Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 49


Gaara obudził mnie potwornym chrapaniem około szóstej rano. Szturchnęłam go nogą, żeby przestał.
            Poprzedniego wieczoru Naoki i Gaara tak się spili, że razem z Fumiko musiałyśmy zaciagać ich do pokoju zawieszonych na nas jak worki. Gaara paplał pod nosem jakieś bzdury, a kiedy wchodziliśmy do pokoju, o mało co nie wybił zębów, kiedy potknął się o swoje buty. Padł na łóżko jak kłoda. Nie czuł nawet, kiedy go rozbierałam i próbowałam przepchnąć na jego część łóżka.
            Teraz chrapał jak stary traktor i sapał jak lokomotywa. Kiedy kolejny raz szturchnęłam go stopą, zaczął marudzić, a potem zarzucił na mnie rękę, a po chwili zaczął ściskać mi pierś. Warknęłam zirytowana.
-Gaara Sabaku! Przestań macać mnie przez sen nawalony jak szpadel!- wtedy Gaara zerwał się do pozycji siedzącej, ale szybko opadł na poduszki z głośnym stęknięciem. Nakrył oczy dłonią, chcąc uchronić je przed światłem.
-Która godzina?- głos miał schrypnięty.
-Chwilę po szóstej.- powiedziałam i wstałam z łóżka. Wyjęłam z lodówki małą wodę, a z torebki proszki od bólu głowy. Wrzuciłam dwie tabletki do butelki, a potem potrząsałam tak długo, aż się rozpuściły. Podałam buteleczkę Gaarze i usiadłam obok niego na materacu. Odgarnęłam mu niesforny kosmyk z twarzy.
            Gaara wypił całą zawartość wody na raz. Wzięłam ją od niego i postawiłam na szafeczce obok łóżka.
-Dużo wczoraj wypiłem?- zapytał.
-1,5 litra whiskey na pół z Naokim.- Gaara stęknął.
-Mam karuzelę w głowie. Kurwa jak źle się czuję. Widzę dwie moje żony.- powiedział, a ja się zaśmiałam.
-Połóż się. Poszliśmy spać bardzo późno. Nic dziwnego, że dalej jesteś pijany.
-Narobiłem ci wstydu?- zapytał. Jego białka nadal były przekrwione, a z ust ział ogniem czystej szkockiej.
-Nie. Oprócz tego, że wydawałeś się napalony jak kominek w grudniowy wieczór, nie narobiłeś mi wstydu. Po prostu siedziałeś do mnie przyklejony i ciągle chciałeś mnie całować.
-Dzień jak co dzień. Zawsze chcę cię całować. Teraz też.- Gaara wyszczerzył się do mnie.
-Spadaj. Ziejesz alkoholem jak ktoś na izbie wytrzeźwień. Nie mam ochoty na pijane buziaki.- przywaliłam Gaarze poduszką, a on stęknął.
-Saro Sabaku, znęcanie się nade mną w stanie agonalnym będzie karane. Bardzo surowo. Co za wstrętna żona z ciebie.
-Sam sobie taką wybrałeś.- zaśmiałam się i dałam Gaarze buziaka w czoło.
            Gaara oplótł mnie ramionami i wtulił głowę w moje piersi.
-Sasuke mówił, że okład z młodych piersi zawsze działa na kaca.
-Gaara, takie głupoty może gadać mój wujek, a nie tak młody facet jak ty.- zaśmiałam się.
            Gaara jedynie mocniej wtulił się w moje piersi i jeszcze mocniej objął mnie ramionami.

            Obudziłam się dwie godziny później. Gaary nie było. Rozejrzałam się zdezorientowana, ale pokój hotelowy był pusty. Poszłam do łazienki, mając nadzieję, że Gaara niedługo się znajdzie.
            Kiedy po godzinie mojego męża nadal nie było, zeszłam na dół na śniadanie. Weszłam na salę i zatrzymałam się wpół kroku, kiedy zobaczyłam Gaare siedzącego z Fumiko przy jednym stoliku, z którą był pogrążony w bardzo ożywionej rozmowie. Serce w mojej piersi nieprzyjemnie się ścisnęło.
