Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 60
Jazda Shinkansenem
trwała około trzech godzin. Musiałam przyznać: dla mnie była okropna! Uszy
przytykały mi się średnio co kilka minut, a niesamowicie szybko pędzący pociąg
nie pozwalał nawet na podziwianie widoków. Jednak myśl, że spotkam się z Gaarą
i spędzę z nim weekend w Kioto odpędzała ponure myśli.
Na dworcu było praktycznie pusto.
Duży, cyfrowy zegar wskazywał chwilę po dwudziestej trzeciej. Rozejrzałam się
po peronie i głęboko odetchnęłam. W Kioto było cieplej niż w Tokio, ale i tak
chłodny wiatr lekko przymroził mi uszy. Gaary nie było, ale nie przejmowałam
się tym. Mówił, że autobus będzie kilka minut później niż mój pociąg, dlatego
mam na niego poczekać.
Po około dziesięciu minutach
dostrzegłam burzę czerwonych włosów, a potem mojego zarumienionego od chłodnego
wiatru męża. Rozejrzał się, a kiedy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko.
Szybkim krokiem podszedł do mnie, a potem zza pleców wyjął długą, czerwoną
różę.
-Cześć kochanie.
Przepraszam, że musiałaś czekać.- powiedział i dał mi długiego słodkiego
całusa.
-Nic nie szkodzi.
Nie czekałam długo.- Gaara wziął moją torbę i przewiesił sobie przez ramię.
Chwycił moją dłoń i splótł nasze palce.
-Słuchaj, co
powiesz na to, żebyśmy poszli do pubu do moich znajomych? W sumie to chamskie z
mojej strony, ale uniwersytety robią dzisiaj coś na kształt integracji i
pomyślałem, że może chciałabyś pójść ze mną. Oczywiście jeśli nie jesteś
zmęczona po podróży i w ogóle masz ochotę?- spojrzał na mnie, a ja przez chwilę
zastanawiałam się nad odpowiedzią.
-Jasne. Co prawda
jestem trochę zmęczona, ale kilka godzin w tą czy w tamtą mi nie zaszkodzi.
Chodźmy.- powiedziałam, a Gaara dał mi szybkiego buziaka i zaczął ciągnąc w
stronę wyjścia z dworca.
Kiedy szliśmy przez miasto
podziwiałam bardzo oryginalną architekturę. Tak jak w Tokio prawie wszystko
było zelektronizowane, tak w Kioto tradycyjna Japońska kultura przeplatała się
niesamowicie z nowoczesnością. Niemal na każdym kroku mogłam dostrzec w oddali
dachy pięknych świątyń budowanych w starym stylu, a pomiędzy nimi znajdowało
się pełno małych, nowoczesnych domków. Pomimo później godziny na ulicach
znajdowało się dużo osób. Byli to głównie ludzie młodzi, poubierani cywilnie.
Wychodzili z mniejszych lub większych knajpek, żeby przejść z miejsca na
miejsce, lub po prostu zapalić i wrócić z powrotem do środka. Byłam w szoku, że
pierwszy raz od czasu powrotu do Japonii ze Stanów nie musiała ocierać się o
innych ludzi na ulicy.
-Jej, niezła
odskocznia od przeraźliwie zaludnionego Tokio.- powiedziałam nagle, a Gaara
zaczął się śmiać.
-Nie porównuj
Tokio, w którym mieszka ponad trzynaście milionów ludzi, do malutkiego Kioto w
którym mieszkach ich może z półtora miliona. Powiem szczerze, że Kioto jest
naprawdę piękne i gdyby nie to, że w Tokio mamy wszystkie bliskie osoby,
namawiałbym cię na przeprowadzkę tutaj.- tym razem to ja zaczęłam się śmiać.
-Może wynieśmy się
na Okinawę? Tam dopiero będziemy mieć sielskie życie. Ocean, wieczne tropiki,
twoi dziadkowie składający nam wizyty średnio pięć razy w tygodniu, a przede
wszystkim babcia, która będzie mi codziennie zadawać pytania, kiedy wreszcie w
mojej macicy coś zacznie się rozwijać!- powiedziałam ironicznie, a Gaara
dosłownie ryknął śmiechem.
Po kilkunastu minutach spaceru
doszliśmy do bardzo urokliwej knajpki w dzielnicy Sakyo. Kiedy tylko weszliśmy
do środka naszym oczom ukazali się praktycznie sami studenci. Przekrzykiwali
się w różnych językach lub dziwnymi akcentami w języku angielskim. Niektórzy
wyglądali jak wyjęci z jakiegoś cosplayowego spotkania, inni jak dosłownie
wyjęci z okładek o modzie. Gaara kogoś zauważył, a potem zaczął ciągnąc mnie za
rękę w tamtą stronę.
-Sara-chan!!!-
rozdarł się Ryu, kiedy tylko podeszliśmy do ich stolika. Wypieki jakie dostał
po alkoholu wyglądały jak jakaś reakcja alergiczna. W dosłownie kilka sekund
znalazł się obok mnie i mocno mnie uścisnął.
-Cześć Ryu! Hej
Naoki! Hej Marie!- przywitałam się z nimi uściskiem dłoni. Gaara wyciągnął do
mnie rękę, a ja podałam mu swój płaszcz. Odwiesił go na kołki przy wejściu.
Kiedy wrócił, zaczął przedstawiać mnie reszcie swoich znajomych.
-Hej wszystkim!
Saro, to są zaczynając od lewej: Noemi z Yale, Scott z Oxfordu, Tom z Harvardu,
Hans z Zurychu, Melody z Toronto, Li, Cho i Noi są z uniwersytetu w Szanghaju.
Noemi, Scott, Tom, Hans, Melody, Li, Cho, Noi to Sara, moja żona.- Gaara mówił
dość głośno. Muzyka i harmider jaki powodowały niosące się zewsząd głosy był
ogłupiający.
