Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 13
W
sobotę z samego rana zeszłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać sobie śniadanie.
Dojadając drugą z kolei kanapkę do pomieszczenia wszedł Sasuke. Ubrany jedynie
w bokserki ziewał i przeciągał się.
-Dobry...-
mruknął i złapał za mój kubek z kawą. Zajął miejsce na przeciwko mnie.
-Widzę,
że miałeś wyczerpującą noc. Sakura nie wróciła do pokoju.- powiedziałam, a
Sasuke szeroko się uśmiechnął.
-No
cóż, nie chciałem za szybko wypuszczać jej z objęć.
-Pamiętaj
co ci powiedziałam. Wykastruję cię jeśli przez ciebie będzie płakać.
-Raczej
nie mam zamiaru teraz się nią bawić. Jest ciekawa.
-Czyżby
ci się spodobała? Pomimo tego, że pochodzi z takiej rodziny jak moja?- zadałam
to pytanie akurat w momencie, kiedy pił moją kawę. Odchrząknął i odstawił kubek
na blat.
-Już....
Nie jestem taki jak wtedy. Kiedy powiedziałaś mi jak źle cię traktowali
obiecałem sobie, że więcej nie będę cię dręczył. Nie liczę na to, że kiedyś mi
wybaczysz.
-Jeżeli
będziesz dobrze traktował Sakurę, jestem w stanie puścić to w niepamięć.
-Gaara
wiedział na kogo poczekać.
-Co
to ma znaczyć?- zmarszczyłam brwi.
-Po
prostu mi zaufaj. Wiem, co mówię.- uśmiechnął się.
-Dzisiaj
do niego idę. Mam nadzieję, że to nie będzie to problem?
-Nie
dla mnie. Itachi też raczej nie będzie miał z tym problemu. A rodzice
wyjeżdżają no służbowe spotkanie. Nikt nawet nie zauważy, że cię nie ma.
Sasuke miał rację. Zaraz po
pożegnaniu wujka i cioci, Itachi poszedł do swojej sypialni, a chwilę później
wyszedł na miasto. Sakura pognała do sypialni Sasuke, a ja wyszykowałam się,
spakowałam szczoteczkę do zębów, kilka kosmetyków, ubrania na zmianę i poszłam
do Gaary.
Drzwi otworzyła mi ładna kobieta na
oko niewiele starsza ode mnie. Średniego wzrostu, kobiecej budowy. Miała pyzatą
buzię i duże okrągłe szare oczy.
-Słucham?
Jeśli jesteś akwizytorką to przykro mi, ale nie jesteśmy zainteresowani.
-Tak
właściwie to...- zaczęłam, ale nie udało mi się dokończyć. Silny chwyt na
nadgarstku sprawił, że w jednej chwili zesztywniałam. Nawet nie wiedziałam
kiedy wykonałam pół obrót, a potem poczułam mocny nacisk na wargi. Pocałunek
smakował solą.
-Przyszłaś
wcześniej! Dobrze, że miałem przeczucie, żeby już wracać. -oczy Gaary
błyszczały wesoło.
Był ubrany w strój do biegania.
Niebieska koszulka była mokra przy kołnierzu i plecach. Chwilę zajęło mi
zrozumienie, że ubranie do niego przylega. Widziałam kaloryfer na brzuchu,
rozbudowany tors i szerokie ramiona. Mój puls momentalnie przyśpieszył, a
podbrzusze zaczęło ciągnąć.
-A
kim ona jest?- dziewczyna, która otworzyła mi drzwi spoglądała na nas z ponurą
miną.
-To,
Chio, jest moja dziewczyna. Ma na imię Sara. Jest kuzynką Sasuke Uchiha.
-Twój
wujek nic nie mówił o tym, że masz dziewczynę.
-Bo
dopiero dzisiaj oficjalnie ją pozna. Chodź. Wujek czeka w salonie.- powiedział
i pociągnął mnie w stronę drzwi wejściowych.
