Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 64

-Przecież powiedziałam, że nie chcę!- krzyknęłam na Gaare, kiedy weszliśmy do domu z bardzo nieprzyjemnego (jak dla mnie) spotkania z kilkoma osobami z biura, w którym pracował dawny przyjaciel ojca mojego męża, a który teraz proponował Gaarze staż.
-Co nie znaczy, że musiałaś tak reagować! Poprosiłem cię o to, żebyś mi towarzyszyła dlatego, że jesteś moją żoną i wypadało iść tam w parze.- Gaara zaczął szybko rozpinać koszulę, a potem cisnął marynarkę od garnituru na krzesło.
-O, no proszę. Już nawet nie próbujesz udawać, że miło byłoby tam ze mną iść, ale po prostu tak wypadało, bo jestem twoją żoną!- krzyknęłam.

            Zbliżał się koniec czerwca, lato w pełni, tak samo jak nieziemskie awantury w związku moim i Gaary. Przeprowadzka okazała się cudem dosłownie na chwilę. Po jakiś sześciu tygodniach Gaara zaczął swoje standardowe przychodzenie do domu grubo po dwudziestej trzeciej, kiedy to nie miał nawet czasu pomóc mi w domu, a ja zarobiona po łokcie na uczelni, wpadałam do domu i po prostu musiałam dbać o niego sama. Rozumiałam, że Gaara miał więcej obowiązków, ponieważ był bliżej skończenia studiów niż ja aktualnie, jednak próbowała mu uświadomić, że ja też chciałabym mieć życie poza uczelnią i domem. Od tej pory kłótnie były po prostu na porządku dziennym.
-Sara, przestań łapać mnie za słówka! Masz rację, gdybym wiedział, że uderzysz tego chłopaka w twarz na pewno bym cię nie zabrał!- Gaara był czerwony z wściekłości.
-Kim on do cholery jest, że tak się burzysz?!
-Synem Bakiego!!! Dlaczego od tak po prostu w pewnym momencie przywaliłaś mu w twarz?! Wiesz jakie to może mieć teraz znaczenie dla mojego stażu w tej firmie?!
-Dlatego, że ten kutas wsadził mi łapy pod sukienkę i próbował złapać moje majtki, kiedy ty byłeś zajęty włażeniem tamtym facetom w dupę tak bardzo, że nawet tego nie zauważyłeś, żeby jakkolwiek zareagować!!! Chociaż patrząc na to jak bardzo zależało ci na stażu, równie dobrze mogłeś pozwolić na to, żeby zabrał mnie do kibla i zerżnął żeby udało ci się dostać stołek!- wrzasnęłam i cała się trzęsłam z nerwów. Chłopak, o którym mówił Gaara był podpity, kiedy usiadł obok mnie. Gaara rozmawiał z Bakim, a ja przyglądałam się mu i w duchu modliłam o to, żeby dostał staż i mógł się dalej rozwijać zawodowo. Jednak w pewnym momencie pijany natręt, na którego najzwyczajniej w świecie nie zwracałam uwagi, nachylił się w moją stronę, przygniótł do rogu kanapy, w którym siedziałam, a potem bezceremonialnie zaczął składać propozycję pójścia w ustronne miejsce i wepchnął mi łapy pod sukienkę oraz próbował rozchylić uda, żeby dobrać się do moich miejsc intymnych. Bez zastanowienia odepchnęłam go od siebie, a potem spoliczkowałam. Tak mocno, że na twarzy faceta odbiła się cała moja dłoń łącznie z biżuterią. W ten oto cudowny sposób zwróciłam na nas uwagę całej sali bankietowej, a potem cała czerwona ze złości i wstydu porwałam torebkę ze stołu i opuściłam pomieszczenie. Mój mąż z kolei kręcił mi awanturę od momentu, kiedy wsiadł do auta i nie dał dojść do słowa aż do przyjazdu do domu.
            Teraz miałam satysfakcję, kiedy zauważyłam, że zmieszał się po mojej odpowiedzi.
-Nie wiedziałem, że to to było powodem...- powiedział, a potem zaczął robić się czerwony na twarzy.
