Rozdział 47

Dni leciały niemiłosiernie szybko. Poznałam dziewczynę Rio. Była jego zupełnym przeciwieństwem, ale miała tak rozbrajający charakter, że szybko nawiązałyśmy wspólny język. Od tej pory spotykaliśmy się dość często.

            Zbliżały się święta. Ukazał się katalog z moją sesją zdjęciową, co przeszło głośnym echem po wszystkich magazynach. Znowu wzrosło zainteresowanie moją osobą, chociażby i dlatego, że paparazzi przyłapali mnie z kolegą ze szkoły podczas spaceru. Poznawałam go coraz lepiej, jednak utwierdzałam się w przekonaniu, że nie jest to absolutnie chłopak dla mnie. Gdybym miała określić to dość wulgarnie, chłopak nie miał jaj. Nie potrafił pyskować, kiedy ktoś go obrażał, kulił ogon pod siebie i uciekał. Podziękowałam mu za tą znajomość, a sama wróciłam do nauki i obowiązków w firmie. Często łapałam się na tym, że wracam myślami do przeszłości. Moje wspomnienia krążyły wokół tego, co robiłam zwykle z Gaarą, kiedy miałam czas wolny, a co robię teraz.

            Podczas przerwy świątecznej nudziłam się jak mops. Sakura i Hinata wyjechały do swoich rodzin do innych miast. Naruto nie miał ochoty na jakiekolwiek spotkania, Sasuke od ponad miesiąca się nie odzywał, co mnie cieszyło. Rio szykował się do pierwszych świąt ze swoją nową dziewczyną, podczas których miał poznać jej rodzinę. Temari czasami przelotnie wspominała o tym, że święta spędzą u niej razem ze swoim chłopakiem i Gaarą. Sama nie wiem czemu odczytywałam to jako zaproszenie na wspólną kolację wigilijną. Harumi planowała wyjechać z wujkiem do swojej rodziny w Yokohamie. Powiedziałam, że nie chcę jechać z nimi. Tak więc czekały mnie samotne święta. Być może to i dobrze. Dzięki temu nie będę czuć się źle widząc, że każdy kogoś ma, a ja jestem sama jak palec. Nawet Sakura od jakiegoś czasu spotykała się z kolegą Itachiego, czym bardzo nas zaskoczyła.

            Dzień przed wigilią wujek razem z Harumi urządzili małą kolację, abyśmy choć jeden dzień mogli spędzić wspólnie. Z samego rana pojechałam kupić im prezenty, a potem ładnie się wystroiłam i pojechałam do rezydencji. Kiedy usiedliśmy do kolacji poczułam miłą rodzinną atmosferę. Jedliśmy pyszne dania i śmialiśmy się do łez. Kiedy nadszedł czas na rozdawanie prezentów wujek ubrał na siebie czapkę mikołaja i każdej z nas rozdał paczki. Harumi dostała ode mnie kaszmirowy sweter w łososiowym kolorze, wujek z kolei spinki do mankietów. Poprzednie zgubił na jakimś wyjeździe biznesowym.
-Ten sweter jest piękny! Dziękuję!!!-kiedy ja rozpakowałam prezent również się ucieszyłam. Była to piękna biżuteria. Od razu ją założyłam. Wujek uśmiechnął się do Harumi.-W sumie to powiemy ci o czymś jeszcze.
-Co się stało? Zaraz wyciągniecie voucher na jakąś wycieczkę?
-Harumi jest w ciąży.-najpierw siedziałam w ciężkim szoku, ponieważ nie spodziewałam się, że wujek i ciocia w tak krótkim czasie będą starali się powiększyć rodzinę, jednak kiedy to minęło pisnęłam z radości.
-To cudownie!!!-rzuciłam się na Harumi i mocno ją uścisnęłam. To samo zrobiłam z wujkiem.
-To znaczy, to dopiero 7 tydzień. Takich rzeczy nie ogłasza się przed 12 tygodniem ze względu na zagrożenie ciąży. Jednak chcieliśmy żebyś wiedziała. Jak widzę bardzo się cieszysz, tak samo jak my.-była to jedna z nielicznych szczęśliwych wiadomości od bardzo długiego czasu.
-Mam nadzieję, że to będzie chłopiec.-powiedziałam.
-Dlaczego akurat chłopiec? Nie wolałabyś kuzynki?-zapytał wujek.
-Nie. Chłopiec. Chciałabym żeby w przyszłości wyrósł na tak cudownego mężczyznę jak jego ojciec, oraz żebym mogła mu powiedzieć jaki był jego wujek. Z resztą mały Iregiro nauczy się od kuzynki bycia łobuziakiem. To ci mogę obiecać.-Harumi i wujek zaśmiali się. W połowie przyszłego roku urodzi mi się kuzyn, lub kuzynka. Zdałam sobie sprawę z tego, że będę czekać na ten dzień z ogromną niecierpliwością.

