Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 72
Pierwszego września
stałam na lotnisku Narita. Zegar wskazywał chwilę po trzeciej w nocy z kolei na
elektronicznych ekranach migała informacja o tym, że lot z Londynu ma być
opóźniony o ponad pół godziny. Zniecierpliwiona przeskakiwałam z nogi na nogę i
skubałam paznokciami skórki przy opuszkach. Noce były już chłodne, a dodatkowo
zmęczenie wywołane brakiem snu potęgowało uczucie zimna. Drżałam na całym
ciele, ale nie potrafiłam powiedzieć czy było to wywołane powrotem mojego męża,
czy raczej chłodem nocy. Poszłam do kawiarni otwartej całą dobę i kupiłam sobie
gorącą herbatę. Usiadłam na jednej z wolnych ławek, a potem oglądałam lądujące
samoloty przez wielką szybę lotniska. Co kilka minut jakiś samolot kołował na
długim pasie startowym, a potem zajmował wolne miejsca przy rękawach do odprawy
pasażerów na i z pokładu samolotu. Byłam tak zafascynowana tym widokiem, że
kiedy kończyłam pić herbatę była niemal zimna, a wiadomość o opóźnieniu
zamieniła się na informację o lądowaniu. Zerwałam się z miejsca jak oparzona, a
potem w biegu wyrzuciłam tekturowy kubek do śmietnika i biegiem zaczęłam
kierować się na drugą stronę budynku, gdzie znajdowała się hala przylotów.
Kiedy znalazłam się pod drzwiami z
mlecznego szkła moje serce galopowało w piersi, a po skórze rozchodził się
bardzo przyjemny ciepły prąd. Mój oddech był szybki, ale zaczęłam się wyciszać
po kilku głębokich zaczerpnięciach powietrza. Kiedy pierwsi pasażerowie wyszli
zza drzwi nerwy miałam jak postronki. Próbowałam stawać na palcach i dostrzec
gdzieś w oddali kłębiących się ludzi charakterystyczną czerwoną czuprynę Gaary,
ale ginęła gdzieś w nawale innych, zupełnie obcych sylwetek.
Ludzie wychodzili jeden za drugim, a
tłum czekający na swoich bliskich zaczął się przerzedzać. Zaczęłam nerwowo
przygryzać kciuk i stanęłam gdzieś na końcu, aby w razie czego mieć szersze
pole widokowe. Moją uwagę zwróciła grupa głośnych anglików, która śmiała się i
wymieniała między sobą uwagi na temat lotniska. Zapatrzyłam się na ich jaskrawe
koszulki i dopiero w momencie kiedy zbili się w jedną kupkę na uboczu,
zobaczyłam Gaare.
Po przekroczeniu linii oznaczonej
jako zakaz wstępu stanął w miejscu i położył walizki na ziemi. Policzki miał
czerwone od chłodu, włosy zmierzwione, oczy lekko podpuchnięte. Wyglądał tak,
jak zawsze chwile po wstaniu. Kilka nastolatek, które przyjechały na lotnisko
ze swoimi rodzicami lub chłopakami wlepiło w niego maślany wzrok, a ja miałam
ochotę wybuchnąć śmiechem. Mój mąż rozglądał się zdezorientowany, a ja wcale mu
się nie dziwiłam. Wrócił do domu po roku nieobecności. Wrócił do domu i do
mnie.
W momencie, kiedy sobie to
uświadomiłam nogi poniosły mnie w jego stronę. Teraz dołączył do niego Naoki i
Ryu, którzy coś do niego mówili, ale wcale o to nie dbałam. Nie dbałam również
w momencie, kiedy obok nich pojawił się ich profesor. Kiedy lawirowałam między
ludźmi coraz lepiej słyszałam ich rozmowę, kiedy nauczyciel dziękował chłopakom
za świetny rok. Potem szybko zabrał swoje bagaże i wyszedł. Gaara westchnął, a
potem uścisnął ręce z chłopakami.
