Rozdział 68
Biegłam
właśnie na spotkanie w związku z organizacją ślubu. Potem czekała mnie
przymiarka sukni ślubnej. W pośpiechu wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do
Sakury.
-Co
się stało?
-Sakura,
za 2 godziny w salonie sukien ślubnych. Macie dzisiaj razem z Ino i Temari
przymiarkę sukienek. Ja też tam będę.-powiedziałam z lekką zadyszką.
-Widzę,
że ładnie zabiegana dzisiaj jesteś. Dobrze, zadzwonię do dziewczyn, nie trudź
się.-wybuchłam śmiechem.
-Dzięki
Sakura, jesteś niezastąpiona. Biegnę właśnie do naszej organizatorki. Musimy
omówić rozsadzenie gości i wstępne menu... Szlag! Muszę jeszcze zamówić tort!
-Gaara
nie może ci pomóc?-zapytała lekko zdziwiona.
-Ma
dzisiaj jakąś sprawę: gwałt z pobiciem śmiertelnym.-kiedy zadzwonił i mi o tym
powiedział zrobiło mi się słabo.
-Aaa.
Sasuke coś mi mówił. Dziwne, że pracując razem jeszcze się nie
pozabijali.-Sasuke kilka tygodni temu zaproponował Gaarze pracę u siebie.
Zbliżały się święta. Byłam również zaaferowana przygotowaniami do Wigilii.
-To
profesjonaliści. W dodatku lubią się. Obaj są mroczni.-Sakura zaśmiała się na
moją uwagę.
-Dobra
Iregiro. Dzwonię do dziewczyn i zaczynam się ogarniać. Do zobaczenia na
miejscu.-wrzuciłam telefon do torebki i pognałam do samochodu.
Nasza organizatorka była kobietą...
lekko irytującą, i zawsze robiła maślane oczy do mojego narzeczonego. Na
szczęście dzisiaj uwijała się bardzo sprawnie. Załatwiłyśmy nawet kilka punktów
więcej, niż na początku planowałam.
-Dziękuję
pani Iregiro. Zadzwonię dzisiaj do tego biura i wszystko im wyjaśnię. Do
zobaczenia za 2 dni.-grzecznie się ukłoniłyśmy i wymieniłyśmy szybki uścisk
dłoni. Jak profesjonalistki.
Dziewczyny czekały na mnie pod
salonem. Przez korki byłam potwornie spóźniona.
-Przepraszam!
Dlaczego nie czekacie w środku? Jest chłodno.-rozpinałam kurtkę. Ja byłam
zgrzana jak pies.
-Czekałyśmy
na ciebie. Druhny bez panny młodej raczej daleko nie zajdą.-rzuciła Temari.
Spojrzałam na zegarek. 25 minut opóźnienia. Miałam ochotę rwać włosy z głowy.
-Dobrze,
chodźcie. Całe szczęście, że ta kobieta to przyjaciółka Harumi.-szarpnęłam za
klamkę.
-Dłużej
się nie dało?! Ja tu pracuję! Panno Iregiro, to szczyt bezczelności!!!-już od
drzwi zaczęła się na nas wydzierać.
-Przepraszam...
korki.-bąknęłam pod nosem. Kobieta wymownie spojrzała w sufit i zaczęła machać
rękami na lewo i prawo wołając swoje pomocnice. Każda z nas miała swoją
indywidualną stylistkę. Mną zajmowała się oczywiście sama szefowa.
-Dobry
boże, schudłaś od ostatniego razu kiedy brałyśmy wymiary. Trzeba będzie wszyć
sukienkę! To niepoprawne!!!-krzyknęła. Z poduszeczki przewiązanej przez
nadgarstek wyjęła 2 szpilki. Jedną zatknęła sobie w zęby, a drugą chwyciła w
palce. Zaczęła sprawnie zwijać mi nadmiar materiału na plecach. Rzeczywiście
schudłam. Zauważyłam to po twarzy i ramionach. Nie miałam czasu na regularne
posiłki. Organizacja ślubu bardzo mnie pochłaniała. Byłam tak zmęczona, że
czasami nie byłam w stanie rozebrać się z ciuchów. Padałam na łóżko jak długa i
tyle z tego było. Rano jakimś cudem budziłam się w koszulce Gaary, który śmiał
się, że mamy w domu krasnoludki do oporządzania mnie.
