Rozdział 28

Obudziłam się pierwsza. Kiedy spojrzałam na zegarek dochodziła 9. Leniwie się przeciągnęłam. Gaara smacznie spał obok mnie. Uśmiechnęłam się pod nosem na wspomnienie tego, co kilka godzin temu działo się w tej sypialni. Owinęłam się kołdrą i po cichu przeszłam do łazienki. Potrzebowałam prysznica.

            Kiedy szykowałam śniadanie czułam się strasznie rozleniwiona. Uśmiech cały czas nie schodził mi z twarzy, nuciłam pod nosem jakąś melodyjkę. Co jakiś czas robiłam nawet obroty z patelnią w ręku.
-Widzę, że dobry humor cię nie opuszcza.-Gaara stał we framudze sypialni. Miał na sobie spodnie od dresu, które kiedyś u mnie nosił. Jego włosy były zmierzwione, a na ustach gościł leniwy uśmiech. Szeroko się do niego wyszczerzyłam, a potem nałożyłam mu śniadanie na talerz. Usiadł na krześle przy blacie i zaczął jeść. Dosiadłam się do niego. Zjedliśmy w ciszy. Gaara poszedł wziąć prysznic, ja z kolei sprzątałam po śniadaniu. Kiedy zmywałam garnki, poczułam jego ręce w talii. Wsunął mi je pod bluzkę i zaczął delikatnie jeździć mi nimi po brzuchu.
-Zmywam naczynia. Przeszkadzasz mi trochę.-zaśmiałam się. On z resztą też. Zakręcił wodę, zabrał ode mnie garnek, wsadził go do zlewu, a potem namiętnie mnie pocałował. Myślałam, że odfrunę.
-Naczynia mogą poczekać.-w jego oczach błyszczały iskierki. Przycisnął mnie do blatu, a potem mnie na nim posadził. Znowu zaczęliśmy się namiętnie całować.
-Powtórka z nocy?-zapytałam figlarnie.
-Jeśli chcesz.-chciałam. Wręcz marzyłam o tym. Jednak nie zdążyliśmy nawet porządnie się rozgrzać, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdenerwowana poszłam otworzyć. Okazało się, że były to dziewczyny.
-Saro, jesteś na okładce dzisiejszego dziennika! Całujesz się z Gaarą!!!-krzyknęła podekscytowana Ino. Wiedziałam, że tak będzie...
-Wejdźcie.-wpuściłam je do środka. Dopiero wtedy zauważyły Gaarę.
-Może nie będziemy przeszkadzać?-zapytała Sakura.
-Nie, spokojnie. Nie przeszkadzacie. Właśnie zjedliśmy śniadanie. Chcecie coś do picia?-dziewczyny usiadły na kanapie. Ja szybko nalałam im po szklance soku pomarańczowego. Gaara poszedł do sypialni. Pościelił łóżko i pozbierał nasze ciuchy.
-Będę się zbierał, nie mam ochoty wam przeszkadzać.-Gaara znowu stał się milczkiem.
-Dobrze. Zadzwonisz wieczorem?-zapytałam. Gaara kiwnął głową.
-Gaara, widziałeś jakie piękne zdjęcie macie z Sarą na okładce. To znaczy, my wiemy, że to ty, ale dzięki jej włosom, ciebie na tym zdjęciu praktycznie nie widać.
-Całe szczęście.-wymamrotał Gaara. Wziął od Hinaty gazetę i zaczął czytać artykuł nam poświęcony. Kilka razy się zaśmiał. Później pokazał mi, dlaczego.
-Hym. Akihito nie wygląda na tym zdjęciu na zbyt zachwyconego. Lala z resztą też.-skwitowałam. Od razu przypomniała mi się rozmowa z nią. Przeszły mnie ciarki.
-Coś się stało? Opowiadaj jak było na imprezie! Poszliście gdzieś jeszcze potem?-Gaara uśmiechnął się pod nosem, ja z kolei zarumieniłam.
-Dobra, ja się zbieram. Miłego dnia!-Gaara szybko pocałował mnie na pożegnanie, kiwnął dziewczynom głową i wyszedł.
-Jej, szybko się zmył.
-Został na noc, to się nie dziwię.-stwierdziła Sakura. Byłam czerwona po czubki uszu.-Nie bądź taka milcząca. Widzę, że zaszły w tobie zmiany. Oczy ci się świecą, czerwienisz się. Mam wrażenie, że noc była udana.
-No co ty?!-Ino aż poderwała się z miejsca z wrażenia. Zdołałam tylko wydusić z siebie kilka słów.
-Była udana. Nie przeczę.-głośno przełknęłam ślinę. Ta sytuacja była dla mnie dość krępująca. Jednak dziewczyny nie były zbyt wścibskie i nie dopytywały o szczegóły.

