Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 76

Kiedy wróciłyśmy do domu Sakura zrobiła dokładnie to, o co ją prosiłam, choć widziałam, że nie czuje się komfortowo z tym, że musi kłamać. Ja z kolei po uspokojeniu wujków i wmuszeniu w siebie malutkiej porcji obiadu wróciłam do swojego pokoju, żeby odpoczywać. Położyłam się na łóżku i zaczęłam wpatrywać w sufit. Byłam otępiała całym tym dniem. Odruchowo położyłam dłoń na brzuchu, a potem po prostu się popłakałam.
            Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że wbrew zapewnieniom moim i Gaary naprawdę zmalujemy dziecko. Nie spodziewałam się tego, że nastąpi to tak szybko, ani tym bardziej że dowiem się o tym w takich okolicznościach. Wiele razy wizualizowałam sobie ten moment, i wyobrażałam sobie, że jesteśmy z Gaarą sami, a ja po prostu mówię mu, że jestem w ciąży. W moich wyobrażeniach byłam jednak starsza, miałam stałą pracę, a mój mąż nie czekał na wyrok w jakimś okropnym areszcie. Ja z kolei wbrew temu jak twarda byłam w szpitalu, teraz miałam zupełny mętlik w głowie. Chciałam ratować mojego męża, tego byłam pewna. Nie miałam jednak pojęcia co powinnam zrobić. Gdzie zacząć, od czego. Wszystkie kierowane rozprawy na studiach były perfekcyjne. Były dowody, alibi lub jego brak, opis sytuacji od A do Z. Teraz jedyną rzeczą o jakiej istnieniu wiedziałam była jakaś cholerna taśma, na której zostało nagrane to, jak mój mąż dobiera się do jakiejś dziewczyny, a potem...
            Mój telefon rozdzwonił się, a ja wyrwana z głębokiego zamyślenia krzyknęłam i aż podskoczyłam na łóżku. Na moim ekranie pojawiło się imię Ryu, a ja lekko zawstydzona tym, jak go ostatnio potraktowałam, bałam się odebrać. Jednak kiedy zadzwonił drugi raz, domyśliłam się, że to coś pilnego.
-Sara Sabaku, słucham.- powiedziałam oficjalnym tonem.
-Sara, hej, tu Naoki. Słuchaj, moglibyśmy spotkać się jak najszybciej? Mam dla ciebie wiadomości od Gaary.- ścisnęło mnie w gardle na wspomnienie rozmowy w areszcie, kiedy Gaara wspomniał coś o rozwodzie.
-Jeśli to dokumenty rozwodowe, to wywal je do śmieci i powiedz temu samolubowi, że nic nie podpiszę, choćby miał mnie spalić na stosie.- warknęłam.- Widziałam się z nim wczoraj, Naoki i sądzę, że nie powiesz mi nic więcej, czego mój mąż mi nie powiedział.
-Sara, wiem, że to dla ciebie trudny czas, ale może lepiej rozważ to, że Gaara może...
-Naoki, posłuchaj mnie. Moja odpowiedź brzmi nie. Ryu doskonale wie co wam obiecałam, jeśli nie wyciągniecie Gaary z więzienia. A uwierz, że kto, jak kto, ale ja umiem być bardzo, bardzo słowna. Zamiast przygotowywać dokumenty na mój rozwód, zajmij się lepiej szukaniem dowodów na niewinność mojego męża.
-Sara, nie ma ich. Nie ma dowodów, które świadczyłyby o jego niewinności. Nie chcę kłamać, ale sytuacja jest bardziej niż beznadziejna. Próbowaliśmy cokolwiek znaleźć, ale wszystko jednoznacznie wskazuje na Gaare. Nie wyczaruję sobie materiałów od tak.- ton Naokiego był wzburzony.
-W takim razie lepiej naucz się szukać, bo kiepsko widzę twoją karierę w prawie. A teraz przepraszam, ale lekarz zalecił mi długi odpoczynek i całą listę leków, żebym nie skończyła w wariatkowie. Ty i Ryu kontaktujcie się ze mną tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy będziecie mieli dobre wiadomości.- warknęłam, a potem się rozłączyłam.
            Kiedy leżałam na łóżku, do mojego pokoju ktoś zapukał.
-Sara, masz gościa.- ciocia miała niespokojny ton.
-Jeśli to Naoki to nie mam ochoty go widzieć...