-Trochę
za ciasno.-jęknęłam, kiedy wbiła drugą szpilkę w materiał. Popuściła trochę, a
ja znowu mogłam cieszyć się oddechem. Póki co suknia była jedynie połatanym
kawałkiem materiału w kremowym kolorze. Tym razem chciałam uszyć sobie sukienkę
jak z mojego snu. Ta kupiona w Stanach bardzo spodobała się Sakurze. Dałam jej
ją więc w prezencie. Wiedziałam, że prędzej czy później pobiorą się z Sasuke,
także mogła to odebrać jako prezent na wieczór panieński
-Aua!-pisnęła
Ino. Krawcowa ukłuła ją pod pachą. Zaczęła żarliwie przepraszać.-Spokojnie. Nic
takiego się nie stało, naprawdę.
-Uznaj
Yamanaka, że to na szczęście.-Sakura puściła do niej oczko. Wszystkie się
zaśmiałyśmy.
-Przepraszam,
ale suknia jest trochę ciaśniejsza niż poprzednio. Szczególnie w
biuście.-powiedziała zakłopotana krawcowa.
-Ino,
może ty jesteś w ciąży, co?-zapytałam z głupkowatym uśmiechem na twarzy. Ino
jednak się nie roześmiała. Cała zbladła.
-Bratowo,
jaki kolor chustki należy kupić mojemu bratu?-Temari przerwała niezręczną
chwilę ciszy.
-Wiesz
co, będę miała czerwone dodatki. Więc chyba czerwoną. Muszę jeszcze pogadać z
samym Gaarą. Ta organizatorka wprowadza rewolucje!
-Sara
jest o nią zazdrosna. Klei się do Gaary od jakiegoś czasu.-Sakura próbowała
żartować.
-Mój
brat świata poza Sarą nie widzi, więc tamta baba może mieć lekki problem.-znowu
gromki śmiech.
Kiedy wyszłyśmy z salonu Ino była
potwornie milcząca. Dziewczyny wsiadły do mojego samochodu. Zobowiązałam się,
że odwiozę je do domów.
-Ino,
przepraszam. To o ciąży to miał być żart. Nie bierz tego do siebie.-zrobiła
minę jak zbity pies. Było mi potwornie głupio.
-Raczej
dałaś mi do myślenia.-całe szczęście, że stałam jeszcze na miejscu parkingowym.
Inaczej na pewno spowodowałabym wypadek.-Jak cię czułaś, kiedy byłaś w ciąży?
-Cóż.
Mdłości, wymioty, wahania nastrojów, szybko zaczęłam tyć, zawroty głowy,
podniesiona temperatura ciała. Nie pamiętam dalej. To było dawno temu.-starałam
się mieć neutralny ton. Jednak nie był to mój ulubiony temat do rozmowy.
-Mogłybyśmy
pojechać do apteki, proszę? Zrobię sobie test.-jej oczy wyglądały jak szkliste.
Modliłam się tylko o to, żeby się nie popłakała.
-Jasne,
już jadę.-wrzuciłam wsteczny i pojechałam do najbliższej apteki.
Wszystkie siedziałyśmy w moim
mieszkaniu. Ino poszła zrobić test, a my z ciężkim sercem czekałyśmy czy
krzyknie, że nie jest, czy wyjdzie zaryczana i powie, że wynik jest pozytywny.
-Ile
czasu można robić test?! Ino wyłaź!!!-Sakura mocno rąbnęła w drzwi. Chwilę
później zamek zaskoczył.-I co?
-Pozytywny!!!
Ale... Ale jak?! Do cholery!-krzywo się uśmiechnęłam przypominając sobie swoją
reakcję na taki sam wynik 6 lat temu.
-Wiesz,
to jest tak, że jak kobieta i mężczyzna się przytulają i całują, to
potem...-zaczęła Sakura jednak Ino tak wybuchła, że od razu się zamknęła.
-Wiem
jak akurat TO działa! Ale przecież brałam pigułki!!! To niemożliwe żeby
zawiodły!!!
-Wiesz,
nic nie daje 100% pewności.-powiedziała Temari.
-Tak?!
To dlaczego ja jestem tym 0,01%? Nie mógł to być ktoś inny? Jak ja pójdę na
ślub Sary z takim bębnem zamiast brzucha?! Sai też nie będzie szczęśliwy! Jest
zajęty nowym planem wystawy! Nie mamy czasu na dziecko! Chcieliśmy o tym
pomyśleć za kilka lat!
-Ino,
też tak mówiłam. Chciałam usunąć ciążę, a teraz dużo bym dała, żeby dziecko,
które miałam wtedy urodzić było tu ze mną.-starałam się opanować drżenie głosu.
