Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 61

Następnego dnia Gaara w końcu zabrał mnie do buddyjskiej świątyni Kiyomizu-dera, którą planował odwiedzić dzień wcześniej. Rzeczywiście taras widokowy zrobił na mnie ogromne wrażenie, jednak samo przepychanie się przez ludzi już mniej. Gaara pociągnął mnie za rękę do wspólnego zdjęcia.
-Nie żartuj, że stałeś się fanem selfie.- powiedziałam, kiedy Gaara pstryknął nam zdjęcie z ręki.
-Boję się kogokolwiek poprosić o zrobienie nam zdjęcia. Poza tym to na pamiątkę, a nie do chwalenia się innym. Teraz zapraszam cię do spróbowania magicznej wody.- Gaara zaczął kierować się w stronę wyjścia z tarasu, ja szłam tuż za nim.
-Magicznej wody? Czy przypadkiem w Tokio nie mówimy na to sake?- zapytałam, kiedy schodziliśmy schodami na parter.
-Nie. Mówię o prawdziwej magicznej wodzie. Ta świątynia została zbudowana przy ujściu wodospadu. Legenda głosi, że mnich, który ową świątynię założył miał wizję, w której kazano mu odnaleźć źródło czystej wody. Z tej góry wypływa wodospad, a z niego rozgałęziają się trzy źródła. Symbolizują po kolei długowieczność, sukcesy w pracy lub nauce oraz szczęście w miłości. Aby zapewnić sobie powodzenie w którejś z tych dziedzin, należy zaczerpnąć wody i napić się jej. Przy okazji wolno napić się tylko z jednego źródełka, żeby nie wyjść na chciwego.
-Skąd ty to wszystko wiesz? Mam wrażenie, że na wycieczkę poszłam z doświadczonym przewodnikiem, a nie z własnym mężem.
-Bo sam dowiedziałem się tego właśnie od przewodnika. Mówiłem ci, że razem z kolegami ze Stanów zwiedzaliśmy Kioto. To właśnie przewodnik pokazał nam te niesamowite miejsca. Wstyd się przyznać, ale właśnie dlatego nie dzwoniłem do ciebie przez dwa dni. Sam byłem zajęty zwiedzaniem.- potknęłam się na schodku i wpadłam na Gaare.- Zemsta? Chcesz mnie zepchnąć ze schodów w ramach kary?
-Za co mam się mścić? Oszalałeś, że będę się wkurzać o to, że będąc w nowym mieście wybrałeś się na zwiedzanie. Cieszę się, że zobaczyłeś coś nowego. Od dwóch lat jesteś tak pochłonięty nauką, że musiałeś zrezygnować z zespołu, który uwielbiałeś i poświęcasz się głównie studiowaniu. Co prawda uważam, że Japonia jest trochę ześwirowana aż za bardzo na punkcie edukacji, ale to pewnie dlatego, że w Ameryce miałam dużo więcej luzu... Odbiegam od tematu... Chodźmy do tych źródełek. Nawet jeśli podchodzę sceptycznie do ich abrakadabrowych zdolności od tego biegania po schodach zrobiłam się trochę spragniona.

            Aby napić się wody, musieliśmy czekać ponad pół godziny, ponieważ kolejka była trochę długa. Jednak cały czas rozmawialiśmy ze sobą i śmialiśmy się.
-Który strumyk wybierzesz?- zapytałam zaczepnie.
-Szczęście w miłości. Długowieczność mi niepotrzebna, a jeśli będę odnosił większe sukcesy w nauce niż teraz, zaczną uważać mnie za mutanta.- zaśmiałam się, kiedy Gaara to powiedział.
-Szkoda, że nie ma tu źródełka skromności, na pewno zachęcałabym cię, żebyś to właśnie z niego skorzystał. A nie boisz się, że jeszcze większe szczęście w miłości poskutkuje tym, że nawinie się jakaś bardziej ześwirowana na twoim punkcie dziewczyna, z którą postanowisz się związać?
