Rozdział 50

Minął tydzień od mojej ostrej kłótni z Gaarą. Zbliżało się zakończenie roku szkolnego, a ja coraz bardziej oswajałam się z tym, że zostanę matką. Wujek powiadomił mnie o tym, że istotnie, Harumi była wściekła, jednak bardziej z powodu umów, które zawarłam jako modelka. Rzeczywiście była tam wzmianka o tym, że nie mogę zachodzić w ciążę, a sesja z moim udziałem była zaplanowana w okresie, kiedy mój brzuch byłby już dość mocno widoczny. Organizatorzy musieli na wariata zmieniać wszystkie daty i sesje zaplanowano na przyszły tydzień. Dosłownie kilka dni po zakończeniu roku.

            Moi przyjaciele ucieszyli się z wiadomości, że zostaną wujkami i ciociami i zaoferowali pomoc w wychowywaniu malucha. Radowałam się tym, że ktoś jest ze mną w tym dość ciężkim dla mnie okresie. Obiecali również dochować tajemnicy tak, aby nikt w szkole się nie dowiedział. Nie byłam pewna, czy ktoś nie poszedłby do mediów i jako mój "zaufany przyjaciel" nie powiedział o tym. Chciałam ukrywać ten fakt najdłużej, jak było to możliwe. Całe szczęście moja dość filigranowa budowa doskonale się do tego nadawała. Luźniejsze ubrania w moim przypadku również nie będą wzbudzać zbyt dużego zainteresowania.

            Siedziałam w biurze i przeglądałam notatki. Głowa strasznie mi ciążyła, byłam bardzo zmęczona. Na dodatek rozpoczął się u mnie okres mdłości i wymiotów, więc jakikolwiek drażniący zapach je wywoływał. Trzymałam przy biurku koperek, który pomagał mi je zwalczać. Niestety niekiedy nieskutecznie. Zadzwonił biurowy telefon.
-Słucham.
-Panienko Iregrio, przyszedł Akihito Keboya. Chce się z panienką zobaczyć.
-Dobrze, wpuść go.-kiedy odłożyłam słuchawkę Akihito wszedł do gabinetu uśmiechnięty od ucha do ucha. Po ostatnich problemach, jakie narobił wytwórni musiałam go częściej kontrolować. Niestety jak zwykle wyperfumował się tak mocno, że zapach ten, szczególne w ciąży, był nie do zniesienia.
-Cześć Saro! Przyszedłem zobaczyć co u ciebie!-ja z kolei nie byłam w stanie powiedzieć nawet słowa. Wszystko podeszło mi do gardła, a na wybieganie do toalety było za późno. Złapałam za kosz na śmieci i zaczęłam wymiotować.-Wszystko dobrze?
-Tak. Mam tylko lekkie zatrucie. Wczoraj jadłam sushi. Musiało być nieświeże.-dość cicho wydukałam. Usiadłam na krześle i zaczęłam głęboko nabierać powietrza w płuca.
-Może powinienem zadzwonić do twojego wujka, czy coś? Lepiej, żeby przyjechał cię zastąpić.
-Nie, dziękuję. Wujek jest zajęty w domu. Razem z Harumi urządzają pokoik dla swojego dziecka.
-A, twój wujek mówił, że zostanie ojcem. To super wiadomość. Cieszysz się na pewno, że pojawi się nowy członek rodziny!
-Oczywiście, że się cieszę. W końcu nadszedł czas na nowego Iregiro. Wujek ma już 32 lata. Z resztą ja również kończę szkołę i czas żebym za kilka lat przekazała nowemu pokoleniu swoją wiedzę.-Akihito uśmiechnął się do mnie.
-Słuchaj, mam pytanie. Za kilka dni masz bal z okazji zakończenia szkoły. Nie masz partnera, więc...-włączyła mi się czerwona lampka w głowie. Nie! Absolutnie nie ma takiej opcji.
-Zeszłam się z Gaarą. Wujek nic ci nie mówił?-zapytałam. Siliłam się na jak najbardziej neutralny ton. Jak widać Akihito nie spodobała się moja odpowiedź.
-Nie. I nie podoba mi się, że znowu z nim jesteś! Stęskniłaś się i do niego poszłaś?
-Nie. On przyszedł do mnie. On o to zawalczył. Z resztą nie muszę ci się tłumaczyć. Nasze kontakty są tylko i wyłącznie czysto zawodowe.
-Powiedziałem ci, że kiedyś i tak będziesz moja! Nie zmieniłem zdania!
-Ostatnio paparazzi przyłapali cię na paleniu marihuany w towarzystwie lasek ubranych w same stringi. Wątpię żeby była to oznaka zainteresowania moją osobą. Z resztą ja nie przepadam za imprezowiczami.-powiedziałam opanowując kolejny przypływ mdłości.
-Nie będę męczennikiem czekając na ciebie. Wiem czy tego chcesz, czy nie i tak będziesz moja. Po prostu to wiem.
-Akihito! Daj sobie w końcu spokój! Miałam już styczność z takim świrem, jak ty i nie wspominam tego dobrze! Daj mi w końcu spokój! Kocham Gaarę i chcę z nim być! Zrozum to w końcu.-miałam bardzo roztrzęsiony głos. Burza hormonalna w żaden sposób mi w tym nie pomagała.
-Od roku za tobą biegam! Też chciałbym mieć szansę!
-Ale jej nie dostaniesz! Jestem z Gaarą i niech to do ciebie w końcu dojdzie!!!-krzyknęłam.-Wyjdź z mojego gabinetu!
-I tak w końcu dopnę swego!!!-wyszedł trzaskając drzwiami. Opadłam na krzesło zdenerwowana. Nie było mi to na rękę.

