Rozdział 63
Trzasnęłam
drzwiami i zapłakana zaczęłam schodzić po schodach starając się nie przewrócić.
Zaczęłam szukać kluczyków od auta w torebce. Ręce trzęsły mi się jak komuś z
parkinsonem, ledwo łapałam powietrze. W myślach próbowałam dodać sobie otuchy,
że porozmawiałam z nim i powiedziałam to, co chciałam. Zeszło ze mnie to
wszystko, co nie pozwalało mi iść dalej. Teraz mogę wrócić do Japonii i
spoglądać w moją przyszłość. Jednak najpierw musiałam się uspokoić, ponieważ w
takim stanie mogłam spowodować wypadek samochodowy. Wdech nosem, wydech ustami.
Wdech nosem, wydech ustami.
-Nie
jedź. Zaczekaj!!!-drgnęłam. Gaara stał przed moim samochodem jedynie w
dresowych spodniach. Przez myśl przeszło mi, że powinnam wdepnąć pedał gazu i
mój problem rozwiązał by się sam. Jednak nie zrobiłam tego.
-Co
chcesz mi jeszcze powiedzieć?-zapytałam jadowicie. Zgasiłam silnik i wyszłam z
auta.
-Moglibyśmy
wrócić na górę? Nie chcę rozmawiać na takie tematy na dworze.-przetarł zmęczone
oczy. Warknęłam i nacisnęłam przycisk na pilocie. Poszłam za Gaarą do jego
mieszkania.
-Pytam,
po co za mną poszedłeś? Powiedziałam ci to, co leżało mi na sercu.-przybrałam
pozę królowej śniegu. Nie miałam ochoty na kolejne otworzenie się przed nim.
Raz w zupełności mi wystarczył.
-Ty
tak, ja nie.-oparł się o ścianę.
-No
to... słucham. Wyżyj się na mnie. Powiedz jaka ze mnie suka. Powiedz jak bardzo
mnie nienawidzisz za to, co zrobiłam. Powiedz jak bardzo cię skrzywdziłam i
jaką masz satysfakcję z tego, że w końcu możesz się odegrać...
-Zamkniesz
się w końcu i pozwolisz mi dojść do słowa?!-ryknął na mnie. Od razu
spotulniałam.-Nie miałem pojęcia, że przyjechałaś tutaj po to, żeby ze mną
rozmawiać. Przysięgam. Może po cichu na to liczyłem, ale uważałem, że to
głupie. Miałaś przecież narzeczonego, a ze mną skończyłaś wiele lat temu.
-Jak
widać nie do końca.- Gaara łypnął na mnie spode łba. Od razu się zamknęłam.
-Tak,
masz rację. Znienawidziłem cię za to, że od tak kazałaś mi znikać ze swojego
życia. Odbijałem to sobie licznymi romansami. Jednak nie potrafiłem... nie
chciałem o tobie zapomnieć. Byłem jak masochista. Pamiętasz jak opowiadałem ci
o tej dziewczynie, z którą byłem kilka miesięcy. Nie zerwaliśmy przez nadmiar
obowiązków. Zerwaliśmy, bo ona widziała, że kocham kogoś innego. Tym kimś byłaś
i wciąż jesteś ty. Tylko... Nie umiem sobie tego wyobrazić. Przecież ty masz w
Japonii firmę, rodzinę, narzeczonego, ślub zaplanowany na koniec grudnia.
Wszystko. I nie chcę ci tego odbierać... Nie mam prawa nawet o tym myśleć,
mimo, że chciałbym cię mieć przy sobie. Dlatego uważam, że to wszystko po
prostu nie ma sensu.
-Myślałeś
o tym, że jestem wolnym człowiekiem? Przynajmniej w teorii. I mam prawo z
czegoś zrezygnować, coś zmienić w swoim życiu?
-Nie.
Myślałem o tobie jako o pani prezes, która jednak jest zmuszona trzymać się
pewnych ram. Pomyśl o tym w jaki sposób będziesz postrzegana. "Sara
Iregiro zrezygnowała z bogatego biznesmena dla zwykłego policjanta"...
-Czy
ty nie rozumiesz, że mi nie chodzi o pieniądze?! Chodzi mi o zupełnie inne rzeczy.
Mam tyle kasy, że mogłabym w niej pływać! I jakoś nie dają mi one
szczęścia!!!-krzyknęłam zirytowana.
-Wiem,
ale chodzi mi o twoją reputację. O to, że wypracowałaś sobie coś w życiu.
Wiesz, że ja... jestem raczej mało przywiązany do miejsc.
-Kiepsko
ci idzie. Bardzo kiepsko. Wiesz co, ta rozmowa nie ma sensu. Żadnego. Widzę, że
nic ode mnie nie chcesz i pogodziłam się z tym! Życzę ci szczęścia!-ruszyłam do
wyjścia. Gaara w kilku krokach doskoczył do mnie i przygwoździł mnie do ściany.
