Rozdział 35
Zbliżała się połowa lipca. Planowanie wesela mojego wujka
szło dość sprawnie. Harumi zgodziła się odpuścić, dzięki czemu wujek nie musiał
robić z tego wydarzenia cyrku. Przypłacili to jednak kilkoma kłótniami.
Starałam się w nie jednak nie wtrącać. Do mnie należało jedynie składanie
zamówień.
Któregoś
wieczoru siedziałam nad dokumentami i starałam się robić rozliczenia. Nie
mogłam się jednak skupić, ponieważ co chwilę ktoś zawracał mi głowę telefonami.
A to w sprawie ilości zamówionych kwiatów, a to w sprawie mojej sukni jako
świadka, a to w sprawie tortu... Moja głowa przypominała jeden wielki garnek ze
wszystkim możliwym w środku. Kiedy więc telefon zadzwonił po raz kolejny nie
wytrzymałam i nie sprawdzając kto to, krzyknęłam.
-Sara Iregiro znajduje się poza zasięgiem. Prosimy
spróbować później.
-Jeżeli zaraz nie zejdziesz otworzyć mi drzwi, to wejdę
oknem.-okazało się, że to mój chłopak.
-Znowu coś się zepsuło w tym domofonie? Mówiłam ci żebyś
nosił ze sobą klucze.-fuknęłam na niego. Szybko się rozłączyłam i zjechałam
windą na parter, a potem wpuściłam Gaarę na klatkę. Widziałam, że był w
kiepskim humorze. Z tego co mi mówił, dziewczyna którą pilnował daje mu do
wiwatu. Starałam się nie drążyć tematu, ponieważ sama nie za bardzo chciałam
znać szczegóły. Jednak kiedy Gaara bardzo długo milczał nie wytrzymałam.-Czy
mogę wiedzieć co chodzi ci po głowie?
-Sara...-wyszeptał moje imię a potem podszedł do mnie i
namiętnie mnie pocałował. Nie miałam pojęcia o co chodzi jednak poczułam
ukłucie niepokoju w sercu. Próbowałam oderwać się od niego, jednak nie puścił.
Zupełnie tak, jakby bał się, że zaraz mnie straci. Zaczęło oblewać mnie gorąco.
Kiedy w końcu udało mi się oderwać od niego byłam zmieszana.
-Co się napadło? Wcześniej tak nie robiłeś.
-Nie możemy być razem. Przyszedłem żeby ci o tym
powiedzieć.-zamarłam. Po kręgosłupie przeszedł mnie dreszcz. Jednak po chwili
wybuchłam śmiechem.
-Dobry żart kochanie! Prawie ci uwierzyłam!!! Ale nie rób
tak nigdy więcej.-jednak kiedy przyjrzałam się jego twarzy nie dostrzegłam
nawet cienia uśmiechu.-Jak... jak to nie możemy być razem? Gaara, myślałam, że
od długiego czasu nie układało nam się tak dobrze jak teraz!
-To źle myślałaś. Mam kogoś innego. Nie chcę dłużej
męczyć się przy tobie.-poczułam pod powiekami palące łzy. Podeszłam do Gaary i
sprzedałam mu siarczystego liścia w policzek.
-Męczyć się przy mnie, tak? Czyli rozumiem, że nowa
klientka spisuje się lepiej ode mnie?-syknęłam mu w twarz.
-Zmęczyłaś mnie. I znudziłaś.-jego oczy nie wyrażały
żadnych emocji. Poczułam silny ścisk w żołądku.
-Wyjdź stąd i nigdy więcej nie pokazuj mi się na oczy.
Nie chcę cię znać.-powiedziałam zimnym, stanowczym tonem i gestem wskazałam
Gaarze drzwi. Wyszedł bez jednego słowa. Poczułam, że moje serce rozbija się na
milion kawałków. To było niemożliwe! Gdyby Gaara chciał, to mógł zerwać ze mną
wiele razy! Tydzień temu byliśmy nad jeziorem we dwoje. Zachowywał się jak zawsze!
