Rozdział 36
Zbliżał się koniec sierpnia. Wujek i Harumi od
ponad tygodnia byli w podróży poślubnej, a ja od rana do wieczora siedziałam w
firmie. Zdecydowanie poprawiało mi to humor. Również dzięki temu byłam w stanie
uciec od medialnego szumu, który rozpętał się wokół mojej osoby. W ciągu
miesiąca od rozstania zaliczyłam chyba wszystkie możliwe okładki, na których na
pewno znaleźć się nie chciałam.
Kiedy
kończyłam pracę i zamykałam biuro, zauważyłam, że mojej sekretarki nie ma.
Zjechałam więc windą na dół. Tam kręciło się kilku ochroniarzy. Zdezorientowana
spojrzałam na zegarek. Dochodziła 18. Kiwnęłam na pożegnanie personelowi i
wyszłam na parking. Kiedy przy moim samochodzie dostrzegłam Rio serce zabiło mi
niespokojnie.
-Cześć.-powiedziałam luźno.
-Gaara zniknął.-zmarszczyłam brwi. Starałam się
nie interesować życiem osobistym mojego byłego chłopaka. Zdjęcia w prasie były
wystarczającym dowodem na to, że szybko się po mnie otrząsnął.
-Rio, wiem, że jesteś jego przyjacielem, i
uważasz że była z nas fajna para, ale Gaara i ja to przeszłość. Nie interesuje
mnie jego prywatne życie. Nie jesteśmy już razem. Pewnie wyjechał gdzieś z tą
nową laską i tyle.-wrzuciłam torbę na tylne siedzenie.-Podrzucić cię gdzieś?
-Do Temari. Siedzi z Joe i Ichiro.-Rio
zapakował się na miejsce obok mnie, a ja z piskiem opon ruszyłam spod firmy.
Milczenie z jego strony było dość dziwne.
-Dlaczego przyszedłeś do mnie w tej
sprawie?-zapytałam. Niestety ciekawość górowała nad zdrowym rozsądkiem.
-Ponieważ Gaara się z tobą rozstał.-wypuściłam
powietrze z płuc ze świstem.
-Nie uważam, żeby był to najlepszy powód
informowania mnie o tym, że Gaara nagle zaginął. Zawsze był wolnym duchem.
Nawet kiedy byliśmy razem potrafił mieszkać u mnie przez kilka dni, nie
informując o tym nikogo. Na pewno jest gdzieś z Nanako. Nie wiem dlaczego tak
się tym martwisz.-Rio wyglądał jakby bił się z myślami.
-Co Gaara powiedział ci przy waszym
rozstaniu?-było to nieprzyjemne pytanie. Rozdrapało i tak bardzo świeże rany.
-Że znudził się mną, i że go męczę. Jak widać
byłam nieodpowiednia i do tańca i do różańca.
-Nie dziwiłaś się, że po udanym urlopie we
dwoje, nagle mówi ci takie rzeczy?-Rio zaczął mnie wkurzać.
-Nad czym się tu było zastanawiać. Nie lubię
rozkopywać problemów głębiej niż wymaga tego sytuacja. Chciał wolności po to,
żeby móc oficjalnie być z tą szmatą. Dostał jej. Nic więcej mnie to nie
interesuje.-czułam szybsze bicie serca. Rio był najlepszym przyjacielem Gaary.
Podejrzewałam, że wiedział więcej ode mnie. Jednak nie chciałam wnikać, co wie.
Dla mnie mogłoby być to zbyt bolesne.
-Znienawidziłaś go przez to?-Rio tak mnie
zdenerwował, że przecinając 3 pasy na raz musiałam stanąć na poboczu.
-Rio, o co ci do cholery chodzi?! Robisz jakiś
wywiad środowiskowy dotyczący tego jak czuję się po rozstaniu? Cierpię, ok!
