Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 73
-Gaara, podaj mi
bransoletkę! Cholera, gdzie jest moja... Auć!!!- wrzasnęłam na całe gardło,
kiedy uderzyłam małym palcem w kant szafy. Poczułam pulsujący ból, który
dosłownie w jednej chwili sprawił, że przed oczami zrobiło mi się ciemno.
Dokuśtykałam do łóżka i zgięłam się w pół przeklinając w myślach.
-Co się stało?!-
Gaara wypadł z łazienki w krzywo zapiętej koszuli i rozpiętych spodniach. Kiedy
zobaczył mnie skuloną na łóżku od razu do mnie podbiegł omal nie zabijając się
o nogawki spodni. Usiadł obok mnie i położył mi dłoń na plecach.- Sara, co się
stało?
-Radar do
wykrywania mebli się uaktywnił. Boli jak cholera.- mruknęłam i pokazałam mu
stopę. Parsknął śmiechem, a potem pocałował mnie w czoło.- Nie chce mi się
wierzyć, że to już dzisiaj Hinata i Naruto biorą ślub. Mam wrażenie, że dopiero
wczoraj wszyscy poznaliśmy się u moich wujków.
-To prawda. Cztery
lata minęły jak kilka sekund. Pomyśl jednak, że to dzięki tobie tak naprawdę
dwa obozy stały się jednym. I dzięki temu mamy teraz wielką rodzinę bliskich
przyjaciół oraz piękne wspomnienia.- Gaara objął mnie ramieniem, a ja
westchnęłam.
-Shikamaru i Temari
są już rodzicami, Hinata i Naruto biorą ślub, Sasuke i Sakura też chcą zrobić
to za kilka miesięcy, Sai oświadczył się Ino, więc to też kwestia czasu, kiedy
się pobiorą... Przeskok z nastolatka w dorosłego jest zbyt gwałtowny. Niedawno
szaleliśmy na imprezach. Teraz chodzimy na wesela... Przypomniał mi się nasz
ślub. To już ponad trzy lata. A ja mam wrażenie, że dosłownie wczoraj miałam na
sobie białą sukienkę i szłam do ołtarza, gdzie na mnie czekałeś.- w ułamku
sekundy wróciły do mnie wszystkie emocje, obrazy i słowa, które miały miejsce
tamtego dnia.- Jestem już stara...
-Sara, nie
przesadzaj. To ja za cztery miesiące kończę dwadzieścia cztery lata, nie ty. Ty
ledwo skończyłaś dwadzieścia dwa.- zaczęłam się śmiać i spojrzałam na Gaare.
Widziałam, że od czasu kiedy
jesteśmy razem jego rysy zdecydowanie się zmieniły. Straciły całkowicie
dziecięcą miękkość nastolatka i nabrały mocnych rysów mężczyzny. Był też
bardziej poważny niż kiedyś, ale to nadal był mój Gaara.
-Kocham cię. Jesteś
całym moim światem.- powiedziałam, a potem uniosłam się i pocałowałam Gaare z
zaskoczenia.
Kiedy jechaliśmy do świątyni, w
której Hinata i Naruto mieli się pobrać, Gaara nadawał jak najęty.
-Kto będzie
trzeźwym kierowcą, żeby potem rozwozić zwłoki do domów?- zapytał, kiedy
staliśmy na czerwonym świetle.
-Ja mogę nie pić.
Jakoś nie zależy mi na tym, żeby wciskać w siebie alkohol, skoro nie mam na
niego ochoty.- wzruszyłam ramionami. Gaara położył mi rękę na kolanie.
-Dasz radę
wytrzymać z napitym mężem?- zaczęłam się śmiać.
-Wytrzymuję z tobą
od czterech lat. Uwierz, że napitego widziałam cię nie raz. Także na pewno.-
dałam Gaarze buziaka w policzek, a potem splotłam ze sobą nasze palce.
W świątyni zajęliśmy miejsce obok
Saia i Ino. Uśmiechnęli się kiedy nas zobaczyli.
-W końcu największa
miłość naszej paczki dotarła. Siadajcie. Za chwilę zacznie się ceremonia.
