Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 56
Kiedy wysiadłam z
samochodu uderzyło we mnie mroźne powietrze. Śnieg zaskrzypiał mi pod nogami.
Odetchnęłam głęboko i przyjrzałam się budynkowi, który był naszym hotelem.
Składał się z dwóch budynków, każdy
z nich był pięciopiętrowy z czerwoną dachówką. Ludzie wychodzili i wchodzili
głównym wejściem ubrani w kombinezony zimowe. Głośno rozmawiali i śmiali się.
Poczułam na ramieniu mocny chwyt, a
potem szept do ucha.
-I jak ci się
podoba, kochanie?- zapytał Gaara, a ja spojrzałam na niego.
-Póki co jestem
zachwycona. Zobaczymy jak będzie, kiedy znajdziemy się już w naszych pokojach,
a potem wypijemy kakao, zjemy ciasto i pójdziemy spać.- powiedziałam, a mój mąż
zaczął się śmiać.
-Myślałem, że
powiesz coś w stylu, że nie możesz się doczekać, aż znajdziemy się sami w
pokoju, żeby przetestować łóżko, w którym przez ten tydzień będziemy spać.-
mruknął mi na ucho, a ja obdarowałam go promiennym uśmiechem.- Mam dziwne
wrażenie, że myślałaś o tym, tylko głośno nie powiedziałaś.
-Nie. Nie myślałam
do czasu, aż o tym nie powiedziałeś. Teraz moje myśli zaprząta głównie to.-
powiedziałam słodko, a potem odwróciłam się na pięcie, odnalazłam wzorkiem
Sakurę, która również wysiadła już z auta i zawołałam ją- Saki! Chodź, weźmy
nasze bagaże i chodźmy zobaczyć hol w środku!!!
Chłopcy kazali nam zostawić walizki,
tak więc wszystkie jak jeden mąż pognałyśmy do holu hotelu. Od progu powitała
nas bordowa wykładzina i jasne ściany. Przy kontuarze siedziało dwóch
chłopaków, którzy rozmawiali przez telefony i pilnie notowali coś w grubych
księgach gości.
-Wow! Wujek Gaary
to wie jak zadowolić gości!- powiedziała Ino i z zachwytem rozglądała się po
holu.
-W tym momencie
wiedział, jak zadowolić nas. Kiedy tylko Gaara przyniesie kartę rezerwacji, od
razu idziemy do pokoi!- powiedziałam.
-Masz w planach
uwieść swojego męża już od wejścia? Nieładnie! Myślałam, że chociaż przejdziemy
się na stok zanim każda z nas będzie chciała ochrzcić łóżko.- powiedziała
Temari, a ja zaczęłam się śmiać.
-Znasz mnie i swojego
brata. Myślę, że nie damy rady dotrwać do wieczora. Każdy nas wyjazd tak się
kończy, że po przekroczeniu progu pokoju nie możemy oderwać od siebie rąk.-
powiedziałam sarkastycznie, a dziewczyny się zaśmiały.
-Sara! Weź proszę
kartę rezerwacji!- Gaara krzyknął do mnie od wejścia.
Kiedy odwróciłam się w stronę drzwi
myślałam, że padnę ze śmiechu. Chłopcy byli obładowani od góry do dołu. Gaara
szedł pierwszy z moim plecakiem zawieszonym na ramieniu i dwiema wielkimi
walizami w obu rękach. Na jego walizce dodatkowo leżał snowboard.
Podeszłam do Gaary i rozpięłam jego
kurtkę. Z wewnętrznej kieszeni wyciągnęłam dwie kartki A4, które miały kod
naszej rezerwacji.
-Musisz wziąć moje
prawo jazdy albo dowód. Druga wewnętrzna kieszeń.- wsadziłam rękę we wskazane
miejsce i wyjęłam jego prawo jazdy.- Resztę załatwisz już sama.
-Wiem. Zamawiam
miejsce od balkonu. Będzie budził mnie widok pięknych ośnieżonych gór.- prawie
ćwierkałam i dosłownie w podskokach biegłam do kontuaru.
Kiedy znalazłam się przy ladzie niemal
od razu podszedł do mnie jeden z chłopaków, który wcześniej rozmawiał przez
telefon.
-Witamy w Hakubie.
Czym mogę pani służyć?- zapytał, a ja posłałam mu szeroki uśmiech. Zarumienił
się po same czubki uszu.
-Dzień dobry. Mamy
rezerwację na nazwisko Karamorita.- powiedziałam, a chłopak zaczął szukać
czegoś w komputerze.
-Tak, mamy tą
rezerwację. Przy czym kilka dni temu dodano tu notatkę, że rezerwację ma
odebrać niejaki Gaara Sabaku. Pani jest...- chłopak spojrzał na mnie z
powątpiewaniem.
-Jego żoną. Mam
jego dokumenty.- powiedziałam i położyłam na ladę kartę rezerwacji oraz
dokumenty. Chłopak wziął je do ręki i zaczął coś spisywać.- Poproszę o podpis
pani męża.
Odwróciłam się w stronę Gaary i
gestem kazałam mu do siebie przyjść. Postawił walizki przy Sasuke, a potem
pewnym krokiem podszedł do mnie.
-Pan prosi o twój
podpis na dokumentach.- powiedziałam, chłopak z kolei podał Gaarze wymagane
dokumenty i długopis. Gaara szybko przeczytał dokumenty, a potem podpisał w
wykropkowanym miejscu. Chłopak dał Gaarze karty magnetyczne.
-Życzymy udanego
pobytu w naszym hotelu.- powiedział. My grzecznie podziękowaliśmy, odwróciliśmy
się na pięcie i poszliśmy do naszych przyjaciół.
-Dobra, nie wiem
jakie pokoje są dla kogo, dlatego bierzcie klucze jak lecą. Mam nadzieję, że
nikomu nie trafi się klitka trzy na trzy metry. Za godzinę spotykamy się w tym
miejscu. Pójdziemy oglądać okolice.- mój mąż zachowywał się jak prawdziwy
przywódca grupy.