            Około godziny 15 zadzwonił mój wujek. Chciał, abym zjawiła się w firmie. Byłam pewna, że chodzi o zdjęcia w prasie. Zrobiłam sobie delikatny makijaż, ubrałam się dość luźno i pojechałam do centrum.

            Wujek czekał przy biurku z pokerową miną. Głośno przełknęłam ślinę.
-Widziałem dzisiejsze gazety. Zdobisz chyba każdą możliwą okładkę.
-No tak. Na imprezie były tłumy paparazzi. Nie dziwię się, że zrobili nam zdjęcie. Wujku, rozmawialiśmy o tym, akceptowałeś związek z Gaarą...
-Chciałem tylko powiedzieć, że miałaś piękną suknię. Harumi mówiła mi, że sama ją wybrałaś. Pomimo tego, że nadal jestem wściekły za te zdjęcia dla Levis'a, nie pozostaje mi nic innego, jak pochwalić cię za świetny gust. Spisałaś się. Gazety rozpisują się o tobie w samych superlatywach. Gaary na zdjęciach praktycznie nie widać. Więc będziecie chyba mieli jeszcze jakiś spokój. Jestem dumny.-wypuściłam powietrze z płuc z nieopisaną ulgą. Nie zdawałam sobie chyba sprawy z tego, że przez jakiś czas wstrzymywałam powietrze.
-T... tylko tyle?-zapytałam. Wujek kiwnął głową.
-W sumie mam do ciebie jeszcze kilka spraw. Akihito jest wściekły z powodu twojego związku z Gaarą. Chce się z tobą umówić na spotkanie...
-Pójdę, ale tylko pod warunkiem, że mogę zabrać na nie Gaarę, a Akihito również z kimś przyjdzie. Nie po to zmieniłam numer telefonu, żeby on nadal sobie nie odpuścił. Przykro mi, ale to mój warunek...-wujek zrobił skwaszoną minę.
-Nie odpuścisz sobie Gaary co?
-Nie. Zależy mi na nim.-powiedziałam stanowczo. Miałam nadzieję, że wujek w końcu zrozumiał, że nie mam zamiaru spotykać się z Akihito, choćby nie wiem kim był. Miałam Gaarę, to liczyło się dla mnie najbardziej.
-No dobrze, w takim razie powiem Akihito, że nie masz ochoty się z nim spotykać. Jednak w tym tygodniu będziesz musiała pojechać do wytwórni. Producenci mają do ciebie sprawę. Nie mam pojęcia o co chodzi.
-Dobrze wujku, dziękuje.-uśmiechnęłam się do niego. Kamień spadł mi z serca. Do wytwórni zawsze mogę pojechać z Gaarą. Dzięki temu uniknę niepotrzebnych spięć z Akihito.
-Wyglądasz dzisiaj jakoś inaczej. Tak... promiennie.-wujek zaczął mi się bacznie przyglądać.
-To szczęście.-skwitowałam.
-Rzeczywiście ten związek dobrze ci robi. Mam do ciebie prośbę. Dotyczy to Harumi. Chciałbym oświadczyć się jej w Nowy Rok. Jak wiesz, to już za 2 dni.-poczułam, że moje serce szybciej bije.
-To cudownie!-krzyknęłam. Cieszyłam się. Harumi była cudowną dziewczyną. Idealną dla mojego wujka.
-Chciałbym, żebyś przyszła na kolacje, którą z tej okazji organizuję. Weź ze sobą Gaarę.
-Dobrze wujku. Wyślij mi jeszcze wiadomość gdzie, i o której. Przyjdziemy. Czy to już wszystko?-zapytałam. Wujek kiwnął głową. Dał mi jakieś papiery do ogarnięcia. Nie musiałam nawet pytać o co chodzi. Widziałam logo firmy widniejące na papierze. Miałam dzisiaj dużo papierowej roboty...

            Kiedy wyszłam ze studia od razu zadzwoniłam do mojego chłopaka. Musiałam go powiadomić. Nie odbierał jednak. Ani za pierwszym razem, ani za drugim, ani za trzecim. Wkurzyłam się. Bardzo się wkurzyłam. Napisałam Gaarze krótkiego sms'a. Miałam nadzieję, że odpisze. Skoro nie miałam teraz nic lepszego do roboty, postanowiłam pojechać do centrum handlowego. Chciałam kupić sobie jakiś sweter. Te co miałam, były trochę za duże.

