Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 55

W święta mieliśmy w domu istny młyn. Przyjechali nasi dziadkowie, dodatkowo odwiedziła nas rodzina Gaary. Przy świątecznym stole nigdy nie było tylu gości, co w tamtej chwili. Dziadek Gaary spił się razem z moim wujkiem, babcia z kolei nawet nie starała się dyskretnie wypytać o ewentualnego prawnuka. Zrobiła to z premedytacją przy wszystkich zebranych, doprowadzając mnie na skraj rozpaczy wstydu, kiedy wszyscy zaczęli się śmiać z "plonów płodnej ziemi", jak to babcia określiła moją macicę. Ja z kolei myślałam, że popłaczę się i jednocześnie spalę ze wstydu.
            Wieczorem Gaara starał się mnie uspokoić.
-Gaara, to było bezczelne!!! Rozumiem takie pytania, gdybyśmy byli już grubo po trzydziestych urodzinach... Nie! Nawet wtedy takie pytania są bardzo nie na miejscu! Czuję się w tym momencie nie jako twoja żona, tylko przyszły inkubator wydający na świat małe kopie rodziny Sabaku!!!- krzyknęłam, wyrzucając ręce w górę. Szybko zrzucałam z siebie ubrania, zmywałam jednocześnie makijaż
-Porozmawiam jutro rano z babcią. Ona po prostu boi się, że nie dożyje narodzin pierwszego prawnuka.
-Gaara, planujemy dziecko za kilka lat. Niech wytrzyma ten krótki okres czasu. Ja najpierw chcę skończyć studia, znaleźć pracę. Zajmie to maksymalnie pięć lat.- mruknęłam, kiedy ubrałam na siebie bluzkę Gaary i szorty.
-Może dajmy sobie około siedmiu? To idealny czas na to, żeby pomyśleć o rodzinie. Miałabyś dwadzieścia siedem, ja dwadzieścia osiem lat. Mielibyśmy wyrobioną pozycję w zawodzie, jakieś doświadczenie. Pięć lat to jednak nadal dość krótko. Ledwo zdążysz odbębnić staż.
-Boże... Nie wiem! Jestem w tym momencie tak zdenerwowana bezczelnością babci! Dlaczego ona zawsze robi to w taki sposób? Nie mogłaby po prostu wziąć mnie na stronę i zapytać o coś takiego? Nie. Po co? Lepiej narobić mi wstydu przy całej rodzinie!- warknęłam, kiedy wchodziłam pod kołdrę.
-Sara, już. Stało się i się nie odstanie. Nie denerwuj się teraz, bo nic ci to nie da. Obiecuję, że porozmawiam z babcią i delikatnie wytłumaczę, że nie chcemy takich pytań i takich komentarzy.
-Dlaczego babcia przyczepiła się do mnie, a nie do ciebie? Jakoś nigdy nie słyszałam, żeby waliła jakiekolwiek głupie komentarze na temat twoich plemników czy przyrodzenia, a raczej nie mam szans zajść w ciążę sama.- burknęłam, a Gaara zaczął się śmiać.
-Babcia na pewno jest przekonana, że moi żołnierze nie strzelają ślepakami.- Gaara wyszczerzył się do mnie, a ja przewróciłam oczami na jego słowa.
-Chcesz, możemy sprawdzić. W każdej chwili mogę odstawić tabletki.- dowaliłam.
-Nie. Żadnych dzieci w najbliższym czasie. Chciałbym się tobą nacieszyć jeszcze jakiś czas. Mamy wystarczająco dużo obowiązków, żeby spędzać ze sobą za mało czasu. Jeśli doszłoby do tego dziecko, w ogóle poszedłbym w odstawkę. A dobrze wiesz, że jestem strasznie marudny, kiedy nie poświęcasz mi za dużo czasu.
-Wiem upierdliwy dziadzie. Wiem.- mruknęłam, a potem wtuliłam się w Gaare.

            Kiedy po świętach Gaara wracał z wizyty od wujka był czymś bardzo podekscytowany. W momencie, w którym zapytałam go, o co chodzi, omal nie zabił mnie entuzjazmem.
