Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 18

Itachi zrobił mi herbaty, a potem zaprowadził do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i powoli zaczęłam streszczać mu nieprzyjemną sytuację, która miała miejsce pomiędzy mną a Sakurą, a przez którą Gaara zabrał mnie na wycieczkę.
-I teraz zastanawiam się, czy obić młodemu mordę, czy raczej z nim porozmawiać.- Itachi złapał się za nasadę nosa.
-Gaara ma rację. To sprawa pomiędzy nimi. Muszą ją wyjaśnić.
-Sara, to nie jest tylko sprawa między nimi! Wyobrażasz sobie jaka cudowna atmosfera będzie w domu, jeśli Sasuke postanowi wycofać się w tego układu?- przy słowie cudowna narysował cudzysłów w powietrzu.
-Nie myślałam o tym...- przyznałam. Tak bardzo martwiłam się o uczucia Saki, że zapomniałam o tym, że tak naprawdę mieszka pod dachem moich wujków i nie ma swojej rodziny.
-A ja od razu, kiedy powiedziałaś mi o sytuacji. Miałem nadzieję, że to naprawdę będzie tylko układ. Sasuke już nie raz w taki wchodził...
-Dlaczego ty taki nie jesteś?- zapytałam nagle biorąc łyka herbaty.
-Co masz na myśli?
-Dlaczego nie obracasz dziewczyn tak, jak to robi Sasuke? Też masz bardzo dobre atrybuty.- pokazałam na niego, a on zaczął się śmiać.
-Można powiedzieć, że wyszalałem się już z takich głupot. Swoje za uszami mam. Jednak co do Sakury i Sasuke, obawiam się, że mój brat nie zmieni swoich...- wtedy zza ściany dobiegło do nas głośne jęczenie. Głos należał do mojej przyjaciółki, która szybko i żarliwie wymawiała imię mojego kuzyna.
            Zaczerwieniłam się po same czubki uszu. Z kolei Itachi prychnął pod nosem.
-Chyba się pomyliłem. Najwidoczniej wyjaśnili sobie wszystko. Idioci mają szczęście, że moich rodziców nie ma w domu.
-To aż tak słychać? Często to robili?- zapytałam i wstałam z łóżka.
-Czasem aż za. Musiałem zainwestować w zatyczki do uszu. Chyba będzie lepiej jeśli pójdziesz do łóżka. Jutro rano musisz jechać do szkoły.
-Tak, masz rację. Do zobaczenia jutro po południu.- przytuliłam Itachiego.
-A, prawie bym zapomniał.- powiedział i podał mi USB.- Skończyliśmy twoją piosenkę. Przesłuchaj i działaj z tekstem.
-Tak szybko?- uniosłam brwi zdziwiona.
-Studenci na magisterce nie mają za dużo do roboty. A teraz mykaj spać.

Podłączyłam USB do komputera i przesłuchałam nagranie. Uśmiechnęłam się sama do siebie słysząc końcowy efekt. Niemal od razu zrzuciłam nagranie do telefonu i poszłam spać.

            Rano obudziłam się o godzinie siódmej.
-O cholera!!!- krzyknęłam i wybiegłam z łóżka w podskokach. Pobiegłam do łazienki, zaczęłam narzucać na siebie mundurek i rozczesywać włosy. Potem szybko umyłam zęby i zrobiłam delikatny makijaż. Zbiegłam na dół z niesamowitą zadyszką, chwyciłam śniadanie, które ciocia przygotowała i upchnęłam je do torby.
-Pa!!!

            Pod szkołą byłam niemal równo z dzwonkiem. Wbiegłam do sali równo z nauczycielem. Zasapana zajęłam miejsce obok Hinaty i Ino.
-Rychło w czas. Myślałyśmy, że nie dotrzesz.
-Też tak myślałam.- wydukałam. Zaczęłam rozpakowywać torbę, kiedy do pomieszczenia weszła wicedyrektor Shizune. Doskonale wiedziałam w jakiej sprawie.
-Sara Iregiro, dyrektor Tsunade wzywa cię do siebie.
-Tak, wiem.- mruknęłam i z powrotem wrzuciłam  rzeczy do torby. Posłusznie poszłam za Shizune.