            W środę stawiłam się razem z resztą trzecioklasistów w szkole. Były to nasze ostatnie chwile w Konoha Gakune. Każdego czekało w życiu coś innego. Ktoś chciał iść na studia, ktoś inny zapewne rozpocznie pracę bezpośrednio po zakończeniu liceum, ktoś inny wyjedzie za granicę. Zaczynało się wejście w dorosłość.

            Zajęliśmy miejsca na sali gimnastycznej. Usiadłam obok dziewczyn.
-Jak się czujesz? Wszystko ok?-zapytała Hinata.
-Wszystko w jak najlepszym porządku. Eh, nie chcę mi się wierzyć, że to ostatnie chwile w tej szkole, że teraz tak naprawdę wszystko się zmieni.-powiedziałam. Odruchowo zacisnęłam dłoń na brzuchu. Dyrektorka kazała nam się uspokoić, a potem zaczęła swoje bardzo nudne przemówienie. Zaczęłam domyślać się, że nie wyjdziemy stąd przez najbliższe kilka godzin.

            Kiedy moje przypuszczenia zaczęły się sprawdzać myślałam, że oszaleję. Zaczęłam być głodna. Z kolei grono pedagogiczne zaczynało rozdawać nagrody za zasługi dla szkoły. Nie dziwiłam się faktem, że Hinata dostała jedno z nich. Później był Sasuke, który reprezentował męską drużynę piłki nożnej, zasłużył się również w biologii i historii.
-Sara Iregiro, za osiągnięcia w dziedzinie gimnastyki artystycznej, za które zdobyła srebrny medal na zawodach, oraz za zajęcie trzeciego miejsca w kraju, w konkursie historycznym, co zdarzyło się pierwszy raz w historii szkoły.-szczęka opadła mi do samej ziemi. Nie spodziewałam się, że zajmę tak wysoką lokatę! Wszyscy na sali zaczęli bić brawo, z kolei ja wrosłam w krzesło.
-Idź! Dostaniesz wyróżnienie.-zachęciła mnie Sakura. Niepewnie wstałam. Nogi trzęsły mi się niesamowicie. Szpilki w żaden sposób nie pomagały mi utrzymać równowagi. Kiedy weszłam na scenę ręce mi się trzęsły. Podeszłam do Tsunade i Kakashiego. Dostałam pięknie oprawiony tom historii od czasów starożytnych do współczesnych, dyplom oraz jakiś mały upominek. Potem Bezmózg i Tyranka nagrodzili mnie dyplomem  i jakimś małym upominkiem. Medal dostałam już na zawodach, a i tak dodatkowa szopka nie była mi potrzebna. Ukłoniłam się, a potem zaczęłam pewnym siebie krokiem wracać na miejsce. Hinata mnie przepuściła. Potem uroczystość trwała dalej.
-Specjalna nagroda należy się również Gaarze, który razem z zespołem zajął 1 miejsce w konkursie muzycznym organizowanym przez Tokio na konkursie młodych talentów! Wielkie brawa!-powiedziała nasza nauczycielka sztuki. Gaara jak zwykle luźnym krokiem podszedł do grona pedagogicznego. Dostał jakieś muzyczne przybory. Jednak już po wszystkich grzecznościach nie wrócił na swoje miejsce.