-Dobra chłopaki,
widzimy się za kilka dni na uniwersytecie, żeby ogarnąć co zostało nam jeszcze
do...- nie dokończył.
W momencie, kiedy mnie zobaczył
zamilkł. Staliśmy na przeciwko siebie i dzieliło nas kilka kroków. Moje serce
waliło niebezpiecznie, a oczy piekły. Kiedy Gaara bezgłośnie wymówił moje imię,
w dosłownie kilka sekund byłam już przy nim. Objął mnie ramionami i ścisnął tak
mocno, że aż poczułam ból. Chwyciłam jego sweter i zmięłam w palcach, a potem
mocno przytuliłam się do klatki piersiowej. Czułam walenie serca przy uchu, a
jego ciepły oddech owiewał moje włosy. Trzęsłam się od płaczu wywołanego
szczęściem.
-Wróciłeś. W końcu
wróciłeś.- jak nienormalna gadałam do jego torsu. Dopiero kiedy złapał mnie za
podbródek i przyciągnął do pocałunku zapomniałam o całym świecie.
Kiedy naszej wargi się spotkały niemal
od razu poczułam jak moje podbrzusze zawiązuje się w supeł. Moim ciałem
wstrząsnął dreszcz i próbowałam pogłębić pocałunek, jednak Gaara zrobił krok w
tył.
-Huhu. W jednym
krótkim pocałunku potraficie przekazać więcej erotyzmu niż niejeden film porno.
Brawo.- zażartował Ryu, a ja magicznie przypomniałam sobie, że znajdujemy się
na lotnisku w obecności zupełnie obcych ludzi.
Czerwona po same czubki uszu
spojrzałam najpierw na Naokiego i Ryu, a potem na Gaare, który miał
przepraszający uśmiech na ustach, jednak jego oczy były prawie granatowe, a
błysk w oku jasno świadczył o tym, że gdybyśmy nie znajdowali się w miejscu
publicznym, raczej nie oderwałby się ode mnie tak chętnie.
-Cześć chłopcy. Jak
minęła wam podróż?- zapytałam, kiedy wszyscy zaczęliśmy kierować się do
głównego wyjścia. Gaara złapał mnie za rękę, a ja westchnęłam z przyjemności,
kiedy dotknął mojej nagiej skóry. Od razu to zauważył i uśmiechnął się do mnie.
-Ma-sa-kra.
Siedziałem obok babki z tak wielkimi cyckami, że mogłaby sobie z nich zrobić
stolik pod posiłki. W dodatku miała tak głęboki dekolt, że Michael Jordan na
pewno mógłby zrobić tam wrzut za trzy punkt. Uwierz, że tak jak jako gej lubię
oglądać ładne kobiety, tak ta baba utwierdziła mnie w tym, że bycie gejem jest
w porządku.
-Laska z dekoltem
ci to uświadomiła?- zapytałam, a potem napięłam się, kiedy poczułam jak Gaara
kładzie mi dłoń na biodrze, a potem jego palce delikatnie podsunęły mi kawałek
bluzki do góry. Musnął nagą skórę, a ja wstrzymałam oddech. Spiorunowałam go
wzrokiem, a on wyszczerzył się do mnie.
-Ta baba miała
chyba ze sto lat. Jej piersi miały więcej zmarszczek niż ja mam naczynek
krwionośnych w ciele. Wyglądały jak szerokopasmowa autostrada z masą pasów do
zmiany! Kiedy zaczynały się turbulencje bałem się, że tak podskoczą, że sama
się nimi udusi. Bleee.- Ryu dosłownie wzdrygnął się. Ja z kolei zaczęłam głośno
śmiać.
-Widzę, że kolesia
próbującego nafutrować mnie wszystkim tym, co jadł, kiedy ja wracałam do Tokio
jednak coś pobiło.