            Kręciłam się po centrum handlowym chyba dobre 2 godziny. Dochodziła 17, kiedy w końcu zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
-Cześć. Przepraszam, że nie odebrałem. Byłem zajęty.
-Mhm.-mruknęłam pod nosem. Oglądałam akurat komplet bielizny w czarnym kolorze. Postanowiłam ją przymierzyć, ponieważ bardzo mi się podobała.
-Jesteś zła?
-Mhm. Jestem w centrum handlowym. Odezwę się kiedy będę w domu.-powiedziałam i się rozłączyłam. Zaczęłam wybierać sobie jeszcze jakieś części bielizny. Jednak największą uwagę przykuwały gorsety i body w dość erotycznych kolorach. Kupiłam sobie kilka sztuk, ponieważ wiedziałam, że na pewno przydadzą mi się. Do sukienki, lub do koszuli. Wyszłam obładowana siatkami, a planowałam kupić sobie jeden sweter...

            Kiedy zajechałam do domu, postanowiłam wziąć relaksującą kąpiel, zaparzyłam sobie mocnej herbaty i puściłam spokojną muzykę. Zauważyłam, że odreagowywanie stresu w ten sposób jest dla mnie bardzo dobre. Wyciszyłam telefon. Potrzebowałam chwili dla siebie. Dłuższej chwili. Byłam zła na Gaarę, że nie odbierał moich telefonów. Martwiłam się. A on zapewne nie miał zamiaru powiedzieć mi, gdzie był. Może u Lali...
-Przestań! Głupia jesteś! Gaara by ci tego nie zrobił...-jednak czułam mały niepokój gdzieś w środku. Nie był to dobry znak. Nie ufałam własnemu chłopakowi!

            Po kąpieli postanowiłam przymierzyć ubrania i bieliznę, którą kupiłam. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 19. Lustro w salonie ułatwiało mi całą sprawę. Przeglądałam się w każdym ubraniu. Mogłam zaliczyć zakupy do udanych. Seksowna bielizna bardzo poprawiła mi humor. Jednak kiedy mój telefon zaczął wibrować o mało nie padłam na zawał. Odebrałam.
-Sara Iregiro.-rzuciłam krótko.
-Otwórz mi drzwi. Masz coś z dzwonkiem.
-Nie mam ochoty cię oglądać. Wróć do domu. Poza tym... nie jestem dzisiaj skora do przyjmowania gości.-tak naprawdę stałam w przedpokoju w samym body!
-Saro przestań!!! Otwórz mi drzwi!
-Dobrze, poczekaj chwilę!-krzyknęłam do słuchawki. Szybko narzuciłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć drzwi.
-Długo musiałem czekać... Czemu masz na sobie szlafrok?-Gaara był rozbawiony.
-Kąpałam się przed chwilą.-rzuciłam szybko. Gaara usiadł na kanapie. Cholera! tam są inne części garderoby!!!
-Kąpałaś się? Nie miałaś przypadkiem jakiegoś gościa?! Jeżeli to Akihito, to...-Gaara wymachiwał mi przed nosem czarnym koronkowym stanikiem. Głośno westchnęłam. Wzięłam od niego stanik, pozbierałam również inne części bielizny.
-Nie miałam gościa. Mówiłam, że byłam na zakupach.-rzuciłam krótko. Nawet na niego nie spojrzałam.
-Masz coś pod tym szlafrokiem?-Gaara wstał i zaczął iść w moją stronę. Pobiegłam do sypialni. Rzuciłam wszystko do szuflady z bielizną. .-Co ci się stało? Oszalałaś?
-Nie. Nie powinieneś dzisiaj przychodzić...
-Pytam, czy był tu ktoś, zanim przyszedłem?-jego oczy wręcz przeszywały na wylot. Był zdenerwowany.
-Nie. Nikogo nie było. Wróciłam niecałe 2 godziny temu... Gdzie ty byłeś kiedy do ciebie dzwoniłam?
-U Lali.-rzucił krótko. Moje serce się ścisnęło. Tak jak myślałam!!!
-Ty...-nie byłam w stanie wydusić nic więcej.
-Co ja? Byłem u Lali. Mam ci to powtórzyć?-dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, jak dla mnie to musi brzmieć.-Hej! Spokojnie! Nic się nie wydarzyło. Dostałem opiernicz za ciebie i za imprezę, owszem. Ale cieszę się, ponieważ z tego powodu Lala już jutro wyjeżdża. W końcu będziemy mieć spokój. Do niczego nie doszło. Przysięgam.
-I mam ci uwierzyć tak?-zmroziłam go wzrokiem, chociaż cała ty sytuacja coraz bardziej mnie bawiła.
-No mam nadzieję, że uwierzysz.-podeszłam do niego spojrzałam w jego oczy. Nie kłamał. Przynajmniej tak mi się wydawało.
-Powiedzmy, że tym razem ci odpuszczę.-rzuciłam. Gaara przytulił mnie od tyłu i wtulił głowę w szyję. Zaczął mnie po niej całować. Wsunął mi rękę pod szlafrok.
-Co masz na sobie?
-Kupiłam dzisiaj w sklepie. Chciałabym to z siebie zdjąć. Dasz mi chwilę?-Gaara jednak szybko rozplątał pasek od szlafroka i zsunął go ze mnie. Widziałam ten błysk w oku. Czułam się dziwnie.
-Wiesz, nie ściągaj tego. Bardzo mi się podoba.-zaśmiałam się.
-Po co mam w tym chodzić po mieszkaniu? Zniszczy się.-skwitowałam. Domyślałam się, że ten widok musiał się bardzo Gaarze spodobać. Zwłaszcza, że bielizna miała czerwony kolor.
-Nie licz na to, że wypuszczę cię teraz z sypialni...-Gaara miał niski głos. Jego oczy całe pociemniały. Pisnęłam. Próbowałam szybko uciec do kuchni, jednak Gaara był szybszy. Złapał mnie w pasie i rzucił na łóżko. Położył się na mnie i zaczął całować.
-Nie zmęczyłeś się wczoraj?-zaśmiałam się, kiedy ugryzł mnie w ucho.
-Nie. Z tobą mógłbym nie wychodzić z sypialni caaały dzień.-pocałowaliśmy się. Raz, drugi, trzeci. Sama zaczęłam odczuwać pożądanie. Jednak przerwał nam dzwonek do drzwi. Szybko zepchnęłam Gaarę z siebie. Pobiegłam zobaczyć kto to.
-Cholera, to Hikary!!! Otwórz mu!!! Ja muszę się ubrać!-w panice popchnęłam Gaarę do drzwi, a sama pobiegłam do sypialni przebrać się w coś normalnego.

