Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 40


Dwa tygodnie później
            Siedziałyśmy z Sakurą w naszej sali wykładowej, w której znajdował się cały nasz rok. Zauważyłyśmy, że dziewczyny są w zdecydowanej mniejszości, a chłopcy co chwila rzucali im i nam ukradkowe spojrzenia.
-Mam dziwne wrażenie, że będziemy bardzo rozchwytywane na naszym kierunku.- mruknęła mi na ucho Sakura, chwilę po tym, jak jeden z chłopaków puścił do niej oczko.
-Witajcie nowe kłótnie z moim zazdrosnym mężem.- ukryłam twarz w dłoniach i głęboko odetchnęłam.
            Kiedy sama rozejrzałam się po sali, szukałam znajomych twarzy z naszego liceum, jednak nikogo nie dostrzegłam. Wszystkie twarze były zupełnie nieznane, nowe.
            Wykładowca wszedł do sali. Był to mężczyzna w średnim wieku, przystojny, z lekko przyprószonymi siwizną skroniami, barczysty i wysoki. Chodził wyprostowany niczym struna, krok zdradzał dużą pewność siebie. W lewej dłoni niósł neseser w czarnym kolorze. Rzucił go na biurko z hukiem, a potem usiadł na blacie.
-Witam wszystkich nowych studentów. Nazywam się Shirosama Inaba. Jestem waszym wykładowcą, oraz opiekunem roku. Jakiekolwiek problemy zgłaszacie do mnie. Czy to problemy z egzaminem, pracą semestralną, innymi studentami, wszystko ląduje u mnie. Od razu mówię, że jeśli ktoś przyszedł na te studia, bo tatuś, mamusia, dziadkowie to prawnicy i poczuwacie się w obowiązku do kontynuowania tego dzieła, możecie wyjść. Studiowania prawa to nie powielanie cudzych wyborów, a szukanie własnych i brania odpowiedzialności za nie. W historii naszego uniwersytetu zdarzały się Asy, które bezczelnie pyskowały i chroniły się za dupami rodziców. Ja od razu mówię, że nie toleruję takiego zachowania i, za przeproszeniem, gówno mnie obchodzi czy rodzice są wysoko postawieni, czy nie. Szanuj mnie, ja szanuję ciebie. Spróbuj tylko wspomnieć mi, że się poskarżysz, albo, że rodzic ma wtyki na naszym uniwersytecie, zobaczysz jakie wtyki mam ja i co to znaczy wilczy bilet na wszystkie uczelnie w kraju. Mam nadzieję, że się zrozumieliśmy?- zapytał i spojrzał na nas wszystkich. Jak jeden mąż kiwnęliśmy głowami i czekaliśmy na dalszą część wykładu.- Od razu mówię, że egzamin u mnie jest najgorszą z możliwych rzeczy jakie mogą was spotkać. W zeszłym roku tylko jedna grupa zdała ten egzamin przy pierwszym podejściu. Cała reszta musiała oglądać moją gębę przynajmniej ze cztery razy. W swojej pracy i pracy na moich zajęciach najważniejszą rzeczą jaką będziecie musieli się wykazać jest współpraca, dobre analizowanie, umiejętność czytania pomiędzy wierszami. I tu, przykro mi, że to powiem, na pewno będą górować wasze koleżanki. Z doświadczenia wiem, że kobiety są mistrzami w znalezieniu czegoś, czego na pierwszy rzut nie ma. Poza tym wymagam jeszcze zawsze otwartego umysłu. Nowe rozwiązania mogą niekiedy sprawić, że beznadziejna sytuacja nagle przeważa na naszą korzyść. Z mojej strony to wszystko. Za chwilę wyczytam wasze nazwiska, przydzielę was do grup, w których będziecie pracować przez najbliższe trzy lata, o ile nikt się nie wykruszy, a potem będziecie mogli rozejść się do domów, aby zbierać siły na jutrzejszy dzień, gdzie czekać na was będą nowe wyzwania. A teraz przechodzimy do spraw mniej lub bardziej formalnych... Aizawa Oda.