-Sara, to był
koszmar. Będzie mi się to śniło nocami!- Ryu był tak rozemocjonowany, że nie
mogłam przestać się śmiać.
Kiedy odwieźliśmy chłopaków do
domów, w końcu pojechaliśmy do siebie. Gaara wyjął swoje bagaże z bagażnika, a
potem odetchnął, kiedy stanął przed drzwiami.
-Sypialnie nadal
mamy wspólną?- zapytał niepewnie, a ja bez słowa otworzyłam drzwi i weszłam do
środka. Kiedy sięgnęłam do włącznika światła mój mąż chwycił mnie za nadgarstek
i szarpnął do siebie. Jęknęłam zdziwiona, ale po chwili poczułam na swoich
ustach jego gorące wargi. Przygniótł mnie do ściany, a jego ręce od razu
powędrowały na moje biodra.- Nie wiem jak ty to robisz, ale zawsze kiedy padam
na twarz, a potem kiedy cię widzę magicznie odechciewa mi się spać.
-A odechciało ci
się?- zapytałam, a potem syknęłam, kiedy Gaara ścisnął moją pierś.-
Delikatniej.
-Odechciało mi się
spać. Ale bardzo zachciało mi się ciebie.- mruknął zadowolony w moje usta, a
potem namiętnie mnie pocałował.
Uwielbiałam moment, kiedy mój mąż
pieścił moje ciało. Przez cztery lata wspólnego życia znał na pamięć niemal
każdy wrażliwszy punkt, wiedział jak i z jaką siłą należy go dotykać, więc
kiedy przygryzł mi płatek ucha, czułam jak kolana się pode mną uginają.
-Robisz to
perfidnie.- mruknęłam, a kiedy zaczął drażnić palcami wrażliwą skórę brzucha
tak, że aż ciężko było mi oddychać odsunęłam się kawałek od niego.- Gaara, co
za dużo to niezdrowo.
-Za dużo to my się
przez ostatni rok nie widzieliśmy. Niezdrowo, to nie uprawiać seksu przez taki
okres czasu. Zwłaszcza jak ma się żonę na wyciągnięcie ręki tak blisko, w tej
chwili. Także nie odbieraj mi tej przyjemności. Lubię patrzeć i widzieć, że coś
co robię sprawia, że jest ci dobrze.- musnął moje usta.- Dlatego pytam, czy
nadal mamy jedną sypialnię, czy raczej wyemigrowałem gdzie indziej?
-Jak jeszcze
kiedykolwiek zadasz tak głupie pytanie to...
-Zabijesz mnie.
Wiem. Ale teraz lepiej tego nie rób.- Gaara wziął mnie na ręce i zaczął szybko
wchodzić po schodach na górę.
Miesiąc. Tyle wystarczyło, żebym
tęskniła za pieszczotami, dotykiem, pocałunkami. Dopiero, kiedy znaleźliśmy się
w naszej sypialni pozwoliłam Gaarze na to, żeby robił wszystko co chciał. Jego
usta, dłonie, palce pieściły całe moje ciało, a ja jęczałam, wiłam się i
krzyczałam od ogromnej ilości bodźców. Nawet kiedy się kochaliśmy nie
odpuszczał, a spełnienie jakiego doznałam było najintensywniejszym w całym
życiu.
Kiedy wyczerpana leżałam na klatce
piersiowej Gaary, czułam ból w całym ciele, ale jednocześnie błogie
rozluźnienie.
-Gdyby nie to, że
cię znam, pomyślałabym, że jednak mocno narozrabiałeś w tej Anglii, a teraz
przepraszasz w ten sposób.- spojrzałam na niego i blado się uśmiechnęłam.-
Koleżanki z sądu jednak spróbowały czegoś orientalnego?