-Mam już żonę, więcej nie jest mi potrzebnych. Gdybym chciał mieć swój harem, przeszedłbym na inną wiarę. Jedna żona to wystarczający kłopot.- szczypnęłam Gaare w bok, a on aż się skręcił.- Widzisz, właśnie o tym mówię.
-Nie dokuczaj. Może jeśli ja również napiję się z tego szczęścia w miłości będziesz milszy.- burknęłam, a Gaara przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło.
-Już się nie dąsaj. Chyba ciągle chodzi mi po głowie ten głupi Naoki i ten jego komentarz skierowany w twoją stronę. Dlatego jestem uszczypliwy.
-Naoki może gadać co chce. Puszczam jego komentarze mimo uszu.- wzruszyłam ramionami, a wtedy przyszła moja kolej napicia się ze źródła. Na barierce każde źródło było podpisane. Od razu sięgnęłam do tego oznaczonego jako szczęście w miłości i kiedy kubeczek się napełnił, wypiłam wodę.
            Była lodowata, ale miała niesamowicie przyjemny posmak. Nigdy nie mogłam uwierzyć, kiedy ludzie mówili, że nie czują smaku wody. Ta była lekko słona, ale jednocześnie... Czysta. Niesamowicie gasiła pragnienie.
-Patrząc na twoją minę chyba serio jest magiczna.- Gaara wziął ode mnie kubeczek i podstawił pod źródełko.
-Powiem ci, że jeśli nasza miłość będzie miała smak, jaki w niej poczułam, rzeczywiście możemy być bardzo szczęśliwi.- powiedziałam spokojnie, a potem dałam Gaarze w spokoju napić się wody.

            Po odwiedzinach w magicznych źródełkach, Gaara zabrał mnie do jednej z przybocznych świątyń. Nie było w niej zbyt wiele osób, ale ci, którzy się w niej znajdowali, gorąco i żarliwie modlili się do bóstwa, które się w owej świątyni znajdowało.
-To Jishu-jinja, *świątynia poświęcona bóstwu miłości. Ten posąg to Ōkuninushi no Mikoto. Jest patronem małżeństw. Uznałem, że dobrze będzie się do niego pomodlić.- Gaara podszedł do jednego z wolnych dzwonków, a potem mocno za niego pociągnął. Rozległ się głuchy dźwięk. Gaara zaklaskał kilka razy, a potem zaczął się modlić. Stanęłam obok niego i zrobiłam to samo. 
            Kiedy wyszliśmy ze świątyni, udaliśmy się w stronę ulicy, gdzie turyści mogli kupić sobie różne talizmany i pamiątki. Szliśmy za ręce i ciekawie rozglądaliśmy się wokół siebie. Kiedy na jednej z chust zwisającej z okna straganu przeczytałam informację, że można w nim kupić talizmany, zaczęłam ciągnąć tam Gaare.
-Chodź! Kupię coś Sakurze, żeby Sasuke w końcu przestał być dupkiem.- Gaara zaczął się śmiać.
-Musiałabyś kupić jej tego tyle, żeby obkleiła sobie nimi ścianę. Poza tym boję się, że zaraz znajdziesz jakiś talizman podpisany czymś w rodzaju posłuszny mąż i będę miał przechlapane już do końca życia.- tym razem ja się zaśmiałam.
-Nie daj się prosić! No chodź! Chodź, chodź, choooo... Aaaa!!!- wrzasnęłam, kiedy potknęłam się o niski kamień stojący centralnie na samym środku chodnika. W ostatniej chwili udało mi się wystawić przed siebie dłonie, jednak jedna moja noga została na kamieniu, druga spoczywała obok w dość dużym rozkroku. Podejrzewałam, że osoba przyglądająca się z boku musiała mieć skojarzenie z rozjechaną na jezdni żabą.
-Sara! Wszystko dobrze?!- Gaara klęknął obok mnie i złapał mnie za ramię.
-Błagam, powiedz że widziało to niewiele osób.- czułam, że jestem czerwona jak zachodzące słońce.
