Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 62


-Masz wszystko? Dokumenty, bilet na pociąg, swoje rzeczy?- Gaara dosłownie zaglądał w każdy kąt, szukając jakiejś ewentualnej zguby.
-Tak. Spakowałam wszystko. Chodźmy już, bo jeszcze ucieknie mi pociąg.- narzuciłam na siebie kurtkę, a potem szybko wciągnęłam buty na stopy. Gaara wziął ode mnie torbę, a potem przewiesił ją sobie przez ramię. Zatrzasnął drzwi od pokoju i złapał mnie za rękę.
-Nie ucieknie. Mam wyliczoną każdą minutę. Zdążymy.

            Gaara na pewno nie był by Gaarą, gdyby nie wyszło na jego. Na peronie byliśmy dokładnie pięć minut przed odjazdem pociągu. Niebo było jeszcze czarne, a zegarek wskazywał chwilę po piątej rano.
-Dasz radę iść na zajęcia? Spałaś może dwie godziny.- Gaara przytulił mnie do siebie, kiedy zauważył, że zaczęłam drżeć z zimna i niewyspania.
-Muszę iść. Taki był warunek wyjazdu do ciebie i powrotu w dniu zajęć. Odeśpię na wykładzie z prawa cywilnego.- wzruszyłam ramionami.- Mogę też pospać w czasie podróży. Poza tym martw się o siebie. Nie spałeś wcale dłużej.
-Może i nie, ale ja za chwilę wrócę do hotelu i położę się jeszcze na chwilę. Pierwsze zajęcia mam dopiero na jedenastą, więc dam radę.- rozległ się dźwięk informujący o zbliżającym się odjeździe mojego pociągu. Gaara pomógł mi wnieść torbę do środka, a potem sam stanął na peronie. Ja z kolei czekałam, kiedy maszynista zamknie drzwi.- Już wiem jakie to dla ciebie ciężkie, kiedy to ty żegnasz mnie na tych wszystkich wyjazdach.
-Spokojnie. Kiedy zacznę drugi rok role się odwrócą. Na złość tobie jestem najlepsza na roku, więc na pewno mnie również czeka wizyta w Kioto. Poczekaj. Karma is bitch jak to często w Stanach słyszałam.- Gaara się zaśmiał.
-Wtedy wezmę zwolnienie lekarskie i przyjadę tu za tobą. Nie pozwolę, żeby moją żonę podrywali studenci z innych uczelni.
-O matko, zaczyna się...- zaczęłam, ale Gaara tylko chwycił się poręczy przy wejściu do pociągu, a potem mnie pocałował.
-Do zobaczenia za tydzień, kochanie. Bądź grzeczna.- odsunął się, a wtedy drzwi zaczęły się zasuwać. Wytknęłam Gaarze język, a on przesłał mi całusa w powietrzu.

            Sakura odebrała mnie z dworca chwilę po ósmej. Byłam ledwo przytomna, Saki z resztą nie wyglądała lepiej. Powiedziała, że razem z Sasuke dali namówić się Itachiemu na wypad poza miasto, z którego wrócili w środku nocy.
-Naprawdę musimy jechać dzisiaj na zajęcia?- zapytała, kiedy pomagała mi ładować torbę do bagażnika.
-Tak. Odeśpimy na wykładach. Teraz musimy tylko wrócić do domu, przebrać się, a potem na uniwersytet.

            Niestety na zajęciach byłam tak rozkojarzona, że nawet Kei, Tomoko i Junzo nie byli w stanie mnie dobudzić. Przespałam cały jeden wykład rozłożona na krzesłach obok Saki, ale to tylko wzmogło moje zmęczenie. Około czternastej dosłownie osiągnęłam poziom krytyczny. Nie pomogły mi dwie kawy, ani energetyk, a do końca zajęć miałam jakieś trzy godziny.
-Sara nienawidzę cię. Mówiłam, że mogłyśmy zostać w domu.- Sakura też ledwo widziała na oczy.
-Po raz kolejny miałaś rację. Następnym razem cię posłucham.

