Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 42

Dzień przed wyjazdem Gaary na wycieczkę z jego kierunkiem chodziłam jak struta. Ufałam mojemu mężowi, ale świadomość tego, że przez tydzień będzie z daleka ode mnie powodowała, że miałam silny ścisk w klatce piersiowej.
-Kochanie, przestań się przejmować. Ja też nie jestem zadowolony, że cię tu zostawiam. Przysięgam, że będę się odzywał tak często jak tylko będę w stanie.- powiedział, kiedy w nocy leżał obok mnie na łóżku.
-Gaara, przestań. Nie chodzi mi o to, żebyś był uwiązany na telefonie całą dobę. Chcę żebyś dobrze się bawił na wyjeździe, żebyś pił drinki z kumplami i nawet z tą mendą Marie, chcę żebyś zwiedzał, poznał nowych ludzi. Po prostu źle mi z tym, że będę za tobą tęsknić.- mruknęłam, a potem niby od niechcenia poprawiłam się na swoim miejscu.
            Poczułam jak Gaara położył mi dłoń na biodrze, a potem zaczął delikatnie muskać kciukiem skórę.
-Ja też będę za tobą tęsknić. Nawet nie wiesz jak bardzo.- mruknął, a potem pocałował mnie w zagłębienie za uchem. Całym moim ciałem wstrząsnął dreszcz.
-Skarbie, chodźmy już spać. Rano muszę cię odwieźć na dworzec.- powiedziałam i dałam Gaarze ostatniego słodkiego buziaka na dobranoc.

            Kiedy rano Gaara się szykował, ja po prostu ubrałam się bardzo normalnie, w krótkie szorty, ponieważ zapowiadali prawie trzydziestostopniowe upały, top na ramiączkach oraz krótkie trampki. Włosy związałam w koński ogon, a potem szybko zrobiłam delikatny makijaż.
-Nie wiem po co się malujesz. Masz tak świeżą cerę, że czasem nie chce mi się w to wierzyć.- powiedział mój mąż, kiedy skończył się golić.
-Daj spokój. Chcę się sobie podobać, więc po prostu nie komentuj tego, że się maluję.- mruknęłam, a Gaara się zaśmiał.
-Widzę, że moja żona jest dzisiaj w bojowym nastroju. Mam dziwne wrażenie, że kiedy tylko zobaczysz Marie będziesz próbowała zabić ją wzrokiem.- powiedział Gaara, a potem sprzedał mi siarczystego klapsa w pośladek. Podskoczyłam.
-Ej!- krzyknęłam oburzona, ale mój mąż jedynie szeroko się uśmiechnął.
-Nie będę mógł robić tego przez tydzień. To tak na pożegnanie!

