Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 53
Dwa dni przed
zbliżającą się przerwą świąteczną profesor Shirosama, którego notabene wszyscy
braliśmy za bardzo poważnego człowieka, siedział na biurku w tandetnej
czapeczce Mikołaja i machał wesoło nogami.
-A więc dzisiaj
widzimy się ostatni raz przed Nowym Rokiem. Z tej okazji chciałbym życzyć wam
wszystkim wszystkiego dobrego, nowych postanowień i trzymania się ich, a przede
wszystkim dalszych sukcesów w waszej akademickiej karierze. Teraz serdecznie
zapraszam was do sali sądowej, gdzie z wielkim zaangażowaniem będziecie oglądać
rozprawę sądową pomiędzy uczniami z Niemiec, a naszymi rodakami.
Kiedy usiadłam w jednym ze
środkowych rzędów, zauważyłam w pierwszych ławkach uczniów, o których mówił nam
profesor. Od września na nasz uniwersytet uczęszczała wymiana studencka z
zachodniej europy. Był to zwyczaj naszego uniwersytetu. Wtedy też zajęcia
odbywały się po angielsku.
Ryu, Naoki, Gaara i Marie siedzieli
w ławie oskarżycieli, niemieccy uczniowie w ławie obrońców. Za grupą mojego
męża siedziała bardzo zredukowana ilość studentów z drugiego roku. Gaara
przyznał, że w sesji letniej odpadła prawie połowa roku.
-Proszę zebranych
obserwatorów o ciszę. Zaczynamy rozprawę.- wtedy miejsce sędziego zajął nasz
profesor. Prokuratora grała doktorantka, która prowadziła zajęcia z moim mężem.
Była młoda, miała około dwudziestu siedmiu lub ośmiu lat i dopiero zdobyła
tytuł. Gaara mówił, że była też niezłą heterą.
-Rozpoczynamy
rozprawę związaną z oskarżeniami o gwałt. Oskarżyciele i obrońcy proszeni są o
powstanie.
Zdziwiłam się tematyką, ponieważ
tego typu rozprawy zdarzały się raczej dopiero na ostatnim roku studiów.
Młodsze roczniki zajmowały się z reguły czymś innym. Rozprawa, w której kiedyś
braliśmy udział dała mi do myślenia, że być może od zdolnych uczniów wymaga się
jednak więcej.
Sprawa dotyczyła niemieckiego
studenta, który zgwałcił swoją koleżankę na imprezie po podaniu jej pigułki
gwałtu. W wyniku tego dziewczyna zaszła w ciążę. Chłopak przyznał się do tego,
że spał z dziewczyną, jednak mówił, że odbyło się to za jej zgodą i bez żadnych
środków odurzających. Dziewczyna zgłosiła gwałt dopiero po kilku tygodniach,
więc niemożliwe było badanie toksykologiczne.
Przeglądałam dokumenty ze
zmarszczonym czołem.
Dziewczyna pochodziła z dobrego
domu, miała dwóch młodszych braci, jej tata był wysoko postawionym urzędnikiem,
mama zajmowała się prowadzeniem domu. Była zaręczona z synem wieloletniego
przyjaciela ojca. Z kolei niemiecki student był chłopakiem z wymiany, który
pochodził z Niemiec. Wywodził się z rodziny o wysokiej klasie. Ojciec był
adwokatem i rodowitym Niemcem, matka lekarką, pochodziła z Czech.
Zaczytana w dokumenty, zostałam z
nich wyrwana przez Sakurę, która zaczęła mnie szturchać.
-Teraz twój książę
z bajki wkracza do akcji.- spojrzałam w stronę ławki oskarżycieli w momencie,
kiedy mój mąż podniósł się z miejsca.
Dzisiaj miał na sobie dopasowany
garnitur w czarnym kolorze, idealnie dobrany i zawiązany krawat. Wyglądał jak
prawdziwy prawnik wyjęty z sądu. Moje koleżanki westchnęły z irytującym zachwytem,
a ja poczułam na sobie nieprzyjemne spojrzenia. Skupiłam wzrok na moim mężu i
uśmiechnęłam się, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że nawet w poważnym stroju,
jego włosy nadal były w seksownym nieładzie, a niegrzeczny błysk w oczach się
nie zmienił. Przygryzłam dolną wargę, kiedy przez myśl przeszło mi jak bardzo
chciałabym związać mu oczy tym krawatem i pobawić się w dobrych i złych
prawników.