            Po powrocie do domu wcale nie było lepiej. Ciocia i wujek zaciągnęli mnie do salonu, żeby posłuchać o wspaniałościach Kioto jakie pokazał mi Gaara. Zaczęłam opowiadać, ale w pewnym momencie zaczęłam gubić wątki, a mój język dosłownie się plątał.
-Dobrze się czujesz?- ciocia od razu podeszła do mnie i położyła mi dłoń na czole.
-Ciociu, spałam w nocy dwie godziny. Znajomi Gaary, z którymi jest na tym wyjeździe przyszli do nas i do późna oglądaliśmy filmy. Od kilkunastu godzin moim jedynym marzeniem jest sen.- powiedziałam, a potem bardzo głośno zaczęłam ziewać. Ciocia i wujek zaczęli się bardzo głośno śmiać.
-Powinnaś powiedzieć nam o tym od razu.Przecież byśmy cię nie zjedli gdybyś powiedziała, że wolisz porozmawiać o tym kiedy indziej.- ciocia pogładziła mnie po włosach, a ja zaczęłam się śmiać, że ze zmęczenia nawet o tym nie pomyślałam.

            Kiedy już leżałam w łóżku, jak na złość nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok i w końcu zdenerwowana warknęłam i usiadłam.
-Boże, jakie to upierdliwe jak się człowiek odzwyczai od spania samemu.- mruknęłam i wstałam, a potem zaczęłam chodzić po pokoju. Naprawdę byłam potwornie zmęczona. Tak zmęczona, jak podczas przelotu z Tokio na Praslin po weselu. Brak Gaary tylko utrudniał mi zasypianie, ponieważ od prawie dwóch lat byłam przyzwyczajona do tego, że czułam jego ciepło. Głośno ziewnęłam i przetarłam twarz dłońmi. Podeszłam do misia, którego dostałam od Gaary przed jego pierwszym wyjazdem, a potem wzięłam go ze sobą do łóżka. Zrobiłam mu zdjęcie, a potem wysłałam Gaarze.
            Nie minęło pół minuty jak dostałam odpowiedź.
-Nawet nie wiesz jak zazdroszczę temu gnojkowi, że leży obok ciebie. Czemu jeszcze nie śpisz?- zapytał, a ja spojrzałam na zegarek na stoliku nocnym. Wskazywał chwilę po dwudziestej trzeciej.
-Jestem tak zmęczona, że nie mogę zasnąć, a przede wszystkim tak strasznie mi cię brakuje.- powiedziałam i poczułam, że pieką mnie oczy.
-Kochanie, jeszcze kilka dni. Wrócę i obiecuję, że będę śpiewał ci kołysanki do ucha.- tym razem się zaśmiałam.
-Mógłbyś zrobić to teraz. Nie miałabym nic przeciwko.- mruknęłam.
-W takim razie kładź się, a ja ci pośpiewam.- położyłam się, a potem mocno wtuliłam w misia. Gaara po krótkiej chwili zaczął śpiewać, a ja zasłuchana w jego głos zaczęłam przysypiać.
-Gaara...- mruknęłam, kiedy byłam już w półśnie.
-Tak, kochanie?- zapytał przyjemnym basowym głosem.
-Kocham cię.- mruknęłam, a potem poczułam jak całe moje ciało zaczęło się rozluźniać.