            Kiedy zajechaliśmy pod dworzec, spora grupka osób stała już w umówionym miejscu. Zaparkowałam auto, Gaara wziął swoje rzeczy z tylnego siedzenia, chwycił mnie za rękę i razem ze mną poszedł do swoich znajomych.
-Hej wszystkim!- krzyknął wesoło.
-Cześć, Gaara! O, widzę, że przyprowadziłeś swoją żonę. Trzeba przyznać, że niezłe z was tajniaki. Na naszym kierunku mało kto wiedział o tym, że Gaara jest żonaty.- powiedział chłopak, którego widziałam kilka tygodni wcześniej na ustawionej rozprawie sądowej.
            Uśmiechnęłam się do chłopaka bardzo niepewnie.
-Na szczęście mój mąż nie ma potrzeby z obnoszeniem się ze związkiem.- powiedziałam, a Gaara objął mnie ramieniem.
-Czy nasz opiekun już przyszedł? Za pół godziny mamy pociąg.- Gaara spojrzał na zegarek nad głównym wejściem do budynku.
-Tak. Poszedł kupić gazetę i kawę. Jak sam przyznał wczorajszy wieczór był dla niego dość nieprzyjemny. Zostawiła go narzeczona.- kolega Gaary wzruszył ramionami.
-O jasna dupa. Mamy przerąbane...- Gaara przetarł twarz dłońmi.
-Dlaczego?- zapytałam dość zdezorientowana całą sytuacją.
-Ponieważ facet był zakochany w tej idiotce jak wariat. Wiele razy widzieliśmy ich razem, ponieważ była to jedna ze studentek ze studiów magisterskich. Głupia jak nie wiem. Jedynie wygląd zwracał uwagę. Z kolei nasz opiekun po prostu świata poza nią nie widział.
-Dokładnie. Ciągle tylko Chantelle to Chantelle tamto... Gdyby mógł ustawiłby sobie jej imię na budzik.- zmarszczyłam czoło słysząc imię dziewczyny.
-Chantelle? Jest innej narodowości?- zapytałam niepewnie.
-Owszem. I powiem ci, że łasiła się na twojego męża. Oczywiście po kryjomu, ponieważ związek z naszym wykładowcą zapewniał jej zdawanie z semestru na semestr, jednak kiedy tylko oddała swoją pracę magisterską do obrony, nagle związek się skończył.- jego kumpel chyba nie wiedział, że otworzył Puszkę Pandory.
-Kochanie, czemu ja nic nie wiem o żadnej Chantelle?- zapytałam i zmarszczyłam czoło.
-Tłumaczyłem ci to wiele razy i więcej już mi się nie chce.- powiedział lekko zirytowany, a potem dał mi namiętnego buziaka.
-Saaara-chan!!! Jak dobrze cię widzieć po takim czasie!!!- radosny okrzyk Ryu sprawił, że oderwałam się od Gaary jak oparzona, a potem nagle znalazłam się w jego niedźwiedzim uścisku. Stęknęłam.
-Ryu!!! Za chwilę mnie udusisz!!!- ledwo wydukałam.
-Przepraszam, skarbie. To dlatego, że nie widziałem cie od trzech tygodni, czyli od czasu rozprawy. Wyglądasz dzisiaj bardzo kwitnąco. Gaara chyba dobrze dba o ciebie.- zaczęłam się bardzo głośno śmiać na słowa Ryu.
-Uwierz, że chyba aż za dobrze. Ostatnio okazało się, że przytyłam aż 1,5 kilograma, ponieważ objadaliśmy się niezdrowym jedzeniem.- powiedziałam i sprzedałam Ryu kuksańca w bok.
-Widać. Masz tłuszcz na brzuchu, którego wcześniej nie miałaś.- sykliwy ton Marie dobiegł do moich uszu, a ja po prostu przewróciłam oczami.
-Mam z kolei mózg, którego ty nie posiadasz.- warknęłam.
-Ja tam uważam, że wygląda bardzo seksownie, tak jak zawsze. Cześć Sabaku.- Naoki przywitał się z Gaarą, a potem kiwnął mi głową na powitanie.
-Zaraz, zaraz. A może to nie jest wina jedzenia, tylko ty po prostu jesteś w ciąży, co? Tak pięknie jak ty wyglądają głównie kobiety w ciąży. Na dodatek wtedy, kiedy mają urodzić chłopca.- zmarszczyłam brwi na słowa Ryu, z kolei Gaara, który właśnie pił wodę wypluł wszystko na stojącą obok Marie.
-CO?!- krzyknął i niemal natychmiast znalazł się obok mnie.
-Ryu, to na pewno nie ciąża. Jak już to ciąża spożywcza. Nie planujemy dzieci w najbliższej przyszłości.- wzruszyłam ramionami, a Gaara odetchnął.
-Ryu, nigdy więcej nie zaczynaj takich tematów w taki sposób!!!- krzyknął mój mąż, a wszyscy zgromadzeni wokół nas ludzie zaczęli się głośno śmiać.