-Wysoki sądzie,
wzywam na świadka pana Georga Witta.- chłopak oskarżony o gwałt podniósł się z
miejsca i zajął miejsce przeznaczone dla świadka. Gaara podparł się pod boki i
zaczął chodzić po sali.- Panie Witt, znaleźliśmy się tutaj, ponieważ jest pan
oskarżony o zgwałcenie mojej klientki, która w czasie samego aktu była pod
wpływem substancji psychoaktywnej GHB szerzej znanej jako popularna pigułka
gwałtu. W wyniku gwałtu klientka ta zaszła w ciążę...
-Gówno prawda. Ta
dziwka sama chciała się bzykać.- uśmiechnęłam się pod nosem widząc jak bardzo
chłopak wczuł się w rolę.
-Panie Witt,
przypominam o języku, który obowiązuje na sali sądowej. W innym przypadku
nałożę na pana grzywnę za obrazę sadu.- przypomniał mój profesor.
-Przepraszam wysoki
sądzie. Te oskarżenia są wyssane z palca. Przespałem się z Omitsu, ale na pewno
nie używałem do tego środków psychotropowych. Nie musiałem. Byliśmy na
imprezie. Wypiliśmy kilka drinków, tańczyliśmy. Sama zaprosiła mnie do siebie.
Nie była mi potrzebna żadna tabletka do tego, żeby ją przekonywać.- chłopak
zachowywał się dość naturalnie. Mówienie o tym, że zgwałcił dziewczynę było dla
niego dość lekkie do przełknięcia.
-W takim razie jak
wyjaśni pan pozostałości po tamtej nocy na ciele mojej klientki? Sine pręgi na
nadgarstkach, ślady palców na szyi. Uważa pan, że takie coś powstałoby przy
waniliowych zabawach?- parsknęłam pod nosem, kiedy Gaara to powiedział.
Poczułam na sobie znaczną ilość spojrzeń i poczerwieniałam.
Gaara puścił mi oczko, a ja blado
się do niego uśmiechnęłam.
-Wszystko dobrze
pani Sabaku?- zapytał sędzia, a ja kiwnęłam głową.
-W jak najlepszym
panie profesorze. Po prostu próbowałam powstrzymać kichnięcie.- powiedziałam, a
potem udawałam, że zanurzam się w lekturze notatek.
-Gaara wyjechał z
tymi waniliowymi zabawami jak Grey w książce.- powiedziała Sakura, a ja
zasłoniłam się notatkami, żeby ukryć szeroki uśmiech.
-Waniliowe zabawy
powiada pan? Nie uważam, że to, co ta dziewczyna godziła się robić w łóżku było
waniliowe. Zdecydowanie nazwałbym to raczej hardcorowe. Japonki wcale takie
niewinne nie są.- chłopak prychnął.
-To kłamstwo!
Pochodzę z przykładnej rodziny, w życiu nie zgodziłabym się na seks z kimś
takim jak ty. Mam narzeczonego, którego kocham!
-Kochasz?!
Pamiętasz, co mi powiedziałaś? Daj mi więcej, daj to, czego on nie może.-
chłopak serio świetnie grał.
-Nigdy w życiu bym
tego nie zrobiła! Obrzydzasz mnie! Nie pozwoliłabym ci się dotknąć. Przez
ciebie mam wstręt do siebie. Nienawidzę tego, że na dodatek urodzę twoje
dziecko.- laska wydała mi się dziwna. Zachowywała się dość nieadekwatnie do
sytuacji.
-W takim razie
dlaczego nie skorzystała pani z prawa do usunięcia ciąży, które przysługuje
ofiarom gwałtu?- wypaliłam i poczułam na sobie wszystkie spojrzenia. Opuściłam
wzrok i powiedziałam do siebie- Kurwa, czemu nie umiem ugryźć się w język.
-Pani Sabaku, czy
zechciałaby pani coś powiedzieć? Czymś się z nami podzielić? Zapraszam.
-Nie mam zamiaru
przeszkadzać grupie moich starszych kolegów w zdobywaniu oceny na zaliczenie.-
powiedziałam.