-Skąd mogłeś wiedzieć? Przecież byłeś tak zajęty Bakim, że nawet byś nie zauważył, gdyby ktoś mnie gdzieś wywlókł.Równie dobrze mogłam zostać w domu, bo wyszłoby na to samo. Przez całą imprezę jedynymi słowami jakie w ogóle do mnie wypowiedziałeś było: Po prostu bądź miła.- wpadłam do naszej sypialni, Gaara za mną. Zaczęłam grzebać w swojej szafce z bielizną, a po chwili wyjęłam komplet koszulki i spodenek. Poczułam na ramieniu dłoń Gaary. Od razu ją zrzuciłam.- Nie dotykaj mnie!!! Nie chcę tego!
            Wrzasnęłam na całe gardło i odepchnęłam Gaare na odległość kilku kroków. Wpatrywał się we mnie szeroko rozszerzonymi oczami.
-Sara, nie sądziłem, że sprawy tak się potoczą. Nic nie zapowiadało, że stanie się coś takiego. Gdybym wiedział, sytuacja wyglądałaby na pewno inaczej.
-Niby jak? Tak jak kiedyś, że podszedłbyś do kogoś i chciał go bić za to, że w ogóle śmiał mnie dotknąć, czy raczej ukorzyłbyś się przed Bakim i to jeszcze ja musiałabym przepraszać, że nie dałam jego bachorowi dostępu między moje nogi?- nadal krążyłam między łazienką, a pokojem nabuzowana niczym puszka wstrząśniętej coli.
-Nie mów tak. Wiesz, że nie pozwoliłbym na to, żebyś przepraszała za coś, czemu nie jesteś winna.
-Na pewno? W samochodzie przez dwadzieścia minut słuchałam, że żądasz, żebym przeprosiła tego chłopaka i ciągle tylko słyszałam, że narobiłam ci wstydu.
-Nie znałem powodu, dla którego go spoliczkowałaś!- Gaara eksplodował.
-A w ogóle zapytałeś? Czy przez te pieprzone dwadzieścia minut jazdy w ogóle zapytałeś dlaczego podniosłam na niego rękę?- mój głos był zbolały. Kiedy Gaara opuścił wzrok, wiedziałam, że nie otrzymam odpowiedzi.- Będę spać w pokoju gościnnym. Dobrej nocy.
-Nie! Sara, zaczekaj!- Gaara podszedł do mnie, ale ja szybko odwróciłam się na pięcie, żeby wyjść z pokoju. Poczułam palce Gaary na swoim przedramieniu, ale szybko wyrwałam ręce.
-Pieprz się!!! Mam dość słuchania w kółko przepraszam. To w końcu nawet na mnie przestało działać!- warknęłam, a potem trzasnęłam drzwiami od sypialni.

            Sytuacja wcale się nie poprawiła nawet pomimo moich urodzin oraz zbliżającej się wielkimi krokami rocznicy ślubu. Urodziny spędziłam z Sakurą, która pocieszała mnie i jednocześnie próbowała przekonać do tego, żebyśmy zaczęli więcej rozmawiać z Gaarą. Niestety jej plan nie wypalił, kiedy tego samego wieczora Gaara wrócił napity z imprezy studenckiej i jedyną rzeczą na jaką się zdobył było krótkie wszystkiego najlepszego. Przepłakałam całą noc, a rano, kiedy Gaara był w kuchni nie raczyłam go nawet dzień dobry na powitanie.

            Dopiero dwa dni przed naszą drugą rocznicą ślubu, kiedy siedziałam w salonie i czytałam książkę na jednym z foteli, Gaara o dziwo wrócił do domu dużo wcześniej, niż zwykle. Zignorowałam go, kiedy wszedł do salonu i usiadł w fotelu obok mnie.
-Możemy porozmawiać?- zapytał tak niespodziewanie, że uniosłam wzrok znad książki.
-Chcesz mi zakomunikować to, że masz kogoś?- zapytałam z całą dozą jadu jaka od dłuższego czasu we mnie siedziała.
-Nie. Chcę z tobą normalnie porozmawiać.- odłożyłam książkę na stolik i usiadłam sztywno jak kij.
-Słucham. O czym?- siliłam się na spokój, choć od środka rozsadzały mnie emocje. Miałam ochotę rzucić się na Gaare z pięściami, a jednocześnie dotknąć go i upewnić się, że to co właśnie miało miejsce nie jest snem.
