Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 57


Po kolacji wróciłam z Gaarą do pokoju. Od czasu, kiedy Norweg odprowadził mnie do hotelu, mój mąż był dziwnie milczący i tak posępny, jakby ktoś wrzucił mu w buty kamienie i kazał iść wiele kilometrów. Bez słowa zrzucił z siebie kurtkę i spodnie od kombinezonu, a potem gruby sweter. Został w koszulce z mikrofibry i dresach.
-Padam z nóg! Jedyne o czy marzę to długa gorąca kąpiel.- mruknęłam i przeciągnęłam się.
-W takim razie idź pierwsza. Ja chciałbym zapalić.- Gaara wzruszył ramionami, a potem wygrzebał ze swojej kurtki paczkę Marlboro i zaczął przeszukiwać resztę kieszeni w poszukiwaniu zapalniczki.
-Jesteś pewny? Chciałeś kochać się w tej dużej wannie hotelowej i myślałam...- zaczęłam, ale Gaara szybko mnie uciszył.
-Nie mam ochoty. Dzisiejszy dzień na stoku za bardzo mnie wymęczył. Idź się wykąp, a ja pójdę w tym czasie zapalić.- powiedział, a potem odwrócił się na pięcie i wyszedł na taras.
            Po pół godzinie wyszłam z łazienki. W pokoju było kompletnie ciemno, a mojego męża nigdzie nie było. Na swojej stronie łóżka znalazłam jedynie krótką informację:
Jestem w barze. Dobrej nocy. 
            Warknęłam pod nosem, kiedy to przeczytałam. Notatka była jasnym znakiem, że Gaara nie chce, żebym w ogóle do niego schodziła.
-O cholerę mu znowu chodzi...- syknęłam, a potem narzuciłam na siebie koszulę nocną.
            Obudziły mnie głośne szmery zza drzwi. Zaspana i mocno zdezorientowana rozejrzałam się po pokoju, a kiedy na elektronicznym zegarku zobaczyłam chwilę po trzeciej w nocy, jęknęłam niezadowolona.
-No, stary. Przesadziłeś. Jesteś napierdolony, a nie napity.- to był głos mojego kuzyna. Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do drzwi.
            Kiedy otworzyłam, zaniemówiłam. Naruto i Sasuke podtrzymywali Gaare, który nie był w stanie ustać na własnych nogach. Jego głowa zwisała bezwładnie, a on wydawał się spać na ramionach swoich przyjaciół.
-Boże!- krzyknęłam przerażona, a potem podeszłam do Gaary. Naprawdę był nieprzytomny. Chciałam odebrać jego rękę od Naruto, ale on pokręcił głową.
-Nie utrzymasz go. Położymy go na łóżku. Będzie lepiej jeśli na wszelki wypadek przygotujesz dla niego coś do rzygania i jakieś ręczniki. Nigdy w życiu nie widziałem go tak pijanego.- powiedział mój przyjaciel. Razem z Sasuke wnieśli Gaare do pokoju, a potem rzucili go na łóżko. Jedynym dźwiękiem jaki z siebie wydał było dziwne stęknięcie.
-Co się stało?! Dlaczego tak się upił?!- zapytałam przerażona i zaczęłam ściągać ubrania z Gaary.
-Nie mam pojęcia. Napisał do nas, że chciałaby się napić w barze. Zgodziliśmy się, ponieważ przyjechaliśmy tu w końcu na urlop. Jednak Gaara nie bawił się dobrze. Cały czas milczał, a drinki, które pił, pił w takim tempie, że na naszego jednego przypadały trzy jego. Upił się, choć trzeba mu przyznać, że łeb ma najlepszy z nas wszystkich. Po prostu pokonała go ilość.
-Serio nic nie mówił?! Cholera jasna! Przecież to kłoda!- warknęłam, kiedy próbowałam zdjąć Gaarze spodnie, ale jedyne co udało mi się zrobić, to dostrzec, że mój mąż nie ma zbyt wiele tkanki tłuszczowej na nogach, a o takiej przypadłości jak męski cellulit na pewno nigdy nie słyszał.
-Sara, marudził pod nosem. Na pewno często powtarzał twoje imię, ale w pewnym momencie nawet to było niezrozumiałe. Serio pierwszy raz widzę go w takim stanie, dlatego zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem się nie pokłóciliście?