            Kiedy w końcu wykładowca Gaary przyszedł na miejsce rzeczywiście nie wyglądał za ciekawie. Miał podkrążone oczy i włosy w strasznym nieładzie. Spojrzał na mnie, a pomiędzy jego brwiami pojawiła się zmarszczka.
-Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek cię uczył.- niemal warknął.
-Bo nie uczył mnie pan. Jestem studentką pierwszego roku.- powiedziałam i hardo spojrzałam mu w oczy.
-Więc co robisz na naszej wycieczce? Wstęp tylko dla drugiego roku z kierunku prawa.- jego ton nie był już tak opryskliwy.
-W takim razie zobaczymy się za rok. Sara Sabaku, studentka pierwszego roku prawa.- wtedy wykładowca od razu spojrzał na mojego męża.
-Sabaku? To twoja siostra, Gaara?- zapytał. Zdziwiłam się tym, że zwrócił się do mojego męża po imieniu.
-To moja żona panie doktorze.- wykładowca o mały włos nie wypuścił z ręki kubka z kawą.
-Żona? Jesteś już żonaty? Od kiedy?- wykładowca Gaary zaczął przeskakiwać wzrokiem to na mnie to na Gaare.
-W sierpniu będzie równy rok.- Gaara chwycił moją dłoń i mocno splótł nasze palce.
-Mam dziwne wrażenie, że kupię nam na rocznicę koszulki z napisem He's my husband/ She's my wife z dodatkowymi strzałkami wskazującymi na siebie. Będziemy je nosić za każdym razem, kiedy będziemy szli w jakieś nowe towarzystwo.- powiedziałam, a Gaara zaczął się śmiać. Jego wykładowca również.
-Mam dziwne wrażenie, że twoja żona ma cięty język.
-Nie tylko. Narwany charakter również. I dlatego jest taka niesamowita.
-Błagam, za chwilę się zrzygam od tej wspaniałości Sary. Czy możemy łaskawie ruszyć się do pociągu. Ma odjazd za dziesięć minut, a dobrze byłoby zając miejsca i rozłożyć bagaże na półkach.- zirytowanie z głosie Marie było jak miód dla moich uszu.
-Marie ma rację. Zbierajmy się!- powiedział wykładowca i zarzucił swoją torbę na ramię.

            Kiedy wszyscy zapakowali się do pociągu, Gaara jeszcze przez chwilę stał ze mną na peronie i trzymał mnie za rękę. Ja z kolei walczyłam z nieprzyjemnym pieczeniem oczu i wpatrywałam się w czubki swoich butów.
-Ej, kochanie. Nie rób takiej miny. Nie wyjeżdżam na zawsze. To tylko krótki tydzień.- powiedział i położył mi dłoń na policzku.
-Wiem, ale jednak to nasze pierwsze dłuższe rozstanie od czasu jak w ogóle się zaręczyliśmy. Myślę, że będzie mi ciężko przestawić się na to wszystko i tyle. Poza tym mówiłam już. Marie i tak dalej..- wzruszyłam ramionami. Szybko wytarłam oczy wierzchem dłoni. Zachowywałam się jak głupia gówniara, w dodatku wiedziałam i czułam się obserwowana przez ludzi z roku Gaary, ale miałam to gdzieś.
            Wtedy przed moimi oczami ukazał się mały miś z czerwonym serduszkiem z napisem Kocham Cię. Zmarszczyłam czoło widząc go.
-Obiecałem ci, że kupię ci coś żebyś mniej za mną tęskniła. Spryskałem go perfumami, które uwielbiasz. Myślę, że na tydzień powinien wystarczyć.- Gaara wręczył mi misia, a ja zaczęłam się śmiać. Spojrzałam na niego zaczerwienionymi oczami.
-Oj, może się okazać, że jak wrócisz to już nie będzie dla ciebie miejsca w naszym łóżku, bo miś zajmie twoją przestrzeń.- Gaara nachylił się nad moją twarzą, a potem pocałował mnie bardzo, bardzo namiętnie. Całowaliśmy się przez chwilę, a kiedy Gaara odkleił się ode mnie, żeby mocno mnie przytulić wyszeptał mi do ucha.
-Kochanie, miś może zostać w łóżku, musi się jednak przygotować na cholernie namiętny seks po tym tygodniu mojej nieobecności, a jedyną rzeczą, którą będzie mógł robić, to oglądanie wszystkiego, co robimy. Dotykać mogę cię tylko ja. I sprawiać, że będziesz krzyczeć i prosić o więcej, też mogę tylko ja.- na jego słowa poczułam pulsowanie między udami.
-Jeśli to obietnica, to uwierz, że rozliczę cię z niej bardzo, bardzo rzetelnie.- spojrzałam na Gaare błyszczącymi oczami. Wtedy konduktor zagwizdał gwizdkiem.- Idź już. Napisz, kiedy tylko będziecie na miejscu.
-Napiszę.- mruknął, a potem pocałował mnie na pożegnanie chwilę przedłużając pocałunek.
            Szybko wszedł do pociągu, a kiedy znalazł się w przedziale razem ze swoimi znajomymi, dosłownie rzucił torbę na podłogę i pośpiesznie otworzył okno. Jego pociąg zaczął powoli wyjeżdżać z peronu.
-Zapomniałem ci o czymś powiedzieć!!!- krzyknął.
-O czym?!- zapytałam, a moje serce boleśnie obiło się o żebra.
-Kocham cię!!!- krzyknął bardzo głośno, a ja zaczęłam się śmiać. Ludzie na peronie z kolei przyglądali się nam, jakby oglądali scenę z filmu. Pociąg Gaary szybko zaczął się rozpędzać, a potem wyjechał z hali.
-Ja ciebie też kocham wariacie.- mruknęłam, a potem powoli zaczęłam kierować się w stronę wyjścia z dworca.