-Jest sens? Na
zewnątrz jest już ciemno.- powiedziała dziewczyna Chouijego.
-To miejsce jest
najpiękniejsze, kiedy jest ciemno, uwierz. Za godzinę widzimy się w recepcji.-
głos Gaary nie znosił sprzeciwu. Mój mąż zabrał nasze walizki, a potem
towarzystwo rozeszło się do swoich pokoi.
Kiedy stanęłam pod drzwiami,
myślałam, że padnę ze śmiechu. Na drzwiach mieliśmy numerek 1608. Gaara również
parsknął, kiedy to zobaczył.
-Widocznie w
recepcji bardzo chcieli, abyśmy przez ten tydzień nie zapomnieli, kiedy
braliśmy ślub.- powiedział, a potem otworzył drzwi i puścił mnie przodem.
Pokój okazał się wielkim
apartamentem z pięknym dużym oknem z widokiem na ośnieżone szczyty, dużą
łazienką wyłożoną kaflami, kanapą, telewizorem, małym stolikiem do kawy,
puchatym dywanem i dużym małżeńskim łóżkiem.
-Masz cela. Nam
trafił się bardzo dobry klucz do pokoju.- wyszczerzyłam się do mojego męża, a
on uśmiechnął się do mnie.
-Chcesz znać
prawdę? Akurat ten pokój był wynajęty na wujka i chłopak powiedział, że to mi
należy się do niego klucz. Co do reszty nie mam pojęcia co dostali, ale być
może komuś poszczęści się równie mocno, co nam.- Gaara postawił walizki pod
ścianą, a potem usiadł na kanapie. Ja z kolei zdjęłam buty z nóg i wskoczyłam
na łóżko. Odbiłam się od materaca niczym piłeczka pingpongowa. Pisnęłam z
radości i zaczęłam skakać.- Co ty robisz?
-Sprawdzam
sprężystość materaca. Muszę ci powiedzieć, że to bardzo dobry gatunek. Oj,
bardzo dobry.- zaśmiałam się, a potem zasapana opadłam na kolana i zaczęłam
wyrównywać oddech.
-Twierdzisz, że się
wyśpimy? To dobrze, bo po tej masakrycznej trasie zdecydowanie przyda mi się
dziś długi sen.- Gaara zaczął rozmasowywać sobie kark, a potem podszedł do mnie
i rzucił się na materac.- Bosko.
-Było tak ciężko?
Ty i Sas spisaliście się na medal. Dowieźliście nas cało i zdrowo.-
powiedziałam i zaczęłam uciskać Gaarze łopatki, a potem ramiona. Syknął, ja z
kolei zmarszczyłam czoło.
Owszem, mój mąż miał dość stresujący
czas na uczelni, ale jego ramiona przypominały kamienie. Był spięty jak diabli.
-Cholera, kochanie.
Nie musisz mnie tak uciskać. Trochę boli.- mruknął, a potem chwycił kant swetra
i zdjął z siebie z siebie. To samo zrobił z koszulką.- Teraz możesz się nade
mną pastwić w ten sposób.
-Cieszę się, że w
końcu spędzimy ze sobą trochę czasu. I to w towarzystwie bliskich nam ludzi.-
powiedziałam, a Gaara parsknął. Obrócił się w moją stronę i podparł głowę na
łokciu.
-Czyżbyś piła do
Filipin?- zapytał, a ja kiwnęłam głową.- Tym razem Naoki nie wie, że mamy
zamiar siedzieć tu przez najbliższy tydzień, więc na pewno go nie spotkamy. Nie
będzie narzucania nam swojej obecności. Jesteśmy tylko my i nasi przyjaciele.-
Gaara założył mi kosmyk włosów za ucho, a ja pochyliłam się nad nim i dałam mu
buziaka.- Co chciałabyś jutro robić?
-Hmmm. Nie myślałam
o tym. Na pewno chciałabym nauczyć się w ogóle stać na nartach. O jeździe w
ogóle nie wspomnę.- wzruszyłam ramionami, a Gaara zaczął się śmiać.
-To nie jest aż
takie trudne. Jeżeli chcesz mogę zapisać ciebie i Sakurę do szkółki
narciarskiej. Średnia wieku wynosi tam chyba około ośmiu lat. Myślę, że
wzrostem nie będziesz za bardzo odstawać.- Gaara zażartował, a ja wzięłam
poduszkę i uderzyłam go nią w tors. Po chwili usiadłam mu na biodrach i znowu
uderzyłam poduszką.
-O ty wstrętny
gnojku! Nabijasz się z własnej żony! Ja ci dam!- Gaara zaczął mnie łaskotać, a
ja pisnęłam i zaczęłam się wiercić. Kiedy po chwili mój mąż wbił mi palce w
biodra spojrzałam na niego zdziwiona.
Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że
podczas wygłupów po prostu pobudziłam go pocieraniem o jego krok, uśmiechnęłam
się perliście.
-Proszę. Dokuczasz
mi, że jestem niska jak dziecko, ale jednak cię podniecam.- powiedziałam, a
potem wykonałam kilka szybkich ruchów w przód i w tył. Gaara stęknął.
-Teraz to ty
zaczynasz być wredna.
-Ja? Skąd? Chcę się
tylko trochę podroczyć.- mruknęłam, a potem pochyliłam się i pocałowałam Gaare.
Jego dłonie od razu powędrowały na moje pośladki.- Twój poziom frustracji jeśli
powiem, że mam ochotę tylko się całować?
-Zdecydowanie zbyt
wysoki. Wolę pobawić się w przekonanie cię do czegoś więcej niż pocałunki.-
zaczęłam się śmiać na słowa Gaary.
-W takim razie
zacznij. Zobaczymy jak bardzo się postarasz.