-Obecny.- powiedział chłopak o włosach w nienaturalnie jasnym kolorze.
            Wykładowca przeczytał imiona do litery R, a kiedy przyszła kolej na literę S dłużej przyglądał się mojemu nazwisku.
-Sabaku Sara.- jako, że dziewczyny były w zdecydowanej mniejszości, od razu spojrzał na mnie. Jakby podświadomie czuł, że spośród trzech jeszcze niewyczytanych dziewczyn, to właśnie ja.
-Obecna.- podniosłam rękę, a on uśmiechnął się pod nosem.
-Liczę na to, że nazwisko zobowiązuje.- powiedział, a ja mocno zmarszczyłam czoło.
-Słucham?- zapytałam.
-Nie mam czasu na pani pytania... Shobo Ukyo.- przeczytał następne nazwisko z listy, a mnie kompletnie zignorował.
            Po przeczytaniu listy facet wziął do ręki inną listę, gdzie zostaliśmy podzieleni na 10 grup, a w każdej grupie znajdowały się cztery osoby. Z moim nieszczęściem nie trafiłam na Sakurę, ale na jakąś inną laskę, która (sądząc po niezbyt bystrym wyrazie twarzy) uznawała pierwszeństwo wyglądu przed rozumem i dwóch bardzo przystojnych facetów. Usiedliśmy w dwóch ławkach na tyłach sali, żeby poznać się trochę bliżej.
-Cześć dziewczyny. Nazywam się Nakada Junzo. W przyszłości chcę zostać najlepszym prawnikiem w Japonii.
-Ja nazywam się Tamuro Kei. Mój ojciec jest prawnikiem, ale nie dlatego przyszedłem na te studia. Od dziecka interesowałem się prawem i kodeksem karnym, a ten zawód to coś, co nakręca mnie do życia i stawania się lepszym człowiekiem.
-Ja nazywam się Okuda Tomoko. Przyszłam na te studia, ponieważ tego chcieli moi rodzice, a ja chcę znaleźć dobrą partię na męża.- dziewczyna dosłownie rozbroiła mnie swoją odpowiedzią, a kiedy zalotnie odrzuciła włosy na plecy i wyszczerzyła się do chłopaków, tym bardziej mnie zatkało.
-Ja nazywam się Sabaku Sara. Prawdę mówiąc nigdy nie myślałam o prawie, ale jakiś rok temu uświadomiłam sobie, że to coś, co chciałabym robić, a pomogło mi w tym przeświadczenie, że jeśli jakakolwiek skrzywdzona osoba może uzyskać dzięki mnie pomoc i zadośćuczynienie, tym bardziej czuję się zmotywowana do dalszego działania.- powiedziałam.
-A co ze znalezieniem męża?- zapytała Tomoko.
-Nie jest mi to potrzebne.- uśmiechnęłam się do niej.
-Ja z kolei jestem homo, więc nie masz czego u mnie szukać.- powiedział Junzo, a ja omal nie parsknęłam z powodu ironii sytuacji w jakiej się znalazłam.
-Rany, Junzo! Nie biorę cię nawet pod uwagę. Moje myśli zaprzątają studenci z wyższych roczników. Oni są najlepszym materiałem na partnerów.
-I ciekawe kogo masz na myśli? Ja osobiście wybrałbym Gaare Sabaku, studenta drugiego roku. Jest wysoki, przystojny, nieziemsko inteligentny i z tego co wiem szaleje za nim połowa studentek na kampusie. Mój wujek, który pracuje w instytucie Zarządzania mówił, że wykładowcy są nim zachwyceni. Kiedy sprawdziłem jego konto w studenckim roczniku, zaniemówiłem! On jest hot!- powiedział Junzo, a ja omal nie spadłam z krzesła.