            Fumiko dostrzegła mnie pierwsza i pomachała mi z wielkim uśmiechem. Gaara obrócił się jak oparzony. Ja z kolei przykleiłam do ust sztuczny uśmiech i podeszłam do nich, zajmując miejsce przy Gaarze.
-Dzień dobry.- powiedziałam. Skutecznie jak nigdy unikałam patrzenia na mojego męża.
-Cześć Saro! Właśnie rozmawialiśmy z Gaarą o tym, co warto byłoby pozwiedzać na wyspie. Uznaliśmy, że dzisiaj powinniśmy poopalać się na plaży, a jutro z samego rana jechać do wioski El Nido. Słynie z pięknych klifów.
-Jasne, czemu nie. Przepraszam was, ale jestem głodna. Chciałabym wybrać sobie coś do jedzenia.- mruknęłam, a potem wstałam i czym prędzej oddaliłam się od nich.
            Kiedy nakładałam na talerz ryż, tak intensywnie myślałam nad tym, że Gaara jednak zmienił zdanie i planuje spędzić nasz urlop razem z Naokim i Fumiko, że w końcu jeden gość hotelowy powiedział poirytowany.
-Zamierza pani nałożyć sobie cały ten ryż?! Widzi pani, co zrobiła?!- gość tak mnie wystraszył, że aż podskoczyłam. Dopiero wtedy zauważyłam, że mam na talerzu całą kopę ryżu, a jego nadmiar zaczął mi się wysypywać.
-Przepraszam, zamyśliłam się.- powiedziałam i odsypałam 3/4 zawartości talerza z powrotem do gara. Pośpiesznie wzięłam byle co na talerz, żeby nie wyglądać jak dziwoląg, i usiadłam na swoim miejscu.
-Dobrze, skoro już wróciłaś, to możemy wrócić do tematu. El Nido. Co ty na to, Saro?- irytujący uśmiech Fumiko i zalotne spojrzenia posyłane w stronę mojego męża sprawiły, że miałam serdecznie dosyć, a zawartość talerza wydała mi się ciekawym przyozdobieniem twarzy Fumiko.
-Cóż, nie zaznajamiałam się z atrakcjami wyspy. Gaara po prostu wykupił dla nas wycieczkę, więc miał zapewne jakiś plan dotyczący naszego pobytu tutaj. Jeśli w tym planie znajdowało się to całe El Nido, pozostaje mi jedynie przytaknąć.- powiedziałam i zaczęłam bawić się jedzeniem na talerzu. Apetyt odebrało mi równie szybko, co błyskawica.
-Nie jesteś chyba w zbyt dobrym nastroju, co?- zapytała.
            Żebyś wiedziała głupia suko, przeszło mi przez myśl, ale zamiast powiedzieć to na głos, wyszczerzyłam się w bardzo sztucznym uśmiechu.
-Ależ skąd! Wydaje ci się. Po prostu jestem trochę zmęczona nocą. Gaara ma cudowną umiejętność ewolucji w niedźwiedzia kiedy się upije.- wzruszyłam ramionami i wsadziłam sobie porcję ryżu do ust.
-Masz na myśli jego chrapnie? Tak, to prawda. Kiedy się upijał, był pod tym względem nieznośny.- nagle cała porcja ryżu stanęła mi w gardle, a ja odsunęłam od siebie talerz.
-Co jest? Źle się poczułaś?- zapytał Gaara i położył mi dłoń na czole. Napięłam się pod jego dotykiem: bardzo go nie chciałam.
-Nie. Wszystko dobrze. Po prostu rozgryzłam coś, co było wstrętne. Odebrało mi apetyt.- skłamałam.
-Może nałożę ci coś innego? Powinnaś coś...- Gaara zaczął się podnosić.
-Gaara, daj spokój! Gdybym chciała żebyś wybierał mi jedzenie, poprosiłabym o to. Jestem dorosła i umiem sobie poradzić całkiem sama.- powiedziałam to ostrzej niż zamierzałam a Gaara zmarszczył czoło.