Nie stronił ode mnie, nie odbierał dziwnych telefonów, po których znikał w
innym pokoju żeby rozmawiać. Nic! Dosłownie nic nie przygotowało mnie na to co
przed chwilą się stało! Wręcz przeciwnie. Chodziliśmy za ręce, całowaliśmy się
i kochaliśmy tak namiętnie, że czasem aż brakowało mi tchu. Codziennie
mówiliśmy sobie ile dla siebie znaczymy. Widziałam wtedy w oczach Gaary
szczerość. I nagle znudziłam mu się?!
Roztrzęsiona
oparłam się o blat i próbowałam nabrać powietrza. Tak potworne uczucie było wręcz
nie do opisania. Z moich oczu popłynęły łzy. Morze łez. Zaczęłam głęboko
oddychać, dostałam spazmów. Gaara mnie zostawił. Jedyny chłopak, na którym
kiedykolwiek mi zależało zostawił mnie. Moja samoocena diametralnie spadła.
Znudziłam mu się, zmęczył się mną. Od razu zaczęłam analizować cały nasz
związek. Przestałam robić mu wyrzuty sumienia o to, że spotykamy jego byłe
kochanki, które się do niego kleją. Dawaliśmy sobie dużo wolnej przestrzeni w
związku, byle tylko za bardzo nie męczyć się swoją obecnością. To z reguły
Gaara częściej okazywał mi zazdrość niż ja jemu. O co więc chodziło? Czyżbym
naprawdę była aż tak beznadziejna, że podczas naszego urlopu doszedł do
wniosku, że nie jestem go warta? Ta świadomość była okropna.
Po około
dwóch tygodniach zaczęłam czuć się trochę lepiej. Moi przyjaciele dowiedzieli
się o zerwaniu. Zachodzili w głowę dlaczego tak się stało, ja jednak wolałam
skupić się na ostatnich przygotowaniach ślubu. Dzięki temu mogłam choć na
chwilę zapomnieć o całej przykrej sprawie. Dużo czasu spędzałam w samochodzie
jeżdżąc od jednego do drugiego organizatora. Wujek, żeby trochę mi pomóc,
obarczył mnie również zadaniami w firmie. Wiedział chyba, że bardzo tego
potrzebuję, żeby choć trochę normalnie funkcjonować. Doceniałam jego starania,
jednak największy problem pojawiał się w nocy. Wtedy tęskniłam za obecnością
Gaary, za jego dotykiem, głosem. Płakałam, a potem obiecałam wziąć się w garść.
I tak za każdym razem.
Tydzień
przed uroczystością postanowiłam wybrać się na zakupy razem z Sakurą i Hinatą.
Ino wyjechała gdzieś z Saiem.
-Powinnaś kupić sobie suknię w kolorze wina na poprawiny!
Będziesz wyglądać nieziemsko!!!-Sakura przystawiła mi właśnie kawałek materiału
do skóry, żeby sprawdzić jak będzie z nią kontrastował.
-Nie będzie przyjęcia na poprawiny. Wujek i Harumi jadą
zaraz po przyjęciu na miesiąc miodowy na Malediwy. I całe szczęście. Dzięki
temu będę mogła zająć się firmą. Dużo obowiązków jest mi teraz na
rękę.-powiedziałam.
-Nadal myślisz o nim?-zapytała Hinata. Sama szukała jasnej
koszuli i szortów.
-Dzięki obowiązkom nie mam na to czasu. To kiedyś minie.
Na pewno kiedyś minie.-starałam się opanować drżenie głosu, choć nie było to
wcale łatwe. Czułam charakterystyczne ściskanie w klatce piersiowej.
Przykleiłam więc do twarzy sztuczny uśmiech. Jednak nie na długo. Przy
sklepowych drzwiach dostrzegłam kilku paparazzi. Dziewczyny podążyły za moim
wzrokiem.
-Masz komitet powitalny.-ironicznie skwitowała Sakura.