Gaara był jedynym chłopakiem, z którym czułam się tak, jak jeszcze nigdy. Był
jedynym chłopakiem, z którym miałam jakieś realne plany na przyszłość, i które
z całych sił pragnęłam wcielić w życie. Poświęciłam mu 11 miesięcy, raz było
lepiej, raz było gorzej! Ale nic! Absolutnie nic nie było w stanie przygotować
mnie na to, co wtedy od niego usłyszałam. Analizuję jego słowa co noc od czasu
rozstania! Staram się doszukać jakiejś idiotycznej nawet nuty, która mówiłaby
mi, że to nie jest prawda, ale jak tylko przypominam sobie o jego zimnym
wzroku, o obojętności w głosie, zdaję sobie sprawę z tego, że chciał ze mną
zerwać. Że naprawdę mu się znudziłam i męczył się moją obecnością. Przykro mi.
Nie nadaję się na dziewczynę do towarzystwa, które on tak lubi. Tęsknię za nim
i kocham go, ale nie działa to w drugą stronę.-opuściłam wzrok na kierownicę i
nawet nie próbowałam tamować łez. Wszystkie żale, które w sobie dusiłam
powróciły ze zdwojoną siłą.
-Kochasz go?-zdziwienie w głosie Rio prawie
mnie rozbawiło.
-Zdałam sobie z tego sprawę, kiedy ze mną
zerwał.-powiedziałam i zaczęłam wycierać łzy z policzków.
-Nigdy nie powiedziałaś mu tego w oczy,
prawda?-kiwnęłam przecząco głową.-Gaara to idiota! Och! Ten jego upór!!! Yuto
jest jeszcze gorszy!!!
-Co ma Yuto do Gaary, prócz tego, że to jego
szef?-zapytałam poirytowana. Wyciągnęłam z torby paczkę papierosów i od razu
odpaliłam. Ręce trzęsły mi się jak alkoholikowi.
-Yuto kazał Gaarze zerwać z tobą. Ta cała
Nanako i jej ojciec są podejrzewani o przemyt narkotyków do Japonii. Jako, że
Gaara był twoim chłopakiem, nie mógł zbliżyć się wystarczająco do Nanako. Yuto
kazał mu z tobą zerwać, i to tak, żeby informacje przeciekły do prasy. W
przemyt zaangażowany jest również twój wspólnik Gabriel Arastow czy jakoś tak.
Policja siedzi im na karku od jakiegoś czasu.
-Aristow. Gawrił Aristow. Czułam, że będą z nim
problemy. Od samego początku, jak tylko Gaara powiedział mi, kim on jest. Ta
cała Nanako... wiesz o niej coś więcej. Z resztą Rio... Skąd ty wiesz takie
rzeczy?-Rio wyciągnął z kieszeni kurtki odznakę. Wybuchłam śmiechem.
-A jak myślisz, dlaczego tak dobrze znam Gaarę.
Często mieliśmy podobne zadania. Tylko, że ja zostałem tajniakiem. Gaara musi
jeszcze trochę zaczekać.
-Te wszystkie historyjki o tym, jak to poznałeś
Gaarę to kit?
-Nie do końca, ale coś tam trzeba było zmyślić.
Sara, jestem pewien, że Gaara sam nigdy by z tobą nie zerwał. Uwierz mi. Wiem,
że Gaara czuje do ciebie to, co ty do niego. Nie znałaś go tak długo, jak ja
zanim byliście ze sobą. Miałem wrażenie, że to zupełnie inny człowiek. Zaczął
robić plany na przyszłość, gadał o tobie jak nakręcony. Uśmiechał się, miał
pogodne oczy. Nie mówił o dziewczynie, jak o czymś, co można zostawić w każdej
chwili.
-Wiedziałeś o jego romansach z podopiecznymi?
-Tak. Za każdym razem dostawał za to w ryj.