Hinata miała na sobie piękne
haftowane białe kimono, Naruto z kolei czarne kimono. Wyglądali na szczęśliwych
i bardzo zakochanych. Kiedy widziałam ich podczas składania przysięgi niemal
automatycznie załapałam Gaare za rękę, a potem oparłam głowę na jego ramieniu.
Zaczęłam bawić się obrączką na jego palcu.
-Coś się stało?-
szepnął mi na ucho.
-Nie. To tylko
szczęście, że mam cię obok.- mruknęłam, a potem mocniej wtuliłam się w jego
ramię.
Kiedy składaliśmy życzenia młodej
parze, Naruto tak mocno uścisnął Gaare, że aż wydusił z niego resztki
powietrza. Gaara z bladym uśmiechem zaczął rozmasowywać żebra.
-Dobrze widzieć was
razem, tak jak być powinno.- powiedział pan młody, a my się zaśmialiśmy.
-Trochę to zajęło,
ale wszystko wróciło na swoje miejsce.- powiedziałam.- Życzę wam pięknego,
wspólnego życia i miłości każdego dnia. Żeby w waszym domu gościło szczęście.
Uwierzcie, że to chyba najważniejsze.- uściskałam Hinatę, a potem Naruto.
-Ja wam życzę
cudownej rodziny, miłości, wspaniałych dzieci w przyszłości. I przede wszystkim
spełnienia marzeń.- Gaara podrapał się w tył głowy.
-Dziećmi to ty się
zajmij. Jesteś żonaty od ponad trzech lat, a nadal ani widu, ani słychu żeby
coś tam się zaczynało. Już nawet twoja siostra cię wyprzedziła.- Naruto wytknął
Gaarze język. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-I bardzo dobrze.
Ja się póki co nie zabieram za dzieci. Sara też podziela moje zdanie.
-Chyba nawet
dziesięć razy... Dobrze, jeszcze raz wszystkiego najlepszego na nowej drodze
życia, przyjaciele. Zasługujecie na wszystko, co najlepsze.- powiedziałam z
szerokim uśmiechem.
Na weselu obozy podzieliły się na
męskie i żeńskie. Gaara pił z chłopakami, ja z kolei wywijałam na parkiecie z
dziewczynami. Głośno się śmiałyśmy, wygłupiałyśmy, tańczyłyśmy. Musiałam
przyznać, że dokładnie tego potrzebowałam. Bycie w pobliżu przyjaciół w tak
ważnym dniu było tak rozluźniające, jak masaż.
-Gdzie jedziecie w
podróż poślubną?- zapytała Ino, kiedy w końcu miałyśmy Hinatę choć na chwilę
dla siebie.
-Nie wiem. Tata
zaplanował dla nas niespodziankę. Nie oczekuję wiele. Chcę po prostu spędzić
czas z Naruto.- Hinata wyglądała jak najszczęśliwsza dziewczyna na świecie. Z
jej oczu biło ogromne szczęście, a twarz promieniała.
W momencie, kiedy chciałam coś
powiedzieć poczułam dłoń na ramieniu. Spięłam się.
-Siostra, jesteś
gotowa?- odwróciłam się do Itachiego, który blado się do mnie uśmiechnął.-
Naruto już dostaje kota, że mieliśmy za mało czasu.
-Co kombinujecie?-
zapytała podejrzliwie Ino, a ja zaczęłam się śmiać.
-Za chwilę
zobaczysz.- powiedziałam, a potem wstałam i razem z Itachim zaczęłam się kierować
w stronę spiętego Naruto.
W momencie, kiedy światła na
parkiecie zgasły, a goście zostali poproszeni o udanie się na chwilę przerwy,
Naruto zaprowadził nas na scenę, a chłopcy stawali przy swoich instrumentach.
Kiedy stanęłam przy mikrofonie odetchnęłam bardzo głęboko.
-Przepraszam, że
poprosiłem cię o to tak późno. Hinata zawsze uwielbiała twoje piosenki. Mówiła,
że nikt tak pięknie nie pisze o miłości jak ty w swoich utworach. Mogłem to
zrobić już dawno temu, ale wyleciało mi z głowy. Możesz zaśpiewać coś ze
starego repertuaru...- mocno przytuliłam Naruto.
-Naruto, spokojnie.
Wszystko jest pod kontrolą. Czas, który mi dałeś był wystarczający, naprawdę.
Teraz idź po swoją żonę, a resztę zostaw nam.- uśmiechnęłam się do niego.