-O rany! Dlaczego akurat teraz?!-starałam się wyszukać
wzrokiem kogoś z obsługi sklepu, jednak szansa na to, że mają tu jakiekolwiek
boczne wejście była równa zeru.-Wiecie co, straciłam ochotę na zakupy...
-Może pojedziemy do mnie na kawę co? Możemy posiedzieć
przy basenie.-zaproponowała Hinata. Kiwnęłyśmy głowami. Musiałyśmy jednak
przejść przez ten tłum rozszalałych fotoreporterów. Na półce leżały kapelusze i
okulary przeciwsłoneczne. Wzięłam po 3 sztuki i poszłam zapłacić. Dałam
dziewczynom ich nową część garderoby.
-Po co mi to?-zapytała Sakura kiedy naciągała kapelusz na
uszy.
-Uwierz, że jeżeli chcesz mieć spokój w wakacje, to na
pewno ci się to przyda. Z takiej odległości zdjęcia będą bardzo niewyraźne.
Kiedy wyjdziemy już tak. Nie marzy ci się pewnie podglądanie cię we własnym
domu, albo koczowanie pod drzwiami. Uwierz, że może tak być.-Sakura westchnęła.
Skierowałyśmy się do wyjścia. Paparazzi dosłownie nas oblegali. Zwróciliśmy
chyba uwagę całego centrum handlowego.
-Saro, czy to prawda, że twój wujek odwołał ślub przez
swój romans?
-Jak twoje plany jako przyszłej modelki! Katalog sukien,
które reklamowałaś z innymi pięknymi modelkami rozszedł się jak świeże
bułeczki!
-Czy znałaś te dziewczyny? Saro, odpowiedz.-ciągnęłam
dziewczyny w stronę windy. Modliłam się żeby znaleźć się w samochodzie.
-Saro, czy wiedziałaś, że twój chłopak zdradza cię?
Ostatnio jeden z paparazzi widział go w objęciach Nanako Soga! Czy nie
jesteście już razem?-wcięło mnie. Nanako Soga to przecież jego nowa klientka.
Poczułam łzy pod powiekami i dziękowałam sama sobie, że kupiłam okulary
przeciwsłoneczne.
-Saro, czy to prawda?! Nie jesteś już z tym przystojnym
młodzieńcem? Zostawił cię dla innej znanej dziewczyny? Kiedy się rozstaliście?
Czy masz już jego zastępcę?-grad pytań leciał we mnie z każdej strony. Kiedy
więc któraś z tych hien mocno mnie potraciła, przy okazji wywracając Bogu ducha
winną Hinatę poczułam wściekłość.
-Zostawcie nas w spokoju!!! Tak, to prawda! Rozstałam się
z moim chłopakiem! Chcecie czegoś jeszcze?! Mój wujek nie ma żadnego romansu,
ślub odbędzie się w terminie!-ryknęłam. Widziałam, że kilka osób wyjęło małe
notesiki z kieszeni. Zaczęli w nich szybko notować. Wściekła zerwałam
z głowy czapkę i okulary przeciwsłoneczne. Oślepiły mnie flesze. Pociągnęłam
dziewczyny za sobą i dosłownie biegiem udałyśmy się do windy. Te cmentarne hieny
za nami. Wściekle wciskałam znaczek zamykania drzwi. Umknęłyśmy w ostatniej
chwili. Dziewczyny były przerażone.
-Jak ty dajesz radę to znosić?-Hinata zdjęła z głowy
kapelusz.
-Kwestia przyzwyczajenia od dziecka.
-Kim jest ta cała Nanako?-Sakura dochodziła powoli do
siebie.
-To jego klientka. Yuto zlecił mu zajmowanie się nią. Jej
ojciec to niezła szycha. Zajmuje się wydobyciem szlachetnych kruszców.-drzwi
windy otworzyły się. Jak oparzone zaczęłyśmy kierować się do mojego auta. Kilka
tygodni wcześniej kupiłam sobie czarnego Lexusa LS 460 AWD. Dziewczyny usiadły
z tyłu. Auto miało przyciemniane szyby, więc paparazzi nie mogli im
zrobić zdjęć. Wyjechałam z miejsca parkingowego z piskiem opon, a potem szybko
skierowałam się na główną drogę.
