Rozdział 51

Wróciłam do domu z zakupami, a potem zaczęłam szykować jakieś proste dania. Zrobiłam koreczki, sałatkę i jakieś kanapki. Około 19 przyszła Sakura, a po niej cała reszta.
-Cześć dziewczyny!!! To co?! Impreza!!!-Naruto rozdarł się na cały głos. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Powsadzaliśmy napoje do lodówki, przekąski wylądowały na stole, a my rozpoczęliśmy miły wieczór, który był dla nas w pewnym sensie rozpoczęciem czegoś nowego.

            Około 22 poszłam przebrać się w coś mniej oficjalnego. Byłam pewna, że moi goście zostaną na noc, więc przy okazji przygotowałam dodatkową pościel, którą położyłam na łóżku. Poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Zupełnie tak, jakby coś poruszyło się w moim środku. Przerażona położyłam na nim dłoń, znowu poczułam to dziwne uczucie. Poszłam do salonu.
-Coś się dzieje? Dzwonić po lekarza?-zapytała Ino, która zauważyła, że trzymam się za brzuch.
-Coś, jakby poruszało się w środku. Rany, jakie dziwne uczucie.-usiadłam na krześle. Sakura podeszła do mnie. Złapałam jej dłoń i położyłam na moim brzuchu. Po chwili znowu to poczułam.
-Twoje dziecko zaczęło się ruszać! Rany, ale świetne uczucie!-Sakura uradowana położyła drugą dłoń na moim brzuchu.
-W którym miesiącu jesteś? Nie za wcześnie na takie coś?-zapytał Sai.
-Jeżeli dobrze liczę, to już początek czwartego miesiąca. Jakby nie patrzeć mam malutką piłeczkę.-powiedziałam i podciągnęłam bluzkę do góry. Mój idealnie płaski do tej pory brzuch miał już małą wypukłość zaczynającą się mniej więcej nad pępkiem, a kończącą się na podbrzuszu.
-Jej, to urodzisz jakoś w lipcu! Ale super! Prezent na urodziny.-nie rozumiałam dlaczego moi przyjaciele tak cieszyli się z mojej ciąży. Szczerze wątpiłam, że gdyby któraś z dziewczyn była na moim miejscu, to byłaby taka wesoła.
-Taki bardzo niespodziewany prezent. Dlaczego się nie cieszysz? Myślałam, że już oswoiłaś się z myślą, że zostaniesz matką.-głos Sakury naprawdę wyrażał zdziwienie.
-Jak mam się cieszyć? Mam 18 lat, dziecko w drodze, które będzie chować się bez ojca, bo ten sam jest jeszcze niedojrzały. Na dodatek jestem jedną z bardziej rozpoznawanych twarzy w Tokio i kiedy mój brzuch spuchnie wystarczająco, nie będę w stanie zachować prywatności. Serio, hura...-powiedziałam dość sarkastycznie. Ściągnęłam dłonie Sakury z brzucha, a potem nalałam sobie wody do szklanki.
-Moim zdaniem Gaara nie jest niedojrzały tylko się wystraszył, tak samo jak ty potrzebował czasu na przełknięcie tej wiadomości. I chyba dość dobrze ją przełknął. Ty jesteś zbyt dumna żeby z nim porozmawiać.-jak zwykle szczerze wywalił Naruto. Przygryzłam dolną wargę.
-Gdybyś nasłuchał się tego, czego ja po ogłoszeniu mu tej "radosnej" nowiny też byłbyś wściekły i nie chciał go widzieć.
-Wydaje mi się, że dzisiaj dał świetny przykład tego, że mu na tobie zależy. Słowa w piosence jasno dały do zrozumienia, że sobie nie odpuści. Założę się również, że gdyby mógł, to powiedziałby wszystkim o tym, że zostanie ojcem twojego dziecka, i że bardzo się z tego powodu cieszy.Ty po prostu jesteś zbyt uparta i zbyt dumna, żeby po tym wszystkim się z nim spotkać i wszystko sobie wyjaśnić.