Kiedy ubierałam się w gruby sweter i
spodnie od kombinezonu byłam cudownie rozluźniona. Gaara też wyglądał na
zadowolonego.
-Gotowa do
wyjścia?- zapytał, kiedy wyszedł z łazienki.
Musiałam przyznać, że wyglądał za
dobrze. Gruby beżowy sweter ładnie podkreślał jego wysportowane ciało z kolei
rumieńce na policzkach, które zostały mu po niedawnym seksie dodawały mu uroku.
Tak samo jak błysk w oczach.
-Tak. Kurtkę biorę
w rękę.- powiedziałam i podeszłam do kanapy, gdzie rzuciłam moją ochronę przed
zimnem.
-W takim razie
chodźmy. Ubierzemy się do końca już w holu.- Gaara złapał mnie za rękę i
pociągnął do wyjścia.
W holu byliśmy jako drudzy. Moja
przyjaciółka i kuzyn stali niedaleko wejścia. Po ich minach jasno mogłam
wywnioskować, że już zdążyli się o coś posprzeczać. Sakura miała nadymane
policzki, Sasuke mocno zaciśniętą szczękę.
-Oho. Mam dziwne
wrażenie, że na froncie Uchiha vs. Haruno doszło do sprzeczki.- powiedziałam, kiedy
tylko znaleźliśmy się obok nich.
-Sara, nie odzywaj
się lepiej, bo cię ukatrupię. Prosiłabym, żebyś poszła ze mną później do
recepcji, żebym mogła wynająć dla siebie oddzielny pokój inaczej zabiję też
twojego kuzyna.- powiedziała, a Sasuke spojrzał się na nią wilkiem.
-Jej. To chyba
coś...
-Zerwałam z
Sasuke.- powiedziała głośno, a ja myślałam, że przewrócę się z wrażenia.
-O. Teraz już
oficjalnie nie jesteśmy razem? Dwadzieścia minut temu mówiłaś, że masz mnie
dosyć, ale nie wspomniałaś choćby słowem o rozstaniu.- Sasuke w kilku krokach
znalazł się obok Sakury.
Sytuacja zaczęła robić się bardzo
napięta.
-Czy mogłabym
zapytać co jest powodem...- zaczęłam, ale Sakura niemal od razu weszła mi w
słowo.
-Sasuke mnie
zdradza. Zostawił telefon na komodzie i poszedł do łazienki. Wtedy ktoś napisał
do niego wiadomość. Mamy ten sam sygnał, więc odruchowo chwyciłam za jego
komórkę. Cytuję treść wiadomości : "Niespodzianka cudowna. Ty z kolei
istne szaleństwo i wulkan pomysłów. Oby więcej takich spontanicznych cudów.
Czekam na Twój powrót.". Nadawca wiadomości jakaś Fukuoka. No, Sasuke
draniu Uchiha, chcesz coś powiedzieć?- Sakura wycedziła niemal przez zaciśnięte
zęby. Dawno nie widziałam jej tak zdenerwowanej.
-Sasuke?- zapytałam
niepewnie, ale mój kuzyn tylko wzruszył ramionami.
-Skoro interesuje
się nieswoimi sprawami, to już nie mój problem.- powiedział obojętnie. Rzuciłam
się na mojego kuzyna i tylko szybki refleks Gaary, który chwycił mnie w
ostatniej chwili sprawił, że Sasuke nie skończył z podrapaną twarzą.
-Ty szmaciarzu!
Obiecałeś mi, że jej nie skrzywdzisz!- warknęłam i próbowałam wyrwać się
Gaarze.
-Najwidoczniej była
to obietnica bez pokrycia.- ponownie wzruszył ramionami.
-Do końca wyjazdu
będę udawała, że wszystko jest dobrze. Po powrocie spakuję swoje rzeczy i
wynajmę jakieś mieszkanie. Tak będzie dla wszystkich najlepiej.- Sakura udawała
obojętną, jednak widziałam jak wiele nerwów kosztuje ją trzymanie się pionowo.-
A teraz jeśli pozwolicie pójdę na świeże powietrze.- powiedziała i wyszła przed
wejście.
-Ty... Ty... Ty...-
zaczęłam, ale nie byłam nawet w stanie wydusić z siebie słowa. Gaara wiedział,
że jeśli zostanę w holu, Sasuke znajdował się w niebezpieczeństwie.
Mój mąż siłą wytargał mnie za drzwi,
a potem postawił obok siebie. Wyjął z kurtki papierosy i spokojnie odpalił
jednego. Wtedy po prostu wrzasnęłam.
-JAK DO CHOLERY
MOŻESZ BYĆ TAK KUREWSKO SPOKOJNY PO TYM, CO SIĘ STAŁO?!- dosłownie mną
telepało. Gaara jedynie spojrzał się na mnie i powoli zaciągnął się papierosem,
a potem spokojnie wypuścił dym z płuc.
-Mnie to nie
dotyczy. Dlatego.- powiedział, a potem znowu przystawił papierosa do ust.
-Jak to cię nie
dotyczy?! Sasuke to teraz twój kuzyn, a Sakura to nasza przyjaciółka! Oni...
-Rozstali się. Tak
jak większość ludzi, kiedy coś między nimi nie gra. Najwidoczniej ich związek
się wypalił.- spokój z jakim Gaara mówił o tym wszystkim rozsierdzał mnie z
sekundy na sekundę.
-To nie był powód
do zdrady! Kilka miesięcy temu Sasuke zarzekał się, że kocha Sakurę. Co się
znowu stało?!- zaczęłam chodzić w tę i z powrotem omal nie rwąc włosów z głowy.
Nie obchodziło mnie to, że na zewnątrz był siarczysty mróz.
-Tak jak mówiłem,
najwidoczniej znudził się nią, a związek się wypalił.- poczułam, że w moich
oczach zapalił się błysk wściekłości.