-Co za kosmos. Na pewno przyda nam się zimna
herbata.-Hinata głośno odetchnęła.
Następnego
dnia, kiedy jadłam śniadanie, zadzwonił mój telefon. Okazało się, że była to
Temari.
-Cześć Saro. Przepraszam, że się do ciebie nie odzywałam.
-Nic nie szkodzi. Miałam teraz masę spraw na głowie.
-Słuchaj, mam do ciebie sprawę. Rodzice mojego chłopaka
zaprosili nas na oficjalną kolację. Nie mam w co się ubrać. Mogłabyś pożyczyć
mi jakąś sukienkę?-głos Temari był niemal błagający.
-Na dzisiaj?-zapytałam podejrzliwie.
-Tak. Błagam! Jesteś moją jedyną nadzieją!!!-musiałam aż
odsunąć słuchawkę od ucha. Głośno westchnęłam.
-Dobrze. Tylko... Gaary nie ma w domu prawda?
-Nie. Wyszedł z chłopakami. Wiem co się stało, nie martw
się. Nie próbowałabym was na siłę ze sobą godzić. Nie chcę jednak tracić w
tobie kumpeli. Mój brat, to mój brat. Ja, to ja.
-Dobrze Temari. Postaram się być jak
najszybciej.-rozłączyłam się, a potem poszłam do szafy. Musiałam wybrać trochę
większe suknie, ponieważ moja niedoszła szwagierka była wyższa i trochę
pełniejsza ode mnie. Na całe szczęście dostałam dużo sukienek po sesji
zdjęciowej. Wiec na pustki w szafie nie mogłam narzekać. Wybrałam kilka
sukienek. Zaczęłam je pakować, kiedy mój telefon znowu się rozdzwonił, jak się
okazało tym razem był to mój wujek.
-Witam moją kochaną bratanicę!-wujek był bardzo wesoły.
-Cześć wujku! Czemu zawdzięczam ten telefon?-zapytałam
podejrzliwie.
-Chciałem cię poinformować, że masz dzisiaj spotkanie w
firmie na godzinę 17. Wyszykuj się jak przystało na ciebie. Będą
to Chińczycy. Przypomnisz sobie trochę język.-westchnęłam z
niezadowolenia.
-Dobrze wujku. Będę punktualnie.-rozłączyłam się, a potem
drugi raz zanurkowałam w szafę żeby znaleźć jakiś przyzwoity strój.
Około
12:30 byłam u Temari. Czekała na mnie nieogarnięta.
-Jak się cieszę, że już jesteś! Jestem zupełnie
rozwalona! Stresuję się tą całą sytuacją... Pięknie wyglądasz, gdzie
idziesz?-Temari nagle się zreflektowała, że nie wyglądam "normalnie".
-Mam spotkanie w firmie. Dobra, tu masz sukienki! Mierz!
Pomogę ci wybrać!-Temari uśmiechnęła się do mnie.
Po około
15 Temari w końcu zdecydowała się na dopasowaną czarną sukienkę z baskinką bez
ramiączek. Narzuciła na to czarne bolerko. Wyglądała bardzo ładnie.
-No, no. Jak cię twój chłopak zobaczy to cię nie pozna.
Gwarantuję.-wystawiłam w górę uniesiony kciuk. Piłam właśnie mrożoną kawę.
-Mam taką nadzieję. Wiesz, to chyba w końcu coś
poważnego. Czuję, jakby poza tym chłopakiem nie było dla mnie świata.-mocniej
ścisnęłam szklankę.
-No to najważniejsze. Czy masz do mnie jeszcze jakąś
sprawę, bo czas żebym się zmyła.-wtedy usłyszałam szczęk zamka w drzwiach.
Poczułam szybsze bicie serca.-Temari, Gaara miał być na spotkaniu z chłopakami.
-Wiem! Mówił, że wróci wieczorem!-jak widać Temari
również nie spodziewała się jego powrotu. Zalał mnie zimny pot. Usłyszałam
śmiechy. Czyli Gaara przyprowadził chłopaków do siebie.