Wróciły wszystkie bolesne wspomnienia.
-Przepraszam.
Często zapominam, że ty...-ugryzła się w język. W pokoju nastała niezręczna
cisza.
-Porozmawiaj
z Saiem. Na pewno na początku może być zdziwiony, ale nie masz wyboru. Dziecka
nie spłodziłaś sama. Taka jest prawda.-Sakura jak zawsze była bardzo bezpośrednia.
Kiedy zostałam sama miałam trochę
czasu na przemyślenia. Znowu naszła mnie myśl o ciąży. Czy dam radę donosić
dziecko, które teraz nosiłabym pod sercem. Nie byłam pewna, czy drugie
poronienie dałabym radę znieść. Chciałam zadzwonić do swojego ginekologa żeby
zmienić sposób antykoncepcji. Zostały mi ostatnie 2 opakowania tabletek.
Wzięłabym je do końca, a potem mogłabym pomyśleć o czymś, co ewentualnie
zaczęłoby mnie przygotowywać do ciąży. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 22.
Dzisiaj były Mikołajki. Chciałam zrobić Gaarze miły prezent. Kupiłam sobie
strój pani Mikołajowej i postanowiłam go na siebie ubrać. Kiedy poprawiałam
makijaż usłyszałam szczęk klucza w zamku.
-Cześć!
Jesteś w domu?!-zapytał. Słyszałam po głosie, że jest zmęczony.
-Nie!
Krasnoludki mnie porwały!!!-krzyknęłam z łazienki. Usłyszałam śmiech Gaary.
Szybko pociągnęłam usta błyszczykiem, nałożyłam szpilki na nogi i wyszłam z
łazienki.-Słodkich Mikołajek!
-No
taki prezent od krasnoludków to ja rozumiem!-powiedział niskim, zmysłowym
głosem. Pomponik z czapki spadł mi na twarz, a ja niezręcznie zaczęłam go
poprawiać. Poczułam jego ręce na pasie. Odwróciłam głowę w jego stronę, a wtedy
namiętnie wkleił mi się w usta.-Pojedźmy gdzieś chociaż na jeden dzień i
zapomnijmy o całym tym bałaganie.
-Gaara
chciałabym, ale mam obowiązki w firmie, organizuję wesele i do tego dochodzą
święta. Staram się znaleźć też czas dla ciebie, ale sam widzisz, że z dość
marnym skutkiem.-mój humor od razu przygasł. Wzięłam szklankę z wodą z blatu i
oparłam się o niego. Dostałam siarczystego klapsa w tyłek. Pisnęłam i
podskoczyłam.-Ej!
-Kto
wypina, tego wina!-uśmiechnął się do mnie promiennie. Spojrzałam się z
niedowierzaniem wypisanym na twarzy.
-Bawimy
się w końskie zaloty? Czemu nie masz na sobie stroju?
-Błagam,
nie mów, że kupiłaś mi majtki z białymi pomponikami i świecącą gwiazdką w
miejscu przyrodzenia...-wybuchłam śmiechem.
-Wiesz
za co cię kocham? Nawet z jakiejś mało interesującej uwagi, potrafisz zrobić
coś. Pytam czemu nie masz tego, i jeszcze... Czego mikołaj sobie dzisiaj
życzy?-zdjęłam swoją czapkę i nałożyłam mu na głowę. Złapałam za brzeg koszulki
i mocno szarpnęłam nią do góry. Przejechałam dłońmi po jego nagim torsie i
brzuchu. Złapałam za jego pasek i jednym szybkim ruchem odpięłam go.
-Dzisiaj
pani mikołajowa będzie miała pełne ręce roboty, rozumiem?-uśmiechnęłam się do
niego figlarnie. Jego oczy całe błyszczały. Wplotłam mu palce we włosy i
przyciągnęłam do siebie. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Gaara wziął mnie na
ręce i zaniósł do sypialni.
Następnego dnia bardzo szybko
musiałam wstać. Byłam ledwo przytomna, ale po namiętnej nocy miałam
zarumienione policzki i roziskrzone oczy. Zrobiłam delikatny makijaż, ubrałam
się. Gaara zaskoczył mnie, kiedy dopijałam poranną kawę. Objął mnie w pasie i
pocałował w szyje.
-Dzień
dobry. Pięknie pachniesz.-odwróciłam się do niego bokiem i przelotnie musnęłam
w usta. On jednak mnie nie puścił.-Nie tak szybko.