-Miło mi was
poznać!- krzyknęłam i z każdym wymieniłam uścisk dłoni. Potem usiadłam po
prawej stronie Ryu, Gaara usiadł po mojej lewej.
Kiedy po około godzinie wszyscy
rozkręcili się jeszcze bardziej, zaczęłam rozmawiać z nowymi znajomymi Gaary.
Wprost nie mogłam się nadziwić jak bardzo Chińskie kobiety różnią się od tych
Japońskich. Z kolei jak bardzo Szwajcarzy przywiązują uwagę do detali. Kiedy
zaczęłam rozmawiać z Noemi zapytałam, czy zna Martina. Powiedziała, że dużo o
nim słyszała, ale nigdy nie miała okazji poznać go osobiście. Od czasu, kiedy
się z nim rozstałam, a on wrócił z wymiany z Tokio, znowu wrócił do bycia
kobieciarzem.
-Nic nie straciłaś,
uwierz! Nie ma za dobrej opinii wśród normalnych dzieciaków. Przezywają go
otwieracz z powodu jego podbojów miłosnych. Poza tym bardzo dużo imprezuje i
pije. Zrobiłaś chyba najlepszą z możliwych wymian! Twój mąż jest naprawdę w
porządku!- powiedziała, a potem uśmiechnęła się do mnie.
-Wiem! To najlepsza
rzecz jaka trafiła mi się w życiu!- powiedziałam, a potem odruchowo spojrzałam
na mojego męża. Rozmawiał ze Scottem, który chyba opowiadał mu jakiś kawał,
ponieważ po chwili Gaara zaniósł się śmiechem. Kiedy wyczuł, że na niego patrzę
zmarszczył czoło i posłał mi pytające spojrzenie. Blado się do niego uśmiechnęłam
i musiałam przyznać, że Noemi miała absolutną rację.
Kiedy wracaliśmy całą ekipą do
hotelu, w którym Gaara i jego znajomi mieli zakwaterowanie non stop się
śmialiśmy. Nawet Marie, na którą reagowałam kiedyś alergicznie, a ona reagowała
w ten sposób na mnie, po prostu normalnie ze mną rozmawiała. Jak później
dowiedziałam się od Gaary w końcu wyleczyła się z zawodu, jaki sprawił jej mój
mąż i poznała jakiegoś normalnego faceta, który codziennie wysyła jej bukiet
kwiatów jako oznakę, że za nią tęskni.
Już w pokoju hotelowym poczułam jak
bardzo jestem zmęczona. Powieki same mi się zamykały, a ja byłam bardzo
rozkojarzona.
-Myślałem o tym,
żeby rano zabrać cię do pałacu cesarskiego. Wczoraj wpisałem nas do księgi
gości, żebyśmy nie mieli problemu ze zwiedzaniem. Chciałem zabrać cię też do
dzielnicy zakupów, żebyś mogła wybrać sobie jakieś lokalne przysmaki. Co ty na
to?- Gaara położył się obok mnie i wtulił w moje plecy.
-Jestem ze
wszystkim na tak, co chcesz robić podczas mojego pobytu tutaj, ale póki co chcę
iść spać.- mruknęłam ledwo przytomna i sama chyba do końca nie wiedziałam co
mówię.
-Dobrze. W takim
razie dam ci się jutro trochę wyspać, a po śniadaniu od razu idziemy na miasto.
Szkoda tracić cenny czas na leżenie w łóżku.- poczułam wilgotny pocałunek na
ramieniu.
-My nawet jak
leżymy w naszej sypialni nigdy nie marnujemy wolnego czasu. Wtedy zazwyczaj
uprawiamy seks.- wymamrotałam i dosłownie czułam jak moje ciało robi się luźne,
a ja zatapiam się w materac. Ostatnią rzeczą jaką pamiętam przed zaśnięciem był
głośny śmiech Gaary.
-Kotku, wstawaj.-
usłyszałam lekko zachrypnięty głos przy uchu. Potem ciepłe wargi na obojczyku,
które zaczęły wędrować trochę niżej.
Odwróciłam się na drugi bok i
mruknęłam niezadowolona.
-Miałeś dać mi się
wyspać potworze jeden.- powiedziałam.
-Dałem. Jest
dziewiąta. Pozwoliłbym ci pospać dłużej, ale sądzę, że chcesz się ogarnąć i iść
coś zjeść, a na dwunastą mamy zapisaną wizytę w pałacu cesarskim, także
niestety to twój limit czasowy.- uchyliłam jedno oko i spojrzałam na Gaare. Sam
był już po prysznicu i leżał obok mnie w bokserkach. Zdecydowanie za długie już
włosy wchodziły mu w oczy.
Odruchowo wsunęłam mu w nie palce i
przeczesałam palcami.
-Musisz je
przyciąć. Dawno nie były tak długie.- Gaara uśmiechnął się do mnie.
-Wiem. Wiesz
dobrze, że od czasu przerwy świątecznej nie miałem za bardzo czasu zająć się
wizytą u fryzjera. Po powrocie z Hakuby pakowałem się już na następny wyjazd.-
wzruszył ramionami.
-Niestety. Ostatnio
twoje życie to walizki. Mam wrażenie, że Sylwester w Hakubie zdarzył się wiele
lat temu.- przeciągnęłam się, a moje kości zaczęły strzelać. Gaara z kolei
pochylił się i dał mi buziaka.- Poranny oddech świetny zamiast narkozy.
-Nie przejmuję się
tym. Nie widziałem cię ponad tydzień i naprawdę nieświeży oddech jakoś
niespecjalnie mi przeszkadza.- powiedział, a potem dał mi kolejnego buziaka.-
Ten tydzień dłużył mi się jak nigdy. Kiedy pomyślę o tym, że spędzę tu kolejny,
mam ochotę coś rozwalić z powodu nadmiaru złej energii.