-Ten Lexus przed domem jest... Po prostu szkoda słów!
Ciekawe kto sobie na takiego pozwolił? Macie tu takich bogatych sąsiadów.
-Ja chyba wiem do kogo to auto należy.-głos Gaary dawał
jasno do zrozumienia, że wie, że u niego jestem. Chłopcy zakodowali to dopiero
kiedy weszli do salonu.
-Sara!!! Cześć!-Rio podszedł do mnie uśmiechnięty od ucha
do ucha. Wstałam żeby się z nim przywitać. Zmierzył mnie od góry do
dołu.-Proszę, proszę. Wyglądasz coraz lepiej.
-Dzięki Rio. Wiesz co, ja już się zmywam. Przyjechałam
tylko do Temari na chwilę.-zaczęłam w pośpiechu zbierać sukienki do torby.
Wtedy rozdzwonił się mój telefon. Zaczęłam go szukać w tej stercie ubrań. Kiedy
w końcu mi się udało, na wyświetlaczu zobaczyłam numer Gabriela. Głośno
westchnęłam. Był na pewno ostatnią osobą, z którą miałam ochotę rozmawiać.
-Nie odbierzesz?-Temari była zdziwiona. Odchrząknęłam i
przesunęłam kciukiem po ekranie.
-Halo.-powiedziałam z ruskim akcentem.
-Japońska księżniczka w końcu nie ma parobka przy
boku.-Gabriel zaśmiał się. Wyobraziłam sobie jego twarz wykrzywioną tryumfalnym
uśmiechem.
-Widzę, że złe wieści szybko się rozchodzą. Czego
chcesz?-mój ton był ostry. Moje osobiste sprawy nie dotyczyły naszego
współinwestora.
-Dobrze wiesz, że ciebie. Nie udawaj
głupiutkiej.-wstrząsnął mną dreszcz. Czułam narastające zdenerwowanie.
-Pomyliłeś numery. Jeżeli chcesz sprawdzę ci numer do
agencji towarzyskiej.-syknęłam.
-Nie udawaj takiej niedostępnej. Dobrze wiesz, że twój
były kochaś umawia się z szychą równą tobie. Nie próbuj mi wmówić, że cię to
nie rusza. Na pewno chcesz się na nim odegrać, a nasz romans byłby do tego
świetnym pretekstem. W porównaniu do niego jestem mężczyzną i mogę pokazać ci
co nieco.-zapomniałam jak powinno się oddychać. To było obleśne! Ten koleś
prowadził interesy z moim wujkiem, a startował do mnie!
-Mam wrażenie, że pan, panie Aristow przekracza pewne
granice dobrego smaku. Nie jestem zainteresowana spotkaniami z pana osobą. Proszę
do mnie dzwonić tylko i wyłącznie wtedy, kiedy dotyczy to spraw związanych z
firmą. A teraz przepraszam, ale mam coś innego do roboty.
-Jeszcze sama wejdziesz mi w ramiona królewno.
Zobaczysz.-usłyszałam charakterystyczny dźwięk zakończonej rozmowy. Dopiero
wtedy z ulgą wypuściłam powietrze z płuc.
-Rosyjski?-zdziwił się Rio. Kiwnęłam głową. Czyli Aristow
już wie, że nie jestem z Gaarą. Domyślałam się, że Akihito również się tego
dowie. Rozbolała mnie głowa na samą tą myśl.
-Pobladłaś. Coś się stało?-Temari podeszła do mnie.
-Nie, spokojnie. Upierdliwy współpracownik. Gorąco mi się
zrobiło.-ściągnęłam marynarkę. Mimowolnie poczułam na sobie wzrok Gaary. Czułam
wtedy charakterystyczne rwanie w dole brzucha. Dyskretnie się na niego
spojrzałam. Jego tęczówki były ciemne jak morze podczas burzy. Znałam ten wzrok
doskonale. Był zarezerwowany tylko dla mnie podczas zbliżeń. Głośno przełknęłam
ślinę.-Dobra Temari, ja się zbieram. Gdzie są kluczyki do mojego auta?