            Wróciłam do domu w bardzo dobrym humorze. Wręcz tanecznym krokiem poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Przebrałam się w pidżamę, a potem poszłam do sypialni poczytać książkę w łóżku. Koło 22 zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pokazało się zdjęcie Temari. Odebrałam.
-Sara Iregiro, słucham.
-Masz bardzo wesoły głos, czyżbyś miała gościa?-zaczęłam się śmiać.
-Nie. Wróciłam jakiś czas temu od wujka i Harumi. Jutro wyjeżdżają do jej rodziców i w ten sposób chcieli się ze mną pożegnać. Miło spędziłam dzisiaj czas.
-To bardzo się cieszę. Powiedz mi, masz plany na jutro?-włączyła mi się czerwona lampka w głowie.
-Nie. Siedzę w domu.
-To bardzo dobrze się składa. Zapraszam cię na kolację. Poznasz mojego chłopaka, a Gaara nie ma nic przeciwko. Zaprosiłam również kilku jego kolegów z zespołu i kilka jego koleżanek po to, żebyś nie czuła się niezręcznie.
-Raczej taka ilość osób da wręcz odwrotny skutek. Temari, wiem, że bardzo chcesz, żebym zeszła się z Gaarą, ale czy nie uważasz, że...
-Nie o to mi chodzi! Traktuję cię jak siostrę i bardzo zależy mi na tym żebyś przyszła. Jeżeli będziesz czuć się niezręcznie, już ja to załatwię. Nie chcę również żebyś siedziała w taki dzień sama. Nie daj się prosić.-musiałam szybko przeanalizować jak bardzo opłaca mi się jutrzejsza wizyta w domu byłego chłopaka. Co prawda z Gaarą nie rozmawialiśmy, jednak Temari nadal była mi bliska i nie chciałam jej sprawiać przykrości.
-Możesz mi powiedzieć co lubi twój chłopak?-to pytanie musiało ją zaskoczyć.
-Interesuje się samochodami, kuchnią meksykańską i oczywiście dobrym alkoholem.-to ostatnie zdziwiło mnie, jednak był to dobry prezent. Kupić mu jakiś dobry trunek.
-Dobrze. W takim razie przyjdę. Do zobaczenia jutro, będę chwilę wcześniej. Pomogę ci zrobić potrawy.
-Naprawdę?! To cudownie!!! Cieszę się! Do zobaczenia.-kiedy tylko zakończyłam rozmowę westchnęłam. W zeszłym roku spędzałam święta z Gaarą jako para. Tym razem nasza obecność może być dla siebie bardzo, ale to bardzo krępująca.

            Wstałam około 8. Miałam ciężką noc, mało spałam. Ubrałam się w najzwyklejsze ubrania, a potem pojechałam do centrum handlowego. Sklepy pootwierane były do godziny 13. Musiałam się więc sprężać. Najpierw poszłam do sklepu z alkoholami. Poprosiłam sprzedawcę o jakiś dobry trunek na prezent. Bacznie mi się przyglądał.
-Nie masz jeszcze dwudziestu lat, prawda?-kiwnęłam głową.
-Wiem. Jednak idę na kolację gdzie będzie nowy chłopak mojej przyjaciółki, a wiem o nim tylko tyle, że lubi dobre trunki. Myślałam, żeby kupić mu jakiś.
-Sprzedam ci go pod warunkiem, że zostanie zapakowany przez nas na miejscu.
-Nie ma problemu. Chciałabym kupić mu dwie butelki różnych, wysokiej jakości alkoholi. Mógłby mi pan coś polecić?-sprzedawca udał się ze mną na zaplecze. Miał tam całą ścianę zapełnioną różnymi butelkami.
-To są wina, sake, whisky i inne. Co byś chciała?
-Nie wiem. Pan jest mężczyzną. Myślałam, że zna się pan na tym lepiej. Ja nie piję alkoholu.
-Tak więc może polecam panience szkocką whiskey Glenfiddich. Nie wolno jej profanować colą ani niczym innym. Pić z samym lodem. Za to, co do osłody życia (...).

            Kiedy w końcu wyszłam ze sklepu z alkoholami łeb miałam jak hangar. W życiu nie nasłuchałam się tyle o sposobie wytwarzania go ani o niczym innym. Poprosiłam mężczyznę, aby odłożył mi moje zakupy na bok, a sama musiałam iść jeszcze do kilku sklepów. Postanowiłam kupić Temari coś z dobrych kosmetyków. Weszłam do kilku drogerii. Tam wybrałam coś odpowiedniego i poprosiłam o zapakowanie tego w eleganckie opakowanie. Zapłaciłam, a potem zaczęłam rozglądać się za czymś dla Gaary. Było to dziwne, to fakt. Jednak impreza odbywała się u niego w domu, tak więc jemu również należało kupić prezent. Nogi same poniosły mnie do sklepu muzycznego.

            Kiedy sprzedawca mnie zobaczył dłużej zatrzymał na mnie wzrok. Podeszłam do niego.
-Dzień dobry. Jakiś czas temu miał pan u siebie w sklepie zestaw unikatowych kostek do gry.
-Masz na myśli te z nazwami różnych zespołów i autografami na nich?-kiwnęłam głową. Facet poszedł na zaplecze i przyniósł mi całe pudełko tych kostek. Kazał wybrać kilka. Wzięłam te z ulubionymi zespołami Gaary. Później poszłam do jeszcze jednego sklepu. Z tego co pamiętałam lubił czytać kryminały. Często o jednym wspominał jednak nigdy nie miał czasu go kupić.