-Za dwa dni obchodzimy rocznicę ślubu. Chciałbym cię gdzieś wyciągnąć z tej okazji.
-Rozumiem, że szesnastego po prostu mam udawać, że wszystkie kłótnie między nami nigdy nie miały miejsca, że jestem zajebiście szczęśliwą mężatką, która codziennie gotuje kochanemu mężowi obiady, a wieczorami krzyczy z powodu orgazmów, kiedy uprawia z mężem seks. Z kolei co rano przygotowuje mu bento do pracy i non stop się uśmiecha, a potem wyczekuje aż mężuś wróci z pracy i znowu podaje mu obiad, a wieczorem krzyczy w łóżku?- zapytałam z tak przesłodzonym tonem, że Gaara aż się wzdrygnął.
            Zanim odpowiedział minęła bardzo długa chwila.
-Nie. Nie chcę, żeby to tak wyglądało. Chciałbym zabrać cię do kina i na najzwyklejszą kolację. Chciałbym pójść z tobą na spacer, a po przyjściu do domu wypić z tobą po kieliszku wina dla uczczenia naszej rocznicy. Niczego więcej nie oczekuję. Proszę cię tylko o to, żebyśmy spędzili ten dzień razem.- przyznam szczerze, że w pierwszej chwili miałam ochotę mu odmówić.
            Jednak kiedy spojrzałam na niego i zobaczyłam jak bardzo zdenerwowany jest z moich ust wydobyła się zupełnie inna odpowiedź.
-Dobrze. Skoro prosisz o tak niewiele zgadzam się.- na chwilę jego twarz rozjaśnił najcudowniejszy uśmiech jaki zawsze sprawiał,że moje serce biło głośno i szybko, a ja głośno przełykałam ślinę.
-Dziękuję! Bądź gotowa na osiemnastą. W takim razie do zobaczenia.- w tamtym momencie poczułam się tak, jakbym była zaproszona na pierwszą w życiu randkę.

            Szesnastego, równo o osiemnastej Gaara zapukał do drzwi sypialni. Kiedy dałam mu pozwolenie żeby wszedł do środka byłam jednocześnie cholernie zdenerwowana. Gaara ubrał się w czarną koszulę i ciemne jeansy, w dłoni trzymał rozpinany sweter. Ja z kolei ubrałam na siebie letnią sukienkę w białym kolorze oraz sandałki na koturnie.
-Ślicznie wyglądasz.- Gaara podszedł do mnie, a kiedy znalazł się bardzo blisko, wyjął zza pleców piękną czerwoną różę. Uśmiechnęłam się do niego widząc to. Wzięłam kwiatka, szybko wstawiłam go do wody, a potem razem z Gaarą wyszłam z domu.

            Pomimo tego, że nadal miałam do Gaary wiele żalu i złości, on starał się zachowywać bardzo grzecznie, a jednocześnie normalnie. Kiedy poszliśmy do kina nawet nie próbował łapać mnie za rękę, choć zawsze to robił. Z kolei w restauracji szarmancko odsuwał mi krzesła, podawał dłoń abym mogła wstać i usiąść. Zachowywał się zupełnie inaczej niż przez ostatnie kilka miesięcy, co wprowadziło mnie w niezłą konsternację.
            Na spacerze, na który poszliśmy, Gaara chyba odruchowo chciał chwycić mnie za rękę, jednak po chwili zreflektował się, że nie żyjemy w takich stosunkach, żeby sobie na to pozwolić, jednak ja z powrotem przyciągnęłam jego dłoń do siebie, a potem splotłam nasze palce. Mój mąż nic nie powiedział, ale na jego ustach pojawił się blady uśmiech. Szliśmy w milczeniu, a ja skupiałam się na cieple dłoni mojego męża i zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo brakowało mi jego bliskości. Moim ciałem wstrząsnął dreszcz, a Gaara momentalnie to zauważył. Narzucił mi swój sweter na ramiona.
-Jeśli jest ci zimno możemy wrócić do domu. Nie będę na siłę ciągnął cię dalej.- powiedział, a potem roztarł mi ramiona. Uśmiechnęłam się pod nosem, a potem dałam mu buziaka w policzek i z powrotem złapałam jego dłoń.