-Kładłaś je gdzieś na kanapie.-Razem z Temari dokończyłyśmy
szybkie pakowanie sukienek w torbę. Wtedy Rio krzyknął.
-Sara, tu są twoje klucze... Ten Lexus przed blokiem
Gaary jest twój?! Ostatnio miałaś chyba inne auto.
-Chciałam kupić Mercedesa Cabrio, ale jak tylko znalazłam
to auto od razu się zakochałam. Z resztą jest idealne na wypady z przyjaciółmi.
Ma przyciemniane szyby.-spojrzałam się na zegarek. Dochodziła 15:30.-Temari, na
którą masz to spotkanie ze swoim chłopakiem?
-Umówiliśmy się, że zabierze mnie o 17. Chociaż znając
jego spóźni się.
-Mogę cię podrzucić do niego do domu. Spotkanie w firmie
mam dopiero na 17, przygotuj sobie tylko to co chcesz zabrać. 10 minut ci
wystarczy?-Temari kiwnęła głową i poszła szybko do swojego pokoju. Ja musiałam
skorzystać z łazienki, a potem poszłam zapalić. W kuchni siedział Rio. Od razu
wręczył mi zapalniczkę.
-Nie pal. To szkodzi urodzie.-zaśmiałam się. Otworzyłam
okno na oścież. Zauważyłam, że przy moim aucie kręci się jakiś chłopak.
-Masz jakiś problem?! Radzę ci zostawić to auto, bo
będziesz miał problemy!-krzyknęłam. Chłopak się wystraszył i szybko uciekł.
-Rany, jesteś ostatnio strasznie nerwowa. Spokojnie.
Złość też piękności szkodzi.
-Sypiam po kilka godzin dziennie. Mam na głowie
organizację wesela mojego wujka i firmę. Kiedy wujek wyjedzie na miesiąc miodowy
przejmę na kilka tygodni cały interes. I jakby nie patrzeć nie mam za bardzo
jak się odstresować. Poszłabym sobie do SPA albo gdziekolwiek. Ale nie mam na
to czasu.
-Uciekasz od rozstania brnąc w pracę tak?-zawiesiłam się
na chwilę. Nie musiałam nawet odpowiadać. Nawet gdybym zaprzeczyła, Rio
widziałby to w moich oczach.
-Już wiem jak czuła się Sakura. Tylko, że w porównaniu do
niej Sasuke odszedł, bo musiał. Inny chłopak odszedł, bo znalazł sobie kogoś
innego.-nie byłam w stanie wymówić nawet imienia Gaary. Byliśmy razem 11
miesięcy. Tyle czasu poświęciłam na ten związek.
-Ah! Gdybyś tylko...-wtedy Temari krzyknęła, że już jest
gotowa.
-Weź klucze i idź do auta! Zaraz zejdę!!!-krzyknęłam.
Zaczęłam na wariata zaciągać się papierosem. Rio zaczął się śmiać.
-Uważaj, bo jeszcze w głowie ci się zakręci!
-Nic mi nie będzie!!! Miło było cię znowu
spotkać.-wyszłam z kuchni bardzo szybko. Zabrałam ze stolika komórkę i
dokumenty, a torbę z ubraniami postawiłam przy drzwiach.
-Co ja cię widzę, to ty się śpieszysz. Masz czasem trochę
czasu dla siebie?-Joe był wyraźnie rozbawiony.
-Ostatnio nie. Praca, praca, praca. Powiem ci szczerze,
że dawno nie byłam w tak dobrym nastroju jak jestem teraz.-skłamałam. Ubierałam
szpilki w podskokach. Narzuciłam torbę na ramię.-Cześć chłopcy!
Temari
czekała na mnie w wielkim stresie. Rio pomachał nam z okna. Specjalnie kilka
razy gazowałam, potem ruszyłam z piskiem opon. Kiedy wyjechałam na główną ulicę
ludzie się za nami oglądali.