-Tylko straganiarze. Nie ma tu turystów. Ważniejsze, czy nic ci się nie stało?- kiedy stanęłam na nogi Gaara zaczął mnie oglądać. Ja z kolei otrzepywałam dłonie z paprochów i piasku.- Co za kretyn postawił kamień na samym środku chodnika. Chociaż muszę przyznać sama przed sobą, że trzeba być jeszcze większym kretynem, żeby go nie zauważyć.
-No, no panienko. Miłość uderzy w ciebie jak grom z jasnego nieba!- jeden ze sklepikarzy, który na pewno widział całe zajście wyszedł ze swojego kramu i podszedł do nas.
-Dobrze, że wizyta u dentysty nie spadła na mnie w trybie niemal natychmiastowym. Dlaczego ten kamień tu stoi?- zapytałam mężczyzny. On z kolei uśmiechnął się do mnie.
-Te kamienie to zapewnienie sobie szczęśliwego związku lub poznanie prawdziwej miłości jeśli jest się osobą samotną. Legenda głosi, że przejście od jednego kamienia do drugiego z zamkniętymi oczami, kiedy jednocześnie wypowiada się na głos imię ukochanej osoby, ma zapewnić wielką miłość. Wiosną i latem codziennie masa ludzi robi tu niezłe kilometry, byle tylko zapewnić sobie miłość. Jeśli chcecie, śmiało. To tylko osiemnaście metrów do przejścia.
-I co, Gaara? Próbujemy?- zapytałam, a Gaara uśmiechnął się nieśmiało i kiwnął głową.- Dobra. No to...
-Ja chcę iść pierwszy. Jeśli możesz potrzymaj cały ten sprzęt. Nie chcę nagle zboczyć z trasy.- Gaara powiesił mi na szyi aparat, a potem stanął przed jednym z kamieni. Zamknął oczy, odetchnął i zaczął powoli iść, a ja słyszałam tylko swoje imię, które co chwila powtarzał na głos. Ja z kolei zaczęłam robić mu zdjęcia, żeby uwiecznić to, że dał się na coś takiego namówić.
            Przez chwilę miałam wrażenie, że trochę zboczył z trasy i zaczął iść krzywo, ale przy samym końcu bezbłędnie dotknął kamienia.
-Już się bałam, że w pewnym momencie zboczyłeś z trasy!- powiedziałam, kiedy wrócił do mnie, żeby odebrać rzeczy.
-Też miałem takie uczucie, że znosi mnie na lewo, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Teraz ty. Zobaczymy jak ci pójdzie.
-O to się nie martw.- stanęłam przed kamieniem, zamknęłam oczy, odetchnęłam, a potem postawiłam pierwszy krok i jak mantrę zaczęłam powtarzać Gaara, Gaara, Gaara, Gaara jednocześnie wizualizując go sobie.
            Chodzenie z zamkniętymi oczami na takiej odległości było bardzo ciężkie. Jednak lata treningów na równoważni nauczyły mnie kontroli nad ciałem. Wszystkie początkujące gimnastyczki mają ten problem. Tak samo z resztą podczas wyzwań rzucanych znajomym, niemal nikomu nie udało się przejść więcej niż niecałe dziesięć metrów, bez odbijania w którąś ze stron. Działo się tak, ponieważ poczucie równowagi, nie mając punktu odniesienia, zaczynało być zaburzone.
            Kiedy w pewnym momencie moje stopy dotknęły czegoś twardego, głęboko odetchnęłam i lekko się schyliłam. Poczułam szorstką powierzchnię kamienia.
            Nawet nie zdążyłam otworzyć oczu, kiedy poczułam dłonie Gaary na swoich policzkach, a potem żarliwy pocałunek na ustach. Jęknęłam zaskoczona. Oderwał się ode mnie po dosłownie kilku sekundach, ale tyle wystarczyło, żebym poczuła motyle w brzuchu.
