Rozdział 25
Dni do rozpoczęcia roku szkolnego płynęły bardzo szybko.
Wujkowi udało się podpisać kontrakt z tą wytwórnią muzyczną. Ja z kolei
spotykałam się z Gaarą oficjalnie. Wiedzieli o tym nasi znajomi, jak i Yuto.
Któregoś razu powiedział mi nawet, że cieszy się z tego, że Gaara w końcu
zainteresował się jakąś normalną dziewczyną. Całe szczęście prasa jeszcze nas
razem nie złapała, ale zdawałam sobie sprawę z tego, że nie potrwa to wiecznie,
chociażby dlatego, że pojawialiśmy się na mieście dość często.
Siedziałam
w biurze nad toną papierów. Przez nowe umowy doszło mi trochę obowiązków. A co
za tym szło, miałam coraz mniej czasu na randki. Na dodatek zbliżał się
początek roku szkolnego, oraz ten nieszczęsny konkurs z historii. Sakura i
Gaara wkurzali się, ponieważ razem z Sasuke uczyliśmy się do niego. Wymagało to
od nas niestety poświęcenia kilku godzin dziennie. Raz próbowaliśmy uczyć się z
nimi, ale tylko nas rozpraszali. Przełknęli jednak ten fakt. Wiedzieli, że
po olimpiadzie wszystko wróci do normy. Rozdzwonił się mój telefon. Zaczęłam go
szukać. Leżał pod umową dotyczącą sprzedaży jakiegoś przedsiębiorstwa, które
mój wujek jakiś czas temu kupił.
-Sara Iregiro, słucham.-nauczyłam się tego, po tym, jak
kilka razy dzwonili współwłaściciele wytwórni.
-Cześć! Z tej strony Akihito! Mogłabyś podjechać do
wytwórni?-znowu dzwonił ten irytujący człowiek! Od niemal tygodnia nie daje mi
spokoju!!!
-Akihito, jestem teraz w firmie. Dopiero za jakąś godzinę
znajdę chwilę czasu.-po drugiej stronie na chwile zapadło milczenie.
-Dobrze, poczekam. To za godzinę w wytwórni.-powiedział i
rozłączył się. Postanowiłam nie jechać tam sama. Chciałam żeby Gaara pojechał
ze mną i modliłam się, żeby w tej chwili nie opiekował się tą rozkapryszoną
dziewczyną. Przejrzałam parę informacji na jej temat w internecie. Miała 16
lat, jej pseudonim artystyczny do "Lala". W sumie nawet do niej
pasował. Może i urodziwa nie była, ale na pewno miała swój własny styl.
Najczęściej nosiła różowe sukienki, miała długie blond włosy i bardzo lubiła
mocny makijaż. Zastanawiałam się jakim cudem taka dziewczyna w ogóle może być
aktorką. Nie chciało mi się wierzyć, że istnieje aż tyle ról lalek, żeby i ona
mogła tak często grać. Gaara mówił mi z kolei, że jest ona bardzo irytująca.
Cóż, przynajmniej nie musiałam się martwić o zainteresowanie z jego strony, co
do jej osoby... Szybko wybrałam numer do niego i czekałam, aż się odezwie.
-Gaara, słucham.-przybrał oficjalny ton.
-Dzień dobry, z tej strony panna Sara Iregiro. Mam do
pana pytanie.-uśmiechnęłam się pod nosem i byłam w stanie wyobrazić sobie, że
Gaara właśnie robi to samo.
-Witam. Czym mogę służyć.-słyszałam rozbawienie w jego
głosie.
-Zajmujesz się dzisiaj Lalą?
-Dopiero za jakieś 3 godziny. Ma jakieś spotkanie w
telewizji i koniecznie chciała, żebym to ja z nią tam pojechał.-jego głos nie
wyrażał na pewno zadowolenia.
-A czy chciałbyś potowarzyszyć mi na spotkaniu z
Akihito?-Gaara głośno wciągnął powietrze.
-Ten dupek nadal nie daje ci spokoju?-słyszałam wyraźnie,
że się zirytował.
-Jak widzisz, nie. Dzwoni do mnie dzień, w dzień. Nawet o
jakieś pierdoły. Dlatego chciałabym, żebyś pojechał ze mną. Będę się lepiej
czuła.
-Za 10 minut jestem.-rozłączył się, a ja znowu zaczęłam
przeglądać papiery.
Minęło
20 minut a Gaary nadal nie było. Zaczęłam się zastanawiać, czy aby Lala do
niego nie zadzwoniła i nie kazała mu przyjść wcześniej. To również było
irytujące, że w pewien sposób musiałam rywalizować o czas mojego faceta, z
jakąś inną laską, która musiałam tolerować. Na samą myśl aż mocniej
przycisnęłam pióro do kartki i powstał kleks.