            Hikary rozmawiał z Gaarą. Jak widać nie czuli się specjalnie swobodnie w swoim towarzystwie. Miałam jednak nadzieję, że im to minie.
-Coś długo cię nie było.-powiedział Gaara.
-Wiesz dobrze, że dla mnie ogarnięcie się po kąpieli, to trochę czasu.
-W czymś wam chyba przerwałem...-uwaga wujka spowodowała, że cała się zaczerwieniłam. Gaara z kolei uśmiechnął pod nosem.
-N... nie. Gaara przyszedł, ponieważ chciałam omówić z nim tą waszą zaręczynową kolację. W niczym nie przeszkodziłeś.-Gaara wciągnął powietrze ze świstem.
-No więc w sumie przyszedłem, bo zapomniałem dać ci to. Akihito jakiś czas temu podrzucił to do mojego biura i prosił o przekazanie tobie. Nie mam pojęcia co to jest, ale wolałem ci to dać.-wujek dał mi płytę CD, którą niechętnie wzięłam.-Kolacja odbędzie się 31 grudnia. Chciałbym żebyście przyszli. Chociaż zapewne macie już plany... to w końcu Sylwester.
-Mówiłeś, że chcesz się oświadczyć w Nowy Rok... Ja nie mam planów. Nie wiem jak Gaara. Najwyżej przyjdę sama.
-Miałem spędzić go z chłopakami u mnie w mieszkaniu...-Gaara najwidoczniej zadowolony nie był.
-To wtedy przyjdę sama.
-I miałem nadzieję, że też przyjdziesz.-ton Gaary nie znosił sprzeciwu. Tym razem to ja wciągnęłam powietrze ze świstem. Robiło się nieprzyjemnie.
-Wiecie co, to może ja zadzwonię do ciebie jutro? Powiesz mi, co ustaliliście. Nie mam ochoty ustawiać wam teraz planów.-wujek podniósł się z miejsca. Odprowadziłam go do drzwi i grzecznie się pożegnałam. Kiedy drzwi się zamknęły głośno westchnęłam.Wróciłam na miejsce.
-Nie mówiłaś nic o przyjęciu zaręczynowym.
-Wujek dopiero dzisiaj mi o nim powiedział.-rzuciłam.
-Mam już plany. Obiecałem chłopakom, że przyjdziemy razem.
-Jak widzisz ja mam coś innego do roboty. Chcę iść na to przyjęcie. Wujek jest dla mnie ważny. Przykro mi, że nie spędzimy razem sylwestra.
-Jak to nie? Spędzimy. Saro, nie wygłupiaj się. Chodź do mnie.
-Gaara nie wygłupiam się. Idę na przyjęcie do wujka. Ty idź do chłopaków jeżeli tak bardzo chcesz. Nie obrażę się na ciebie przecież.-stwierdziłam. Była to prawda. Chciałam towarzyszyć wujkowi i Harumi.
-Ale mi będzie. To będzie nasz pierwszy wspólny sylwester.
-O rany... Gaara. Mój wujek chce się zaręczyć. To dla mnie równie ważne. Wychowywałam się z nim od czasu jak mój tata zginął. Hikary się mną zaopiekował. Chciałabym chociaż w taki sposób mu podziękować.-powiedziałam. Na pewno nie miałam zamiaru zmieniać zdania.
-Dobrze, jak chcesz. Mam jednak nadzieję, że przy innych okazjach szybciej mnie powiadomisz. Zbieram się do domu. Do zobaczenia.-świetnie! A podobno to dziewczyny obrażają się o byle co. Gaara wyszedł bardzo szybko. Usiadłam zrezygnowana na kanapie i zaczęłam intensywnie nad wszystkim myśleć.