-Naruto, ok masz rację. To moja duma! Ale jak ty sobie wyobrażasz to wszystko? Gaara ma wyjechać na stypendium do Stanów Zjednoczonych, do szkoły policyjnej o czym zapewne od dawna marzył! Ja nie mogę z nim pojechać, ponieważ mam obowiązki w firmie ojca, do tego jestem w ciąży. Z resztą nie mam ochoty na siłę na przykład... pobierać się, co z reguły robią ludzie w naszej sytuacji! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego.
-Nikt nie każe wam się pobierać. A z resztą nawet gdyby Gaara się oświadczył, nie musicie brać od razu ślubu. Możecie to zrobić po jego powrocie ze Stanów. Mielibyście ze 24 lata, bylibyście dojrzalsi.-dodała swoje zdanie Hinata.
-Chodzi mi o to, że w ciągu tych pięciu lat może wydarzyć się naprawdę bardzo dużo rzeczy. Powiedzmy, że nie byłabym w ciąży, a w związku z Gaarą. Co by się stało gdybym ja kogoś poznała podczas jego nieobecności, albo on poznał kogoś tam. Moglibyśmy się rozstać, ponieważ nie mielibyśmy żadnych wspólnych zobowiązań. Dziecko to jest zobowiązanie, na całe życie. Żadne z nas nie będzie w stanie odciąć się od przeszłości przez coś takiego.
-Powiem ci, że i tak nie wierzę w to, że albo ty, albo Gaara bylibyście w stanie znaleźć sobie kogoś. Za bardzo się do siebie garniecie, tęsknicie za sobą i pragniecie.-szczerość Naruto była rozwalająca. Mi z kolei włączyły się wyrzuty sumienia. Może jednak moi przyjaciele mieli rację? Może zareagowałam zbyt nerwowo, kiedy Gaara również zdenerwował się wiadomością o ciąży. Może jednak powinnam z nim porozmawiać?

            Następnego dnia, kiedy moi goście już wyszli wybrałam numer do Temari. Odebrała dopiero za drugim razem.
-Cześć Mała! Co u ciebie? Dawno się nie odzywałaś? Gaara mówił, że znowu się trochę poprztykaliście.
-Tak, to prawda. Słuchaj, mogłabym wpaść dzisiaj do ciebie na herbatę? Dawno się nie widziałyśmy, a chciałabym z kimś pogadać. Zastanawiam się nad czymś i myślę, że mogłabyś mi trochę pomóc.
-Jasne! Nie ma problemu! To co, o 15 u mnie? -szybko spojrzałam na zegar. Dochodziła 14.
-Jasne, za niedługo będę. Do zobaczenia.-rozłączyłam się, a potem poszłam wybrać sobie jakieś luźne ubrania. Niestety te dopasowane wyglądały na mnie fatalnie. Guziki w koszulach rozchodziły się w biuście i na brzuchu, spodnie też ledwo zapinałam. Od czasu jak zaszłam w ciążę przytyłam prawie 4 kilo. Średnio kilogram na miesiąc. Podejrzewałam, że najgorsze było dopiero przede mną. Kiedy czytałam co nieco o wszystkich kwartałach, największy skok wagi czekał mnie od 6 do 9 miesiąca. To nasunęło mi pomysł, żeby zapisać się na jakieś zajęcia dla kobiet w ciąży.

            Chwilę przed 15 byłam u Temari. Po drodze zahaczyłam o sklep i kupiłam jakieś przekąski. Kiedy tylko weszłam na klatkę zaczęłam wtaczać się po schodach. Trzeba przyznać, że wejście na czwarte piętro zaczęło już sprawiać mi problem. Z lekką zadyszką zapukałam do drzwi. Otworzył mi chłopak Temari.
-Sara do ciebie!-krzyknął, a potem wpuścił mnie do środka. Zaczęłam ściągać buty, a potem poszłam do salonu. Temari wyszła z kuchni, a potem wręcz podleciała do mnie i mocno mnie ścisnęła.
-Cześć! Jak ładnie wyglądasz! Porozmawiamy i opowiesz mi, co działo się u ciebie przez te wszystkie tygodnie.-chłopak Temari zaczął ubierać buty. Potem podszedł do niej, dał jej buziaka mi powiedział cześć i wyszedł.