-Dobrze, w taki razie ja was zostawiam. Idę ogarnąć Naokiego. Spotkamy się na hotelowej plaży. Do zobaczenia.- Fumiko posłała nam szeroki uśmiech, a potem odwróciła się na pięcie i wyszła z restauracji.

            Kiedy weszliśmy do pokoju, pomiędzy nami panowało bardzo nieprzyjemne milczenie, a napięcie w powietrzu było wyczuwalne na kilometr. Bez słowa zaczęłam zrzucać z siebie ubrania, a potem smarować się kremem z filtrem. W momencie, kiedy Gaara wyszedł z łazienki zastał mnie całkiem nagą na środku pokoju.
-Widzę, że planujesz opalać się tak na plaży. No proszę. Nasmarować ci plecy?- zapytał, a ja kiwnęłam głową. Odwróciłam się do niego tyłem i odgarnęłam włosy z pleców. Kiedy Gaara zaczął rozsmarowywać emulsję z filtrem najpierw robił to mechanicznie. Dopiero po chwili jego dłonie zaczęły dotykać mnie w inny, bardziej intymny sposób, a ja wiedziałam do czego zmierza.
            Odsunęłam się od niego w taki sposób, żeby wyglądało to naturalnie.
-Dziękuję. Jakbyś mógł spakuj proszę nasze ręczniki do torby. Wrzuć tam krem z filtrem i nasze okulary przeciwsłoneczne.- mówiłam, ubierając na siebie strój. Kiedy skończyłam, Gaara stał na środku pokoju i wpatrywał się we mnie, jakby właśnie usłyszał, że wynoszę się w Himalaje w poszukiwaniu Wielkiej Stopy. Westchnęłam zirytowana i przeszłam obok niego, żeby czym prędzej spakować nasze rzeczy, a wtedy Gaara chwycił mnie za przedramię i zatrzymał.
-Co się znowu stało?- zapytał.
-Nic. Mówiłam ci to już w restauracji. Wszystko jest ok. Jestem po prostu trochę zmęczona. Naprawdę się nie wyspałam.- wzruszyłam ramionami.
-Sara...- zaczął.
-Jestem zła, że się upiłeś i chrapałeś. O to się dąsam.- wymyśliłam na poczekaniu. Nie miałam ochoty słuchać o tym, że jestem zazdrosną wariatką.
-W takim razie przepraszam. Dzisiejszej nocy na pewno się nie upiję. Chcę jutro prowadzić.

            Jednak i tego wieczoru Naoki z Gaarą spili się jak dzikie świnie, a następnego dnia to ja prowadziłam samochód do El Nido. Fumiko również miała nieziemskiego kaca, tak więc drogę i piękne widoki przeżywałam sama. Zaczęłam być poirytowana zażyłymi stosunkami jakie Gaara zaczął zawiązywać z Fumiko. W swoim towarzystwie czuli się aż nazbyt dobrze.
-Ej, trupy, jesteśmy na miejscu. Dosyć spania.- powiedziałam, kiedy wyciągnęłam klucze ze stacyjki. Do przejścia mieliśmy jeszcze całkiem spory kawałek zanim znaleźliśmy się na plaży.
            Widok na piękne klify i zatokę na chwilę odgonił ode mnie smętne myśli dotyczące mojego męża i dziewczyny Naokiego.
-Przypomina mi się Praslin.- usłyszałam za plecami, a kiedy odwróciłam się za siebie, Gaara spoglądał na mnie. Jego spojrzenie było czyste, pełne miłości. I przez chwilę poczułam, że jest jak dawniej.
-Och, jak pięknie!!! Przypomina mi to szkolną wycieczkę w gimnazjum, po której zaczęliśmy być ze sobą. Pamiętasz, Gaara. Śmiać mi się chce, kiedy pomyślę ile lat temu to było.- Fumiko zachichotała, ja z kolei miałam ochotę płakać.