Unieruchomił mi ręce i nogi.
-Wysłuchaj
mnie do końca.-widziałam w jego oczach, że sam nie do końca wiedział, co ma
mówić.-Chodzi mi o to, że nigdy nie powinienem był wyjść z tego szpitala, tylko
powinienem był albo zamknąć cię pocałunkiem albo serio wezwać lekarza i potem
porozmawiać. Teraz... Minęło 6 lat! Całe 6 lat podczas, których analizowałem to
wszystko. Nie wiem, czy ty byłabyś w stanie wytrzymać z kimś takim jak ja.
Odzwyczaiłaś się przecież od tego...
-Kochasz
mnie?-przerwałam mu.
-Tak,
kocham cię.-spojrzał się w moje oczy. Był szczery. Przez te 6 lat cierpiał.
Cierpiał, bo ja zachowałam się jak rozpuszczona gówniara.
-Więcej
mi nie trzeba. Kochałam cię za to jaki byłeś, będę kochać za to jaki jesteś i
jaki będziesz. Kocham cię. Po prostu. Za wszystko i za nic. Jestem gotowa
zrezygnować dla ciebie ze wszystkiego. Jeśli tylko będziesz tego chciał.-Gaara
namiętnie mnie pocałował. Nie rozluźnił jednak swojego uścisku.
-Wiesz,
co mówisz? Zdajesz sobie sprawę z tego, na co się porywasz?
-Tak.
Zdaję sobie sprawę ze wszystkiego. Nie mówiłabym tego, gdybym nie była pewna.
Jestem w stanie zostawić dla ciebie Japonię, firmę ojca, zerwać zaręczyny z
dobrze prosperującym biznesmenem, nawet tylko po to żeby wyprowadzić się do
małego domku gdzieś na jakimś zadupiu. Wszystko. Choć wiem jak bardzo jest to
szalone. Zdecydowałam się na przyjazd do Chicago drugi raz nie po to, żeby
znaleźć suknię na ślub. Przyleciałam po to, żeby powiedzieć ci, że cię kocham.
Nie liczyłam na to, że również to usłyszę, ale nie powiem, że jest to miła niespodzianka.
-Jak
zwykle jesteś szalona. Ale nie mogę tyle od ciebie wymagać. Firma taty to dla
ciebie wszystko.
-Ty
jesteś dla mnie wszystkim!-krzyknęłam zła. Gaara słabo się uśmiechnął.
-Nie
mogę cię ograniczać. Nie w tak perfidny sposób. Nie chcę żebyś rezygnowała, bo
jesteś najlepsza w tym co robisz. Świetna z ciebie pani prezes.
-Wiem.
Jestem jedną z lepszych w tym fachu! Beze mnie było by źle, ale... Poradziliby
sobie. Poradzili sobie bez mojego ojca. Beze mnie też daliby radę.-poruszyłam
się pod jego naciskiem. Było mi niewygodnie.
-Póki
co uważam, że świetnie poradzisz sobie bez tego swetra, spodni i butów.-jego
oczy w takim świetle wydawały się niemal czarne. Głośno westchnęłam. Gaara
puścił moje nadgarstki, a rękoma zjechał na moje plecy. Mocno mnie do siebie
przyciągnął i pocałował. Zabrakło mi tchu. Położył mi dłonie na pośladkach i
szarpnął do góry. Oplotłam go nogami w biodrach. Posadził mnie na kuchennym
stole i złapał za brzeg swetra, a potem mocno pociągnął. Podniecenie, które
ogarnęło mnie w mgnieniu oka było wręcz nieprzyjemne. Czułam się tak, jakbym
długo nie mogła się ogrzać, i nagle ktoś wrzucił mnie w ogień. Gaara zaczął
zsuwać mi buty z nóg, a potem zaczął majstrować przy guziku od spodni. Zsunął
je ze mnie jednym mocnym ruchem.-Fajnie jest patrzeć na ciebie i widzieć, że
nic się nie zmieniłaś.
-Bardzo
zabawne.-powiedziałam. Gaara miał niegrzeczny uśmiech na ustach. Zaczął zsuwać
mi ramiączka od stanika drażniąc skórę palcami, kiedy w końcu to zrobił
przesunął dłonie na plecy i odpiął haftki. Stanik wylądował gdzieś na
korytarzu.
-No
piersi też nic się nie zmieniły.-zrobiłam się czerwona. Takie komentarze nie
były mi teraz potrzebne. Miałam ochotę zasłonić się czymkolwiek żeby ukryć
swoją nagość.
-Nie
mów mi takich rzeczy! Odzwyczaiłam się od tego! Gorąco mi!-miałam ochotę ubrać
się jak na biegun. Jednak Gaara stanął miedzy moimi udami i nie pozwolił mi się
ruszyć.
-Mam
nadzieję, że zapomnisz o wstydzie. Zdecydowanie musisz o nim teraz
zapomnieć.-znowu mnie pocałował. Wziął mnie na ręce i zaniósł do swojej
sypialni. Czułam się onieśmielona.