-A to za co?- zapytałam i zdałam sobie sprawę z tego, że wszyscy straganiarze gapią się na nas.
-Nagroda za tak piękne przejście trasy. Być może buziak jeszcze zwiększy szczęście. Włożyłem w niego dużo uczucia.- Gaara wyszczerzył się do mnie, a ja dźgnęłam go w ramię.
-Poczułam, zaufaj mi. Dobrze, w takim razie chodźmy kupić ten talizman dla Saki!- pociągnęłam Gaare w stronę sklepiku mężczyzny, który powiedział nam o legendzie związanej z kamieniami.- Proszę pana, czy ma pan coś, co zapewni przyszłemu małżeństwu szczęście? Albo sprawi, że przyszły pan młody będzie... Milszy dla narzeczonej?
-Mam wszystko, czego dusza zapragnie. Rozumiem, że chcecie zapewnić sobie szczęście, kiedy się pobierzecie?- zapytał, a ja zaczęłam się śmiać.
-Na to, kiedy się pobierzemy to już trochę za późno, ale może coś co będzie podtrzymywało miłość kilka lat po ślubie na pewno się przyda. Moja przyjaciółka niedawno się zaręczyła i chciałam kupić jej coś takiego od serca. Amulet wydał mi się całkiem sensowny.- mężczyzna się zaśmiał.
-Cóż, narzeczonej parze na pewno przyda się amulet zapewniający szczęście,a przede wszystkim harmonię. Czas przygotowań do ślubu nadszarpnął lub wręcz doprowadził do rozpadu wielu związków.
-Sara, bierz ten. Jeśli przez następne kilkanaście miesięcy będziemy musieli tego słuchać, sam trafię do szpitala dla psychicznie chorych.- zaczęłam się śmiać i spojrzałam na Gaare.
-Trafię tam zapewne z tobą. Poza tym nie zapominaj, że za kilka tygodni będziemy mieli święty spokój. W końcu własny dom.- zaczęłam oglądać inne amulety. Mieli tego od groma.
-O tak, mów mi tak jeszcze. Cisza, spokój. Miód dla moich uszu.- Gaara zamknął oczy i się rozmarzył.
-Wydaje mi się, że w waszym domu musi gościć dużo szczęścia, a w małżeństwie miłości. Miło się patrzy na pary, które darzą się szacunkiem i prawdziwą miłością.
-Niech mu pan tak mówi. Proszę. Ostatnio mamy dużo małych sprzeczek przez jego kolegę ze studiów.
-Polecam amulet na odpędzenie nieprzychylnych ludzi. Są u nas dość popularne.
-Sara, wsadzę ci go do torby. Jeśli Naoki będzie uciekał przed tobą jak diabeł przed wodą święconą, będzie to oznaczało, że nie miał co do ciebie czystych zamiarów.- Gaara wyszczerzył się do mnie, ja z kolei przewróciłam oczami na jego słowa.
-Myślę, że to już przesada, ale jeśli ma cię to uspokoić, niech będzie. Ma pan może coś żeby odpędzić niechciane adoratorki od swojego partnera?- zapytałam, a facet ryknął śmiechem.
-Panienko, gdyby istniały takie amulety, myślę, że byłyby najchętniej kupowane.

            Późnym popołudniem byłam wykończona. Plecak, który zabrałam na wycieczkę był wypełniony po brzegi różnymi dziwnymi pamiątkami i lokalnymi przysmakami, które mogłam zabrać do Tokio. Gaara zafundował mi wycieczkę do świątyni To-ji, Heian oraz planował wycieczkę do Fushimi Inari.
-Po co chcesz tam iść?- zapytałam.
-Oglądałaś kiedyś film "Wyznania Gejszy"?- zapytał, a ja zaczęłam przecząco kręcić głową- W takim razie nic nie będę ci tłumaczył, dlatego że chcę ci to pokazać. Wiem, że jesteś zmęczona, ale jeszcze tylko dwa miejsca i przysięgam, zabieram cię do hotelu. Chodź.