-Chyba tylko
takoyaki, na które nas zabrały. Naoki zaliczył chyba pięć albo sześć dziewczyn
z uczelni i sądu. Mnie takie zabawy nie kręcą od ponad czterech lat. Kiedy jest
się szczęśliwym, szukanie tego szczęścia na boku nie jest potrzebne. I
uprzedzam twoją uwagę. Kiedy myślałem, że nasz związek się skończy byłem zbyt
zrozpaczony żeby w ogóle mi się chciało. Od ponad czterech lat jesteś jedyną
kobietą jakiej dotykam. Zadowalająca odpowiedź?- zaczęłam się śmiać.
-Bardzo
zadowalająca. Nawet nie wiesz jak strasznie cieszę się z tego, że w końcu
jesteś w domu.- mruknęłam, a potem podsunęłam się i pocałowałam Gaare.
-Ja też bardzo się
cieszę. I teraz obiecuję ci, że nigdy więcej nie wyjadę na tak długo. Ten rok w
Londynie uświadomił mi jak bardzo ciężkie małżeństwo musieli mieć moi
dziadkowie i podziwiam ich za to, że nadal są razem. Kiedy wyjechałaś do Tokio
nie miałem pojęcia co ze sobą zrobić. Na szczęście na pomysł pójścia na
siłownię Ryu zareagował bardzo entuzjastycznie. Prawie wróciłem do swojej wagi,
którą miałem przed wyjazdem do Londynu. Chyba, że kiedy do mnie przyjechałaś,
nie zauważyłaś, że...
-Od razu to
zauważyłam. Wiedziałam, że to wina nerwów spowodowanych rozwodem i samym
wyjazdem, naszymi kłótniami i innymi rzeczami. Kiedy się kochaliśmy też to
czułam, kiedy cię dotykałam. Pamiętałam twoje ciało. Mogłabym cię narysować z
pamięci. Nawet kiedy nie wyglądałeś tak muskularnie jak przed wyjazdem, nadal
uważałam cię za najprzystojniejszego faceta świata. I nadal uważam.-
przejechałam palcem po pionowej kresce na jego brzuchu, która wyznaczała
przebieg muskulatury. Gaara drgnął.
-Dobrze wiedzieć,
że mogę bezkarnie jeść McDonalda, przytyć dwadzieścia kilo i nadal będziesz
mnie kochać.
-Nie lubisz
McDonalda i na pewno tyle nie przytyjesz. Znam cię na tyle, że wiem, że za
bardzo lubisz się podobać, więc nie doprowadzisz się do takiego stanu.-
mruknęłam, kiedy poczułam, że zaczyna ogarniać mnie zmęczenie. Gaara zaśmiał
się, a potem objął ramieniem i mocno przycisnął do siebie.
-Jeszcze lepiej
wiedzieć, że mam obok siebie kogoś kto zna mnie tak dobrze.- ostatnią rzeczą
jaką pamiętam był dotyk ciepłych warg na moim czole.
Obudziłam się, kiedy słońce było
wysoko na niebie. Lekko zdezorientowana usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po
pokoju. Nadal czułam zmęczenie, ale kiedy spojrzałam na mojego męża poczułam
ulgę.
Gaara spał na plecach z jedną ręką
za głową, a drugą na brzuchu. Kołdrę miał na wysokości kości biodrowych.
Oddychał miarowo.
W końcu wróciłeś, przeszło mi przez
myśl, a potem najciszej jak byłam w stanie wysunęłam się z pościeli i w
pośpiechu narzuciłam na siebie krótkie szorty, koszulkę i wyszłam z sypialni.
Kiedy parzyłam kawę zauważyłam, że
lampka w moim telefonie miga. Wzięłam go do ręki i automatycznie zrobiłam
wielkie oczy, kiedy na ekranie pojawiła mi się informacja o ponad piętnastu
nieodebranych połączeniach od Sakury. Zdenerwowana wybrałam jej numer, a potem
czekałam kiedy odbierze.
-No cześć!-
krzyknęła uradowana, a ja słysząc jej radosny ton odetchnęłam głęboko.