-Nie jest mi zimno. Chodźmy dalej.- powiedziałam cicho. Nie chciałam wracać do domu. Bałam się, że kiedy tylko wrócimy do niego, znowu zaczniemy się kłócić, a nie tak chciałam zakończyć ten wieczór.
            Około dwudziestej drugiej Gaara nerwowo zerknął na zegarek.
-Ok, wracamy. Czeka cię jeszcze jeden przystanek dzisiejszego dnia.-Gaara nałożył mi opaskę na oczy.
-Co ty wykombinowałeś? Wiesz, że nienawidzę niespodzianek.- warknęłam, a potem chciałam zdjąć opaskę z oczu. Jednak Gaara przytrzymał mi dłonie po bokach ciała. Stał tak blisko, że jego oddech owiewał moje usta.
-Nie. Proszę cię, nie psuj tej ostatniej naprawdę małej niespodzianki. Za chwilę powinniśmy być na miejscu.

            Nie miałam pojęcia gdzie Gaara mnie zabrał, ale kiedy byliśmy na miejscu pociągnął za klamkę, a potem gdzieś mnie wprowadził. Delikatnie położył dłonie na moich ramionach, a potem wyszeptał mi do ucha:
-Otwórz oczy dopiero wtedy, kiedy ci pozwolę, dobrze?- kiwnęłam niepewnie głową, a kiedy Gaara odwiązał opaskę z moich oczu, z niecierpliwością czekałam, aż będę mogła je otworzyć.- Już. Otwórz.

            Na początku mocno zmarszczyłam czoło, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że jesteśmy w naszym domu, a konkretnie w salonie. Jednak, kiedy zobaczyłam co pod naszą nieobecność się z nim stało, szybko musiałam zamrugać kilka razy, żeby się nie popłakać, a moje serce zaczęło walić jak szalone.
            Nasz wielki bankietowy stół znalazł się pod ścianą, a w jego miejscu stanął mały, dwuosobowy stolik, na którym teraz stały dwa półmiski przykryte srebrnym nakryciem, butelka wina oraz piękny słonecznik w wazonie. W całym pokoju paliły się świece, co nadawało miejscu niesamowicie romantycznego klimatu.
-Kiedy ty to...- zapytałam, kiedy w końcu byłam w stanie odzyskać mowę.
-Poprosiłem o pomoc naszych przyjaciół. Spisali się na medal. Chodź, usiądziemy.- Gaara pociągnął mnie w stronę stolika, a kiedy już usiadłam, zajął swoje miejsce.
-Byliśmy już na kolacji. Jeśli jeszcze coś zjem, pęknę.- powiedziałam, a Gaara zaczął się śmiać. Bez słowa podniósł nakrycie mojego półmiska. Na talerzu wcale nie znajdowało się wyszukane danie a zwykły złożony na pół kawałek kartki podpisany moim imieniem. Niepewnie chwyciłam go w palce, a potem przeczytałam kilka nakreślonych na nim słów. Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy, kiedy odłożyłam go z powrotem na talerz.
Wciąż niewyobrażalnie Cię kocham.
            Opuściłam wzrok i pozwoliłam na to, żeby łzy ciurkiem ciekły po mojej twarzy. Gaara klęknął obok mnie, a potem delikatnie chwycił mnie za podbródek i delikatnie ucałował miejsca, gdzie miałam ślady łez.
-Sara, spójrz na mnie, proszę.- ja jednak zaczęłam przecząco kręcić głową. Nie byłam w stanie po prostu spojrzeć na Gaare po całym dzisiejszym dniu. Oplotłam go ramionami i przyciągnęłam najbliżej jak tylko byłam w stanie. Kurczowo zacisnęłam palce na jego koszuli, wtuliłam twarz w zagłębienie między ramieniem a szyją, a potem po prostu dalej płakałam. Gaara gładził mnie po włosach, ramionach i plecach do czasu, aż całkiem się nie uspokoiłam.- Już lepiej?
-Nie. Wcale nie jest lepiej. Wyglądam jak potwór. Całkiem zepsułam ten wieczór tym wyciem.- zaczęłam ścierał łzy z policzków.- Jak w ogóle nadal możesz mnie kochać po tych kilku miesiącach kiedy między nami było tak źle? Nie chciałam nawet z tobą rozmawiać, nie mówiąc o innych rzeczach.