            Znaleźliśmy się przed wysokim wzgórzem, a konkretnie przed czymś w rodzaju bramy w pomarańczowym kolorze. Tyle, że brama ta nie miała drzwi.
-To właśnie Fushimi Inari. Świątynia poświęcona bóstwu Inari.- Gaara z uśmiechem na ustach pociągnął mnie do bramy, a potem ścieżką pod górkę.
            Musiałam przyznać, że samo przechodzenie przez tunel kolorowych bram przy pięknym zachodzie słońca było niemal magicznym doświadczeniem. Szłam z Gaarą za rękę, milcząc i po prostu napawając się chwilą i ciepłem jego dłoni.
-Inari jest patronem przemysłu i...- zaciął się, a ja od razu zmarszczyłam czoło i spojrzałam na niego.
-I? Dlaczego nagle zamilkłeś?
-Żeby to źle nie zabrzmiało, bo nie mam ochoty akurat o to się modlić, ale to też bóstwo płodności. Nie poczuj się dziwnie jeśli jakaś para obok nas będzie się żarliwie modlić o potomstwo.
-Modlitwy innych to ich własne sprawy. Interesuje mnie, co tak bardzo chcesz mi pokazać, że wybrałeś właśnie to miejsce jako jedną z opcji.
-Za sam klimat. Kiedy przyszedłem tu po raz pierwszy nie mogłem się nadziwić jak bardzo to miejsce mi się spodobało. Gdybym mógł to opisać jednym zdaniem, powiedziałbym, że po prostu mnie zaczarowało. Kiedy wejdziemy na samą górę, zrozumiesz.
-W takim razie musimy przyśpieszyć kroku. Rozbudziłeś moją ciekawość, a nie lubię za długo czekać na niespodzianki.- pociągnęłam Gaare za rękę i przyspieszyłam kroku.

            Gaara miał rację, kiedy mówił, że miejsce miało swój klimat. Wszędzie znajdowało się pełno posążków lisów, co jak się okazało, było symbolem bóstwa, a lisy były jego dobrymi posłańcami. Na samym wzgórzu znajdowało się pełno świątyń i małych kapliczek, a sama architektura powodowała, że czułam się tak, jakbym znajdowała się setki lat wstecz, w zupełnie innej epoce.
-Wow. Miałeś racje, że się nie rozczarowałam.- powiedziałam i z zachwytem rozglądałam się na boki.
-A nie mówiłem. Chodźmy dalej, chcę żebyś zobaczyła jak najwięcej, a jeśli będziemy się ociągać, będzie to niemożliwe.

            Kiedy w końcu wróciliśmy do hotelu, nogi dosłownie wchodziły mi w tyłek. Kiedy tylko zdjęłam buty, od razu rzuciłam się na łóżko i głośno sapnęłam.
-Dałeś mi nieźle w kość przez te dwa dni.- powiedziałam, kiedy Gaara próbował zdjąć mi kurtkę.
-Wiem, ale mam nadzieję, że było warto. Kioto ma dużo więcej ładniejszych miejsc, ale musielibyśmy przyjechać tu na przynajmniej tydzień żeby wszystko zwiedzić. Chciałem pokazać ci to, co według mnie było najlepsze.- Gaara odwiesił moją kurtkę na kołek na drzwiach a potem sam zaczął się rozbierać.
-Źle mi z faktem, że jutro z samego rana muszę stąd jechać. Weekend uciekł mi zdecydowanie za szybko.- powiedziałam niezadowolona.
-Mi też. Jednak to prawda, że dobre rzeczy szybko się kończą, ale jeszcze tydzień i znowu będę w domu. Potem przenosimy się już na swoje i mam w nosie wszystko inne. W końcu zaczniemy żyć jak prawdziwe małżeństwo.
-W końcu. Poza tym po tym, jak Sasuke i Sakura ogłosili swoje zaręczyny był mi coraz dziwniej mieszkać u wujków.- powiedziałam.