-Aaa. Więc kiedy
nasz związek ci się znudzi, albo jak poczujesz, że się wypalił, po prostu
pójdziesz do innej, a ja będę słuchać cudownych historyjek o obowiązkowych
nadgodzinach. Tyle, że ty, mężu, zapomnisz dodać, że będą to nadgodziny
spędzane między nogami innej kobiety i...- Gaara warknął, podszedł do mnie, a
potem po prostu mnie pocałował. Robił to tak długo, dopóki się nie zamknęłam.
-Czy ty możesz się
choć na chwilę zamknąć w takiej sytuacji? Boże, jaka potrafisz być upierdliwa,
kiedy jesteś wściekła. Możesz przestać tworzyć w swojej głowie jakiekolwiek
dziwne scenariusze pod tytułem, co by było gdyby? Ja nie jestem jak Sasuke.
Gdybym cię nie kochał i nie czuł tego, że jesteś właściwą kobietą nigdy w życiu
bym się nie zadeklarował. Nigdy. Niech w końcu do ciebie dotrze, że nie mam
zamiaru, jakby to powiedzieć, nurkować między uda innej dziewczyny.
Zanurkowałem już dość razy.- Gaara wyglądał na cholernie poirytowanego, a ja
zdałam sobie sprawę z tego, że właśnie pobiłam rekord. Siedzieliśmy tu godzinę,
a już zdążyliśmy się pokłócić. I to nawet nie z naszej winy.
-Po prostu się
martwię. Sasuke sobie poradzi, ale Sakura... Ona już tyle razy była krzywdzona
przez facetów...- powiedziałam i poczułam, że zbiera mi się na płacz.
-Nie martw się.
Myślę, że wszystko wyjaśni się w ciągu kilku najbliższych dni. A ty się
uspokój. Inaczej my również będziemy mieć zepsuty wyjazd.
Podczas spaceru po okolicy, która
była pięknie oświetlona, a mała urocza wioska nadawała miejscu dodatkowego
uroku, nie spędziłam go z Gaarą nawet przez chwilę. Sakura zawiesiła się na
mnie i po prostu powstrzymywała się od płaczu. Razem z Ino, Temari i Hinatą
próbowałyśmy ją pocieszać, ale nie był to najlepszy plan. Każda z nas była w
szczęśliwym związku i rady pod tytułem: Olej go, znajdziesz lepszego. Niemal
doprowadzały do wybuchów płaczu. W końcu po prostu przestałyśmy na siłę ją
pocieszać, a jedynie byłyśmy blisko, aby mogła czuć nasze wsparcie.
Kiedy wróciliśmy do hotelu, okazało
się, że Itachi i jego ekipa czekali na nas w holu. Gaara musiał udać się z
nimi, aby mogli otrzymać klucze do swoich kwater. Itachi od razu zauważył, że
Sasuke i Sakura są bardzo nie w sosie, więc od razu odciągnął mnie na stronę i
próbował wypytać, co się stało.
-Sasuke zdradza
Saki. Sakura przez przypadek przeczytała wiadomość od jakiejś dziewczyny o
imieniu Fukuoka. Rozstali się, a to oznacza, że urlop zapowiada się nam wręcz
bajeczny.- mruknęłam, a Itachi najpierw spojrzał na mnie, a potem ryknął
śmiechem.- Co w tym śmiesznego?
-Fukuoka powiadasz?
No cóż, zobaczymy co mój kochany braciszek wykombinował tym razem, ale myślę,
że będzie to coś wyjątkowego.- Itachi spojrzał na naburmuszonego jak cholera
Sasuke.
-O czym ty mówisz?-
zapytałam, ale Itachi tylko pocałował mnie w czoło, a potem wrócił do Gaary,
który zaczął rozdawać klucze.
Kiedy leżałam już w łóżku, a Gaara
chodził po pokoju w poszukiwaniu swojej koszulki do spania ja trajkotałam jak
najęta. Nie mogłam przestać myśleć o tej całej sytuacji. Byłam zniesmaczona
zwłaszcza tym, że Sasuke, będąc nadal z Sakurą, sypiał z inną dziewczyną.
-Gaara, ja tego nie
rozumiem. Jak można być z kimś, a w tym samym czasie fizycznie zbliżać się z
kimś innym. Kiedy wyobrażam sobie, że na przykład Naoki miałby mnie teraz
dotykać mam odruch wymiotny.- powiedziałam żywo gestykulując dłońmi.
-A co to miało
przepraszać znaczyć? I dlaczego akurat jego wybrałaś na porównanie?- Gaara
niemal od razu podszedł do łóżka.
-Bo wiem, że Naoki
chciałby się tam znaleźć.- wskazałam na miejsce pod kołdrą, a Gaara sapnął z
niezadowolenia.
-Oj, raczej nie
tylko ty o tym wiesz, zaufaj mi! Spróbowałby cie tylko tknąć od razu starłbym
mu ten Hollywoodzki uśmiech z gęby, aż by dzwoniło.- Gaara wydawał się
autentycznie bardzo podenerwowany. Parsknęłam śmiechem.- Co cię bawi, bo nie
rozumiem.
-Gdybym porównała
to do Keia też byłbyś zły?
-Oczywiście, że
tak! Też mu się podobasz!- tym razem zaczęłam się bardzo głośno śmiać.
-Czy ty jesteś
zazdrosny?- zapytałam.
-Tak, jestem
zazdrosny. Tak, jak mam świadomość tego, że Naoki będzie ze mną na tym
dwutygodniowym wyjeździe z uczelni, tak samo mam świadomość, że zostawiam cię
tu samą, z facetem, który ostrzy na ciebie zęby. To w żaden sposób nie jest
przyjemne, bo mam dziwne lęki.
-Na przykład takie,
że stęskniona i sfrustrowana trafię w ramiona innego?- zapytałam i uniosłam
jedną brew do góry.