            Przed gabinetem dyrektorki stał też Gaara i Ayo.
-Czekałem, kiedy cię przyprowadzą.- zaśmiał się i podszedł do mnie. Pocałował mnie na powitanie.
-Omal się nie spóźniłam. Znaleźli mnie po prostu trochę później.- odparłam i odsunęłam się od niego w chwili, kiedy drzwi do gabinetu się otworzyły. Tsunade wezwała nas do siebie.
-Pani dyrektor, mówię, że nic złego nie zrobiłam! Po prostu stałam na zewnątrz i rozmawiałam z moimi znajomymi.- powiedziała Ayo.
-I mam uwierzyć, że po prostu nie słyszałaś dzwonka na lekcje?
-Po prostu... Potrzebowałam przerwy.
-Od jedenastej do końca dnia?- zapytała z uśmiechem Tsunade.
-Trochę się przeciągnęło...
-Do ciebie za chwilę wrócimy. Co do waszej dwójki. Gaara i Sasuke notorycznie uciekali kiedyś z lekcji, ale ty, Saro? Nienaganne oceny, czysta karta. Jestem więcej niż zawiedziona.
-Miałam bardzo... Kiepski czas. Wczoraj przelała się czara goryczy. Czułam, że muszę wyjść ze szkoły inaczej mogłam zrobić komuś krzywdę.- westchnęłam.
-Zrobić krzywdę?
-Nie w sensie fizycznym. W Waszyngtonie byłam znana z ciętego języka. Nie chciałam, żeby moje demony były przyczyną konfliktów z moimi przyjaciółmi.
-Saro, wiem, że twoja sytuacja jest... Ciężka. Rozmawiałam o tym z twoimi wujkami. Jednak nie rozumiem co może być tak niedorzecznego, że...
-Plotki, pani dyrektor. Sara stała się ostatnio ich obiektem.- Gaara spojrzał zimno na Ayo.
-Plotki? O żadnych nie słyszałam.- powiedziała Tsunade.
-Krążą wśród uczniów. Sara stała się celem ich ataku przez wzgląd na związek ze mną. Moje zniknięcie usprawiedliwiam tym, że martwiłem się o to, żeby moja dziewczyna niczego głupiego nie zrobiła właśnie pod wpływem emocji. Do wieczora byłem z nią.
-Czy to prawda?
-Tak. Gaara zabrał mnie na wycieczkę za miasto. Do klasztoru z dużym Buddą. Nie pamiętam dokładnie gdzie.
-Czyli mówisz, że ktoś rozpuszcza w szkole plotki na twój temat? Wiesz może kim może być ta osoba.- w gabinecie zapadła niezręczna cisza. Kątem oka zauważyłam, że Ayo niespokojnie poruszyła się na krześle. W tamtym momencie zadecydowałam.
-Nie, pani dyrektor. W tej szkole jest za dużo osób, żebym mogła którąś podejrzewać.- powiedziałam, hardo spoglądając Tsunade w oczy.
-Dobrze. W takim razie nie mam więcej pytań. Jeśli chodzi o wasze kary. Gaara i Sara będą po godzinach zostawać na zajęciach kółka teatralnego. Z tego co wiem, profesor Kurenai chce żebyście idealnie wczuli się w rolę, ale skoro jesteście razem nie wiem, czy będzie to możliwe jeszcze bardziej. A ty Ayo, będziesz pomagać w bibliotece. W tym i w następnym tygodniu. Z mojej strony to już wszystko więc...
-Pani dyrektor, prosiłbym żeby informację o związku moim i Sary, zachowała pani dla siebie.
-Oczywiście. Nie wiem tylko, dlaczego chcesz robić z tego taką tajemnicę? Tworzycie bardzo ładną parę, to trzeba wam przyznać.
-Powiedzmy, że chcę chronić to, co kocham. To powinno być najlepsze wyjaśnienie.- poczułam jak Gaara mocno ściska moją dłoń, a Ayo zachłysnęła się powietrzem na jego słowa.

            W porze lunchu wyjęłam z torby słuchawki i telefon, a potem odtworzyłam nagranie, które dostałam od Itachiego. Przymknęłam oczy i zaczęłam szukać odpowiednich słów do piosenki.