-Matko, zwolnij! Chcesz nas zabić?-Temari normalnie
wbijała się w fotel. Dopiero po chwili zdałam sobie z czegoś sprawę.
-Zostawiłam u ciebie marynarkę!!! O rany!!!
-Trudno, odbierzesz ją kiedy indziej.-jednak ja szybko
wybrałam numer do Rio.
-Słucham.
-Do której będziesz u Gaary?-zapytałam.
-Pewnie do wieczora, a co?
-Zostawiłam u niego marynarkę. Chciałabym przyjechać po
nią zaraz po spotkaniu. Zniesiesz mi ją, kiedy zadzwonię?
-Nie ma problemu. Do zobaczenia.-rozłączyłam się.
Spotkanie
z inwestorami okazało się męczarnią. Mówili jakąś odmianą dialektu chińskiego i
tylko jeden z nich był w stanie się ze mną dogadać. Prawie cały czas musiałam
się głupio uśmiechać i udawać, że wszystko rozumiem. Nie dziwiłam się, że to
mnie wujek wysłał na to spotkanie. On szybciej straciłby cierpliwość.
Około 19
wyszłam z biura. Kiedy przygotowywałam się do jazdy
postanowiłam zadzwonić do wujka.
-Cześć wujku! Spotkanie się udało. Jakoś po waszym ślubie
przedstawiciel od nich z firmy przyjedzie podpisać z nami umowy.
-No to świetnie! Zrozumiałaś ich pomimo dialektu?
-Jeden z nich całkiem płynnie mówił po chińsku. Chyba
tylko to uratowało mnie przed wyrwaniem sobie włosów z głowy.-słyszałam w tle
śmiech wujka.
-Dziękuję Saro. Miłego wieczoru i do
zobaczenia.-rozłączyłam się, a potem wrzuciłam wsteczny.
Pod blok
Gaary zajechałam dość szybko. Kilka razy wybierałam numer do Rio, ale się nie
odezwał. Zrezygnowana zadzwoniłam domofonem. Ktoś mi otworzył. Weszłam na samą
górę. W drzwiach stał Gaara.
-Rio nie może odebrać. Ledwo siedzi.-tęczówki Gaary znowu
zaczęły ciemnieć. Głośno przełknęłam ślinę.
-Chcę tylko moją marynarkę.-powiedziałam cierpko.
-Wejdź. Gdzieś tu na pewno leży.-szybko ściągnęłam buty.
Towarzystwo zrobiło sobie imprezę. Wszędzie stały puszki po piwach, szklanki po
drinkach, i butle po jakimś alkoholu. Jednak nigdzie nie dostrzegłam kawałka
czarnego materiału jakim była moja marynarka. Przy telewizorze siedział Joe.
-Widziałeś moją marynarkę?-Joe się do mnie uśmiechnął.
-Gdesss tuuuu pewnie jeeeest.-pewnie gdyby było to inne
okoliczności śmiałabym się. Wsunęłam Joe rękę za plecy i modliłam się żeby
znaleźć tą marynarkę.-Ale faaaaajnie! Gaaaara, ona ciebie też tak dotykała?!
-To teraz w porównaniu do mnie to pikuś.-Gaara miał
niezłe widowisko. Czułam, że robię się coraz bardziej czerwona. Joe zadarł
głowę do góry. Uderzył we mnie zapach alkoholu.
-Ej, jakie ładne piłeczki. Masz coś pod tą bluzką?-Joe
złapał dekolt i mocno pociągnął. Pisnęłam i szybko odsunęłam się do tyłu. Moje
policzki paliły żywym ogniem. Gdzie ta cholerna marynarka?!
-Oooo Sara! Marynarka czeka w pokoju!-Rio mówił wyraźniej
i nie zaciągał literek.
-Jakim pokoju? Tu jej nie ma.-syknęłam.
-U Gaary. Sam ją tam wyniósł.-Rio uniósł szklankę w moją
stronę. Poczułam, że się we mnie gotuje. Skierowałam się w stronę sypialni
Gaary. Stał oparty o futrynę.