-Tak... Zaraz,
zaraz. Czy ty o tym myślisz? Inaczej nie wpadałbyś na taki pomysł!- Gaara aż
zerwał się do pionu. Ryknęłam śmiechem i zaczęłam turlać się po łóżku. Tak, jak
kłótnia o Sasuke i Sakurę naprawdę była bezsensowna, tak przekomarzanie się w
ten sposób z Gaarą było czymś bardzo przyjemnym.
Klęknęłam na materacu i chwyciłam
Gaare za ręce, a potem pociągnęłam na materac. Pocałowałam go i przytuliłam do
niego.
-Panie Sabaku,
wyjaśnijmy coś sobie. Kocham pana jak wariatka to po pierwsze. Po drugie żaden
z wymienionych wcześniej mężczyzn nawet nie jest w moim typie, a poza tym nawet
nie zwróciłam szczególnej uwagi na ich względy. Po trzecie wytrzymałam bez
ciebie tydzień, wytrzymam i dwa tygodnie. Będę cię podjudzać seksownymi
zdjęciami, żebyś wiedział co masz do stracenia, a kiedy już wrócisz...-
zaczęłam wymieniać na palcach, ale Gaara nie słuchał już dalej. Chwycił mnie w
pasie i przygniótł do materaca.
-"A kiedy już
wrócę" zostawimy na mój powrót z Kioto. Jeśli będziesz mnie bardzo wkurzać
przez te dwa tygodnie, na pewno doprowadzę do tego, że nie będziesz mogła
chodzić. Teraz jedynie mam ochotę sprawić, że będziesz jęczeć i prosić o
więcej.- przeszły mnie ciarki, kiedy Gaara to powiedział.
-Kochaliśmy się ze
trzy godziny temu.- powiedziałam.
-Apetyt rośnie w
miarę jedzenia. Poza tym mam dopiero dwadzieścia jeden lat i chęć na uprawianie
seksu prawie zawsze i wszędzie.- pocałował mnie, a ja zadrżałam. W miarę, jak
Gaara pogłębiał pocałunek robiło mi się coraz bardziej gorąco.
Czułam jego dłonie powoli
przesuwające się po moim ciele. Kiedy poczułam jego rękę na wewnętrznej części
uda, zaczęłam szybciej oddychać. Gaara zaczął gładzić wrażliwą skórę kciukiem,
a potem przesunął rękę na moje miejsca intymne. Z moich ust wydobyło się ciche
och, a sama mocniej rozchyliłam uda. Nie chciałam, żeby Gaara przestał. Dotknął
kciukiem mojej łechtaczki, a ja wygięłam plecy w łuk.
-Nie pamiętam już,
kiedy ostatni raz pobudzałem cię w taki sposób.- szepnął mi między pocałunkami,
a ja przyciągnęłam go jeszcze bliżej siebie.
-Nie przestawaj.
Dobrze ci idzie.- mruknęłam w jego usta, a on się zaśmiał.
Kiedy znowu mnie pocałował wsunął we
mnie palce, a ja głośno jęknęłam i odgięłam głowę do tyłu.
-Bardzo dobrze ci
idzie.- wystękałam i zacisnęłam palce na prześcieradle.
Kiedy po namiętnych pocałunkach
Gaara zaczął schodzić głową coraz niżej, wiedziałam, że czeka mnie niesamowita
przyjemność. Przestałam wstydzić się takich pieszczot. Kiedyś miałam z nimi
problem, jednak Gaara nauczył mnie kochać moje ciało i przyjmować jego
pieszczoty w każdej postaci. Mój mąż wiedział jak sprawić mi przyjemność. Kiedy
zaczął pieszczoty językiem położyłam mu stopy na łopatkach, a palce jednej
dłoni wplotłam we włosy.
Głośno jęknęłam, kiedy Gaara zaczął
pieścić bardzo czuły punkt. Odgięłam głowę do tyłu, a potem pociągnęłam go za
włosy.
-Wystarczy.-
sapnęłam, a mój mąż uśmiechnął się do mnie.
-Coś szybko
odpuszczasz.- powiedział, a potem klęknął obok mnie i zrzucił z siebie spodnie
od piżamy. Ja z kolei chwyciłam koszulkę nocną i szybkim ruchem ją z siebie
zdjęłam.- No, to jest ten widok, który lubię najbardziej.
Wpatrywaliśmy się w siebie przez
chwilę, a potem dosłownie rzuciliśmy na siebie. Byłam szybsza i to ja
przygwoździłam Gaare do materaca. Dotknęłam jego torsu, a potem przejechałam po
nim dłonią. Dałam mu szybkiego buziaka w usta, linię żuchwy a potem składałam
pojedyncze pocałunki na jego torsie i brzuchu. Kiedy zaczęłam pieszczoty ustami
Gaara stęknął.
Ja z kolei zaczęłam być wdzięczna
byłej dziewczynie wujka Gaary, że ta go zostawiła. Dzięki temu i ja i Gaara
mieliśmy czas, żeby odrobić zaległości w byciu ze sobą.
Kiedy skończyłam pieścić mojego
męża, przerzuciłam nogę przez jego biodro. Spojrzeliśmy sobie w oczy, a potem
wsunęłam go w siebie. Jęknęłam, Gaara również.
Jego ręce powędrowały na moje plecy.
Dotykał mojej skóry, później przesunął dłonie na piersi. Dosłownie cała
płonęłam pod jego dotykiem i chciałam więcej.
-Kocham cię.-
powiedziałam w przypływie chwili, a wtedy Gaara mocno objął mnie rękoma i
przycisnął do swojego ciała. Wykonał szybki ruch, a ja znalazłam się pod nim.
Jego źrenice były rozszerzone,
policzki i usta czerwone. Wykonał kilka szybkich ruchów biodrami, a ja wpiłam
palce w pościel. Jęknęłam, a potem wtuliłam głowę w zagłębienie jego szyi i
zaczęłam go po niej całować.