Kiedy ostatnio byłam u Gaary jedyną
rzeczą, która mnie interesowała było to, aby jak najszybciej wyjaśnić tą dziwną
sytuację z Martinem. Dzisiaj przyjrzałam się wnętrzu domu i zdałam sobie sprawę
z tego, jak bardzo rodzina Gaary musi być bogata. Poczułam się trochę
niezręcznie.
-Tu
jest kuchnia, tu siłownia, zaraz obok jest pokój gier, salon jest na samym
końcu. Na pierwszym piętrze znajduje się pokój wujka, Kankuro i Temari. Całe
poddasze jest moje. Oprócz tego są tu jeszcze trzy łazienki...
-Byłoby
prościej gdybyś dał mi mapę. Po co wam aż taki duży dom?
-Myślę,
że rodzice planowali mieć więcej dzieci niż tylko nasza trójka. Oprócz trzech
pokoi, w których urzęduje moja rodzina są jeszcze cztery inne pokoje w tym dwa
z nich są gościnne. Reszta od lat stoi pusta. Jesteśmy.
Salon był przestronny. Dużo większy
niż w moim domu. Miał jasne ściany, a podłoga wyłożona była ciemnymi kaflami,
błyszczącymi w słońcu. Meble wykonano z ciężkiego ciemnego drewna. Na
najbardziej oddalonej od wejścia ścianie znajdował się kominek przy którym
ustawiono dwa duże fotele obite w skóry. Wnętrze było bardzo eleganckie.
-Wujku,
to właśnie Sara, moja dziewczyna.- powiedział, a potem lekko popchnął mnie w
stronę mężczyzny.
-Pamiętam
cię. To ty przyszłaś do nas kilka dni temu. Szukałaś Gaary. Czemu wtedy nie
powiedziałaś kim jesteś?
-Jeszcze
wtedy nie byłam jego dziewczyną. Jesteśmy razem dopiero od tygodnia. Może
trochę więcej.
-Cóż,
mam nadzieję, że mój siostrzeniec za szybko cię do siebie nie zniechęci.
Wieczorem podamy kolację. Gaara idź się umyj. Niegrzecznie byłoby jeść przy stole
w takim stanie.
-Tak
wujku, już idę. Chodź Saro. Zejdziemy na kolację razem.- powiedział i złapał
mnie za rękę ciągnąc w stronę wyjścia na korytarz.
Kiedy weszliśmy do pokoju zostałam
niemal natychmiast przygnieciona do ściany. Gaara złapał moją twarz w swoje
dłonie, a potem namiętnie pocałował. Jęknęłam i oplotłam dłońmi jego szyje.
Czułam błądzące po moim ciele ręce, a kiedy przesunęły się na pośladki mocno
mną szarpnął. Oplotłam go nogami w biodrach kontynuując namiętne pocałunki.
-To
była zapowiedź dzisiejszego wieczoru.- powiedział bardzo zachrypniętym głosem
powoli opuszczając mnie na ziemię.
-Liczę
na to.- wydukałam. Ledwo trzymałam się na nogach.
-Świetnie.
W takim razie idę się umyć.
Gaara wyszedł spod prysznica
dosłownie chwilę później. Był ubrany jedynie w bokserki, a jego ciało nadal
zdobiły krople wody na ramionach i torsie. Ja z kolei siedziałam na łóżku i
bawiłam się telefonem. Gaara kleknął na materacu, a potem pocałował mnie.
-Co
robisz?- zapytał.
-Flirtuję
z Bradem Pittem. Nic ciekawego. Zwykły portal plotkarski. Ubierz się i idziemy
na dół. Twój wujek pewnie czeka już z kolacją.
Zeszliśmy na parter trzymając się za
ręce i śmiejąc do łez. Gaara przepuścił mnie w drzwiach, a kiedy podeszłam do
stołu odsunął a potem przysunął krzesło.
-Dziękuję.-
uśmiechnęłam się, a kiedy zajął miejsce obok mnie zaczęłam się w niego
wpatrywać czując walące w piersi serce. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś
takiego.