Objęłam Gaara ramionami i mocno
przyciągnęłam do siebie. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i po prostu
leżałam.
-Daj buziaka.-
powiedział i próbował mnie pocałować.
-Najpierw muszę
umyć zęby. Nie jestem aż tak wyrodną żoną, żeby bezczelnie chuchać ci tymi
wyziewami w twarz.- odwróciłam głowę w momencie, kiedy Gaara się nade mną
pochylał.
-Daj buziaka,
mówię! Mam w nosie nieświeży oddech.- zaczęłam piszczeć, kiedy Gaara z całej
siły przycisnął mnie do siebie, a potem namiętnie mnie pocałował. Zadrżałam na
całym ciele od tego pocałunku. Odruchowo złapałam za swoją koszulę do spania, a
potem ją z siebie zdjęłam. Gaara uśmiechnął się zadowolony.- Co będzie jak nie
zdążymy do pałacu?
-Stawiając między
seksem a makijażem, makijaż nigdy nie wygra. Najwyżej pójdę jak czupiradło.-
powiedziałam pomiędzy kolejnymi pocałunkami.
-Spokojnie. Zrobię
ci dobrze tak bardzo, że ten makijaż nawet nie będzie ci potrzebny, bo będziesz
wyglądać tak pięknie.- mój mąż dosłownie przyssał się do moich ust, a potem
wygodnie ułożył między moimi udami.
Obawy Gaary, że nie uda nam się
wyszykować na czas były zupełnie bezpodstawne. Po całotygodniowej abstynencji
dostałam takiego kopa pozytywnej energii, że wyszykowałam się dosłownie w
dwadzieścia minut wliczając w to prysznic, suszenie włosów, oraz bardzo
delikatny makijaż oraz oczywiście ubranie się. Kiedy zeszliśmy do hotelowej
restauracji byłam w ciężkim szoku, jak wielu różnych studentów z różnych stron
świata znajdowało się na sali.
-Wow. Niezły spęd.-
powiedziałam cicho. Gaara parsknął, a potem pociągnął mnie w stronę stolika,
gdzie siedział Ryu razem z kilkoma osobami z innych uczelni.
-Cześć Sara! Cześć
Gaara!- powiedział, kiedy stanęliśmy przy nim. Ich stolik miał kilka wolnych
miejsc, tak więc od razu je zajęliśmy.
-Za chwilę przyjdę.
Wezmę nam coś lekkiego do przekąszenia, dobrze?- zapytał mój mąż, a ja kiwnęłam
głową. Kiedy tylko odszedł od stolika, osoby które z nami przy nim siedziały
krzywo się na mnie spojrzały. Widziałam jak dwie dziewczyny wymieniały między
sobą gorączkowe szepty, a kilku chłopaków zaczęło się do mnie głupio uśmiechać.
-Ten to jest agent!
Ledwo tydzień, a on już zaliczył jakąś panienkę. Dobry jest.- zmarszczyłam
czoło, kiedy usłyszałam niemiecki. Miałam ochotę przewrócić oczami, ale
uznałam, że zacznę się do nich głupkowato uśmiechać, jakbym nic nie zrozumiała.
Dziewczyny rozmawiały po angielsku, bardziej niezadowolone z faktu, że żadna z
nich nie dała rady poderwać japońskiego ciacha, a ja owszem.
-Jak tam po
wczoraj? Dobrze się bawiliście?- zapytał Ryu, a ja uśmiechnęłam się do niego
promiennie.- Widzę, że chyba bardzo dobrze.
-Cieszę się, że po
prostu jestem obok niego. Nie ważne, że na kilka dni. Czuję, że znowu mam
ochotę żyć.- powiedziałam do Ryu. Czułam, że moje oczy się błyszczą.
-Boże, jak bardzo
chciałbym spotkać taką miłość jak wasza... Nie wiem, czy wiesz, ale koledzy z
Uniwerku w Monachium właśnie soczyście obdarowują cię epitetami łatwej laski.-
uśmiechnął się do mnie kwaśno.
-Wiem. Znam
niemiecki.- powiedziałam. Ryu mocno zmarszczył czoło.- Nie rób takiej miny.
Gaara wam nie mówił, że jestem pół Niemką? Przynajmniej tak myślę. Mój tata był
obywatelem Niemiec.
-Na pewno nie
wyglądasz jak Niemka. Widzę trochę inne niż Japońskie rysy twarzy, ale na pewno
nie wyglądasz jak Niemka. A co do tego, że nie wiem o tym, Gaara nawet słowem
nie pisnął... Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że znam cię już dwa lata i
prawie nic o tobie nie wiem. Nie chwaliłaś się swoim pochodzeniem.- Ryu
wyglądał na bardzo przybitego.
-Nie mam czym.
Pochodzę z rodziny, gdzie rodzice nadużywali narkotyków, alkoholu i przemocy.
Byłam bita, wręcz maltretowana, a kilka razy prawie zabita przez własnych
rodziców. Głównie przez ojca. W wieku pięciu lat brat mojej mamy odnalazł nas w
Monachium. Odebrał mnie rodzicom, adoptował, a moją mamę wysłał na przymusowy
odwyk. Od tego czasu moimi rodzicami są moi wujkowie, którym zawdzięczam to, że
teraz w ogóle żyję.- Ryu otworzył usta ze zdziwienia, kiedy mu to powiedziałam.
Po chwili zrobił się czerwony po same czubki uszu i zaczął uciekać wzrokiem po
ścianach.
-Ja... Ja... Ja...
Ja tak strasznie cię przepraszam! Nigdy w życiu nie powiem już nic takiego!-
Ryu, gdyby mógł, padłby do moich stóp i zaczął przepraszać.
Tym razem to ja zrobiłam się
czerwona.
-Ryu, daj spokój.