            Kiedy wróciłam do domu czułam się bardzo dziwnie. Miałam świadomość, że Gaara dzisiaj i przez kilka najbliższych dni nie będzie wracał na noc, nie będę przygotowywać mu obiadu, nie będę mogła z nim porozmawiać w cztery oczy, nie będę mogła się z nim kochać...
-Czuję się jak narkoman na odwyku. Co za porażka.- mruknęłam i postawiłam misia od Gaary na środku łóżka.- No i co misiu? Teraz jesteśmy tylko ja i ty? Zobaczymy jak sobie poradzisz w roli pocieszyciela...
-Czy ciebie już całkiem powaliło? Gadasz do pluszowej maskotki.- odwróciłam się na pięcie i od razu namierzyłam moją najlepszą przyjaciółkę w drzwiach.- Przy okazji co to za Kubuś Puchatek? Nie miałaś go wcześniej.
-Gaara dał mi go dzisiaj przed odjazdem. Powiedział, że to na pocieszenie.- Sakura przewróciła oczami.
-Matko, to tylko tydzień jak go nie będzie. Na twoim miejscu skakałabym z radości. Przy okazji ogarnij się. Zabieram cię na zakupy. Ino zabiera nas dzisiaj na miasto. Sai też pojechał na jakieś... Kontemplowanie w towarzystwie innych wariatów-artystów, więc Ino korzysta z okazji. Temari i Hinata też z nami idą.- powiedziała.
-Babskie wyjście? Jestem żoną, która mąż opuścił na cały tydzień! Jak mogę być aż tak okrutna, żeby w tym czasie iść na imprezę?!- powiedziałam to tak poważnym tonem, że Sakura dosłownie wytrzeszczyła na mnie oczy. Ja z kolei ryknęłam śmiechem.- Jeszcze tak mi na mózg nie padło. To kiedy na te zakupy?
-Już się bałam, że małżeństwo zupełnie wyprało ci mózg.
-Bez przesady. Dawno nigdzie nie byłam. Poza tym muszę iść z tobą do sexshopu. Mój mąż wraca za tydzień i muszę mieć coś bardzo miłego dla oka.
-Małżeństwo sprowadza cię na drogę seksualnej ladacznicy! Dzięki ci Gaara! W końcu Sara przestała być niedorżniętą dziewicą!!!- na słowa Sakury ryknęłam śmiechem, a potem rzuciłam w nią poduszką z łóżka.