Zjedliśmy w spokoju, a potem
przeszliśmy na część do odpoczynku. Fotele okazały się na tyle duże, że
spokojnie mieściły dwie osoby. Gaara wziął mnie na kolana i mocno przytulił.
-A
więc uczyłaś się w USA, tak? Musiałaś bardzo tęsknić za domem.- zapytał wujek
Gaary.
-Na
początku było mi ciężko, ale kiedy poznałam Sakurę mniej odczuwałam brak rodziny.-
uśmiechnęłam się.
-Twoi
rodzice nie mieli nic przeciwko temu, żebyś wyjechała na tak długo?- zapytała
dziewczyna wujka Gaary.
-Adoptowali
mnie rodzice mojego kuzyna. Formalnie to oni są moimi rodzicami.
-Twoi
nie żyją?- dociekała.
-Nie
wiem co się z nimi stało. Zostałam im odebrana przez sąd kiedy miałam niewiele
ponad pięć lat. Od tej pory nie widziałam ich na oczy, ani nie utrzymywałam z
nimi kontaktu.
-Och,
czyżby nie byli w stanie się tobą zająć?- zapytała marszcząc brwi.
-Można
tak powiedzieć.- mruknęłam w odpowiedzi. Nie miałam ochoty rozmawiać na ten
temat akurat dzisiaj.
-Więc
co takiego się stało? Opieka społeczna, maltretowanie....
-Chio,
już wystarczy. To nie jest coś, o czym chciałbym dzisiaj rozmawiać. Chcecie
może wina? Ja bardzo chętnie bym się napił.
-Gaara
i ta dziewczyna nie mają skończonych dwudziestu lat. Nie mogą jeszcze pić.-
Chio zaczynała mnie coraz bardziej denerwować.
-Ja
dziękuję.- powiedział Gaara.
-A
ja nie piję alkoholu. Więc również dziękuję.
-Wujku,
my już pójdziemy do pokoju. Chcemy obejrzeć film. Gdybyś czegoś potrzebował
przyjdź do mnie.
Kiedy Gaara otworzył drzwi sypialni,
westchnęłam. Bez słowa usiadłam na łóżku i zaczęłam wpatrywać się w wyłączony
telewizor na ścianie.
-Przepraszam
za nią. Mówiłem ci, że nie jest zbyt bystra...
-W
porządku. Nie masz za co przepraszać. Nie poczułam się urażona. Dobrze wiem w
jakiej rodzinie żyłam, kiedy byłam dzieckiem. Po prostu nie chciałam o tym
rozmawiać. Atmosfera była zbyt wesoła, a ja nie chciałam jej psuć.
-Przestań.
Nic byś nie zepsuła. Może w końcu ta idiotka zaczęłaby myśleć zanim by coś
powiedziała.- lekko się do mnie uśmiechnął, a potem podłączył kabel do
komputera.
Zaczęłam się śmiać, kiedy zobaczyłam
co jest na ekranie.
-Król
lew? Oryginalnie!
-Chciałem
cię rozbawić. Miałem w planach puścić coś innego.
-Możesz
zostawić to. Jak mam być szczera nigdy nie oglądałam tej bajki.
-Oglądałem
ją kiedy byłem mały. Chętnie zobaczę ją jeszcze raz.- puścił film, a potem
przyszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
Kiedy leciał fragment ze śmiercią
Mufasy wyłam jak dziecko, a Gaara śmiał się ze mnie. Wbijałam mu palce w żebra
żeby tylko przestał, ale nie zamierzał. W końcu zlitował się nade mną i mocno
mnie do siebie przytulił.
-No
już dzieciaczku, już. Widzisz, Simba ucieka do dżungli. Za chwilę spotka
prawdziwych przyjaciół.
-Jesteś
okropny!- szturchnęłam go stopą, a on w odwecie zaczął mnie łaskotać. Położył
się na mnie i nadal znęcał łaskotkami. Chwilę później nagle łaskotki zamieniły
się w bardzo namiętne pocałunki.