            Kiedy budzik huknął mi centralnie w ucho zerwałam się jak oparzona. Zdezorientowana rozejrzałam się po pokoju, a po chwili głośno ziewnęłam i wstałam.
            Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ubrałam się, pomalowałam, zebrałam rzeczy potrzebne na zajęcia, a potem zeszłam na śniadanie. Sakura grzebała w swoim talerzu i nie wyglądała na zadowoloną. Usiadłam obok niej.
-Coś się stało?- zapytałam.
-Dzwonił mój znajomy z grupy studenckiej. Planowałam iść dzisiaj z Sasuke do kina i na zakupy, a przez zajęcia na uczelni i przygotowanie projektu na prawo cywilne nie ma opcji, że tak się stanie. Kiedy powiedziałam o tym Sasuke, obraził się na mnie...
-Serio? Taki stary byk a obraża się o takie coś???- zapytałam nieźle zbita z tropu.
-A czy Sakura powiedziała ci, że to właśnie ten kretyn sprawił, że kilka miesięcy temu tak ostro się kłóciliśmy? I czy powiedziała ci, że mają pracować sami, we dwójkę?- podskoczyłam na krześle, kiedy Sasuke stanął za moimi plecami.
-Nie. Tego nie powiedziała. Przy czym uważam, że nie masz o co być zazdrosny...- powiedziałam.
-A ja uważam, że mam! Jakiś frajer dostawia się do mojej narzeczonej, i to mnie wkurwia!- krzyknął.
-Właśnie, Sakura! Powinnaś pochwalić się koledze, że w Nowy Rok Sasuke ci się oświadczył i pokazać mu jak bardzo jesteś szczęśliwa. Myślę, że chłopak zrozumie aluzje. A jeśli nie, trzeba będzie wytoczyć ciężką broń... Tomoko!!!- krzyknęłam, jakby nagle mnie olśniło.
-Tomoko? Co ma do tego ta głupia kretynka z twojej grupy?- zapytała Sakura.
-Ale jestem głupia! Rany! Ryu zainteresował się Junzo, Kei niestety mną, ale mam nadzieję, że szybko sobie odpuści. Jeśli chodzi o Tomoko od razu mówiła, że chce znaleźć sobie męża na studiach. Ten twój kolega... Jak mu tam...
-Izo.- powiedziała Saki.
-Właśnie, Izo! Jest całkiem przystojny i z tego co mówiłaś ma bogatych rodziców.
-Bardzo bogatych. Jego ojciec jest prezesem firmy komputerowej w Tokio. Izo jak by to powiedzieć... Myśli, że ocieka byciem świetnym.
-Idealny partner dla Tomoko.
-Dobra, pani swatko, to teraz pytanie do ciebie jak chcesz sprawić, żeby oni się poznali?- zapytała Sakura.
-Razem z moim mężem planujemy zrobić imprezę z okazji przeprowadzki do nowego domu.- wyszczerzyłam się do Sakury.
-Do tego czasu to ja zdążę osiwieć.- mruknął Sasuke, a Sakura przewróciła oczami na jego słowa.
-I ja serio zgodziłam się za ciebie wyjść? Powiedz mi, co ja w tobie widziałam?- Sakura zaczęła się przedrzeźniać. Uśmiech jaki posłał je w tamtej chwili Sasuke mógł zwalić z nóg.
-Nie ukrywajmy, że jestem boski. Wysoki, przystojny, dobrze zbudowany z dużym przyrodzeniem, które co noc daje ci orgazmy.- przyznam, że to wyznanie mnie omal nie zwaliło z nóg. Zakryłam sobie uszy dłońmi i zaczęłam śpiewać.
-La, la, la, laaa!!!- kiedy Sasuke i Sakura zaczęli się śmiać, zdjęłam ręce z uszu.- Sas! Oszczędź sobie TAKICH wyznań przy swojej kuzynce! Błagam cię!
-Przepraszam siostra. Nie mogłem się opanować. Poza tym nie wierzę, że ty i Saki nie gadacie o mnie i Gaarze, kiedy znajdujemy się poza waszym zasięgiem.
-Sakura raz w życiu zrobiła aluzję do przyrodzenia Gaary. RAZ. Dawno temu.
-Masz na myśli to, jak po kłótni z Martinem poszłaś do niego, przespaliście się ze sobą i zostaliście parą?- zapytała. Wtedy to Sasuke zmarszczył brwi.
-Najpierw się z nim przespałaś, a dopiero potem zapytał cię o chodzenie? Musiałaś być bardzo przekonywująca. A wręcz nieziemska, skoro się z tobą ożenił.- uderzyłam Sasuke w ramię i spłonęłam rumieńcem.
-Skoro tak się chwalisz jaki to ty boski nie jesteś, najwidoczniej mamy to w genach.- skwitowałam, a potem wszyscy zaczęliśmy się głośno śmiać.