-Sara, kocham cię, bo jesteś najwspanialszą osobą jaką poznałem w moim życiu. Nawet jeśli się kłócimy, to nie zmienia moich uczuć do ciebie. Mogę się na ciebie wkurzyć, zirytować czymś, ale nie przestać cię kochać. Nie skreślę wszystkiego tylko dlatego, że przez jakiś czas jest źle.- Gaara założył mi kosmyk włosów za ucho.- Wiem, że źle robiłem przebywając tyle czasu poza domem i zostawiając wszystko na twojej głowie, ale studia to był po prostu dramat. Użalałem się nad sobą i w tym wszystkim zapomniałem, że przecież ty też masz szkołę, dom, a przez to nawet chwili czasu dla siebie. Pogubiłem się w tym wszystkim, ale obiecuję ci, że postaram się, żeby było lepiej.
-Ja postaram się nie wkurzać tak szybko.- mruknęłam i dopiero wtedy byłam w stanie spojrzeć na Gaare. Blado się do mnie uśmiechał, a po chwili pocałował mnie w czoło. Wstał i podszedł do wieży w rogu pokoju. Włączył ją, a potem wziął pilota do ręki.- Zatańczymy?
            Gaara chwycił mnie za rękę, wcisnął play na pilocie, a kiedy rozbrzmiały pierwsze nuty, wyciągnął mnie na środek salonu. Kiedy usłyszałam I don't want to miss a thing, znowu musiałam wtulić się w ramię Gaary, żeby tylko nie widział jak płaczę, a potem zaczęłam wirować z nim w rytm muzyki. Przypomniałam sobie nasz pierwszy taniec na weselu i jeszcze mocniej wtuliłam się w Gaare.
            Kiedy piosenka się skończyła stanęliśmy z Gaarą na przeciwko siebie.
-Niestety, ale poprosiłem tylko o ten jeden kawałek, także...- jednak z głośników zaczęła wydobywać się nowa piosenka. Zupełnie inna od poprzedniej. Ryknęłam śmiechem, kiedy ją usłyszałam. Niemal od razu zarzuciłam Gaarze dłonie na kark, a potem przysunęłam się do niego.- Co to za nagranie?
-To na pewno sprawka Sakury. To jedna z piosenek, które wykorzystuje w konkretnych sytuacjach.- mruknęłam, a potem zaczęłam bujać się z Gaarą w lewo i prawo. Czułam bardzo nieprzyjemne napięcie kumulujące się gdzieś w okolicach mojego krzyża.
https://www.youtube.com/watch?v=OPqV4ipyMsg
            W momencie kiedy dziewczyna śpiewała swoją część, zaczęłam śpiewać z nią. Kiedy wymawiała słowo please przysunęłam usta tak blisko ust Gaary, że poczuł ruch moich warg na swoich. Przesunął dłonią po moich plecach, a potem wsunął palce w moje włosy. Przysunął się tak blisko mnie, że wręcz czułam jego galopujące serce na swoich piersiach. Drugą dłoń przesunął na moje udo i jeszcze mocniej przycisnął do swojego ciała. Tym razem oboje się zatrzymaliśmy, a muzyka nadal sączyła się z głośników. Wpatrywałam się w mojego męża z oczekiwaniem, a kiedy nie mogłam już dłużej znieść jedynie takiej formy bliskości pocałowałam go.
            Gaara jęknął, ja z kolei wstrzymałam oddech. Mój mąż szarpnął mnie za udo tak mocno, że aż musiałam opleść go nogami wokół bioder. On chwycił mnie za pośladki i przytrzymał. Gdybym miała wyrazić to, jak bardzo namiętne były w tamtej chwili nasze pocałunki, nie byłabym w stanie. Gaara całował mnie tak, jakbym była jego wybawieniem i ratunkiem od wszystkiego. Czułam w tym taką miłość i jednocześnie pragnienie jak jeszcze nigdy wcześniej. Poczułam na plecach chłodną ścianę, a po chwili gorące wargi męża na szyi. Wsunęłam palce w jego włosy, a potem odchyliłam głowę do tyłu, żeby mógł całować mnie w każdym możliwym miejscu. Jęknęłam, kiedy przesunął dłoń na moją pierś, a potem ją ścisnął. Ja z kolei zaczęłam odpinać guziki w jego koszuli. Gaara odsunął się kawałek ode mnie, a potem spojrzał na mnie z oczekiwaniem.