            W dniu Sylwestra nie miałam za dobrego humoru. Gaara nie odezwał się do mnie ani razu od czasu naszej rozmowy. Dostawałam świra. Obiecałam wujkowi, że zjawię się na kolacji z okazji zaręczyn. Był bardzo szczęśliwy.

            Wieczorem byłam gotowa do wyjścia. Ubrałam się w czarne jeansy i koszulę. Dobrałam do tego beżowe szpilki i beżową marynarkę. Pomalowałam się trochę mocniej niż zazwyczaj, włosy puściłam luźno na plecy. Wyszłam z domu i od razu pojechałam do restauracji, w której miała odbyć się kolacja. Wujek przywitał mnie z otwartymi ramionami. Miałam ochotę go jednak zabić. Okazało się, że na kolacji pojawił się również Akihito i kilku naszych współudziałowców.
-Cześć Saro! Pięknie wyglądasz! Usiądź obok mnie!-Ja jednak szybko zajęłam miejsce obok Harumi. Uśmiechnęła się do mnie pod nosem. Zaczęłyśmy rozmawiać. Modliłam się w duchu, żeby wujek pozwolił mi szybciej wyjść z imprezy. Skoro był tu Akihito, żałowałam, że Gaara nie przyszedł.
-Saro, gdzie twój chłopak? Myśleliśmy, że z nim przyjdziesz.-wujek na pewno powiedział to złośliwie. Akihito cały się rozpromienił.
-Gaara miał inne plany. Planuje do niego dołączyć trochę później.-powiedziałam. Na całe szczęście kelnerzy przynieśli nam kolację. Dzięki temu mogłam choć na chwilę oderwać się od nieprzyjemnych pytań.

            Dochodziła 23. Zaczęłam z niecierpliwością oczekiwać na ruch wujka. Wiedziałam, że chce się oświadczyć chwilę przed północą, ponieważ później wszyscy będą zajęci odliczaniem. Spojrzałam się wymownie na wujka. On tylko uśmiechnął się promiennie, a potem kiwnął głową.
-Chciałbym coś ogłosić.-wujek wstał. Zaczął wygłaszać monolog. W końcu klęknął przed Harumi i zapytał, czy chce zostać jego żoną. Biedna, aż popłakała się ze szczęścia. Zgodziła się. Przypieczętowali to pocałunkiem. Cała restauracja zaczęła bić brawo. Nie mogłam pić alkoholu, ponieważ prowadziłam samochód. Jednak wzniosłam toast szklanką soku pomarańczowego. Cieszyłam się szczęściem tej dwójki. Wyściskałam wujka najmocniej jak się dało.
-Jedź do Gaary. Na pewno chcesz z nim teraz być.
-Tak, chciałabym.-wujek uśmiechnął się do mnie. Podał mi torebkę i pomógł odsunąć krzesło.
-Dokąd się panienka Iregiro wybiera?-rzucił jeden koleś z wytwórni.
-Jadę do mojego chłopaka.-uśmiechnęłam się. Ucałowałam Harumi na pożegnanie.-Błagam, w razie co przytrzymaj Akihito.
-Nie ma problemu.-pożegnałam się również z resztą gości, a później szybko wyszłam.
-Saro, zaczekaj!-udawałam, że tego nie słyszałam. Wybiegłam do auta najszybciej jak to możliwe. Odjechałam z piskiem opon.