-Gaara,
muszę jechać do pracy.-jęknęłam.
-Masz
na 7:30. Dopiero 6:50. Masz około 10-15 minut do wyjścia.-pociągnął mnie za
sobą i przyparł do ściany.
-Ty
nie masz dosyć po nocy?-zapytałam. Po jego uśmiechu wiedziałam, że nie. W
sumie... szybki numerek przed pracą to nie był zły pomysł. Gaara odwrócił mnie
plecami do siebie i kazał oprzeć się o ścianę.
-Zaraz
zobaczysz w jaki sposób jestem zmuszony przeszukiwać zbirów.-położył mi dłonie
na ramionach i zaczął sprawnie poruszać nimi po moich plecach schodząc na
biodra. Złapał mnie za pośladki i mocno ścisnął. Moje ciśnienie od razu
poszybowało do góry. Wsunął ręce między moje uda i powoli kierował się na dół.
Mój oddech był płytki i urywany.
-Jeżeli
robisz to w taki sposób, to czuję się zdradzana.-udawałam obrażoną. Gaara
dosłownie przykrył mnie swoim ciałem. Zaczął majstrować przy guziku od spodni.
Kiedy zaczęliśmy się kochać, czułam się jakoś inaczej. Nie próbowaliśmy nigdy w
taki sposób. Było to cholernie przyjemne i podniecające. Głośno jęknęłam. Gaara
wysunął się ze mnie, a ja w pospiechu zaczęłam zapinać spodnie i poprawiać
koszulę. Spojrzałam na zegarek. 7:05.
-Mówiłem,
że zdążymy? Miłego dnia w pracy.-pocałował mnie, a ja porwałam torebkę z blatu
w kuchni, zabrałam płaszcz i wyszłam.
W pracy cały czas łaziłam z bananem
na ustach. Dobrym pomysłem byłoby chyba wprowadzenie seksu z rana jako jakiś
rytuał. Czułam się znakomicie!
-Czemu
to moja piękna bratanica jest w tak dobrym humorze, co?-wujek musiał
towarzyszyć mi dzisiaj na spotkaniach.
-Seks
to najlepsza rzecz na świecie!-szeroko się uśmiechnęłam. Wujek się zaśmiał.
-Oczywiście,
że tak! Widzę, że ty masz go chyba w nadmiarze, co?
-Czy
ja wiem. Kiedyś mogliśmy częściej. Ale nie narzekam. Gaara mnie rozpieszcza.
Nie tylko z tym. Czuję się cudownie!-zakręciłam kółko wokół własnej osi.
-Chyba
nigdy nie widziałem cię w takim stanie. dobrze zrobiłaś wyjeżdżając, chociaż na
początku miałem ochotę cię zabić. Domyślałem się, że musiało to być coś
ważnego, a kiedy powiedziałaś, że chodzi o Gaare, wiedziałem co nastąpi. Zawsze
go kochałaś. Ślub z Naokim byłby błędem.
-Wiem.
Ale gdyby nie przypadek na pewno byśmy się nie spotkali. Całe szczęście, że tak
się stało! Och, wujku!!! Czuję się jak nastolatka! Zupełnie tak, jakbym
przeżywała pierwszą miłość w najbardziej cudowny sposób, w jaki jest to tylko
możliwe!-wykrzyknęłam radośnie.
-Gdyby
Hasumo cie teraz zobaczył... Powiedziałby, że jego córka jest najcudowniejszą
istotą na ziemi. Byłby dumny z córki.
-Nie
wiem, czy byłby ze mnie dumny. Narobiłam wszystkim kłopotów odwołując ślub z
Naokim.-powiedziałam kwaśno.
-Zaufaj
mi, byłby. Choćby i dlatego, że ja jestem. A nie zapominaj, że chowałem cię jak
własną córkę. Jesteś jak moje dziecko i zawsze tak będzie.-w oczach poczułam
pieczenie. Wujek nigdy nie mówił mi takich rzeczy, dlatego dużo to dla mnie
znaczyło.
-W
sumie miałam to zrobić później, ale skoro tak... Czy jako mój drugi tata
poprowadziłbyś mnie do ołtarza? Wiem, że to takie staromodne, ale niestety mój
prawdziwy tata nie żyje. Mam tylko ciebie.-wujek podszedł do mnie i mocno mnie
przytulił.
-Jasne
brzdącu. Oczywiście, że odprowadzę. Nie płacz, zaraz przyjdą kontrahenci. Co
będzie, jak zastaną cię w takim stanie?