-Bałam się, że coś
się stało. Czemu tak namiętnie do mnie wydzwaniałaś?- zapytałam i usiadłam z
kubkiem przy stole.
-Jak tam po
powrocie męża? Chyba, że się rozmyślił i nie wrócił z Londynu?
-Wrócił. Śpi jak
zabity. Jego samolot miał opóźnienie. Położyliśmy się dopiero koło siódmej
rano.- powiedziałam, a potem zaczęłam głośno ziewać.
-No to nieźle.
Cztery godziny opóźnienia, a ty i tak czekałaś na niego na tym lotnisku? Serio
go kochasz.
-Byliśmy w domu o
czwartej, może chwilę po.- powiedziałam spokojnie, a potem znowu napiłam się
kawy. Sakura zaczęła się bardzo głośno śmiać słysząc moją odpowiedź.
-No taaak,
zapomniałam, że kiedy wy dorwiecie się do siebie po dłuższym czasie to łóżko w
waszej sypialni zmienia miejsce o kilka centymetrów. Nie mogliście najpierw się
wyspać, a potem kochać?- zapytała.
-Nie.
Przekroczyliśmy próg domu i uwierz, że odechciało nam się spać. Zadziałała na
nas jakaś magiczna siła i nie mogliśmy oderwać od siebie rąk.- mruknęłam, a
potem ziewnęłam.
-Ta magiczna siła
nazywa się po prostu napaleniem. Możemy was później odwiedzić? Chyba, że macie
już jakieś plany?- zapytała.
-Muszę porozmawiać
z Gaarą. Nie wiem, czy nie odwiedzimy dzisiaj wujka, Temari i Kankuro. Gaara
nie widział ich od roku. Dam ci znać później, ok?- zapytałam.
-Jasne. Będę czekać
na twój telefon. A teraz przepraszam, ale muszę iść z twoją ciocią na zakupy.
Planuje kupić zasłony do salonu. Do usłyszenia później.
Zaniosłam Gaarze kubek z gorącą kawą
do łóżka. Nadal spał, kiedy weszłam do sypialni, więc odstawiłam kubki na nocną
szafkę, a potem położyłam się obok męża i zaczęłam dawać mu buziaki.
-Kochanie, wstawaj.
Jest grubo po piętnastej.- Gaara mruknął pod nosem na moje słowa.- Gaara, czas
wstać królewiczu. Nie możesz przespać całego dnia.
-Sara, w Londynie
dochodzi trzecia czy coś koło tego, proszę. Zdycham na jet lag. W nocy budziłem
się co chwila.- sapnął.
-Mam dla ciebie
kawę. Wstawaj. Sakura i Sasuke chcą do nas wpaść, ale nie umawiałam się,
dlatego, że nie wiem co chciałbyś robić. Masz w planach odwiedzić dzisiaj wujka
i swoje rodzeństwo?- zapytałam, a Gaara głośno westchnął i usiadł na łóżku.
Przetarł twarz dłońmi i zaczął głośno ziewać. W tym czasie podałam mu kubek, a
on przyjął go z uśmiechem.
-Nie zastanawiałem
się nad tym, co chciałbym robić. Przez kilka najbliższych dni będę totalnie
rozbity, więc zwalenie się do nas do domu tłumu ludzi to raczej nie jest szczyt
moich marzeń. Wolałbym leniuchować z tobą w domu do czasu, aż nie dojdę do
siebie.
-Nie masz czasu na
to, żeby przez tydzień gnić w łóżku. Hinata i Naruto biorą ślub za pięć dni.
Musisz zobaczyć czy garnitur dobrze na tobie leży, musimy jechać zapakować
prezent, zamówić kwiaty u florystki.- zaczęłam wyliczać na palcach. Gaara
jęknął i zakrył głowę poduszką.