Leżeliśmy na łóżku całując się i
powoli nakręcając na więcej, kiedy nagle przerwało nam pukanie do drzwi. Gaara
zszedł ze mnie i poszedł otworzyć.
-Gaara,
chodź na chwilę na dół. Masz gościa.
Kiedy Gaara nie wracał przez dość
długi okres czasu postanowiłam zejść na dół. Już na schodach słyszałam kobiecy
głos, który wydał mi się znajomy. Nie mogłam jednak skojarzyć skąd go znam.
-Ayo,
powiedziałem nie. Nie przychodź do mnie więcej, bo nie masz po co. To, co było
między nami dawno temu się skończyło.- moje serce zabiło szybciej na jego
słowa.
-Moglibyśmy
porozmawiać o tym w twojej sypialni? Nie chcę rozmawiać na tak trudne tematy w
korytarzu. Poza tym mogłabym ci przy okazji zrobić masaż pleców i czegoś
jeszcze.- poczułam przypływ złości.
-Ayo,
idź do domu. Nie masz tu czego szukać. Przestań mnie wreszcie męczyć.-
słyszałam narastające poirytowanie w jego głosie.
-Było
nam ze sobą dobrze. Nie rozumiem czemu jesteś tak uparty. Kochaliśmy się.
-Co
najwyżej cię lubiłem. Nigdy nie kochałem. Nie dodawaj sobie czegoś, czego nie było.
Na prawdę powinnaś już iść.
-Nie.
Chcę z tobą porozmawiać. Chcę być z tobą. Nie widzę co do tego przeszkód.
-Ale
ja owszem. Spotykam się teraz z kimś i pierwszy raz jestem w związku tak
szczęśliwy.
-Z
kim?- poczułam jak miękną mi nogi.
-Ma
na imię moje szczęście. Ayo, idź już. Jestem teraz zajęty.
-Ona
tu jest, prawda? W twojej sypialni, do której mnie nigdy nie chciałeś
zaprosić...
-Ayo,
idź już. Nie mamy o czym rozmawiać.- warknął.
-Dobrze,
jak chcesz. Pamiętaj, że mnie nie można się tak łatwo pozbyć, Gaara.
Słyszałam kroki Gaary na korytarzu.
Dostrzegł mnie, kiedy wszedł na około piąty stopień.
-Wszystko
słyszałaś?- kiwnęłam głową, a Gaara westchnął.-Mam tak co jakiś czas od czasu,
kiedy z nią zerwałem.
-Zastanawia
mnie to, co powiedziała. Serio nigdy żadna dziewczyna nie spała u ciebie w
pokoju?
-Nie.
Ty byłaś pierwszą dziewczyną, która się w nim pojawiła. Wcześniej byli w nim
tylko moi koledzy.
-Może
ty serio jesteś biseksualny, tylko nie chcesz się przyznać?- zapytałam, a jemu
oczy zaświeciły się niebezpiecznie.
W kilku skokach pokonał całą długość
schodów, a potem bezceremonialnie przerzucił mnie sobie przez ramię i poszedł
do sypialni.
Zamknął drzwi z trzaskiem, zamykając
je na klucz. Rzucił mnie na łóżko i klęknął nade mną.
-Twierdzisz,
że jestem bi, tak?
-Jestem
tego pewna na sto procent.
-W
takim razie muszę ci udowodnić jak bardzo się mylisz.- nachylił się i namiętnie
mnie pocałował.
W dosłownie kilku ruchach zdjął ze
mnie ubranie i zaczął podziwiać czerwoną bieliznę z koronki, którą ubrałam
specjalnie na tą okazję.
-Bardzo
mi się podoba.- mruknął zadowolony, a potem przejechał palcem po moich ustach
wywołując we mnie dreszcz rozkoszy. Spoglądając mi w oczy zaczął przesuwać
palce na mój podbródek, szyje i ramiona. Zaczął powoli zsuwać mi ramiączka od
stanika, drażniąc skórę szorstkimi opuszkami palców. Mój oddech w kilka chwil
stał się płytki i gorący.