-Nie. To znaczy... Gaara dziwnie się zachowywał, kiedy wróciliśmy do pokoju po tym, jak odprowadził mnie ten Noweg, ale nie krzyczeliśmy na siebie, ani nic...- wtedy szybko połączyłam ze sobą fakty.- Boże, co za idiota. Naruto, Sasuke. Dziękuję wam za odprowadzenie tych zwłok do pokoju. Idźcie spać. Zobaczymy się jutro rano.
-Czyżby Norweg wywołał w Gaarze odruch "Uchlać się z zazdrości"?- mój kuzyn zaczął się śmiać.
-Najwidoczniej... Im starszy tym głupszy.- powiedziałam zdenerwowana. Gaara jęknął i zaczął wiercić się na łóżku.
-Im starszy, tym bardziej cię kocha. Dobra siostra, my lecimy. Do zobaczenia jutro.- Sasuke pocałował mnie w czoło, a potem razem z Naruto wyszli z mojego pokoju. Ja z kolei przyjrzałam się Gaarze, któremu zaczęło się dziwnie odbijać. W ostatniej chwili zdążyłam podstawić mu miskę pod łóżko.
            Obudziłam się ledwo przytomna. Kiedy zobaczyłam godzinę na zegarku, zerwałam się jak oparzona. Było grubo po dwunastej. Gaara brał prysznic. Szarpnęłam za klamkę od drzwi łazienki, a potem weszłam do środka.
-Jak się czujesz?- zapytałam, kiedy próbowałam dostrzec Gaare zza zaparowanych szyb kabiny prysznicowej.
-Bywało lepiej.- mruknął, a potem sięgnął po szampon.
-Byłeś nawalony. Tak nawalony, że nie byłeś w stanie sam iść. Sasuke i Naruto przynieśli cię na plecach.
-Zdarza się najlepszym. Po prostu wypiłem o jednego drinka za dużo.- wzruszył ramionami.
-Do szóstej rano rzygałeś do miski jak kot.- warknęłam, podenerwowana jego aroganckim zachowaniem. Oparłam się biodrem o blat przy zlewie i wpatrywałam w mojego męża. Widziałam jedynie jego szerokie barki i poruszające się pod skórą mięśnie, kiedy namydlał głowę.
-Zdarza się nawet najlepszym zawodnikom. Od czasu ślubu trochę straciłem wprawę w piciu.- poczułam, jak żyłka na mojej skroni zaczęła niebezpiecznie pulsować.
-Gówno prawda. Potrafiłeś łoić z chłopakami ile wlezie i jakoś nigdy nie zdarzyło ci się urwanie filmu.- warknęłam.
-O co ci teraz chodzi? Nie mam prawa się napić z przyjaciółmi?- Gaara wkurzony wyszedł spod prysznica i szybko podszedł do mnie. Woda spływała z niego niczym z wodospadu.
-Raczej irytuje mnie to, że nawaliłeś się z powodu jakiegoś nic nieznaczącego Norwega, który raczył mi wczoraj pomóc.- oczy Gaary rozszerzyły się dosłownie na moment.
            Trafiłam idealnie w środek tarczy.
-Nie wiem, o czym mówisz.- warknął i zaczął unikać mojego wzroku.
-Kochanie, błagam cię. Kiedy tylko ten chłopak odprowadził mnie pod hotel miałeś minę, jakbyś chciał go zabić. Potem magicznie przestałeś się do mnie odzywać, a na samym końcu nawaliłeś się w trzy dupy.- zaczęłam wyliczać na palcach.
-Ja... Bez przesady, nie jestem aż tak zazdrosnym kretynem, żeby nawalić się z tego powodu. Najwidoczniej zaserwowali mi mocny alkohol.- kwaśno się uśmiechnęłam na słowa mojego męża.
            Podeszłam do niego, a potem nie zważając na to, że jest mokry, przytuliłam się do jego pleców.
-Jesteś zazdrosnym kretynem. Ja z kolei zazdrosną idiotką. Jakim cudem w ogóle mogłeś pomyśleć, że ten chłopak mógł mnie w jakikolwiek sposób zainteresować? Oszalałeś?- Gaara w końcu odwrócił się w moją stronę. Miał minę zbitego psa.
-Wkurzyłem się, kiedy zobaczyłem jak łatwo śmiejesz się w jego obecności. Ze mną na początku tak nie było...
-Jesteś głupi. Dlatego, że tak mi się podobałeś, że aż mnie onieśmielałeś. Do tej pory potrafisz to zrobić, kiedy spojrzysz się na mnie w jakiś konkretny sposób. Kocham cię. Inni faceci przestali się liczyć dawno temu. Gerd mi pomógł. I nic więcej.