-W
ciągu sześciu lat pozapominałam bardzo dużo rzeczy.-była to prawda. Niestety
żaden z moich partnerów nie był nigdy tak otwarty na wszystko jak Gaara.
-Tego
się nie zapomina. Zobaczysz.-położył się razem ze mną na łóżku. Czułam jego
gorącą skórę, zapach teraz tak intensywny, że mieszał mi w głowie. Całowaliśmy
się tak namiętnie, że czasami aż brakowało mi powietrza w płucach. Gaara wodził
po całym moim ciele swoimi palcami, zostawiając palącą ścieżkę na skórze.
Drżałam pod tym dotykiem, chciałam krzyczeć, że ma się ze mną kochać już, w tym
momencie. Jednak powstrzymałam się, ponieważ uświadomiłam sobie, że on w pewien
sposób próbuje się mną nacieszyć. Kiedy ułożył się między moimi nogami i otarł
o miejsca intymne jęknęłam. Gaara zdjął moją bieliznę i położył się na mnie.
Złożył delikatny pocałunek na moich ustach, a ja starałam się go przedłużyć.
Czułam jego dłoń gdzieś na biodrze, potem na wewnętrznej stronie uda. Kiedy
wsunął we mnie palce i zaczął mnie pieścić wydałam cichy okrzyk zdziwienia. Mój
puls jeszcze przyśpieszył. Nie mogłam oddychać. Musiałam przerwać nasze
pocałunki, głęboko nabierałam powietrza i próbowałam nie jęczeć.-W środku nadal
jesteś tak samo miękka.
-Mam
się cieszyć?-zapytałam zawstydzona. Miałam wrażenie, że Gaara zrobił się
bardziej odważny i rozgadany podczas zabaw w łóżku. Przez chwilę w moich
myślach rodziło się pytanie z kim ćwiczył te rozmówki. Jednak szybko je od
siebie odgoniłam. Nie chciałam psuć atmosfery.
-Bardzo
dobrze. Pytanie, czy nadal smakujesz tak samo.-dopiero po chwili dotarło do
mnie to, co powiedział.
-Co...
Czekaj! Nie...-nie dokończyłam. Wypuściłam powietrze z płuc ze świstem, kiedy
Gaara zaczął mnie pieścić językiem. Zapomniałam jak przyjemne potrafią być
takie pieszczoty. Skrzyżowałam stopy na jego plecach, palce wplotłam w jego
włosy. Wraz z narastającą rozkoszą coraz bardziej wiłam się na łóżku. Gaara
musiał trzymać moje biodra. Zaczęłam jęczeć. Nie byłam w stanie tego pohamować.
Czułam, że jeśli Gaara zaraz nie przestanie, rozlecę się na małe kawałeczki.
Oszaleję.-P... Przestań, proszę.-ledwo wydukałam.
-Tak,
smakujesz tak samo.-jego oczy błyszczały dziko, na ustach gościł leniwy
uśmiech. W tamtym momencie pękły moje zahamowania, wstyd. Coś, co od kilku lat
dusiłam w sobie teraz wylało się na wierzch. Popchnęłam Gaarę i usiadłam na nim
okrakiem. Przeczesałam włosy palcami.
-Mówisz,
że smakuję tak samo? Dobrze wiedzieć.-przejechałam dłonią po jego nagim torsie
i brzuchu. Wszystkie mięśnie miał twarde, idealnie wyrzeźbione. Jednak nie
miałam czasu na ich studiowanie. Pomimo tego, że chciałam trochę się nad nim
poznęcać mogłam to zrobić później. Pocałowałam go w bliznę po postrzale, ustami
zaczęłam delikatnie zsuwać się po klatce piersiowej na brzuch, a potem jeszcze
niżej. Gaara oddychał szybko i płytko, czułam to po ruchach jego ciała.
Złapałam za brzeg spodni i zsunęłam je na dół. Zaczęłam pieścić jego członka
najpierw powoli, a potem intensywnie. Gaara miał rację, tego się nie zapomina.
Mój język nadal był bardzo wprawiony i zwinny. Już wiedziałam, dlaczego według
Gaary smakowałam tak samo. Jego smak też nic się nie zmienił... Jakby z oddali
słyszałam gardłowy oddech, szybkie łapanie powietrza. Poczułam szarpnięcie za
włosy. Podniosłam wzrok i spotkałam się, z teraz już, czarnymi tęczówkami
Gaary.
-Wystarczy.-wręcz
warknął. Podobało mi się to, stracił kontrolę nad swoim pożądaniem. Dla mnie
oznaczało to dzisiaj dużo namiętności, a musiałam się wyżyć.
