Rozdział 54
Jakieś
2 tygodnie później chłopcy zabrali się za nagrywanie płyty. Właściciel firmy
muzycznej był nimi zachwycony, tak samo jak jego współpracownicy. Niestety nie
wszyscy byli tak szczęśliwi. Akihito i Gaara kilka razy o mało się nie pobili,
ponieważ ani jeden, ani drugi nie ustępowali sobie w słownych potyczkach. Kilka
awantur z Gaarą uświadomiło mu, że Akihito ma wyrobione miejsce w wytwórni
płytowej i na rynku muzycznym, ich z kolei czekała długa droga. Rozmowa z moim
wspólnikiem zaowocowała tym, że w te dni, kiedy Gaara razem z zespołem
nagrywał, Akihito miał wolne.
W firmie zaczął się sezon aktywnej
pracy. Doszło nam kilkoro współpracowników, których trzeba było wprowadzić do
naszej firmy. Niestety wujek obarczył tym moją osobę. Trzeba było jednak
przyznać, że dzięki ciąży atmosfera na spotkaniach była dość przyjemna. Nie
ukrywałam się już. Było to bezcelowe. Wszystkie gazety o tym pisały. Żadna tylko
nie wiedziała z kim.
Po dość męczącym spotkaniu miałam
dość. Od dwóch dni miałam dziwne kłucie w dole brzucha, tłumaczyłam to sobie
zmęczeniem. Usiadłam przy biurku i zaczęłam szukać numeru telefonu do wujka.
-Cześć!
Jak tam po spotkaniu?
-Wujku,
chciałabym wrócić do domu. Nie czuję się najlepiej.-mój głos był bardzo słaby.
Kłucie w podbrzuszu zaczynało mnie niepokoić z godziny na godzinę.
-Coś
się dzieje?-powiedział to o ton wyżej, niż prawdopodobnie zamierzał.
-Dziwnie
boli mnie brzuch. Chcę wrócić do domu i odpocząć.
-Dobrze,
w takim razie zadzwonię do naszych współpracowników i odwołam dzisiejsze
spotkania. Idź odpoczywaj. Zadzwoń do Gaary żeby cię odebrał. Nie chcę żebyś
sama wracała do domu. Najlepiej jedź do lekarza. Jesteś w ciąży. To niepokojące.-rozłączył
się. Wujek miał rację, nie powinnam sama prowadzić. Nie czułam się na siłach.
Wzięłam telefon w rękę i wbiłam numer Gaary. Odebrał po drugim sygnale.
-Cześć!
-Gaara
mógłbyś podejść po mnie do firmy?-wstałam i zaczęłam wolno chodzić po gabinecie.
-Coś
się stało?
-Bardzo
boli mnie brzuch. Chcę wrócić do domu.-powiedziałam. Wróciłam na fotel. Pozycja
stojąca tylko potęgowała ból.
-Czekaj
na mnie! Zaraz będę.-rozłączył się. Podkuliłam nogi pod siebie i czekałam.
Sekretarka poinformowała mnie, że
Gaara przyszedł. Kazałam jej go wpuścić. Kiedy wszedł zauważyłam, że jest blady
jak papier.
-Co
się dzieje? Saro.-podszedł do mnie i położył mi dłoń na policzku.
-Chcę
wrócić do domu i odpocząć. Nic więcej.-Gaara wziął moje rzeczy, złapał mnie za
rękę a potem zaprowadził do samochodu. Jechaliśmy w milczeniu, co bardzo mi
odpowiadało. Zaczęłam zastanawiać się, czy nie wziąć kilku dni urlopu i po
prostu zająć się sobą. Na pewno dobrze by mi to zrobiło. Byłam tak zamyślona,
że nawet nie zauważyłam tego, że dojechaliśmy. Gaara otworzył mi drzwi i pomógł
wysiąść z auta.
Kiedy poleżałam chwilę na kanapie w
salonie i wyciszyłam się, poczułam się lepiej. Postanowiłam wziąć ciepły
prysznic. Puściłam wodę i zamoczyłam się. Poczułam przyjemne rozluźnienie
mięśni, płyn o zapachu miodu i mleka przyjemnie relaksował. Zapominałam o
nerwach kilku miesięcy, o całym stresie jaki moja ciąża wywołała w mediach.