-Powiedziałaś mu, że może jeszcze kiedyś się zobaczycie.- Gaara miał obrażony ton.
-Może, a nie, że mam nadzieję, że się zobaczymy. Skoro był w pobliżu naszego stoku, być może będzie tu jeszcze. Powiem mu cześć, chwilę z nim porozmawiam i tyle będzie z tej znajomości. Zawsze wracam do ciebie i do twojego ciepła. Przy tobie czuję się najbezpieczniej i kocham to uczucie. Kocham ciebie. Nie patrze na żadnego innego faceta tak, jak na ciebie.
-Czyli jak?- zapytał, a ja cmoknęłam z niezadowolenia.
-Jak na cały mój świat.- powiedziałam, a potem wspięłam się na palce i pocałowałam Gaare. Westchnął i objął moje biodra, a potem posadził mnie na blacie. Stanął między moimi udami, a potem pogłębił pocałunek.
            Czułam jak mokra koszula klei się do mojego ciała, ale w ogóle o to nie dbałam. Całowałam się z Gaarą jak szalona, a nieprzyjemne napięcie między moimi udami rosło z sekundy na sekundę. Przesunęłam się na kant blatu, a potem objęłam biodra Gaary swoimi nogami i przysunęłam bliżej siebie. Kiedy wsunął się do mojego wnętrza jęknęłam w jego usta, ale nie przerwałam pocałunku.
            W miarę zbliżającego się szczytowania nie byłam w stanie dalej się całować. Oderwałam się od mojego męża i oparłam swoje czoło o jego czoło. Głośno oddychałam i na zmianę jęczałam.
-Sara... wyjęczał Gaara, a ja wsunęłam mu palce we włosy i przygryzłam skórę na szyi.
-Kocham cię, Gaara.- powiedziałam, a wtedy moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Wszystkie moje mięśnie się napięły, a ja głośno jęknęłam. Zaczęłam wyrównywać oddech, kiedy nagle mój mąż wydał z siebie coś pomiędzy jękiem, a zaczerpnięciem powietrza. Zaczął mnie namiętnie całować, a po chwili bez zastanowienia zaniósł mnie do sypialni.
            Zeszliśmy do restauracji na obiad. Trzymaliśmy się za ręce i kiedy znaleźliśmy się przy stoliku naszych przyjaciół Sasuke od razu się do nas uśmiechnął.
-Kryzys zażegnany?- zapytał.
-Tak. Uznaliśmy, że rozwód póki co będzie za drogi. Wolimy się ze sobą jeszcze trochę przemęczyć.- powiedział Gaara, a ja walnęłam go w ramię.
-Ej! Nie bądź taki cwany. Ciekawe gdzie znajdziesz drugą taką żonę, która będzie sprzątać po twoim upiciu się.
-Mogę podejść popytać. Sądzę, że chętnych nie zabraknie.- Gaara puścił mi oczko.- Chcesz kurczaka z ryżem, czy coś innego?
-Sama za chwilę zobaczę co proponują. Przy okazji byliście już na stoku?- zapytałam. Oprócz Temari, Ino i dziewczyny Choujiego wszyscy pokręcili głowami.- A Itachi i jego ekipa?
-Pojechali do Happone.- powiedział Sasuke.
-Gdzie?- zapytałam zdezorientowana.
-To zimowisko. Wyciągi narciarskie, piękne trasy. Itachi rozeznał się z niezłymi miejscami przed przyjazdem tutaj. Chciał zobaczyć inne trasy niż ta przy naszym hotelu. Miał dać znać jak wygląda sytuacja. Może też byśmy tam pojechali?
-To chyba po sylwestrze. My chcemy iść dzisiaj na cały dzień do SPA. Wy róbcie co chcecie.- powiedziała Ino, a ja zaczęłam się śmiać.
-Fakt. Jutro sylwester.  Obiecałyśmy sobie, że dobrze się zrelaksujemy przed zabawą.- powiedziałam.
-Zrelaksujemy? Mogę cię zrelaksować za chwilę w pokoju.- podskoczyłam, kiedy obok mnie pojawił się Gaara. Pomimo tego, że mówiłam mu, że sama zobaczę co serwują w bufecie, on przyniósł mi pierś z kaczki w sosie słodko-kwaśnym i żółtym ryżem.
-Dziękuję kochanie. A co do twojej propozycji skorzystam po SPA. Mam ochotę na jakieś maseczki, masaże i inne rzeczy. Kąpiel błotna i te sprawy.- mruknęłam i przeciągnęłam się.