-Na
co czekasz?-rzuciłam zaczepnie i czekałam na jego reakcję. Wręcz rzucił się na
mnie. Wykorzystałam to i popchnęłam go na łóżko. Usiadłam mu na biodrach i
wsunęłam w siebie. Jęknęłam. Tak strasznie brakowało mi tej formy bliskości z
nim. Tej namiętności i charakterystycznych bodźców, które miałam tylko przy
nim. Jego biodra znałam na pamięć. Wąskie, twarde, jakby idealnie dopasowane
między moje uda... pochyliłam się do przodu, oparłam się jedną dłonią o jego
tors, drugą odgarnęłam włosy z twarzy.
-Wyglądasz
jak dzika amazonka.-powiedział, a ja głośno się zaśmiałam. Wykonałam szybki
ruch biodrami. Widziałam, jak dłonie Gaary zaciskają się na prześcieradle.
Złapałam tempo i poruszałam się bardzo płynnie. Czułam ogromną satysfakcję z
faktu, że w końcu to ja mogłam dominować. Mogłam pokazać pazurki i wiedziałam,
że nie zostanę nazwana zboczoną lub nienormalną. Mogłam kochać się tak, jak
lubiłam i jak chciałam. I to nakręciło mnie jeszcze bardziej. Przyspieszyłam
swoje ruchy. Dłonie Gaary powędrowały na moje biodra, lekko mnie przytrzymał
nadając tempo, które by mu odpowiadało. Odchyliłam się do tyłu, podtrzymałam na
udach Gaary. Zadarłam głowę do góry, zaczęłam głębiej oddychać. Czułam
zbliżające się szczytowanie, a chcąc zwiększyć swoje doznania zaczęłam pieścić
się dłonią. Jęczałam. Nie przypominałam sobie żeby kiedyś było mi tak dobrze.
Moje podbrzusze zaczęło pulsować. Delikatnie przyśpieszyłam, palce Gaary
mocniej zacisnęły się na mojej skórze. Wpiłam mu palce w udo. Zalała mnie fala
gorąca. Jakby przez mgłę słyszałam niski jęk Gaary, a potem zdałam sobie
sprawę, że wręcz miażdży moje biodra. Kiedy doszłam głośno krzyknęłam. Moje
ciało napięło się jak struna. Na chwilę straciłam kontakt z rzeczywistością.
Moje serce tłukło w klatce piersiowej jak szalone, czułam na plecach spływające
strużki potu. Błogie rozluźnienie jakie mnie ogarnęło było cudowne. Opadłam na
pierś Gaary, który szybko nakrył nas kołdrą-Co się stało?
-Nic,
wszystko dobrze.-z moich oczu płynęły łzy. Jednak nie byłam smutna. Wręcz
przeciwnie. Cała tęsknota, całe to obwinianie siebie o wszystko odeszło w niepamięć.
Płakałam ze szczęścia. Gaara przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem.
-Kochanie,
co się stało?-zapytał i przetarł mój policzek palcem. Namiętnie go pocałowałam.
-To
ze szczęścia, że jestem tu z tobą. Że mogę się tobą nacieszyć.-uśmiechnęłam się
szeroko. Gaara wysoko uniósł brwi, a potem sam się uśmiechnął.
-Muszę
być bardzo dobrym kochankiem skoro aż się popłakałaś.-rzucił luźno.
-Nie
przeczę.-opanowałam płacz i przetarłam twarz wierzchem dłoni. Przeciągnęłam się
i wtuliłam w zagłębienie w szyi Gaary. Słyszałam szybkie bicie jego serca.
Mocno mnie objął.
-Mówiłem,
że tego się nie zapomina?-zaśmiałam się. Pocałowałam go w linię szczęki.
-Mówiłeś.
Jeszcze trochę i wrócę do dawnej kondycji.-oparłam się na łokciu. Oczy Gaary
całe błyszczały.
-Czy
to było zaproszenie?-szeroko się uśmiechnęłam.
-Może.
Pytanie ile siły jeszcze ci zostało?-usiadłam. Kołdra zsunęła się z moich
piersi. Gaara mocno pociągnął mnie na siebie, a potem przekręcił tak, że
leżałam pod nim.
-Zaufaj
mi, że mam dużo siły. Bardzo dużo. Na dodatek jutro mam wolne, więc nie licz na
taryfę ulgową. Dopiero co cię odzyskałem i muszę się tobą nacieszyć.-jego oczy
błyszczały radośnie.
-Nie
chcę żadnej taryfy ulgowej. Liczę raczej na to, że pokażesz jak bardzo za mną
tęskniłeś.-Gaara mnie pocałował.
-Przyjąłem.
Nie musisz dwa razy powtarzać.
Za oknem zaczynało świtać, kiedy w
końcu postanowiliśmy iść spać. Gaara mocno mnie do siebie przytulił. Niemal
spletliśmy się ze sobą. Dawno nie spałam tak dobrze. Bez żadnych koszmarów,
żadnych pobudek w środku nocy. Po prostu jego ciepło.