            Uroczystość zaczynała powoli dobiegać końca. Podejrzewałam, że nie tylko ja cieszyłam się z tego faktu. Ze sceny ściągnięto już ławki i krzesła. Zaczęto wnosić instrumenty. Włosy na karku stanęły mi dęba, ponieważ zaczęłam domyślać się o co chodzi. Po chwili dostrzegłam Joe, Rio, Kosuke, Naokiego i Gaarę.
-Oto piosenka, która wygrała tegoroczny festiwal młodych talentów. Wielkie brawa!-z wielkim entuzjazmem nasza nauczycielka zapowiedziała chłopaków.
-Hej. Zagramy piosenkę, którą sam skomponowałem i napisałem, oczywiście z małą pomocą moich kumpli z zespołu. Mamy nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Jedziemy chłopaki!-Gaara dał znak, rozbrzmiały pierwsze akordy piosenki. Niemal od razu poznałam melodię. Ścisnęło mnie w gardle.
            Dziwnym trafem dość duża ilość osób kierowała swój wzrok to na mnie, to na scenę. Czułam, że moje policzki są coraz bardziej czerwone. Nie miałam zielonego pojęcia, że Gaara już ją dokończył! Jeszcze w święta mówił, że nie ma do niej słów... chociaż od tego momentu minęły już ponad dwa miesiące. Schowałam się najlepiej, jak tylko potrafiłam i słuchałam. Z każdym kolejnym słowem do moich oczu coraz mocniej cisnęły się łzy. Nie tak wyobrażałam sobie zakończenie roku!
            Kiedy w końcu piosenka dobiegła końca ludzie powstawali z miejsc i zaczęli bić brawo. Widziałam w tym dobrą okazję do ucieczki. Jednak Hinata nie chciała mnie przepuścić.
-Co ty robisz?!-wysyczałam. Hinata tylko promiennie się do mnie uśmiechnęła. Wtedy z głośników znowu usłyszałam głos Gaary.
-Zapewne większość z was domyśla się, dla kogo powstała ta piosenka. Nie wiem czy to coś da, chciałem przeprosić za to, co zrobiłem. Nie zasłużyłaś na takie słowa i traktowanie. Jesteś dla mnie bardzo ważna i nie chcę cię stracić.-stałam czerwona ze wstydu i bezradności, po policzkach ciekło mi morze łez. Tego było za wiele! Odepchnęłam Hinatę, a potem najszybciej jak mogłam zaczęłam kierować się do wyjścia. Wszyscy się za mną oglądali. Ja z kolei wściekła jak osa szłam do wyjścia. Zostawiłam swoje rzeczy, które dziewczyny i tak zapewne wezmą. Miałam dość tej szopki! Gdyby Gaarze naprawdę na mnie zależało, nie próbowałby zwrócić mojej uwagi w ten sposób.

            Siedziałam w samochodzie i czekałam, aż wszyscy wyjdą z budynku szkoły. Tak jak się spodziewałam dziewczyny miały moje rzeczy. Zaczęły podchodzić do mojego samochodu. Wyszłam im na spotkanie.
-Niezłe show, trzeba wam przyznać.-Ino szeroko się do mnie uśmiechnęła.
-Dzięki za słowa pocieszenia Ino. To było... Nawet nie pytajcie jaka jestem wściekła!!!
-To na pewno przez hormony. Gdybyś nie była w ciąży na pewno nie odebrałabyś tego, aż tak emocjonalnie.-stwierdziła Sakura.
-Ale jestem! I Gaara wybrał najgorszy możliwy moment! Muszę pojechać do wujka, mam was poodwozić do domów?-dziewczyny kiwnęły głowami. Czekałyśmy na chłopaków, ponieważ ciągnęli się gdzieś z tyłu. Pierwszy przyszedł Sai. Za nimi Sasori i Naruto.
-Gaara dał niezłe show. Podobało mi się to nagranie. Jak na kogoś z amnezją pourazową świetnie się spisał.-powiedział Naruto wesoło. Mi nie było do śmiechu.
-Ty jak zwykle zareagowałaś emocjonalnie, co? Wkurzyłaś się?-zapytał Sai. Już chciałam coś powiedzieć, kiedy Naruto podleciał do mnie i położył mi rękę na brzuchu.
-Oj, mamuśka, mamuśka. Ty teraz taka będziesz, co? Lepiej nie wchodzić ci w drogę.-na ten komentarz się zaśmiałam. Było mi to potrzebne. Naruto potrafił rozładować nerwową atmosferę.
-Przepraszam was, po prostu się zdenerwowałam. Mam dość takich dziwnych niespodzianek. Mam ich ostatnio aż nadto. Odwiozę dziewczyny. Spotkamy się może wieczorem u mnie, co? Uczcimy koniec roku.-wszyscy przytaknęli, co bardzo mnie ucieszyło. Dzięki przyjaciołom będę w stanie choć na chwilę oderwać się od wszystkich męczących mnie myśli.