-To też da się załatwić. Na pewno naturalne maseczki.- powiedział mój mąż, a ja walnęłam go w głowę.
-Gaara!- krzyknęłam oburzona i czerwona po same czubki uszu.
-No co? Temari też co chwile robi sobie jakieś awokado czy inne dziwne rzeczy na twarz. Kiedyś o mało nie padłem na zawał, kiedy zobaczyłem ją z szarym błotem na twarzy i ogórkami zamiast oczu.
-Cholera, mały konfidencie! Miałeś nie zdradzać sekretów mojego wyglądu!- krzyknęła moja szwagierka, a ja zaczęłam się śmiać.
-To co dziewczyny? SPA za najbliższą godzinę? Bardzo chętnie się zrelaksuję.- mruknęłam i przeciągnęłam, aż coś strzeliło mi w plecach.
-Tak. Zjemy i widzimy się przy wejściu.- powiedziała Sakura.
            Musiałam przyznać, że nie wyglądała najlepiej. Była blada, zmęczona i bardzo markotna. Siedziała po przeciwnej stronie stołu co mój kuzyn. Sasuke z kolei wydawał się w ogóle niewzruszony tym, że Saki przez niego cierpi. Jak zawsze był pewny siebie, rozluźniony, a uśmiech, który posyłał dziewczynom sprawiał, że laski rumieniły się po same czubki uszu i chichotały. Gdyby nie to, że przestał mi dogryzać jakiś czas temu, powiedziałabym, że po prostu stał się na powrót starym Sasuke.
-W takim razie my idziemy poszaleć na stoku. Ja nie dam się wysmarować błotem w celu upiększania się.- powiedział mój mąż, a ja przewróciłam oczami.
-Jeszcze zaraz mi powiesz, że gdybyś jednak postanowił to zrobić po prostu jutro oślepiałbyś swoją przystojną twarzą, co?- zapytałam sarkastycznie, a Gaara się do mnie wyszczerzył.- Wiesz, że skromność to piękna cecha? Nawet bardziej niż te twoje niebieskie oczy, jasna cera i... Dobra, wygrałeś. W takim razie ja po prostu muszę się dostosować do pana idealnego. W tym celu idę do SPA.
-No tak. Może przy okazji pojawi się tam też twój nowy kolega Norweg. Przecież musisz się prezentować w razie czego.- zatrzymałam się z jedzeniem w połowie drogi do ust.
-Przestaniesz w końcu być dupkiem? Wyjaśniłam ci już o co chodzi.- warknęłam, zirytowana tym, że Gaara powiedział coś takiego.
-Widzę, że kryzys jednak nie do końca został zażegnany.- powiedział niepewnie Sasuke, a ja dosłownie zabiłam go wzrokiem.- Dobra, już się nie wtrącam.
-Może mi ktoś coś wyjaśnić?- nagle dziewczyna Choujiego zwróciła uwagę nas wszystkich.- Ty i on jesteście małżeństwem tak? Ty jesteś rok starsza ode mnie, a twój mąż jest w wieku  mojego chłopaka. Sądząc po tym jak dziwnie się w stosunku do siebie zachowujecie jesteście ze sobą już jakiś czas, nie? Dlaczego tak szybko braliście ślub?
-To jest długa historia i jakoś niezbyt chce mis się ją opowiadać. Może Chouji ci ją opowie. Ja niestety póki co nie jestem w nastroju, ale owszem. Jesteśmy razem prawie dwa i pół roku.
-Aaa. Norma. Po około dwóch latach zaczyna się kryzys. Wtedy nagle facet ma więcej wad niż zalet.- powiedziała. Ja z kolei zmarszczyłam czoło i zaczęłam się w nią intensywnie wpatrywać.- Aplikuję na psychologię na Uniwersytecie Waseda. Po powrocie z Hakuby rozpoczynam egzaminy wstępne. Przeczytałam całą literaturę, która była wymagana na ten kierunek. Psychologia związków partnerskich też wchodziła w ten zakres.
-Dobrze wiedzieć, że po takim czasie to jest normalne. A więc nie mamy żadnego kryzysu?- dziewczyna zaczęła się śmiać, ja zaraz po niej.
-Nie. To po prostu wpadanie w rutynę. Ja bym tego kryzysem nie nazwała.
-Cudownie. Widzisz kochanie. Po prostu teraz twoje porozrzucane skarpetki po pokoju denerwują mnie bardziej, niż podnieca mnie twoja cudowna aparycja, kiedy biegasz po pokoju w samym ręczniku.- położyłam Gaarze dłoń na kolanie w momencie, kiedy wszyscy nasi znajomi zaczęli się śmiać, a mój mąż spojrzał na mnie z czułością w oczach, a potem chwycił moją dłoń i odwzajemnił uścisk.