-Wujek rozstał się z tą beznadziejną laską! W końcu!!! Mówił, że puściła go kantem i uznał, że nie ma co dłużej tkwić w takim związku! Ale jestem zadowolony!- zmarszczyłam czoło widząc Gaare, jakby przynajmniej wygrał szóstkę na loterii.
-Czy tylko to cię tak cieszy? Nie widziałam cię tak rozentuzjazmowanego od czasu, kiedy bawiliśmy się w dwadzieścia niegrzecznych rzeczy, z okazji moich dwudziestych urodzin.- mruknęłam, kiedy spojrzałam na Gaare znad książki.
-Bo to nie wszystko! Słuchaj uważnie i nie przyjmuję odmowy. Wujek planował oświadczyć się swojej byłej w Nowy Rok. Z tej okazji już latem zamówił dziesięć hotelowych pokoi w miejscu znanym jako Japońskie Alpy. Ponieważ cały plan wziął w łeb wujek próbował odwołać rezerwację już jakiś czas temu, ale niestety groziła mu za to wielka kara pieniężna.
-Jakby nie patrzeć to przynajmniej dwadzieścia miejsc przy pokojach dwuosobowych...- szybko obliczyłam w pamięci.
-Właśnie. Dlatego teraz obwieszczam ci, że razem z naszymi przyjaciółmi jedziemy do Hakuby gdzie spędzimy calutki tydzień! Wujek oddał mi kartę rezerwacji.
-Ty chyba żartujesz?! Musimy jak najszybciej zadzwonić do...- wyskoczyłam z łóżka i podeszłam do biurka, gdzie leżała moja komórka.
-Zadzwoniłem do wszystkich, kiedy byłem u wujka. Musiałem mieć pewność, że ktokolwiek będzie chętny. Nie zdziwiłem się za bardzo, kiedy się okazało, że wszyscy są. Rezerwację mamy zapewnioną od dwudziestego dziewiątego grudnia do czwartego stycznia.
-O matko! Ale się cieszę!!!- rzuciłam się Gaarze na szyję i dosłownie wycałowałam. Zaczął się głośno śmiać.- Ale zaraz! Nigdy nie jeździłam na nartach! Nie wiem nawet co powinnam zabrać ze sobą na taki wyjazd!
-Kochanie, lepiej się pośpiesz, ponieważ za dwa dni o tej porze będziemy już w drodze do kurortu.
-Dwa dni?! Sakura!!! Ubieraj się! Jedziemy na zakupy!!!- wrzasnęłam na cały dom, a Gaara omal nie padł ze śmiechu.

            Kiedy Saki szykowała się do wyjścia na zakupowe szaleństwo, w międzyczasie zadzwoniłam do reszty moich przyjaciółek oraz szwagierki, które również bardzo chętnie przystały na wyjście na zakupy. Umówiłyśmy się, że Ino i Hinata dojadą do nas, ja z kolei miałam podjechać po Temari i zabrać ją po drodze.
-Sylwester w luksusowym górskim kurorcie... Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek dostanę takie zaproszenie. Kiedy Gaara zadzwonił do Sasuke, ten wyglądał jakby za chwilę ktoś miał wyskoczyć z ukrytą kamerą i krzyknąć, że został wkręcony. Jednak kiedy okazało się, że to prawda Sasuke prawie tańczył. Przyznał mi się, że od kilku ładnych lat nie jeździł na desce i bardzo za tym tęsknił.- Sakura siedziała obok mnie w aucie i gadała jak najęta.
-Zastanawiam się jakie atrakcje nas tam czekają. Po świątecznych akcjach z dziadkami Gaary dobrze zrobi mi zmiana otoczenia.- mruknęłam, kiedy skręciłam w uliczkę prowadzącą do centrum handlowego. Sakura zaczęła się głośno śmiać.
-Masz na myśli aluzje co do twojej macicy? Tak, to było zabawne.- jęknęłam zażenowana.