Nie powiedziałeś nic niewłaściwego. Uważam cię za przyjaciela, więc dzielę
swoją tajemnicą. Jak się pewnie domyślasz taka rodzina w jakiej
wychowywałam się przez pierwsze lata życia nie jest raczej powodem do dumy.-
wzruszyłam ramionami.
-Sara-chan, powiem
ci, że coraz bardziej rozumiem dlaczego Gaara się z tobą ożenił. Musisz mieć
bardzo twardy charakter. Inaczej taka kobieta nie zainteresowałaby się takim
mężczyzną jak nasz prymus. A co do niego... Jest naprawdę szczęśliwym
mężczyzną.- zaśmiałam się perliście.
-Dziękuję ci Ryu za
tak miłe słowa, ale uwierz, że w naszym związku to Gaara jest tym członem z
twardym charakterem. I uwierz, że gdyby nie to, że ma charakter jaki ma, już
dawno temu bylibyśmy po rozwodzie.- powiedziałam.
-Kto byłby po
rozwodzie? Co ja znowu zrobiłem, że w ogóle mówisz to słowo?- podskoczyłam na
krześle, kiedy usłyszałam głos Gaary za swoimi plecami. Jednak po chwili
zaczęłam się śmiać.
-Za co chcę się
rozwieść? Chwilę temu dałeś mi taki orgazm, że nie wiedziałam na jakiej
planecie się znajduję, a to nazywa się chyba przemocą małżeńską, co nie, Ryu?-
puściłam oko do Ryu. Gaara z kolei wyszczerzył się do mnie.
-Ja nazwałbym to
wypełnieniem obowiązku małżeńskiego.
-A na poważnie, Ryu
dowiedział się, że tata i mama bardzo kiepsko wypełniali swoje obowiązki, a za
najlepsze wychowanie uważali bicie. Trochę się zmieszał.
-Też byś się
zmieszał, jakbyś... W sumie jak ty się o tym dowiedziałeś?- zapytał Ryu, który
zaczął przyglądać się Gaarze z nieukrywanym zaciekawieniem.
-Kuzyn Sary, a mój
przyjaciel coś o tym wspominał, kiedy on i Sara byli na wojennej ścieżce.
Jednak wolałem dowiedzieć się sam. Po prostu zapytałem, czy mogłaby powiedzieć
mi coś o sobie. Powiedziała wszystko, choć pewnie była zdziwiona, że w ogóle to
zrobiła.- kiwnęłam głową.
-Onieśmielałeś mnie
jak jasna cholera! Jesteś takim typem człowieka, że nie śmiałabym powiedzieć ci
nie!- omal nie krzyknęłam.
-W takim razie
kochajmy się przy tych wszystkich ludziach.- Gaara odłożył sztućce na talerz.
-Z choinki się
urwałeś?! Nie ma mowy! Spróbuj mnie tylko dotknąć przy tych ludziach, a cię
wykastruję!- pogroziłam mu palcem pod nosem.
-Widzisz. Umiesz
powiedzieć nie. W takim razie to nie ja cię onieśmieliłem, tylko już wtedy
musiałaś czuć, że po prostu powiedzenie mi wszystkiego zapewni ci cudowny seks
i cudownego faceta już do końca życia- myślałam, że Ryu, który się nam
przyglądał posika się ze śmiechu w spodnie, kiedy Gaara to powiedział.
Kiedy w końcu udaliśmy się z Gaarą
na wycieczkę, odsapnęłam.
-Dobra, najpierw
pałac Cesarski, a potem zabieram cię do Kyiomizu Dera.- powiedział, a ja
zmarszczyłam czoło.
-Gdzie? Co to za
miejsce? To jakaś przepaść, w którą planujesz mnie zepchnąć?- zapytałam.
-Nie, ale
podsunęłaś mi dobry pomysł jeśli jeszcze raz usłyszę tak głupie pytanie. To
buddyjska świątynia, która w dodatku ma piękny taras widokowy. I jeden taki
bonus, o którym teraz ci nie powiem, ale na pewno chcę z tobą spróbować. Potem
możemy odwiedzić Złoty i Srebrny Pawilon oraz dzielnicę gejsz.
-Co robiłeś w
stolicy gejsz, kotku?- zapytałam podejrzliwie, a Gaara zarumienił się po same
czubki uszu.
-Byłem tam ze
znajomymi ze Stanów, którzy bardzo chcieli nawiązać jakiś kontakt z tymi
dziewczynami, ale potrzebowali tłumacza. Na żadną nawet nie spojrzałem.-
powiedział. Jego policzki przypominały karmazyn. Miałam ochotę śmiać się widząc
to.- Poza tym to był świetny pretekst, żeby zobaczyć gdzie cię zabrać.
-Już nie musisz się
tłumaczyć. Chodźmy. Skoro zaplanowałeś na dzisiaj tyle atrakcji, szkoda
marnować czas.- złapałam go za rękę, a potem pociągnęłam na drugą stronę ulicy.
Dwór Cesarski okazał się imponującym
budynkiem, zbudowanym w klasycznym Japońskim stylu dawnej architektury, jego
wygląd z kolei był dość surowy. Sam dziedziniec był urządzony minimalistycznie,
wysypany białym żwirem.
-I jaki ci się
podoba?- zapytał Gaara, który od samego wyjścia z hotelu biegał z aparatem i
robił zdjęcia.
-Piękny. Surowy,
ale ma w sobie coś... Majestatycznego. Jest typowo Japoński.- powiedziałam i
rozejrzałam się.
Mieliśmy ogromne szczęście, ponieważ
pogoda bardzo dopisywała. Była wręcz wiosenna, pomimo tego, że zbliżał się
dopiero koniec stycznia. Razem z Gaarą przeszliśmy jeszcze dopuszczone do
zwiedzania wnętrza, kawałek dziedzińca, a potem poszliśmy na autobus
uruchomiony specjalnie dla turystów, aby mogli dojeżdżać od jednej atrakcji
turystycznej do drugiej. Gaara zdecydował się na Złoty Pawilon, zapłacił
kierowcy i pociągnął mnie w stronę miejsc siedzących.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce Gaara
niemal od razu złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę niskiej drewnianej
bramy z ciemnego drewna. Zaraz po jej przekroczeniu znaleźliśmy się na ścieżce
wyłożonej ciemnym żwirem.