Całe szczęście pojawiłaś się ty z zadziornym charakterem. Chyba to na niego
zadziałało. Sara, uwierz mi. Czuję, że Gaarze może stać się krzywda jeśli nic
nie zrobimy. Rozpracowujemy rodzinę Soga od połowy stycznia. Prowadzą
współpracę z rodziną Aristow. Chcąc nie chcąc te czarne interesy dotyczą
również twojej firmy. Yuto przez pewien czas podejrzewał, że wasza firma
również macza w tym palce. Gdyby nie zapewnienia Gaary, twój wujek dawno mógł
iść siedzieć.-pisnęłam przerażona.
-Aristow i Soga chcą nas wrobić w przemyt
narkotyków? Firmę mojego ojca, która uczciwie pracuje na swoje
dochody?-zapytałam coraz bardziej wściekła.
-Tak. Tego właśnie chcą. Całą winę mogliby
zrzucić na was. Gaara znalazł się chyba za blisko całej sytuacji. Nie
zdziwiłbym się, gdyby Nanako lub Gabriel w jakiś sposób dowiedzieli się o jego
zadaniu. Jeżeli tak, to mój przyjaciel...
-Może nawet stracić życie.-dokończyłam za
niego. Nastała długa cisza. Biłam się z myślami, co powinnam zrobić. Nie byłam
już z Gaarą. Nawet jeżeli to Yuto kazał mu ze mną zerwać, ciężko mi będzie
odbudować zaufanie do Gaary.-Wiesz może czy Gaara sypiał z Nanako?
-Z tego co mi mówił, to nie. Jeżeli tak ci powiedział,
to tylko po to, żebyś nienawidziła go z całej siły i trzymała od niego jak
najdalej.- kamień spadł mi z serca.
-Rio. Powiedz mi, co mamy zrobić? Nie wiemy
nawet od czego zacząć. Gaara może być dosłownie wszędzie.
-Mam pewien plan, ale będziesz musiała mi w tym
pomóc. Tylko ty masz dojścia do tak wysokich sfer. A na dodatek ktoś, kto może
nam pomóc lubi gotówkę. I lubi też Gaarę. Jednak najpierw powinnaś wyglądać
trochę bardziej jak bizneswoman.-kiwnęłam głową. Pojechałam z Rio do mojego
mieszkania. Czekał mnie szybki make-up i zmiana stroju.
Po
około godzinie zajechaliśmy do zachodniej części Tokio.
-Rio, mogliśmy przyjechać taksówką.-ludzie z
baraków ze zbyt dużym zainteresowaniem wpatrywali się w nas, a raczej w moje
auto.
-Dobrze, że przyjechałaś samochodem. Ci ludzie
lubią widzieć, że mają do czynienia z kimś, kto dosłownie śpi na gotówce.
-Jesteś w stanie mi obiecać, że jak wrócimy to
moje auto będzie stało tak, jak je zaparkowałam?-zapytałam z nuta paniki w
głosie.
-O to się nie martw. Widzisz tych wysokich
facetów przy wejściach? Oni pilnują porządku. Kiedy tylko ktoś z miejscowych
próbuje ukraść rzecz należącą do wspólników, lub osób chcących wejść do tego
świata, nie kończą najlepiej.
-To po to odstawiłeś mnie w najdroższe markowe
ubrania, jakie miałam w szafie? Dodając, że wyglądam bardziej jak Sharon Stone
w "Nagim Instynkcie", niż jak bizneswoman.-Rio wybierał dla mnie
najbardziej obcisłe i dopasowane ciuchy jakie tylko znalazł. Kazał mi ubrać
cieliste pończochy i idealnie dopasowaną do ciała czarną krótką sukienkę z dość
dużym dekoltem od Versace. Żeby nie czuć się zupełnie odkryta dobrałam do tego
czerwoną marynarkę i czerwone szpilki.
-I tak będziesz musiała ją zdjąć podczas
rozmowy. Ten facet nienawidzi rodziny Soga. Podejrzewam, że Aristow też nie
jest mu obcy. Chodź. Szkoda czasu.-kilka razy głęboko nabrałam
powietrza. Starałam się szybko powtórzyć w głowie kwestie jakie mam poruszyć z
tym facetem. Bałam się, że ochroniarze nie będą chcieli nam ustąpić, jednak
tylko przybili piątki z Rio i przepuścili nas. Ta mała klitka okazała się
dość obskurnym barem z bilardem i striptizem. Złapałam Rio za rękę.