Ledwo żywa otworzyłam oczy i
spojrzałam na zegarek stojący na szafce przy łóżku. Dochodziła 10. Lekko
odwróciłam głowę. Gaara spał kamiennym snem. Delikatnie wyswobodziłam się z
jego uścisku i podeszłam do jego szafy. Wyciągnęłam jakiś T-shirt i narzuciłam
go na siebie, zaczęłam szukać swoich majtek, jednak nie było ich w zasięgu
wzroku. Znalazłam jakieś bokserki Gaary w szufladzie i nasunęłam na siebie.
Musiałam wyglądać śmiesznie, ale nie interesowało mnie to. Poszłam do łazienki,
szybko się ogarnęłam, a potem poszłam do kuchni. Byłam niesamowicie głodna.
Otworzyłam lodówkę. Było w niej dość pusto... jajka, żółty ser, szynka, pomidor
i papryka. Uniosłam wysoko brwi. Nie miałam pojęcia co mogłam zrobić z takich
składników oprócz omletu. Głośno westchnęłam i wyciągnęłam wszystkie rzeczy.
Zaczęłam kroić pomidora i paprykę, wrzuciłam na patelnię i podsmażyłam. Potem
drobno pokroiłam szynkę i również wrzuciłam na patelnię. Zaczęłam rozbijać
jajka i wlewać w tą mieszankę mięsa i warzyw.
-Co
smażysz? Smacznie pachnie.-Gaara objął mnie w pasie i odwrócił do siebie.
Pocałował mnie bardzo namiętnie.
-Mam
nadzieję, że jesteś głodny. Smażę omlet z warzywami i szynką. Masz chleb?
Zrobiłabym jeszcze kanapki.-Gaara otworzył szafkę i wyciągnął do połowy
zjedzony bochenek. Zaczął smarować kromki masłem i nakładać na nie ser. Ja
dokończyłam smażenie i wrzuciłam jeden omlet na talerz. Potem szybko usmażyłam
drugi. Podałam do stołu i zaczęłam pałaszować.
-Kiedy
zaczęłaś gotować?-uniosłam zdziwione spojrzenie. A, fakt... Gaara nie wiedział.
-Jakoś
po naszym rozstaniu zapisałam się na kurs gotowania. Chciałam coś ze sobą
zrobić. Z resztą omlet to nie jest jakieś wielkie danie.-powiedziałam. Gaara
uśmiechnął się pod nosem.
-Ile
rzeczy zrobiłaś po naszym rozstaniu?
-Zapisałam
się na kurs gotowania, poszłam na studia, potrzebowałam wizyt u terapeuty. Nie
umiałam poradzić sobie po poronieniu. Wdałam się w romans z dużą starszym
mężczyzną, o czym mówiłam ci ostatnio. Potem zaczęłam spotykać się z Naokim.
-Starszy
o ile?
-Jak
miałam 22 lata, on miał 38. Przyjechał do nas do firmy w sprawie jakiś rozmów.
Poszliśmy na drinka, wylądowaliśmy w łóżku. Nie trwało to długo. Może ze 3
tygodnie. Odreagowałam dzięki temu stres... W sumie nie wiem, czy chcesz o tym
słuchać.-wzruszyłam ramionami.
-Chcę.-wiedziałam,
że musi mu być dziwnie. Jednak skoro chciał tego słuchać, to na pewno ja
również czułabym się lepiej w końcu wyrzucając to z siebie.
-Potrzebowałam
kogoś przy sobie. To był czas, kiedy najbardziej brakowało mi twojej obecności.
Kiedy terapeuta cały czas powtarzał mi, że powinnam zamknąć przeszłość. Niby w
końcu mi się udało, ale nadal bardzo często myślałam o tobie. Nawet, kiedy
byłam już z Naokim. Nasilało się to szczególnie wtedy, kiedy zdałam sobie
sprawę, że mój narzeczony jest bardzo skupiony na sobie, nie myśli o innych.
Zaczęłam was porównywać i zastanawiać się dlaczego w ogóle z nim jestem.
Przecież ty taki nie byłeś... Tak wiem, nie miało to najmniejszego sensu.
Przecież Naoki to nie ty. Ale chyba w jakiś dziwny sposób, próbowałam doszukać
się w nim ciebie. I kiedy się nie doszukałam, czułam się bardzo źle. Mówiłam
ci, że nienawidziłam seksu, będąc z nim? Nienawidziłam. Polegało to tylko na
tym, że dosłownie rozkładałam nogi, czekałam aż odpuka swoje, żebym w końcu
mogła iść spać. I tyle. Zero przyjemności. Tamten facet też jakoś specjalnie
nie dbał o moją satysfakcję, także przez te... 6 lat zapomniałam co oznacza
uczucie do kogoś. Zapomniałam, że samo poczucie bliskości z drugą osobą już samo
w sobie daje dużą satysfakcję... Gadam bez sensu!-napchałam do ust tyle jajek i
chleba, że o mało się nie zakrztusiłam.