-Co robisz?- zapytała Ino i wsadziła do ucha jedną słuchawkę. Posłuchała nagrania przez krótką chwilę, a potem zaczęła tupać nogą do rytmu.- Ładne. Co to?
-Ta upierdliwa piosenka dla Kurenai.- mruknęłam
-Skoro Romeo i ty jesteście parą w prawdziwym życiu, napisanie piosenki będzie dziecinnie łatwe.- przewróciłam oczami na jej słowa.
-Nie do końca, Ino. Myślę, że Sara będzie się starała rozgraniczać rzeczywistość od spektaklu.- powiedziała cicho Hinata.
-Hinata ma rację. Uwierz, że nie chcę wlać w nią za dużo uczuć. To mogłoby być bardzo dziwne.- powiedziałam.- Przy okazji, Hinata, jak tam próby z Naruto? Rzeczywiście rozluźniłaś się trochę w jego obecności?
-To, że zasugerowałaś Kurenai, żeby sparowała w tym spektaklu Hinatę i Naruto było najgorszą rzeczą na świecie.- Ino się zaśmiała, a ja zmarszczyłam brwi.
-Aż tak się nie dogadujecie?- zapytałam. Ino pochyliła się w moją stronę.
-Głupolu, Hinata kocha się w Naruto od podstawówki! Przebywanie tak blisko niego, to dla niej nadludzki wysiłek.- z wrażenia wypuściłam długopis z ręki.
-Ja przepraszam! Gdybym wiedziała w życiu bym tego nie proponowała!- powiedziałam szybko. Spojrzałam na Hinatę rozszerzonymi z przerażenia oczami, a ona po prostu zaśmiała się.
-Nie przepraszaj! Nie masz za co. Powinnam ci w sumie podziękować. Tyle lat po prostu go obserwowałam, a teraz w końcu mogę poznać go osobiście i spędzać z nim czas.- odetchnęłam na jej słowa. Wtedy wpadłam na genialny pomysł.
-Słuchajcie, może chciałybyście wpaść do nas do domu w weekend? To ostatni spokojny weekend przed konkursem, więc mamy zamiar dobrze się bawić. Będzie mój zespół i zespół Sasuke.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich.
-Zapraszasz nas do królestwa Uchiha?- zaśmiała się Ino.
-To też moje królestwo. Poza tym Sai jest częścią zespołu mojego kuzyna. To chyba nie będzie zbrodnia, że przyjdzie do nas ze swoją dziewczyną, prawda? Naruto też tam będzie. Trzeba łączyć przyjemne z pożytecznym, prawda?- zapytałam i wyszczerzyłam się do nich.
-A co z chorą Sakurą?- westchnęłam i po chwili ciszy powiedziałam dziewczynom,  że tak naprawdę Sakura nie jest chora, tylko stara się mnie unikać. Główny powód kłótni również zostawiłam dla siebie. Wyjaśniłam tylko, że nie zgadzałyśmy się pod pewnymi względami i to wywołało konflikt.
-Jej, to straszne. Mam nadzieję, że szybko się pogodzicie, bo mieszkanie w jednym domu zacznie być dla was uciążliwe.- zauważyła Hinata.
-Zaufaj mi, już jest.- wymamrotałam i z powrotem wsadziłam sobie słuchawki do uszu.

            Na każdej wolnej przerwie siadałam gdzieś w kącie i zakładałam słuchawki na uszy. Przed ostatnią przerwą poszłam do pustej sali, gdzie w spokoju mogłam słuchać i pisać.
-Ty serio lubisz doprowadzać mnie do szewskiej pasji, co?- drgnęłam, kiedy ktoś wyjął mi słuchawki z uszu. Szybko odwróciłam się za siebie.
-Gaara! Nie strasz mnie tak!- krzyknęłam kładąc rękę na klatce piersiowej.- Jakim cudem wiesz, gdzie mnie szukać?
-Obserwuję cię. Po prostu. Od rana jesteś nieobecna, a oprócz chwili w gabinecie Tsunade, nie raczyłaś mnie dzisiaj nawet spojrzeniem.- powiedział, a ja przewróciłam oczami na jego słowa.