-Chodźmy do sypialni.- powiedziałam drżącym głosem, a Gaara wziął mnie na ręce i zaniósł do naszego pokoju.
            Kiedy rano się obudziłam, Gaara spał kamiennym snem i mocno wtulał się w moje plecy. Czułam się błogo. To, co wyrabialiśmy w nocy sprawiło, że uszło ze mnie całe nabuzowanie nazbierane tygodniami. Teraz byłam lekka i zadowolona. Delikatnie wyswobodziłam się z chwytu Gaary i wyszłam z łóżka, a potem poszłam do łazienki.
            Uwielbiałam moment, kiedy pod prysznicem mogłam się zrelaksować i oczyścić umysł ze wszystkich niepotrzebnych myśli. Stałam właśnie pod deszczownicą i wręcz napawałam się chwilą, kiedy krople uderzały o moją skórę i rozbryzgiwały się na niej. Oddychałam spokojnie i szeroko uśmiechałam się do siebie na wspomnienie wczorajszej bardzo namiętnej nocy.
-Co ty na to żebyśmy pobawili się w oszczędzanie wody?- drgnęłam i odwróciłam się w stronę łazienki. Gaara stał z ręcznikiem przewiązanym na biodrach. Uśmiechnęłam się do niego i rozsunęłam drzwi.
-Zapraszam.- powiedziałam, a Gaara zrzucił z siebie ręcznik, a potem wszedł do mnie pod prysznic.
            Po śniadaniu postanowiliśmy iść razem z Gaara na spacer. Pogoda była piękna, my z kolei szczęśliwi. Ciągle szukaliśmy ze sobą kontaktu, dawaliśmy sobie buziaki.
-Chodźmy na mrożoną kawę albo lody. Kawałek stąd jest bardzo fajna knajpka, do której chodzę razem z moimi znajomymi z roku. Uwierz, że podają tam latte, którą mogłabym pić litrami.- pociągnęłam Gaare za rękę. On jedynie zaśmiał się i dał mi słodkiego buziaka.
            Kiedy weszliśmy do środka knajpka była zapełniona ludźmi, a przed nami była już dość długa kolejka.
-Nigdy tu nie byłem, chociaż okolica wydaje mi się dziwnie znajoma.- Gaara spojrzał przez okna.
-To raptem dziesięć minut od kampusu. Wynaleźliśmy ją z Junzo, kiedy szukaliśmy czegoś blisko uczelni, żeby móc pędzić po kawę w krytycznym momencie nauki. Uwierz, że odkryliśmy nieoszlifowany diament. Mają tu pyszną kawę, domowej roboty lody, ciastka. W roku akademickim jest tu dużo więcej osób niż teraz. Na co masz ochotę?- zapytałam, kiedy spojrzałam na tablice zawieszone na ścianie.
-Na ciebie.- Gaara pochylił się nade mną i wyszeptał mi do ucha. Tylko cudem udało mi się powstrzymać od tego, żeby nie zadrżeć. Spojrzałam na Gaare błyszczącym wzrokiem, a czas na chwilę się zatrzymał.
-Jak już wrócimy do domu.- powiedziałam i ścisnęłam jego dłoń. Akurat przyszła nasza kolej.
            Zamówiliśmy z Gaarą dwie duże mrożone kawy z dodatkiem syropów. Mój był owocowy, Gaara wziął orzechowy, jako że nie przepadał za słodyczami tak bardzo, jak ja, a przede wszystkim nie lubił słodzonej kawy. Wzięliśmy również po ciastku z owocami sezonowymi, a potem wyszliśmy na ulicę trzymając się za ręce.
-Sara! Gaara!- usłyszałam znajomy głos i automatycznie się odwróciłam.
            Przy jednym ze stolików siedziała Marie razem z  Ryu i Naokim. Szeroko się do nich uśmiechnęłam i razem z Gaarą podeszliśmy do ich stolika.
-Cześć! Dawno nie widziałem was razem. Jakaś specjalna okazja?- zauważył Ryu.