            Temari ciągle mówiła o swoim związku i tym jaka jest w nim szczęśliwa. Ja z kolei kilka razy poczułam lekkie ruchy dziecka w brzuchu. Miałam ochotę się uśmiechnąć, wolałam jednak poczekać, aż Temari poruszy temat mojej kłótni z Gaarą. Nie wiedziałam czy już wie o tym, że będzie ciocią, czy jednak nadal nie.
-Gaara powinien za jakiś czas wrócić. Ma dzisiaj próbę z chłopakami. Jego występ bardzo spodobał się dyrektorce, z resztą chyba większości szkoły. Wiesz, że napisał tą piosenkę dla ciebie?
-Głupia nie jestem. Z jego wypowiedzi na auli dało się to wywnioskować.
-Chciałabym wiedzieć, o co wam znowu poszło? Gaara wrócił wściekły, zdemolował kilka rzeczy w pokoju, zabrał gitarę i na 3 dni wyniósł się do Rio. Tak źle nie było chyba między wami dawno.-głośno westchnęłam.
-Pokażę ci coś, ok?-zapytałam. Wstałam i zdjęłam z siebie sweter, pod którym miałam opinający top, podkreślający mój zaokrąglający się brzuszek.
-Co chcesz mi pokazać? Ładna bokserka. Też chciałabym sobie taką kupić.-stanęłam do niej bokiem. Jednak po minie widziałam, że nadal nie wie o co chodzi. Położyłam dłoń na brzuchu. Wtedy jej twarz dobitnie wyrażała, że już wie co się święci.-Ty... Wy... O rany! Ty jesteś... Jesteś...
-Tak, jestem w ciąży, coś jeszcze?-Temari zaniemówiła.
-Zabiję tego gówniarza! To dlatego był taki wściekły! Nic mi szczyl nie powiedział!!! Do cholery!!!
-Nie bulwersuj się. Ode mnie też wie tylko kilka osób. Nie chcę żeby to wyciekło póki co do prasy. Za kilka miesięcy ludzie sami zauważą.
-Ale... Ja jestem jego siostrą! Myślałam, że znowu poszło wam o jakieś głupoty, a poszło o tak poważną rzecz! Ty wiesz, co to oznacza? Wy macie po 19 lat. Ty nawet nie. Całe życie wywróci się wam do góry nogami.
-Temari, spokojnie. Sama będę wychowywać dziecko. Gaara wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych na stypendium. Nie będę mu tego utrudniać. Mam warunki do wychowania dziecka. Harumi też jest w ciąży. Urodzi niecałe trzy, góra cztery tygodnie szybciej niż ja. Nasze dzieci będą chować się razem.
-Gaara nie może unikać odpowiedzialności. To jest dziecko! Sama w ciążę nie zaszłaś.
-Temari, spokojnie. Nie chcę żeby Gaara unikał odpowiedzialności. Chcę żeby coś w życiu osiągnął. Ja mam trochę łatwiej pod tym względem. Niech Gaara skończy studia. Wtedy zobaczymy.
-Jak chcesz, ale i tak jestem zła, że tak późno się dowiaduje. Powinnaś porozmawiać z moim bratem, inaczej sytuacja będzie bardzo beznadziejna. Jesteście bardzo młodzi.
-Temari, wiem. Nie mam tylko pomysłu, czy zrobić to teraz, czy umówić się z nim u mnie w mieszkaniu żeby móc spokojnie ze sobą porozmawiać.
-Zrób to, co uważasz za słuszne. W którym miesiącu jesteś? Kiedy się dowiedziałaś? Wiesz już, czy to chłopiec, czy dziewczynka?
-Nie, jeszcze za wcześnie. Dowiedziałam się chwilę po urodzinach Gaary. Sakura kazała zrobić mi test ciążowy, który pokazał pozytywny wynik. Zostało potwierdzić mi to u lekarza. Teraz zaczyna się 4 miesiąc. Także ukrywanie ciąży będzie możliwe przez miesiąc, może dwa.
-Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy ci współczuć. Myślisz, że będziesz w stanie ciągle się pilnować?
-Ja będę. Gorzej z osobami, które wiedzą. Wczoraj na przykład pojechałam do rezydencji wujka, a tam czekała na mnie niespodzianka. Harumi odwiedziło kilku dziennikarzy, podobno z gazet zajmujących się marketingiem. Kilka minut w ich obecności uświadomiło mnie, że chodzi im o życie prywatne wujka i Harumi, która o mały włos nie wygadała się, że jestem w ciąży. Na dodatek jutro mam sesję zdjęciową. Mój zleceniodawca wie o moim stanie. Myślę, że nic nie powie, ale nie mogę być tego pewna.
-A tak. Rio z Gaarą mówili, że masz reklamować bieliznę i jeansy. Świetnie.
-Nie tak świetnie. Najprawdopodobniej będę ponosiła dość spore konsekwencje. Podpisując umowę nie miałam pojęcia, że spodziewam się dziecka.W umowie z kolei miałam punkt, który jasno mówił, że przez rok nie mogę zachodzić w ciążę. A tu proszę, niespodzianka.
-Spokojnie. Do rozwiązania masz jeszcze pięć miesięcy, to dużo czasu. Myślę, że ludzie w końcu się oswoją z twoim stanem. Z resztą nie ty pierwsza i nie ostatnia spodziewasz się dziecka jako nastolatka.
-Wiem Temari... I tak jestem w tak bardzo komfortowej sytuacji, że całą wyprawkę dla dziecka mogę kupić od razu, stać mnie na niańki, na prywatnych lekarzy... Po prostu mam zupełnie inne warunki do wychowywania dziecka niż większość moich rówieśniczek w tym samym stanie. To właśnie to sprawi, że będę w centrum zainteresowania.
-Ej tam, ty się zawsze martwisz na zapas! Po prostu olej opinie ludzi i pokaż, że cieszysz się z tego dziecka jak z niczego na świecie. Kiedy siostra Britney Spears urodziła swoją córkę miała ledwo 17 lat. I jakoś na dzień dzisiejszy mało kto o niej pisze. Z tobą też tak będzie. Będziesz prowadzić swój biznes w spokoju. Zobaczysz.
-Dzięki za słowa pocieszenia Temari. Jakoś mi lepiej. Co zamierzasz po szkole?
-Teraz? Myślałam o tym, żeby iść na pedagogikę. Uczyłabym dzieci.
-Gdyby nie to, że cię znam myślałabym, że chcesz mi dowalić.-zaśmiałyśmy się. Zaczęłyśmy rozmawiać bardzo luźno, co trzeba przyznać, pomogło mi. Temari może nie znajdowała się w tak dziwnej sytuacji jak ja, ale rozumiała moje obawy.

            Jakieś dwie godziny później usłyszałyśmy szczęk klucza w zamku. Nie obawiałam się zobaczyć Gaary. Już nie. Moi przyjaciele mieli racje. Uniosłam się dumą i nie chciałam wybaczyć, pomimo tego, że i Gaara i ja byliśmy w tej samej sytuacji. Oboje młodzi, zaskoczeni wiadomością o ciąży.
-Męczysz ten kawałek w kółko i w kółko!-poznałam głos Rio.
-Czegoś mi w nim brakuje! Z resztą jest jeszcze kilka utworów, które napisałem. Trzeba jak najszybciej połączyć je z muzyką. Zobaczysz, będą świetne.
-Od czasu jak zdałeś sobie sprawę z tego, że jesteś zakochany, pisanie tekstów idzie ci jak burza. I nigdy wcześniej nie były tak dobre.
-Co z tego, że pisanie idzie mi jak burza, skoro Sara po ostatnim występie wyszła z auli wściekła. Jaki to ma sens, skoro ona ich nie słucha?
-Zareagowałeś na pewną wiadomość, tak jak zareagowałeś, więc nie ma się co dziwić, że była na ciebie wściekła.-Rio pierwszy wszedł do salonu. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się od ucha do ucha. Wstałam z kanapy i podeszłam do niego.-Mamuśka!!!