-Chciałbym zobaczyć
z tobą jeszcze kilka miejsc dzisiejszego dnia, więc nie możemy sobie pozwolić
na wszystko, na co bym chciał, ale liczę na to, że będziesz zadowolona.- Gaara
dał mi buziaka w czoło, a potem zaczął prowadzić w stronę widocznego z daleka
jeziora.
Kiedy znaleźliśmy się przy jeziorze
moim oczom ukazał się budynek dosłownie pokryty złotem. Zaczęłam szybko mrugać.
-Eee...- tylko tyle
udało mi się wydukać. Gaara z kolei zaczął się śmiać.
-Tak, to prawdziwe
złoto. Budynek datowany jest na coś około XIV wieku, ale to, co widzimy, to
rekonstrukcja oryginału. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku szalony mnich
podpalił złoty pawilon, który doszczętnie spłonął. Odbudowali go dopiero kilka
lat później, a złotem pokryli ponownie kilkadziesiąt lat później.
-Jest piękny. Nie
ważne, że to rekonstrukcja. Robi ogromne wrażenie. Tak samo z resztą jak te
tłumy turystów, które są tu z nami.- jak okiem sięgnąć wszędzie było pełno
ludzi. Gdyby nie to, że Gaara stał za moimi plecami i obejmował mnie, mogłabym
przysiąc, że dosłownie weszliby mi na plecy chcąc zrobić jak najlepsze zdjęcie.
-Chodź. Przejdziemy
jeszcze herbaciarnie, ogród i ruszamy w następne miejsca. Szkoda tracić czas.-
Gaara przesunął dłoń wzdłuż mojego boku, czym wywołał u mnie ciarki, a potem
złapał moją dłoń i pociągnął w stronę wąskiej ścieżki.
Po południu znalazłam się z Gaarą w
sławnej dzielnicy gejsz.
-To właśnie Gion.
Szkolą tu gejsze.- Gaara wskazał ręką na ustawione jeden obok drugiego
drewniane domki. Na ulicy znajdowało się sporo osób.
-Więc gdzie one
są?- zapytałam, a potem zaczęłam rozglądać się po ulicy w poszukiwaniu
kolorowego kimona i wysoko upiętego czarnego koka oraz pobielonej pudrem skóry.
-Chodź. Mam dla
ciebie niespodziankę.- nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno. Gaara nałożył
mi na nią materiałową opaskę. Zadrżałam.
-Gaara, co ty...-
zaczęłam, ale Gaara mnie pocałował.
-Cii. To
niespodzianka. Idziemy.
Gaara odsłonił mi oczy dopiero w
środku jakiegoś budynku. Pomieszczenie było wyłożone drewnianymi panelami, na
suficie paliły się papierowe lampiony w czerwonym kolorze. Pomieszczenie było
przyjemnie zaciemnione.
-Czy to jakiś dom
publiczny pod tytułem rób wszystko co chcesz? Dziwny klimat.- zapytałam. Gaara
parsknął.
-Sara, przyznaj się
sama przed sobą, czy my kiedykolwiek potrzebowaliśmy iść w takie miejsca, żeby
robić wszystko na co mamy ochotę? Sypialnia nam wystarczy. A kiedy już
przeniesiemy się do naszego domu, wtedy będę robił z tobą wszystko to, co na
będziemy mieli ochotę, dosłownie wszędzie.- Gaara przesunął palcami po mojej
szyi, a ja poczułam jak w moim podbrzuszu coś się skręca.
-Gaara, proszę. Nie
tu. Co my w ogóle robimy w takim miejscu?- zapytałam, kiedy mój mąż odsunął się
ode mnie w momencie, kiedy do pomieszczenia ktoś wszedł.
-Witamy.- podeszły
do nas dwie starsze kobiety ubrane w tradycyjne ciemne kimona. Ukłoniły nam
się, a my odpowiedzieliśmy tym samym.
-Witam. Dwa dni
temu umawiałem się paniami na spotkanie.
-Pamiętam. W takim
razie zapraszamy. Pana żona pójdzie ze mną, pan z moją siostrą.- kobieta
podeszła do mnie i chwyciła mnie za łokieć. Lekko zdenerwowana spojrzałam na
Gaare, który szedł właśnie do innego pomieszczenia. Uśmiechnął się do mnie, co
dodało mi otuchy.
Dwie godziny później stałam w
cholernie niewygodnych drewnianych sandałach na wysokiej platformie, w kimonie
do samej ziemi i obi trzy razy dłuższym ode mnie, który tak mocno ściskał mnie
w talii, że nie mogłam oddychać. Moje włosy splecione w ciasnego koka i
wymodelowane toną wosku wołały o pomstę do nieba. Dziękowałam Bogu, że babka na
moją prośbę nie nakładała mi ryżowego pudru na twarz oraz czerwonego barwnika
na usta.
Kobieta podtrzymywała mnie za
przedramię, kiedy idąc do pokoju, w którym najprawdopodobniej znajdował się mój
mąż, próbowałam stać prosto.
-Nigdy nie nosiłaś
obcasów, że idziesz tak sztywno?- ton kobiety był opryskliwy.
-Szpilki to kapcie
w porównaniu do tych sandałów.- mruknęłam pod nosem i dalej dzielnie brnęłam
korytarzem w drewnianych sandałach.
Gaara czekał na mnie ubrany w męskie
kimono. Klęczał przed małym stolikiem, na którym parzyła się herbata.
Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył.