Wyszłam odprężona, w lepszym
humorze.
-Jak
się czujesz?-Gaara siedział cały spięty. W świetle słonecznym wyglądał jak
duch. Dopiero teraz zauważyłam, że schudł, jego kości policzkowe wyraźnie
rysowały się pod skórą, oczy były podkrążone, skóra blada.
-Gaara...
Co się z tobą dzieje? Wyglądasz jak cień samego siebie sprzed kilku miesięcy.
Chodzi o ciążę? Tym się tak martwisz?
-Nie.
Cieszę się... Teraz już tak. Dobrze wiesz, jak było wcześniej. Po prostu... co
będzie jeśli nie sprawdzę się w roli ojca?
-Sprawdzisz,
zaufaj mi. I wiem, że to również nie jest powód twoich zmartwień. Rozmawialiśmy
o tym dziesiątki razy.-skrzyżowałam ręce na piersi. Nie mogłam dać mu się
zwieść.
-Saro,
co będzie jeśli w końcu odzyskam pamięć? Myślisz, że wszystko będzie takie, jak
teraz?
-Cóż,
nie mam pojęcia. Czasami jest tak, że po odzyskaniu pamięci, zapominasz to co
robiłeś podczas jej odzyskiwania. Wyszłoby na to, że nie będziesz pamiętał
tego, że jestem w ciąży... No i oczywiście wielu innych rzeczy. Nie będziesz
pamiętał o kontrakcie płytowym, o zakończeniu roku...
-Co
jeśli znowu zapomnę o tobie?
-I
tak do mnie przyjdziesz. Tego mogę być pewna... Gaara, próbujesz grać na
zwłokę. Wiem, że to nie jest prawdziwy powód twoich zmartwień. Dobrze, nie
chcesz mi mówić, nie rób tego. Nie nalegam. Masz ochotę na herbatę?-zapytałam.
Podeszłam do szafki i wyciągnęłam rękę. Wtedy przeszył mnie tak niesamowicie
ostry ból w podbrzuszu, że aż krzyknęłam. Złapałam się za brzuch i skuliłam w
kłębek. Gaara dosłownie doskoczył do mnie i mocno chwycił za ramiona stawiając
do pionu.
-Co
się stało? Zdenerwowałem cię? Przepraszam.
-Nie
zdenerwowałeś. Mój brzuch... Boli.-jęknęłam. Przed oczami zaczęły pojawiać się
wielokolorowe plamki. Miały ostre, drażniące barwy. Poczułam na nodze coś
ciepłego. Ledwo spojrzałam w dół. Stałam w rosnącej kałuży krwi, która
zaczynała dotykać również stóp Gaary. Musiał to poczuć, ponieważ sam szybko
spojrzał na podłogę, a potem zbladł jeszcze bardziej. Jego skóra przypominała
pergamin.
-O
nie, nie, nie!!! Nie zemdlej!-Gaara wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę.
Porwał swoją komórkę ze stołu i zaczął wbijać jakiś numer. Nie miałam pojęcia z
kim rozmawiał, ponieważ widziałam tylko ruchy jego warg. W uszach mi dudniło.
Barwy zrobiły się jeszcze ostrzejsze. Raziły moje oczy. Musiałam przymknąć
powieki. Ciężko oddychałam. Na ramionach poczułam silne męskie ręce, a potem
ostre wstrząsy, które nasiliły ostrość barw i walenie serca, które przysłaniało
mi wszystkie inne dźwięki. Spod półprzymkniętych powiek widziałam tylko szybkie
ruchy warg Gaary, a kiedy otworzyłam oczy szerzej, widziałam przerażenie
wypisane na jego twarzy. Chciałam mu powiedzieć, że wszystko jest ok, że za
chwilę mi przejdzie, jednak z mojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk.