-Mam
ich w nosie!-wtuliłam się w wujka. Czułam się tak, jakbym z powrotem miała 10
lat. Wujek miał racje. Był dla mnie jak ojciec. W takim razie był więc zmuszony
odprowadzić mnie do ołtarza.-Wujku, kontaktujesz się jeszcze z moją matką.
-Sporadycznie,
ale tak. Dlaczego pytasz?
-Chciałabym
się z nią spotkać. Wydaje mi się, że dorosłam do tego, żeby z nią porozmawiać.
-Wiesz
dobrze, że nie musisz tego robić, prawda?-wujek przyglądał się mojej twarzy z lekkim
zdziwieniem.
-Wiem
wujku, ale Gaara coś mi uświadomił. Nie muszę jej kochać. Chce mi coś
powiedzieć, tak? Przynajmniej chciała. Więc kiedy jej wysłucham, nic mi się nie
stanie. Mam 25 lat. Myślę, że czas najwyższy.
-Gaara
ma na ciebie zbawienny wpływ.-wujek głośno się zaśmiał, ja z resztą też.
Kilka dni później ostro się
rozchorowałam. Miałam 40 stopni gorączki, ciągle kaszlałam i smarkałam. Bolały
mnie wszystkie mięśnie. Gaara poprosił Sasuke o 3 dni wolnego, żeby się mną
zająć. Uważał, że było to słodkie, choć z drugiej strony niepotrzebne.
-Musisz
coś zjeść. Od dwóch dni zjadłaś tylko 2 kromki chleba! Zrobiłem ci zupę
rozgrzewającą. To praktycznie sama woda z warzywami. Zjedz chociaż to.-Gaara
siedział na brzegu łózka i próbował wcisnąć mi łyżkę z zupą do ust.
-Gaara
boli mnie gardło. Nie jestem w stanie nic przełknąć.-jęknęłam. Marzyłam tylko o
tym, żeby położyć się spać. Temperatura rozsadzała mi czaszkę. Marzyłam o
zimnym prysznicu. Czułam się tak, jakbym płonęła.
-Dobra
odpuszczę ci warzywa, ale chociaż wypij wywar! Przecież padniesz, jak będziesz
tak jeść! Nawet mnie nie wkurzaj! Otwieraj usta!-warknął na mnie. Zrobiłam minę
jak obrażone dziecko i otworzyłam buzię. Gorący płyn zapiekł mnie w gardło.
Kaszlnęłam.
-To
boli!-warknęłam na niego. Uśmiechnął się pod nosem i podał mi kolejną łyżkę
zupy. Miałam ochotę zabić go wzrokiem. Kiedy zjadłam całą miseczkę, zrobiło mi
się potwornie gorąco. Czułam pot spływający po plecach.-Zimny prysznic. Tego
teraz potrzebuję.
-Letni
jak już. Chodź, umyję się z tobą. W razie gdybyś miała zemdleć.
Prysznic nawet pod wodą w
temperaturze około 30 kilku stopni wydawał się lodowaty. Gdyby nie to, że Gaara
mnie przytulał zamarzłabym. Jednak gorączka trochę zelżała. Głowa przestała
pulsować.
-Lepiej?-Gaara
zakręcił wodę, a potem szczelnie opatulił mnie ręcznikiem. Szczękałam zębami.
-Łóżko.
Jest mi zimno.-głośno kichnęłam. Gaara zaczął się śmiać.
Po okresie choroby byłam okropnie
osłabiona. Ciągle śpiąca, doskwierał mi również brak apetytu. Schudłam około 3
kilogramów, co doprowadzało Gaarę do szaleństwa. Po chorobie musiałam szybko
odrabiać zaległości w firmie i nadrobić sprawy dotyczące ślubu. Nie było mnie
od rana do nocy w domu. Zawsze byłam szczupła, ale od dłuższego czasu moje
kości stały się bardziej widoczne. Przestałam mieć również ochotę na seks.
-Zacznij
jeść. Nawet w łóżku obijam się o twoje kości.-powiedział niezadowolony. Karmił
mnie kanapką z sałatą i pomidorem.
-Za
kilka dni dojdę do siebie. Jestem jeszcze osłabiona po chorobie.-mruknęłam zła
odrywając kawałek chleba.
-Za
kilka dni to ty znowu schudniesz. Proszę cię.-warknęłam ze złości i ugryzłam
kolejny kawałek.
Niestety nie czułam się lepiej.