            Dwa dni później zaprosiłam moich znajomych z grupy na planowaną parapetówkę, na którą bardzo chętnie przystali.
-Jak już ustalicie dokładną datę, na pewno znajdę czas. To miło z waszej strony, że o nas pomyśleliście.- powiedział Kei, kiedy rozmawiałam z nimi na przerwie na lunch.
-Daj spokój. Znamy się już prawie rok i spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu. Poza tym poznałeś już znajomych Gaary z jego grupy. Oni też są zaproszeni. Chcemy zrobić naprawdę dużą imprezę. W końcu pójście na swoje to naprawdę duże wydarzenie.
-Oczywiście, że tak. Teraz będziecie mogli pomyśleć o tym, żeby w spokoju powiększyć rodzinę.- zaśmiałam się na słowa mojego kumpla.
-Nie myślimy o tym. Dom dostaliśmy od dziadków Gaary jako prezent ślubny. Chcemy w nim po prostu zamieszkać. Mój kuzyn zaręczył się ze swoją wieloletnią dziewczyną, więc chcemy zrobić im trochę miejsca. Sasuke i Sakura na pewno będą chcieli zostać z moimi wujkami po ślubie, więc...
-Sakura? Sasuke? Sakura Haruno, nasza koleżanka z roku to narzeczona Sasuke Uchiha? Sasuke Uchiha to twój kuzyn?- Tomoko wyglądała na nieźle zirytowaną.
-Nie mówiłam wam? Tak. Tata Sasuke i moja mama są rodzeństwem. Sakura to moja przyjaciółka jeszcze z czasów szkolnych. Poznali się w tym samym czasie, co ja z Gaarą. Zaczęli ze sobą chodzić trochę później. Sas oświadczył się jej w Nowy Rok, kiedy byliśmy w Hakubie. Sakura się zgodziła. Czeka mnie dość dużo ślubów w najbliższym czasie. Mój kuzyn z przyjaciółką. Hinata z Naruto. Gaara przebąkiwał, że Shikamaru chce się oświadczyć Temari... Boże. Tak jak ja i Gaara byliśmy jedynym małżeństwem w naszej paczce przez prawie dwa lata, tak teraz nagle wysyp jak grzybów po deszczu. Zastanawiam się, kiedy Sai oświadczy się Ino, a Choji swojej lasce...- zaczęłam wyliczać na palcach.
-Jej, macie chyba dużo przyjaciół, co?- zapytał Junzo, który namiętnie wcinał kurczaka w ostrym sosie.
-To znaczy... To przyjaciele moich kuzynów... No i oczywiście również już moi. Poznałam ich, kiedy trzy lata temu przyjechałam do Tokio z Waszyngtonu. Sakura miała być u mnie tylko na wakacje, ale wujkowie zaproponowali jej, żeby została ze mną w Tokio. Zajęli się nią i zostali jej prawnymi opiekunami, tak samo jak wcześniej zajęli się mną...
-Nie masz rodziców?- nagle zapytała Tomoko.
-Nie... To znaczy, mam. Nie utrzymuję z nimi kontaktów.- wzruszyłam ramionami. Przygotowałam się na grad dalszych pytań, ale dziewczyna spojrzała na mnie z dziwnym zrozumieniem, a potem odpuściła.- Wracając do wątku. Moi kuzyni mieli zespoły muzyczne jak również bliskich przyjaciół z czasów dzieciństwa. Gaara i Sasuke to właśnie tacy przyjaciele. Naruto z tego, co wiem, też jest właśnie kimś takim. Po prostu po naszym przylocie cała paczka zaczęła być jedną wielką paczką. Dlatego jest nas tyle. Tworzymy coś na kształt patchworkowej rodziny.
-Ale fajnie! Ja nigdy nie miałem tak bliskich przyjaciół. Odtrącali mnie przez to, że jestem gejem.- Junzo wyglądał na dość przybitego.
-Uwierz, że mamy w naszej grupie takie indywidua, że bycie gejem to przy tym nic. Poza tym przejmujesz się tym, czym nie powinieneś.- Junzo uśmiechnął się do mnie.
-Sara-san, uwierz, że gdybym był hetero, zakochałbym się w tobie. Twoje serduszko jest czasem za dobre.- zaczęłam się śmiać.
-Daj spokój. Gaara mówi, że jestem zołzą. Jego zołzą, z najbardziej zołzowatych zołz jakie po tym świecie chodziły, i którą najbardziej kocha.- mruknęłam i zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo tęskniłam już za moim mężem.
-Kiedy wraca?- Kei jakby czytał mi w myślach.
-Dopiero za trzy dni. Bardzo za nim tęsknię, ale dobrze zrobił mi wypad do Kioto. Inaczej chyba bym oszalała.- westchnęłam.
-Nie rozstawaliście się nigdy na tak długo?- Tomoko szminkowała usta jak tynkarz szpachlujący ściany.
-Nie. Od czasu ślubu nie. Dlatego jest mi tak dziwnie. Nawet łóżko wydaje mi się za duże, kiedy kładę się spać, chociaż zanim jeszcze poznałam mojego męża, uważałam, że nie dam rady spać z kimś dłużej niż kilka dni. Teraz nie mogę spać, bo brakuje mi go obok.- znów westchnęłam.
-O, Boże, jakaś ty głupia i słodko naiwna! Tak za nim tęsknisz, a on pewnie korzysta w najlepsze z tego, że nie ma go na miejscu. Na twoim miejscu kazałabym zrobić mu testy na syfy po powrocie. Szalejąc, mógł coś złapać. Lepiej być pewnym.- miałam ochotę władować łeb Tomoko w słodko-kwaśny sos do mojego kurczaka w kokosie.- Faceta trzeba trzymać krótko na smyczy i trzymać go przy sobie swoją dupą. Jak nie dostaje, leci do innej. Spójrz na mnie. Faceci wlepiają we mnie oczy. Z kolei ty? Szara myszka, taka jakaś nijaka. Taki facet jak twój mąż mógłby mieć na pęczki kobiet, a wybrał ciebie. Po prostu wiedział, że nikt inny nie zainteresuje się tobą i jesteś bezpieczną opcją. Teraz po prostu wie, że trzęsiesz dupą przed tym, żeby cię nie zdradził i na pewno ma z tego czystą satysfakcję. W końcu taka kobieta jak ja mogłaby okazać się dla niego wyzwaniem aż za dużego kalibru.
            Zrobiłam wielkie oczy, kiedy Tomoko to powiedziała. Nie uderzyło to we mnie, ani w żaden sposób nie byłam zazdrosna. Jednak z takim podejściem wyswatanie jej z Izo, który zalecał się do mojej przyjaciółki mogło być niemożliwe. Dwa puszące się pawie w jednym domu oznaczałby za dużo kolorowych piór na zbyt małej przestrzeni.
-Wow, Tomoko, z takim nastawieniem jak twoje wcale się nie dziwie, że z naszej żeńskiej części grupy to ja jestem szczęśliwą mężatką.- powiedziałam, a Tomoko zmrużyła oczy.
-Tylko dlatego, że poznałaś Gaare wcześniej ode mnie. W innym przypadku na pewno to ja byłabym teraz panią Sabaku.- przysięgam, że nie miałam tego w planach, ale wymsknął mi się bezczelny śmiech.
-No cóż, znam mojego męża trochę lepiej i wiem, że jedyną szansę jaką byś miała, to kilku razowe rozłożenie przed nim nóg. I tyle. A teraz musimy się pospieszyć. Za chwilę zaczynają się ćwiczenia.