-Ta rozprawa nie
jest na zaliczenie. Chcemy pokazać naszym uczniom z wymiany w jaki sposób uczą
się nasi studenci. Panie Sabaku, pozwoli pan, że teraz pana miejsce zajmie pana
żona?- profesor zwrócił się do Gaary, a on uśmiechnął się i kiwnął głową.- W
takim razie zapraszam.
-Ja naprawdę
nie...- zaczęłam, ale ostry wzrok nauczyciela przywołał mnie do porządku.
-Dobrze, żebyś się
spisała, Sara.- Sakura poklepała mnie po ramieniu, a ja odetchnęłam i zdjęłam z
siebie marynarkę, w której w tamtym momencie było mi za ciepło, i dałam ją
mojej przyjaciółce.
Miałam na sobie zwykłą białą bluzkę
z koronką dopasowaną do ciała, czarne rurki i kozaki na płaskim obcasie, ale
cieszyłam się z tego, że nie były to legginsy i zwykły rozciągnięty sweter. Nie
chciałam wypaść blado przy swoim mężu. Wyprostowana przeszłam przez salę i
podeszłam do barierek. Przeszłam przez bramkę i stanęłam obok Gaary.
-Powodzenia
kochanie.- uśmiechnął się i wrócił na swoje miejsce.
Niemiecki student zmierzył mnie
zadowolonym spojrzeniem.
-No, no. Taka pani
prawnik mogłaby mnie przesłuchiwać nawet do wieczora. Jak już rozprawa się
skończy zapraszam panią na kawę.- przez chwilę czułam się dziwnie, ale po
chwili odetchnęłam i z szelmowskim uśmiechem zwróciłam się do oskarżonego.
-Dziękuję za
propozycję, ale jednak nie skorzystam. Raczej nie umawiam się z chłopakami
oskarżonymi o gwałt. Poza tym jestem mężatką.
-Czego oczy nie
widzą, tego sercu nie żal. Poza tym, ja nikogo nie zgwałciłem.
-W takim razie
proszę odpowiadać na moje pytania wyczerpująco i grzecznie. Nie znoszę
chamstwa. Im więcej informacji pan udzieli, tym, być może, lepiej dla pana.
-Lubie takie konkretne
kobiety. Dobrze. W takim razie o co chce mnie pani zapytać?
-Jak długo zna pan
ofiarę?- zapytałam i spojrzałam na dziewczynę.
-Ofiarę?! A więc
teraz tak nazywa się puszczalskie...
-Panie Watt, czy
naprawdę mam przypominać panu o tym, że nie lubię chamstwa? Grzeczniej, inaczej
następnym razem to sąd będzie musiał przywołać pana do porządku, a nie sądzę,
że będzie to przyjemne.- powiedziałam.
Chłopak się zaśmiał.
-Przepraszam. Ta
dziewczyna nie jest ofiarą. Tak jak już powiedziałem, poszła ze mną do łóżka z
własnej woli.
-To nie jest
odpowiedź na wcześniej zadane przeze mnie pytanie.
-Oj, znowu
przepraszam. Znam swoją oskarżycielkę od ponad pół roku. Przyjechałem na
wymianę studencką w czerwcu. Mój uniwersytet zawsze wysyła studentów w czasie
lata. Chcą, aby zapoznali się oni z nowym miejscem zamieszkania, z uczniami,
uczelnią. Właśnie na jednym z takich spotkań poznałem swoją oskarżycielkę.
-Rozumiem, że się
panu spodobała?
-Kwestia sporna. Po
prostu wydała mi się miła.
-W takim razie na
początku w żaden sposób nie pociągała pana fizycznie tak? Nie odczuwał pan do
niej żadnej chemii?
-Sprzeciw wysoki
sądzie, to nie ma związku ze sprawą.- powiedział Gaara, a ja spojrzałam na
niego. Uśmiechał się do mnie w bardo znany sposób.
Gra dopiero się zaczęła.
-Podtrzymuję
sprzeciw. Czy chce pani zadać inne pytanie?
-Sądzę, że nie
muszę pytać dlaczego zgwałcił pan ofiarę?- chłopak westchnął bardzo głośno.
-Nie zgwałciłem
jej. Zauważyłem, że Omitsu dużo wcześniej zaczęła wysyłać mi oznaki
zainteresowania. Nie byłem zainteresowany, ale po kilku głębszych uznałem, że
egzotyczne zabawy mogą mi się spodobać.