            Kiedy zajechałam do wujka byłam w zdecydowanie lepszych humorze. Dziewczyny skutecznie odwracały moją uwagę od dzisiejszego zajścia na rozdaniu dyplomów. Kombinowały co na siebie ubrać, co pić.
-Kupić ci coś do picia, kiedy będę robić zakupy, Saro?-zapytała Hinata. Miała do mnie najbliżej.
-Nie wynaleźli alkoholu dla matek w ciąży, więc nie dziękuję. Możesz ewentualnie kupić mi jakiś sok wieloowocowy. Dziękuję, że o mnie pomyślałaś.
-Jak się czujesz? Nadal masz napady mdłości?-tym razem zapytała Sakura.
-Dość często. Potrafią je wywołać nawet tak głupie rzeczy, jak zbyt intensywny zapach owoców lub warzyw. Nie pytajcie jak tragicznie się czuję przechodząc obok budki z jakimś jedzeniem. Ciąża to jakaś pomyłka.
-Oj! Nie mów tak!!! Zobaczysz, że jak już będziesz miała tego małego brzdąca, to nic i nikt nie będzie cię tak obchodzić! Zapomnisz o wszystkich niedogodnościach!!!-Ino była trochę za głośno.

            Kiedy zajechałam pod rezydencję zauważyłam kilka aut, które nie należały do nas. Zaparkowałam, a potem zaczęłam kierować się do wejścia. Z wnętrza dobiegała głośna muzyka, co bardzo mi dzisiaj nie odpowiadało. Weszłam, a potem doznałam szoku. W salonie siedziało kilku reporterów, mieli ze sobą dyktafony, fotograf robił zdjęcia, a szczęśliwa Harumi odpowiadała na każde ich pytanie. Nigdzie nie zauważyłam jednak wujka.
-Harumi, co tu się dzieje? Gdzie Hikary?-zapytałam.
-Sara! Jak się cieszę, że cię widzę. Mam wywiad do gazety zajmującej się marketingiem.
-Znasz się w ogóle na tym?-powątpiewanie w moim głosie dało jej jasno do zrozumienia, że raczej nie wierzę w jej umiejętności marketingowe.
-To nie jest trudne! Jestem modelką, więc też muszę mieć o tym jakieś pojęcia. A teraz przepraszam, ale muszę wrócić do wywiadu.

            Po kilku minutach zdałam sobie sprawę, że Harumi nie ma pojęcia o czym mówi, a reporterzy zadawali jej pytania, które dotyczyły głównie życia osobistego.
-Jesteś w ciąży, tak? Więc w waszym życiu szykują się duże zmiany! Powiedz, czy to nie cudownie wiedzieć, że twoje dziecko będzie jednym z najbardziej znanych w Japonii?-zapytała młoda reporterka z rudą grzywką.
-Och, moje dziecko zapewne będzie jednym z najbardziej rozpoznawalnych. Razem z Hikarym chcemy zapewnić mu jak najlepsze życie. Jednak uważam, że inne dziecko będzie bardziej rozchwytywane.-wtedy usiadłam jak na komendę. Harumi wkraczała na bardzo niebezpieczne tereny. Ja nienawidziłam sprzedawać swojej prywatności, a informacja w mediach, że nastoletnia dziedziczka fortuny jest w ciąży, na pewno nie mogła się tam znaleźć!
-Inne? Kogo masz na myśli? Przecież twoja ciążą od dobrych trzech tygodni nie schodzi z czołówek gazet. Wątpię, że ktoś inny mógłby narobić aż takiego zamieszania.-znowu zapytała rudowłosa.
-Och! Ale ani ja, ani Hikary nie wzbudzamy aż takiego zainteresowania, jak...
-Harumi!!! Do gabinetu wujka! Natychmiast!-ryknęłam na nią. Wiedziałam, że nie powinnam, jednak moja złość osiągnęła apogeum. Nie sądziłam, że można być aż tak głupim!!!
-Nie! Harumi miała mi powiedzieć teraz bardzo ważną rzecz!!!-wyrwała się rudowłosa. Jednak było za późno. Ciągnęłam żonę mojego wujka za sobą. Trzasnęłam drzwiami.
-Co ty sobie do jasnej cholery wyobrażasz?! Chciałaś jej powiedzieć, że jestem w ciąży?!-ryknęłam.
-No tak! Przecież to wspaniała nowina! Powinnaś podzielić się tym ze światem!
-Ty... Ty żartujesz, prawda? Ty sobie zdajesz sprawę z tego, że kto, jak kto, ale ja nie będę miała życia, kiedy to w końcu dotrze do prasy?! Masz się uciszyć i zakończyć temat o ciąży i twoim życiu prywatnym, a zacząć gadać o marketingu! Jeśli nie, ci dziennikarze wyfruną stąd w podskokach!!!-krzyknęłam.
-Kiedy ja chcę o tym mówić! Jestem w błogosławionym stanie i chcę się tym chwalić na lewo i prawo, i ty też powinnaś!
-Oszalałaś?! Nie ma mowy! Mówiłaś, że ci ludzie są z gazet zajmujących się marketingiem i ekonomią! I na tym temacie masz się skupić! Jeśli nie, wylatują. Chcąc mówić o ciąży, lub chcąc mieć słodką do wyrzygania okładkę, zgłoś się do magazynu "People". Myślę, że chętnie przyjmą twoją propozycję sprzedaży dziecka, bo inaczej nie będę w stanie tego nazwać! Masz tam iść, uciąć wszelkie pytania i poprzedni wątek o ciąży. Jeśli nie, ja siadam tam za ciebie i mówię tylko o biznesie!-krzyknęłam.