Musiałam dodać sobie otuchy.
-Rio, zaraz zemdleję.-poczułam mdłości. Kiepski
ze mnie agent. Jedyną rzeczą, która w tamtym momencie dodawała mi odwagi, był
złoty wisiorek, który dostałam od Gaary na święta. Ścisnęłam go. Nawet nie
zauważyłam, że Rio się zatrzymał. Niechcący wpadłam na niego. Stanęliśmy przy
barze, przy którym siedział jakiś lekko łysiejący facet pod 50-tkę.
-Rio! Całe lata cię nie widziałem! Co cię do
mnie sprowadza?
-Raczej co ją sprowadza.-Rio mnie odsłonił.
Widziałam w oczach tego faceta coś obrzydliwego. Wiedziałam co mu chodzi po
głowie.
-W sumie, znudziły mi się już poprzednie
kobiety. Chcesz być moją dziewczyną do towarzystwa?-myślałam, że nogi się pode
mną zegną. Mój żołądek boleśnie się skurczył. Nakazałam sobie jednak zachować
spokój. Chyba tylko to uratowało mnie od ucieczki.
-Nie przyszliśmy tu w tej sprawie.-Rio chyba
zdał sobie sprawę, że ta rozmowa nie do końca miała tak wyglądać.
-Czego innego kobieta może chcieć ode mnie, jak
nie moich pieniędzy?-zagotowałam się. Nie pytając o zgodę podeszłam do tego
faceta.
-Mam dla pana ciekawą propozycję. Wątpię, że ją
pan odrzuci. Czy moglibyśmy przejść do jakiegoś bardziej ustronnego
miejsca?-facet uśmiechnął się od ucha do ucha. Gestem wskazał mi drzwi na końcu
sali. Podążyłam za nim. Kiedy w końcu zamknął drzwi, jak najszybciej zajęłam
miejsce przy biurku. On na przeciwko mnie.
-Więc, jaka to propozycja?-facet zaczął luzować
krawat. Żałowałam, że nie ma tu Rio.
-Na pewno nie wie pan, kim jestem.-oparłam się
o blat i splotłam ze sobą dłonie na wysokości twarzy. Jak widać musiało to
zaintrygować faceta.
-Jak na tak młodą osobę jesteś bardzo odważna.
Gest kobiety sukcesu. Więc nie przyszłaś tu starać się o rolę mojej
kurtyzany.-facet rozsiadł się w fotelu. Na to czekałam.
-Nazywam się Sara Iregiro.-o dziwo facet
uśmiechnął się.
-Więc to ciebie Gaara w zeszłym roku z takim
zapałem szukał. Jesteś zapewne jego dziewczyną? No, no. Szczeniak ma
szczęście.-drgnęłam. Gaara mnie szukał? Rok temu? Wtedy, kiedy Konou... Och
Gaara!!!
-Nasze osobiste życie trochę się skomplikowało.
Jednak jestem skłonna zaproponować panu układ, który będzie korzystny i dla
pana, i dla mnie.-jak widać musiałam zaintrygować faceta, ponieważ pozwolił mi
mówić dalej.-Chodzi o rodzinę Soga.
-Co?! O tych perfidnych kłamców i złodziei?!
Masz z nimi jakieś układy?-jej, facet naprawdę musiał ich nie lubić. Zrobił się
purpurowy na twarzy, kiedy tylko wymieniłam to nazwisko.
-Ja? Ależ skąd. Sama mam na pieńku z niejaką
Nanako. Wie pan, czym zajmował, a raczej zajmuje się Gaara, prawda?
-Pilnuje bogatych nadąsanych panienek i przy
okazji z nimi sypia... Więc to jest ta wasza skomplikowana sytuacja. Gaara
zostawił cię dla Nanako?