-Wczoraj obchodziliśmy rocznicę ślubu. Jakoś nie możemy wyjść z radosnego nastroju. - powiedziałam, a potem wtuliłam się w ramię Gaary.
-Widać, że jesteś szczęśliwa. Cała promieniejesz. Opowiadajcie co tam u was? Jakoś ostatnio nie miałem okazji oglądać was razem nawet na kampusie.
-Gaara był zajęty swoimi sprawami, ja swoimi... Właśnie, czemu siedzicie tutaj w środku wakacji i uczycie się... Prawa międzynarodowego? Przecież sesja już dawno za nami.- zauważyłam, kiedy Marie położyła opasły tom na stoliku, a potem sięgnęła po swoją filiżankę z kawą.- I skąd znacie to miejsce?
-Junzo mi o nim powiedział. Ty mała lisico, nic nie wspominałaś o tym, że zaraz obok kampusu istnieje magiczna kraina wiecznego szczęścia czyli kawy, a przede wszystkim wypieków wszelkiej maści. Od czasu, kiedy zacząłem bywać tu z Junzo przytyłem już dwa kilo.- Ryu poklepał się po brzuchu, ja z kolei ryknęłam śmiechem.- Uczymy się, dlatego, że tylko twój mąż miał to nieopisane szczęście zaliczyć przynajmniej dziewięćdziesiąt pięć procent na teście u największej siekiery na naszej uczelni w naszej grupie. Był jedną z czterech osób na roku, która zdała przy pierwszym podejściu.
-Matko. Co to za okropny test, że jest taki ciężki? Nie żartujcie, że będę miała szczęście mieć styczność z tym wykładowcą?!- byłam przerażona.
-Nawet jeśli na pewno sobie poradzisz. Krążą o was legendy jeśli chodzi o zdolności. Jeden z naszych wykładowców śmiał się, że uniwersytet będzie musiał zapewnić waszym dzieciom miejsca już bez testów wstępnych.- Ryu puścił do mnie oczko.
-Moje dzieci nie będą przymusowo wysyłane na żadne studia prawnicze! Wybiorą to, co będą chciały robić, a nie to co Gaara albo ja każemy im robić!- byłam wręcz oburzona tym, co powiedział Ryu. Marie, Gaara i Ryu zaczęli się śmiać.- Poza tym Gaara jest teraz zajęty szukaniem stażu i przygotowaniami do pisania pracy magisterskiej.
-Gaara nie rozmawiał z tobą?- wtrącił nagle Naoki, a ja poczułam jak Gaary cały się spiął.
-Czy rozmawiał ze mną? Na jaki temat?- odwróciłam się do Gaary z uśmiechem na ustach, ale od razu spoważniałam, kiedy zobaczyłam wyraz jego twarzy oraz to, że zrobił się cholernie blady.
-No, Gaara, dalej. Nie pisnąłeś nawet słowa swojej ukochanej żonie na temat swojego stażu? Albo raczej naszego?- Naoki wpatrywał się w Gaare z dziwnym błyskiem w oku.
-Zamknij ryj.- Gaara warknął, co sprawiło, że bardzo się zdenerwowałam. Mój mąż ewidentnie coś przede mną ukrywał.
-Bo co? Nadal nie przyznałeś się Sarze?
-Naoki, skończ. Widzisz, że Gaara nie ma póki co ochoty o tym rozmawiać.- Ryu szybko próbował załagodzić sytuację, kiedy zobaczył mojego męża. Para szła mu dosłownie uszami.
-A kiedy będzie miał? Już po fakcie? Powiem ci tak Saro, czasem lepiej szybciej wiedzieć, że mieszka się pod jednym dachem z kłamcą.- reakcja Gaary była natychmiastowa. Rzucił się na Naokiego i złapał go za przód koszuli.
            Ryu rzucił się na nich tak gwałtownie, że aż przewrócił krzesło, a wszystkie filiżanki poprzewracały się na stoliku. Złapałam Gaare za rękę i zaczęłam odciągać od Naokiego z całych sił.
-Przestań! Nie widzisz, że wszyscy się na nas patrzą? Przestań, proszę!- gorączkowo próbowałam oderwać Gaare od Naokiego. Kiedy usłyszał moje wręcz błagalne prośby spasował.