-Cześć Rio. Cześć Gaara.-powiedziałam, kiedy zobaczyłam czerwoną czuprynę w drzwiach.
-My sobie musimy coś wyjaśnić, braciszku.-oczy Temari błyszczały niebezpiecznie. Była bardzo zdenerwowana i jakoś niespecjalnie się jej dziwiłam.
-Domyślam się...-Gaara spojrzał się na mój brzuch. Rio z resztą zrobił to samo.
-Już widać malutkie zaokrąglenie.-Rio położył mi rękę na brzuchu.
-Bez przesady. Ja nawet nie zauważyłam, dopiero kiedy Sara charakterystycznie położyła dłoń na tej wypukłości zrozumiałam o co chodzi.
-Jestem facetem. Szybko zauważam, że ktoś, kto miał idealne ciało, tyje.
-Rio! Jesteś okropny!-zaśmiałam się i uderzyłam go w ramię. Zdawałam sobie sprawę z tego, że będę większa. Nie napawało mnie to optymizmem, ale wmawiałam sobie, że po urodzeniu od razu wrócę do ćwiczeń.
-Oj tam, ślicznie wyglądasz! Brzuszek taki malutki, serio ledwo go widać, ale jeszcze z miesiąc i nie będziesz w stanie go ukryć wiesz? Z resztą dla ciebie może być to problem, bo zawsze byłaś szczupła.
-Lubię luźne ubrania. Może to w jakiś sposób mi pomoże. Czułam wczoraj pierwsze ruchy dziecka. Dziwne uczucie. Jakby ktoś łaskotał cię w środku. Za dwa tygodnie mam następną wizytę. Wtedy płód będzie już wyraźny.
-Dotarło chyba w końcu do ciebie, że zostaniesz mamą, co?
-Powoli dociera. Nadal dziwnie się z tym czuję, ale mam na to aż pięć kolejnych miesięcy, żeby to zaakceptować. Wczoraj Harumi prawie klepnęła się prasie o tym, że jestem w ciąży, ale na szczęście powstrzymałam ją. Mam nadzieję, że więcej takie coś mi się nie przytrafi.
-Oby nie. Niech to wyjdzie na jaw w swoim czasie. Zdenerwowana sesją zdjęciową?
-Trochę. Nie wiem, czy fotograf będzie usuwał brzuch w photoshopie. Ale cieszę się, dawno nie stawałam przed obiektywem.
-Dziękuję serdecznie, że wszyscy macie mnie w dupie!-krzyknął Gaara. Jego mina nie kryła irytacji.
-Stary, wyluzuj. Po prostu pytam o coś Sarę. Chcesz z nią pogadać to wal.
-Nie wiem czy Gaara chce, ale ja na pewno. Masz czas jutro z rana? Albo wieczorem?
-Wieczorem. Od rana mamy próby.
-Świetnie. Będę na ciebie czekać u mnie. Mam nadzieję, że przyjdziesz.
-Skoro tak bardzo ci na tym zależy, to ok.-powiedział niby od niechcenia, jednak w kącikach ust dostrzegłam lekkie drżenie. Odebrałam to jako dobry znak.
-Powiedz, myślałaś nad imieniem dla dziecka?
-Co? Nie! Jeszcze na to za wcześnie. Nie wiem nawet czy to chłopiec, czy dziewczynka.
-Jeżeli już, to chłopiec. Nie jestem psychicznie gotowy na córkę.-Gaara w końcu włączył się do rozmowy.
-Dlaczego? Ja bardzo chciałabym mieć córkę.
-Syn. Nie wytrzymałbym gdyby podrosła i zaczęliby interesować się nią inni chłopcy. Doskonale wiem co sam robiłem mając te 16 lat. O nie. Nie ma opcji, że będzie to córka.


-Gaara wyluzuj. Sara nawet nie wie, co się urodzi. Póki co nie martw się na zapas.-zaśmiałam się. Gaara jednak myślał o tym dziecku. Może nie aż tak często, jak ja. Jednak dzięki temu poczułam się pewniej przed czekającą mnie jutro rozmową.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8