-Sara, to ja.- odwróciłam się w stronę drzwi tak szybko, że wszystko podeszło mi do gardła.
-Marie.- wydukałam, a potem odwróciłam się w jej stronę. Ciocia cicho wyszła z mojego pokoju, Marie z kolei usiadła po lewej stronie łóżka, które, kiedy mieszkaliśmy z wujkami, zajmował Gaara. Nie odzywałyśmy się do siebie, ale kiedy spojrzałam na nią, łzy same popłynęły z moich oczu.
            Marie nic nie powiedziała. Po prostu przysunęła się do mnie i objęła ramieniem. Ja z kolei drżałam i miałam ochotę krzyczeć na cały głos.
-Ciii, malutka. Uspokój się.- Marie pogładziła mnie po włosach.- Wiem, że rozmawiałaś z Naokim. Wiem, że Gaara chce się rozwieść, a ty nie chcesz się na to zgodzić.
-Nie rozwiodę się z nim. Nawet mnie do tego nie namawiaj.- krzyknęłam na nią, a potem odsunęłam jak szalona.
-Nie będę cię do tego namawiać. Kochasz Gaare i wiem, że tego nie zrobisz. Będziesz na niego czekać, nawet jeśli oznacza to rozłąkę na wiele lat.- pogładziła mnie po policzku.
-Marie, ja muszę mu pomóc. Muszę go wyciągnąć z tego bagna i znaleźć dowody na jego niewinność.- powiedziałam twardo.
-Jak chcesz to zrobić? Naoki mówi, że jedynym, w dodatku bardzo obciążającym dowodem, jest taśma z nagrania z tyłu klubu. Nie ma nic innego. Gaara za sześć tygodni ma mieć rozprawę. Nie masz za wiele czasu.- drgnęłam, kiedy Marie to powiedziała.
-W takim razie muszę coś zrobić. Muszę zanim...- ugryzłam się w język, zanim powiedziałam "ciąża zacznie być widoczna".
-Zanim co? Zanim Gaara postanowi sam przyznać się do winy, albo ty skończysz w wariatkowie? Widzisz jak wyglądasz? Od czasu jak byłaś u Gaary jest przybity bardziej niż wcześniej. Widział, do jakiego stanu cię doprowadził. Powinnaś pomyśleć o sobie.
-Mam iść do SPA i relaksować się przy masażach w momencie, kiedy mój mąż jest oskarżony o coś, czego nie zrobił?!- zerwałam się na równe nogi, kiedy Marie to powiedziała. Od razu poczułam, jak wszystko podchodzi mi do gardła, ale wstrzymałam oddech i poczekałam, aż żołądek się uspokoi.
-Sara, powinnaś pomyśleć o sobie. Wyglądasz fatalnie. Schudłaś, jesteś blada. Wiem, że chcesz pomóc Gaarze, ale skoro żadne z nas nie dało rady znaleźć jakichkolwiek innych śladów, które wskazywałyby na jego niewinność, to jak ty chcesz to zrobić? Ja też nie wierzę, że Gaara to zrobił. On po prostu nie byłby w stanie tak skrzywdzić kobiety, a przede wszystkim nie mógłby skrzywdzić ciebie, ale moje słowa i twoje zapewnienia nie wystarczą. Musimy mieć konkretne dowody.
-I ja je zdobędę, Marie! Nie wiem jak, ale zejdę do piekła jeśli będę musiała to zrobić! Chodzi o nasze szczęście! O całe życie jakie mamy przed sobą. Ktoś chce nam to odebrać, a ja na to nie pozwolę.- czułam, że w moich oczach dosłownie palił się ogień i Marie uśmiechnęła się, kiedy to zobaczyła.
-Wiedziałam, że nie pozwolisz, żeby odebrali ci męża. Widzę jednak, że kosztuje cię to dużo nerwów. Naprawdę przez kilka najbliższych dni powinnaś odpoczywać i pozbierać myśli.
-Marie, nie mam tyle czasu. Jeśli chcę zacząć akcję ratowania Gaary, muszę zacząć już teraz.- powiedziałam. Poczułam ciągnięcie w podbrzuszu, więc głęboko odetchnęłam.
-Skąd ten pośpiech? Przecież masz sześć tygodni. Wiem, że to wbrew pozorom bardzo mało, ale ty też musisz odpocząć. Jeśli już wpadniesz na coś, rozwikłasz to bardzo szybko. Znam cię. Dlatego nie rozumiem, dlaczego...