W momencie kiedy Naruto zszedł ze
sceny poczułam jak pocą mi się dłonie. Poczułam lekkie kłucie w podbrzuszu, a
to nie wróżyło dobrze.
-Siostra, rozluźnij
się. Wiesz dobrze, że Naruto i Hinata mają rację. Nikt nie umie tak pięknie
pisać o miłości.
-Bardziej obawiam
się tego, jak mój głos po tylu latach.- mruknęłam, kiedy ustawiałam mikrofon na
właściwą wysokość.
-Na pewno nadal
bardzo dobrze. Gaara na pewno zadbał o to, żebyś dobrze wyciągała wysokie C i
głęboko oddychała.- kiedy mój kuzyn to powiedział, w dodatku z głupim uśmiechem,
zrobiłam się równie czerwona co jego krawat.
-Itachi!!!-
krzyknęłam, a on ryknął śmiechem i poklepał mnie po plecach.
-Zaczynamy! Saro,
twoja kolej.- na znak Itachiego, Pain włączył światła na parkiecie a wszystkie
reflektory zapłonęły ostrym światłem. Przez chwilę widziałam jedynie plamki
przed oczami, ale potem obraz się wyostrzył. Wszystkie pary oczu obecne na sali
wpatrywały się w nas, a moje ręce zrobiły się wilgotne niczym Niagara.
-Witam was
wszystkich. Jako, że jestem dość kiepska w przemowach przejdę do sedna sprawy.
Zapraszam na parkiet naszą cudowną parę młodą. Hinata, piosenka, którą za
chwilę usłyszysz jest prezentem ślubnym, o który poprosił mnie Naruto. Jeszcze
raz życzę wam szczerej i najprawdziwszej miłości na jaką zasługujecie, a w tym
momencie parkiet należy do was.- powiedziałam spokojnie, a potem delikatnie
dałam znak Painowi, że może zaczynać wstęp.
https://www.youtube.com/watch?v=pvP_OwVSFpk
W chwili kiedy z moich ust wydobyły
się pierwsze słowa, opuścił mnie cały lęk jaki czułam przed występem. W jednej
chwili całe moje ciało i dusza zlały się z dźwiękami muzyki i słowami jakie
wydobywały się z mojej piersi, a przede wszystkim stały się uczuciem, które
kierowałam w stronę mojego męża. Piosenka była może ślubnym prezentem dla moich
przyjaciół, ale każdy kto nas znał, wiedział doskonale, że pisałam ją z myślą o
Gaarze, bo tylko wtedy, tak jak powiedział Naruto, potrafiłam pięknie pisać o
miłości. Kiedy otworzyłam oczy i spojrzałam na moich tańczących przyjaciół,
Hinata była zalana łzami szczęścia i mocno wtulała się w Naruto. Wirowali
powoli w rytm muzyki, robiąc to zupełnie poza rytmem, ale nie to się liczyło.
Goście stali wokół nich i wpatrywali się w piękny obrazek, ja z kolei zaczęłam
wypatrywać Gaare. Po chwili odnalazłam go wzrokiem. Opierał się ramieniem o
jedną z kolumn i blado się uśmiechał. Z jego oczu również biło szczęście, a w
momencie, kiedy wymawiałam ostatnie słowa piosenki widziałam jak jego usta
układają się w słowa "Kocham Cię".
Po skończonym występie grzecznie
podziękowałam i szybko zeszłam ze sceny, omal nie wybijając sobie zębów przez
kable.
-Naruto poprosił
cię o to, o co ja chciałam, ale bardzo się wstydziłam.- Hinata dopadła mnie,
kiedy szłam przez parkiet. Uściskała mnie z całej siły, a ja poczułam jak całe
jedzenie w żołądku cofa mi się do gardła.
-Nie ma za co!
Zaśpiewanie dla was tej piosenki to była czysta przyjemność. Cieszę się, że
mogliśmy sprawić wam razem z zespołem taką radość i dołożyć się do pięknych
wspomnień... Widzieliście Gaare? Przed chwilą stał przy tej kolumnie, a teraz
go nie widzę.- rozejrzałam się wokół.
-Wyszedł na dwór.