-Można tak powiedzieć. Chciałabym odegrać się
na niej. Pan zapewne również. Wie pan czym zajmuje się jej rodzina oprócz
wydobywania kruszców?-facet pokazał mi wszystkie zęby.
-Jak widać Rio i Gaara mają do ciebie duże
zaufanie. Oczywiście, że wiem. Ta rodzina nawet w 1/4 nie byłaby w stanie
wzbogacić się na tych nędznych kruszcach tak, jak wzbogaciła się na handlu
narkotykami. Ojciec tej całej Nanako oszukał mnie. 4 lata siedziałem za
kratkami. Ta szumowina wrobiła mnie w handel. Nigdy nie zajmowałem się tym
rynkiem. Mój syn przedawkował. Mam wstręt do prochów.-czułam, że chyba za
bardzo wczułam się w rolę. Facet opowiadał mi historię rodziny.
-Proszę pana. Wiem, że może to źle zabrzmieć,
ale firma mojego ojca współpracuje z kimś, kto razem z rodziną Soga zajmuje się
handlem narkotyków. Z tego co wiem mogą oni zrobić mojej rodzinie dokładnie to,
co zrobili panu. Obawiam się również, że ten wspólnik, mógł zrobić coś Gaarze,
przez wzgląd na nasze kontakty w przeszłości. Boję się o niego, ponieważ Gaara
od wczoraj nie daje znaku życia.
-Jak to? Kim jest ten wspólnik?
-To Gabriel Aristow.-facet wykrzywił twarz.
-Widzę, że twoja rodzina wdepnęła w gówno po
samą szyję. Cóż. Słucham twojej propozycji.
-Cóż. Jestem skłonna oddać panu udziały firmy
Aristow, kiedy tylko Gabriel zostanie zdemaskowany. Ponad to, miałby pan
świetną okazję do skompromitowania rodziny Soga. A co najważniejsze, mógłby pan
oczyścić swoje dobre imię.-facet wstał z krzesła. Zaczął chodzić po pokoju.
-A co ty byś z tego miała?-facet był nieufny. Z
jednej strony cieszyło mnie to, z drugiej było lekkim utrudnieniem.
-Moja firma byłaby bezpieczna od podejrzeń
dotyczących przemytu narkotyków. I...-zacięłam się. Wyobraziłam sobie Gaarę,
któremu dzieje się coś złego.
-I?
-I chcę uratować kogoś, kogo
kocham.-powiedziałam niemal szeptem.
-Zdajesz sobie sprawę, że dla niego może być za
późno, jeżeli Gabriel lub Nanako odkryli, że Gaara coś węszy.-ścisnęło mnie w
gardle.
-Wiem. Jednak... Jednak jeżeli istnieje choć
cień szansy na to, że Gaara jeszcze żyje, nie poddam się. Znajdę go. Nawet bez
pańskiej pomocy!-mój głos był tak pewny siebie, że samą mnie to zaskoczyło.
-Dobrze więc. Powiedz mi, jaki masz plan. Z
chęcią dokopię rodzinie Soga.
-Cóż. Moim planem jest uwiedzenie
Gabriela.-facet wybałuszył na mnie oczy, a potem zaczął się śmiać.
-Nie wiem, czy za taką cenę Gaara chciałby
swojej wolności.
-Gabriel ma do mnie słabość, a jego pewność
siebie wiele razy próbowała mi udowodnić, że któregoś dnia wpadnę mu w ramiona.
Otóż, jeżeli rzeczywiście dalej tak myśli, jestem skłonna go kokietować do
czasu, aż dowiem się jakiś interesujących rzeczy. Mam również nadzieję, że
spotkam się dzięki temu z Nanako.
-Twoja odwaga mnie zadziwia. Zdajesz sobie
sprawę z tego, że Gabriel Aristow uznawany jest w Rosji za Casanovę nr.1?