-Saki! To było okropne! Babcia Gaary narobiła mi już takiego wstydu na Okinawie, ale teraz przeszła samą siebie. Myślałam, że wujek mnie zabije, kiedy padło słowo ciąża.
-Wiesz, prawda jest taka, że wujkowie zgodzili się na twój ślub z Gaarą, pod warunkiem, że zaczekacie z założeniem rodziny. Wiadomo, że w życiu bywa różnie, ale jednak dobrze wam idzie odwlekanie tego.
-I zaufaj mi, że będzie to odwlekane jeszcze bardzo długo.

            Po bardzo męczących zakupach usiadłyśmy razem z dziewczynami w restauracji i zamówiłyśmy sobie obiad. Wszystkie moje przyjaciółki były szalenie nakręcone z powodu niespodziewanego wyjazdu.
-Myślałam, że przebiję sufit z radości, kiedy Sai mi o tym powiedział. Byłam kiedyś w Hakubie, ale to było dawno, dawno temu. Miałam może z cztery latka.- powiedziała Ino i wyciągnęła się na krześle.
            Każda z nas trajkotała jak najęta, oprócz Hinaty. Ona siedziała zamyślona jak nigdy i wpatrywała się w stół.
-Hinata, wszystko dobrze?- zapytałam. Zanim odpowiedziała, minęła dość długa chwila.
            Jej policzki momentalnie zrobiły się czerwone, a ona kiwnęła twierdząco głową.
-T... Tak. Po prostu chciałam wam powiedzieć, że ja i Naruto... Zaręczyliśmy się. W święta.- powiedziała, a potem wyjęła spod bluzki, zawieszony na łańcuszku, piękny pierścionek zaręczynowy z białego złota z diamentowym oczkiem.
-Piękny!!! Dlaczego nie nosisz go na placu?!- zapytała Ino, kiedy przyjrzała się ozdobie.
-Nie chcę żeby zwracał na siebie uwagę. Wolę nosić go w ten sposób.- gdyby nie to, że znałam Hinatę wcześniej, w tym momencie dzwoniłabym po karetkę, ponieważ dziewczyna miała niezdrowy odcień czerwieni na policzkach.
-Gratuluję. Liczę na to, że szybko przestanę być jedyną mężatką w tym gronie.- puściłam oko do Hinaty, a ona zaśmiała się i niepewnie kiwnęła głową.
-Bardzo chcielibyśmy pobrać się w październiku, chwilę po dwudziestych drugich urodzinach Naruto.- kiedy to powiedziała, zerwałam się z miejsca.
-Przecież dzisiaj jest dwudziesty siódmy grudnia, co oznacza, że...- zaczęłam, ale to Ino wyjęła mi zakończenie z ust.
-O matko! Dzisiaj są twoje urodziny!!!- biedna Hinata zrobiła się jeszcze bardziej czerwona niż chwilę temu.
-Rzeczywiście! Wszystkiego najlepszego!- Sakura klasnęła w dłonie.
-Cóż, dzisiaj niestety nie przygotowałyśmy nic dla ciebie. I mówimy to z ręką na sercu. Ale obiecuję ci, że kiedy znajdziemy się w Hakubie, zabierzemy cię na drinka.- powiedziałam.
-Dziękuję wam, ale naprawdę nic takiego nie potrzebuję. Sam fakt tego, że spędzę z wami w końcu tyle czasu, po tym, jak praktycznie się nie widujemy, jest wystarczającym prezentem.- na słowa Hinaty poczułam się cudownie.
            Miała rację. Znowu mieliśmy być wielką ekipą przyjaciół, która spędzi czas w swoim gronie i będzie się beztrosko bawić przez cały tydzień.

            Zaprosiłam do siebie dziewczyny na oglądanie filmu, a przy okazji obejrzenie ekwipunku, który kupiłyśmy, tym razem jednak już na spokojnie, beż żadnych spięć. Kiedy tylko weszłyśmy do salonu, omal nie padłyśmy, kiedy zobaczyłyśmy chłopców, którzy przymierzali na nogi deski snowboardowe i narty, oraz mierzyli kaski, gogle i rękawiczki.