            Kiedy zajechałam pod blok Gaary, ktoś stał w oknie w kuchni. Na pewno nie był to chłopak. Ciśnienie niebezpiecznie mi skoczyło. Szybko zamknęłam samochód i poszłam do góry. Zapukałam. Dość długo czekałam, aż ktoś mi otworzy. W końcu zobaczyłam w drzwiach Rio.
-Cześć! Dawno się nie widzieliśmy!!! Co tu robisz?-słyszałam po głosie, że był już dobrze napity.
-Przyszłam do Gaary, o ile chce mnie widzieć...-powiedziałam. Rio przepuścił mnie w drzwiach. Impreza nieźle się rozkręciła. Były na niej dziewczyny, które już kojarzyłam. Gaara tańczył z jedną z nich. Miał w ręku piwo. Nieźle się bawił. Kiedy mnie zobaczył najpierw zapewne myślał, że mu się śni. Dopiero później skojarzył, że naprawdę na to wszystko patrzę. Roznosiła mnie wścieklizna!!! Nie odzywał się do mnie od dwóch dni, a ja jak głupia zrezygnowałam z kolacji u wujka, żeby móc się z nim zobaczyć.-Widziałam chyba wystarczająco dużo. Dzięki, że mnie wpuściłeś Rio. Wracam do domu.
            Wyszłam na klatkę schodową szybciej niż weszłam do mieszkania. Poczułam w oczach łzy. Więc tak się bawi dziewczynami. Dostał to co chciał, i już się dla niego nie liczę. Kilka razy głęboko nabrałam powietrza. Musiałam się ogarnąć. Mogłam się domyśleć, że tak to będzie wyglądać. On się nie zmienił.
-Saro! Czekaj!!!-schodziłam po schodach dość szybko. Przynajmniej się starałam. Buty były za wysokie. Gaara w końcu mnie dogonił.
-Zostaw mnie! Chcę wrócić do domu!!!-krzyknęłam. Próbowałam go od siebie odepchnąć. On jednak sprawnie chwycił mnie za rękę, a potem przerzucił przez ramię i zaniósł z powrotem do swojego mieszkania. Rzucałam się jak mogłam, byle tylko oswobodzić się z jego uścisku.-Gaara postaw mnie!!!
-Nie! Idziemy do mojego pokoju. Nie chcę żebyś znowu mi uciekła!-zamknął drzwi do pokoju nogą, a mnie rzucił na łóżko jak worek kartofli.-To nie wygląda tak, jak wygląda...
-Więc jak?! Co, wydawało mi się, że ocierasz się o tą pannę? Chyba jednak nie. To nie ja piłam!!!-krzyknęłam. Zerwałam się z łóżka. Podeszłam do drzwi i zaczęłam szarpać za klamkę. Drzwi były zamknięte.-Klucz.
-Tańczyłem z nią! Nic więcej!!! Uspokój się!!!-Gaara zabrał mnie spod drzwi.
-Tańczyłeś z nią. Tak ocierałeś się krokiem o jej tyłek!!! Nie wiem, czy faceci, którzy mają dziewczyny tańczą tak z innymi laskami! Specjalnie zerwałam się z imprezy u wujka, żeby do ciebie przyjechać!!! Żałuję, że nie zostałam w restauracji. Przynajmniej Harumi dotrzymywała mi towarzystwa!!! Wypuść mnie stąd do jasnej anielki!!!-krzyczałam. Miałam dość tego dnia. Nie tak wyobrażałam sobie wchodzenie w Nowy Rok.
-Uspokój się. Do niczego nie doszło!!! Shina przyszła, żeby...
-To jest Shina?! O nie Gaara. Mam dość. Obiecałeś mi coś, kiedy tylko zaczęliśmy się spotykać. Złamałeś tą obietnicę. Wypuść mnie stąd.-powiedziałam stanowczo.
-Nie. Nie wypuszczę cię.-warknęłam na niego. Próbowałam odepchnąć go od drzwi i wyrwać klamkę.
-Tak to jest Shina. Nie wiem czy pamiętasz, ale ma jakiś związek z Rio. Zerwała ze swoim chłopakiem, więc ją tu zaprosiłem. Nie chciałem, żeby była w taki dzień sama.
-A mi na to pozwoliłeś?! Pomimo tego, że bardzo chciałam, żebyś był ze mną w tej restauracji?! Dziękuję ci, serio.-powiedziałam sarkastycznie. Moja wściekłość była większa z minuty na minutę.
-Co mam ci powiedzieć?! Przepraszam ok. Nawaliłem. Nie powinienem był cię zostawiać! Co jeszcze chcesz usłyszeć?!
-Nic więcej! Chcę wrócić do domu i przespać cały jutrzejszy dzień! Nie chcę więcej widzieć cię na oczy!!!-krzyknęłam mu w twarz.
-Masz problem. Ja nie zrezygnuję. Nie mam również zamiaru cię stąd wypuszczać.-kilka razy głośno wciągnęłam powietrze. Świetnie! Skoro i tak mam tu siedzieć, to chociaż może sobie podrzemię. Wyciągnęłam z szafki Gaary jakąś koszulkę i szorty, a potem zaczęłam się powoli rozbierać.-Co robisz?
-Skoro i tak mam tu siedzieć, to chociaż z pożytkiem dla siebie.-powoli zaczęłam zsuwać koszulę z ramion. Słyszałam, że Gaara głośniej oddycha. Postanowiłam podroczyć się z nim. Ściągnęłam z siebie spodnie. Nie ubierałam się jednak w jego ciuchy. Położyłam się na łóżku w samej bieliźnie. W czarnej, koronkowej bieliźnie... Widziałam, że jego oczy błyszczą. Żeby jeszcze bardziej do zdenerwować zaczęłam wodzić dłonią po piersiach, brzuchu, udach. Gaara oddychał płytko i bardzo szybko.
-Wiesz dobrze jak mnie wkurzyć prawda?-jego głos był niski i schrypnięty. Dokładnie o taki efekt mi chodziło. Narzuciłam na siebie koc i nakryłam się po same uszy. Po chwili tylko rzuciłam na podłogę biustonosz i majtki. Leżałam zupełnie naga pod jego kocem. Zamknęłam oczy i udawałam, że zaczynam przysypiać. Wysunęłam jedną nogę i rękę spod koca.-Sara, ubierz się.
-Hmmm.-mruknęłam. Wygodnie mi się leżało. Nie miałam ochoty wstawać. Gaara usiadł obok mnie.
-Ubierz się, bo nie ręczę za siebie.-warknął. Był napalony. Bardzo dobrze. Pamiętałam jak reagował na wszystko, kiedy był w takim stanie.
-Nie. Dobrze mi tak.-zsunęłam koc tak nisko, że widział kawałek moich piersi. Zaczęłam gadać do siebie.-O rany. Chyba urosły.
-Sara...-jego głos był karcący. Kiedy wyszczerzyłam do niego zęby o mało nie padłam. Jego oczy miały ciemny kolor, widziałam w nich ogień. Ledwo się trzymał. Przygryzłam dolną wargę, a potem wróciłam do olewania go. Sama zaczęłam czuć lekkie podniecenie. Leżałam sobie pod kocem całkiem naga, chłopak siedział obok mnie, i wiedział, że może się tylko patrzeć. Ośmieliło mnie to. Wsunęłam jedną rękę pod koc i zaczęłam wodzić nią po brzuchu. Było to przyjemne. Zsunęłam rękę jeszcze niżej. Cicho jęknęłam i przymknęłam oczy. Długo nie musiałam czekać na reakcję mojego chłopaka. Ani się obejrzałam, jak leżał na mnie.-Potrafisz być irytująca.
-Przerwałeś mi.-powiedziałam niezadowolona. Gaara zmrużył oczy i niemal natychmiast namiętnie mnie pocałował. Wplotłam mu rękę we włosy. Jednak nie po to żeby pogłębiać pocałunek. Odsunęłam go od siebie.-Idź do gości. Zaraz będzie północ. Czas żebym się zbierała.
-Nie sądzę.-warknął. Zrzucił ze mnie koc i przygniótł mnie swoim ciężarem. Był podniecony. Czułam to na swoim udzie.
-Chcesz mnie?-syknęłam mu na ucho. Zaczął się o mnie ocierać, a na moim pobudzonym ciele doznania były intensywniejsze.
-Czaje się na to od 3 dni. Zawsze ktoś nam przerywał.-jego dłoń powędrowała między moje uda. Jęknęłam. Zatkał mi usta pocałunkiem. Ledwo mogłam oddychać.
-Gaara.-jęknęłam. Zaczęłam szukać jego zapięcia od spodni. Nie miałam ochoty bawić się w rozbieranie. Na całe szczęście mój chłopak chyba też nie. Dosłownie po chwili poczułam go w sobie. Wstrzymaliśmy oddech.
-Nie bawimy się w żadne długie stosunki. Inaczej ominą nas fajerwerki.-zaśmiałam się. Gaara serio nie żartował. Stosunek był bardzo namiętny. Zupełne przeciwieństwo tego, co działo się poprzednio.