            Kiedy wróciłyśmy do salonu, Harumi robiła dokładnie to, co powiedziałam. Dziennikarze byli bardzo niezadowoleni. Myśleli zapewne, że wywiad z żoną Hikarego Iregiro rzuci nieco więcej światła na naszą rodzinę. Razem z wujkiem nie lubiliśmy wystawiać się na świeczniku. Nas to męczyło, z kolei Harumi to uwielbiała. Dała mały pokaz podczas planowania swojego ślubu. Kiedy tylko dziennikarze znowu zaczęli wchodzić na tematy prywatne, a Harumi z wielkim uśmiechem im odpowiadała, wściekłam się.
-Dziękuję państwu za przybycie! Uważam, że temat firmy Iregiro został wyczerpany w całości, tak samo, jak modeling, którym zajmuje się obecnie Harumi! Służba wskaże państwu drogę do wyjścia. Do widzenia i żegnam!-mój ton był grzeczny, jednak na tyle twardy, że wszyscy zrozumieli o co chodzi. Wszyscy jak jeden mąż popakowali swoje rzeczy i zaczęli kierować się do wyjścia. Z kolei ja wściekła czekałam, aż wyjdą.
-Zepsułaś mój wywiad!-Harumi podleciała do mnie z wielkim fochem wypisanym na twarzy.
-Nie interesuje mnie to. Naucz się, że kiedy weszłaś do naszej rodziny, uczysz się pewnych zasad. Nie wystawiamy się na światło tabloidom! Po śmierci mojego taty mieliśmy tego dosyć! Domyślam się, że odpowiada ci pozycja sławnej pani Iregiro, ale chcąc nią być musisz się jeszcze wiele nauczyć. Póki co, dostajesz 2.-powiedziałam.
-Ty gówniaro! Najpierw przerywasz mój wywiad, a teraz śmiesz mnie pouczać!


-Bo nikt inny tego nie zrobi, nie rozumiesz?! Chcesz żeby twoje dziecko żyło tak, jak ja kiedy byłam mała?! Chcesz żeby ktoś zrobił mu krzywdę próbując zdobyć jego zdjęcie? Zrozum, że to nie będzie wina tego dziecka, że urodzi się w takiej rodzinie. Nie utrudniaj mu startu odbierając prywatność na samym początku. Powinno samo zadecydować o czymś takim kiedy będzie starsze, a ty jako matka powinnaś dopilnować, żeby miało taką szansę! Wiem to z doświadczenia! Wujek i tata zrobili to celująco. Pytanie, jak ty się spiszesz. A teraz przepraszam. Idę po dokumenty, które wujek zostawił mi w bibliotece. Miłego wieczoru.-byłam tak zmęczona dzisiejszym dniem, że miałam ochotę odwołać imprezę z okazji zakończenia szkoły. Jednak jedyną rzeczą, która w pewnym sensie mnie przed tym powstrzymywała, był fakt, że Gaara zapewne rozważał odwiedzenie mnie. Gdy będą ze mną przyjaciele, nie wpadnie na ten pomysł. Nie chciałam go widzieć. Sprawił mi za dużo bólu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8