-Myślałam, że lepiej omijać cię szerokim łukiem. Właśnie dzięki temu szkoła nadal o nas nie wie.- wzruszyłam ramionami.
-Owszem, ale ja również o coś cię prosiłem, prawda? Nie chcę, żebyś chodziła po szkole samopas. Masz tu dość dużego wroga.- powiedział, a ja opuściłam głowę. Miał rację. Już któryś raz z rzędu zignorowałam jego prośbę.
-Przepraszam. To przez to, że Itachi razem z zespołem nagrali już moją piosenkę na to głupie przedstawienie. Od rana tworzę do niej tekst.- pokazałam mu kartkę, na której miałam już kilka kilka linijek pierwszej zwrotki. Gaara zaciekawiony spojrzał na moje bazgroły. Wziął słuchawkę do ucha i puścił nagranie od początku.
-Zaśpiewaj te kilka linijek.- poprosił, a ja wzięłam kartkę w rękę i po krótkim intro, zaśpiewałam pierwsze słowa, aż do momentu, gdzie skończyłam pisać. Gaara uśmiechał się przez cały czas.- Zastanawiam się, czy to piosenka o mnie jako głównym bohaterze sztuki, czy o mnie jako twoim chłopaku?
-Wydaję mi się, że to trochę tego, trochę tego. Staram się odseparować to życie od tego, co będzie działo się tam na scenie.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Jeśli to jest tekst po odseparowaniu części uczuć, wolę nie wiedzieć, jak brzmiałby ten, w który wlałaś całą siebie.- zauważył, a ja zaśmiałam się.
-Na pewno byłoby w nim więcej lukrowania. Ustalmy, że to zostawię dla ciebie na specjalne okazje.- uśmiechnęłam się do niego.
-Jak ta wczoraj w aucie?- jego oczy błysnęły.
-Powiedzmy, że to jedna z wielu.
-Masz ochotę pojechać jutro po szkole do Ogrodów Cesarskich?- zapytał i złapał moją dłoń. Zaczął bawić się obrączką
-Ogrodów Cesarskich?
-Duży park w środku Tokio. O tej porze roku jest tam bardzo ładnie.
-Zaczynam czuć się źle w tym związku.- mruknęłam i poczułam jak Gaara się napina.
-Za często chcę się spotykać?
-Nie! Uważam, że i tak ostatnio widujemy się dość rzadko. Wszystko przez ten głupi konkurs muzyczny. Na szczęście turniej karate już dawno za nami... Chodzi mi o to, że to zawsze ty organizujesz spotkania. Zapraszasz mnie na spacery, na kolację. Robisz prezenty... Czuję, że ja nic nie wnoszę do tego związku.
-Dostałem od ciebie prezent.- wskazał na serduszko na swojej szyi.
-A ja od ciebie.- pokazałam obrączkę.- Chodzi mi o te randki jak kino, kolacje. Nawet głupie siedzenie w domu. Nigdy u mnie nie nocowałeś, ja robiłam to już kilka razy.
-Mi taka kolej rzeczy w ogóle nie przeszkadza. U ciebie w domu mieszkają twoi wścibscy kuzyni i bardzo opiekuńczy wujkowie. Uwierz, że sytuacja jak ta, kiedy Kankuro nas nakrył, byłaby chyba milion razy gorsza, gdyby to do twojego pokoju wszedł któryś z twoich wujków. Wtedy mogłabyś mnie zdrapywać ze ścian, podłogi i sufitu.- zaśmiałam się.
-Będziesz w ten weekend na posiadówce u chłopaków, prawda?- kiwnął głową.- Wujkowie wyjeżdżają w piątek na spotkania biznesowe i planują wrócić dopiero w środę. Myślisz, że pod ich nieobecność nocowanie u mnie, to zły pomysł?
-Jeżeli rzeczywiście wyjeżdżają, to ewentualnie mógłbym się nad tym zastanowić.- posłałam mu surowe spojrzenie.- Dobrze, zostanę u ciebie na noc.
-Nie oczekiwałam innej odpowiedzi.- wtedy w całej szkole rozległ się dzwonek na lekcje.- Chodź. Profesor Kurenai czeka.