-Oznaki
zainteresowania? Czy przypadkiem nie pomylił pan tego z na przykład byciem
miłą, czy ze zwykłą gościnnością? Często zdarza się, że myli się flirt właśnie z
tym.
-Nie wiem, czy
karteczki zostawiane w mojej szafce, o treści chcę skosztować twojego kutasa,
to bycie miłą albo gościnną, ale mam nadzieję, że kiedy pojadę do innych państw
spotka mnie taka sama gościnność. Muszę jednak przyznać, że co do treści liściku
zrobiła to już po przekroczeniu progu pokoju. Bardzo z resztą dobrze.
-Panie Watt, bardzo
pana proszę, na sali są kobiety. Niech chociaż stwarza pan pozory gentlemana.
Myślę, że wiem już dość. Panie sędzio, chciałabym wezwać na świadka Omitsu
Hara.- powiedziałam i odwróciłam się w stronę dziewczyny. Jej oczy zrobiły się
okrągłe z przerażenia.
-M... Mnie. Ale
dlaczego? Powiedziałam wszystko, co wiem.- powiedziała piskliwym tonem.
-Spokojnie. Nie
zamierzam pytać o to, o co zapytał już sąd, prokurator i cała reszta. Chcę z
panią porozmawiać jak kobieta z kobietą.- powiedziałam.
-Dobrze.-
dziewczyna kiwnęła głową, a potem podniosła się z miejsca i poszła w moją
stronę.
Kiedy zajęła swoje miejsce, ja
zaczęłam zachowywać się bardzo luźno. Wsadziłam kciuki w kieszenie i zaczęłam
chodzić po sali.
-Pani Hara, proszę
mi powiedzieć... Pani tata i pani mają dobre stosunki, prawda?- zapytałam.
-Tak. Byłam...
Jestem oczkiem w głowie ojca.- od razu wyłapałam wahanie w jej głosie.
-Byłam? Czas
przeszły? Dlaczego?
-Przecież się
poprawiłam. Ja... Nadal jestem w szoku. Czasem powiem coś, zanim pomyślę.-
uśmiechnęłam się.
-Oczywiście. W
takim razie ma pani świetny kontakt z ojcem. Czy pani rodzina jest tradycyjna?
W sensie kultywowania japońskiej tradycji, kultury?
-Oczywiście. Jak
większość japońskich rodzin. Wywodzimy się z rodziny o bardzo długim rodzie.
Jesteśmy z tego dumni.
-Rozumiem, że
wybieranie współmałżonków również zalicza się do tej tradycji?- zapytałam, a
dziewczyna zmarszczyła brwi.
-Tak. Od kilkunastu
pokoleń. Wierzymy, że dzięki temu rodzice zapewniają nam szczęście w
małżeństwie. W pani rodzinie nie kultywuje się tego zwyczaju?- zapytała, a ja
zaśmiałam się.
-Na szczęście nie.
Inaczej rodzina mojego męża na pewno nie zgodziłaby się na nasz ślub.- cała
sala się zaśmiała, dziewczyna też.- Rozumiem, że zna pani narzeczonego od
dziecka?
-Tak. Od czasu,
kiedy skończyliśmy pięć lat.
-Od jak wielu lat
jesteście zaręczeni?- zapytałam i spojrzałam na swoje paznokcie.
-Od czasu, kiedy
skończyliśmy dziesięć lat. Czyli od jedenastu lat.
-Długo. Bardzo
długo.- powiedziałam zamyślonym tonem.
-Tak. Bardzo
długo.- dziewczyna również się zamyśliła.
-Widzę, że po
prostu uznała pani, że dobrze spróbować przed ślubem.- rzuciłam. Dziewczyna od
razu się spięła.
-Przepraszam,
nie... Nie rozumiem.- dziewczyna zaczęła nerwowo skubać skórki przy
paznokciach.
-Od jak dawna wie
pani, że jest w ciąży?- zapytałam.
-Od trzech tygodni.
-Czyli od czasu,
kiedy wniosła pani pozew.- stwierdziłam.
-Sprzeciw wysoki
sądzie. To atakowanie naszej klientki i dedukowanie odpowiedzi.- Gaara wstał ze
swojego miejsca i podszedł do mnie.
-Podtrzymuję
sprzeciw. Pani Sabaku, proszę o inne pytanie.