-Dokładnie o niego mi chodzi. Mój kuzyn jest z nim na roku. Wykładowcy mówili, że to najlepszy student od niemal dwudziestu lat. Lepszy był tylko jego ojciec, Rasa Sabaku.- poczułam, że moje policzki dosłownie płoną.- Nie wyobrażam sobie, że kto inny mógłby spełnić moje marzenie bycia najszczęśliwszą kobietą na świecie. Moje DNA oraz jego DNA dałoby najzdolniejsze dziecko w historii Japonii.
-Zaraz. Nie słyszałem o tym całym Gaarze, ale na pewno nie może być aż tak wspaniały. Nikt nie jest. Na pewno musi być cholernie arogancki i gburowaty. Poza tym, skoro Junzo opisuje go jako ideał, na pewno tym ideałem nie jest.- modliłam się, żeby móc już wyjść z sali.
-Właśnie! Sabaku... Ty chyba nie jesteś z nim spokrewniona, prawda?- zapytała Tomoko, a mi dosłownie zaschło w gardle.
-Nie. Nie mam pojęcia o kim w ogóle mówicie.- mój głos był nienaturalnie wysoki.
            Byłam perfidna. Wiedziałam o tym, aż za bardzo, ale być znienawidzoną przez swoją grupę już pierwszego dnia wcale mi się nie uśmiechało. Przynajmniej wiedziałam już, dlaczego wykładowca uśmiechnął się widząc moje nazwisko. Jeśli chodziło o ten egzamin i jedną jedyną grupę, która zdała go w pierwszym terminie, wcale nie byłabym zdziwiona, gdyby okazało się, że tą grupą była właśnie grupa mojego męża.
-To dobrze. W takim razie zaklepuję pierwszeństwo w walce o jego względy.- Tomoko znów irytująco odrzuciła włosy na plecy.
-W takim razie wyzywam cię na pojedynek, ponieważ ja też mam chęć walczyć o jego względy.- Junzo był zarumieniony na policzkach, a jego oczy błyszczały nienaturalnym blaskiem.
            Miałam przechlapane.
            Kiedy wracałam z Sakurą do domu opowiedziałam jej wszystko od A do Z. Śmiała się tak bardzo, że łzy ciekły jej po policzkach.
-O względy twojego męża chce walczyć gej i pseudo prostytutka? Nie oglądałam lepszej komedii od czasu, kiedy Martin pochorował się po moim jedzeniu 1,5 roku temu. Cóż, na pewno Gaara jest bardzo popularny. Dziewczyna ode mnie z grupy również o nim mówiła. Po naszym poznaniu się zawołała swoją koleżankę. Planowały iść podglądać jego rok na ich spotkaniu.
-Nie sądziłam, że ze studiów zrobi się drugie liceum. Przecież, kiedy to się wyda zostanę spalona na stosie, do którego Tomoko i Junzo będą dolewać benzyny i chuchać, żeby podsycać ogień.
            Kiedy wieczorem leżeliśmy w łóżku, rozmawiałam o tym z Gaarą. Również głośno się śmiał.
-Doceń to, co masz. Najwidoczniej jestem najbardziej gorącym ciachem na wydziale prawa. Poza tym strasznie śmieszy mnie to, że też masz w grupie napaloną na mnie laskę, faceta, który odgrywa rolę Szwajcarii, oraz kolesia geja. Coś mi to przypomina...
-I najbardziej irytującym gorącym ciachem dla mnie, które staje mi w gardle. Ty sobie wyobrażasz co się stanie, kiedy nagle wyda się, że Gaara Sabaku i Sara Sabaku są małżeństwem? Poczuję się jak malutka rybka wśród piranii, które od tygodnia nie miały nic w ustach. Dziewczyny i homo zeżrą mnie. Dosłownie mnie zeżrą.- jęknęłam.
