki! Ty jesteś moją żoną i jesteś najważniejsza dla mnie. Jeśli tak bardzo chcesz wrócę do domu wcześniej. Pójdziemy na kolację i spędzimy ze sobą cały wieczór!
-Wieczorem wychodzimy z dziewczynami na miasto. Powiedziały, że szkoda, żebym siedziała w niedzielę w domu, kiedy ty będziesz zajęty.- powiedziałam.
            Gaara przeczesał włosy palcami i westchnął.
-Dobrze. W takim razie powiedz mi, kiedy masz wolny dzień. Chciałbym zabrać cię gdzieś na kolację.
-Gaara, dzisiaj mam urodziny. Dzisiaj kończę dwadzieścia lat.- powiedziałam i poczułam jak pod powiekami zbierają mi się łzy.
            Po minie Gaary jasno zrozumiałam, że zapomniał. Zapomniał o moich urodzinach, na które obiecał mi dwadzieścia nieprzyzwoitych rzeczy.
-Rozumiem. A teraz przepraszam, ale muszę przygotować ci śniadanie i jedzenie na cały dzień. Mogę się założyć, że znów wrócisz w nocy...- ledwo wydukałam i obracając się na pięcie szybko wyszłam z pokoju.

            Kiedy brałam prysznic po prostu się popłakałam. Byłam tak zirytowana faktem, że mój mąż zupełnie zapomniał o moich urodzinach, że miałam ochotę krzyczeć na całe gardło. Gaara zawsze był bardzo ambitny, zawsze piął się wysoko. Wiedziałam, że wychodząc za niego, zwłaszcza w czasie, kiedy ja pisałam maturę, a on rozpoczynał pierwszy rok studiów, będzie to czas intensywny. Zdawałam sobie sprawę z tego, że prawo było cholernie ciężkie, że wymagało dużej ilości czasu na naukę. Jednak nie sądziłam, że nawet w wakacje Gaara nie będzie miał dla mnie tyle czasu. A już na pewno nie, że zapomni o moich urodzinach.

            Kiedy wieczorem ubrałam się w jeansy, top na ramiączkach i szpilki miałam parszywy humor. Przykleiłam sobie sztuczny uśmiech na usta i zeszłam do salonu, gdzie czekała na mnie Sakura.
            Ona sama miała parszywy humor. Mój kuzyn wyjechał do Kobe równo pierwszego lipca. Na szczęście przed wyjazdem pogodził się z Sakurą. Jednak pomimo tego Saki była w parszywym humorze właśnie dlatego, że Sasuke z nami nie było.
-Nie wyglądasz jak ktoś, kto cieszy się na imprezę urodzinową w towarzystwie koleżanek.
-Jakby twój mąż zapomniał o twoich urodzinach też nie miałabyś ochoty na zabawę.- mruknęłam.
-Gaara zapomniał o twoich urodzinach?!- Sakura zerwała się na równe nogi.
-Tak. Zapomniał. Cały dzień spędzi dzisiaj z Anglikami z wymiany.- walczyłam ze łzami.- Cóż, studia są ważniejsze póki co. Cieszę się, że chociaż wy zajmiecie mój czas, bo inaczej spędziłabym pierwszy dzień pełnoletności w piżamie i z kubłem lodów.
-W takim razie chodź. Dobrze byłoby żeby dziewczyny za długo na nas nie czekały.- Sakura wyciągnęła do mnie rękę, a ja chwyciłam ją, czując jednocześnie jej wsparcie.

            Do klubu zajechałyśmy samochodem Ino. Jednak nie był to klub, do którego zawsze chodziłyśmy.
-Dlaczego idziemy do tego klubu? Zawsze chodziłyśmy do innego- mruknęłam, kiedy Saki pociągnęła mnie za rękę do głównego wejścia.
-Skończyłaś dwadzieścia lat. Masz wstęp do tego klubu od dnia dzisiejszego. Musisz jeszcze jutro iść do urzędu złożyć wniosek o dowód osobisty. Ale to jutro. Dzisiaj, jest dzisiaj. Bawmy się i zapomnijmy o całym świecie.- Sakura posłała mi najbardziej promienny uśmiech, jaki kiedykolwiek u niej widziałam.