            Po zakupach wróciłam do domu, przygotowałam sobie jakieś ładne ubrania, spakowałam je do torby, a potem pojechałam od razu do Temari. Dochodziła 14, kolacja zaplanowana była na 17. Doszłam do wniosku, że 3 godziny powinny nam starczyć.

            Pod blokiem opuściła mnie pewność siebie. Wyciągnęłam z auta wszystkie pakunki, a potem weszłam kodem na górę. Głośno westchnęłam. Otworzył mi chłopak Temari.
-Mycha! Jakaś dziewczyna do ciebie!!!
-To pewnie Sara! Wpuść ją!-chłopak przepuścił mnie w drzwiach. Dziewczyna przywitała mnie w progu kuchni.-Cześć! Przepraszam za to zamieszanie, ale mamy mały problem. Gaara stara się uratować moją katasrtofę.
-Mówiłem, twojemu chłopakowi co ma kupić, a to, że twój facet kupił gorczyce, a nie ziele angielskie to nie nasza wina!-miałam ochotę wybuchnąć śmiechem.
-Całe mięso tym doprawiłaś?-zapytałam.
-Co? Nie, no co ty! Dobrze wiesz, że Gaara w kuchni dyktuje warunki jednak kiedy zobaczył, że mięso zamarynowałam gorczycą wkurzył się. Opierniczył mojego faceta, a sam zaczął naprawiać skutki tego, co ja zrobiłam. Byłam tak zaaferowana, że w sumie przyprawiłam tym tylko wołowinę.-zajrzałam do kuchni. Było tam potwornie duszno, jednak widok Gaary w białej dopasowanej bokserce sprawił, że w ogóle nie mogłam oddychać. Oblałam się rumieńcem. Z kolei on poczuł chyba, że ktoś mu się przygląda, ponieważ odwrócił wzrok z moją stronę.
-Cześć.-rzucił krótko.
-Cześć.-to były nasze pierwsze słowa od czasu tej nieszczęsnej rozmowy u mnie w mieszkaniu.
-Na co się patrzysz. Jeżeli chcesz być użyteczna, to umyj ręce i zacznij obierać warzywa. Muszę zrobić napar, bo to mięso nie będzie nadawało się do niczego.-kiwnęłam tylko głową. Szybko zdjęłam z siebie sweter, pod którym miałam koszulkę, a potem stanęłam przy blacie obok Gaary i zaczęłam obierać przygotowane przez niego wcześniej warzywa.