            Gaara, który stał w koszulce i dresach stał w niezapiętym kasku z nartami na nogach. I to on pierwszy nas zauważył. Wyszczerzył się do nas i posuwistymi ruchami poczłapał w naszą stronę.
-Cześć kochanie!- powiedział, a potem dał mi buziaka na powitanie.
-Czy pan, panie Sabaku, zechce mi wyjaśnić co znaczy to zamieszanie?- wskazałam brodą na chłopaków, którzy zaczęli przemieszczać się w naszą stronę, żeby przywitać się ze swoimi dziewczynami.
-Operacja góry została uaktualniona. Uznaliśmy, że wszyscy zostawią sprzęt u nas w garażu, przy okazji chcieliśmy sprawdzić jak z użytecznością. Przy okazji, Hinata moje gratulacje. Naruto powiedział nam o zaręczynach. Wszyscy z niecierpliwością będziemy oczekiwać na wasz ślub.- biedna Hinata znowu zrobiła się czerwona jak burak.
-Dziękujemy, Gaara. Możecie być pewni, że kiedy tylko ustalimy pewną datę, szybko wyślemy do was zaproszenia.- w momencie, kiedy to powiedziała, wszyscy faceci do niej doskoczyli i zaczęli jej gratulować. Hinata po prostu ledwo dukała podziękowania, dopóki nie uratował jej Naruto.
-Ej! Przestańcie! Wiemy, że cieszycie się naszym szczęściem i dziękujemy, ale Hinata jest zakłopotana, a bardzo nie lubię, kiedy tak jest. Dajcie jej spokój.- Naruto wyrósł przed Hinatą niczym rycerz w lśniącej zbroi i zrobił jej trochę miejsca.
-Obiecuję wam, że kiedy będziemy w Hakubie wypijemy wasze zdrowie. A teraz dziewczyny pokazujcie, co kupiłyście.- Gaara zabrał ode mnie siatki z zakupami, a potem bezceremonialnie wysypał je na kanapę obok swojego sprzętu narciarskiego.
            Ja zdecydowałam się na biały strój narcirski z dodatkiem czarnych pasów, żebym choć trochę odcinała się od śniegu. Ino wybrała strój w kolorze czarno-fioletowym, Hinata szaro-lawendowym, Temari wybrała kolor zielony, z kolei Sakura postawiła na kolor wiśniowy i wyróżniała się z nas wszystkich najbardziej.
-Dziewczyny. macie swój sprzęt narciarski?- zapytał Shikamaru, który mocował się z zapięciem przy swojej desce.
-Ja tak. Kankuro i Gaara też. Wujek w każdą zimę zabierał nas w góry.- Temari rozpięła kurtkę i usiadła obok Shikamaru.
-To wiem. Chodzi mi o resztę.
-Ja mam narty. Tata czasem zabiera mnie i siostrę w góry zimą.- powiedziała Hinata.
-Ja ze swoich nart wyrosłam. Nie jeżdżę z rodzicami w takie miejsca, a jeśli już, no to z reguły wypożyczam zabawki do jazdy.- powiedziała Ino.
-Na nas nie patrzcie. Nigdy nie miałam nart na nogach. Sara to samo.- powiedziała Sakura, kiedy nagle wszystkie pary oczu wbiły się w nas.
-Skoro tak, to teraz decyzja. Jedziemy kupić ci coś do jazdy czy raczej stawiamy na wypożyczanie?- zapytał Gaara, który znalazł się obok mnie.
-Nie wiem czy jest sens żebyśmy wydali tyle kasy na sprzęt, którego mogę użyć tylko raz. Nigdy nie jeździłam na nartach ani desce.- wzruszyłam ramionami.
-W takim razie wypożyczamy sprzęt. Jeśli ci się spodoba, będziemy robić takie wypady częściej i kupimy ci twój sprzęt.
-Jeśli nie wyląduję na OIOM-e, to bardzo chętnie.- mruknęłam, a wszyscy moi przyjaciele zaczęli się głośno śmiać.