Kiedy osiągnęłam spełnienie, Gaara
musiał zatkać mi usta pocałunkiem. Całe moje ciało drżało, podbrzusze
pulsowało, oddech był płytki. Mój mąż przez krótką chwilę namiętnie się ze mną
całował, a potem powoli wysunął ze mnie i położył obok. Jego ciało świeciło się
od potu, włosy były potargane. Dyszał tak samo, jak ja.
-Dzięki ci wujku za
zerwanie z tą kretynką. Co powiesz na to, żeby jutro spróbować seksu w tej
dużej hotelowej wannie? Bez problemu się w niej pomieścimy.- zaczęłam się
śmiać, kiedy Gaara to powiedział.
-Ty myślisz o
jutrze, ja z kolei o następnych kilkunastu minutach. Do twojej wiadomości w
końcu mam cię tylko dla siebie i nie mam zamiaru schrzanić okazji do
nadrobienia zaległości. Także ok. Jutro wanna. Jednak teraz jakoś podnieca mnie
myśl o tym, że masz związane ręce.- mruknęłam, a potem chwyciłam za koszulkę w
której spałam i owinęłam Gaarze wokół nadgarstków.
Rano obudziłam się jako druga. Gaara
już chodził po pokoju i kompletował ubrania.
-Hej! Jak się
spało?- zapytał, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że już nie śpię.
-Cudownie. Dawno
tak dobrze nie spałam.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą, a potem przeciągnęłam
się i wyszłam z łóżka.
-Szykuj się. Za
dwadzieścia minut musimy zejść do restauracji. Dzwoniłem już do reszty naszych
znajomych. Temari powiedziała, że zajmie nam stolik. Ja z kolei idę po innych.
Spotkamy się w holu.
Ogarnęłam się w dosłownie piętnaście
minut. Nie ubierałam na siebie kombinezonu. Wybrałam wygodne jeansy i do tego ciepły
sweter. Włosy zaplotłam w warkocza, a rzęsy pociągnęłam tuszem. Po cudownej
nocy byłam rozpromieniona, więc nie miałam ochoty robić makijażu. Wzięłam do
ręki telefon oraz klucz od pokoju i wyszłam w stronę windy.
W holu czekała już na mnie Temari z
dziewczyną Kankuro. Po krótkiej chwili dołączyła do nas Saki, Ino, Hinata, oraz
dziewczyny z grupy Itachiego, oraz panna Choujiego. W tym samym czasie Gaara
wysłał mi wiadomość, że mamy zająć dwa duże stoliki w restauracji.
Kiedy weszłyśmy do restauracji gości
nie było zbyt wielu. Przeważnie były to rodziny z dziećmi, lub jakieś mniejsze
grupki przyjaciół, którzy przyjechali na urlop. W chwili, kiedy czekałyśmy na
chłopaków, na salę weszło kilka małych grupek roześmianych dziewczyn, a po nich
grupka chłopców na oko w naszym wieku, którzy spoglądali w stronę naszego
stolika.
Jednak to pojawienie się naszych
facetów wzbudziło największe zainteresowanie. Kiedy przekroczyli próg
restauracji, wszystkie panny dosłownie wlepiły w nich maślane oczy, my z kolei miałyśmy
ochotę się śmiać. Wszystkie, oprócz Sakury, która szybko uciekła wzrokiem od
Sasuke. Widząc ich, idących niczym młodzi bogowie, przypomniałam sobie czasy,
kiedy razem w liceum wchodzili do stołówki i niemal od razu przykuwali uwagę. W
tym momencie działo się to samo.
Gaara stanął obok mnie i zaczął się
śmiać.
-Myślałem, że
zajmiecie miejsca dla par, a tu proszę, sam babski stolik.- spojrzał po
wszystkich i wrócił wzrokiem do mnie.
-Zajmijcie dwa
stoliki, taką wiadomość dostałam.. To, że mam zająć ci miejsce obok siebie nie
było sprecyzowane. Siadaj z resztą testosteronu.- wytknęłam mu język, a Gaara
zmrużył oczy.
-Masz dzisiaj
przerąbane, kochanie. Przy okazji, smacznego.- powiedział nieco rozbawiony, a
potem poszedł do stolika, przy którym siedzieli chłopcy.
-Dziewczyny, plan
na dzisiaj? Osobiście marzy mi się szusowanie po trasach. Shikamaru, pomimo, że
to leń numer jeden, sam pali się do jazdy.- powiedziała moja szwagierka.
-Myślę, że każda z
nas przyjechała tu po to, żeby pojeździć. Przy okazji w tym hotelu mają cudowne
SPA, tak więc ja poświęcam jeden dzień tylko na to. Każda chętna oprócz mnie
jest mile widziana. Im nas więcej, tym weselej.- powiedziała Ino, a ja
westchnęłam z zachwytu.
-SPA... Ino,
podrzuciłaś Gaarze wielkiego konkurenta, z którym chyba nie wygra.- mruknęłam,
a moje przyjaciółki zaśmiały się.
-W sumie mogłybyśmy
przedyskutować wesele Hinaty i Naruto. Hinata, co ty na to?- zapytała Saki, a
nasza przyjaciółka czerwona jak piwonia kiwnęła niepewnie głową.
-W takim razie
ustalone. Co powiecie na pojutrze? Dzień przed sylwestrem będzie idealny.
Będziemy zrelaksowane, wypoczęte, pachnące. Będziemy też w stanie znieść
naszych facetów po takim dniu relaksu.
-Oj, Ino, wyjęłaś
mi to z ust.- powiedziałam, a potem nasz stolik zaśmiał się tak głośno, że
zwróciłyśmy na siebie uwagę całej restauracji.