            Kiedy weszłam do pokoju myślami byłam już przy łóżku do masażu, maseczkach z błota. Zdjęłam z siebie sweter, a potem wzięłam do ręki voucher z informacjami jak należy przygotować się do SPA już w hotelowym pokoju.
1. Do obiektu relaksacyjnego należy przynieść swoje ręczniki oraz udać się do obiektu w hotelowych szlafrokach.
2.Jeśli planuje Pan/Pani korzystać z basenu/kąpieli błotnych/ jacuzzi prosimy o założenie kostiumów kąpielowych.
3.Informujemy, że wszystkie zbiegi w naszym SPA są bezpłatne i wchodzą w skład pobytu w naszym hotelu.
4. Informujemy, że SPA jest czynne od godziny 8:00 do 19:50.
-Ok. W takim razie muszę zabrać ze sobą ręcznik, ubrać się w szlafrok i...- zaczęłam rozglądać się po pokoju,a wtedy wpadłam na Gaare. A raczej na jego nagi tors.- Kochanie, przeszkadzasz mi. Muszę...
            Nie dokończyłam, kiedy Gaara chwycił moją twarz, a potem mnie pocałował. Jęknęłam zaskoczona, a kiedy chwyci mnie w biodrach i położył na łóżku byłam tak zdziwiona, że dopiero po chwili wydobyłam z siebie słowa.
-A więc mówisz, że moja aparycja nie działa na ciebie tak, jak porozrzucane w naszym pokoju moje skarpetki, tak?- zapytał, a ja spojrzałam na jego nagi tors i brzuch.
            Mięśnie miał spięte, brzuch układał się w idealny kaloryfer, a literka V na biodrach była pięknie widoczna. Głośno przełknęłam ślinę.
-Dobrze wiesz, że masz piękne ciało i nie jesteś w stanie na mnie nim nie działać. Dlatego w tej chwili złaź. Czeka na mnie SPA.- powiedziałam.
-Zła odpowiedź.- Gaara przycisnął mnie ciałem do materaca, a potem położył dłonie na moich piersiach i zaczął je uciskać. Westchnęłam zadowolona.
-Gaara, ile ty tak możesz? Minęło może półtorej godziny od czasu ostatniego seksu.- mruknęłam, kiedy Gaara złapał za moją koszulkę i bezceremonialnie ją ze mnie zdjął.
-Kto mówi o tym, że chcę się kochać własnie teraz? Po prostu chcę ci dać do zrozumienia co cię czeka po powrocie ze SPA. Poza tym też nie chcę tracić za dużo siły przed wyjściem na stok. Będę za bardzo rozkojarzony.- powiedział, a potem złapał za haftki mojego stanika i odpiął go.
-To przestań mnie podnieć, bo nie będę mogła zrelaksować się na SPA.- powiedziałam, kiedy mój mąż złapał za guzik od moich jeansów, a potem szybko go rozpiął. Zsunął ze mnie spodnie jednym mocnym ruchem, a potem znowu pochylił się nade mną i zaczął mnie całować.
            Kiedy musnął moją łechtaczkę przez majtki wygięłam się w łuk i jęknęłam.
-Gaara!- omal nie krzyknęłam. Szeroko się uśmiechnął nadal mnie całując, a potem złapał za moją bieliznę i zdjął ją ze mnie. Przez chwilę mnie całował, a potem, gdyby nigdy nic kleknął na materacu obok mnie.
            Był zarumieniony, usta miał spuchnięte, włosy w nieładzie. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała.
-Teraz możesz śmiał ubrać na siebie szlafrok i iść do SPA. Ja lecę na stok.- powiedział, klepnął mnie w udo, a potem wstał i podszedł do szafy, gdzie trzymał swoje rzeczy.
-Ty cholero! Sama mogłam się rozebrać! Bez tej całej otoczki.- rzuciłam w niego swoim stanikiem.
-Wiem. To tak na wszelki wypadek, gdyby masaż robił ci jakiś niebieskooki blondyn z Norwegii.-wyszczerzył się do mnie zza drzwi szafy.
-Gaara! Jesteś dupkiem!!!- krzyknęłam i czerwona jak burak zerwałam się na równe nogi.
-Dupkiem, który ma teraz niezłe widoki.- powiedział, i zmierzył mnie od góry do dołu. Syknęłam, a potem bez słowa poszłam do łazienki po szlafrok, kapcie i ręcznik.