            W noc poprzedzającą wyjazd byłam bardzo podenerwowana. Nie mogłam spać i trzy razy sprawdzałam, czy aby na pewno wzięłam wszystko. Gaara wściekał się, kiedy wierciłam się na łóżku i co chwila go budziłam.
-Rany, Sara! Możesz przestać co chwilę przekręcać się na boki? Prowadzę na zmianę z Sasuke, więc muszę być wyspany!- krzyknął.
-Jak sobie chcesz!- warknęłam i wyskoczyłam z łóżka, a potem zaczęłam iść w stronę drzwi.
-Sara, zaczekaj. Wracaj do łóżka.- powiedział mój mąż i przetarł oczy ze zmęczenia. Usiadłam obok niego i głośno westchnęłam.- Czym się tak denerwujesz?
-Nie wiem. Chyba tym, żeby nie narobić wam wszystkim wstydu. Nigdy nie jeździłam na nartach. Boję się, że wrócę połamana, że ten wyjazd to będzie coś strasznego. Boję się, że znowu się pokłócimy, albo jakieś inne pierdoły. Boję się, że zapomnę jakieś bardzo ważne rzeczy i tyle będzie z mojego zimowego szaleństwa.- znowu westchnęłam.
            Gaara wyplątał się z kołdry i usiadł obok mnie. Objął mnie ramieniem, a potem przyciągnął do siebie.
-Niepotrzebnie wymyślasz sobie problemy. Nauczę cię jeździć, ponieważ i ja, i Sasuke, i Itachi jesteśmy w tym naprawdę nieźli. Jeśli zapomnisz jakiejś części stroju nie martw się, bo istnieją wypożyczalnie, które gwarantują ci wypożyczenie czegoś takiego. Na pewno się pokłócimy, bo to po prostu nasza tradycja na wyjeździe, ale jakoś nie rozwiedliśmy się jak do tej pory i nie sądzę, że teraz też tak będzie. Nie spinaj się tak o takie drobnostki, bo szkoda na to nerwów. Chodź, rozmasuję ci ramiona.- powiedział, a potem obrócił mnie do siebie plecami i zaczął uciskać moje ramiona. Poczułam ból i syknęłam.
-Rozmasujesz mi ramiona, a pewnie za chwilę będziemy się kochać, co?- zapytałam, a Gaara się zaśmiał.
-Wyjdę na mięczaka, ale po dzisiejszym dniu po prostu nie mam ochoty. Padam na ryj i jedyne o czym marzę, to po masażu przytulić się do ciebie i iść spać.

            Rano ledwo zwlekliśmy się z łóżka. Gaara na wpół przytomny zniósł nasze bagaże do garażu, gdzie czekał już na niego mój starszy kuzyn. Zapakowali cały sprzęt, a potem wrócili na górę, żeby się wyszykować. Kiedy rano sprawdzałam pogodę dla Hakuby, zapowiadali tam siarczyste mrozy i silne opady śniegu. Ubrałam się więc jak mały bałwan, umalowałam i dopakowałam resztę rzeczy do małego plecaka, który postanowiłam zabrać. Gaara i Sasuke czekali na mnie w salonie. Wiązali ze sobą deski.
-Nie wiem, co zrobiłaś mu w nocy, ale chłopak ledwo widzi na oczy.- zażartował Sasuke, a ja wytknęłam mu język. Podeszłam do mojego męża i najzwyczajniej w świecie się do niego przytuliłam.
-Nie zrobiłam tego, co chciałabym zrobić.- mruknęłam, a potem przymknęłam powieki i zaczęłam skupiać się na biciu serca Gaary.
-Rany, ale wy nudni jesteście. Idę zrobić wam kawy, żebyście nie przespali całej podróży. Zwłaszcza, że mam się po drodze zamienić z Gaarą.- Sasuke wyszedł z salonu, a my zostaliśmy, dalej się do siebie tuląc.
-Zmęczona?- zapytał Gaara, a ja tylko wydukałam mhm.- A dasz mi buziaka na lepszy początek dnia?