-Kochanie, spokojnie. Jedyną osobą, która może cię zjeść, jestem ja.- Gaara ugryzł mnie delikatnie w ramię, potem w szyję, a na końcu w płatek ucha. Zadrżałam i westchnęłam z przyjemności.
-Gaara, ja tu mam poważny problem pomiędzy kłamstwem a byciem szczerą wobec ludzi ode mnie ze studiów! Oni utopią mnie w łyżeczce wody.
-Dramatyzujesz. Jako twój książę ocalę cię i popatatajam z tobą do naszego królestwa, gdzie będziemy szczęśliwi, a tobie nie spadnie włos z głowy.- Gaara wyszczerzył się do mnie.
-Czy ty coś piłeś?- zapytałam.
-Dwa piwka z Sasuke. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko wypieszczenia przez żonę, która moim zdaniem też powinna się odstresować.- poczułam jak ręka Gaary przesuwa się na mój pośladek. Przewróciłam oczami.
-Zawsze po takiej ilości alkoholu zamieniasz się w amanta.- mruknęłam.
-Nie. Po prostu ty tak na mnie działasz.- uśmiechnął się, a potem mnie pocałował.
            Przez calutki tydzień moja tajemnica była bezpieczna. Przysłuchiwałam się osobom ode mnie z grupy, jak dyskutują na temat starszych roczników, jak (po poznaniu wszystkich wykładowców i ich wymagań) debatują nad tym jak powinni zrobić pracę na zaliczenie semestralne. Po prostu zwykłe studenckie gadanie.
            Czekaliśmy na doktora Shirosame, który spóźniał się od dziesięciu minut. Kiedy wszedł do sali był czymś podekscytowany.
-Zapraszam was na salę rozpraw. Studenci z wyższych roczników tworzą właśnie symulowaną rozprawę o zabójstwo. Nauczycie się czegoś pożytecznego i zobaczycie jak wygląda niemal prawdziwa rozprawa sądowa.
            Zeszliśmy do piwnicy, gdzie na jednych z drzwi naklejono dużą tabliczkę z napisem SALA ROZPRAW. Studentów było niewielu, a ja domyśliłam się, że był to wynik przesiewu z sesji egzaminacyjnych. Zajęliśmy ławki po lewej stronie sali. Jako, że szłam jako jedna z pierwszych zajęłam miejsce w pierwszym rzędzie i idealnie widziałam całą salę. Poczułam nieprzyjemny dreszcz na plecach.
-Nie denerwuj się. Pamiętaj, że to tylko symulacja.- Sakura poklepała mnie po głowie, a potem zajęła miejsce obok mnie.
            Nasz doktor dał nam wydrukowane strony z najważniejszymi faktami dotyczącymi rozprawy, ale w całym tym szumie odłożyłam je na bok.
            Kiedy zajęcia się zaczęły jęknęłam widząc studentów z trzeciego roku. Było ich raptem piętnastu, wśród nich były tylko dwie dziewczyny.
-Jej, Gaara nie kłamał, że egzaminy na prawie są cholernie trudne.- mruknęła Saki.
            Po chwili do sali wszedł rocznik mojego męża, gdzie to Gaara prowadził swoją grupę, a za nim szła jeszcze grupa około dwudziestu czterech osób.
-To on! To Gaara Sabaku! Jest jeszcze bardziej przystojny niż na zdjęciach!- podniecony głos mojej koleżanki z grupy rozbrzmiał gdzieś za moimi plecami. Przewróciłam oczami i usilnie próbowałam wpatrywać się w inne miejsca niż to, gdzie stał mój mąż.
            Nasz doktor wyszedł z rzędu, a potem zajął miejsce prokuratora. Rolę sędziego odgrywał nasz profesor od prawa cywilnego, protokolanta odgrywała kobieta, której nie znałam. W ławie oskarżyciela siedział chłopak z trzeciego roku, którego reprezentował Ryu, z kolei w ławie oskarżonych Naoki, którego obrońcą był Gaara. Ławę przysięgłych stanowiło kilka osób z trzeciego i drugiego roku.