-Dlaczego? Twoja ciocia nadal bardzo nalega na to, żebyśmy jednak zostali u nich.- Gaara zdjął z siebie koszulkę i położył się obok mnie na materacu.
-Wiem, Gaara, ale jednak nadal było mi dziwnie. Dobrze wiesz, że Sasuke to biologiczny syn wujków, ja jestem tylko adoptowaną siostrzenicą wujka. Na pewno Sas będzie chciał zostać po ślubie ze swoimi rodzicami i ma do tego dużo większe prawo, niż ja.
-Masz do tego takie samo prawo jak on czy Itachi. Daj spokój i nawet tak nie myśl. Ciocia by cię ubiła, gdyby to usłyszała.
-Wiem, że ona tak myśli, ale ja nie. Po prostu cieszę się, że będziemy mogli mieszkać w swoim domu i rozwiązywać swoje sprawy i problemy bez wścibskich oczu innych. To nadal jest trudne, kiedy wiesz, że jesteś młody, a masz za sobą takie rzeczy, o których ludzie w twoim wieku nie myślą.
-Sara, Japonia jest specyficzna. Wiesz o tym ty, wiem o tym ja. Ale nie przesadzaj. Mam dwadzieścia dwa lata, ty za niedługo skończysz dwadzieścia jeden. Zdziwiłabyś się ile ludzi w naszym wieku bierze już śluby i zakłada swoje rodziny. W naszym kraju to normalne. To po prostu coś na kształt tradycji. Ja w wieku Itachiego byłbym uznawany za starego kawalera.
-Gaara, twoja babcia od prawie dwóch lat robi aluzje co do prawnuków. Uwierz, że w Stanach uznaliby naszą paczkę za bandę kretynów. Tam faceci żenią się po trzydziestce.
-Ale nie żyjemy w Stanach, tylko w Japonii. W sumie zastanawiałem się czy zaczęłaś już pakować coś przez ten tydzień, od kiedy siedzę w Kioto.
-Tak. Niewielką część rzeczy, ale zawsze coś. Sasuke i Itachi pomagali mi to przewozić do naszego domu. Powiem ci, że dziwnie mi w nim było, kiedy siedziałam tam sama i było tak... Cicho. Zupełnie inaczej niż w domu wujków.
-Będziemy tylko we dwoje. Cisza będzie bardziej dokuczliwa. Chociaż myślę, że raczej nie mamy co liczyć na duża ilość spokoju. Pamiętaj, że nasi przyjaciele i rodzina mieszkają raptem piętnaście minut od nas. Wszystkie imprezy przeniosą się do rezydencji państwa Sabaku.- Gaara miał tak kwaśną minę, że od razu zaczęłam się śmiać.
-Kiedy za parę lat pojawią się dzieci cisza to będzie słowo, którego już nigdy więcej nie poznamy, więc może jednak warto ją docenić?- zapytałam, a tym razem to Gaara się zaśmiał.
-Planujesz coś po wizycie w świątyni bóstwa płodności?- zapytał, a ja zaczęłam przecząco kręcić głową.
-Nie. Dziecko to coś na co ani ty, ani ja nie jesteśmy gotowi. Po prostu wiem, że to będzie naturalna kolej rzeczy. Jesteśmy małżeństwem, mamy swój dom, skończymy studia, zaczniemy pracę i kiedy nabierzemy już jakiejś stabilności, wtedy będzie odpowiedni czas. Jeszcze nie teraz.
-W sumie nigdy o tym tak naprawdę nie rozmawialiśmy, ale myślałaś o tym ile dzieci chciałabyś mieć?- zapytał, a ja potrzebowałam chwili na zastanowienie się.
-Myślę, że dwójka to chyba najbardziej opcjonalna ilość. Wiem, że kiedyś śmiałam się, że będę w ciąży z trzecim, czwartym czy nawet i piątym dzieckiem, ale myślę, że dwójka. A ty?