-Dlaczego nie
wniosła pani pozwu od razu po akcie?- zapytałam.
-Było mi wstyd.
Jest pani kobietą. Myślę, że rozumie pani, co to znaczy nie chcieć o czymś
mówić.
-Myślę, że każdy na
tej sali o tym wie, pani Hara. Teraz zadam ostatnie pytanie. Dlaczego, wiedząc,
że jest to dziecko z gwałtu, nie skorzystała pani z prawa, które pani
przysługuje, i nie usunęła dziecka? Czy to kwestia... Moralności?
-Tak. Uznałam, że
nie mogę tego zrobić.
-Cóż, a ja mam inną
teorię.- powiedziałam.- Uważam, że pani kłamie.
-Co?! Jak pani
śmie. Zostałam zgwałcona, zaszłam przez to w ciążę i...
-I jest pani
kłamcą. Pan Watt i pani daliście mi wystarczający materiał dowodowy, aby
porównać zeznania. Pomogły mi zwłaszcza pytania dotyczące pani rodziny.
-A co to ma
znaczyć? Jak moja rodzina może być powiązana z tym, że zostałam zgwałcona?!-
dziewczyna zaczęła wyć i wstała z miejsca.
-Nie pani rodzina.
Sposób jej funkcjonowania. Jej restrykcyjne przestrzeganie zasad. Chęć
pozostania idealnym wzorem japońskiej córki. I strach przed tym, że jednak ta
imitacja bycia nią, wcale się nie udała.- powiedziałam, a dziewczyna usiadła na
swoim miejscu.- Wysoki sądzie, czy mogę kontynuować?
-Proszę.- mój
profesor uśmiechnął się i wykonał zachęcający gest ręką.
-Uważam, że cała
historia o gwałcie została zmyślona. Pani Hara pochodzi z japońskiej rodziny o
bardzo silnych tradycjach. Uważała, że... Zabawy z panem Watt, kolegą z
wymiany, kimś dla niej, jak on to nazwał, egzotycznym, były nieszkodliwe.
Dopóki nie okazało się, że pani Hara jest w ciąży. Wtedy grunt pod nogami
zaczął się jej palić. Wymyśliła historię o pokrzywdzonej, zgwałconej
dziewczynie przez chłopaka z wymiany. Przez, jak to jej rodzina by określiła,
Gaijin. Rodzina mogła pochylić się nad nią z powodu tego, że została tak
skrzywdzona. Nie ze swojej winy, wykorzystana, zbrukana. Nie wybaczyliby gdyby
dowiedzieli się, że córka zrobiła to z własnej nieprzymuszonej woli i naraziła
na szwank dobre imię rodziny przez zwykłą chwilę nieuwagi.- powiedziałam
spokojnie, a dziewczyna uśmiechnęła się do mnie.
-Koniec rozprawy.-
powiedział mój profesor, a reszta zaczęła bić brawo.- Możecie rozejść się do
swoich sal. Pani Sabaku, gratuluję kolejnego świetnie rozegranego procesu.
Panie Sabaku, panu z kolei gratuluję spostrzegawczej żony.- poczułam na
ramieniu rękę mojego męża. Byłam tak zaskoczona, że aż podskoczyłam.
-Dziękuję panie
profesorze. Ja też uważam, że jest czasem aż nazbyt spostrzegawcza. Ale za to
ją kocham.- powiedział, a potem pocałował mnie w policzek. Zaśmiałam się.
-Do zobaczenia po
świętach państwo Sabaku. Życzę owocnej pracy w święta.- puścił do nas oczko, a
potem wziął swój neseser i wyszedł z sali.
Kiedy wyszliśmy z Gaarą z sali i
znaleźliśmy jakieś bardziej spokojne miejsce, on objął mnie w pasie i namiętnie
pocałował.
-Kiedy widziałem
cię na tej sali, jak pewnie przesłuchiwałaś tą dziewczynę, miałem wrażenie, że
widzę doświadczoną panią prawnik. Cholernie seksowną panią prawnik. Zaczynam
się zastanawiać, czy podsuwanie ci pomysłu na ten zawód było rozsądne. Nawet
oskarżony chciał się umówić na kawę.
-Gaara, mogę ci coś
powiedzieć?- zapytałam, a Gaara kiwną głową. Chwyciłam go za krawat i pociągnęłam
na swoją wysokość. Zderzyliśmy się klatkami piersiowymi.- Zaufaj mi, że mam
ochotę na coś waniliowego, albo coś bardziej ostrego i nie mówię tu o jedzeniu.