-No, no. Nie
sądziłem, że będziesz aż taką piękną gejszą.- babka zostawiła nas samych, a ja
bez mrugnięcia okiem od razu zrzuciłam z nóg cholernie niewygodne sandały i
podreptałam do Gaary. Usiadłam na przeciwko niego przy małym stoliku i
westchnęłam.
-Nie sądziłam, że
poczuję się jak najprawdziwsza gejsza. Podziwiam je, że potrafią chodzić w
takich butach. Ja zabiłabym się przynajmniej sto razy idąc tu.- westchnęłam, a
Gaara zrobił mi zdjęcie.- Ej!
-Nie żadne ej. Mamy
tylko pół godziny na wypicie herbaty, także pobawimy się teraz. Ty będziesz
moją osobistą gejszą, ja z kolei twoim danna.- Gaara wyszczerzył się do mnie i
znowu pstryknął mi zdjęcie.
-Da... co?-
zapytałam.
-Danna. Coś jak
oficjalny patron, choć ja użyłbym określenia sponsor, gejszy. Ty jesteś moją
gejszą, a ja twoim danna. Twoim zadaniem jest umilać mi czas.- Gaara przeciągnął
się zadowolony.
-Przecież gejsze
nie były prostytutkami. Czegoś nie rozumiem.
-Danna i gejsza to
nie dziwka i alfons. Gejsze nie są prostytutkami. Danna to ktoś, kto jakby nie
patrzeć płacił za to, żeby mieć gejsze, ale działało to na zasadzie dzisiejszych
związków: Kochanie, ale ja wcale nie kocham twoich pieniędzy. Danna płacił za
utrzymanie gejszy, ona w zamian za to umilała mu czas nie tylko seksem, ale też
wspólnym spędzaniem czasu. Chodziła z nim na przyjęcia, ważne wyjścia. Taka
kobieta dodatek.
-Mogli brać ślub? W
sensie gejsza i ten jej patron?- zapytałam i nalałam Gaarze herbaty do czarki.
-Mogli. Jednak w
takim przypadku gejsza przestawała być gejszą, a stawała się żoną. Traciła
przywileje gejszy i nie miała też prawa prowadzić specjalnej szkoły dla gejsz
czyli okiya. Przy okazji miałem nadzieję, że zobaczę cię umalowaną na biało i z
czerwonymi ustami.
-Zapomnij. Babka
tego próbowała, ale kategorycznie odmówiłam. A teraz, skoro już jestem twoją
żoną, a nie gejszą, pij. Zostało nam około dwudziestu minut relaksu w tym
klimacie, a ja chciałabym go wykorzystać jak najlepiej.- powiedziałam i napiłam
się herbaty.
-Widać, że jesteś
żoną. Gejsza w życiu nie byłaby tak marudna.- Gaara mruknął, a ja posłałam mu
mordercze spojrzenie.
Kiedy wróciliśmy do hotelu było już
dosyć późno. Miałam kilka małych siatek z pamiątkami, które kupiłam dla
najbliższych, oraz ciepłe danie, które kupiliśmy w ramach kolacji. Kiedy
szliśmy do windy i głośno się śmialiśmy nagle przed nami pojawił się wysoki,
jasnowłosy mężczyzna w towarzystwie dwóch innych. Wszyscy wyglądali jak
pracownicy hotelu. Spoglądali na nas z groźną miną. Gaara odruchowo stanął
pomiędzy mną a nimi.
-Mogę w czymś
pomóc?- zapytał mój mąż, kiedy mężczyźni nawet po dłuższej chwili milczeli.
-Jesteś studentem
z Uniwersytetu Tokijskiego, prawda?
-Zgadza się. Gaara
Sabaku, student prawa. Czy coś się stało?- Gaara zmarszczył czoło.
-Zgłoszono dzisiaj
na pana skargę w związku ze złamaniem regulaminu o tym, że nie wolno sprowadzać
do pokoju prostytutek i innych tego typu osób w czasie konferencji.- kiedy to
usłyszałam poczerwieniałam po same czubki uszu, a moje ciśnienie poszybowało w
górę niczym wystrzelone z armaty. Już otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć,
kiedy nagle z bocznego korytarza wypadł profesor, z którym Gaara przyjechał do
Kioto. Był ubrany w piżamę, a na ramiona miał narzucony hotelowy szlafrok.
-Co to za
bezczelność, żeby wyrywać mnie o tej porze z pokoju?! Co się sta... Pan Sabaku,
pani Sabaku? Co przeskrobaliście, że ochrona hotelowa i sam manager hotelu na
was naskoczyli?- zapytał nieźle zdziwiony.
-Pan zna tą
dziewczynę?- facet, który na pewno musiał być owym managerem spojrzał na mnie i
na profesora.
-Oczywiście, że
tak. Jest żoną mojego studenta i tego oto chłopaka, który stoi obok niej. Na litość
boską, o co chodzi?! Dlaczego stoję na tym przeklętym holu o tej porze?!
-Ktoś naskarżył na
Gaare, że przyprowadza sobie dziewczynę do towarzystwa. Zostałam posądzona o
bycie prostytutką własnego męża. A to dobre. Od czasu jak za niego wyszłam
słyszałam o sobie różne dziwne rzeczy, ale jeszcze nie to.- powiedziałam dość
spokojnie, choć nadal byłam wzburzona.
-Jak to?! Przecież
zgłaszałem do recepcji, że do jednego z moich studentów ma przyjechać gość. Pan
Sabaku osobiście prosił mnie o zgodę i ja ją wyraziłem. Nikt tego panu nie
przekazał? Z tego co się zorientowałem, w takim przypadku nie złamał
regulaminu.- profesor wyglądał na nieźle zaskoczonego.