-Czy jest coś
jeszcze o czym muszę, a nie chcę wiedzieć? Mogę wybrać się z tobą do centrum
handlowego, ale od razu ci mówię, że nie będę nazywał się Gaara Sabaku, a Gaara
Zombiaku. Wątpię nawet, że ta kawa obudzi mnie jak trzeba.- mruknął, a ja się
zaśmiałam.
Przerzuciłam mu nogę przez biodro, a
potem zrzuciłam z siebie koszulkę. Nachyliłam się nad nim, a potem z
niegrzecznym uśmiechem zapytałam:
-A myślisz, że ja
dam radę?
-Sara, ty działasz
lepiej niż najmocniejsza kawa.- mruknął, a potem szybkim ruchem chwycił mnie za
biodra i przekręcił tak, że leżałam pod nim.
Kiedy Gaara trochę oprzytomniał
pojechaliśmy na zakupy. Widziałam z jaką konsternacją przygląda się miejscom,
które do tej pory mógł wymieniać z zamkniętymi oczami. W pewnym momencie
zatrzymał się na środku chodnika i głośno odetchnął.
-Coś się stało?-
zapytałam a potem niepewnie ścisnęłam jego dłoń. Możliwość trzymania go za
rękę, czucie jego ciepła, sama jego obecność były dla mnie jak słońce, pomimo
tego, że dzień był pochmurny.
-Nie. Nic. To po
prostu... Nadal ciężko mi uwierzyć, że wróciłem do Tokio. A przede wszystkim
ciężko mi uwierzyć, że po powrocie nadal chodzę ulicami razem z tobą. Że trzymamy
się za ręce, śmiejemy. Tak, jakby cały ten koszmar z zeszłego roku nigdy nie
miał miejsca. Boję się, że za chwilę wszystko okaże się snem.- uśmiechnęłam się
do niego bardzo delikatnie, a potem przytuliłam.
Zapach Tokio, tego szalonego, zawsze
żywego i tętniącego życiem miasta oraz zapach mojego męża, wymieszane razem
uświadomiły mi, że nigdy w życiu nie czułam się bardziej na miejscu, niż
właśnie teraz.
-Powiedz czy
wierzysz mi, że naprawdę nadal bardzo cię kocham i będę kochać?
-Wiem, że tak. Ja
nie muszę wierzyć. Ja to po prostu wiem.- pewność w jego głosie mocno mnie
zdziwiła, a jednocześnie sprawiła, że dosłownie uniosłam się do nieba z
radości.
-W takim razie nie
chcę więcej słuchać tego, że nie możesz w coś uwierzyć. Koszmar zeszłego roku
minął. Obudziliśmy się z niego. Teraz jesteśmy silniejsi, jesteśmy razem. Nikt
nam tego nie odbierze. Mamy cudowne życie, kochamy się, wspieramy. Co prawda
wiem, że na pewno będziemy się sprzeczać, ale nie da się tego nie robić. Ja po
prostu chcę żebyś wiedział, że nawet kiedy będę rozbijać ci talerze na głowie,
nie znaczy to, że przestałam cię kochać. Chcę żebyś wiedział, że będę cię
wspierać w najgorszych momentach, tak jak ty zawsze wspierałeś mnie. Obiecałam
ci, że zaczniemy z pustą kartą i chcę dotrzymać słowa. Proszę o wiele, ale
zaufaj mi.- Gaara objął mnie ramieniem i mocno przycisnął do siebie.
-Sara, ja nigdy nie
przestałem ci ufać. Wierzyłem w to, że do mnie wrócisz i uwierz, że tylko to
trzymało mnie w Londynie przy życiu. Jesteś jedyną pewną rzeczą w moim życiu i
nie chcę więcej sprawić, że przestaniesz nią być. Zwłaszcza wiedząc, że cudowny
Kei i Naoki chętnie by z tego skorzystali.- zmarszczył nos, ja z kolei zaczęłam
się bardzo głośno śmiać.