            Do klasy weszliśmy jako jedni z ostatnich. Niewtajemniczeni w nasz związek posłali nam zaciekawione spojrzenia.
-Dziękuję za pomoc w komponowaniu piosenki.- powiedziałam głośno i uniosłam dłoń w formie pozdrowienia.
-Nie ma za co. Gdybyś kiedyś potrzebowała pomocy możesz na mnie liczyć.- pożegnał się w ten sam sposób i podszedł do swoich znajomych, a ja do swoich.
-To musi być upierdliwe tak się kryć.- powiedziała Ino.
-Poszłam za twoją radą i uważam, że w tym temacie nie mogłam dostać lepszej.- obdarzyłam ją ciepłym uśmiechem. Ino tak naprawdę sama kryła się ze swoim związkiem z Saiem, chcąc uniknąć publicznego linczu przez dziewczyny ze szkoły. Każda z nas wolała pozostać anonimowa.
-Saro, jak idzie pisanie piosenki do przedstawienia?- głos Kurenai przebił się spośród innych.
-Do końca tygodnia na pewno ją skończę, pani profesor.- Kurenai szeroko się do mnie uśmiechnęła.
-Cieszę się, słysząc to. W takim razie zaczynamy próby!

            Po zajęciach razem z Gaarą podeszliśmy do Kurenai w sprawie odrobienia naszej kary. Sala opustoszała, została jedynie nasza trójka.
-Pani profesor, czy pani dyrektor zgłosiła do pani informację w sprawie naszej kary?- zapytał Gaara.
-Dodatkowe godziny na kole teatralnym? Owszem, zgłosiła mi to. Tylko, że wy jako para w prawdziwym życiu nie musicie uczyć się udawania uczucia.- szybko spojrzeliśmy się na siebie z Gaarą.
-Czy dyrektor również o tym panią poinformowała?- zapytał Gaara, a ja zauważyłam, że jego wściekłość rośnie.
-Tsunade?! Dobre sobie. Dzieci, jestem nauczycielką sztuki. Widzę pewne rzeczy dużo lepiej niż reszta otoczenia. Podczas rozdzielania roli i waszych ćwiczeń pocałunku od razu zrozumiałam. Nawet najlepszy aktor nie będzie w stanie całować w taki sposób, w jaki Gaara pocałował wtedy ciebie. Poza tym widzę, że macie te same wisiorki tworzące całość, i podobne pierścionki na palcach.- poczułam, że moje policzki są czerwone jak pomidor.
-Jej, nasz związek jest chyba bardziej widoczny niż zdajemy sobie z tego sprawę.- powiedział Gaara.
-Nie sądzę. Po prostu ja umiem dostrzegać szczegóły. Sądząc po tym, jak bardzo twój chłopak jest uwielbiany, Saro, wcale nie dziwię się tej oziębłości z publicznym okazywaniu uczuć.
-O tym, też pani wie?!- Gaara przeczesał ręką włosy.
-Wbrew pozorom panie Sabaku, ściany zdecydowanie mają uszy. Imię twoje i Sasuke przewija się na korytarzach bardzo często. Ostatnio również pojawiły się plotki o Sarze. Bardzo nieprzychylne.- Kurenai zmierzyła mnie bystrym spojrzeniem.
-E... Tak. To prawda. Zapewne mam szkole kilku wrogów...
-Raczej jednego dużego o imieniu Ayo. Jak myślisz, dlaczego kazałam jej robić dekorację z resztą osób niezaangażowanych w przedstawienie? Właśnie dlatego, że nie lubię takiego zachowania. A co do waszej kary, możecie wrócić do domu. Powiedziałam, nie nauczę was już niczego. Liczę jedynie na wasze zaangażowanie. A, Saro! Mogłabyś pokazać mi tą piosenkę, którą masz?
-Tak, tylko, że to póki co sama melodia. Napisałam do niej raptem w linijki tekstu.