            Kiedy weszłyśmy do klubu uderzyła we mnie głośna muzyka i zapach spoconych, wyperfumowanych ciał. Czułam piwo, sake i całą masę innych zapachów w powietrzu.
-Tam jest nasza loża! Chodźmy!!!- Saki próbowała przekrzyczeć głośną muzykę. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła w stronę schodów.
            Przeszłyśmy przez czerwone kotary i znalazłyśmy się w oddzielonym od reszty pomieszczeniu z czarnymi skórami i przeszklonym stołem. Muzyka była tu znacznie cichsza, ale podłoga i tak drżała od basów.
-Dobra, to co? Kamikaze dla wszystkich?- zapytała Sakura, a dziewczyny pokiwały głowami.-Saro, poczekaj tu na nas w takim razie. My pójdziemy do baru i złożymy zamówienie.- Sakura wyjęła kartę płatniczą z portfela.
-Poczekaj, dam ci gotówkę
-Nie ma takiej opcji!!! To twoje urodziny! Popatrz sobie na ludzi w dole! Może znajdziesz jakiegoś przystojniaka, z którym postanowisz zgrzeszyć i zapomnieć o tym, że jesteś mężatką!!!- krzyknęła na odchodne Sakura, a ja przewróciłam oczami.
-Na pewno nie zapomnę...- mruknęłam i oparłam dłonie na metalowej barierce.

            Oglądałam ciała wijące się w tańcu. Kolorowe światła odbijały się od biżuterii, cekinowych sukienek, ozdób we włosach. Moja obrączka lśniła w wirze kolorowych świateł, kiedy trzymałam dłonie na balustradzie i starałam się wypatrzeć dziewczyny. Kiedy gdzieś w tłumie mignęły mi czerwone włosy moje serce zabiło jak szalone. Jednak po chwili szybko zaczęłam kręcić głowa na boki. Była 21. Gaara na pewno nadal siedział w bibliotece, a ja miałam dziwne wyrzuty sumienia z powodu tej głupiej awantury w pokoju z rana.
-Boże, czasem jestem bardzo niewdzięczną suką.- westchnęłam i ukryłam twarz w dłoniach. Dalej oglądałam ludzi w dole i wypatrywałam dziewczyn.

            Kiedy w pewnym momencie poczułam czyjeś dłonie na swoich, a potem ktoś dosłownie nakrył mnie swoim ciałem omal nie zaczęłam krzyczeć. Byłam sama, na drugim piętrze, gdzie nikt nie mógł mnie zobaczyć ani usłyszeć. Spojrzałam na dłonie oprawcy, a kiedy dostrzegłam znajome szczupłe palce i platynową obrączkę na palcu, odetchnęłam.
-Kurwa mać, Gaara!!! Nigdy więcej tak nie rób!!!- wrzasnęłam i szybko odwróciłam się do mojego męża, który wyszczerzył się do mnie.
            Gaara był ubrany w białą koszulę i czarne jeansy, które założył z rana. Miał zmierzwione włosy, rumieńce na policzkach i błyszczące oczy. Bez żadnego słowa przyciągnął moją twarz do siebie, a potem namiętnie mnie pocałował. Jęknęłam, a w miarę tego, jak pogłębiał pocałunek, moje ręce zaczęły błądzi wzdłuż jego boków, a ciało drżało.
            Ledwo się od niego oderwałam. Dyszałam jak po ciężkim biegu. Usta Gaary były opuchnięte od pocałunku, a rumieńce na policzkach jeszcze się powiększyły.
-Co tu robisz?- zapytałam, a mój głos zabrzmiał jak tłuczone szkło.
-Moja żona ma dzisiaj urodziny.- stwierdził.
-Myślałam, że zapomniałeś o moich urodzinach. Byłeś ostatnio tak zajęty...- Gaara znowu mnie pocałował.
-Mówiłem ci już, że jesteś dla mnie najważniejsza. Nie obchodzi mnie, że są u mnie goście z Anglii. Jesteś na pierwszym miejscu. Obiecałem ci dwadzieścia nieprzyzwoitych rzeczy na dwudzieste urodziny. Jednak kiedy rano chciałem zacząć, usłyszałem, że z seksu nici. Wolałem nie próbować dalej.- zaczęłam się głośno śmiać, a z moich oczu poleciały łzy. Wspięłam się na palce i musnęłam usta Gaary.
-Przepraszam... Za to rano.
-W tej chwili żyjemy tym, co dzieje się teraz. Chodź. Chcę z tobą zatańczyć. Dawno nie miałem do tego okazji.