-Rozpoczynamy rozprawę, w której oskarżony jest posądzany o zabójstwo swojej byłej dziewczyny. Wniosek złożył brat ofiary. Ofiarę ogłuszono tępym narzędziem, a potem zadano dwanaście ran kutych nożem w klatkę piersiową, co było bezpośrednią przyczyną zgonu. Oskarżony twierdzi, że jest niewinny.
            Rozprawa toczyła się od ponad czterdziestu minut. Obserwowałam z zaciekawieniem zachowania osób zgromadzonych na sali. Wszyscy byli podenerwowani, ponieważ przy każdym błędzie doktor zatrzymywał rozprawę i mówił wszystkim, co źle robią. Za każdy błąd stawiał minusa.
-Pamiętajcie, że dobraliśmy was odpowiednio do ról. Pewne wasze predyspozycje i umiejętności zostały wybrane tak, aby ułatwić wam prowadzenie sprawy. Nadal nie zauważyliście dość istotnej kwestii. Naoki, Mamoru, nie wolno wam o niej mówić. Panie Sabaku, panie Ikeda. To od was w szczególności zależy to, czy wygracie, czy też nie. Proszę się bardziej przyłożyć.
            Zaciekawiona słowami doktora spojrzałam do kartek z informacjami, które dał nam przed rozprawą.
            Oskarżony ma 32 lata, 180cm wzrostu, 70kg wagi. Budowa szczupła, włosy jasne, oczy niebieskie. Oburęczny, z przewagą ręki prawej. W przeszłości niekarany. Motyw zbrodni: morderstwo na tle rabunkowym oraz zemsta za rzucenie partnera.
            Zmarszczyłam czoło i zaczęłam czytać kolejne informacje. Mój mózg zaczął pracować na niebezpiecznie szybkich obrotach. Zaczęłam przez chwilę przyglądać się oskarżonemu i oskarżycielowi.
-Wysoki sądzie!- krzyknęłam i zdałam sobie sprawę z tego, że popełniłam największy błąd życia.
            Wszystkie pary oczu obecne na sali nagle spoczęły na mnie. Głośno przełknęłam ślinę i zdałam sobie sprawę z tego, że nie mam jak uciec.
-Słucham? Skoro przerywa pani rozprawę, musi mieć pani ważny powód.- niepewnie kiwnęłam głową, ale kiedy zobaczyłam błysk ciekawości w oczach mojego wykładowcy, poczułam się wręcz zachęcona.- Zapraszam cię na środek sali.
            Niepewnie wyszłam z ławki. Czułam się malutka jak mrówka, pomimo tego, że zdawałam sobie sprawę z tego, że jest to sytuacja symulowana, a w prawdziwym sądzie nikt nigdy nie pozwoliłby mi na coś takiego.
            Stanęłam przed sędzią i głęboko odetchnęłam.
-Rozumiem, że wszyscy dostali te same kartki, które dostaliśmy my, tak?- zapytałam.
-Kartki twoich starszych kolegów mają bardziej rozbudowane opisy. Ale informacje są mniej więcej te same.
-Podczas rozprawy pan prokurator czytał opis zbrodni. Patolog sądowy stwierdził, że szarpanie rany wskazywało na osobę, która jest biegle leworęczna.- uśmiech wykładowcy uświadomił mi, że zmierzam w dobrą stronę.
-Sprzeciw wysoki sądzie. W dokumentach jasno jest napisane, że oskarżony jest oburęczny. Nawet jeśli bardziej wiodącą ręką jest prawa, osoba ta umie również używać ręki lewej. Odciski palców znalezione na narzędziu zbrodni jasno wskazują na oskarżonego.
-Oddalam wysoki sądzie. W dokumentach jest również napisane, że ofiara została zaatakowana nagle. Napastnik zaatakował ją w domu, ale nigdzie nie było śladów włamania.- powiedziałam.