W dodatku z poboczną rolą twojego krawata w tych smakach.- Gaara zadrżał i
odsunął się ode mnie na pół kroku.
-Cholera, Sara,
czemu ty zawsze wybierasz takie momenty, że zwiększona objętość w spodniach
jest mi bardzo nie na rękę.- zaśmiałam się i dałam Gaarze buziaka, a potem
przysunęłam się do niego i przejechałam ręką po jego kroku. Nie kłamał ze
zwiększoną objętością.
-Mi to nie
przeszkadza, uwierz. Jeśli tak bardzo chcesz, mogę ci nawet pomóc z tym
uciskiem.- powiedziałam.
Gaara odsunął się ode mnie i złapał
mnie za ręce. Pocałował mnie, ale delikatnie.
-Dostaniesz dzisiaj
po tyłku za takie podniecanie mnie, obiecuję ci. Mam jeszcze trzy godziny
wykładów, plus jakieś spotkanie z moim opiekunem. Będę w domu dopiero za jakieś
pięć godzin o ile nie dłużej.- Gaara zaczął niespokojnie tupać nogą, a ja
uśmiechnęłam się niczym diabeł.
-W takim razie będę
musiała pomóc sobie palcami. Najpierw będę gładzić się po szyi, tak jak ty to
zawsze robisz, a potem moja dłoń zsunie się niżej. Mam bardzo ładne koronkowe
majtki w białym kolorze. Kiedy już włożę w nie rękę, to...- zaczęłam wyliczać
na palcach, a Gaara bez ostrzeżenia przygniótł mnie do ściany i pocałował.
Złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę schodów.
Znaleźliśmy się pod gabinetem. Na
uboczu, małym, daleko od głównego holu.
-Gdzie jesteśmy?-
zapytałam, kiedy Gaara wyciągnął mały srebrny kluczyk i wsunął go w zamek w
drzwiach.
-To gabinet mojego
opiekuna roku. Facet przyjedzie na uczelnię dopiero za jakieś dwie godziny.
Poprosił, abym w przerwie między zajęciami przejrzał kilka dokumentów. Dlatego
dostałem klucz.
-I ciągniesz mnie
tu po co, żebym pomogła ci te dokumenty przejrzeć tak?- zapytałam z nuta kpiny
w głosie.
-Oczywiście, pani
Sabaku. Jestem przykładnym mężem. Nie mam zamiaru sprowadzać mojej żony na
żadną złą drogę.
Kiedy weszliśmy do gabinetu opiekuna
Gaary znaleźliśmy się w egipskich ciemnościach. Rolety były zasłonięte do
samego końca, a i tak dość późna godzina sprawiała, że na dworze było już
szaro. Usłyszałam tylko, jak Gaara wsuwa klucz w zamek i przekręca go z cichym
kliknięciem. Przeszedł obok mnie, a potem zapalił malutką lampkę stojącą na
biurku. Pomieszczenie rozjaśnił słaby blask, a na ścianach pojawiły się długie
cienie.
Gaara stał za biurkiem swojego
nauczyciela i spoglądał na mnie dzikim wzrokiem. Opierał się o blat biurka.
-Całkiem tu
przytulnie.- skwitowałam.
Wtedy Gaara chwycił swój krawat i
jednym ruchem rozwiązał go. Mój puls poszybował w górę niczym wybuch gejzeru.
Mój mąż znalazł się przy mnie dosłownie w kilku krokach. Chwycił mnie za ramię
i namiętnie pocałował. Po krótkiej chwili doprowadzenia mnie w ten sposób do
wrzenia, odsunął się ode mnie.
-Waniliowy czy
ostry?- zapytał, a ja uśmiechnęłam się.
-Ostry. W tak
nietypowym miejscu szkoda byłoby nic nie spróbować.- mruknęłam i sięgnęłam do
paska spodni Gaary, a potem szybko go rozpięłam. Gaara z kolei chwycił moje
ręce i założył mi je za plecy. Obwiązał nim moje nadgarstki, a ja zaczęłam się
śmiać.- W moich wyobrażeniach to ja wiązałam ręce tobie.