            Zaczęłam w pośpiechu zakładać na siebie ubrania. Do północy zostało kilka minut.
-Chodź, bo się spóźnimy.-Gaara miał dużo lepszy humor nić chwilę temu.
-Zaczekaj! To nie ty byłeś całkiem nagi.-powiedziałam z pretensją. Zaczęłam wciągać na siebie spodnie. Koszulę ubrałam na siebie byle jak. Zaczęłam szybko zapinać guziki. Przejrzałam się w małym lustrze, które stało na szafce nocnej. Miałam rumieńce na policzkach i roziskrzone oczy. Jedynym problemem były moje włosy. Każdy w inną stronę. Próbowałam to jakoś poprawić.
-Pasuje ci taka fryzura. Chodź. Wszyscy są na dole.-Gaara pociągną mnie za rękę. Żeby zaoszczędzić na czasie wziął mnie na ręce kiedy schodziliśmy po schodach. Śmiałam się nawet kiedy wyszliśmy z bloku. Wszyscy się nam przyglądali.
-Kryzys zażegnany?-zapytał Rio. Uśmiechnęłam się do niego promiennie.-Jak widać tak.
-Dobra. Mamy minutę do północy. Przygotować się!!!-Joe również był w dobrym humorze. Widziałam po minach kilku dziewczyn, że nie podoba im się to, że przyszłam, i że to ja jestem z Gaarą. Nawet Shina była wkurzona, pomimo tego, że Gaara zapewniał mnie, że ich znajomość miała tylko niezobowiązujący charakter. Chłopcy ustawili fajerwerki w butelkach i zaczęli odliczanie.
-10...9...8...-dołączyliśmy się do nich. Głośno się śmiałam i wręcz krzyczałam.-1...0... Szczęśliwego Nowego Roku!!!
-Szczęśliwego Nowego Roku Kochanie.-Gaara wyszeptał mi do ucha, a potem namiętnie mnie pocałował.
-Taaak! W końcu pan playboy się ustatkował!!! Moje życzenie dla ciebie Gaara. żebyś jak najdłużej miał tą dziewczynę przy sobie. Jesteś innym człowiekiem od czasu jak się z nią spotykasz!!! Wasze szczęście.- krzyknął Joe. Spojrzeliśmy się na siebie z Gaarą. Jego oczy całe błyszczały. Moje zapewne też.
-Wszystkiego Najlepszego.-przyciągnęłam jego twarz do swojej i szybko powiedziałam.-Żebyśmy mieli więcej takich chwil jak ta przed momentem w twojej sypialni.-Gaara szeroko się uśmiechnął i znowu mnie pocałował.
-Dobra, wracamy na górę co.-Gaara złapał mnie za rękę i pociągnął z powrotem do klatki schodowej.