Po śniadaniu umówiliśmy się na
stoku. Jako, że Gaara uwinął się dużo szybciej ode mnie, obiecałam mu, że kiedy
tylko będę gotowa spotkamy się na stoku. Kiedy podzwoniłam po pokojach moich
przyjaciółek, uzgodniłyśmy, że spotkamy się na stoku razem, żeby nie wyglądać
jak takie odosobnione ofiary losu. Ubrałam się więc ciepło, a potem bardzo
zdenerwowana poszłam na stok.
Dziewczyny już na mnie czekały. Ino,
Saki i ja nie miałyśmy żadnego sprzętu narciarskiego, ale uzgodniłyśmy, że
kiedy tylko znajdziemy naszych facetów, od razu pójdziemy z nimi do
wypożyczalni.
-Właśnie. Gdzie oni
są?- zapytałam i zaczęłam rozglądać się po stoku.
-Właśnie do nas
zjeżdżają.- Temari wskazała ręką na dwóch chłopaków na deskach, którzy
poruszali się z ogromną prędkością. Gdyby nie ciemna kurtka, nie poznałabym
Gaary. Obok niego jechał mój kuzyn.
W pewnym momencie i Gaara i Sasuke
wybili się na jakiś uskokach i zaczęli robić akrobacje w powietrzu. Serce w
piersi dosłownie mi się zatrzymało, kiedy zobaczyłam, jak Gaara wykonał piękny
obrót o 360 stopni w powietrzu, a potem gładko wylądował na śniegu. Sasuke nie
był gorszy. Obrócił się wokół własnej osi będąc wysoko w powietrzu i również
bezbłędnie wylądował.
Laski na stoku dosłownie zaczęły bić
brawo i piszczeć jak małe pieski. Chłopcy z kolei podjechali do nas i obryzgali
nas śniegiem, kiedy zahamowali.
-WOOOOHOOO! Jednak
nadal mam kondycję!!!- Gaara przybił sobie piątkę z Sasuke.
-To było proste.
Później powinniśmy pozjeżdżać z Goryu albo Cortiny. Te trasy są za łatwe.-
Sasuke teatralnie zdjął z siebie kask, a potem trzepnął ciemnymi włosami.
Widziałam, jak dziewczyny za jego plecami pokazują go sobie placem.
-Przepraszam, że
zapytam... Co to do cholery jasnej było?! Ile lat jeździsz już na desce?-
zapytałam, kiedy przypomniałam sobie piękny wyskok Gaary i pełne koło, które
zrobił podczas wyskoku.
-Będzie chyba z
szesnaście lat. Odliczając oczywiście lata, kiedy miałem zabrać cię do
Hachimantai, ale niestety zawsze coś nam wypadało.- Gaara wyszczerzył się do
mnie.
-Szesnaście lat?
Ok. Miałeś około pięciu czy sześciu lat, kiedy zacząłeś uczyć się jeździć? Jak
ja do cholery mam nauczyć się przy tobie jeździć, kiedy mam wrażenie, że serio
wyląduję na OIOM-ie?!
-Spokojnie. Jak już
mówiłem, szkółka jeździecka, albo przynajmniej godzinka dla ciebie dziennie. A
teraz przestań marudzić. Dziewczyny, chodźcie. Wypożyczymy wam sprzęt. Szkoda
żebyście traciły cenne godziny na obijanie się.
Kiedy miałam już na sobie sprzęt,
wcale a wcale nie czułam się pewnie. Nogi w nartach rozjeżdżały mi się na boki,
nie mogłam utrzymać równowagi, przez co co chwila lądowałam na tyłku. Sakura
nie radziła sobie nawet lepiej ode mnie. Jedynie Ino wyglądała na nartach jak
prawdziwa księżniczka jazdy. Tak samo, jak Hinata. Temari swoją jazdą na desce
śmiało dorównywała braciom. My z kolei czułyśmy się jak ofermy.
-Matko, to gorsze
od lekcji baletu. Jak ja mam ustawić nogi, żeby te szyny od siedmiu boleści nie
krzyżowały się ze sobą.- Sakura wbiła kijki w śnieg i podpierała się na nich.
-Nie mam pojęcia.
Może powinnyśmy odbić się obiema nogami na raz i po prostu poszusować w dół?
Wiesz, jak ci skoczkowie w telewizji. Telemarkiem i tyle.- zaczęłam robić
jakieś dziwne wygibasy, żeby choć trochę rozśmieszyć Sakurę.
Wtedy narty, które starałam się mieć
wbite w śnieg po prostu zaczęły powoli posuwać się do przodu. Moje kijki leżały
na śniegu obok Sakury, a ja zdałam sobie sprawę z teg, że właśnie zjeżdżam z
górki.
-Sakura!!!-
krzyknęłam przerażona, kiedy zaczęłam nabierać prędkości.
Darłam się jak opętana i kiedy tylko
widziałam kogoś przed sobą wrzeszczałam, że ma uciekać. Każdy nawet najmniejszy
wybój był dla mnie chwilą, kiedy widziałam ostatnie chwile życia przed oczami.
Górka nie należała do bardzo wysokich, ale śnieg był ubity i bardzo śliski.
W pewnym momencie wyrósł przede mną
mały zagajnik, a przy nim chłopak, który pojawił się tam sama nie wiem kiedy.
-Uważaj!!!-
krzyknęłam, ale chłopak nie zdążył zareagować.
Dosłownie wjechałam w niego, a potem
zaczęliśmy koziołkować przez kilka ładnych metrów. Kiedy w końcu się
zatrzymaliśmy miałam śnieg w ustach, włosach i za kołnierzem. Chłopak stęknął,
ja z resztą też. Leżał na mnie i przygniatał mnie całym swoim ciężarem. Kiedy
próbował wstać, położył dłoń na mojej piersi.
-Co pan sobie
wyobraża?! Proszę zabrać rękę!- krzyknęłam.