            Do SPA weszłam nabuzowana. Temari i Sakura już na mnie czekały.
-Jej, co się stało? Wyglądasz jakby ktoś wsadził ci palec w oko, w dodatku po zjedzeniu paczki frytek obsypanej solą.- zauważyła Sakura.
-Jestem wściekła, że mój mąż nie wsadził mi czegoś gdzie indziej.- warknęłam i idąc za przykładem dziewczyn związałam włosy w koka.
-Nie chciał się kochać? A to dziwne. Rzeczywiście chyba macie kryzys.- moja szwagierka postukała się palcem po brodzie.
            Wtedy szybko wyjaśniłam dziewczynom całą sytuację, a Temari wyła ze śmiechu.
-No proszę. A więc jednak pan, co to ma wysokie mniemanie o sobie też może mieć kompleks zazdrości. Przynajmniej już wie, jak się czułaś kiedy na horyzoncie pojawiła się Marie. To zabawne widzieć go w takim stanie.
-Temari, ty uważasz, że to zabawne?! Ja uważam, że to koszmar! On zachowuje się jak rozwydrzona królewna przed okresem, której nikt nie chce nakarmić czekoladą! Wytyka mi tego Norwega jakbym przynajmniej całowała się z nim, na oczach mojego własnego męża! Co mi po przepraszaniu, gadaniu, że go kocham, dzikim seksie na blacie w łazience, skoro finalnie i tak znowu usłyszę coś, co będzie piło do Gerda i tego, że mi pomógł!!!- krzyknęłam sfrustrowana. Saki i Temari z kolei kładły się na ziemi ze śmiechu.- Ha. Ha. Ha. Naprawdę, baaaardzo śmieszne.
-Sara, dawno nie widziałam cię tak wyprowadzonej z równowagi. Mój bart chyba serio potrafi być bardzo upierdliwy, kiedy zalezie się mu za skórę, a ty najwidoczniej musiałaś zrobić to bardzo mocno. Przejdzie mu. Kiedy wrócicie do Tokio będzie normalny.
-Kiedy wrócimy do Tokio?! Ja go zabiję w tym czasie! Za każde słowo Norweg, albo jakiekolwiek głupie aluzje do niego dostanie w łeb! Albo lepiej, rzucę go czymś ciężkim w ten łeb. To będzie lepsza kara. Może dzięki temu zapomni to słowo!- wyrzuciłam ręce w górę chodząc od ściany do ściany. Temari z Sakurą z kolei podpierały się ścian, żeby nie przewrócić się ze śmiechu.
            Kiedy po cudownych masażach i maseczkach na twarz siedziałyśmy z saunie, zaczęłyśmy temat ślubu Hinaty i Naruto. Biedna Hinata na samo słowo ślub robiła się czerwona po same czubki uszu.
-Ja po prostu... To było tak niedawno, że nadal nie mogę uwierzyć, że to się stało. Nie myślimy tak konkretnie o dacie, chociaż wolałabym, żeby było ciepło. Poza tym... Chciałabym nacieszyć się narzeczeństwem. Ledwo mam pierścionek, a już wszyscy wokół mówią o ślubie, mówią o tym, co trzeba zrobić, tata planuje kupno domu dla nas, moja siostra wymyśla mi suknie, fryzury... To jest takie straszne. Ja nadal nie mogę uwierzyć, że Naruto poprosił mnie o rękę, a wszyscy już chcą, żebym stała się jego żoną. To za szybko...- powiedziała. Rzeczywiście wyglądała na nieszczęśliwą.
-Wiesz, jeśli chcesz porozmawiać z ekspertem do spraw dziejących się z prędkością Formuły 1, służę pomocą. Gdyby nie to, że na datę, którą sami sobie ubzduraliśmy z Gaarą, nie było terminów, byłabym jego żoną już w marcu, niecałe dwa miesiące po oświadczynach. Ty jesteś z Naruto już prawie dwa lata w związku. Ja z kolei od prawie półtora roku jestem mężatką, gdzie pomiędzy naszymi związkami było niecałe pięć miesięcy różnicy. Masz rację Hinata. Celebruj narzeczeństwo, ciesz się każdą chwilą z Naruto i nie daj sobie wejść na głowę. Jako twoje przyjaciółki zawsze będziesz miała w nas wsparcie i zawsze chętnie pomożemy ci z planowaniem ślubu.
-Mówisz to tak, jakbyś żałowała tak wczesnego małżeństwa.- zauważyła Ino.