Gaara również wyglądał na zmęczonego. Jednak chyba bardziej moim stanem niż
problemami. Któregoś dnia ostro się pokłóciliśmy. Mój narzeczony wyniósł się do
siostry, a mnie pocieszała Sakura razem z Ino.
Tydzień przed świętami Gaara
przyszedł do mnie z marsową miną.
-Pakuj
walizki. Jutro wyjeżdżamy.
-Słucham?
Nie ma takiej opcji. Firma, ślub, o ile go weźmiemy...
-Nawet
nie mów takich głupot! Rozmawiałem z Hikarym i naszymi przyjaciółmi. Zajmą się
wszystkim pod naszą nieobecność. Ty jesteś przepracowana i musisz odpocząć. To
jest właśnie ten moment, kiedy należy poprosić o pomoc.-miałam ochotę go
udusić!!!
Następnego dnia Sasuke odwiózł nas
na lotnisko. Siedziałam obrazona, jak księżniczka. Widziałam, że Sasuke ma
niezły ubaw, ale nie interesowało mnie to.
-Życzę
ci powodzenia Sabaku. Iregiro ma muchy w nosie.
-Dzięki
Uchiha. Do zobaczenia za tydzień.-przybili sobie z Gaarą piątki, ja tylko
mruknęłam pod nosem cześć i poszłam za moim facetem do odprawy.
Nie miałam pojęcia dokąd lecimy.
Moje walizki pakował Gaara razem z Sakurą i nawet ona nie chciała mi zdradzić
nawet rąbka informacji. Kiedy lądowaliśmy na lotnisku Gaara mrukną.
-Witaj
na Bali, kochanie.-i pocałował mnie w ucho.
Bali!!! Raj na ziemi! Kiedy
znaleźliśmy się w miejscu zakwaterowania oczy musiały mi się błyszczeć, jak dwa
diamenty. Mieliśmy domek z przeszkloną podłogą w sypialni!
-Jak
tu pięknie!-pisnęłam. Rzuciłam się Gaarze na szyje i namiętnie pocałowałam.-Idę
wyszykować się na plażę!!!
Leżąc na słońcu i wygrzewając się
jak królowa czułam się bosko. Nasz domek znajdował się w odizolowanym miejscu,
co bardzo mi odpowiadało. Piach miał kolor pereł, woda była tak czysta, że
można było dojrzeć ryby pływające przy dnie. Brakowało mi jedynie drinka z
parasolką, ale zamiast tego Gaara przyniósł miskę pełną owoców. Zajadałam się
nimi jak szalona.
-Mówiłem,
że wyjazd dobrze ci zrobi. Mam nadzieję, że choć trochę
przytyjesz.-uśmiechnęłam się i wsadziłam winogrono do ust. Było słodkie jak
karmelek. Dawno nie czerpałam takiej radości z jedzenia. Wstałam i poszłam do
wody. Była przyjemnie ciepła, ale orzeźwiała. Nie chciało mi się wierzyć, że w
Tokio leżały hałdy śniegu, a ja grzałam się przy ponad 30 stopniowym upale.
Poczułam dłonie Gaary w pasie.-Cieszę się, że już ci lepiej.
-To
ja powinnam podziękować tobie.-mruknęłam i namiętnie go pocałowałam. Poczułam
tak ogromną ochotę na seks, że sama się sobie dziwiłam. To nie było tylko
charakterystyczne rwanie w dole brzucha i przyśpieszony puls. To było coś...
nowego. Elektrycznego.-Ok, zostajemy w wodzie, wychodzimy na plażę, czy idziemy
do domku?
-Za
gorąco dla ciebie?-zapytał zdziwiony. Przewróciłam oczami.
-Raczej
jeżeli zaraz nie będziemy się kochać, to zwariuję.-Gaara szeroko się do mnie
uśmiechnął i złapał za pupę. Oplotłam go nogami wokół bioder.
-Tutaj.
Nie będziemy marnować tak cennego czasu.-zaśmiałam się i namiętnie wkleiłam
Gaarze w usta.
Przez ten tydzień czułam się jak
nowo narodzona. Odzyskałam apetyt, jadłam jak pułk wojskowy, a ilość seksu jaką
uprawiałam z Gaarą mogła przyprawić o ból głowy. Jednak nam przysparzał jedynie
szeroki uśmiech na ustach.