-Jestem w ciąży, Marie.- powiedziałam to. Drugi raz powiedziałam to głośno, a im częściej to robiłam, coraz bardziej w to wierzyłam.
            Marie usiadła sztywno i zaczęła mi się badawczo przyglądać.
-Jak to jesteś... Czy ty i Gaara nie mówiliście przypadkiem, że nie planujecie dzieci przez najbliższe kilka lat?
-Jedno słowo: Londyn. Zaszłam w ciążę będąc u Gaary w Londynie. Zupełnie zapomniałam o tym, że nie biorę pigułek, że Gaara jest tak przyzwyczajony do tego, że nie korzystamy z prezerwatyw, że nawet ich nie miał... Tydzień seksu po roku abstynencji był bardzo... Wyczerpujący. Oto jego efekt. Przed chwilą wróciłam od lekarza. To siódmy lub ósmy tydzień. Skoro do rozprawy zostało sześć tygodni, na sali sądowej mój brzuch będzie już widoczny. Muszę znaleźć dowody już teraz, inaczej mój stan zacznie być... Dostrzegalny, a to bardzo utrudni sprawę.
-Sara, w takim wypadku nie wiem, czy w ogóle powinnaś szukać. Jeśli okaże się, że to coś niebezpiecznego i możesz narazić siebie i dziecko?- kiedy Marie to powiedziała, położyłam dłoń na brzuchu, a dziewczyna się uśmiechnęła.
-Nie zrobię niczego, co mogłoby narazić maleństwo na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Obiecałam Sakurze, że jeśli sprawy zajdą za daleko, powiem o wszystkim i wtedy poproszę o pomoc. Jednak dopóki moja ciąża nie będzie widoczna, proszę cię o dyskrecję. Wiesz ty i Sakura i nikt więcej. Błagam Marie. Ja muszę uratować Gaare. Dla siebie, dla niego, ale przede wszystkim dla dziecka, które w sobie noszę. Wiem jak wygląda życie bez miłości rodziców. Ty też wiesz jak to jest, kiedy nie masz przy sobie jednego z nich. Nie chcę aby moje dziecko musiało tak żyć i wstydzić się za ojca, który zostanie skazany za niewinność. Pragnę, żeby wychowywało się w domu, gdzie jego ojciec i ja damy mu tyle miłości i ciepła ile jesteśmy w stanie oraz postaramy się wychować go na dobrego człowieka.- po moich słowach Marie się popłakała.
-Sara, nadal ty i Gaara mnie zaskakujecie. Ty w niego nie wątpisz, a wierzysz. I ta wiara daje ci siłę.
-Kocham go. To daje mi siłę. Gaara zaakceptował mnie ze wszystkimi moimi wadami i przeszłością, która bardzo odbiła się na teraźniejszości, ale to dzięki niemu teraz jestem tą Sarą. Mój mąż nie byłby w stanie zrobić tego, o co został oskarżony.
-Hm, a myślisz, że nie był napalony aż tak bardzo? W sensie, skoro jesteś w ciąży, to pewnie czujesz się źle i może...
-Marie, godzinę przed wyjściem wyżył się naprawdę bardzo ostro na łóżku w naszej sypialni. I uwierz mi, że raczej nie miałam nic przeciwko, kiedy brał mnie od tyłu.- powiedziałam, a Marie zaczęła się śmiać.- Nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Nie miałam żadnych objawów, albo raczej nie miałam takich objawów, jakie są typowe. Jeśli chodzi o seks to chciałam go cztery razy częściej niż normalnie. Marie, wiem, że mój mąż nie jest typem mężczyzny, który zrobiłby coś takiego. Ma bujną przeszłość, ale ma też zasady. Obiecuję ci, że postaram się znaleźć dowody, ale muszę cię prosić o dyskrecję. Nie chcę, żeby Naoki i Ryu wiedzieli. Wiesz ty i Sakura i tak ma zostać.
-Sara, przysięgnij, że naprawdę jeśli to wszystko zabrnie za daleko wycofasz się. Masz teraz najważniejszą rolę w życiu. Zostaniesz mamą. To... To takie... Kiedy poznałam ciebie i Gaare, byłaś jeszcze nastolatką. Minęło kilka lat i teraz nagle będziesz mamą. Ty i Gaara będziecie rodzicami. My się zaprzyjaźniłyśmy.