            Zaśmiałam się, a potem wspięłam na palce i pocałowałam Gaare. Na początku był to zwykły buziak, ale po krótkiej chwili rozchyliłam usta Gaary językiem i zdecydowanie pogłębiłam pocałunek. Mój mąż jękną i przyciągnął mnie bliżej siebie, a potem splótł ze sobą nasze języki. Wsunął mi palce we włosy i całował coraz bardziej namiętnie.
            To ja pierwsza się od niego odkleiłam. Dyszałam, a zmęczenie, które czułam chwilę wcześniej, zupełnie odeszło w niepamięć.
-Jesteś lepszy niż najmocniejsza kawa.- powiedziałam zachrypniętym głosem, a potem przelotnie musnęłam jego usta.
-Zastanawia mnie jakim cudem będąc ze sobą już tyle czasu nadal pocałunki działają na mnie tak mocno, albo i jeszcze mocniej niż na samym początku. Reszta moich kumpli mówi, że kiedy dziewczyna chce się z nimi całować zbyt długo, to po prostu szybko przechodzą do seksu.- zaśmiałam się na stwierdzenie Gaary.
-A ty tak nie robisz?- zapytałam chcąc się z nim podroczyć.
-A ty tak uważasz?- odbił pałeczkę.
-Nie.- taka była prawda. Były dni, kiedy potrafiliśmy całować się z Gaarą bardzo, bardzo długo, ale niekoniecznie dochodzi wtedy do seksu. Po prostu mamy ochotę popieścić się tylko w ten sposób i trzeba przyznać, że wychodzi nam z tego istna bomba.
-No więc właśnie. A teraz prosiłbym cię, żebyś pomogła dokończyć mi wiązanie tej deski. Zanim Sasuke przyniesie nam kawę, zdążymy to zrobić.

            Kiedy siedzieliśmy już w aucie, gotowi do odjazdu Sasuke dziesięć razy pytał Gaare o wszystko, łącznie z kartą rezerwacji, dokumenty, sprzęt, apteczkę. Jednak, kiedy Gaara wyjaśnił, że na parterze hotelu znajduje się apteka, uznał, że niepotrzebnie braliśmy ze sobą wszystkie leki. Ja szybko przeanalizowałam w głowie, czy zabrałam wszystko, co było mi potrzebne, a potem z lekkimi obawami ruszyliśmy w stronę naszego cudownego zimowego wypoczynku.
            Po drodze podjechaliśmy jeszcze po Naruto, Hinate Ino i Saia, którzy mieli jechać jednym autem, oraz Kankuro, jego pannę, Shikamaru, Temari, Choujiego i jego dziewczynę. Itachi obiecał, że dołączy do nas ze swoją ekipą, ponieważ Pain musiał czekać na jakiś ważny list. Obiecali zebrać się najszybciej jak będzie to możliwe i być z nami w kontakcie. Kiedy wyjeżdżaliśmy siedziałam z tyłu za Sakurą, a Gaara za Sasuke. Mój mąż podał mi rękę i splótł razem nasze palce, a ja uśmiechnęłam się do niego. Zaczęłam spoglądać za okno i podziwiałam Tokio, które spowijały lecące z nieba płatki śniegu. Było bardzo wcześnie, ale sama podróż zapowiadała się męcząco, ponieważ pogoda nie dopisywała. Kiedy wyjechaliśmy za Tokio śnieg sypał tak gęsto, że Sasuke jechał ledwo pięćdziesiąt na godzinę, a trafiały się odcinki gdzie zwalniał do trzydziestu na godzinę.
-Nosz kurwa mać. W takim tempie to dojedziemy tam na sylwestra.- warknął, kiedy wycieraczki pracowały na najszybszych obrotach. Odwróciłam się i spojrzałam na auta naszych przyjaciół, które powoli toczyły się za nami. Centralnie za naszym autem znajdował się Naruto, który mrugnął światłami, kiedy zobaczył, że się odwróciłam. Pomachałam mu w odpowiedzi i usiadłam na miejsce.- Ciągną się?