            Po około dwóch godzinach ostatnie pieczenie poszły do piekarnika. Mięso przyprawione gorczycą również udało się nam uratować.
-Dobrze, to tyle. Powinniście iść się przebrać. Ja już jestem gotowa. Saro, przepraszam za małe niedogodności, ale w mojej sypialni znajduje się pełno prezentów. Z kolei mojemu bratu nie powinno przeszkadzać to, jeżeli przebierzesz się u niego w pokoju.
-Nie będzie. Ja idę pod prysznic.-Gaara zniknął, po chwili usłyszałam trzask drzwi i szum wody. Poszłam do niego i zaczęłam wypakowywać swoje przygotowane wcześniej ubrania. Upięłam włosy w luźnego koka, zrobiłam lekki makijaż. Rozebrałam się do bielizny. Wsunęłam na nogi samonośne pończochy, ubrałam na siebie koszulę, a potem zaczęłam naciągać na tyłek spódniczkę. Jednak wpadłam w panikę, kiedy zauważyłam, że na pośladku mam jakąś jasną plamę.
-Cholera!-powiedziałam pod nosem. Zdjęłam ją, a potem poszłam do kuchni zmoczyć kawałek szmaty żeby móc to wytrzeć. Kiedy wróciłam do pokoju Gaara stał na środku w samym ręczniku. Szybko zlustrowałam go wzrokiem. Wyglądał jeszcze lepiej niż przed naszym rozstaniem. Zarumieniłam się.
-Jeszcze się nie wyszykowałaś?-zapytał. Był niemiły. Odwróciłam wzrok.
-Muszę wyczyścić sobie spódnicę.-dopiero teraz Gaara zawiesił na mnie wzrok. Nadal miałam na sobie koszulę i pończochy. Słyszałam, że głośniej wciągnął powietrze do płuc. Usiadłam na jego łóżku plecami do niego. Kątem oka dostrzegłam, że jego ręcznik ląduje obok mnie. Po chwili usłyszałam jak otwiera swoją szufladę z bielizną, a później szafkę, w której trzymał spodnie. Kiedy tylko nałożył je na tyłek, zaczął paradować przy mnie do połowy rozebrany. Miałam problemy ze skupieniem się. Co gorsza plama ze spódniczki nie chciała zejść. Przyjrzałam się swoim czarnym rurkom, w których przyjechałam. Na całe szczęście były czyste. Postawiłam na łóżku jedną nogę i sprawnie zwinęłam z niej pończochę. To samo zrobiłam z drugą nogą. Gaara stał i przyglądał mi się w milczeniu. Poczułam, że robi mi się gorąco.
-Ile razy kochaliśmy się w mojej sypialni?-zabrakło mi powietrza i zalała mnie fala gorąca. Odetchnęłam bardzo głęboko.
-Bardzo wiele. Nie liczyłam.-powiedziałam zgodnie z prawdą. Mimowolnie przyjrzałam się łóżku. Po plecach przeszły mnie ciarki, kiedy przed oczami przeleciały mi wszystkie nasze stosunki w nim odbyte.
-Obudziłem w tobie wspomnienia, czyż nie?-zirytowałam się.
-Po co? Nie masz lepszych rzeczy do roboty? -Gaara usiadł obok mnie na łóżku. Zaschło mi w gardle. Wyglądał za dobrze. Starałam się odwrócić wzrok. Kiedy to zrobiłam Gaara złapał mnie i pociągnął na swoje biodra. Zrobiło mi się gorąco, kiedy przez materiał spodni poczułam jego przyrodzenie.
-Tak to wyglądało? Jak teraz?-próbowałam wstać, jednak on mocno trzymał mnie za biodra. Jego oczy miały kolor ciemnego błękitu.
-Po co chcesz to wiedzieć?-syknęłam na niego. Przyjście tutaj było kiepskim pomysłem. Zaczęłam zastanawiać się również dlaczego Temari nie przyszła sprawdzić, co się z nami dzieje. Gaara przesunął dłonie na moje pośladki i zaczął je masować. Po moim ciele przebiegł przyjemny prąd.-Gaara.
-Chcę wiedzieć, ponieważ zastanawiam się, czy to ja cię wszystkiego uczyłem, czy miałaś kogoś wcześniej, lub później.-zagotowało się we mnie. Jego ręce powędrowały z powrotem na moje biodra. Nachyliłam się nad jego klatką piersiową.
-A jak myślisz?-powiedziałam zadziornie.
-Myślę, że takiej zadziorności mogłem nauczyć cię tylko ja.-rozbawiła mnie jego odpowiedź. Znowu chciałam wstać, jednak on mi nie pozwalał.
-Puść mnie.-syknęłam. Jego głupawy uśmieszek dał mi jasno do zrozumienia, że mogę o tym co najwyżej pomarzyć. Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Zaczęłam poruszać się w przód i w tył po jego miejscach intymnych. Wypuścił powietrze z płuc ze świstem. Jego ręce mocniej zacisnęły się na moich biodrach.-Puść mnie lub zaraz będziesz musiał przebierać spodnie.