-Nie
wiem czy mam się gniewać, czy raczej czuć wyróżniony. Z jednej strony czuję się
lekko wykorzystany, z drugiej z kolei nie miałem pojęcia, że tak ci mnie
brakowało.-jego oczy nie wyrażały żadnych emocji.
-Nie
chciałam cię wykorzystać!!! Gdybyś tylko mnie przytulał i nic nie robił, to
samo to dawałoby mi największą radość! Po prostu chodzi o to, że ty to ty. Że
to ciebie kocham.-splotłam ręce na kolanach i zacisnęłam je tak mocno, aż
pobielały mi kostki.
-Myślisz,
że po takim czasie byłbym w stanie wytrzymać, tylko cię przytulając? Chyba mnie
przeceniasz.
-Mogliśmy
tylko rozmawiać. W sumie...-powiedziałam niepewnie.
-Naprawdę
mnie przeceniasz. Zaufaj mi, że nawet teraz myślę w jaki sposób mogę cię
wymęczyć i mam na to ogromną ochotę.-głośno przełknęłam ślinę. Jego oczy miały
ciemny kolor. Rzeczywiście myślał o tym, jak może mnie wymęczyć. Wstałam od
stołu i odwróciłam się do niego plecami. Ściągnęłam z siebie bluzkę i rzuciłam
ją na kanapę.
-Zapraszam
pod prysznic. Możesz umyć mi plecy.-Gaara szeroko się uśmiechnął i poszedł za
mną do łazienki.
Gorąca woda cudownie rozluźniała
moje mięśnie. Dłonie Gaary błądzące po moim ciele również były bardzo
przyjemne. Wspięłam się na palce i pocałowałam go. Przytulił mnie do siebie.
-Pamiętasz
jak mówiłam ci, że mam ochotę na loda?
-Co
w związku z tym? Jak pójdziemy na miasto możemy gdzieś zjeść...
-Nie
o takiego loda mi chodzi.-jego oczy się rozszerzyły. Uśmiechnęłam się szeroko i
popchnęłam go na ścianę, a potem kleknęłam i zaczęłam go pieścić. Czułam się
jak opętana. Jeszcze jakiś czas temu coś takiego nie przyszłoby mi do głowy.
Teraz przez myśli przelatywało mi kilkanaście scenariuszy tego, co chciałabym z
nim robić, i co on mógłby robić ze mną.
-Sara,
już wystarczy.-powiedział zachrypniętym głosem. Jednak ja nie miałam dosyć.
Zaczęłam pieścić go jeszcze mocniej. Chciałam żeby osiągnął satysfakcję.
Czułam, że jest blisko. Mocno zacisnął dłoń, którą miał w moich włosach, a z
jego gardła wydobyło się coś między jękiem i westchnieniem. Ja z kolei
oblizałam usta i wstałam. Czułam się jak bardzo niegrzeczna dziewczynka.
Zakręciłam wodę i wycisnęłam jej nadmiar z włosów. Gaara nadal uspokajał
oddech. Otworzyłam drzwi kabiny i sięgnęłam po ręcznik. Podałam mu jeden. Wziął
go i owinął sobie wokół pasa. Ja z kolei owinęłam swój wokół piersi i wyszłam.
Łazienka była cała zaparowana. Uchyliłam drzwi, żeby trochę przewietrzyć.
-Masz
może zapasową szczoteczkę do zębów?-zapytałam.
-Tak,
w szafce nad zlewem.-otworzyłam drzwiczki i znalazłam zapakowaną fabrycznie
zieloną szczoteczkę. Wyjęłam jeszcze pastę i zaczęłam szorować zęby. Gaara
zrobił to samo. Wyplułam pianę i spłukałam ją. Obejrzałam swój uśmiech.
Nienaganny.
-Muszę
wrócić do hotelu.
-Możesz
przecież mieszkać u mnie. Wolałbym gdybyś mieszkała u mnie jak mam być szczery.
Muszę podjechać na komisariat, więc najpierw możemy pojechać do twojego hotelu,
wymeldujesz się, zabierzesz wszystkie rzeczy, a potem podjedziemy do mnie do
pracy, ja zabiorę to, co muszę zabrać, pójdziemy na jakiś obiad i wrócimy.
Obejrzymy jakiś film. Co ty na to?
-Jesteś
pewien, że chcesz żebym u ciebie zamieszkała?-kiwnął głową.-Dobrze, w takim
razie idę się ubrać... Tak w ogóle. Gdzie są moje majtki?
-Powinny
leżeć na podłodze po mojej stronie łóżka.-opłukałam szczoteczkę, wsadziłam ją
na swoje miejsce i szybko poszłam do sypialni.