Wątpię, że będzie w stanie dłużej zadowolić się tylko chodzeniem za rączkę. A
ty raczej nie wskoczysz mu do łóżka. Przynajmniej nie wyglądasz na taką
dziewczynę.
-Niech mi pan uwierzy, że potrafię być
przekonywująca. Potrzebuję kilku dni. Nie. Nie mam kilku dni... Jak
najmniejszej ilości czasu. Tak! Będziemy w kontakcie. Obiecuję panu, że rodzina
Soga i rodzina Aristow dostaną to, na co zasłużyli.
-Przyjemnie jest robić z panienką interesy.
Postaraj się jak najszybciej odnaleźć Gaarę. Lubię tego chłopaka, nie chcę żeby
coś mu się stało.-kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się. Wstałam i nisko się
ukłoniłam.
-Do zobaczenia!-krzyknęłam. Rio stał przy
wejściu cały zestresowany.
-I jak? Sara, co ty masz taki dobry humor? Do
tego pomieszczenia wchodziłaś z duszą na ramieniu.
-Ten facet jest po naszej stronie. Rio, chodź.
Nie mamy za dużo czasu.-pociągnęłam chłopaka za rękę. Wsiadłam na miejsce
pasażera.-Prowadź. Ja muszę wykonać jeden telefon.
-Sara, nie wiem co ty wykombinowałaś, ale na
pewno nie jest to nasz plan.-Rio wziął ode mnie kluczyki. Odpaliła i mocno
wcisnął gaz. Wcisnęło mnie w fotel.
-Rio! Ten samochód jest bardzo czuły!!!
-Przepraszam!-tym razem chłopak zrobił to już
delikatniej. Ja w tym czasie wygrzebałam ze schowka komórkę. Zaczęłam przerzucać
kontakty najszybciej jak tylko mogłam. W końcu znalazłam. Odetchnęłam kilka
razy.. Wcisnęłam zieloną słuchawkę i przystawiłam telefon do ucha. Dałam Rio
znak, żeby nawet nie ważył się odezwać słowem. Usłyszałam w słuchawce bardzo
zadowolony głos Aristowa.
-Widzę, że jednak zadzwoniłaś.-miał schrypnięty
głos. Najwidoczniej musiał pić i palić.
-Brakuje mi czegoś, co na pewno jesteś w stanie
mi dać.-powiedziałam niskim i kuszącym głosem. Nawet Rio rozdziawił buzię ze
zdziwienia. Szybko pokazałam mu gestem, że ma być cicho.
-O 22 u mnie.
-Nie. Jutro u mnie w biurze.-Gabriel gwizdnął.
Zaczął się śmiać.
-Widzę królewno, że ty również jesteś
wymagająca. Może jednak ten cały Gaara nie skopał sprawy tak całkiem. Dobrze.
Będę wieczorem. Liczę na to, że się dla mnie postarasz.
-Dla ciebie zawsze. Ja również liczę, że się
nie rozczaruję.-miałam ochotę puścić pawia, kiedy tylko przez głowę
przelatywały mi myśli tego zboczeńca.
-Na pewno się nie rozczarujesz.-Aristow się
rozłączył.
-Coś ty wymyśliła?! Chcesz się z nim przespać?
Gaara najpierw zabije mnie, a potem ciebie! Będzie wściekły!!!
-Patrz na drogę! Nie mam zamiaru z nim spać!
Chcę mieć tylko pewność, że coś od niego wyciągnę. Rio, nie wiemy, czy Gaara na
pewno żyje. Co jeśli...-nie byłam w stanie tego wymówić.
-Sara! Gaara na pewno żyje. Przestań się
martwić. Tylko błagam nie zrób nic głupiego.
-Wiem co robię Rio. Ratuję Gaarę, ale również
dobre imię mojej rodziny.-oglądałam obraz za oknem. Starałam się przekonać samą
siebie, że wiem co robię, i że to jedyne dobre wyjście z całej tej sytuacji.
Komentarze
Prześlij komentarz