            Gaara mocno mnie do siebie tulił, a jego ciało powoli ocierało się o moje. Czułam twarde mięśnie klatki piersiowej i brzucha na swoich plecach, a za każdym razem kiedy je napinał, tworzyły zagłębienia i wypukłości. Otarł się o moje pośladki, a ja jęknęłam z podniecenia. Sięgnęłam do tyłu i splotłam dłonie na karku mojego męża. Gaara z kolei położył mi dłonie na udach, a potem zaczął przesuwać je w górę mojego ciała. Kiedy objął piersi, wplotłam mu palce we włosy i przyciągnęłam do namiętnego pocałunku.
            Mieliśmy już lekko wypite dzięki szotom, które przyniosły dziewczyny, i to zdecydowanie przesunęło moje granice moralności. Gaara mruknął zadowolony w moje usta.
-Mam dziwne wrażenie, że dzisiejsza noc będzie bardzo namiętna.- powiedziałam z wargami na jego wargach. On tylko się zaśmiał.
-Każda nasza noc jest namiętna. To teraz chciałbym dowiedzieć się jak moja piękna żona się czuje? Skończyłaś dwadzieścia lat, okres dzieciństwa się skończył.- powiedział, a potem obrócił mną w tańcu.
-Mam wrażenie, że skończył się rok temu, kiedy oficjalnie staliśmy się małżeństwem.- zaśmiałam się, a potem zderzyłam z twardym torsem Gaary. Kiedy spojrzałam na niego czas się zatrzymał.
            Spoglądałam na mojego męża. Na faceta, którego jak głupia kochałam całym sercem. Próbowałam zapamiętać każdy szczegół, nawet najmniejszy. Choćby to, że w ciągu dwóch lat w kącikach jego oczu pojawiły się drobniutkie zmarszczki od śmiechu. Lub to, że w zależności od nastroju jego oczy zmieniały kolor. Teraz były jasne i przejrzyste jak szkło. Rysy jego twarzy zmieniły się. Straciły dziecięcą miękkość, stały się bardziej męskie, nieco kanciaste. Kości policzkowe były mocniej zaostrzone, tak samo jak podbródek i kości żuchwy. Twarz chłopca, w którym się zakochałam, stała się teraz twarzą młodego mężczyzny. Jedyną rzeczą, która nie zmieniła się w ciągu tych dwóch lat było jego uczucie, które- równie silne co dwa lata temu- nadal w nim widziałam.
-Jesteś piękny, wiesz?- wypaliłam, a Gaara zmarszczył czoło. Zatrzymaliśmy się w tańcu.
-A ciebie co wzięło na takie wyznania?- zaśmiał się, kiedy skonsternowanie ustąpiło miejsca rozbawieniu.
-Po prostu. Jesteś piękny. Nie chodzi mi nawet o to, że jesteś przystojny, bo jesteś, czasem chyba aż za bardzo zdaję sobie z tego sprawę. Ale ty... Twój charakter, twoja miłość do mnie... Wszystko to jest piękne. Za to cię kocham.- powiedziałam, a potem przytuliłam się do niego.
- To chyba najpiękniejsze co do ciebie usłyszałem w ciągu całego naszego burzliwego związku, Saro Sabaku.- poczułam jego dłoń na swoich włosach. Westchnęłam, kiedy moje serce dosłownie zatrzepotało jak skrzydełka motyla.
-Mam nadzieję, że będę częściej cię tak zaskakiwać.- spojrzałam na niego maślanym wzrokiem, a on przytulił mnie tak mocno, że niemal stopiliśmy się w jedno.