            Kiedy dwie godziny później szalałyśmy z Sakurą po sklepach rozdzwonił się mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, gdzie wesoło migało mi zdjęcie cioci. Niemal od razu odebrałam.
-I jak córeczko? Rozpaczasz po tym, jak twój mąż wyjechał?- zapytała, a ja ryknęłam śmiechem.
-Jestem własnie na zakupach z Sakurą. Moja przyjaciółka wie, jak wyciągnąć mnie z doła.- powiedziałam, a potem zaczęłam oglądać piękną letnią sukienkę w malinowym kolorze.
-Cieszę się, że jednak nie jesteś zbyt przybita. W takim razie nie przeszkadzam wam w zakupach. Do zobaczenia w domu!- ciocia miała wesoły głos, a to jeszcze bardziej poprawiło mi humor.

            Kiedy stałam w przymierzalni sklepu z bielizną i mierzyłam piękny komplet z paskami do pończoch wpadłam na genialny pomysł. Zrobiłam sobie zdjęcie, później przebrałam się w kolejne komplety i znowu porobiłam zdjęcia. Szybko napisałam wiadomość do mojego męża.
            Masz telefon poza zasięgiem innych? zapytałam, a potem cierpliwie czekałam na odpowiedź.
            Jeśli chodzi ci o to, czy nikt mi do niego nie zagląda to owszem. Oprócz mnie i Ryu wszyscy śpią. Dlaczego pytasz?
            Uśmiechnęłam się i wysłałam Gaarze wszystkie zdjęcia kompletów jakie zrobiłam.
            Dlatego. Twoim zdaniem, który wygląda na mnie najlepiej? 
            Byłam małym wrednym potworem. Doskonale wiedziałam, że Gaara dostanie wzrostu ciśnienia, kiedy tylko zobaczy zdjęcia.
            Długo nie musiałam czekać na odpowiedź.
            WSZYSTKIE!!! 
            Ryknęłam głośnym śmiechem, kiedy odczytałam sms'a.
-Sara, z czego się śmiejesz?- zapytała Sakura z kabiny obok.
-Za chwilę ci powiem.- powiedziałam, kiedy się uspokoiłam, a potem zaczęłam ubierać się w swoje ubrania.

            Kiedy stałam w kolejce do kasy Sakura spoglądała na mój zakup.
-Bierzesz wszystko?
-Gaara stwierdził, że wszystkie bardzo mu się podobają.- powiedziałam z niegrzecznym uśmiechem.
-Jesteś okropna. Przez tydzień nieobecności chłopak nabawi się skrętu jąder jeśli będziesz robić mu takie coś.- parsknęłam na uwagę Sakury.
-Liczę na to, że kiedy tylko odbiorę go z dworca, nie zdążymy dojechać z powrotem do domu.
-Kiedy zrobił się z ciebie taki mały potwór? To straszne, co się z tobą stało.

            Kiedy szykowałam się na wyjście na imprezę, zadzwoniła moja komórka. Odebrałam, kiedy zobaczyłam na ekranie numer mojego męża.
-Cześć kochanie.- powiedziałam i położyłam telefon na blacie, a potem włączyłam głośnik.
-Jesteśmy już na miejscu. Własnie rozpakowałem swoje rzeczy, czekam, aż Ryu ogarnie się w łazience.- powiedział lekko zachrypniętym głosem.
-Cieszę się, że dotarliście cało i zdrowo. Mam nadzieję, że wyjazd ci się uda.- powiedziałam, a potem zaczęłam lakierować włosy.
-Co robisz?- zapytał.
-Ino zabiera dzisiaj mnie i dziewczyny na miasto. Sai pojechał na jakiś zlot artystów i mamy babskie wyjście.
-Widzę, że bardzo za mną tęsknisz.- mruknął niezadowolony.
-Opieram się własnie o blat w łazience, na którym ostatnio prawie się kochaliśmy i przypominam sobie jak mnie wtedy dotykałeś. Uwierz, że ciśnienie jakie w tej chwili mam jest cholernie upierdliwe.
-No co ty?! Kiedy dostałem twoje zdjęcia w pociągu nagle jak głupi rozłożyłem sobie gazetę na nogach i udawałem, że Vouge to ciekawa lektura.- zaczęłam się śmiać.
-Czyżby coś cię uwierało?- zapytałam, a potem uśmiechnęłam się do siebie. Brawo pani Sabaku!
-Uwierało? Przez ponad pół godziny nie miałem pojęcia jak usiąść, żeby nie zrobić krzywdy moim rodowym klejnotom. W dodatku mam wrażenie, że tydzień okaże się bardzo długi, jeśli moja kochana żona dalej będzie coś takiego robić.- zareagowałam od razu. Zrobiłam zdjęcie w sukience, którą ubierałam na dzisiejszą imprezę.
-Powiedz czy pasuje.- powiedziałam, a potem usłyszałam piknięcie w telefonie Gaary. Wciągnął powietrze z sykiem.
-Kurwa mać, dlaczego wyjechałem na tą głupią wycieczkę... Sara, czemu jesteś taka wredna?! Ja cię tak nie wychowałem!!!- warknął do telefonu.- Ryu, wyłaź z łazienki, albo za chwilę sam cię z niej wyciągnę!!!
-Kochanie, czyżbyś miał zamiar wykorzystać Ryu?- zażartowałam.
-Zapomni! Mam zamiar wykorzystać ręce, skoro nie mam cię obok... Ryu, powiedziałem wyłaź!!!- krzyknął, a ja żałowałam, że nie mogę zobaczyć jego miny, ponieważ mogłam się założyć, że leżałabym na ziemi ze śmiechu.