            Kiedy w końcu znaleźliśmy się na plaży, bez gadania wyjęłam ręcznik, przygotowałam sobie miejsce, a potem pognałam do wody.
            Pływanie było moim najbardziej sprawdzonym sposobem na zupełne oczyszczenie myśli. Kiedy rytmicznie poruszałam rękoma i nogami stylem żabki skupiałam się jedynie na oddechu i ruchach ciała. Kiedy podczas zanurzania głowy uderzyłam w kogoś, wynurzyłam się z wody niczym błyskawica.
-Przepraszam.- powiedziałam, wypluwając z ust resztki wody.
-Nic nie szkodzi. Jesteś dzisiaj jakaś nie w sosie.- to był Naoki. Naoki z uśmiechem godnym gwiazdy Hollywood.
-Kolejną noc kiepsko spałam. Gaara jest przeokrutnym chrapaczem.- powiedziałam i odrzuciłam mokre włosy na plecy.
-Mąż nie daje ci w nocy spać widzę.- uśmiechnęłam się.
-Tak. Wiesz, rok małżeństwa to szalony staż. Po prostu zaczynamy dziadzieć.
-Dlaczego ty nie pijesz?- zapytał nagle Naoki, a ja się spięłam. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że od bardzo długiego czasu nikomu nie musiałam mówić, że pochodzę z patologicznej rodziny.
-Po prostu nie przepadam za alkoholem. Odrzuca mnie od niego.
-Już myślałem, że obawiasz się, że zagrozisz dziecku, z którym być może jesteś już w ciąży.- parsknęłam śmiechem.
-Nie, Naoki. Zaufaj mi, że spust Gaary do wieczornego picia oraz kac morderca z samego rana skutecznie zadbali o antykoncepcję w naszym przypadku.- powiedziałam i zanurkowałam w lazurowej wodzie.

            Kiedy znowu znaleźliśmy się w hotelu, Naoki ustalił, że za godzinę spotykamy się w hotelowym lobby. W milczeniu rozeszliśmy się do swoich pokoi, a kiedy weszłam pod prysznic żeby wykąpać się z morskiej wody i piasku, poczułam dłonie Gaary na swoich biodrach. Pocałował mnie z kark, a potem w ramię. Jego dłonie przesunęły się na mój brzuch, a potem jeszcze odrobinę niżej.
-Gaara, nie. Nie mam ochoty.- warknęłam, kiedy mój mąż niemal wsuwał mi rękę między uda. Odwróciłam się w jego stronę z morderczą miną i odsunęłam krok w tył.
-Dlaczego?- zapytał, a ja myślałam, że przewrócę się z wrażenia.
-Po prostu nie mam ochoty. Jestem zmęczona bardzo długą jazdą w obie strony do wioski El Nido. Jestem zmęczona tym, że od kilku nocy źle śpię, ponieważ strasznie chrapiesz. Jestem zmęczona słońcem i upałami jakie tu są. Po prostu nie mam ochoty. Mam do tego prawo.- powiedziałam.
-Wcześniej zmęczenie ci nie przeszkadzało.
-Ale teraz przeszkadza. Całą noc chrapiesz, a ja przewracam się z boku na bok i nie mogę zasnąć. Rano budzisz się z kacem, a ja muszę robić za ciebie to, do czego zobowiązałeś się dzień wcześniej, bo po prostu nie jesteś w stanie. Tak jak dzisiaj wycieczka do El Nido.
-W takim razie sama też dzisiaj coś wypij. Przecież...
-Dobrze wiesz, że nie piję alkoholu praktycznie wcale! Ja nie mogę usiąść tak jak wy i po prostu ciągnąć drinka za drinkiem. Dobrze wiesz czemu, więc przestań rzucać takie aluzję!- krzyknęłam, kiedy nie wytrzymałam.
-Rany, Sara. Jeden drink cię nie zabije! Rozluźnisz się przynajmniej.- na te słowa dosłownie zmroziło mi krew.