Zupełnie tak, jakby ktoś podciął mi struny głosowe. Głowa niemiłosiernie mi
ciążyła. Nie byłam w stanie trzymać jej prosto. Poczułam silne zmęczenie. Moim
jedynym marzeniem było to, aby zasnąć. Zaczęłam zamykać oczy. Gaara coś do mnie
mówił, jednak nie byłam w stanie stwierdzić co, ponieważ ogarnęła mnie
ciemność, a wraz z nią przyjemne ciepło.
Ciemność, pomimo chwilowego poczucia
bezpieczeństwa, teraz wręcz mnie dusiła. Nie mogłam wyrwać się z jej ramion.
Otulała mnie jak mgła, nie mogłam dostrzec nawet małego błysku światła. Żadnego
dźwięku, jedynie szum krwi w uszach i dudnienie serca w piersi. Próbowałam się
odezwać, jednak z mojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Z przerażeniem
zatkałam sobie usta. Moje ręce były bardzo blade. Dźwignęłam się na nogi, co
przyszło mi z ogromnym trudem. Mocno zacisnęłam powieki i policzyłam do trzech
głęboko nabierając powietrza w płuca. "To dzieje się tylko w twojej
głowie. To się nie dzieje naprawdę." Mówiłam do siebie w myślach próbując
dodać sobie otuchy. Próbowałam przywołać jakieś miłe wspomnienie, niestety
miałam pustkę w głowie. Rozejrzałam się, niestety otaczała mnie tylko ciemność.
Usiadłam z powrotem i zaczęłam myśleć. Zaczęłam układać sobie ostatnie
wydarzenia. Pamiętałam krew na podłodze, przerażenie Gaary malujące się na
twarzy... Gaara! Muszę z nim porozmawiać, muszę czym prędzej powiedzieć mu, że
wszystko jest dobrze. Obudź się, obudź się, obudź się.
Czułam się bezwładna. Pomimo tego,
że miałam zamknięte oczy widziałam jasne światło. Nie mogłam jednak rozchylić
powiek, nie miałam na to siły. Słyszałam pikanie aparatury, na prawej dłoni
czułam ciepło i dość szorstką skórę. Poznałabym te dłonie wszędzie. Należały do
Gaary. Próbowałam zmusić moją dłoń do poruszenia się, jednak nie drgnął mi
nawet mały palec. Miałam ochotę wrzeszczeć i szarpać sobie włosy na głowie.
"Dasz radę! Dasz radę! Obudź się!!!" wręcz krzyczałam do siebie w
myślach. Spróbowałam jeszcze raz. "Unieś powieki, no dalej unieś
powieki." Kiedy tylko je rozchyliłam poczułam się tak, jakby ktoś skleił
je klejem. Przez chwilę musiałam przyzwyczajać oczy do jasności. Delikatnie
obróciłam głowę w prawo. Gaara spał z głową na moim materacu, siedział na
krześle i trzymał mnie za rękę.
-Gaara.-mój
głos przypominał skrzeczenie żaby. W ustach i gardle miałam sucho, zamarzyłam o
szklance wody. Chłopak delikatnie się poruszył. Powoli zacisnęłam palce na jego
dłoni. Drgnął i szybko zerwał się do pozycji siedzącej, zaczął wodzić po sali
zmęczonym wzrokiem. Kiedy spojrzał na mnie jego źrenice się rozszerzyły.
-O
Boże... Obudziłaś się!!!-niemal krzyknął. Zerwał się z miejsca i kleknął obok
łóżka.
-Pić.
Mam sucho w gardle.-każde słowo paliło jak ogień. Miałam głupie wrażenie, że
tak właśnie muszą czuć się ludzie na pustyni, którzy zgubili się w wędrówce.
Gaara sięgnął po mały kubek, na którym leżał patyczek owinięty watą.
-Nie
wolno ci pić. Mogę jedynie zwilżyć ci usta.-Gaara zamoczył patyk w kubku, a potem
podstawił mi pod usta. Łapczywie zaczęłam ssać mokrą watę. Poczułam nieopisaną
ulgę, kiedy nawet w tak małym stopniu nawilżyłam gardło. Odchrząknęłam.
-Co
się stało?-zapytałam.
-Saro,
słuchaj...