-To szaleństwo, wiem. Ale gdyby nie ty, Gaara i ja dawno byśmy się rozwiedli. A tak przeżyliśmy naprawdę cudowny czas w Londynie, no i mamy też niezłą pamiątkę.- wskazałam palcem na mój brzuch, a Marie zaczęła się głośno śmiać.
-Sara, wróćmy do teraźniejszości. Musimy obmyślić coś, żebyś dostała dowody. Naoki, Ryu i ja nie jesteśmy mile widziani w klubie, w którym rzekomo doszło do gwałtu na tej dziewczynie. Inne kelnerki były bardzo nieufne w stosunku do nas i nie chciały odpowiadać na nasze pytania. Twierdziły jak jeden mąż, że nic nie widziały.- wtedy zaświtała mi lampka w głowie.
-Marie, klub! To tam zacznę!- zerwałam się na równe nogi i zaczęłam chodzić po pokoju. Mój mózg zaczął pracować na niebezpiecznie szybkich obrotach.
-Nie możesz tam wejść nieupoważniona i zacząć zadawać niewygodne pytania. Po pierwsze grozi ci za to areszt, po drugie nie licz na to, że ktokolwiek będzie chciał z tobą współpracować.
-Z Sarą Sabaku, żoną oskarżonego, na pewno nie.- powiedziałam.
-Więc jak chcesz się tam dostać? Co szalonego planujesz zrobić, żeby wejść w to zamknięte towarzystwo i zdobywać informację o ile ktoś będzie chciał coś powiedzieć?
-Daj mi czas do jutra. Obiecuję ci, że wszystko ci powiem. I przy okazji, czy masz jakieś znajomości, dzięki którym załatwisz mi podsłuch lub cokolwiek takiego?- Marie zrobiła wielkie oczy.
-Sara, jeśli nie daj Boże ktoś się dowie, że nagrywałaś rozmowy bez zgody, możesz trafić za kratki, sama dobrze o tym wiesz.
-Nie obchodzi mnie to, że mogę trafić za kratki. Potrzebuję czegoś, dzięki czemu będę mogła zbierać materiał dowodowy. Nie wyciągnę telefonu i nie nagram wszystkiego dyktafonem. Nie mogę również poprosić Itachiego ani Saia, bo zaczną zadawać niewygodne pytania.
-Już sam fakt tego, że będziesz gdzieś wychodzić po nocach czy o innych porach będzie wystarczająco podejrzany.
-W takim razie zamieszkam u ciebie. Albo powiesz, że mieszkam u ciebie. Taka będzie oficjalna wersja.- wzruszyłam ramionami.
-Mam dziwne wrażenie, że musiałaś nieźle kręcić rodzicom, kiedy byłaś nastolatką. Kłamanie i wymyślanie historyjek idzie ci jak po maśle. Mam w takim razie inne pytanie. Oficjalna wersja będzie taka, że mieszkasz u mnie. Jak będzie wyglądać nieoficjalna?
-Wynajmę motel gdzieś blisko klubu i będę stamtąd miała swoje biuro dowodzenia.
-Sara, przesadzasz. Pamiętaj, że tu już nie chodzi tylko o ciebie. Jesteś w ciąży. W dodatku w takim trymestrze, gdzie ciąże uznaje się za zagrożoną. Co będzie, jeśli nagle źle się poczujesz? Albo nie daj Boże twoje ciało nie wytrzyma procesu tworzenia nowego życia i coś stanie się i tobie i małej fasolce w twoim brzuchu?
-Marie, nie narażę się świadomie na to, że stracę dziecko. Umiem wyczuć swoje ciało. Od wielu lat trenuję i wiem, kiedy coś jest z nim nie tak. Gdyby nie nerwy, czułabym się naprawdę dobrze. Obiecuję, że doprowadzę się do porządku, bo wiem, że muszę. Jeśli coś mnie przerośnie, wycofam się, ale postaram się zdobyć tyle dowodów ile jestem w stanie. Zaufaj mi i pozwól działać. Mam niewiele czasu.- spojrzałam na Marie oczami jasnymi jak dwa kawałki szkła.