-Tak. Jeden drink mnie nie zabije. Mój tata mówił dokładnie to samo, a rok później omal nie skatował mnie na śmierć.- powiedziałam łamiącym się głosem i wyszłam z kabiny, przy okazji uderzając się o próg i zdzierając skórę do krwi.
-Sara, nie to chciałem powiedzieć! Zaczekaj!- ale ja nie miałam ochoty czekać.

            Siedziałam na leżaku znajdującym się na naszym balkonie. Szczelnie owinęłam się ramionami i tępo wpatrywałam przed siebie. Kiedy usłyszałam dźwięk rozsuwających się szklanych drzwi nawet nie drgnęłam.
-Kochanie, wejdź do środka. Zaziębisz się.- ani drgnęłam.- Zadzwoniłem do pokoju Naokiego i Fumiko. Powiedziałem im, że źle się czujesz i dzisiaj nie spędzimy z nimi wieczoru.
            Znów zero odpowiedzi. Gaara westchną i usiadł na końcu leżaka. Kiedy wsadził rękę w małą kałużę krwi, która utworzyła się z mojego rozcięcia, syknął. Złapał mnie pod kolanami i pod pachami, a potem podniósł mnie i zaniósł do środka.
            Gaara wygrzebał z naszej walizki gaziki do odkażania ran, wodę utlenioną, maść antybakteryjną i plastry. Bez słowa zajął się odkażaniem mojej rany, a potem ładnym opatrzeniem jej. Kiedy skończył usiadł tak, że jego twarz znajdowała się kilkanaście centymetrów od mojej. Jego baczne jasne oczy dosłownie przeszywały mnie na wskroś.
-Przepraszam. Przepraszam za to, co powiedziałem pod prysznicem. Przepraszam, że upijałem się co wieczór od czasu jak tu jesteśmy mimo, że obiecałem ci zupełnie inne atrakcje niż moja pijacka morda i kac jako codzienna rozrywka. Przepraszam, że musiałaś jechać dzisiaj do El Nido razem z Naokim i Fumiko, mimo że obiecałem, że nie będziemy z nimi spędzać czasu... Przepraszam za wszystko, co cię skrzywdziło podczas tych kilku dni pobytu tutaj.
-To za mało, Gaara. Przepraszam już dawno przestało działać.- wydukałam, a z moich oczu poleciały łzy. Gaara się wyprostował. Był spięty.
-Więc co mam...- zapytał.
-Boli mnie, kiedy widzę jak świetnie spędza ci się czas z Fumiko. Wyjdę na bachora, ale tak. Jestem o nią kurewsko zazdrosna, a na ciebie wściekła, kiedy widzę jak przyjmujesz jej zainteresowanie. Jakby flirt na moich oczach cię bawił. Nie wiem, czy robisz mi to specjalnie, czy po złości. A może z nudów, co? Kiedy spędzamy czas we czwórkę mam dziwne wrażenie, że po prostu to lubisz. Jakby udowodnienie Naokiemu, że ożenienie się ze mną i jednoczesny flirt z Fumiko czynił z ciebie samca alfa. Myślisz, że mnie to bawi? Myślisz, że czuję się cudownie, kiedy wchodzę do restauracji, a ty gawędzisz sobie z nią i podczas rozmowy uśmiechasz się do niej częściej niż do mnie przez ostatnie kilka dni? Naprawdę myślisz, że tego nie widzę? Że jestem na tyle głupia, że umyka to mojej uwadze? Myślisz, że skoro Naoki ma to w nosie, to ja też będę miała? Uświadomić ci coś? Jestem twoją żoną, Gaara. A chłopak, który z takim oddaniem patrzy na to, że jego kurwiąca się na boki dziewczyna do ciebie zarywa tylko czeka na okazję, kiedy puszczą mi nerwy. Wiesz dlaczego? Bo jemu zależy na tym, żeby nam nie wyszło. Zależy mu na tym, żebyś przez takie zachowanie stracił w moich oczach i żebym cię zostawiła.- Gaara wyglądał tak, jakby ktoś mocno zdzielił go w głowę.