-Zawsze chciałem mieć bardzo dużą rodzinę. W sensie żona i przynajmniej trójka dzieci. Jeśli byłoby nas stać, a mogę się założyć, że będzie nas stać, mogłoby być ich jeszcze więcej. Mógłbym mieć nawet swoją drużynę piłkarską.- zrobiłam wielkie oczy.
-Gaara, szanuj moją macicę, niestety choćbym chciała nie ma opcji, żebyś choć raz mógł być w ciąży za mnie.- Gaara zaczął się śmiać.
-Ciekawe jakie to uczucie być w ciąży? Muszę znaleźć jakieś poradniki i sobie o tym poczytać.
-Gaara, błagam. Poradniki? Nie wiem jak to jest być w ciąży, ale nie wiem, czy to takie super. Podobno puchną palce, kostki, tyjesz... Jedna dziewczyna w mojej szkole w Waszyngtonie zaszła w ciążę w trakcie nauki. Uwierz, że wyglądała i czuła się fatalnie. Na dodatek, kiedy wróciła po wakacjach do szkoły mówiła, że sam poród to najgorsze doświadczenie jakie w życiu przeżyła i że moment, kiedy dostajesz dziecko na ręce wcale nie powoduje, że się go zapomina... Aż coś mnie zabolało w środku.- powiedziałam i zacisnęłam uda. Gaara zaczął się śmiać bardzo głośno.
-Ok, ustalmy, że jeśli kiedyś też będziesz się czuć tak strasznie, i uznasz, że nie chcesz być już nigdy więcej w ciąży, skończy się na jednym dziecku. Nie chcę, żebyś musiała przechodzić przez jakąś traumę
-Daj spokój. Nie wiem, jaka jest prawda. Ciocia mówiła, że obie ciąże przeszła świetnie, oprócz tego, że po Sasuke przytyła trochę więcej niż planowała. Dla niej ciąża to było coś cudownego... Poza tym nawet jeśli miałabym czuć się źle, nie chcę mieć jednego dziecka. Jestem jedynaczką. Bycie jedynakiem jest smutne. Dlatego chciałabym mieć chociaż tą dwójkę. Żeby kiedyś nie zostało samo.
-Jesteś już spakowana?- zapytał, nagle zmieniając temat.
-Tak. Muszę tylko upchnąć gdzieś te wszystkie duperele, które kupiłam dla wszystkich i tak naprawdę mogę jutro iść na dworzec minutę przed odjazdem pociągu.
-Świetnie. W takim razie nie muszę się już martwić tym, czy niczego nie zapomnisz?- jego oczy zaczęły błyszczeć.
-Nawet jeśli to chyba nie będzie problemem, żebyś to ty to przywiózł?
-Wcale. Pytam, bo teraz wiem, że możesz zająć się w całości tylko swoim mężem, który tak za tobą tęsknił, a czeka go kolejny tydzień bez ciebie.- Gaara położył mi dłoń na biodrze, a potem zaczął muskać skórę kciukiem. Uśmiechnęłam się do niego.
-Wiesz, że nawet jeśli będę dopieszczać cię całą noc nie da się uprawiać seksu na zapas? To tak nie działa, że kochamy się siedem razy w jeden dzień, więc przez następny tydzień żadne z nas nie będzie miało takiej potrzeby.- powiedziałam, a potem obróciłam się bokiem, tak, że leżałam z Gaarą twarzą w twarz. Jego oczy miały już bardzo ciemny kolor.
-Wiem, ale jednak lepiej uprawiać ten seks, niż go nie uprawiać, prawda? Więc po prostu teraz rzucam luźną propozycję, że dobrze byłoby to zrobić. Czekam po prostu na twoją reakcję.
-Jeśli mnie pocałujesz, uwierz, masz dużo większe szanse niż gadając.- Gaara uśmiechnął się do mnie, a potem od razu pochylił się nade mną i mnie pocałował. Zadrżałam, kiedy poczułam przyjemne łaskotanie w podbrzuszu. Wyciągnęłam ręce i przyciągnęłam Gaare do siebie.