-To jedyny sposób,
żeby wstać! Śnieg tutaj jest tak głęboki, że równie dobrze mógłbym panią
pocałować, bo ręka zapadnie mi się na tą głębokość w śnieg!!!- krzyknął, a
potem szybko odbił się ode mnie i wylądował na tyłku.
Ja z kolei usiadłam jak ostatnia
oferma w śniegu po sam pas i odpięłam narty z nóg.
-Uczył cię ktoś
jeździć?! Mogłaś mnie zabić!- niespodziewanie krzyknął chłopak. Zdjął gogle z
oczu i odrzucił kaptur do tyłu.
Zaniemówiłam, kiedy go zobaczyłam.
Był cholernie przystojnym blondynem o oczach w kolorze czystego akwamarynu. Nie
był Azjatą. Przypominał mi raczej rodowitego Niemca lub Norwega.
-Nikt nigdy nie
uczył mnie jeździć. To był mój pierwszy raz. Fatalny w skutkach. Nic ci nie
jest?- zapytałam i również odrzuciłam kaptur z głowy a gogle opuściłam na
szyję. Chłopak spojrzał na mnie, a potem otworzył usta ze zdziwienia.
Zarumieniał się i szybko uciekł ode mnie wzrokiem.
-Nie. Wszystko w
porządku. Po prostu ten atak był... Niespodziewany. Jestem Gerd. Pochodzę z
Norwegii.- powiedział chłopak, a ja miałam ochotę zaśmiać się.
-Jestem Sara.
Pochodzę... Hm. Z kilku miejsc na świecie. Moim aktualnym domem jest Japonia.-
powiedziałam. Chłopak uścisnął mi rękę.
-Dobrze, Saro z kilku
miejsc na świecie. Lepiej żebyśmy doczłapali się do wyciągu. Odstawię cię do
twojego hotelu.
Chłopak był naprawdę sympatyczny i
bardzo wesoły. Rozmawiałam z nim o jeździe na nartach. Niemal od razu
zaproponował, że może pouczyć mnie jeździć, jednak przez wzgląd na moich
znajomych, odmówiłam.
-Zapiszę się jutro
do jakiejś szkółki narciarskiej. Moja jazda nie może przynieść żadnych ofiar
śmiertelnych, inaczej nie będę mogła wykonywać mojego zawodu.- Gerd się
zaśmiał, a potem spojrzał na mnie swoimi jasnym oczami.
-Służby
bezpieczeństwa?- zapytał.
-Prawnik. W marcu
skończę pierwszy rok studiów.
-Super kierunek!
Musisz być bardzo inteligentną dziewczyną. Z tego, co wiem, w Japonii egzaminy
są cholernie trudne.
-Owszem, łatwo nie
było, ale udało się, więc jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Teraz tylko
pozostało mi zdać wszystkie egzaminy, obronić się i mieć to wszystko z głowy.-
wzruszyłam ramionami.
-Jeśli wolno
zapytać, ile masz lat?
-W lipcu skończyłam
dwadzieścia. A ty?
-Mam dwadzieścia
sześć. Studia skończyłem w zeszłym roku. Jestem ubezpieczycielem. Praca bardzo
przyjemna. Czasem upierdliwi ludzie, ale to chyba w każdym zawodzie.
-Wydaje mi się, że
masz rację.- zaśmiałam się.
Gerd odstawił mnie pod same drzwi
hotelu. Wszyscy moi znajomi stali pod głównym wejściem i rozmawiali bardzo
głośno. Gaara wyglądał jakby miał rwać sobie włosy z głowy.
-Gaara!!!-
krzyknęłam, a kiedy mój mąż usłyszał mój głos odwrócił się w moją stronę.
Nie minęła sekunda, kiedy tulił mnie
do siebie, a potem sprawdzał ewentualne obrażenia na moim ciele.
-Sakura powiedziała
mi, co się stało. Wszystko dobrze? Nic cię nie boli? Nic sobie nie złamałaś,
nie obiłaś?- zaczęłam się śmiać przez ten teleturniej pytań.
-Nie. Wszystko
dobrze. Wpadłam na przypadkowego narciarza, który chyba zamortyzował mój
upadek. To właśnie on odprowadził mnie do hotelu. Gaara, poznaj proszę, to
Gerd. Chłopak, który odprowadził mnie tu całą i zdrową.
Gaara zmierzył chłopaka bardzo
nieufnym spojrzeniem. Gerd również nie wyglądał na zbyt zachwyconego obecnością
Gaary.
-Nie mówiłaś, że
przyjechałaś tu z całą kolonią znajomych. Twój brat chyba bardzo się o ciebie
martwił, co?- Gerd wyciągnął rękę do Gaary, a ten uścisnął ją bardzo
niechętnie.
-Brat? Gaara nie
jest moim bratem. Jest moim mężem.-powiedziałam. Wtedy błysk radości z oczach
chłopaka przygasł.
-Aaa... Jesteś
mężatką. Nie wspomniałaś o tym.
-Nie było okazji.
Strasznie ci dziękuję za udzielenie mi pomocy. Gdyby nie ty, tkwiłabym w tym
lasku do rana. Może spotkamy się jeszcze kiedyś na stoku.- powiedziałam.
-Jeśli twój mąż
znowu spuści z ciebie oczy nie martw się, wykorzystam okazję. Jeśli zobaczę
nadjeżdżającą w moją stronę piękną czarnowłosą dziewczynę, od razu będę
wiedział, że to ty. A teraz wybacz, ale wracam na stok. Chciałbym skorzystać z tych
ostatnich promieni słońca.
-Jasne! Jeszcze raz
dziękuję za pomoc i do zobaczenia!- powiedziałam, a kiedy Gerd zaczął szusować
na nartach w stronę stoku, pomachałam mu.
Przestałam, kiedy zauważyłam bardzo
nadąsaną minę Gaary, który wpatrywał się w chłopaka jak w jakiegoś robaka.
Komentarze
Prześlij komentarz