-Masz niezłe widowisko co? Mógłbyś mnie przepuścić? Chcę
tylko zabrać swoje okrycie i stąd wyjść.-mierzyliśmy się z Gaarą spojrzeniami.
W końcu ustąpił. Marynarka leżała na łóżku. Szybko ją stamtąd wzięłam i
zaczęłam kierować się do wyjścia. Jednak Gaara przycisnął mnie w futrynie.
-Nie podobało mi się to z Joe.-moje ciało nadal reagowało
na jego dotyk. Czułam zapach alkoholu i papierosów, który od niego bił.
-To nie twoja sprawa. Przepuść mnie.-powiedziałam
stanowczo.
-Jesteś u mnie. To ja tu wydaję rozkazy.
-Straszny z ciebie dupek wiesz. Zajmij się swoją nową
dziewczyną. A teraz przepraszam, ale na mnie już pora.-próbowałam się
wyszarpać, ale Gaara napierał na mnie zdecydowanie za mocno.
-To, że ze mnie dupek, to wiem. Zajmuję się, uwierz, że
najlepiej jak potrafię. Jednak czegoś jej brakuje. Na tą chwilę jestem w stanie
powiedzieć, że na pewno twojej zadziorności i bezwstydności.-ciągle powtarzałam
sobie w myślach, że Gaara jest pijany i dzięki temu ma mniej siły. Gorzej, że
on wcale nie miał mniej siły. Przygniatał mnie do tej futryny tak, że nie
mogłam nawet się ruszyć.-Co ty na to, żeby wrócić się tam do sypialni?
-Nie.-powiedziałam stanowczo.
-Ależ nalegam.-przesunął ręką po moim biodrze. Przeszedł
mnie dreszcz.
-A ja odmawiam. Żegnam pana.-mocno naparłam na Gaarę
dłońmi. Jednak ani drgnął.
-Nie mów, że nie masz na to ochoty. Zawsze miałaś.-miał
rację. Jednak nie miałam ochoty na taką znajomość. Nigdy nie będę "tą
drugą". -Dalej Sara. Dobrze wiemy, że i ty i ja długo bez tej formy
aktywności nie wytrzymamy. Ty póki co nie masz alternatywy.
-Sypiam z Akihito. Jest równie dobry co ty.-szybko
skłamałam. Starałam się żeby mój głos zabrzmiał jak najbardziej
wiarygodnie. Gaara momentalnie naparł na mnie.
-Co?!-w jego oczach paliła się wściekłość. Moje serce
szybciej zabiło.
-Sypiam z Akihito. Myślałeś, że długo będę po tobie
płakać? Chyba żartujesz. Taka dziewczyna jak ja szybko potrafi się pocieszyć.
Nie wiem czy zauważyłeś, ale startowały do mnie bardzo dobre partie. Skoro
mogłam mieć ich, to na co miałam starać się o ciebie? Dobrze, że się
rozstaliśmy. Dawno nie czułam się tak szczęśliwa jak teraz. Powinnam była ci
podziękować, bo sama dawno chciałam to skończyć.-sama byłam zdziwiona jak łatwo
przychodziło mi mówienie tego. Chciałam jednak żeby poczuł się tak, jak
ja się czułam, kiedy ze mną zerwał. Jak podle czułam się, kiedy zupełnie przez
przypadek dowiedziałam się kim jest jego nowa dziewczyna. Chciałam wbić mu
szpilę. Perfidną, ostrą szpilę. Gaara momentalnie mnie puścił. Nie próbował
mnie już zatrzymywać. Wzięłam buty w rękę i wyszłam na klatkę. Oparłam się o
ścianę i zaczęłam głęboko oddychać. Kiedy znalazłam się w samochodzie łzy same
popłynęły mi ciurkiem z oczu. Zaczęłam gadać do siebie.
-Dlaczego to musiało się tak skończyć? Gaara,
dlaczego?-jęknęłam żałośnie. Bolało mnie serce. Miałam wrażenie, że zaraz
oszaleję.
Komentarze
Prześlij komentarz