-Ja... Bardzo
przepraszamy za ten błąd. Z samego rana skontaktuję się osobą, która pełniła
wtedy dyżur, poniesie odpowiedzialność za swoją niekompetencję. A teraz bardzo
przepraszamy za zamieszanie. Mogą się państwo udać w spokoju do swoich pokoi.
Kiedy weszłam do pokoju, wściekła
zaczęłam zrzucać z siebie kurtkę i buty.
-Powiedz mi jak w
ogóle można zabraniać ludziom sprowadzać sobie kogoś, jeśli mają na to ochotę?
W Ameryce coś takiego byłoby nie do pomyślenia.- powiedziałam, kiedy usiadłam
na łóżku.
-To jest Japonia,
nie Ameryka. Pamiętaj, że Japończycy są bardzo konserwatywni w tych sprawach.
Podejrzewam, że to któraś z osób, która widziała nas rano na śniadaniu. źle
zinterpretowali nasze zachowanie. Dobrze, że pojawił się profesor. Inaczej
mogłoby być kiepsko.- Gaara westchnął i zdjął z siebie koszulkę.
-Źle zinterpretować
zachowanie? Tak ciężko zauważyć, że mamy obrączki na palcach i raczej logiczne
jest to, że nie przyprowadziłbyś prostytutki na śniadanie, gdzie było
przynajmniej ze sto innych osób, które mogły cię z nią zobaczyć? Nie wiem jak
ty, ale gdybym ja miała kiedykolwiek romans, na pewno nie wprowadzałabym
kochanka na rodzinne imprezy i nie przedstawiała go rodzinie, tylko robiłabym
to w ukryciu.
-Sara, błagam, bez
takich porównań. Rozumiem, że jesteś zła, przez to, co się stało, ale...
-Gaara, ja czuję
się poniżona. Nie jestem zła, tylko jest mi po prostu przykro, że będąc twoją
żoną, często jestem odbierana przez inne kobiety, którym się podobasz, albo
jako twoja siostra, albo przyjaciółka, ale jeszcze nigdy nie zostałam
podciągnięta do takiego poziomu, że jestem prostytutką. Tak ciężko zrozumieć,
że nawet taki facet jak ty miał prawo zakochać się w zwykłej dziewczynie jak
ja, a nie modelce z nogami do brody?- zapytałam i walczyłam ze sobą, żeby się
nie popłakać.
Gaara usiadł obok mnie i mocno mnie
przytulił, a potem pociągnął za brodę i pocałował. Kiedy chciałam się od niego
odsunąć, wsunął mi palce we włosy i pogłębił pocałunek, a ja westchnęłam i
oplotłam jego kark dłońmi. Robił to tak długo, aż cała złość się ze mnie nie
ulotniła.
-Nie chce modelki.
Gdybyś kiedykolwiek mogła spojrzeć na siebie moimi oczami tak w stu procentach,
zrozumiałabyś dlaczego seks mogę uprawiać kilka razy dziennie. Poza tym nie
wyolbrzymiaj. Ja nie uważam się za Brada Pitta.- zaśmiałam się.
-I dobrze, że nim
nie jesteś. Jakoś nigdy nie lubiłam blondynów.- wzruszyłam ramionami.
-A Martin?
-Po prostu się
nawinął. Co cię wzięło, że akurat o nim pomyślałeś?- zapytałam z uśmiechem i
przeczesałam włosy Gaary palcami.
-O mało co
śmiertelnie się na ciebie nie obraziłem przez tego gnojka. Gdyby nie to, że
wtedy do mnie przyszłaś, obawiam się, że sam nie wyciągnąłbym ręki na zgodę.
-Wiedziałam, czego
chcę. Przecież od początku Sakura i ja mówiłyśmy na ciebie pan ciasteczko.
Trzeba ci przyznać, że wtedy bardzo skutecznie dobrałeś mi się do bioder.-
Gaara wyszczerzył się do mnie.
-Co ja mogę
powiedzieć. Nie mogłaś sobie odmówić. Przy okazji powiem ci, że musiałem mieć
wtedy nieziemską samokontrolę, skoro od razu się na ciebie nie rzuciłem.
Wycieranie mnie moją koszulką było świetnym pretekstem. I bardzo mi się
spodobało.
-Gaara, to prawie
dwa i pół roku temu. Od tego czasu kochaliśmy się tyle razy, że nie wiem, czy
tamto w ogóle jest po co wspominać.
-Oczywiście, że
jest. Ja lubię sobie powspominać. Przy okazji zmieniając temat. Czemu twoje
włosy tak się błyszczą?- Gaara spojrzał na mojego koka.
-Jakby nałożyli ci
tyle wosku na głowę ile mi, też by się tak błyszczały. Mogłabym w tym momencie
robić za odblask. Muszę iść umyć głowę. W przeciwnym razie pewnie przykleję się
do poduszki w nocy.- mruknęłam, a potem zaczęłam rozplątywać koka.
Kiedy skończyłam, Gaara ryknął
śmiechem widząc mnie, a ja wcale się nie dziwiłam. Moje włosy wyglądały niczym
lwia grzywa.
-Oryginalnie. Muszę
przyznać, że w czymś takim jeszcze cię nie widziałem.
-I obyś nigdy
więcej nie oglądał.- kiedy wsunęłam place we włosy żeby je przeczesać,
przesuwały się w nich jak w galarecie.- O nie. Zdecydowanie muszę iść je umyć.
Kiedy szłam do łazienki ktoś zapukał
do drzwi. Gaara poszedł otworzyć.
-Jak tam zwiedzanie
Kioto, gołąbeczki?- to był Ryu. Zaraz po nim do pokoju weszła Marie, a po Marie
Naoki.
-Bardzo udane.
Skończyłam jako gejsza mojego własnego męża.- powiedziałam, a Ryu wyszczerzył
się do mnie.
-Licytował się już
o twoje mizuage?- zapytał i dwuznacznie poruszył brwiami, ja z kolei
zmarszczyłam swoje.