Sądzę, że potrzebował trochę świeżego powietrza po tej dawce emocji jaką
usłyszał w tej piosence. A ja nie mogę nie zgodzić się z moją żoną, że nikt tak
pięknie nie pisze o miłości jak ty.- Naruto wyszczerzył się do mnie.
-Dlatego muszę iść
podziękować mojej inspiracji. Za chwilę wrócę.- powiedziałam, a potem szybkim
krokiem zaczęłam kierować się do wyjścia do ogrodu.
Gaara stał niedaleko małego oczka
wodnego i obserwował ryby w nim pływające. Pomimo zapewnienia jak największego
spokoju i prywatności, po trawniku niosły się echem śmiechy i rozmowy z sali
bankietowej. Kiedy weszłam na trawę, zachwiałam się. Wysokie, cienkie szpilki
zapadły się w trawę niczym nóż w miękkie masło. Musiałam złapać rąbek sukni,
żeby przypadkiem nie przydeptać go, nie porwać lub nie ubrudzić. Szłam w stronę
mojego męża tak niezgrabnie, że przed oczami stanął mi obraz słoni pedałujących
w cyrku na monocyklu, które robiły to zgrabniej, niż ja szłam w tej chwili.
-Ćwiczysz jakieś
nowe pozy, czy raczej masz zamiar pokazać mi z ten sposób swoją bieliznę, bo
jeśli tak, to jesteś na dobrej drodze.- nawet nie zauważyłam, kiedy Gaara
zauważył moją obecność. Wpatrywał się we mnie i doskonale widziałam, że hamował
się, żeby nie zaczął śmiać się wniebogłosy.
I niestety wcale mu się nie
dziwiłam. Stałam własnie na jednej nodze, pochylona pod dziwnym kątem, z
materiałem sukni w jednej dłoni, drugą z kolei próbowałam balansować i utrzymać
równowagę. Zaowocowało to machaniem wolną nogą w powietrzu pod kątem ponad
czterdziestu pięciu stopni. Gaara podszedł do mnie i podał mi swoje przedramię.
Od razu poczułam się pewniej, ale kiedy szpilki nie dawały za wygraną, po
prostu zrzuciłam je ze stóp.
-Dobrze wiesz jaką
mam bieliznę, więc nie czuję potrzeby robienia przed tobą striptizu.-
mruknęłam, kiedy znowu stanęliśmy przy oczku wodnym.
-Kłamiesz. Wczoraj
wieczorem to ty zaczęłaś się rozbierać, kiedy całowaliśmy się na kanapie. A
bielizny pozbyłaś się tak szybko, że nawet nie zdążyłem zwrócić na nią uwagi.
Jedyne co pamiętam, to twoje piękne nagie ciało, kiedy skakałaś po moich
biodrach.- dziękowałam w duchu za to, że powiedział to, kiedy byliśmy sami.
Tylko w takich okolicznościach nie paliłam raka.
-Wczoraj to ja
nawet nie myślałam o tym, żeby pokazywać ci swoją bieliznę, tylko o tym, żeby
jak najszybciej się kochać. Poza tym trochę wczoraj przesadziliśmy, bo dzisiaj
jestem trochę obolała.- mruknęłam.
-A kto krzyczał:
Gaara, jeszcze! Błagam jeszcze! A potem tylko zaciskałaś ręce na kołdrze i
moich plecach i jedyne co byłaś w stanie z siebie wydobywać to coraz wyższe
wymawianie literki O?- tym razem bardzo się zaczerwieniłam.
-Czy ty każdy seks
zapamiętujesz tak dokładnie?- zapytałam niepewnie, a Gaara się do mnie
wyszczerzył.
-Nie. Tylko twoje
orgazmy. Lubię wtedy na ciebie patrzeć.- mocno zmarszczyłam brwi na słowa
mojego męża, co najwidoczniej go zdziwiło.- To chyba logiczne, że wtedy czuję
się dumny.
-Mogę udawać i
wtedy co?- wytknęłam Gaarze język, a on zaczął się śmiać.
-Nigdy nie
udawałaś.- powiedział bardzo pewnie.
-O proszę, jaki
pewny swego.- przewróciłam oczami, a Gaara położył mi dłonie na krzyżu i
przysunął do siebie.