            W mieszkaniu został otwarty szampan. Przybiliśmy zdrowie, a potem poskładaliśmy sobie życzenia. To znaczy... Poskładałam je sobie z chłopakami. Dziewczyny trzymały się ode mnie z daleka. Kiedy w końcu postanowiłam zapalić, wymknęłam się do kuchni. Było w niej pusto, więc poczułam się swobodniej. Otworzyłam okno i odpaliłam papierosa. Głęboko się zaciągnęłam.
-Więc to ty jesteś dziewczyną Gaary tak?-podskoczyłam. Nie spodziewałam się tego, że ktoś tu wszedł.
-Tak.-odpowiedziałam krótko.
-Pewnie nie wiesz o mnie za dużo. Mam na imię Shina. Spotykałam się kiedyś z Gaarą. Nawet dość długo.
-Wiem o tobie tyle, ile mój chłopak mi powiedział. I raczej nie chcę wiedzieć więcej.-ucięłam ostro.
-Cóż. Na pewno wiesz również o tym, że Gaara ma słabość do swoich klientek i często z nimi sypia. Myślisz, że jesteś wyjątkiem?-głośno westchnęłam.
-Cóż. Jak na razie to ja spotykam się z Gaarą, nie ty, ani żadna inna. Więc wydaje mi się, że powinno to być dla ciebie wystarczającym argumentem.-laska ściągnęła brwi.
-Pff. Ile jesteście razem. Myślisz, że 2 tygodnie od kiedy Rio mi o was powiedział, to długo?-zdziwiłam się, ale starałam się, żeby tego nie zauważyła.
-Jesteśmy razem 4 miesiące Shina. Nie wiem czemu dręczysz moją dziewczynę.-Gaara pojawił się w idealnym momencie.
-Jak to 4 miesiące... Rio mówił, że...
-Ukrywałem to przez chłopakami z zespołu dość długo. Chciałem zaczekać, żeby być pewnym, że to to. I jestem pewny. Rio specjalnie ci tak powiedział. Doskonale wie, ile czasu jestem już z Sarą.-Gaara podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Powiedz mi, czemu ona, a nie żadna inna dziewczyna?-głośno westchnęłam.
-Bo to Sara. Moja Sara.-Gaara spojrzał się na mnie takim wzrokiem, że myślałam, że oszaleję. Shina spojrzała się na nas nienawistnym wzrokiem i wyszła z kuchni.
-Twoja Sara? Mam matkę?-zapytałam ze śmiechem.
-Oczywiście, że moja. Zostajesz na noc, czy wracasz do domu?
-Skąd to pytanie? Jestem samochodem.
-Chciałem wypić z tobą kieliszek jako toast za cały następny rok.
-To mogę zostać.-Gaara uśmiechnął się do mnie. Poszedł na chwilę do salonu, a potem przyniósł mi kieliszek szampana. Przybił w mój kieliszek.


-Nasze zdrowie.-uniosłam kieliszek i wypiłam łyka. Miałam nadzieję, że ten rok będzie jeszcze lepszy od poprzedniego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8