-O nie!!!-była to umowa z Amerykańską firmą! Wujek mnie
zabije. W panice zaczęłam wycierać plamę palcem, ale to tylko pogorszyło stan
dokumentu. Wyleciałam jak oparzona na korytarz razem z tym dokumentem, zupełnie
jakby licząc na cud. Sekretarka mojego wujka zaczęła mi się dziwnie przyglądać.
-Czy coś się stało? Mogę jakoś pomóc?
-Dokument! Zniszczony!!!-krzyknęłam. Byłam ubrudzona
atramentem, wymachiwałam tej babce kartką przed nosem. Wyglądało to na pewno
komicznie.
-Spokojnie. Jeżeli pani poprosi, to mogę wydrukować
następną kopię. Mam je u siebie w komputerze.-stanęłam jak kołek.
-Tak, proszę.-poczułam się zawstydzona. Zachowałam się
bardzo nieprofesjonalnie. Kiedy sekretarka zaczęła drukować mi dokument
usłyszałam za sobą głos Gaary.
-Widzę, że nie próżnujesz. Śmiesznie
wyglądasz.-odwróciłam się w jego stronę. Miał na sobie dopasowaną czarną
koszulę rozpiętą pod szyją i czarne jeansy. Brakowało mu tylko marynarki albo
swetra.
-Dziękuję za komplement-powiedziałam ironicznie.-Wejdź do
mojego gabinetu, zaraz przyjdę.
Weszłam
z nową kartą papieru. Tym razem obiecałam sobie, że zachowam się spokojniej i
nie zniszczę już żadnego egzemplarza. Gaara siedział na moim miejscu jak król.
Założył nawet nogi na biurko.
-Mógłbym się przyzwyczaić.-uśmiechnęłam się do niego.
Władowałam mu się na kolana i kontynuowałam podpisywanie papierów. Przy którymś
z kolei Gaara zaczął całować mnie po szyi. Udawałam, że mnie to nie rusza.
Jednak kiedy zaczął dotykać mnie po udzie miałam z tym problem.
-Gaara, ja pracuję.-siliłam się na opanowany ton.
-Ja też zaraz idę do pracy. Chciałem nacieszyć się tobą
zanim znowu będę musiał znosić obecność tej klejącej się do mnie panny. Daj mi
chociaż buziaka. Nawet się nie przywitałaś.-odwróciłam się w jego stronę i
ułożyłam usta jak do pocałunku. Czekałam, aż Gaara coś zrobi.-Nie. Ty masz
pocałować mnie.
-Jesteś irytujący...-pocałowałam go. Chciałam się odkleić,
ale mnie przytrzymał. Wiedział co robi. Mój opór słabł, aż w końcu doszłam do
wniosku, że papiery nie są ważne. Kiedy w końcu się od siebie odkleiliśmy
miałam je gdzieś.
-Wyglądasz bardzo podniecająco jako pani
prezes.-uśmiechnęłam się do niego.
-Mogę powiedzieć to również o tobie. Ta koszula idealnie
leży.
-Mój wymagany strój. Bardzo niewygodny. Dobrze, kończ to.
Zaraz chcesz chyba wychodzić?-miał rację. Za jakieś 10 minut musieliśmy wyjść,
jeżeli miałam być na umówioną godzinę.
Zajechaliśmy
pod wytwórnie. Oczywiście założyłam ciemne okulary. Po aferze pod restauracją
media okrzyknęły mnie najbardziej rozpieszczoną królewną Japonii. W prasie
pojawiły się zdjęcia jak szarpię fotoreportera. Wujek nie był zadowolony, z
kolei ja miałam powód do śmiechu. Kiedy wysiadałam z auta Gaara chwycił mnie za
rękę. Weszliśmy tak do środka.
Akihito
siedział w studiu nagraniowym. Był tam również jakiś facet. Zapewne jego
menadżer. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się. Jednak kiedy pociągnęłam za sobą
Gaarę jego mina dobitnie mówiła, że absolutnie nie jest zadowolony.
-Cześć Saro! Jak dobrze w końcu cię widzieć.
Przyprowadziłaś ochroniarza?-głośno westchnęłam.
-Cześć Akihito. Proszę poznaj, to jest Gaara. Gaara to...
-Jestem chłopakiem Sary.-powiedział. Użył tego określenia
pierwszy raz odkąd się ze sobą spotykamy! Poczułam, że moje serce wybija
kankana! Chłopcy nawet nie uścisnęli sobie dłoni. Gaara z kolei objął mnie
ramieniem i mocno przycisnął do siebie. Znałam to. Pokazywał w ten sposób, że
Akihito może się ugryźć w nos.
-Więc, co chciałeś, że kazałeś mi się tu fatygować z
firmy?-zapytałam.
-Mam nowy kawałek. Chciałem żebyś go przesłuchała i
powiedziała co o nim sądzisz.