Pocałował mnie i przysunął do
siebie. W tym czasie zaczął rozpinać mi haftki stanika. Kiedy uwolnił moje
piersi natychmiast chwycił je w swoje dłonie i zaczął uciskać nie przerywając
pocałunku. Zaczęłam cicho mruczeć mu w usta z podniecenia.
Chwyciłam jego koszulkę i mocno
szarpnęłam zdejmując ją z niego. Dotknęłam umięśnionego torsu i brzucha, a po
chwili zaczęłam całować go po tych miejscach. Czułam drżenie jego ciała, co
jeszcze bardziej mnie nakręcało. Złapałam za zapięcie od paska i drżącymi
dłońmi rozpięłam go.
Gaara położył się na mnie łapiąc za
koronkowe majtki i powoli je ze mnie zsuwając. Specjalnie musnął palcem
łechtaczkę robiąc to. Jęknęłam zaskoczona.
-Dzisiaj
musimy być bardzo cicho. Mój wujek śpi za ścianą.- uśmiechnął się z dzikim
błyskiem w oczach.
-Zabiję
cię, jeśli jeszcze raz tak zrobisz!- warknęłam na niego, a on parsknął pod
nosem.
-Ale,
że jak? Tak?- zapytał i ponownie dotknął mojego najczulszego punktu. Znowu
jęknęłam.
-Gaara!
-No
co? Leż spokojnie.- mruknął schylając się do pocałunku.
Ledwo dotknął moich ust, a potem
bardzo szybko zjechał wargami na moją szyje, dekolt, a potem brzuch. Składał
pojedyncze pocałunki na skórze, a kiedy znalazł się na wysokości podbrzusza
rozchylił mi nogi.
Wygięłam się w łuk od tej
niespodziewanej pieszczoty, a moja ręka powędrowała w jego włosy. Starałam się
wstrzymywać od jęków i krzyków, ale było to niemal niewykonalne. Na dodatek
kiedy dołączył palce z moich ust wydobyło się głośne och. Mocno zacisnęłam
palce na kołdrze i zaczęłam wstrzymywać oddech.
Spełnienie przyszło szybko, było
intensywne. Tak intensywne, że całe moje ciało zesztywniało na kilka chwil, a z
ust wydobył się stłumiony okrzyk. Opadłam bezwładnie na kołdrę, a potem
zaczęłam wyrównywać oddech.
-To
jeszcze nie koniec.- powiedział, a potem sięgnął do szafki stojącej przy łóżku.
-Zastanawiające.
Nie zapraszałeś tu dziewczyn, a gumki trzymasz przy łóżku.- uśmiechnęłam się leniwie.
-Później
ci o tym powiem.- odwzajemnił uśmiech, a ja poczułam ochotę na więcej zabawy.
Kiedy Gaara wrócił na swoje poprzednie miejsce ja przejęłam inicjatywę.
Musnęłam wargami jego usta, a potem
zaczęłam przesuwać się coraz niżej.
-Co
robisz?- wychrypiał podnieconym głosem.
-Bawię
się.- odpowiedziałam, a potem zaczęłam pieścić Gaare ustami. Zaczął chrapliwie
oddychać, a potem mocniej wypchnął biodra w górę. Słyszałam jego przyspieszony
oddech, a kiedy mocnym ruchem pociągnął mnie za włosy wiedziałam, że jest na
skraju wytrzymałości.
Gaara sięgnął po prezerwatywę, a
potem w kilku ruchach ją założył. Nie czekając na żaden jego ruch szybko
usiadłam mu na biodrach i wsunęłam w siebie. Jęknęłam, kiedy nasze ciała się ze
sobą połączyły.