-Nie widzę związku.- powiedział Ryu i zmarszczył czoło.
-Ofiara znała swojego oprawcę.- powiedziałam spokojnie.
-Oczywiście, że znała. To jej były chłopak. W zeznaniach, które złożył brat ofiary były wzmianki o tym, że oskarżony kilkakrotnie był agresywny w stosunku do swojej ofiary na oczach oskarżyciela.
-Uważa pan, że kobieta, wobec której partner był agresywny w czasie trwania związku... Inaczej. Panie Naoki, czy kłócił się pan z partnerką?- podeszłam do stolika, przy którym siedział Naoki.
-Oczywiście, że tak. To chyba normalne w związku, prawda?- zapytał i wzruszył ramionami.
-Czy to prawda, że był pan agresywny jak zeznał brat zamordowanej?- wow! Rola pani prawnik była chyba w mojej krwi!
-Kilka razy szarpnąłem ją za rękę. Nigdy nie posunąłem się do bicia.
-Dlaczego zamordowana z panem zerwała?- zapytałam.
-Sprzeciw! To nie wnosi nic do sprawy!- zawołał Ryu.
-Oddalam. Niech pani kontynuuje.- wykładowca machnął mi ręką.
-Zerwaliśmy, ponieważ ona chciała pożyczyć komuś bardzo dużą sumę pieniędzy, które od kilku lat odkładałem na dom dla nas. Nie zgodziłem się.
-Wie pan, kim była osoba, której pańska była partnerka chciała pożyczyć pieniądze?
-Nie mam pojęcia. Tego nie chciała mi powiedzieć. To był między innymi powód zerwania.
-Czy ktoś sprawdził, czy owe pieniądze nie zostały ukradzione?- zapytałam.
-Nie mogłyby być. Pin do karty znałem tylko ja i moja dziewczyna. I tylko my byliśmy upoważnieni do wypłacania pieniędzy z konta.
-Tu się zatrzymamy.- powiedziałam i odeszłam od stołu Naokiego i Gaary.- Wysoki Sądzie, mamy kilka istotnych informacji. Motyw na tle rabunkowym i z zemsty. Skoro były chłopak sam miał dostęp do konta, po co miałby mordować ofiarę? Konto było wspólne, a ze środków mógł skorzystać w każdej chwili. Ofiara nie mogła również zablokować konta samodzielnie, ponieważ nie miała do tego prawa.
-Sprzeciw. Nie widzę powiązania ze sprawą.- powiedział Ryu.
-Podtrzymuję sprzeciw.- powiedział sąd, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
            Gra zaczynała rozgrywać się w dobrym kierunku, a wykładowca nie chciał mi ułatwiać.
-Inaczej. Skoro ofiara nie mogła dać osobie, której chciała takiej sumy pieniędzy, ponieważ wymagana była na to zgoda oskarżonego, po co oskarżony miałby mordować? W tym momencie poruszę kwestię, do której przyczepiłam się na początku. Owszem. Oskarżony jest osobą oburęczną, z przewagą ręki prawej i tak, umie posługiwać się również lewą ręką, ale dlaczego ani obrońca, ani pan prawnik nie zwrócili uwagi na to, że to brat oskarżonej, czyli nasz oskarżyciel jest osobą wiodąco leworęczną?- zapytałam i spojrzałam na mojego wykładowcę, który ryknął śmiechem.
            Na sali zawrzało.
-To nieprawda! Mój klient jest osobą praworęczną! Na własne oczy widziałem!- krzyknął Ryu.