-Tak?-wycedził przez zaciśnięte zęby. Gra między nami coraz bardziej mi się podobała, z drugiej jednak strony wiedziałam, że muszę ją zakończyć. Próbowałam wstać, jednak za każdym razem dłonie Gaary zaciskały się na moich biodrach w żelaznym uścisku. Żeby go zdenerwować przyśpieszyłam swoje ruchy. Spojrzałam w jego oczy. Zdecydowanie pociemniały. Zagryzłam dolną wargę. Oparłam dłonie na jego klatce piersiowej. Jego serce waliło jak szalone. Mój puls tak samo jak oddech również przyśpieszył.
-Puść mnie. Nie żartowałam z tymi spodniami.-z boku musiało to wyglądać jak szybki seks w ubraniu. Ja miałam na sobie koszulę i bieliznę, Gaara był rozebrany od pasa w górę.
-Nie ma mowy!-jednym szybkim ruchem przekręcił mnie tak, że był na górze. Zabrakło mi powietrza, kiedy nasze spojrzenia się spotkały. Tak, zdecydowanie nie powinnam była przychodzić do niego. Lub nie powinnam była przebierać się w jego sypialni. Teraz popadłam w duże tarapaty. Jego oczy były niemal granatowe z dzikim błyskiem.
-Gaara.-szepnęłam. Było mi strasznie gorąco. Chciałam wyjść z tego pokoju, ponieważ napięcie jakie we mnie narastało należało do jednego z najbardziej irytujących uczuć, jakie kiedykolwiek czułam.-I co teraz? Zaraz przyjdą goście.
-Mam w nosie gości. Drzwi są zamknięte, a ty zdana na moją łaskę.-w takim stanie nigdy go nie widziałam. Jego ręce zawędrowały pod moją bluzkę rozpalając mnie tym samym do czerwoności. Musiałam unikać jego pocałunków, wtedy byłabym na przegranej pozycji. Przygniatał mnie swoim ciężarem, był napalony. Jego serce waliło jak głupie, moje z resztą też.-Zdajesz sobie sprawę, że szybko stąd nie wyjdziemy?
-Radzę ci to zrobić. Temari zaraz przyjdzie sprawdzić dlaczego tak długo nas nie ma.-powiedziałam bardzo pewna siebie.
-Niech próbuje. Widzisz, nawet jeśli ja nie pamiętam, reaguję na ciebie zapewne tak samo, jak kiedyś. Ty też reagujesz na mnie.-miał rację. Dlatego wiedziałam, że jestem niemal na przegranej pozycji. Przygniótł mnie do materaca i sam zaczął odpinać spodnie. Oddychałam bardzo płytko. Tak, jak się spodziewałam próbował mnie pocałować. Odwróciłam głowę na bok, a on prychnął śmiechem.-Myślisz zapewne, że jeżeli będziesz starała się unikać moich pocałunków, to będziesz bezpieczna tak?
-Jak na kogoś kto ma zaniki pamięci świetnie znasz moje słabości.-powiedziałam zirytowana. Jego szeroki uśmiech jeszcze to uczucie pogłębił. Gaara złapał moje obie dłonie i położył mi je za głową. Przystawił swoje czoło do mojego i spoglądał w moje oczy bez słowa. Brakowało mi powietrza z tego wszystkiego, na dodatek moje ciało dobitnie domagało się jego pieszczot.
-Pragniesz mnie, prawda?-widział to w moich oczach. Zagryzłam dolną wargę. Jego usta powędrowały na moją szyję, odgięłam głowę do tyłu. Teraz nie chciałam już tego przerywać. Jego dłoń powędrowała między moje uda. Zaczął sprawnie mnie pieścić. Cicho pojękiwałam. Moje podniecenie było tak duże, że zaczynało być nieprzyjemne. Cieszyłam się jednak na myśl, że za chwilę będę się z nim kochać i to uczucie ze mnie zejdzie. Jednak nie doczekałam się tego. Gaara z uśmiechem na ustach pocałował mnie bardzo namiętnie, a potem wstał i zaczął doprowadzać się do porządku. Ja z kolei leżałam na łóżku niemal się skręcając.-Tyle powinno ci póki co wystarczyć.
-Żartujesz?-miałam wysoki ton. Gaara usiadł obok mnie na łóżku. Świetnie się bawił. Najprawdopodobniej była to zemsta za pocieranie o jego biodra.
-Nie, nie żartuję. Trzeba ci jednak przyznać, że działasz na mnie bardzo silnie. Gwarantuję ci, że będziesz chciała więcej. Ja sam chcę. Ale oglądanie cię w stanie silnego podniecenia jest bardzo ciekawym doświadczeniem. Dochodzi 17. Zaraz przyjdą goście. Radzę ci się ogarnąć, żeby nie wyglądało to podejrzanie.-moja złość wyszła poza wszelkie ramy. Gaara ubrał na siebie czarną koszulę, poprawił włosy, a potem wyszedł z pokoju. Ja również się ogarnęłam. Jednak kiedy spojrzałam w lustro dostrzegłam coś, czego bardzo mi brakowało. Moje oczy całe błyszczały, policzki były pięknie zarumienione. Zrobiłam sobie mocniejszy makijaż żeby ukryć ten fakt.