            Przez pierwsze dwa dni bez Gaary zajmowałam sobie czas tak bardzo, że po prostu padałam do łóżka i od razu zasypiałam. Jednak trzeciej nocy bez niego zaczęłam tak cholernie tęsknić, że po prostu omal nie oderwałam misiowi głowy. Zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo moje życie stało się szczęśliwe od czasu, kiedy tylko go poznałam. Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy przypomniałam sobie nasze pierwsze spotkanie. Nie mogłam również uwierzyć, że było to prawie dwa lata temu, a my w tym czasie nadal byliśmy w sobie tak bardzo zakochani.
-Nie wiem komu powinnam podziękować, ale chyba nie starczy mi życia, żeby to zrobić, za to, że zesłał mi kogoś tak cudownego.- powiedziałam sama do siebie, a potem jeszcze mocniej przytuliłam misia od Gaary.

            Kiedy stałam na dworcu głównym, non stop przeskakiwałam z nogi na nogę i z niecierpliwością spoglądałam na zegar na peronie. Wokół mnie znajdowała się masa ludzi. Godzina była dosyć wczesna, więc wielu mieszkańców Tokio szło własnie do pracy.
-Shinkansen z prefektury Yamaguchi wjeżdża własnie na peron 4.- usłyszałam komunikat, a moje serce zabiło bardzo szybko.
            Pociąg Gaary.

            Jak podpita podeszłam do wyczytanego wcześniej peronu i zaczęłam spoglądać na wysiadających ze środka ludzi. Niemal natychmiast dostrzegłam Fumiko, która stała na peronie w wysokich szpilkach i drogiej markowej sukience. Zwracała na siebie uwagę przechodniów.
-Fumiko?- zapytałam niepewnie, a ona spojrzała na mnie. Po jej minie jasno mogłam zrozumieć, że w pierwszej chwili mnie nie poznała.
-Sara? Dziewczyna Gaary Sabaku?- zapytała i odrzuciła włosy na plecy.
-Żona. Czekasz na Naokiego?
-Tak. Prosił mnie, żebym po niego przyjechała. Ty pewnie czekasz na Gaare?- kiwnęłam niepewnie głową, a ona już więcej się nie odezwała.