-Ty z kolei jesteś
chyba najbardziej zazdrosnym o mnie człowiekiem z jakim miałam okazję się
spotkać.
W centrum handlowym, do którego
poszliśmy Gaara kupił piękny garnitur na ślub naszych przyjaciół, a kiedy
czekałam na niego w restauracji po złożonym zamówieniu, przyniósł mi piękną
czerwoną różę do stolika. Kilka dziewczyn spojrzało na mnie z nienawiścią i
zazdrością w oczach, ale dawno przestałam się tym przejmować.
-Dziękuję.- dałam
Gaarze buziaka, kiedy wręczył mi kwiatka.- Restauracja, kwiaty? Czuję się
jakbym była na randce.- zażartowałam.
-Dawno nie mieliśmy
okazji na niej być, więc to nie jest głupi pomysł. Co ty na to żeby pójść do
jakiejś dobrej restauracji na pyszny obiad jakoś po ślubie Hinaty i Naruto?
Będą świece, będzie muzyka, będzie pyszne jedzenie. Ubierzemy się elegancko,
dam ci bukiet kwiatów?- Gaara złapał mnie za rękę i czule pogłaskał kciukiem po
jej wewnętrznej części. Poczułam przyjemny dreszcz na plecach.
-Gaara, mogę iść z
tobą nawet do parku na koc. Nie potrzebuję świec i drogich kolacji żeby czuć
się przez ciebie kochana czy wyróżniona. Nie chcę kwiatów ani pięknych ubrań,
bo wiem, że tego nie potrzebuję. Nie wiem, czy widziałeś, ale od czasu jak
wszedłeś do tej restauracji z tą piękną różą w twoją stronę odwróciło się chyba
z pięć kobiet. Ty nawet na nie nie spojrzałeś, tylko bez żadnego zachwiania
przyszedłeś do mnie. Nie mam prawa żądać więcej jak to, co mam. A mam ciebie i
naprawdę nie potrzebuję tego wszystkiego.
-A jak powiem, że
adorowanie cię sprawia mi przyjemność i chcę to zrobić z samolubnych pobudek,
żebyś kochała mnie jeszcze bardziej to zgodzisz się na tą kolację?- ryknęłam
śmiechem kiedy to powiedział.
-To wtedy nie mam
wyjścia. Jeśli ma ci to sprawić przyjemność to wtedy zgadzam się. Ale bez
przesady. Jeśli zrobisz to z za dużym rozmachem to chyba cię uduszę.
-Powiedz mi, czy ja
kiedykolwiek robiłem coś z rozmachem? Przecież zawsze wszelkie moje decyzje są
przemyślane i podjęte z rozwagą.
-Zaręczyny z
szaloną osiemnastolatką też? Uwierz, że dużo osób kłóciłoby się na twoim
miejscu.
-Sara, to była
najlepsza decyzja jaką podjąłem w życiu, więc nawet jeśli w pewnym sensie była
spontaniczna, to wyszła mi najlepiej ze wszystkich.- powiedział, a potem bardzo
szybko wstał ze swojego krzesła i dał mi buziaka.
Kiedy w końcu wyszliśmy z centrum
handlowego postanowiliśmy zadzwonić do wujka z informacją, że chcemy ich
odwiedzić. Wujek ryknął z radości, a potem zaczął krzyczeć do Temari i reszty
domowników, żeby przygotowali się na nasze przyjście. Kiedy się rozłączyliśmy
śmialiśmy się bardzo głośno.
-Teraz naprawdę
czuję, że wróciłem do domu.- powiedział, objął mnie ramieniem, a potem mnie
pocałował.
-A ja bardzo się z
tego cieszę, bo w końcu mam cię tylko na wyłączność.- mruknęłam zadowolona, a
potem wspięłam się na palce, wsunęłam Gaarze palce we włosy i namiętnie go
pocałowałam.
Komentarze
Prześlij komentarz