            Kiedy szliśmy do budynku naszego wydziału, ktoś nagle złapał mnie za ramię. Spięłam się.
-Przepraszam, że ci wystraszyłem. Powinienem krzyknąć.- oniemiałam, kiedy poznałam głos Gaary.
            Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam jego uśmiechniętą twarz. Od razu zarzuciłam mu dłonie na szyję i przyciągnęłam do pocałunku. Dopiero po chwili zreflektowałam się, że: po pierwsze Gaara powinien być w Kioto na wykładach. Po drugie, gapiło się na nas pół dziedzińca.
-Co tu robisz?! Miałeś wracać za trzy dni.- powiedziałam, a potem złapałam Gaare za rękę.
-Wykładowca, który miał wygłaszać przemówienia nieziemsko się rozchorował. Odwołali nam wykłady z tych dni. Kto chciał mógł zostać. Kto wolał wracać, mógł to zrobić. Dla mnie było logiczne, że skoro mogłem być w domu szybciej, skorzystałem.- ścisnął moją rękę bardzo mocno, a potem dał mi buziaka w czoło.
-Cieszę się z dokonanego wyboru. Przy okazji przekazałam już moim znajomym z grupy, że organizujemy przyjęcie z okazji przeprowadzki, tak więc musimy jak najszybciej przenieść rzeczy, wyposażyć dom do końca...
-Ochrzcić go.- powiedział mój mąż, a ja zarumieniłam się.
-Tak, to najważniejszy punkt... Rany, jakoś odechciało mi się iść na zajęcia.- mruknęłam, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że Gaara jest już w Tokio.
-Idziesz i bez dyskusji. Jak masz zostać najlepszą panią prawnik w kraju uciekając z lekcji?- na uwagę Gaary sapnęłam niezadowolona.- Idź. Wrócę do domu. Muszę się trochę przespać, zjeść coś. Dojść do siebie. Na szczęście mam teraz kilka dni wolnego. Także będę miał czas na zajęcie się tobą, o to się nie martw.
-O to, to ja się nie martwię. Przynajmniej masz czas, żeby spakować rzeczy do przeprowadzki, a ja mam od tego święty spokój. Teraz twoja kolej trochę pomarudzić gdzie co należy upchnąć.- poklepałam Gaare po ramieniu.
-Kochanie, na pewno chcesz iść na ten wykład? Może lepiej będzie jeśli jednak razem wrócimy do domu? Zrobiłabyś mężowi pyszny obiad, a potem moglibyśmy się poprzytulać...- Gaara zaczął wyliczać na palcach, ja z kolei zaczęłam się śmiać.
-Nie, kochanie. Muszę przecież zostać najlepszą panią prawnik w Japonii. Do zobaczenia w domu.- powiedziałam, dałam Gaarze buziaka, a potem razem ze znajomymi ze studiów poszłam do budynku uniwersytetu, pomimo tego, że już od samego pocałunku Gaary zaczęło mnie nosić i miałam ochotę wrócić z nim do domu.