-I to po to miałam się tu fatygować?-wkurzyłam się! Po to
musiałam przerwać moją pracę?!
-Tak. Jesteś teraz współwłaścicielką naszego
studia.-poczerwieniałam, kiedy użył słowa naszego.
-Akihito, proszę cię żebyś następnym razem nie odrywał
mnie od moich obowiązków tylko w takich sprawach! Dzwoń do mojego wujka!-wręcz
krzyknęłam. Gaara zjechał ręką na mój krzyż i mocno przycisnął mnie do siebie.
-Cicho skarbie. 2 głębokie wdechy i dłuuugie
wydechy.-zmrużyłam oczy. Gaara miał zapewne niezły ubaw.
-Wolę buziaka.-to zapewne go ucieszyło. Schylił się i
czule mnie pocałował. Od razu poczułam się lepiej.-Mógłbyś puścić mi ten
kawałek? Chciałabym wrócić do firmy.
Akihito
wrzucił płytę do odtwarzacza. Była to jakaś ckliwa ballada o chłopaku, który
się zakochał. Przestałam jej słuchać już na samym początku, ponieważ ani trochę
mi się nie spodobała. Kiedy w końcu dobiegła końca, moje uszy były wdzięczne.
-I co o tym myślisz?
-Twoje fanki oszaleją z radości!-powiedziałam
nieszczerze. Jednak wiedziałam, że tego wymaga mój profesjonalizm.
-To cudownie!!!-jak widać jego entuzjazm był spowodowany
czymś jeszcze. Jednak ja nie miałam czasu myśleć o tym. Chwilę później
pożegnałam się z nim, i razem z Gaarą opuściliśmy studio nagraniowe. Dopiero
teraz zdałam sobie sprawę z tego, że Gaara jest bardzo niezadowolony. Nie
miałam pojęcia dlaczego. Owszem, trzymał moją dłoń, jednak nie odezwał się ani
słowem. Dałam mu kluczyli do auta. Wziął je bez słowa i trzasnął drzwiami.
Kiedy w
końcu zaczęła mnie przytłaczać cisza nie wytrzymałam i krzyknęłam.
-O co ci chodzi?! Zanim pojechaliśmy do studia wszystko
było super!!!
-Ten dupek napisał piosenkę o tobie! To się
stało!-krzyknął.
-Co?-ta piosenka była o mnie...
-"Kiedy patrzę na nią, moje serce wariuje. Jej
niebieski oczy koją wszystkie bóle. Jej uśmiech działa jak balsam na nerwy, a
usta wręcz proszą o pocałunki. Jest jak anioł, którego mi zesłali, i wiem, że
jej serce kiedyś będzie moje". Dziwny zbieg okoliczności, że moja
dziewczyna właśnie taka jest.
-Nie słuchałam tej piosenki. Wyłączyłam się chyba po
drugiej linijce.-powiedziałam.
-Dobrze. W takim razie pojedziemy w jedno miejsce. Mam
nadzieję, że nie spieszysz się do pracy?-skręcił w lewo na skrzyżowaniu. Nie
pytałam gdzie jedziemy. Dopiero po chwili skojarzyłam, że jedziemy w stronę
naszego liceum.
Gaara
pomachał strażnikowi, który siedział w swoim biurze. Pociągnął mnie w stronę
sali muzycznej. Zapalił światło i posadził mnie na krzesełku przy fortepianie.
Bez słowa wyciągnął gitarę i zaczął ją stroić. Zaczęłam się denerwować. Co on
chce zrobić. Przyciągnął sobie krzesło i usiadł na przeciwko mnie. Zaczął grać
pierwsze akordy piosenki. Nie miała słów. Jednak sama melodia bardzo mnie
wzruszyła. Kiedy Gaara skończył grać miałam ściśnięte serce.
-To było piękne. Nie wiedziałam, że umiesz aż tak dobrze
grać.-przyznałam szczerze. Gaara nic nie powiedział, tylko zerwał się z krzesła
i namiętnie mnie pocałował. Kiedy spojrzał się na mnie moje serce zaczęło mi
walić jak szalone.
-Skomponowałem to po tym, jak zaczęłaś spotykać się w
Konou. Mam już tekst. Jednak muszę skomponować to do końca.
-Nigdy nie słyszałam jak śpiewasz.-Gaara uśmiechnął się
do mnie. Znowu mnie pocałował.
-Wszystko w swoim czasie. Powinniśmy się zbierać. Za
niedługo muszę stawić się u panny Lali. Klei się do mnie. Mam nadzieję, że ta
robota szybko się skończy.
-Ja ci dam, klei się do mnie. Powinnam jej pokazać gdzie raki
zimują.-Gaara zaczął się śmiać. Złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę
wyjścia. Na pewno nie będę się nudzić w czasie naszych spotkań. Tego mogłam być
pewna.
Komentarze
Prześlij komentarz