-To nic. Zaśpiewaj mi je proszę.- westchnęłam i usiadłam przy fortepianie. Zaczęłam grać intro, a potem zaśpiewałam ten kawałek tekstu, który udało mi się napisać. Wbrew własnej woli moje spojrzenie powędrowało do Gaary i nagle cały świat przestał istnieć. Słowa same wpadły mi do głowy i zaczęłam śpiewać od refrenu. Potem kolejne opuszczenie zwrotki i jedynie zagranie jedynie melodii. Gaara wpatrywał się we mnie bardzo intensywnie, kiedy słowa refrenu płynęły z moich ust.
            Kiedy skończyłam zdjęłam palce z klawiszy.
-Wow. Nie wiedziałam, że tak umiem.- zaśmiałam się i na kartce szybko zapisałam słowa refrenu, który stworzyłam pod wpływem chwili.
-Jakby to powiedział jakiś poeta, przemawiała za ciebie miłość. A teraz czas żebyście zebrali się do domu. Z tego co wiem, to wasza ostatnia lekcja dzisiaj. Do zobaczenia na następnych zajęciach.- powiedziała, a potem zostawiła nas w sali.
            Gaara podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował. Od intensywności jego gestu, aż zakręciło mi się w głowie.
-A to za co?- zapytałam, kiedy odzyskałam władzę nas swoim ciałem.
-Tak cię kocham.- powiedział i założył sobie moją torbę na ramię.

            Parking był pusty, jedynie samochody kilku nauczycieli jeszcze na nim stały. Silny wiatr podrywał śnieg z chodników i tworzył śnieżne wiry szybujące wysoko do nieba.
-Chyba zmienia się pogoda.- zauważyłam.
-Pewnie tak. Zrobiło się zdecydowanie zimniej niż kilka dni temu.
-Chodź. Odwiozę cię do domu.- powiedziałam i wyjęłam kluczyki z torby.

            Kiedy weszłam do domu przeżyłam niezły szok. Chłopcy z zespołu Sasuke głośno się przekrzykiwali i wymachiwali rękoma nad stołem.
-Już jesteś w domu? Sasuke mówił, że masz zostać po godzinach w ramach kary.
-Kurenai puściła nas do domu. Powiedziała, że i tak nie nauczymy się już niczego nowego do naszej sztuki. Itachi, co tu się u licha dzieje?- zapytałam wskazując podbródkiem na kłócących się chłopców.
-Z tego co wiem, poszło o piosenkę na konkurs. Nie chcę nic mówić, ale przydałoby się żebyśmy i mi poćwiczyli. To tylko dwa ostatnie tygodnie.
-Zrobimy to w weekend. Obiecuję.- mruknęłam i przetarłam twarz dłońmi.-Itachi, idę się położyć. Od kilku dni bardzo źle sypiam.- mruknęłam.
-Jasne. Do zobaczenia później.- poklepał mnie po głowie, a potem sam poszedł do swojego pokoju z puszką coli w ręce.

            Kiedy weszłam do swojego pokoju o mało nie padłam na zawał. Sakura siedziała na moim łóżku z mocno zaciśniętymi ustami. Przez chwilę nie za bardzo wiedziałam co mam powiedzieć.
-Jeżeli chcesz spisać lekcje to są w torbie i na biurku. Za chwilę dam ci zeszyty.- powiedziałam nie patrząc na nią. Zaczęłam ściągać z siebie mundurek i twardo ignorowałam obecność Sakury.
-Co ty masz na plecach?- zapytała, a ja zmarszczyłam brwi. Odwróciłam się plecami do lustra i zobaczyłam czerwone zadrapania od wcięcia w talii do samych pośladków. Przez chwilę próbowałam przypomnieć sobie skąd mam te zadrapania, a kiedy to sobie uświadomiłam, uśmiechnęłam się do siebie.
-Nawet tego wczoraj nie czułam.- powiedziałam sama do siebie i szybko sięgnęłam po koszulkę narzucając ją na ramiona.
-Nie byłaś wczoraj w szkole, ani nawet w Tokio.
-Byłam w Kamakurze. To kawałek za Tokio. Gaara mnie tam zabrał.- powiedziałam szybko, a potem sięgnęłam po dresy.
-Podobało ci się?- rozmowa z nią po tym wszystkim co usłyszałam była tak niezręczna, jak moja sytuacja w sypialni Gaary, kiedy Kankuro nas nakrył.