-O co? Co to za
cholerstwo?- czułam się jak idiotka.
-No jak to co?
Twoje dziewictwo. Gejsza miała okazję zarobić niezłą sumkę, kiedy danna
wykupywał sobie prawo do pierwszego razu.
-To taki zwyczaj
zniesiony z wprowadzeniem w Japonii zakazu prostytucji. Gejsza licytowała swoje
dziewictwo. Kto dał najwięcej, miał do niej prawo.- wyjaśnił Naoki.- Gejsza
mogła mieć kilku- kilkunastu danna w swoim życiu, w zależności od tego ile lat
była na czyimś utrzymaniu.
-Widzisz, Sara. To
w takim razie Martin wylicytował najwięcej przy pierwszym razie.- Gaara
zażartował.
-I bardzo się z
tego cieszę. Umarłabym, gdybyś ty był pierwszy.- Gaara, wiedząc do czego piję
szeroko się do mnie uśmiechnął.
-Gaara, twoja żona
chyba właśnie obraziła twoje umiejętności.- powiedział Naoki, a Gaara parsknął.
-Chciałbyś. Gdybyś
wiedział o co chodzi, nic byś nie powiedział.- Gaara usiadł obok mnie i objął
mnie ramieniem.
Zawsze chciało mi się śmiać, kiedy
Gaara pokazywał Naokiemu, że nie jestem do wzięcia, choć czasem mnie to
irytowało. Jednak po kilku awanturach Gaary i Naokiego wiedziałam, że mój mąż
nie do końca robi to złośliwie. Naoki często dawał do zrozumienia, że mu się
podobam, co mnie samą denerwowało. Od dłuższego czasu pozwalałam więc Gaarze na
to, żeby oznaczał swój rewir nawet w towarzystwie.
-W sumie Naoki ma
rację. O co w takim razie chodzi?- zapytał Ryu, a ja nawiązałam z nim kontakt
wzrokowy. Opuściłam wzrok na spodnie Gaary, a po chwili znowu spojrzałam na
Ryu.- Co? Ale o co... AAA... Rozumiem, że chodzi o jakiś DUŻY INTERES.
-O bardzo duży.-
powiedziałam. Ryu zaczął się śmiać, ja po nim.
-Co? O czym wy
teraz rozmawiacie? I z czego się śmiejecie?- Gaara spojrzał się na mnie i na
Ryu. Marie i Naoki też przeskakiwali wzrokiem to na mnie, to na chłopaka.
-O niczym
Gaara-kun. Mam z twoją żoną ciemne interesy do zrobienia. Właśnie, kochanie
śliczne ty moje, czy ten twój słodki kolega z grupy studenckiej... Ten, no...
-Domyślam się, że
chodzi ci o Junzo, albo mam taką nadzieję, bo Kei jest hetero, a ja nie chcę
narażać twojego bardzo wrażliwego serca na zawód. Tak, Junzo jest gejem, jak ty
i to w dodatku wolnym. Jeśli bardzo chcesz mogę... Ej, Gaara! Przecież po twoim
powrocie zaczynamy przeprowadzkę! To świetny pretekst, żeby urządzić
parapetówkę. Ryu, obiecuję ci, że Junzo się na niej pojawi. Chociaż możesz mieć
jedną silną konkurencję.- powiedziałam.
-Konkurencję?
Mówiłaś, że jest sam.
-Taaa... Jest. Ale
tyłek mojego męża stanowi jego punkt widokowy za każdym razem, kiedy tylko
pojawia się w zasięgu wzroku. Nie wiem, czy możesz z tym konkurować.
-Boże, Sara, mogłaś
tego nie mówić!!! Od teraz w towarzystwie Junzo będę trzymał mocno zaciśnięte
pośladki w obawie, że coś może mi się stać.- Gaara zerwał się jak oparzony, a
ja zaczęłam się głośno śmiać widząc jego reakcję.
-No co? Przecież
Junzo to nie jest pierwszy gej, któremu się spodobałeś. Myślałam, że to kwestia
przyzwyczajenia.
-Co innego słyszeć
o tym od innych, co innego mieć to tak dobrze zobrazowane przez własną żonę.
Wiem, że mój tyłek jest fajny, jakby nie patrzeć od lat trenuję, ale nie
sądziłem, że może być dla kogoś punktem widokowym... Dlaczego na uczelnię nie
wypada chodzić w dresach?!
-Sara, nie wiem,
jak ty to robisz, ale on zachowuje się tak naturalnie tylko przy tobie. I aż
miło na to patrzeć.- Ryu pochylił się w moją stronę i powiedział bardzo cicho.
-Spokojnie Ryu, to
jeszcze nic. A ty, kochanie, uspokój się. Nie pozwolę nikomu ruszyć twojego
tyłka. Tylko ja mogę to robić. No cóż. Postanowione. Po przeprowadzce
zapraszamy was na parapetówkę. Oczywiście z waszymi połówkami.
-Nie jestem już z
Fumiko. Przyjdę sam.- i ja i Gaara od razu zamilkliśmy.
-Czemu mnie to nie
dziwi. Skądś to znam.- powiedział Gaara, a ja uderzyłam go w ramię.
-Po prostu
uznaliśmy, że jednak nie jest nam ze sobą dobrze. Każde poszło w swoją stronę.
Beż żalu i złości. Czas znowu łowić inne rybki pływające w stawie.- kiedy to
powiedział spojrzał centralnie na mnie, co nie uszło uwadze Gaary.
-Masz rację.
Pamiętaj tylko, że niektóre te rybki zostały złowione i nie są już dla ciebie
dostępne.- sam jego ton spowodował, że dostałam dreszczy, jednak kiedy
zobaczyłam jakim spojrzeniem jeden mierzy drugiego, miałam dziwne wrażenie, że
wojna pomiędzy nimi dopiero się zaczęła.
Komentarze
Prześlij komentarz