-O matko! No dobrze! Obiecuję, że pozwolę ci zbierać dowody, ale ukatrupię cię, jeśli przesadzisz!!! Nigdy nie wytłumaczę się Gaarze z tego, że jego żonę i dziecko dotknęło coś złego, bo ja zgodziłam się pomóc ci w tym szalonym pomyśle. Ja nawet nie będę w stanie spojrzeć mu przez to w oczy!- Marie chodziła po pokoju, a ja pierwszy raz od kilku dni głośno się zaśmiałam.- To nie jest śmieszne!!!
-Widzę, że ciocia Marie już czuje się odpowiedzialna, za nowego członka rodziny Sabaku, chociaż wie o nim od jakiś trzydziestu minut.- powiedziałam, a potem już odruchowo położyłam dłoń na brzuchu.
-Lepiej nie rób tego przy swojej rodzinie, bo na pewno szybko dowiedzą się o niespodziance jaką szykujesz na przyszły rok.
-To chyba taki odruch. Co do twoich obaw, Marie obiecuję, że zachowam się odpowiedzialnie. W końcu niedługo zostanę matką. Poza tym pomyśl o moim mężu. Na pewno z wielką przyjemnością będzie wstawał w nocy do dziecka, karmił, przewijał.
-Sara, wiem, że chcesz zacząć się śmiać, że pewnie z dwojga do wyboru, wolałby siedzieć w ciupie, ale uwierz, że na pewno nie. Kilka razy rozmawialiśmy o tym w większym gronie. Kiedy tylko Ryu rzucał aluzjami, Gaara zawsze zaprzeczał, ale mówił, że chce mieć z tobą dzieci. Zawsze zaznaczał, że będziesz świetną matką, a on postara się być dobrym ojcem. Nie wiem, jak wyglądała wasza przeszłość, ale wasze marzenia są te same: Dać sobie i dzieciom tyle miłości ile jesteście w stanie. Gaara, kiedy tylko dowie się, że zostanie ojcem, oszaleje z radości.
-Dlatego musi dowiedzieć się o tym, kiedy zostanie oczyszczony z zarzutów. Nie chcę, aby kolejne lata życia spędził z dala od nas. Nie chcę, żeby widywał dziecko raz w tygodniu na kilkunastominutowym spotkaniu. Właśnie dlatego Marie, proszę cię o pomoc i jednocześnie dyskrecję. Potrzebuję kilku tygodni. Jeśli nie znajdę nic do rozprawy, poddam się...- spojrzałam na swoje dłonie, które w ciągu kilku dni głodówki zrobiły się blade, a żyły pod skórą widoczne. Moja obrączka, zwykle idealnie dopasowana, teraz luźno przesuwała się na palcu.
-Sara, zrobię co w mojej mocy. Obiecuję, że będę na bieżąco podsyłać ci informację, jakie Naoki, Ryu i ja będziemy zdobywać. Nawet jeśli nie będzie to nic wartościowego...
-Marie, wszystko będzie dla mnie wartościowe. Proszę cię również o to, abyś odwodziła Naokiego od przychodzenia do mnie z pozwem tak długo, jak to możliwe. Powiedz im, że wyjechałam na jakiś czas z miasta. Nie mogą wiedzieć, że będę zbierać dowody za ich plecami. Zabrzmi to strasznie, ale nie mam do nich zaufania po tym, jak spuścili Gaare z oczu w klubie.- powiedziałam słabym głosem, a potem zaczęłam nerwowo skubać skórki przy paznokciach.
-Sara, rozumiem cię. Obiecuję, że nic im nie powiem i pomogę ci na tyle, na ile jestem w stanie. Jeśli jest choć maleńka szansa na to, że Gaarze da się pomóc, chcę to zrobić. To dzięki wam znów uwierzyłam w miłość. Czas spłacić dług wobec was.- Marie położyła mi dłoń na ramieniu.
-Dopóki istnieje szansa, będę walczyć. Do ostatniej chwili. Przysięgam.
-Dobra Sabaku, czas przekuć te twoje przysięgi w plan. Pamiętaj, że Gaara ma coraz mniej czasu.- Marie wyjęła telefon, a ja zacisnęłam palce na koszulce i poczułam jak w moim sercu pali się malutki płomyk, który od czasu zamknięcia Gaary w areszcie, zupełnie ze mnie uleciał.
                Pierwszy raz od kilku dni poczułam nadzieję na to, że jest jeszcze szansa, aby wszystko skończyło się dobrze. I z tą myślą zaczęłam zastanawiać się nad planem ratowania mojego męża.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8