            Kiedy wyszłam na korytarz pierwsi goście już przyszli. Kiedy zobaczyłam Shinę, która rzuca się Gaarze na szyję całe podniecenie ze mnie zeszło. Ona z kolei kiedy zobaczyła mnie wściekła się.
-Co ty tu robisz?-zapytała jadowicie.
-Z tego co się orientuję Temari mnie zaprosiła. To w końcu moja przyjaciółka. Nie wiem z kolei co ty tu robisz? Ale nie wnikam. Przypomnę ci, sypialnia Gaary jest tam. Nie zniszcz tylko moich ubrań, które walają się po jego pokoju.
-Co?!-para dosłownie szła jej uszami. Twarz Gaary z kolei wyrażała rozbawienie.
-To co słyszałaś.-ucięłam. Shina spojrzała się na Gaarę, a potem na mnie.
-Mam prawo. Przecież nie jesteś moją dziewczyną, prawda?-słowa Gaary musiały ją zaboleć. Jednak ja się tym nie przejmowałam. Powinnam była jej podziękować za to, że dzięki niej czułam się normalnie po tym, co zaszło w sypialni.

            Do kolacji usiedliśmy wszyscy razem. Było nas około 10 osób, w tym jakiś bardzo bliski przyjaciel Temari, który widocznie musiał zainteresować się moją osobą, ponieważ wdał się ze mną w bardzo interesującą rozmowę. Dzięki niemu cały wieczór byłam w stanie olewać Gaarę, do którego kleiła się Shina. Jego ten fakt z kolei bardzo denerwował. Kiedy przyszło do rozdawania prezentów wszyscy byli podekscytowani. Prezenty rozdawał Gaara razem ze swoim pomocnikiem, czyli chłopakiem Temari. Kiedy ja odbierałam od niego prezent, nie chciał puścić mojej paczki.
-Jak widać musiałam być niegrzeczna, skoro mikołaj nie chce dać mi mojej paczki.-powiedziałam zaczepnie. Goście się zaśmiali.
-Mikołaju, dlaczego nie chcesz dać Sarze prezentu?-zapytała Temari.
-Bo mikołaj ma ochotę na buziaka, wtedy da Sarze paczkę.-po gościach przeszło uuu. We mnie się zagotowało. Nachyliłam się nad Gaarą, złapałam go za oba policzki i przelotnie musnęłam jego usta.-Grzeczna dziewczynka.
-Jak zawsze.-zmrużyłam oczy. Wróciłam na swoje miejsce i czekałam, aż wszystkie paczki zostaną do końca rozdane. Kiedy tak się stało, każdy zaczął oglądać swoje prezenty. Chłopak Temari był zachwycony tak dobrymi trunkami, Temari niemal od razu wypsikała się perfumą, którą jej kupiłam oraz zaniosła kosmetyki do łazienki. Jedynie Gaara zamilkł kiedy zobaczył kostki do gry ze swoimi ulubionymi zespołami, oraz książkę, którą mu kupiłam. Dodałam od siebie jeszcze jego ulubioną wodę po goleniu, którą sama uwielbiałam. Wstał bez słowa i poszedł do swojego pokoju po gitarę.
-Chcesz nam coś zagrać?-zapytała zdziwiona Temari.
-Tak. Skomponowałem tę melodię pewnie jakoś dawno temu. Niestety nie mogę znaleźć do niej słów. Nie pamiętam też dlaczego ją napisałem, ale domyślam się dla kogo.-spojrzał się na mnie. Usiadł na podłokietniku kanapy, kilka razy uderzył w struny, naciągnął dwie z nich, a potem wziął jedną ze swoich nowych kostek i zaczął grać. https://www.youtube.com/watch?v=7kFPp2_Nzn0
            Rozpoznałam te melodię niemal od razu! Gaara już kiedyś ją dla mnie grał. W oczach zapiekły mnie łzy. Moje serce zaczęło bić bardzo szybko. Shina poczerwieniała ze złości. Widziała, że Gaara grając niemal co chwilę spoglądał na mnie. Wiedziała też, że skomponował to nagranie dla mnie. Poczułam, że na nowo zakochuję się w Gaarze. Jeszcze mocnej niż ostatnio. Miałam ochotę krzyczeć na całe gardło. Modliłam się żeby do końca jego gry nie uronić ani jednej łzy. Jakimś cudem udało mi się to zrobić. Wszyscy zaczęli bić brawo. Ja również.

            Około 22 zaczęliśmy pić drinki. Po 3 z kolei mój humor zaczął się poprawiać. Zrobiłam się bardziej odważna. Pomogłam poznosić Temari naczynia oraz je pozmywać. Kiedy robiłam któryś z kolei kurs zauważyłam Gaarę, który wchodzi do swojej sypialni. Nie minęła chwila, kiedy weszła za nim Shina. Poczułam wściekłość. Nabuzowana weszłam do kuchni. Temari zauważyła, że coś jest ze mną nie tak.
-Coś się stało?
-Shina właśnie poszła zadowalać twojego brata.-Temari zaśmiała się pod nosem.
-Czekaj. 3...2...1...-usłyszałam na korytarzu krzyk Shiny, a potem głośne trzaśnięcie drzwi wejściowych.-No właśnie. Na to miałaś czekać. Gaara jakiś czas temu dał jej jasno do zrozumienia, że nie ma u niego szans. Tak w ogóle oglądałaś swój prezent ode mnie?
-Nie. Zbyt zaaferowałam się tym buziakiem dla świętego mikołaja, a potem grą na gitarze... Gaara napisał to dla mnie. Pamiętam, że zagrał mi ją po naszej małej sprzeczce, kiedy Akihito zaśpiewał kawałek, który o mnie napisał. Pojechaliśmy wtedy do szkoły na salę muzyczną.
-Dobrze, że to pamiętasz. Skończmy to zmywać i chodźmy do gości. Czas się trochę zabawić.-kiwnęłam jej głową.
            Około 1 goście zaczęli się zmywać. Byłam lekko podpita, jednak czułam się znakomicie. Przyjaciel Temari nadal zajmował mój czas dość miłą rozmową. Gaara z kolei poszedł do swojego pokoju. Nie chciał zapewne na to patrzeć. Wygłupiałam się i śmiałam najgłośniej jak potrafiłam. Dopiero koło 3 skojarzyłam, że dobrze byłoby wrócić do domu.
-Możesz zostać tutaj. Powiem Gaarze żeby zwolnił ci swoje łózko. Jedną noc może spać na kanapie. I tak nie możesz prowadzić po takiej ilości alkoholu, jaką wypiłaś.
-Temari, przestań. Nie będę wyganiać Gaary z jego pokoju.-jednak Temari była głucha na moje sprzeciwy. Poszła do sypialni swojego brata, wyszła stamtąd dosłownie po chwili bardzo zadowolona z siebie. Poszła odprowadzić ostatnich gości do drzwi, a potem zaczęła znosić szklanki i butelki do kuchni. Kiedy skończyłyśmy to myć, Gaara leżał już na kanapie w salonie, przykryty kołdrą. Zlustrował mnie wzrokiem. Zrobiło mi się gorąco. Poszłam do jego sypialni i zaczęłam się rozbierać.