            Kiedy wróciliśmy do domu było grubo po czwartej rano. Niebo na horyzoncie przybierało kolor bladego różu, a ulice były puste i ciche. Gaara zaczął całować mnie już w progu domu, a Sakura widząc to prychnęła.
-Zostawiam was, gołąbeczki. Tylko nie bądźcie zbyt głośno. Wasi wujkowie na pewno nie będą za szczęśliwi jeśli obudzicie ich w taki sposób..- przesłała nam całusa, a potem pognała do pokoju.

            My z kolei przewróciliśmy się na kanapę w salonie i zaczęliśmy zrzucać z siebie ubrania bardzo szybko.
-To co pani Sabaku, gotowa na pierwszy punkt z listy dwudziestu najbardziej niegrzecznych?- zapytał Gaara, kiedy nagi pochylał się nad moją twarzą na kanapie w salonie.
-Zastanawiam się dlaczego jeszcze nie zacząłeś.- wyszczerzyłam się do niego, a potem podparłam się na łokciach i wyciągnęłam szyję, żeby go pocałować.

            Kiedy dwa dni później nadal celebrowaliśmy dwadzieścia niegrzecznych pomysłów, nieoczekiwanie odwiedzili nas studenci z Anglii. Co prawda zapowiedzieli Gaarze, że z okazji wakacji chcieliby również skorzystać z atrakcji turystycznych, ale nie spodziewałam się tego, że pojawią się w ósemkę pod naszym domem. Łącznie z Naokim, Ryu i Haku.
            Otworzyłam im rozchełstana od porannego seksu, który skończyłam z Gaarą dosłownie chwilę przed ich przyjściem. Ubrana tylko w jego koszulę, w dodatku krzywo zapiętą, zamarłam, widząc gości na progu. Poczułam się naga.
-Cześć!!! Przyszliśmy nie w porę?- zapytał Ryu z szerokim uśmiechem na ustach. Zamrugałam kilka razy zanim w ogóle odzyskałam język w gębie.
-Hej... Eee... Co wy tu robicie? Jest dziewiąta rano.- powiedziałam i dla pewności spojrzałam na duży zegar ścienny wiszący w salonie.
-Och, no wiesz. Uznaliśmy, że skoro są wakacje, to dobrze byłoby zabrać naszych gości na plażę. Jeden dzień bez nauki nas nie zbawi, a...
-Kochanie, kto przyszedł?!- ze szczytu schodów dobiegł do mnie głos Gaary. Obejrzałam się na niego. Miał na sobie dresowe spodnie. Odetchnęłam, ponieważ nie był nagi.
-Cześć Gaara-kun!!!- krzyk Ryu poniósł się po całym domu.
-Ryu?! A co wy u licha robicie u nas w domu?!