-Tak. Wyciszyłam się. Poza tym to ładne miejsce.- mruknęłam, zamykając szafę. Wtedy rozdzwonił się mój telefon. Sięgnęłam do torby, gdzie na ekranie wesoło migało mi zdjęcie Gaary.
-Dotarłaś cało?- zapytał rozbawionym tonem. Przewróciłam oczami.
-Jechałam z nieprzepisową prędkością dziecięcego rowerka. Zgniję w więzieniu, a o moim haniebnym czynie dranie będą pisać pieśni. Przyszły prokurator nie powinien zadawać się z kryminalistką.- Gaara zaśmiał się bardzo głośno, a ja na wyobrażenie jego uśmiechu poczułam ciepło w sercu.
-Cóż, kiedy już będę prokuratorem wsadzę cię za to na długie lata więzienia.- podchwyciłam dalszą rozmowę.
-Zamkniesz mnie w celi z dwoma przystojniakami, z którymi będę mogła się bawić w każdej chwili?
-Nie. Każę zamknąć cię w izolatce, i sam będę cię odwiedzał, kiedy najdzie mnie na to ochota. Mogłabyś się spodziewać moich wizyt średnio dwa lub trzy razy dziennie. Jako ktoś, kto wsadził cię do więzienia, muszę interesować się podopieczną.
-Tylko dwa albo trzy razy? Co z ciebie za kiepski prokurator, panie Sabaku?
-Nie kuś, bo za chwilę do ciebie przyjdę.- powiedział, a ja przygryzłam usta.
-W takim razie koniec flirtu. Coś się stało? Oprócz tego, że chciałeś się dowiedzieć czy nie rozbiłam się na jakiejś latarni ulicznej kawałek od ciebie?
-Powiadomić cię, że przyszedł do mnie mój zespół, więc jakbym nie odbierał nie zacznij świrować.
-Nie zacznę, ale dziękuję za informację. W takim razie miłej próby i do zobaczenia jutro w szkole.
-Sara!- krzyknął do słuchawki zanim się rozłączyłam.
-Tak?- nagła zmiana jego tonu spowodowała, że podkręciłam zmysły na najwyższy bieg.
-Życzę ci, żebyś w nocy śniła o nas w samochodzie. Tak jak wczoraj.- rozłączył się, a ja westchnęłam.
-Idiota...- mruknęłam, choć na twarzy miałam uśmiech od ucha do ucha.
-Jak widać wszystko między wami dobrze.- powiedziała Sakura, a ja mocno zacisnęłam usta.
-Owszem. Rozpieszczona księżniczka ze swoim pieskiem na smyczy przy nodze.- warknęłam. Podeszłam do biurka i sięgnęłam po gumkę do włosów.
-Przepraszam. Powiedziałam to pod wpływem chwili. Źle to zabrzmiało.- poczułam narastające zirytowanie.
-Nie, Sakura. Powiedziałaś dokładnie to, co chciałaś powiedzieć. Przelałaś swoje frustracje związane z Sasuke na mnie. Stałam się ofiarą twoich zachwianych emocji, a każde słowo, które powiedziałaś, powiedziałaś z rozwagą i doskonale wiedziałaś, co mówisz. Nie zwalaj tego na wpływ chwili, bo wiele razy ja też miałam zły dzień i nigdy w życiu nie przyszłoby mi nawet do głowy, żeby zachować się tak jak ty wtedy wobec mnie. Zwłaszcza, że obie miałyśmy pojebane życie. Ja muszę przemyśleć sobie to wszystko i zadecydować, co dalej. Nie licz na moje "nic się nie stało", bo stało. Prosiłabym cię, żebyś zostawiła mnie samą. Muszę napisać piosenkę do przedstawienia.- powiedziałam, a Sakura wpatrywała się we mnie w ciężkim szoku. Zaczęła wstawać z łóżka i iść w stronę drzwi.  Odetchnęłam głęboko i rzuciłam się za nią. Mocno ją do siebie przytuliłam.
-Ty zawsze wiesz, jak świetnie budować napięcie.