-Nie! Nigdy! Gaara jest cudowny jako mąż, jestem bardzo szczęśliwa pomimo coraz częstszych sprzeczek. Jednak prawda jest taka, że ja również nie miałam jak cieszyć się z okresu narzeczeństwa. Gaara już studiował, ja szykowałam się do egzaminów i sprawdzianów w szkole. Nie miałam nawet czasu sama zaprojektować choćby głupich zaproszeń czy bukietów na stoły. Robiła to za mnie ciocia. Z perspektywy czasu uważam, że to wszystko było tak szalone, że aż się dziwie naszym bliskim, że nie oszaleli. Ślub i wesele były cudowne, nie ma co do tego zastrzeżeń. Ale z perspektywy czasu brakuje mi trochę takiego przygotowania pewnych rzeczy z Gaarą. Choćby wybierania razem tych głupich zaproszeń. Dlatego jako doświadczona w podbojach uważam, że Hinata dobrze robi, chcąc nacieszyć się tym okresem.
-Po ślubie dużo rzeczy się zmienia?- zapytała moja przyjaciółka, czerwona niczym burka.
-Nie. Nie aż tyle. Co prawda pozwalasz sobie na więcej, jesteś w stanie więcej tej drugiej osobie powiedzieć, bo wiesz, że ona nie może od tak powiedzieć ci, dobra, mam to gdzieś zrywam z tobą. Zaczyna się takie przebywanie ze sobą niemal cały czas, zaczynają się wspólne wyzwania, problemy, jakieś sprzeczki czasem o jakieś głupoty. Kiedy byłam z Gaarą w związku starałam się być trochę bardziej idealna, bardziej dbałam o pewne detale, częściej robiliśmy sobie niespodzianki, jakieś drobne prezenty i inne. Teraz z kolei wolę, żeby Gaara poleżał ze mną chwilę dłużej w łóżku z rana, albo żeby zrobił mi kawę do łóżka, albo żeby nie obrażał się śmiertelnie za jakiegoś Norwega, który uratował mnie przed śmiercią na stoku.- wszystkie dziewczyny się zaśmiały.- Inaczej. Po prostu w małżeństwie troszkę mniej się starasz, a jednocześnie nie zauważasz aż tak tych małych rzeczy, które ta druga osoba robi. Nagle kłótnia, gdzie twój mąż chce żebyś zeszła z zimnych kafelek, bo możesz się pochorować wydaje ci się durną zaczepką, a nie prawdziwą troską o twoje zdrowie. Z resztą sama zobaczysz. Nie ma uniwersalnej recepty na małżeńskie szczęście. Póki co ciesz się narzeczeństwem i nie martw się tym, że po ślubie coś się zmienia.
-A co z...- zapytała, ale po chwili zaczerwieniła się jak piwonia i opuściła wzrok. Uciekała wzrokiem na wszystkie strony.
-Z czym?- zmarszczyłam czoło.
-Z bliskością. Tą, tą...- znowu zaczęła się jąkać.
-Aaa. Z seksem. Nie martw się. To na samym początku wcale się nie zmienia. Przynajmniej nie zmieniło się u mnie i u Gaary. Przyznam nawet szczerze, że teraz  jest nawet lepiej niż było wcześniej. Nie przejmuj się.- machnęłam ręką, a Hinata uśmiechnęła się do mnie.
            Kiedy wyszłyśmy ze SPA na zewnątrz było już ciemno. Otworzyłam drzwi do pokoju i zastałam Gaare leżącego na łóżku z jakimś czasopismem. Był ubrany w dresy i dopasowaną koszulkę z długim rękawkiem.
-I jak było w SPA?- zapytał i spojrzał na mnie.
-Cudownie! Jestem gotowa na to, żeby celebrować nadejście nowego roku. Czuję się wymasowana, wymaseczkowana na wszystkie możliwe sposoby, pośmiałam się... Wszystko na plus.- powiedziałam i usiadłam po swojej stronie łóżka.- Nawet nie wiesz jakie specyfiki oni tu mają do nałożenia na skórę po skorzystaniu z sauny. Czuję się jakby moja skóra wróciła do czasów dzieciństwa.
-Pachniesz czekoladą, czy czymś takim.- Gaara usiadł obok mnie i powąchał moje ramię.
-Owszem. Zabieg z gorzkiej czekolady z oliwą z oliwek. Nie sądziłam, ze może mieć takie działanie na skórę. Patrz jaką mam skórę!- powiedziałam i odkryłam ramię, żeby Gaara mógł mnie po nim dotknąć. Przejechał palcami po moim ciele.