Zaczęłam rytmicznie poruszać
biodrami czując jednocześnie zbliżające się kolejne szczytowanie. Zaczęłam
trząść się na całym ciele, a potem na chwilę zamarłam. Kiedy wróciła mi
świadomość znowu zaczęłam poruszać biodrami.
Kiedy Gaara osiągnął spełnienie
podrapał mi uda na niemal całej długości. Opadłam zmęczona na jego klatkę
piersiową i wtuliłam się w nią.
-Ty
to wiesz jak przepraszać.- mruknęłam zadowolona spoglądając na niego.
-Drobnostka.
Ty z kolei umiesz bardzo ładnie te przeprosiny przyjmować.- powiedział i
odgarnął mi z czoła niesforny kosmyk. Zarumieniony, z błyszczącymi oczami był
jeszcze bardziej przystojny niż zwykle.
-Cała
przyjemność po mojej stronie. Więc teraz chciałabym wiedzieć o co chodzi z tymi
prezerwatywami w szufladzie?
-Cóż.
Nie zapraszałem tu nigdy nikogo oprócz kumpli. Jednak czasami kiedy wiedziałem
po co spotykam się z panną, łatwiej trzymać je w szufladzie niż schowane w
jakimś innym miejscu. Z resztą wydaje mi się, że mój wujek czasem podkrada mi
kilka sztuk.- zaczęłam się śmiać, a potem ziewnęłam.
-Która
godzina?- zapytałam, a potem odszukałam wzrokiem budzik na szafeczce nocnej.
Pokazywał chwilę po północy.
-Jesteś
śpiąca?
-Trochę.
Obudziłam się dzisiaj dosyć wcześnie.- mruknęłam. Gaara mocno objął mnie
ramieniem.
-Ja
też jestem śpiący. Za bardzo mnie wymęczyłaś.- zaśmiałam się cicho, a potem
wtuliłam twarz w jego tors.
Nigdy wcześniej nie czułam się przy
kimś tak bezpiecznie. Zasypiałam, wsłuchując się w miarowe uderzenia serca
Gaary, który już po chwili zaczął równomiernie oddychać.
Rano obudziłam się rozluźniona i w
dobrym humorze. Z uśmiechem na ustach przejechałam ręką po miejscu gdzie
spodziewałam się zastać Gaare. Usiadłam, kiedy nie wyczułam jego obecności.
-Gaara?-
mruknęłam zaspanym głosem i rozejrzałam się po pokoju. Byłam w nim sama.
Zaczęłam zbierać ubrania z podłogi i narzucać je na siebie.
Poszłam do łazienki i spojrzałam w
lustro. Miałam zarumienione policzki i podpuchnięte oczy, które błyszczały
radością. Odkręciłam kran i złożyłam dłonie w miseczkę. Zimna woda zapiekła
mnie w rozgrzaną skórę. Przemyłam twarz i zaczęłam szukać ręcznika. Natrafiłam
na coś twardego i ciepłego.
-Miałem
nadzieję, że uda mi się zdążyć zanim wstaniesz, ale jednak się przeliczyłem.-
usłyszałam rozbawiony głos Gaary, a potem jego dłonie na mojej talii. Mocno
mnie do siebie przyciągnął jednocześnie całując w szyje.
-Zaplanowałeś
coś, że aż tak bardzo się rozczarowałeś?- zaśmiałam się i odwróciłam w jego
stronę. Miał rozczochrane włosy, błyszczące oczy i leniwy uśmiech.
-Śniadanie
do łóżka.- mruknął, powoli przesuwając dłonie na mój krzyż.
-Śniadanie
może poczekać.- pocałowałam go, ciągnąc jednocześnie w stronę blatu przy
zlewie. Przycisnął mnie do niego biodrami. Czułam jak szybko się podniecał.
-W
takich okolicznościach zdecydowanie może poczekać.
Chwilę po namiętnym stosunku w
łazience szybko wzięliśmy wspólny prysznic, a potem poszliśmy na śniadanie.