-Pamiętam
krew na podłodze, twój wzrok pełen przerażenia. Coś do mnie mówiłeś Nie
słyszałam cię. Dlaczego jestem w szpitalu?-podsunęłam się do pozycji
półsiedzącej. Było mi ciężko, miałam wrażenie, że ważę ponad tonę. Wzrok Gaary
był pusty. Kiedy przyjrzałam mu się, wyglądał okropnie. Jego bluzka była
pognieciona, włosy całe rozczochrane, oczy podpuchnięte i podkrążone.-Jak długo
spałam?
-Prawie
2 dni. Słuchaj, pójdę po lekarza dobrze? Miałem go wezwać jeśli tylko się
obudzisz.-kiwnęłam głową. Potrzebowałam chwili samotności. Gaara wstał i
wyszedł. Ja z kolei zaczęłam szybko analizować wydarzenia. Miałam bardzo złe
przeczucia.
Gaara wrócił z lekarzem dosłownie po
kilku minutach.
-Jak
się czujesz?-lekarz zaczął świecić mi latarką po oczach, złapał mnie za
nadgarstek i zbadał puls.
-Dobrze,
trochę zaschło mi w gardle i czuję się dość ciężko, ale ogólnie nie jest
źle.-skłamałam. Czułam się fatalnie! Wszystko mnie bolało, ledwo byłam w stanie
unieść rękę na wysokość oczu, a co dopiero mówić o chodzeniu! Jednak miałam
nadzieję, że lekarz szybciej sobie pójdzie jeśli tylko powiem, że czuję się
dobrze.
-Zatrzymamy
cię na obserwacji przez najbliższe kilka dni. Byłoby dobrze, gdyby ktoś
przywiózł ci jakieś ubrania na zmianę. Możesz się już napić, jeśli chcesz.
Jednak z posiłkiem będziemy musieli poczekać do wieczora. Zaraz poproszę
pielęgniarkę żeby pobrała ci krew do badań. Z resztą musi pani porozmawiać ze
swoim mężem. Zostawię was samych.-lekarz uśmiechnął się do mnie i wyszedł.
-Mężem?
Uwierzył ci?-zapytałam z rozbawieniem.
-Miałem
obrączkę na placu. Całe szczęście, że noszę ten okropny pseudo-sygnet. Muszę
podziękować Temari. Saro słuchaj, jest coś o czym musisz wiedzieć...-jego oczy
zrobiły się puste. Milczał.
-Skoro
muszę o tym wiedzieć, to myślę, że im szybciej, tym lepiej nie uważasz?
-Straciłaś
dziecko.-poczułam się tak, jakby ktoś walnął mnie pięścią w brzuch. Zapiekły
mnie oczy.
-Co...-niemal
szepnęłam.
-Dostałaś
krwotoku, pogotowie przyjechało najszybciej jak mogło, próbowali ratować ciebie
i dziecko. Niestety nie udało im się. Tak mi przykro... Straciłaś... Straciliśmy
dziecko.-w jego oczach widziałam wielką rozpacz. Poczułam, że po moich
policzkach płyną łzy. Położyłam rękę na brzuchu i mocno zacisnęłam palce na
piżamie. Zaczęłam szlochać. Na samym początku nie chciałam tego dziecka,
myślałam o jego usunięciu, jednak kiedy już zaakceptowałam fakt, że zostanę
matką, kiedy zaczynałam się z tego cieszyć, zostało mi to odebrane. Gaara
położył mi dłoń na ramieniu. Usiadł na łóżku i przytulił mnie do siebie.
Siedzieliśmy w milczeniu, ja
płakałam Gaara trzymał mnie w swoich objęciach. Drzwi uchyliły się dosłownie na
moment, jednak kiedy pielęgniarka zobaczyła w jakim jestem stanie, natychmiast
je zamknęła mówiąc na odchodne, że przyjdzie pobrać krew później.
-Gaara...
Wyjedź na stypendium.-jęknęłam żałośnie.
-Co?
Nie. Nie ma mowy. Nie zostawię cię w Japonii samej w takim stanie.-odsunął się
ode mnie i spojrzał w moje oczy.