-O
rany, nie chcę wyjeżdżać do Tokio. Mogłabym mieszkać tu z tobą całe
życie.-mruknęłam mu do ucha. Leżeliśmy właśnie w łóżku. Noc była potwornie
gorąca, wiatr ledwo poruszał zasłonkami w oknach. Gaara był nagi, zakryty
jedynie na biodrach wąskim paskiem cienkiej tkaniny. Na jego ciele perlił się delikatny
pot. Zaczął bawić się pasemkiem moich włosów. Potem palcem przejechał wzdłuż
mojej szczęki, szyi i skończył na krawędzi kołdry, którą zakrywałam piersi.
Czułam jak włosy kleją mi się do karku.
-Ja
też mógłbym tutaj zostać. Jednak czeka nas powrót do rzeczywistości. Już
jutro.-przyciągnął mnie do siebie i położył na swojej klatce piersiowej. Zaczął
mnie całować. Najpierw bardzo czule i delikatnie, ale wraz z upływającym czasem
jego pocałunki stały się bardziej żarliwe. Wiedziałam co robi. Rozgrzewał mnie.
Bardzo skutecznie. Zsunął mi materiał z ciała. Ja to samo zrobiłam z tym na
jego biodrach. Usiadłam na nim okrakiem i delikatnie pochyliłam się do przodu
namiętnie go całując i szybko wsuwając w siebie.
-Skoro
to nasza ostatnio noc tutaj, chcę ją zapamiętać jak najlepiej.-jęknęłam w jego
usta, a potem zaczęłam namiętnie się z nim kochać.
Wysiadając z samolotu drgnęłam. Na
dworze było bardzo zimno. Miałam ochotę wsiadać w samolot i wracać.
-Chodź
kochanie. Oj jutra znowu zaczynają się nasze nudne obowiązki.-Gaara był opalony
i szczęśliwy. Zwracał na siebie uwagę kobiet, co z kolei mnie doprowadzało do
szewskiej pasji.
Kiedy wychodziliśmy z lotniska
mieliśmy pecha. Stali tam paparazzi. Jeden z nich od razu mnie rozpoznał.
Zaczął robić nam zdjęcia, a to z kolei zwróciło uwagę innych.
-Cholera,
co oni tu robią?-warknęłam niezadowolona. Od czasu jak rozstałam się z Naokim
udawało mi się ukrywać, że jestem zaręczona z Gaarą. Aż do dzisiaj.
-Saro,
więc to dlatego rozstałaś się z Naokim? Znalazłaś nową miłość? Od jak dawna
jesteście razem?-grad pytań jak spadł był denerwujący i cholernie irytujący.
-Nie
będę komentować tych rewelacji. Proszę zostawić nas w spokoju.-przepchaliśmy
się przez tłum. Paparazzi skupili się na tym, dla kogo tu przyjechali. Okazało
się, że to aktor.
-Gaara!
Jak cudownie cię widzieć!!! Tyle lat! Aleś wyprzystojniał!-ktoś krzyknął
uradowany. Odwróciliśmy się jak na komendę. Była to wysoka zgrabna blondynka z
nogami tak długimi, że kiedy stanęła obok mnie, sięgały mi do talii. Miała
piękne zielonoszare oczy i uśmiech niczym gwiazda filmowa. A co najgorsze,
wiedziałam, że zna Gaarę w TYM sensie. Jej zamroczony wzrok to zdradzał. Mój
dobry humor rozpłynął się w ułamku sekundy.
-Eee...
Cześć Lola! Kupę lat! Co robisz w Tokio?-widziałam, że był zakłopotany. Z kolei
ta cała Lola rzuciła się mojemu narzeczonemu na szyje. Miałam ochotę złapać ją
za te blond kudły i wyczyścić nimi wszystkie kible na lotnisku.
-Rany!
4 lata! Tęskniłam za tobą. A ja... jestem tu z tym wielkim gwiazdorem. Jestem
jego charakteryzatorką. Tak nagle przestałeś się do mnie odzywać. Może miałbyś
ochotę przyjechać do mnie? Nawet nie wiesz, jak bardzo mi ciebie brakowało! No
dobrze, nie tylko ciebie, twojego kolegi również.-mruknęła mu do ucha, a jej
dłoń powędrowała niebezpiecznie nisko. Para dosłownie szła mi uszami. Całe
szczęście Gaara wywinął się z jej uścisku i podszedł do mnie. Dopiero wtedy ta
Barbie mnie dostrzegła.-To twoja siostra, tak? Wcale nie jesteście do siebie
podobni.
-Lola,
poznaj proszę, to Sara Iregiro, moja narzeczona. Kochanie, to Lola. Moja...
dawna znajoma.-kiwnęłam z grzeczności głową. Mina Loli od razu się zmieniła.