            Wskazówki zegarków przesuwały się zdecydowanie za wolno. Gaara był w domu. Trzy dni wcześniej, a ja musiałam siedzieć na tych pieprzonych wykładach i słuchać głupiego gadania wykładowców, chociaż nie mogłam się na nim skupić.
-Widzę, że powrót męża bardzo cię nakręcił, co?- Junzo dźgnął mnie łokciem w bok, a ja uśmiechnęłam się do niego.
-Spójrz na niego przy najbliższej okazji i zastanów się jak może być inaczej.- powiedziałam, a mój kumpel z grupy wytknął mi język.
            Był to mój ostatni wykład i przyznam szczerze, nigdy pół godziny nie było taką męczarnią. Kiedy tylko wykładowca ogłosił koniec zajęć szybkim krokiem podeszłam do Saki, pożegnałam się z nią, a potem pognałam do auta.

            Kiedy weszłam do domu Gaara siedział na kanapie i czytał jakąś książkę. Kiedy mnie zobaczył niemal od razu ją odłożył i wstał.
-Wyglądasz jakbyś miała mi coś ważnego do zakomunikowania.- podeszłam do niego i zarzuciłam mu ręce na szyję. Dałam mu słodkiego buziaka.
-Po prostu cieszę się, że cię widzę.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Spakowałem część rzeczy do kartonów. Myślę, że wieczorem będziemy w stanie podrzucić je do naszego nowego domu. Pokój jest już prawie pusty. Jakim cudem zrobiłaś to w tak krótkim czasie?- zapytał.
-Saki i Sas mi pomagali. Itachi też miał swój wkład. Uwierz, że bez ciebie miałam aż za dużo czasu wolnego... W sumie możemy zawieźć tam te rzeczy już teraz. Później będzie mniej do przeprowadzania.- wzruszyłam ramionami, a Gaara się zaśmiał.
-Dobrze. Zaczekaj tylko na mnie. Zniosę te pudła na dół.