            Przewracałam się z boku na bok i nie mogłam zasnąć. Na dodatek strasznie chciało mi się siusiu. Wstałam i poszłam do łazienki. Zauważyłam, że w salonie gra telewizor. Uznałam, że dobrym pretekstem będzie to, że chce mi się pić. Niby zaspana przeszłam obojętnie przez korytarz, co zwróciło uwagę Gaary.
-Grzeczne dzieci śpią o tej porze.-uśmiechnęłam się na ta uwagę.
-To dlatego ani ty, ani ja nie śpimy.-podeszłam do stolika, przy którym stała woda. Wyciągnęłam sobie szklankę z barku i nalałam do pełna. Gaara usiadł i zaczął lustrować mnie wzrokiem. Miałam na sobie pidżamę, którą dostałam od Temari. Składały się na nią koronkowa bluzeczka na ramiączkach i koronkowe bokserki. Usiadłam obok niego i zaczęłam powoli pić. Od razu poczułam się lepiej.
-Czyżby cię suszyło?
-Jest mi tak gorąco.-powiedziałam zgodnie z prawdą. W ich mieszkaniu zawsze było bardzo ciepło.
-Czyżby to moja obecność?-milczałam. Gaara przysunął się do mnie, od czego dostałam gęsiej skórki.-Widzę, że komplet, który ci wybrałem leży idealnie.
-Jak to ty?
-Poszedłem z Temari na zakupy. Nie wiedziała co ci kupić. Wybranie tego zajęło mi nie więcej niż 5 minut. Widziałem cię już nago więc mogłem ocenić jaki masz rozmiar biustu i ubrań.-na tę uwagę zrobiło mi się okropnie gorąco. Chciałam wstać, jednak Gaara położył się i pociągnął mnie na siebie. Nie protestowałam. Usiadłam na nim okrakiem, ponieważ było mi zdecydowanie wygodniej. Jego oczy błyszczały. Jednak telewizor strasznie mnie rozpraszał. Sięgnęłam po pilota i wyłączyłam go.-Wstydzisz się rozbierać przy świetle?
-Chcesz się przekonać to chodź do twojej sypialni.-szeroko się do mnie uśmiechnął. Podsunął się do pozycji siedzącej, złapał mnie za pośladki, a potem pocałował. Zabrakło mi tchu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że alkohol również robił swoje. Jednak kilka godzin wcześniej sama chciałam nie wypijając nawet łyka jakiegokolwiek trunku. Oplotłam go nogami w biodrach. Wstał, a potem zaczął kierować się do swojego pokoju.
            Gaara oparł mnie o zamknięte drzwi, a potem ściągnął ze mnie koszulkę. Jego ręce równie sprawnie poradziły sobie z majtkami... Tak, zdecydowanie powinnam teraz siedzieć w domu i spać. Dzięki temu nie doszłoby do tego. Z drugiej jednak strony gdybym sama tego nie chciała, Gaara nadal leżałby na kanapie w salonie. Podeszłam do okna i zasłoniłam rolety, a potem zapaliłam lampkę nocną obok łóżka.
-Pytałeś czy wstydzę się rozbierać przy świetle. Nie mam czego.-podeszłam do niego bardzo pewnym krokiem. Przejechałam dłonią po jego torsie i brzuchu. Gaara przysunął mnie do siebie, a potem pociągnął na łóżko. Położyłam się na nim i namiętnie całowałam. Zaczęłam zsuwać z niego spodnie, w których spał. Kiedy w końcu byliśmy całkiem nadzy mogłam przejść do konkretów. Alkohol bardzo przesunął moje granice wstydu, a co za tym szło, pozwalałam sobie wtedy na zdecydowanie więcej. Zaczęłam całować go po szyi i zjeżdżałam coraz niżej. Gaarze bardzo się to podobało. Pocałowałam go w jego męskość, a potem zaczęłam bardzo intensywnie ją pieścić. Ustami, językiem i dłonią. Jęknął, a potem wplótł rękę w moje włosy. Skoro i tak wiedziałam jak się to skończy, postanowiłam nie mieć żadnych zahamowań. Nie były mi potrzebne. Gaara głośno wzdychał, lub z różną intensywnością ciągnął mnie za pukle. W końcu zatrzymał moje pieszczoty.
-Chwila moment. Nie chcę za szybko kończyć zabawy.-jego oczy całe się świeciły. Uwielbiałam ten niegrzeczny błysk, który teraz w nich był. Gaara położył się na mnie zaczął pieścić moje piersi, co bardzo mi się podobało. Delikatnie je ściskał i masował. Potem pocałował rowek między nimi i zaczął zjeżdżać pocałunkami między moje uda. Normalnie teraz bym protestowała, jednak chciałam oddać się chwili. Jego pieszczoty były nieziemskie. Na zamianę czułam jego palce i język. Musiałam nałożyć sobie poduszkę na głowę, nie byłam w stanie tłumić jęków. Znowu zaczęło nachodzić mnie to niemiłe napięcie z podniecenia.