            Razem z Gaarą wpuściliśmy gości do salonu, gdzie po prostu zaproponowaliśmy im kawę. Mój mąż poszedł ze mną do kuchni, gdzie szybko wyciągaliśmy z szafek kubki, cukier, puszkę z kawą, a ja wyjęłam mleko z lodówki. Kiedy czekaliśmy aż woda się zagotuje Gaara przycisnął mnie biodrami do kuchennego blatu i pocałował.
-Przepraszam cię za ten nalot z rana. Nie miałem pojęcia, że będziemy mieli gości.- zaśmiałam się.
-Ja się nie gniewam. Poranek przed ich przyjściem należał zdecydowanie do bardzo udanych.- powiedziałam z niegrzecznym uśmiechem.
-Zdecydowanie moja kochana żono. Muszę ci przyznać, że w dziedzinie seksu oralnego zdobywasz złoty medal.- Gaara znowu mnie pocałował, a jego dłonie powędrowały na moje uda. Podsadził mnie i wygodnie usadowił na blacie. Rozchylił mi uda i stanął pomiędzy nimi.- Przypomnij mi ile niegrzecznych rzeczy już zrobiliśmy?
-Łącznie z dwanaście. Zostało jeszcze osiem.- powiedziałam, kiedy odsunęłam się od Gaary dosłownie na kilka milimetrów.
-Myślisz, że szybki numerek na blacie w kuchni, kiedy w każdej chwili ktoś może tu wejść zalicza się do niegrzecznych rzeczy?- zapytał mój mąż, a ja kiwnęłam głową.
-Zdecydowanie należy do niegrzecznych rzeczy, panie Sabaku.- drgnęłam, kiedy Gaara przesunął dłonie na moje biodra i zaczął masować moją skórę okrężnymi ruchami.
-W takim razie koniecznie musimy spróbować.- powiedział, a jego oczy błyszczały dziko. Źrenica niemal zajęła tęczówkę. Gaara pocałował mnie, a ja westchnęłam w jego usta. Kiedy zaczął pogłębiać pocałunek, od drzwi do kuchni doszło do nas chrząknięcie ze zniecierpliwienia.
-Nie wiem jak wy, ale u mnie w domu kultura zabrania czegoś takiego.- wyjrzałam zza ramienia Gaary.
            Naoki stał oparty o ścianę i wpatrywał się w nas poirytowanym wzrokiem.
-Nie wiem, jak u ciebie w domu, Naoki, ale w naszym kultura nakazuje pukać, kiedy drzwi są zamknięte. Nie wiem, czy wiesz, ale mogłem teraz ostro rżnąć moją żonę na tym blacie, a nie sądzę żebyś chciał to oglądać. Wiesz, Sara raczej przestaje być grzeczna, kiedy jest napalona. Mógłbyś zastać nas z moją głową między jej udami, czy coś.- poczułam, że zaczynam rumienić się od stóp po czubek głowy.
-Zdecydowanie wolałbym zaoszczędzić sobie tego widoku. Chociaż dzika kotka jak Sara na pewno byłaby ciekawym widokiem. Choć zdecydowanie z innym kocurem... Chciałem zapytać, kiedy podacie kawę.- w tym momencie czajnik zaczął gwizdać.
-Za dwie minuty ją podamy. Wróć do gości i czekaj na nas.- przełknęłam ślinę i powoli zeszłam z blatu żeby wyłączyć wodę.

            Kiedy sypałam drugą z kolei łyżeczkę do jednego z kubków, Gaara pocałował mnie w czubek głowy.
-O czym myślisz?
-Mogłeś podarować sobie ten tekst z twoją głową między moimi udami. Myślałam, że spalę się ze wstydu.- powiedziałam i zaczęłam wymachiwać mu palcem przed twarzą.
-Fakt. Mogłem powiedzieć, że mógł cię zastać na kolanach z głową na wiadomej wysokości.
-Gaara!- pisnęłam.
-Żartuję. W życiu bym tak nie powiedział. Ale nie powiesz mi, że moja pobudka z rana ci się nie podobała.- Gaara wytknął mi język, a ja szybko go złapałam.
-Wiesz doskonale, że była cholernie dobra. I nie wytykaj języka. Wolę, kiedy używasz go w inny sposób w stosunku do mojej osoby.