-Spokojnie. Do
końca dnia jeszcze dużo czasu.- powiedział pomiędzy pocałunkami, a jego ręce
zawędrowały na moje pośladki. Posadził mnie na biurku i przysunął swoje biodra
do moich bioder.
-Prawnicy, którzy
sami mają okazję zostać zawieszeni. Seksi.- mruknęłam, a Gaara zaczął się
śmiać.
-Wiesz co jest
najbardziej podniecające w tym wszystkim? Że nie powiedziałaś nie, nawet jeśli
o tym wiesz.
-Sądzę, że na moim
miejscu żadna dziewczyna nie powiedziałaby nie.- spojrzałam na Gaare
rozbawionym wzrokiem.
-Mam sprawdzić?-
uniosłam jedną brew do góry na jego pytanie.
-Jeśli chcesz.
Jednak zbieranie swoich rzeczy z podjazdu może być bardzo kłopotliwe, nie
uważasz?- zapytałam, a Gaara zaczął się śmiać.
-Nie śmiałbym w
ogóle tego zrobić. Mam za dużą konkurencję do twojego serca. I za dużo do
stracenia.- pogładził kciukiem mój policzek, a ja cicho westchnęłam. Kiedy
Gaara złapał za guzik od moich spodni zadrżałam na całym ciele.- Pani Sabaku,
może mi pani powiedzieć o co w tym momencie jest pani oskarżona i co ma pani na
swoją obronę?
-Jestem oskarżona o
uwodzenie mojego męża w czasie pracy i doprowadzania go do białej gorączki oraz
ucisku w spodniach. A jedyne co mam na swoją obronę, to to, że mogę mu pomóc z
tym problemem na jego warunkach.- spojrzałam Gaarze w oczy.
Między nami zapadło milczenie, ale
elektryczna atmosfera w pomieszczeniu stała się jeszcze bardziej naelektryzowana.
Oczy Gaary były niemal czarne, a niebieska obwódka wokół rozszerzonej źrenicy
była jedynym kolorowym akcentem. Żyłka na jego szyi pulsowała bardzo szybko,
oddech był płytki.
-Pytanie pozostaje
takie, czy oskarżyciel przyjmuje moje warunki?- zapytałam, a Gaara po porostu
mnie pocałował.
-Przyjmuję. A teraz
wręcz żądam jak najszybszego zadośćuczynienia z pani strony.
-Więc nie wiem na
co jeszcze czekasz.
Kiedy Gaara kochał się ze mną na
biurku swojego nauczyciela, przypomniałam sobie czasy, kiedy byliśmy w liceum i
uprawialiśmy seks w szkolnej toalecie. Teraz sytuacja wyglądała podobnie,
jednak napięcie było jeszcze większe. Co prawda Gaara zostawił klucz w drzwiach
w taki sposób, że nikt nie był w stanie ich otworzyć, ale gdyby ktoś próbował,
raczej jednoznaczne byłoby dlaczego drzwi były zamknięte, a my wychodzimy z
gabinetu razem.
Jednak kiedy Gaara trzymał końce
krawatu w dłoniach i tym samym jeszcze bardziej unieruchamiał moje dłonie, a na
dodatek wykonywał szybkie ruchy biodrami, ja modliłam się tylko, żeby nie
krzyknąć lub nie jęknąć za głośno, kiedy mój mąż znajdował jakiś bardzo
wrażliwy punkt w moim wnętrzu.
Podczas szczytowania zagryzłam usta
do krwi i wstrzymałam oddech. Całe moje ciało napięło się jak struna i wpadło w
konwulsje. Odruchowo odgięłam głowę do tyłu.
-Sara jeszcze
chwilkę.- Gaara chwycił moje biodra i zaczął poruszać się jeszcze szybciej.
-Gaara...-
wyjęczałam mu w ucho, a on spojrzał na mnie w momencie, kiedy szczytował. Jego
źrenica rozszerzyła się jeszcze bardziej, a po chwili oczy na chwilę uciekły do
tyłu. Zadrżał, ale zdecydowanie krócej niż ja. Zaczął dyszeć, a potem wysunął
się ze mnie i rozwiązał mi nadgarstki.
Gaara szybko zapiął spodnie i
rozpiął koszulę na pierwszy guzik, ja z kolei nasunęłam na siebie spodnie i poprawiłam
bluzkę. Mój mąż podszedł do mnie i pocałował mnie bardzo namiętnie.