            Gaara spakował prawie wszystkie swoje rzeczy. Kiedy na każdym zakręcie coś gruchotało w którymś kartonie on zaczynał się śmiać.
-Nie chce mi się wierzyć, że tak naprawdę za kilka tygodni będziemy już mieszkać na swoim. Sprawdziłaś już cały sprzęt i umeblowanie?
-Tak. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Teraz zostało nam tylko kupić ostatnie rzeczy i państwo Sabaku zmieniają lokal.- westchnęłam, kiedy zajechaliśmy na naszą posesję.
            Dom był jednopiętrowy, bardzo przestronny. Miał trzy łazienki, przestronną kuchnię z jadalnią, siedem sypialni i dwa pomieszczenia gabinetowe, duży salon oraz garaż na dwa samochody. Pamiętam, że kiedy pojechaliśmy do niego z Gaarą po raz pierwszy nie miałam pojęcia o tym, że dom jest tak ogromny. I byłam jednocześnie przerażona samą perspektywą urządzania go. Jednak teraz, kiedy wszystko było już dopięte na ostatni guzik, cieszyłam się tym, że w końcu możemy w nim zamieszkać.

            Gaara z hukiem rzucił kartony na podłogę w korytarzu, a potem sięgnął do włącznika światła.
            W całym domu nadal pachniało świeżą farbą, a taśmy w rogach ścian oraz przy listwach jasno świadczyły o tym, że póki co nikt w nim jeszcze nie mieszka. To samo tyczyło się goło wiszącej żarówki na przedpokoju.
-Home sweet home.- powiedziałam, a Gaara zaczął się śmiać. Stanęłam na palcach i wplotłam mu palce we włosy, a potem namiętnie pocałowałam. Oparł mnie o drzwi wejściowe i naparł na mnie całym ciężarem ciała.
            Kiedy się od siebie oderwaliśmy, dyszeliśmy.
-Mówiłeś, że trzeba ochrzcić dom, prawda?- powiedziałam zaczepnie.
-Drugi raz nie musisz powtarzać.- mruknął, a potem objął mnie ramionami i zaniósł do salonu, gdzie nasze nowe meble tylko czekały, aż odpakujemy je z folii.



Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Przyznam szczerze, że nie sądziłam, że blog nadal zdobywa nowych czytelników, co sprawia mi niesamowitą radość. To właśnie Wy, drodzy czytelnicy, dajecie mi pozytywnego kopa na dalsze pisanie opowiadań, za co bardzo Wam dziękuję.
Po pierwsze, Dominika. Przepraszam, że musiałaś czekać na nowy rozdział taki kawał czasu, niestety pogodzenie obowiązków życia codziennego z pisaniem w praktyce jest bardzo ciężkie, zwłaszcza teraz kiedy połączenie studia+praca+rodzina okazuje się niezłym wyzwaniem. Obiecuję, że w ciągu kilku kolejnych dni postaram się dodać kolejny rozdział, jeśli nie, znów zacznę dodawać przerywniki w formie opowiadania, którego trzy rozdziały już kiedyś w takiej własnie formie pojawiły się na blogu.
Po drugie, Magda. Witam nową czytelniczkę w gronie :) Co do Twojej wiadomości już sprostowuję. Nigdy nie byłam w Japonii, choć muszę przyznać, że od ponad dziesięciu lat to moje największe marzenie. Mam kilku przyjaciół z Azji, w tym właśnie jednego Japończyka. Dzięki niemu znam choć te podstawy japońskiej kultury, które - muszę przyznać- zszokowały mnie. Tutaj jest tylko część tego, co w Japonii uchodzi za normalne, a u nas byłoby uznane, za coś... Porąbanego (choć to i tak mało powiedziane) :P Ponoć co kraj to obyczaj. Opisując wiele miejsc korzystałam po prostu z przewodników lub Google Maps (wbrew mojej wcześniejszej niechęci do tego programu okazał się bardzo przydatny ;)). Pomogły mi również niektóre blogi podróżnicze wielu osób, ponieważ o istnieniu niektórych cudów Japonii nie miałam nawet pojęcia, a dzięki właśnie takim stronom dowiadywałam się o wielu miejscach, mogłam je odnaleźć w internecie i poczytać jakieś ciekawostki (jak choćby kamienie miłości znajdujące się w Kioto i Kiyomizu- Dera, czy magiczne źródełka). Kiedy planuję pisanie staram się odnaleźć o miejscu czy rzeczy, o której chcę pisać jak najwięcej informacji, aby później jak najdokładniej opisać to w opowiadaniu, tak, aby czytelnik dosłownie mógł zobaczyć to oczami wyobraźni. Mam nadzieję, że moja odpowiedź jest satysfakcjonująca. ;)

Pozdrawiam
Sara

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8