            Kiedy pozanosiliśmy kawę do salonu, Gaara kazał mi iść wyszykować, on z kolei zrobił to, kiedy ja zeszłam do salonu. W sukience i mokrych włosach nie czułam się zbyt pewna siebie. Usiadłam na kanapie obok Ryu i sięgnęłam po swój kubek z kawą.
-Sara-chan, kiedy macie z Gaarą rocznicę ślubu?- zapytał nieoczekiwanie.
-Szesnastego sierpnia, Ryu. Rok temu Gaara chyba wspominał tobie, Naokiemu i Marie kiedy się pobieramy.
-Wyleciało mi z głowy. No więc teraz powiedz jak się czujesz jako żona?- zaśmiałam się na to pytanie.
-Cudownie. Gaara to moja najlepsza decyzja podjęta w życiu.- uśmiechnęłam się pod nosem i mocniej objęłam kubek z kawą.
-Szykujecie coś ekstra, co?- Ryu szturchnął mnie ramieniem, a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Nic mi nie wiadomo. Sądzę, że podróży poślubnej na Seszele nic nie pobije, ale nawet jeśli spędzę ten dzień w domu, oglądając filmy, jakoś nie będę płakać. Mój mąż wynagradza mi wszystko.
-Na którym roku studiów jesteś?- potrzebowałam chwili, żeby przetłumaczyć sobie na japoński to, co powiedział kolega z Cambridge.
-Na pierwszym. Zaczęłam studia w kwietniu w tym roku.- powiedziałam.
-Zaraz... Jesteś mężatką od roku i jesteś dopiero na pierwszym roku studiów? Ile miałaś lat, kiedy brałaś ślub?- chłopak szybko przekalkulował sobie, że byłam zdecydowanie za młoda.
-Miesiąc po dziewiętnastych urodzinach. Chcieliśmy pobrać się szybciej, ale nie daliśmy rady. Gaara zaczynał studia, ja ostatni rok szkoły, więc postanowiliśmy wziąć ślub w wakacje, kiedy czas był bardziej odpowiedni, a my mieliśmy więcej czasu, żeby wszystko załatwiać. Poza tym Gaara jeszcze przed ślubem chciał mnie przedstawić swojej rodzinie na Okinawie. Wszystko działo się w odstępstwie tygodni.
-Ten pierścionek na twoim placu to zaręczynowy?- zapytała Angielka, a  ja kiwnęłam głową. -Wow. Twój mąż ma gest. Widziałam podobny w Londynie. Kosztował ponad trzy tysiące funtów!- zatkało mnie. Przysięgam zatkało.
Ponad trzy tysiące funtów dawały prawie pół miliona jenów!!!
-Też mi coś. Pół miliona jenów. Ja dla Sary wydałbym nawet i pięć milionów jenów, gdyby tylko mnie o to poprosiła.
-Masz pecha Naoki, bo moja żona nie jest dziewczyną, która leci na pieniądze. Nie chciała przyjąć ode mnie tego pierścionka. Nazwała mnie nawet szalonym za to, że w ogóle go kupiłem.- Gaara wszedł do pokoju ubrany z jeansy i białą dopasowaną koszulkę. Wciągnęłam powietrze z sykiem, kiedy go zobaczyłam.- Przy okazji, kochanie. Po twoich urodzinach byliśmy tak zajęci sobą, że zupełnie zapomniałem dać ci prezent. Znalazłem go dzisiaj w marynarce.
            Gaara przeszedł przez pokój z gracją godną pantery. Stanął za mną i nałożył mi na szyję zimny wisiorek z białego złota z pojedynczym brylantem. Zacmokałam z dezaprobatą.
-Na rocznicę ślubu kupisz mi klejnot wielkości pięści?
-Nie. Lecimy na Filipiny na calutki tydzień. To miała być niespodzianka, ale wolę ci powiedzieć już teraz. Na wszelki wypadek, żebyś nagle nie wyskoczyła mi informacją, że jednak nie masz czasu.- myślałam, że oczy wypadną mi z oczodołów.
-Na... Filipiny?- wydukałam ledwo.
-Tak. Chyba, że chcesz gdzieś indziej. Mów. W razie czego przebukuję bilety. Więc gdzie? Hawaje? Mauritius? Madagaskar? Guam? Malediwy? Może Karaiby? Bali? No chyba, że chcesz znowu jechać na Seszele? Wtedy po prostu zadzwonię do znajomego wujka, który ogarniał nam wyjazd na podróż poślubną.- Gaara jakby od niechcenia zaczął machać ręką, a ja dalej wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem.
            Filipiny. Mój mąż planował zabrać mnie na Filipiny!!!
-Czy mówiłam ci już, że jesteś najbardziej świrniętym mężem w historii świrniętych mężów?- zapytałam niepewnie, a Gaara uśmiechnął się do mnie.
-Nie. Dzisiaj jeszcze tego nie słyszałem.
-Sara-chan, mogę coś powiedzieć? To jest obłędne! Totalnie obłędne! O mamo, Filipiny! Toż to Raj na Ziemi!!! Sara, odstąp go! Błagam odstąp mi swojego męża!!!- zachwyt Ryu sprawił, że zaczęłam się śmiać.
-Nie, Ryu. Nie oddam ci go. Nikomu go nie oddam. On jest mój. Tylko mój.- powiedziałam, a potem z uśmiechem spojrzałam na Gaare, który odwzajemnił moje spojrzenie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8