-Sypiam z tobą od
czterech lat. Wiem jak się zachowujesz. Zawsze zaczynasz głębiej oddychać,
twoja skóra na dekolcie lekko się czerwieni, tak samo jak policzki i usta.
Twoje piersi robią się bardzo wrażliwe na dotyk, a chwilę przed zaczynasz się
zaciskać wokół mnie, a twoje ciało delikatnie drży. Z kolei w momencie
szczytowania zwykle na chwilę wstrzymujesz oddech, a całe twoje ciało jest
sztywne.- w momencie, kiedy Gaara to mówił, drażnił moje ucho wargami, z kolei
jego palce przemieszczały się po moimi ciele. Musiałam zacisnąć uda żeby
przywołać się do porządku. W momencie, kiedy chciałam coś powiedzieć, Gaara
chwycił moją twarz w swoje dłonie i namiętnie mnie pocałował. Poczułam
pulsowanie podbrzusza po dosłownie kilku sekundach. Z kolei kiedy Gaara wsunął
mi język w usta ciśnienie prawie rozwaliło mi bębenki.
-Ci jak zwykle się
migdalą! Czy wy potraficie chociaż na chwilę oderwać od siebie ręce?!- pod
wpływem głosu Ino odskoczyłam od Gaary jak oparzona. Wszyscy nasi przyjaciele
stali przed dróżką prowadzącą na trawnik i głupio się do nas uśmiechali.
-Zazdrościcie, że
zawsze o to pytacie?- zapytałam z głupim uśmiechem, a potem złapałam Gaare za
rękę. Schyliłam się po swoje buty i zaczęłam zakładać je na nogi. Pisnęłam,
kiedy Gaara wziął mnie na ręce i odstawił dopiero na chodniku, gdzie moje buty
nie robiły za coś w rodzaju namiotowych śledzi.
-Gaara chyba bardzo
martwi się o twoje nogi kochana przyjaciółko.- Sakura stanęła obok mnie.
-Żałuj, że nie
widziałaś jej poczynań, kiedy próbowała się do mnie dostać. Uwierz, że nie chcę
żeby moja żona świeciła przed wami majtkami.- Gaara złapał mnie za rękę.
-Mogę się założyć,
że wyglądały komicznie. Jednak teraz wracamy na salę bankietową, czas na
prawdziwą zabawę!!!- krzyknęła Temari, a potem zaczęła ciągnąć biednego
Shikamaru z powrotem w stronę budynku.
Dobra zabawa skończyła się dopiero o
czwartej rano. Gaara pił z chłopakami ogromne ilości alkoholu, ale chwilę po
każdym kieliszku szedł ze mną na parkiet, a kiedy dość mocno się spocił, znowu
szedł pić. Zaowocowało to tym, że kiedy nad ranem wychodziliśmy z imprezy,
wyglądał jakby wcale nie pił.
-Świetnie się dzisiaj
bawiłem! Byłem Michaelem Jacksonem parkietu.- Gaara zaczął odstawiać coś w
rodzaju Moonwalk.
-Upicie Naruto w
dniu wesela na pewno przejdzie do historii waszych przyjacielskich opowieści.-
to, że Naruto był nawalony było mało powiedziane. Sasuke i Gaara musieli
wtaczać go do pokoju, a kiedy w końcu odstawili go do łóżka był bezwładny
niczym szmaciana lalka.
-To jego wesele.
Miał prawo się skończyć.- kiedy Gaara wsiadł do auta, a potem zaczął odpinać
mankiety, kołnierz i poluzował krawat.
-Powiedz to
Hinacie, która dzięki wam noc poślubną spędzi z chrapiącym mężem.- zaśmiałam
się, a potem odpaliłam silnik i zapięłam pas.
-My naszą
odpukaliśmy dopiero kilkanaście godzin po ślubie. Sama podróż na Seszele trwała
jakieś siedemnaście godzin. Dolicz do tego czas ślubu, wesela... Matko,
zostałaś moją żoną poprzez skonsumowanie małżeństwa dopiero dobę później niż
złożenie przysięgi. Powinniśmy zmienić datę naszej rocznicy!- uderzyłam Gaare w
brzuch tak mocno, że aż się skulił.
-Kiedy będziemy za
starszy żeby w ogóle ze sobą sypiać rozumiem, że będzie to nieformalny rozwód?-
Gaara spiął się na to słowo.- Przepraszam. Nie miałam na myśli nic złego.