-Mówiłam poważnie. Przegięłaś. Jednak jesteś dla mnie najbliższą na tym świecie osobą i nie wyobrażam sobie wiecznie się na ciebie gniewać. Poza tym jeździmy razem do szkoły. Mogłoby nam być bardzo niezręcznie.
-Mówiłaś coś o piosence na przedstawienie. Chłopcy już ją poprawili?- kiwnęłam głową.- Daj mi posłuchać.
            Sakura leżała na moim materacu i machała nogami do rytmu piosenki. Kiedy zdjęła słuchawki z uszu, szeroko się do mnie uśmiechnęła.
-Super! Krenai na pewno będzie pod wrażeniem.
-Była. Dzisiaj zagrałam jej ten utwór na fortepianie. I zaśpiewałam te kilka nędznych linijek tekstu, które już miałam.
-Więc i mnie je zaśpiewaj.  Z tym podkładem.- rzuciła we mnie słuchawką, a ja westchnęłam. Wsadziłam słuchawkę do lewego ucha (ciekawostka- zatykając lewe ucho, prawe słyszy nasz głos w taki sposób, w jaki brzmi on naprawdę i jak odbierają go nasi rozmówcy), a potem zaśpiewałam w tych momentach, gdzie miałam już dopasowany tekst.- Ładnie. Widać, że pisałaś o prawdziwej miłości. Szczególnie refren. Słychać to w twoim głosie.
-Dziękuję. Jednak to dopiero początek piosenki, a ja już się zacinam...
-To zróbmy tak. Masz tu czystą kartkę. Załóż słuchawki na uszy i skup się na osobie Gaary, kiedy będziesz słuchała nagrania. Pisz to co czujesz, a potem we dwie postaramy się zrobić z tego piosenkę do przedstawienia.- kiwnęłam niepewnie głową i westchnęłam.

            Zrobiłam tak, jak powiedziała mi Sakura. Na samym początku melodia była tylko melodią. Jednak w miarę upływu czasu obraz w mojej głowie formował się z mojego chłopaka i wszystkie nasze wspólne chwile. Łącznie z tymi, kiedy jeszcze nie byliśmy razem. Wszystkie zwątpienia, uśmiechy, chwile radości i strachu. Ręka sunęła po papierze jakbym to nie ja trzymała ołówek. Kiedy w końcu skończyłam otworzyłam oczy i zdjęłam słuchawki.
-I jak?- zapytałam i podałam Sakurze zapisaną kartkę. Przeczytała, a potem uśmiechnęła się do mnie.
-Zdecydowanie najlepsza jak do tej pory.- uśmiechnęła się i oddała mi kartkę. Wypadłam z łóżka i zbiegłam na dół. Chłopcy nadal się ze sobą kłócili, ale już nie tak głośno.
-Sasuke! Chłopaki uciszcie się! Itachi!!! Chodź na dół!!!- krzyknęłam a sama zajęłam miejsce przy pianinie. Położyłam przed sobą tekst i zaczekałam, aż mój starszy kuzyn zwlecze się ze swojej sypialni. Przyszedł chwilę później.
-Co jest? Skąd ten raban?- zapytał, a ja wskazałam głową na gotowy tekst piosenki. Rozgrzałam palce i zaczęłam grać, łącząc muzykę ze śpiewem.
            Wciskając ostatnie klawisze w pokoju nagle zrobiło się bardzo, bardzo cicho. Dopiero po chwili Sasuke jako pierwszy przemówił.
-Cóż, trzeba przyznać, że na pewno Gaara odbierze ją osobiście, kiedy wykonasz ją na przedstawieniu.
-Kurenai powiedziała, że ci bardziej bystrzy i tak widzą to, co powinni. Ona sama zauważyła, że jesteśmy razem. Chcę po prostu wiedzieć, czy wam się podoba, czy nie?
-Jest świetna! To na pewno!- powiedział Naruto, a ja zaśmiałam się i zamknęłam klapę fortepianu.

-W takim razie jestem szczęśliwa. Teraz zostawiam was samych z waszym problemem.- powiedziałam i dosłownie podskakując wyszłam z pokoju ściskając w dłoni kartkę z piosenką. Pierwszą w życiu piosenką, którą napisałam tak szczerze, z tak czystego uczucia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8