-Wystarczy.-ledwo wyjęczałam. Gaara przysunął swoje biodra do moich a potem wszedł we mnie tak, że aż zabrakło mi tchu. Zaczął wykonywać dość szybkie ruchy w moim wnętrzu, ja z kolei znowu zaczęłam jęczeć. W końcu obróciłam go tak, że leżał pode mną.
-Źle ci było?-zapytał. Ledwo oddychał.
-Nie lubię bezczynnie leżeć.-na jego ustach pojawił się uśmiech. Zaczęłam go ujeżdżać. Musiałam wyrzucić z siebie całą frustrację i złość. Seks na zgodę jakoś zawsze działał, nawet jeśli teraz sytuacja była trochę inna. Żeby było mi wygodniej złapałam zagłówek jego łóżka. Dzięki temu moje ruchy były bardziej płynne. Gaara z kolei chwycił moje biodra i zaczął dyktować tempo. Dopasowałam się do niego. Zawsze podobało mi się to, że wiedział czego sam chce i potrafił mi to pokazać. Jednak kiedy zatrzymał moje ruchy nie podobało mi się to ani trochę. Z powrotem położył się na mnie i pocałował mnie bardzo namiętnie.
-Czy zanim straciłem pamięć kochaliśmy się na pieska.-wybuchłam śmiechem. Nie przypominałam sobie sytuacji, w której podczas kochania się, tyle razy rozmawialiśmy ze sobą. Kiedy w końcu się uspokoiłam mogłam mu odpowiedzieć.
-Przepraszam. A propos twojego pytania, to nie.-na jego ustach pojawił się łobuzerski uśmiech. Nachylił się nad moją twarz i pocałował mnie w usta a potem wyszeptał mi do ucha.
-A chciałabyś?-robiło mi się gorąco.
-Z tobą zawsze.-Gaara ustawił mnie w odpowiedniej pozycji. Przyznam, że na początku czułam się dość dziwnie, jednak później, kiedy siła bodźców okazała się niesamowicie przyjemna zapomniałam o tamtym uczuciu. Właśnie za tego typu rzeczy uwielbiałam Gaarę. Nie robił nic na siłę, tylko pokazywał o co chodzi, a jeżeli mi to nie odpowiadało, nie nalegał.      Zaciskałam dłonie na prześcieradle, wstrzymywałam oddech. Dosłownie na sam koniec przewróciłam Gaarę na plecy i usiadłam mu na biodrach tyłem do niego. Moje ruchy były szybkie. Czułam, że zaraz odlecę. Jego ręce znalazły się na moich udach, zaczął wbijać mi w nie palce. Z jego ust wydobył się niski długi dźwięk. Ja po kilku ruchach więcej krzyknęłam. Miałam w nosie, że słyszą nas sąsiedzi i biedna Temari za ścianą. Opadłam zmęczona na Gaarę.
-Powiem ci, że jesteś świetna i znasz się na tym.-poczułam rozbawienie.
-Sam mnie tego uczyłeś.-skwitowałam. Poczułam się dość dziwnie.
-Chyba mogę być z siebie dumny.-Gaara mocno mnie do siebie przytulił. Brakowało mi tego. Przez chwilę leżeliśmy w ciszy.-Saro, powiedz mi dlaczego pomimo tego, że powiedziałaś mi, że nic ode mnie nie chcesz dochodzi między nami do takich sytuacji?
-Chyba dlatego, że sami je prowokujemy. Gdyby nie to nie byłoby tak.-powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Dlaczego nie chcesz być ze mną?-zmroziło mnie. Nie spodziewałam się, że Gaara o coś takiego zapyta.
-Wydaje mi się, że boję się tego. Raz mnie opuściłeś. Co będzie, jeżeli odzyskasz pamięć?
-Co masz na myśli?
-Zostawiłeś mnie, bo ktoś ci kazał. Co będzie jeżeli znowu powtórzy się taka sytuacja? Nie mam nerwów ze stali i drugi raz tego nie zniosę. Póki co spotykajmy się ze sobą bez zobowiązań.-powiedziałam. Gaara głośno wciągnął powietrze do płuc. Wstał i zaczął ubierać na siebie byle jakie ubrania.-Co robisz?
-Muszę ochłonąć. Jak widać wcześniej również musiałaś mi nie ufać, skoro teraz mówisz takie rzeczy.-szybko owinęłam się prześcieradłem i starałam się go powstrzymać.
-Zaczekaj. Proszę cię nie rób tego. Tak, mieliśmy problem z zazdrością. Uzasadniony z resztą. Powiem ci wszystko. Wszystko co chcesz wiedzieć, tylko proszę cię, nie działaj impulsywnie.-Gaara zatrzymał się w pół kroku.


-Wszystko? Od początku do końca naszego związku.-kiwnęłam głową. Jeżeli opowiedzenie mu wszystkiego mogło w jakiś cudowny sposób połatać dziury w jego pamięci, byłam gotowa siedzieć nawet do rana i opowiadać mu to ze szczegółami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8