            Kiedy byłam już tak rozpalona, że dosłownie miałam ochotę zedrzeć z Gaary ubrania, ktoś zapukał do drzwi. Gaara odkleił się ode mnie zirytowany i warknął pod nosem.
-Ci to zawsze wiedzą, kiedy przyjść...- powiedział, a potem poszedł otworzyć drzwi.
-Sara-chan! Gaara-kun! Mamy nadzieję, że nie jesteście zbyt zmęczeni, ponieważ chcemy obejrzeć z wami filmy! Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko?!- Ryu wpadł do naszego pokoju jak wściekły. Trzymał w dłoniach laptopa i paczkę popcornu. Zaraz po nim do środka weszła Marie, a po niej Naoki.
-Cześć Ryu. Jasne, że nie. Wchodźcie.- powiedziałam, i lekko rozczarowana przesunęłam się na sam brzeg łóżka.
-Jak dzisiejsze zwiedzanie? Udało się wam zobaczyć coś ciekawego?- zapytał Naoki, który usiadł na materacu.
-Tak. Kioto jest naprawdę piękne. Już nie mogę się doczekać, żeby opowiedzieć o tym mojej rodzinie i przyjaciołom. Mam dla nich nawet pamiątki.- wskazałam ręką na wypchany po brzegi plecak.
-Wow, widzę, że Gaara w dwa dni wyrobił z tobą tygodniową wycieczkę.- zaczęłam się śmiać.
-Nie. Niestety sam przyznał, że nie udało mu się pokazać wszystkiego, co chciał, ale to nic. Na pewno jeszcze kiedyś z nim tu przyjadę. Może nawet z okazji naszej rocznicy w sierpniu.
-Nie wolałabyś czegoś bardziej egzotycznego jak Malediwy, Kuba, Karaiby? Tam na pewno bawiłabyś się lepiej.
-Nie. Nie chcę szaleć. Wystarczy mi obecność Gaary i możemy jechać nawet do jakiegoś domku niedaleko Tokio. Przed ślubem obiecaliśmy sobie, że rocznice obchodzimy tylko we dwoje, bez pompy. Co nie, kochanie?- zapytałam, kiedy Gaara usiadł obok mnie. Pocałowałam go w policzek i wtuliłam w jego ramię.
-No tak bez przesady. Planowałem już zagraniczną wycieczkę z okazji naszej drugiej rocznicy i zamierzam cię do niej przekonywać. Co opowiesz na Madagaskar?
-Gaara, zlituj się. Chcesz jechać szukać króla Juliana?
-Nie. Zgubić się z tobą w dżungli wśród baobabów.- Gaara wyszczerzył się do mnie.
-Mówisz, ja Tarzan ty Jane? A zbudujesz mi chatkę na drzewie? I będziesz się huśtał na lianach z przepaską na biodrach?
-Zbuduję. A na tych lianach mogę się huśtać nawet nago, jeśli takie będzie twoje życzenie.- powiedział, pocałował mnie w czoło i przyciągnął do siebie.- Dobra, co tam za film macie?
-Co powiecie na X-Men: Ostatni Bastion? Widzieliście już ten film?- zapytał Ryu, a my z Gaarą ryknęliśmy śmiechem.- Co was tak bawi?
-Nic, Ryu. Miłe wspomnienia. Znamy, ale chętnie obejrzę go jeszcze raz. Gaara pewnie też.
-Jasne. Podłącz komputer i siadaj obok nas.

                Kiedy oglądaliśmy film czułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie do momentu, kiedy Gaara i ja kochaliśmy się po raz pierwszy, a potem od razu zostaliśmy parą. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, a kiedy spojrzałam na Gaare wiedziałam, że myślał dokładnie o tym samym. Jego usta ułożyły się w bezgłośne "Kocham Cię", a ja jeszcze mocniej wtuliłam się w jego klatkę piersiową i napawałam bliskością, jaką mi dawał, zapominając nawet o tym, że razem z nami w pokoju znajdowały się jeszcze trzy inne osoby.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8