-Przepraszam, Sara. Przyjazd tutaj to był kiepski pomysł.- powiedział i oparł łokcie na udach. Wyglądał jak zbity pies.
-Nie, Gaara. Przyjazd tutaj był cudownym pomysłem. W życiu nie widziałam tak pięknej zatoki jak El Nido. Po prostu chciałabym żebyś jasno powiedział jutro Naokiemu i Fumiko, że nie pojedziemy nigdzie razem. Nie wiem jak ty, ale ja chciałabym spędzić z tobą choć jeden dzień sam na sam. Tak, jak planowaliśmy na samym początku. Chcę mieć z tobą choć jedno piękne wspomnienie z jakkolwiek spędzonego razem dnia. Ale chcę żeby to był nasz dzień. Proszę cię o to jako twoja żona i przyjaciółka. Jeden dzień z tych krótkich siedmiu tylko i wyłącznie dla nas.- położyłam Gaarze dłoń na ramieniu, a on mnie przytulił.
-W takim razie co chciałabyś jutro robić?- zapytał, a ja blado się do niego uśmiechnęłam.
-Cóż, możemy poleżeć w łóżku i porozmawiać. Potem bardzo chętnie przeszłabym się do miasta żeby zobaczyć jakieś ciekawe pamiątki dla naszej rodziny. Potem chciałaby zjeść z tobą obiad w jakiejś lokalnej małej knajpce przy plaży. A potem chciałabym iść z tobą na jakiś bardzo ciemny kawałek plaży, żeby przytulić się na kocu i oglądać gwiazdy.
-Ok. W takim razie jutro zostajemy w miasteczku.- Gaara pocałował mnie w czoło, a ja chwyciłam go za kark i przyciągnęłam do pocałunku. Jęknął, a kiedy przesunął językiem po mojej dolnej wardze dosłownie przylgnął do mnie. Wsunął mi dłoń pod luźną koszulkę i ścisnął pierś, a ja westchnęłam głośno.- Nadal nie masz ochoty?
-A chcesz sprawdzać?- zapytałam i spojrzałam Gaarze w oczy. Uśmiechnął się do mnie i wrócił do pocałunku.
            Kiedy leżałam pod Gaarą i czułam jak jego ręce sunęły po moim ciele , trzęsłam się.
-Gaara, kochajmy się.- szepnęłam, kiedy nie mogłam wytrzymać napięcia, jakie wytworzyło się między nami.
            Kiedy się połączyliśmy Gaara zdążył wykonać dosłownie kilka ruchów, kiedy rozdzwonił się hotelowy telefon.
-Graaaa!!!! Kto zawraca nam dupę?!- Gaara wrzasnął zirytowany i wysunął się ze mnie, a potem sięgnął po telefon.- Halo?!
-Gaara, możemy wpaść do was razem z Naokim?! Skoro Sara źle się czuje, to może obejrzymy jakiś film na laptopie Naokiego?- przewróciłam oczami, kiedy usłyszałam co mówi Fumiko.
-Nie, Fumiko. Dzisiejszego wieczoru poświęcam czas tylko swojej żonie. Dziękujemy, ale nie skorzystamy. Miłego wieczoru.- Gaara odłożył słuchawkę na bok, aby telefon był zajęty i usiadł obok mnie na łóżku.- Upierdliwi jak nie wiem.
-Najwidoczniej bardzo zależy im na tym, żebyśmy nie mieli za dużo czasu dla siebie. Cieszę się, że się postawiłeś i nie odpuściłeś.- uśmiechnęłam się do niego.
-Czemu miałbym odpuścić? Jesteś w końcu moją żoną.
-W takim razie kochany mężu wracaj do łóżka i dokończmy to, co ten telefon nam przerwał.- wyciągnęłam ręce w jego stronę, a on wyszczerzył się do mnie.
-Nie musisz mi dwa razy powtarzać. Jutro zaczniemy od tego nasz poranek, a po kolacji i oglądaniu gwiazd...
-Bądź już cicho, i chodź do mnie.- mruknęłam, a potem oplotłam go ramionami i przyciągnęłam do siebie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8