-Lepisz się.- stwierdził bezceremonialnie.
-Mi się tam efekt podoba. Moje ciało dawno nie było w tak dobrej kondycji.
-Sara, ty zawsze jesteś w dobrej kondycji.- wymruczał w moje ramię i pocałował mnie w nie. Zaczął zsuwać mi szlafrok z ramion, a potem kręcić kółka na mojej skórze.
-Podoba mi się.- powiedziałam, a potem sama zsunęłam szlafrok na łóżko. Przerzuciłam włosy na piersi, a Gaara dalej delikatnie pieścił moją skórę. Usiadł okrakiem za moimi plecami i dosłownie zaczął robić mi masaż. Mruczałam zadowolona. Głośno jęknęłam, kiedy Gaara przesunął dłoń między moje uda i zaczął mnie pieścić.- Och!
            Kiedy robił tak przez krótką chwilę zaczęłam odlatywać.
-Twój Norweg był dzisiaj na stoku przy naszym hotelu.- powiedział, a mnie od razu opuściło przyjemne uczucie, które Gaara wzbudził pieszczotami. Od razu zabrałam jego rękę i od razu położyłam na jego nodze.
-Kurwa, Gaara!!! Mam dość gadania o Norwegu! To nie jest żaden mój Norweg, nic do niego nie mam, a ty zaczynasz mnie wkurzać z sekundy na sekundę coraz bardziej! Jeszcze raz usłyszę słowo Norweg, więcej mnie nie dotkniesz! Mam dość twojego zachowania! Nawet ja nie byłam tak uszczypliwa co do ciebie za Fumiko i Marie.
-Fakt. Ty groziłaś mi rozwodem. Byłaś bardziej bezpośrednia.- Gaara powiedział to bardzo beznamiętnym tonem.
-Przestań! Po prostu przestań! Nie mam nic do tego chłopaka, po prostu mi wczoraj pomógł! Rozumiem, że mógłbyś się wściekać, gdybyś złapał mnie na przykład na robieniu z nim brzydkich rzeczy, ale takich nie robiłam. Po prostu z nim rozmawiałam. Będziesz się obrażał za każdego faceta, któremu ja się spodoba, a który absolutnie nie podoba się mi?
-Brzydkie rzeczy powiadasz? Brzydkie rzeczy możesz robić tylko mi. A ja tylko tobie. Nie będę się denerwować. Po prostu nie spodobało mi się to jak on się na ciebie gapił. Przepraszam, że się zdenerwowałaś. Najwidoczniej serio włączył mi się syndrom zazdrości.- Gaara objął mnie w pasie, a potem pociągnął tak, że leżałam na nim. Obróciłam się tak, że siedziałam Gaarze na biodrach.
-Jesteś gorszym zazdrośnikiem niż ja. Od wczoraj skutecznie podniosłeś mi ciśnienie gadaniem o Norwegu. Zupełnie bez sensu. I sam też niepotrzebnie się denerwowałeś. Mamy cieszyć się urlopem, a nie bez sensu wkurzać na siebie. Chcę spędzić czas z tobą najlepiej jak się da. Choćby dlatego, że po powrocie wyjeżdżasz na dwa tygodnie, a ja zostanę sama.
-Nie taka znowu sama. W końcu twój cudowny kolega ze studiów na pewno chętnie cię pocieszy i też będzie chciał robić z tobą brzydkie rzeczy.- przewróciłam oczami na słowa Gaary.
-Skoro od razu to zakładasz może powinnam mu pozwolić. Wtedy przynajmniej miałbyś powód żeby mnie tak wkurzać.- warknęłam i podparłam się, żeby przerzucić nogę i zejść z bioder mojego męża. Jednak on przytrzymał mnie za pośladki.
-Już ci powiedziałem, że brzydkie rzeczy tobie mogę robić tylko ja.
-Zastanawiam się dlaczego jeszcze ich nie robisz, albo jak zaczynasz to wtrącasz tam jakieś bezsensowne i niepotrzebne aluzje. Koniec tematu Norwega i innych facetów. Zapewniam cię, że nie masz o co być zazdrosny.- dałam Gaarze buziaka w sam czubek nosa, a on uśmiechnął się do mnie.
-Dobrze. A. Wracając do brzydkich rzeczy, przed chwilą robiłem coś przyjemnego i zostało mi to przerwane. Chciałbym dokończyć.
-Jak widzisz grzecznie czekam, kiedy to zrobisz.- wyszczerzyłam się do mojego męża, a potem pocałowałam go.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8