-Kocham cię. A
teraz muszę uciekać. Moje zajęcia zaczęły się pięć minut temu.- powiedział, a
ja przyjrzałam mu się dokładnie.
Włosy w nieładzie, zarumienione
policzki i opuchnięte usta. W dodatku ten błysk w oczach...
-Chodźmy. Ja muszę
wracać do domu. Sakura i tak na pewno już na mnie czeka i klnie czemu tak długo
mnie nie ma.
-Zajęło nam to
około piętnastu minut. Bez przesady.- Gaara przeczesał włosy palcami, a potem
zgasił lampkę na biurku nauczyciela. Podszedł do drzwi i przekręcił klucz w
zamku. Powoli uchylił drzwi i wyjrzał na korytarz.- Nikogo nie ma. Chodźmy.
Kiedy tylko wyszliśmy zza zakrętu
natknęliśmy się na Ryu.
-Tu jesteś Gaara!
Szukam cię od dobrych piętnastu minut! Chodź. Wykładowca cię szuka! Saro,
przepraszam, że go zabieram, ale to ważne zajęcia!- Ryu pociągnął mojego męża
za rękę w stronę schodów, ja z kolei zostałam sama na korytarzu. Moja komórka
rozdzwoniła się w momencie, kiedy miałam iść w stronę wyjścia.
Sakura.
-Już idę do
wyjścia.- powiedziałam.
-Własnie chciałam
pytać, gdzie ty do cholery jesteś! Czekam na ciebie od ponad dwudziestu minut!-
ton Sakury był oskarżycielski.
-Przepraszam, już
idę- mruknęłam i rozłączyłam się, a potem dosłownie pędem pognałam do szatni,
zabrałam swoją kurtkę i wybiegłam z budynku. Saki czekała przy samochodzie z
miną anioła zemsty.
-Sabaku! Zabiję
cię! Sasuke też cię zabije za to, że przymroziłaś mój tyłek... No nie wierzę!-
krzyknęła, kiedy przyjrzała się mojej twarzy.
-Co? Co się stało?-
zapytałam bardzo zdezorientowana i rozejrzałam się wokół.
-Uprawiałaś seks.
Dosłownie przed chwilą.- zrobiłam się czerwona po same czubki uszu.
-Nie... Skąd ci to
przyszło do głowy?
-Sara, znam cię
ponad siedem lat. Wiem, jak wyglądasz po naprawdę dobrym wymasowaniu, a to
właśnie taki moment.- zaczęłam się śmiać i otworzyłam samochód.
-Powinnaś iść na
detektywa, a nie na mediatora. Tak, to prawda. Ale cicho sza.
-Gdzie to
zrobiliście? W toalecie, jak w czasach liceum?- zapytała, a ja zaśmiałam się.
-Nie. Gaara miał
klucz do gabinetu swojego nauczyciela. Tam.
-Hoho! Ostro!
Dlaczego profesorek dał Gaarze tak ważną rzecz? Gaara mógł podebrać jakieś
testy czy inne rzeczy.
-Gaara mówił, że
miał zapoznać się z jakimiś dokumentami. Stąd dostęp do klucza.
-Dokumentami?
Nieźle. Może twój mąż ma jakieś ciche i złe interesy ze swoim profesorkiem?-
przewróciłam oczami na słowa mojej przyjaciółki.
-Saki, na pewno
nie. Poza tym jeśli to coś poważnego, to Gaara na pewno mi o tym powie. Teraz
zapraszam cię na jakiś dobry obiad. Po dobrym seksie zawsze robię się głodna.-
powiedziałam. Sakura zaczęła się głośno śmiać.
-Dobrze. w takim
razie pojechałabym na jakiegoś okropnie kalorycznego hamburgera z dużą ilością
sosu czosnkowego i podwójnym serem. A do tego ostre skrzydełka z KFC.
-Jesteś w ciąży?-
zapytałam, a Saki wyszczerzyła się do mnie.
-Nie. Jestem przed
okresem. A teraz jedź. Narobiłaś mi ochoty na niezdrowe żarcie i ci nie
popuszczę.
-Dobrze szefowo. Już jadę.- powiedziałam, a potem wrzuciłam wsteczny i
zaczęłam cofać, żeby wyjechać z parkingu.
Komentarze
Prześlij komentarz