-A
racja. Kontrakt płytowy. Nagraj płytę i wtedy wyjedź.
-Saro,
przestań. Nie zostawię cię w takim stanie. Kontrakt i stypendium nie są aż tak
ważne.-sama nie wiedząc dlaczego, ale jednak zaczęłam być wściekła. Nagle
poczułam się tak, jakbym była problemem w życiu Gaary. Gdyby nie ja, wyjechałby
do Stanów i zostałby świetnym policjantem. Mogłam się również założyć, że
zostałby świetnym wokalistą światowej sławy nawet bez mojej pomocy.
-Gaara,
ja ci każę. W tej chwili masz wyjść z mojego pokoju i zacząć robić to, co teraz
byś robił, gdyby nie ta cała ciąża.-zmarszczył czoło. Jak widać musiałam go
zadziwić.
-O
co ci... I tak byłbym przy tobie. Przestań! O co ci chodzi?!
-Nie,
nie byłbyś przy mnie. Szykowałbyś się do wyjazdu do Stanów Zjednoczonych. Zaraz
po nagrywaniu pierwszej płyty właśnie tam byś był.
-O
co ci chodzi?! Jestem tu z tobą, nie zależy mi na niczym innym.-próbował chyba
wyczytać coś z mojej twarzy, jednak przybrałam swoją obowiązkową maskę zimnej i
niedostępnej pani prezes.
-Gaara,
uważam, że bycie ze sobą to był kiepski pomysł. Chciałam tego tylko ze względu
na dziecko. Chciałam żeby wychowywało się w pełnej rodzinie. Teraz jednak nie
ma sensu dalej ciągnąć tej szopki. Zostaw mnie. Nie chcę cię więcej oglądać.
Wyjdź i nigdy nie wracaj.-starałam się opanować drżenie głosu.
-Co?
Co w ciebie wstąpiło? Uderzyłaś się w głowę? Może powinienem zawołać
lekarza?-zrobił się biały jak ściana. Puścił mnie i usiadł na krześle.
-Gaara,
masz zniknąć z mojego życia. Spakuj swoje rzeczy, kiedy wyjdę ze szpitala ma
cię nie być w moim mieszkaniu. Masz zniknąć tak, jakbyś nigdy nie był obecny w
moim życiu. Nigdy więcej nie chcę cię oglądać na oczy.-Gaara wstał. Na jego
twarzy ból mieszał się z szokiem i jednocześnie ogromną wściekłością.
-Nie
zamierzasz mi powiedzieć co zrobiłem źle, prawda?! Nie powiesz mi, o co
chodzi?-jego ton był ostry i zimny jak sople lodu.
-Chodzi
o to, że mnie ograniczasz. Ograniczasz też siebie. Wyjedź, zajmij się sobą,
swoim życiem, bo ja już nie potrzebuję cię w swoim. Wyjdź i nigdy więcej nie
pokazuj mi się na oczy.
-Dobrze,
skoro tego własnie chcesz, to zniknę. Zostawię cię samą.-kiedy znalazł się przy
drzwiach odwrócił się z moją stronę.
-Wyjdź.-ledwo
byłam w stanie zapanować nad swoim głosem.
-Dobrze,
już idę. Chcę ci jednak powiedzieć, że po stracie wujka i ojca byłaś jedyną
osobą w moim życiu, którą dopuściłem tak blisko siebie. Byłaś jedyną
dziewczyną, z którą planowałem przyszłość... Byłaś również jedyną dziewczyną,
która nigdy nie zasługiwała na takiego kolesia jak ja.-zamknął drzwi. Zaczęłam
płakać. Znienawidziłam samą siebie. Wiedziałam, że to, co powiedziałam Gaarze
doprowadziło do tego, że on nigdy więcej nie będzie chciał mnie widzieć. Jednak
tak było lepiej. Próbowałam wmówić sobie, że tak na pewno będzie lepiej.
Płakałam tak mocno, że w pewnym momencie zabrakło mi łez. Moje serce było
puste, całe moje życie straciło sens wraz z tym, jak za Gaarą zamknęły się
drzwi mojego szpitalnego pokoju.
Komentarze
Prześlij komentarz