Wyjeżdżając z hotelu obładowana
swoimi rzeczami czułam się dziwnie. Przebrałam się dla większego komfortu i
pomalowałam, pomimo tego, że Gaara uważał, że wyglądam dobrze. Miałam dzisiaj
wracać do Japonii. Moja suknia ślubna została już pewnie wysłana, a ja nie
kwapiłam się do powrotu. Nie chciałam wracać. Na telefonie, który zostawiłam
jadąc do Gaary miałam 15 nieodebranych połączeń od Naokiego, 5 od Sakury i 13
od wujka. Zadzwoniłam do Sakury. Wzięłam na głośnik.
-Czemu
się nie odzywasz?! Bałam się, że coś ci się stało?! Porozmawiałaś z
Gaarą?!-Gaara uśmiechnął się szeroko.
-Cześć
Sakura! Co tam u ciebie?-powiedział. W telefonie zapadło milczenie, a potem
radosny okrzyk.
-A
więc jednak!!! Jak, spaliście już ze sobą?-zrobiło mi się gorąco.
-Kilka
razy.-powiedział za mnie Gaara. Skręcał właśnie w lewo.-Sara zrobiła się trochę
grzeczna, ale szybko się rozkręciła.
-Gaara!
Sakura nie musi wiedzieć o takich rzeczach! Tak, porozmawialiśmy. Jak widzisz
spędzamy czas razem. Jedziemy właśnie na komisariat Gaary.
-Będziecie
się bawić w policjantów i złodziei? Seksi. Gaara skuj Sarę kajdankami co?-Gaara
ryknął śmiechem, ja miałam ochotę spalić się ze wstydu.
-Dobrze!
Uwierz, że zrobię to jeśli tylko będzie za grzeczna.
-Dobrze
znowu cię słyszeć, wiesz! Nic się nie zmieniłeś!-Sakura głośno się śmiała.
-Sakura,
mogłabyś oddać Naokiemu pierścionek zaręczynowy? Zostawiłam go w Tokio. Ja nie
wracam.
-Co?
Jak to? Nie możesz zostać w Chicago! A co z nami? Zatęsknimy się.
-Nie
wraca przez najbliższy czas. Potem wróci. Każę jej.-powiedział Gaara.
-Musimy
to obgadać. Dobra Sakura, proszę cię, zrób to.
-Dobrze,
ale mam nadzieję, że nie zareaguje tak, jak poprzednim razem. Chociaż...
widziałam go ostatnio, jak wychodził z klubu w towarzystwie kilku dziewczyn.
Wydaje mi się, że świetnie sobie bez ciebie radzi.-ucieszyła mnie ta wiadomość.
-Dobra
Sakura, ja kończę. Mam inny telefon do wykonania. Odezwę się
później.-rozłączyłam się.
-Czyżbyś
nie tylko ty dopuściła się zdrady?-Gaara był wyraźnie rozbawiony.
-Podejrzewałam
to już dawno, jak mam być szczera. Teraz mam po prostu powód żeby to
skończyć.-wybrałam numer do Naokiego. Odebrał niemal od razu.
-Gdzie
jesteś?! Gdzie do kurwy nędzy jesteś?! Mam ochotę cię zabić!-krzyknął.
-Ja
też się cieszę, że cię słyszę. Załatwiam sprawy biznesowe.
-Nic
nikomu nie mówiąc? Co ty sobie myślisz?! Kim ty myślisz, że jesteś?! Wracaj do
Tokio, gdziekolwiek jesteś! Czekam na ciebie!
-Czekasz
na mnie? Spędzając czas z innymi dziewczynami, tak?-w słuchawce zapanowała
cisza.
-Skąd
wiesz...-miał spanikowany głos.
-Szlajasz
się po mieście, w którym mam wielu znajomych. Jedno z nich widziało cię, jak
wychodziłeś z klubu w towarzystwie dziewczyn. Ile to już trwa? 2, 3, 4
miesiące? Może dłużej?-miałam jadowity głos.
-To
było tylko kilka razy. Przecież wiesz, że cię kocham...
-Naoki,
skończ! Nie chcę tego słuchać. Sakura przyniesie ci dzisiaj pierścionek
zaręczynowy. Powiadom rodziców, że ślub się nie odbędzie. Zdałam sobie sprawę,
że nie tego chcę od życia. Kiedy wrócę do Tokio porozmawiam z dziennikarzami.
Życzę ci szczęścia, a i Naoki... Nie próbuj tego, co ostatnio zrobiłeś. Nie
weźmiesz mnie na litość. Nie tym razem.-powiedziałam hardo.
-Błagam
cię, nie rób tego! Błagam! Poprawię się.
-Na
to już za późno. Żegnaj.-powiedziałam i rozłączyłam się. Nie czułam się ani
trochę źle. Wiedziałam, że postąpiłam właściwie. Żałowałam tylko tego, że
załatwiłam to przez telefon, a nie w cztery oczy.
-Został
ci jeszcze wujek. Powiesz mu?-spojrzałam na Gaarę. Jego twarz nie wyrażała
żadnych emocji. Kiwnęłam głową. Kiedy tylko rozległ się dźwięk połączenia
dłonie zaczęły mi drżeć. Odebrał dopiero przy drugim połączeniu.