-Narzeczona?
Żartujesz? To dziecko?-prychnęła. Miałam ochotę poorać jej twarz paznokciami.
Gaara złapał mnie za rękę i ścisnął, co od razu dodało mi otuchy.
-Nie,
nie żartuje. To kobieta mojego życia.-spojrzał się na mnie w taki sposób, że
zmiękły mi kolana. Temari miała rację. Gaara był we mnie zakochany do
szaleństwa, z resztą tak jak ja w nim. Żadna dziewczyna nie stanowiła dla mnie
najmniejszego zagrożenia.
-Przecież
to jakaś paranoja! Zmieniałeś dziewczyny jak rękawiczki. Nagle zachciało mi się
monogamii? Na dodatek z dzieckiem?
-Słuchaj
plastikowa dziuniu! Odwal się od mojego narzeczonego, bo gorzko pożałujesz!
Niejedna taka mądra była! Znikaj z tymi swoimi tipsami do tamtego gogusia i
żegnam!-warknęłam na nią. Pociągnęłam Gaarę za rękę w stronę parkingu.
Zauważyłam tam mój samochód. Jednak to nie Sasuke prowadził.
-Cześć
kochani!!! Widzę, że opaleni i wypoczęci po urlopie! Kim była ta blondyna?
-Jakby
to grzecznie ująć... Gaara kiedyś moczył w niej kija.-powiedziałam dość
wulgarnie. Gaara szturchnął mnie łokciem.
-Wiecie
co, lepiej skończmy temat. Odwiozę was do domu. Ale trzeba wam przyznać, że
wyglądacie jak ludzie którzy wyżyli się za wszystkie czasy.-uwielbiałam Sakurę
za jej bezpośredniość.
-Raczej
do dzisiejszego wieczora.-Gaara szeroko się uśmiechnął. Sakura i ja zaśmiałyśmy
pod nosem.
Będąc w domu Sakura szybko
powiedziała nam co załatwili z organizatorką ślubów, jak się okazało oddanie im
obowiązków nie było głupim pomysłem. Kiedy w końcu zostaliśmy sami zaczęłam
przygotowywać jakiś lekki obiad. Od wcinania samych owoców przez tydzień
przytyłam prawie 2 kilo. Jednak czułam się dobrze. Moja skóra odzyskała blask,
miałam również więcej siły na wszystko.
-Kim
jest ta Lola?-Gaara zrobił się pochmurny jak chmura gradowa.
-Spałem
z nią jeszcze jako szczyl w akademii. Spotkaliśmy się na imprezie, nasz kumpel
nas sobie przedstawił. Nie była za dobra, ale żeby odreagować... Nie chcesz tego
słuchać. Jestem z tobą, i nie jestem już tym facetem, którym byłem.-powiedział
niezadowolony. Usiadłam okrakiem na jego kolanach i pocałowałam w policzek.
-Skarbie,
mamy spędzić razem resztę życia. Myślę, że dobrze byłoby gdybyś nie ukrywał
przede mną swoich uczuć. Nie chcę wiedzieć ile miałeś partnerek, na co sobie z
nimi pozwalałeś. Jednak spotkałam ich już kilka i nie wyglądały na zbyt
inteligentne.
-Bo
jedynie Akira była. I ty jesteś. Dlatego się w tobie zakochałem. Bo jesteś w
pewnym sensie niebezpieczna i bardzo pociągająca. Na dodatek kochasz się ze
wszystkich moich dziewczyn najlepiej.-zrobiłam kwaśną minę.
-Dzięki
za porównanie... Za dwa dni święta. Nie mamy nic na prezenty.
-Ja
dostałem prezent pod koniec października. Ty w moich drzwiach. Nie wiesz jak
się cieszę, że zostaniesz moją żoną.-szepnął mi do ucha i pocałował w
zagłębienie za nim. Moje serce zaczęło bić zdecydowanie szybciej.
-Wiem.
Nic lepszego niż ja nie miało prawa cię przecież spotkać.-zażartowałam. Mocno
cię do niego przytuliłam i głęboko spojrzałam w jego oczy. To był ten
mężczyzna. Czułam to każdą komórką ciała. Ten mężczyzna, z którym dane mi było
dzielić smutki i radości każdego dnia. Ten, z którym miałam mieć dzieci i
doczekać się wnuków. Ten. I w sercu podziękowałam losowi za to, że pozwolił mi
go jeszcze raz spotkać i na nowo się w nim zakochać.
Komentarze
Prześlij komentarz