-Moja żona NIGDY nie będzie twoja, rozumiesz to? NIGDY nie będzie twoja, więc w dupę sobie wsadź te swoje słodkie spojrzenia posyłane w jej stronę, dwuznaczne słowa i aluzje kierowane w moją, albo następnym razem choćby Sara błagała, ja się nie powstrzymam. Mam dość tego, że za wszelką cenę próbujesz rozwalić moje małżeństwo, ale nie uda ci się. Znajdź sobie swoją kobietę, a od mojej masz się odpieprzyć.- zdębiałam, kiedy Gaara to powiedział. Pierwszy raz tak otwarcie wyrzucił Naokiemu to, że chłopak się mną interesował. Naoki poczerwieniał na twarzy, Marie i Ryu szeroko otworzyli usta ze zdziwienia.
-Nie mam pojęcia o czym mówisz.- Naoki zaczął uciekać wzorkiem na wszystkie strony.
-Doskonale wiesz. Dlatego masz się odpieprzyć od Sary. Ona jest moją żoną. A teraz przepraszamy was, ale planowaliśmy już wrócić do domu.- Gaara złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę metra.
            Kiedy weszliśmy do domu po bardzo męczącej i cichej podróży, niemal od razu kazałam Gaarze wytłumaczyć się z tego, co stało się w kawiarni.
-A jak miałem twoim zdaniem zareagować na tą wzmiankę o kłamcy?! Moja cierpliwość do Naokiego dzisiaj się skończyła. Gdybyś mnie nie powstrzymała pobiłbym go.- Gaara przeczesał włosy palcami.
-I zaprzepaścił raz na zawsze swoją karierę prokuratora. Wiesz dobrze, że jeśli chcesz pracować na takim stanowisku, musisz mieć nieskazitelną kartę. To byłaby rysa nie do przejścia.- opadłam na fotel. Nie miałam siły stać, kiedy moje kolana zaczęły drżeć z nerwów.
-Nie obchodzi mnie to!!! Ten skurwysyn od samego początku jak cię poznał ślinił się na ciebie i zabiegał o twoją uwagę! Od samego początku próbował w jakikolwiek sposób zniszczyć mnie w twoich oczach.
-O co mu chodziło?- zapytałam nagle.
-O to, żebyś miała mnie za oszusta.- Gaara wyrzucił to w takim tempie, jak karabin maszynowy.
-Nie o to mi chodzi. Kiedy zaczęłam temat twojej pracy magisterskiej Naoki zapytał, czy nadal ze mną nie rozmawiałeś. O co mu chodziło?- zapytałam. Gaara od razu odwrócił się do mnie plecami, co tylko mnie rozwścieczyło. Zerwałam się z fotela i stanęłam za jego plecami.- Gaara, o co chodzi?
-O nic.- warknął.
-Spójrz na mnie do kurwy nędzy!!!- wrzasnęłam. Trzęsłam się z nerwów i szybko oddychałam.
            Gaara westchnął, a po chwili powoli obrócił się w moją stronę. Był czerwony na twarzy.
-Razem z Ryu i Naokim dostaliśmy propozycję stażu od naszego profesora. Chociaż może dostaliśmy to za delikatne słowo. Staż został nam narzucony, żeby jak to profesor powiedział nie zmarnować naszego potencjału.- klasnęłam w dłonie kiedy to usłyszałam.
-Och, to cudownie!!! Gratuluję! Już nie musisz martwić się o to, czy Baki przyjmie cię do siebie! Jestem z ciebie dumna!
-Sara, ty nic nie rozumiesz! To najgorsza rzecz jaka mi się przydarzyła. Staż trwa rok...- zaciął się.
-Tylko? Z reguły staże są chyba dwuletnie, prawda? Chociaż może zdolni studenci robią go szybciej...
-Sara, ten staż trwa rok dlatego, że nie odbywa się w Tokio.- cała zesztywniałam, kiedy Gaara to powiedział. Moje serce zaczęło niebezpiecznie szybko obijać się o żebra.
-Nie odbywa się w Tokio? Więc gdzie? Kioto? Osaka? Nagoja?- zapytałam.
-Staż odbywa się w Anglii. Muszę wyjechać na rok do Londynu!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8