-Nie. Nie jest. Obserwowałam go. Kiedy rysował kółka na swojej karce papieru robił to lewą ręką. Najprawdopodobniej twój klient też jest oburęczny, ale z wiodącą lewą ręką. I to on zabił swoją ofiarę. Używał prawej ręki aby odsunąć podejrzenia od siebie. Nie chcę nic insynuować, ale sądząc po bardzo nietypowym zachowaniu oskarżyciela, albo tonie w długach z powodu zapożyczania na używki, albo chodzi o coś innego. Ofiara nie czuła zagrożenia, ponieważ doskonale znała swojego oprawcę i ufała mu. Gdyby zabójcą miał być oskarżony, byłaby bardziej czujna i miałaby czas się bronić. Brat ofiary był ostatnią osobą, przy której czułaby się mało bezpiecznie. I to ją zgubiło.- powiedziałam i spojrzałam na swojego wykładowcę.
            Ten wybił kilka pojedynczych braw.
-Moi drodzy panowie, nie chcę nic mówić, ale pokonała was drobniutka dziewczyna, która studia zaczęła tydzień temu.
-Jak sam pan powiedział, kobiety mają tendencję do zauważania rzeczy, których niekiedy nie ma.- wzruszyłam ramionami.
-Saro, ty i twoja grupa jesteście zwolnieni z egzaminu końcowego. Twoja grupa ma ci za co dziękować.- z kolei inni mają za co hejtować, od razu przeszło mi przez myśl.- Od razu wiedziałem, że nazwisko mnie nie rozczaruje. Pan Sabaku również uratował swoją grupę w zeszłorocznym egzaminie. Z tym wyjątkiem, że jemu udało się to dopiero po trzecim tygodniu studiów.
            Spojrzałam na Gaare, który puścił mi oczko.
-Ja tam się wcale nie dziwię, że Sara jest w tym taka dobra. W końcu to jej mąż przygotowywał ją do tych egzaminów.- powiedział Ryu, a ja zamarłam.
-Mąż? Gaara to twój mąż?- zapytał, a ja niepewnie kiwnęłam głową.- Panie Sabaku, gratuluję wyboru. Trafiła się panu drogocenna perła.- powiedział a potem wyszczerzył się do Gaary.
-MĄŻ?!- po sali poniosło się echo głosów dziewczyn i jednego męskiego.
            Mocno zacisnęłam usta i westchnęłam. Odwróciłam się na pięcie i głośno przełknęłam ślinę. Junzo i Tomoko dosłownie ciskali we mnie gromy. Tak samo jak inne dziewczyny na sali.
-Tak. Gaara to mój mąż. Nazwisko Sabaku dostałam w dniu ślubu.
-Nie mam pojęcia o kim mówisz! Czy nie to powiedziałaś?!- wrzasnęła Tomoko.
-Spójrz na to jak się zachowujesz i zadaj sobie pytanie jak w ogóle śmiesz mi się dziwić.- warknęłam, a Tomoko niemal od razu spąsowiała.
-Ja tam uważam, że nie macie się o co wściekać. Nawet gdyby którakolwiek z was cokolwiek mi proponowała nie ma opcji. Moja żona to dla mnie świętość, więc się na nią nie wściekajcie. Sara ma po prostu złe doświadczenia z osobami zazdrosnymi o mnie, i tyle. Sam skłamałbym na jej miejscu. A co do ciebie, żono, jestem cholernie dumny i jednocześnie nieziemsko wkurzony.- Gaara stanął na przeciwko mnie z radosnym błyskiem w oczach.
-Na mnie? O co? Wiedziałeś o tym, że jest taka sytuacja.- mruknęłam i spuściłam wzrok. Moje policzki miały kolor piwonii.
-Nie. Po prostu gdybym wiedział, że masz tak świetną intuicję, poprosiłbym cię o pomoc w rozgryzaniu tych dokumentów. Wygrałbym sprawę w pięć minut.- wyszczerzył się do mnie, a ja odetchnęłam.
-Ty z kolei zginiesz marnie za nastraszanie mnie w tak okropny sposób!- krzyknęłam i przywaliłam mu plikiem kartek, które trzymałam w ręku.
            Gaara, wykładowcy i nasi najbliżsi znajomi zaczęli się głośno śmiać, tak samo jak ja po krótkiej chwili.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8