-Tak. Za nami jedzie Naruto. Reszta aut też jakoś daje radę.

            Po około trzech godzinach znajdowaliśmy się niewiele ponad połowę drogi do miejsca docelowego. Według GPS, kiedy wyjeżdżaliśmy z Tokio, trasa miała nam zająć nie więcej niż cztery godziny. Według tempa jakie mieliśmy w trasie, wydłużyła się do prawie sześciu godzin.
            Kiedy chłopcy napili się kawy, a Gaara zapalił żeby podnieść sobie ciśnieni i być bardziej uważnym na drodze, ruszyliśmy w dalszą trasę, modląc się, aby śnieżyca choć trochę odpuściła.
            Kiedy byliśmy już prawie na miejscu, tyłek bolał mnie od wielogodzinnego siedzenia. Sakura też zaczynała narzekać na trudne warunki i długą trasę, jednak kiedy Gaara oznajmił nam, że za nie więcej niż dwadzieścia minut znajdziemy się na miejscu, od razu się ożywiłyśmy. Szczególnie, kiedy wjechaliśmy w kilkumetrowe zaspy śnieżne, które tworzyły niesamowity tunel*. Niemal od razu zrobiłam się spięta na myśl, że ten śnieg mógłby nas przysypać. Jednak kiedy w końcu wyjechaliśmy na prostą drogę, poczułam się rozluźniona.
-Właśnie wjechaliśmy do Hakuby moje miłe panie. Oznajmił Gaara, a my dosłownie przykleiłyśmy się do szyb żeby podziwiać miasto.
            Jakie było nasze rozczarowanie, kiedy okazało się, że Hakuba to nie miasto, a dosłownie wieś, z kilkunastoma domkami na krzyż. Nie było tu nawet większego supermarketu, kina czy czegokolwiek takiego.
-Eee... Gaara, na pewno dobrze trafiliśmy? Nie wygląda mi to na luksusowy kurort narciarski.- powiedziała niepewnie Saki, a wtedy mój mąż się roześmiał.
-Spodziewałyście się pewnie Hilton Hotel albo innych tego typu? Rozczaruję was. Owszem, w samym sercu kurortów, czyli tam, gdzie jedziemy, rzeczywiście hotele są ładne i zrobione typowo pod turystów, ale sama Hakuba to wieś. Liczy niecałe dziesięć tysięcy mieszkańców i jeśli liczyłyście na szalone wojaże po centrach handlowych kupując pamiątki, to tego tu nie dostaniecie.
-Żegnaj mój śnie o magicznych zimowych feriach w kurortach podobnych do Aspen!!!- Sakura wydała z siebie żałosne zawodzenie, a ja zaczęłam się bardzo głośno śmiać na myśl o tym, jak bardzo moja przyjaciółka musiała rozczarować się wyglądem miasteczka, do którego trafiliśmy.
            Ja z kolei liczyłam na to, że dzięki spędzeniu czasu z przyjaciółmi w końcu będę mogła się rozluźnić, a przede wszystkim odrobić dużo straconego czasu z moim mężem.


O co chodzi z gwiazdką przy kilkumetrowych zaspach śnieżnych? Przyznam szczerze, że kiedy pisałam tą notkę miałam do wyboru kilkanaście różnych kurortów narciarskich w Japonii. Hakuba urzekła mnie tym, że zimą jest tam naprawdę pięknie, a chciałam, żeby bohaterowie mojego opowiadania magicznie spędzili Nowy Rok i jego pierwsze dni razem własnie w takim miejscu. Kiedy starałam się wygrzebać jakiekolwiek informacje o tym miejscu okazało się, że zimą przy drogach tworzą się tam niesamowicie wysokie tunele śnieżne, które poniekąd są wielką atrakcją turystyczną w Japonii. Trasa, którą przemierzali moi bohaterowie znajduje się właśnie na odcinku, gdzie zaspy te powstają, a drogi są otwarte dla turystów chcących podziwiać te zimowe cuda natury.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8