-Saro!
Gdzie ty jesteś?! Martwię się o ciebie! Twoi przyjaciele powiedzieli, że nie
powinienem, ale Naoki też się martwi, a nie wiem, co mam mu powiedzieć...
-Wujku!
Skończyłam z Naokim! To nie miało sensu!-wręcz krzyknęłam w słuchawkę.
-Jak
to skończyłaś z Naokim? Co się znowu stało?
-Wujku
pamiętasz jak ostatnio byłam w Chicago? Jest coś o czym ci nie powiedziałam.
Spotkałam tam Gaare.
-Co?
Chyba nie powiesz mi, że...
-Tak,
jestem teraz z nim. Nie liczę na to, że zrozumiesz, ale... Nie obchodzi mnie
to. To moje życie. Dokonałam swojego wyboru.
-Mam
nadzieję, że słusznego. Błagam, wróć do Japonii najszybciej jak będziesz mogła.
Przynajmniej nie muszę się martwić, wiem, że jesteś w dobrych rękach. Jak
Gaara? Zmienił się?
-Zapytaj
go sam. Gaara, wujek chce się ciebie o coś zapytać.-widziałam przerażenie
wypisane na jego twarzy. Przytrzymałam mu słuchawkę przy uchu. Nie słyszałam o
czym rozmawiali, ale kiedy kilka razy się zaśmiał uznałam, że do dobry znak.
-Już
skończyliśmy, możesz zabrać telefon.
-Coś
ci tak wesoło.-zapytałam podejrzliwie.
-Musiałem
obiecać, że za bardzo cię nie wymęczę po takim czasie niewidzenia.
Stwierdziłem, że będzie ciężko.-tym razem spąsowiałam jeszcze bardziej.
-Nie
wierzę! Wujek ma prawie 38 lat, a zachowuje się jak szczeniak!
-Jesteśmy
pod komisariatem, chodź. Zabierzemy kilka rzeczy.-złapał mnie za rękę i
wyciągnął z auta. Kiedy weszliśmy na komisariat natknęliśmy się na... Nicole.
Tak chyba miała na imię.
-O,
a komendant nie miał mieć dzisiaj wolnego? Widzę, że pana kuzynka pana
znalazła.
-Kuzynka?
Sara nie jest moją kuzynką.-kobieta zmierzyła mnie wzrokiem.
-Skłamałam
pani, bo gdybym powiedziała, że Gaara to mój przyjaciel, nie powiedziałaby mi
pani o niczym.-kobieta uśmiechnęła się. Ja z kolei czułam się zażenowana.
-Szefie!
A co szef tu robi? Miał pan mieć wolne.
-Przyjechałem
po dokumenty. Mam trochę rzeczy do zrobienia. Zaraz jedziemy do domu.
-My?
Aaa! Więc jesteście razem! Tak!!!-Michael klasnął w dłonie. Gaara przyciągnął
mnie do siebie i przybił piątkę z Mikiem.
-Można
tak powiedzieć. Dobra, chodź do mojego gabinetu, weźmiemy dokumenty i
pojedziemy na jakiś obiad co? Zaczynam być już głodny.-pociągnął mnie za sobą
do swojego gabinetu, zaczął wyciągać z szuflad jakieś dokumenty, kilka
kartotek. Oparłam się o blat i rzuciłam luźno.
-Pamiętasz
co ostatnio tu robiliśmy? Mam ochotę to dokończyć.-Gaara zatrzymał rękę, którą
wyciągnął po małe zielone opakowanie.
-Mówiłem
ci, że to podchodzi pod kodeks karny, prawda?-kiwnęłam głową.-Nie, nie nie. Nie
podpuszczaj mnie. Jak będę miał nocny dyżur, chętnie. Wtedy nie dzieje się za
dużo i nie ma tu zbyt wielu osób. Teraz to wręcz niebezpieczne.
-Nuuuudny
jesteś!-powiedziałam i wymusiłam ziewnięcie. Zaczęłam oglądać swoje paznokcie.
Gaara złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Pocałował mnie bardzo namiętnie.
-To
było na rozgrzewkę. Zaczekaj, aż wrócimy do domu.
-Mieliśmy
oglądać filmy z tego co pamiętam.
-Jestem
ci jeszcze coś winny za to pod prysznicem.-mój puls przyspieszył. Czułam się
jak nastolatka o niepohamowanym popędzie, a byłam dorosłą kobietą. Wyszliśmy z
gabinetu i pożegnaliśmy się z Michaelem. Potem pojechaliśmy na hot dogi, a
następnie do domu. Stanęłam na środku salonu i rozłożyłam ręce na boki.
-Czekam.
Coś mi obiecałeś.-Gaara w kilku susach doskoczył do mnie i mocno mnie objął, a
potem zaczął całować.
-Myślę,
że było warto.-zaśmiał się, a potem przeszedł do rzeczy.
Komentarze
Prześlij komentarz