            Kiedy w końcu dostrzegłam wykładowcę mojego męża, a za nim jego studentów miałam ochotę rzucić się do biegu. Zrobiłam to jednak dopiero wtedy, kiedy dostrzegłam mojego męża gdzieś z tyłu grupy. Rozmawiał z Ryu, a rozmowa pochłonęła go bez reszty. Nogi same mnie do niego poniosły.
            Kiedy tylko znalazłam się przy Gaarze bez zbędnych słów oplotłam jego kark dłońmi, stanęłam na palcach i namiętnie pocałowałam go na powitanie. On niemal od razu puścił swój bagaż i mocno objął mnie ramionami. Jego znajome ciepło, zapach i smak uderzyły we mnie z wielką siłą. Kiedy się od niego odkleiłam policzki miałam mokre od łez.
-Nie sądziłem, że przez ledwo tydzień tak bardzo się za mną stęsknisz.- powiedział, a potem chwycił mój podbródek i pocałował mnie bardzo czule.
-Omal nie urwałam misiowi głowy z tęsknoty za tobą.- Gaara się zaśmiał.
-Ja też strasznie za tobą tęskniłem. Całe szczęście jestem już w domu.- przytuliłam się do Gaary, a on objął mnie wolnym ramieniem.
-Gaara, powiem ci, że jestem w tym momencie cholernie zazdrosny o to, że twoja żona tak bardzo cię kocha. Patrząc na was mam dziwne wrażenie, że widzę kadr z jakiegoś filmu.- zaśmialiśmy się z Gaarą na słowa jego wykładowcy.
-Najwidoczniej rozłąka na jakiś czas dobrze nam robi.
-Ja ci dam, dobrze nam robi!- fuknęłam na niego, a on znowu mnie pocałował.
-Dobrze. W takim razie moi mili państwo, serdecznie wam dziękuję za ten tydzień nowych doświadczeń i do zobaczenia w poniedziałek na uczelni. Wracajcie do domów i odpoczywajcie. Mieliście ciężką noc.

            Kiedy siedziałam w samochodzie i prowadziłam, Gaara non stop trzymał dłoń na moim kolanie, jednak nie zaczął w żaden sposób się do mnie dobierać, co lekko mnie irytowało. Przez cały tydzień w jakiś sposób podkręcałam go, żeby kiedy tylko mnie zobaczy, nie miał nawet ochoty wracać do domu. Najwidoczniej jednak przeliczyłam się, co do cierpliwości mojego męża.

            W domu nikogo nie było. Ciocia i wujek byli w pracy, Sasuke z Sakurą pojechali za miasto na jakąś wycieczkę, Itachi poszedł na randkę z dziewczyną, która poznał u Sasoriego na wspólnej imprezie.
-Jestem tak strasznie zmęczony. Jedyne o czym marzę to długi sen.- mruknął Gaara, a ja dosłownie poczułam jak zaczynam się gotować w środku.
-W takim razie chodź do pokoju. Ja też jestem trochę zmęczona. Od kilku nocy dość kiepsko sypiam.- wzruszyłam ramionami, a potem zaczęłam wchodzić po schodach.

            Kiedy tylko weszłam do pokoju od razu podeszłam do biurka, gdzie położyłam dowód rejestracyjny i kluczyki od auta. Przeciągnęłam się i zaczęłam ziewać. Wtedy poczułam silny chwyt w okolicach pasa i gorące wargi mojego męża na ustach. Jęknęłam zaskoczona.
-Myślałaś, że zapomniałem o obietnicy, którą złożyłem? Już w aucie widziałem jak strasznie cię nosi, ale za ten tydzień wysyłania mi gorących zdjęć i wiadomości z opisem tego co chciałabyś mi robić, uznałem, że też muszę być dla ciebie surowy.
-A już się bałam, że całkiem straciłeś na mnie ochotę.- powiedziałam.
-Zapomniałem jakie głupoty potrafią ci czasem chodzić po głowie. Stracić na ciebie ochotę? Przygotuj się raczej na to, że będziesz miała dość.- złapał za moją sukienkę i jednym płynnym ruchem zdjął ją ze mnie.
-Znając mnie będę chciała więcej.- powiedziałam, kiedy Gaara zaczął całował mnie po szyi. Poczułam, jak jego usta rozszerzają się w uśmiechu, a jego palce chwyciły moje majtki. Zaczął je ze mnie zsuwać.
-Mam wielką nadzieję, że tak będzie, kochanie. Mam wielką nadzieję.- mruknął mi na ucho, a kiedy całkiem mnie rozebrał, chwycił mnie za biodra i przeniósł na łóżko.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8