-Spokojnie. Wiem,
że mówisz to w żartach, ale nadal denerwuje się na sam dźwięk tego słowa.
Ostatnie jego brzmienie nie przywołuje najlepszych wspomnień.- Gaara
wyprostował się w fotelu i zaczął spoglądać w przednią szybę.
-A jak połączę
pozew rozwodowy z niszczarką papieru?- tym razem Gaara blado się uśmiechnął.
Pochylił się w moją stronę i chwycił mój podbródek. Przez chwilę spoglądał mi
głęboko w oczy, a potem pocałował.
Nie był to tak namiętny pocałunek
jak ten w ogrodzie, ale sposób w jaki Gaara pieścił moje usta sprawił, że
odruchowo wplotłam mu palce we włosy i mocniej do niego przylgnęłam. Czułam w
ustach smak alkoholu, czegoś lekko ostrego oraz palonego cukru. Kiedy mój mąż
położył mi dłoń na kolanie, poczułam przyjemne ciepło rozchodzące się po
krzyżu, a kiedy powoli przesuwał palce coraz wyżej ciepło z krzyża przesuwało
się coraz bardziej na podbrzusze i zamieniało się w przyjemne łaskotanie. Kiedy
gwałtownie przesunął dłoń na mój najczulszy punkt jęknęłam i oderwałam się od
niego.
-Nie tu.- jęknęłam,
kiedy jego palce stały się bardziej natarczywe.- Gaara.
-Nie pozwolisz
mężowi popieścić własnej żony.- mruknął z uśmiechem, a potem grzecznie
wyprostował się w fotelu i zabrał ode mnie ręce. W idealnym momencie, ponieważ
dosłownie kilkanaście sekund później obok naszego auta stanął Itachi.
-Macie problem z
samochodem?- zapytał.
-Nie. Sara nie
mogła zlokalizować kluczyków. Zapomniałem, że to ja prowadziłem jadąc tu.-
Gaara wzruszył ramionami. Nawet jeśli Itachi zauważył to, że byliśmy
rozczochrani i zarumienieni, nie skomentował tego.
-Jak zajedziecie do
domu dajcie mi znać. Uważajcie na siebie i do zobaczenia za kilka dni. Przy
okazji, nasza piosenka zrobiła furorę. Rodzina Hinaty powiedziała, że to chyba
najbardziej romantyczny prezent jaki można zrobić komuś, kogo się kocha.-
zaśmiałam się na słowa mojego kuzyna. Pomachałam mu, a potem wrzuciłam wsteczny
i zaczęłam wycofywać.
-W takim razie ja
nie jestem romantykiem. Nigdy nic dla ciebie nie napisałem.- Gaara mruknął,
kiedy wyjechaliśmy na główną drogę. Uniosłam brwi.
-Nie oczekuję tego,
żebyś pisał mi romantyczne piosenki. Nie za to cię kocham.- powiedziałam
zgodnie z prawdą.
-Od czasu, kiedy
się znamy napisałaś mi już trzy piosenki.- Gaara zaczął wymieniać na palcach.
-Oficjalnie jedną.
Tą ze ślubu. Do dwóch byłeś inspiracją, więc są jakby pośrednio dla ciebie.
Jedna była na przedstawienie, gdzie śpiewałam ją dla jakiegoś chłopaka z
wyobraźni Kurenai, druga była dla Hinaty i Naruto z okazji ich ślubu. Dla
ciebie śpiewałam to, że przejdę z tobą przez piekło.
-Sobie możesz
gadać. Wszystkie trzy były dla mnie, tylko dwie bez dedykacji. Dla nikogo
innego nie napisałabyś tak pięknie o miłości, którą darzysz swojego
najwspanialszego na świecie męża, który teraz w dodatku jest lekko podchmielony
i bardzo na ciebie napalony, więc zaczyna być trochę irytujący, bo coś go
uciska w spodniach, ale nadal bardzo cię kocha.- ryknęłam śmiechem, kiedy
usłyszałam wręcz obrażony ton mojego męża.
-I właśnie dlatego Gaara, ciągle się w tobie zakochuję.- powiedziałam, a
potem wrzuciłam kierunkowskaz i skręciłam w prawo.
Komentarze
Prześlij komentarz