Herbata była już zimna, ale w żaden sposób mi to nie przeszkadzało. Gaara co
chwila spoglądał na mnie uśmiechając się, a ja nie pozostawałam dłużna. Pierwszy
raz czułam się tak normalnie.
Kiedy wróciłam do domu było chwilę
po czwartej. Itachi siedział z zespołem w salonie.
-Cześć
wam!- powiedziałam uradowana i zajęłam wolne miejsce obok mojego kuzyna
szturchając go jednocześnie ramieniem.
-Proszę,
proszę. Cała w skowronkach. Razisz szczęściem po oczach.- uśmiechnął się do
mnie, a ja wyszczerzyłam się tak, że można było policzyć wszystkie moje
zęby.
-Coś
się stało, że zrobiłeś naradę?- zapytałam.
-Zastanawiamy
się, co z konkursem. To już za dwa i pół miesiąca, a my nadal nie mamy demo.
Ostatnią próbę jego nagrania co rusz niweczył Martin.
-Cóż,
możemy zrobić to nawet teraz. Nie mam żadnych planów na później tak więc jestem
do dyspozycji.- wzruszyłam ramionami. Przez związek z Gaarą rzeczywiście
zaniedbałam zespół.
Chłopcy wyszli od nas dopiero koło
dwudziestej drugiej. Gardło bolało mnie od ciągłych powtórzeń wysokich tonów,
ale starałam się ignorować ten fakt. Położyłam się spać z szerokim uśmiechem na
ustach.
Na poniedziałkowej lekcji zajęć
artystycznych Kurenai zadziwiła nas najnowszym pomysłem. Siedzieliśmy w kółku z
przygotowanymi scenariuszami w ręku.
-Zbliża
się koniec roku szkolnego klas trzecich. W styczniu czekają was egzaminy
końcowe, a w marcu oficjalne zakończenie roku szkolnego. Z tej okazji
chciałabym wystawić przedstawienie pożegnalne. Udział wezmą uczniowie obecni na
tej sali.
-No
dobrze. Nie rozumiem tu czegoś. Na pewno główną rolę dostanę ja. Nie widzę
nikogo innego.- powiedziała Ayo, a później przybiła piątkę ze swoimi
koleżankami.
-Zadziwię
cię. Do głównej roli wybrałam już Sarę. Pod koniec przedstawienia główna
bohaterka śpiewa. Nie wyobrażam sobie do tego nikogo innego.- zakrztusiłam się
słysząc słowa nauczycielki.
-Zawsze
ja grałam główne role!!!- krzyknęła Ayo i zerwała się na równe nogi.
-Owszem.
Dlatego, że nie miałam nikogo innego na twoje miejsce. Sara gra główną rolę i
to nie podlega dyskusji. Do głównej roli męskiej preferowałam Sasuke. Jednak
Sasuke, ty i Sara jesteście kuzynostwem, a w scenariuszu znajduje się kilka
scen z pocałunkiem. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale zamiast ciebie
wzięłam Gaare.
-Nie
mam żadnych sprzeciwów pani profesor. Gaara na pewno lepiej wczuje się w rolę
niż ja. Moglibyśmy odegrać te sceny pocałunku, obawiam się jednak, że w pewnym
momencie zaczęlibyśmy się po prostu śmiać.
-Gaara,
Sara czy macie coś przeciwko?- Kurenai zwróciła się do mnie i do mojego
chłopaka. Razem z Gaarą wymieniliśmy się szybkimi spojrzeniami.
-Jak
dużo jest tych scen pocałunku?- zapytałam. Przerzucałam kartki w scenariuszu,
ale nigdzie nie mogłam znaleźć tych konkretnych fragmentów.
-Trzy.
Historia jest o dziewczynie z małego miasta, która przyjeżdża do wielkiej
metropolii zostaje okradziona. Pomaga jej nieznajomy, który za pomoc prosi
jedynie o pocałunek. Główna bohaterka nie wie jeszcze, że będzie to dopiero
początek ich znajomości.
-Jakie
to cukierkowo amerykańskie.- mruknęłam zażenowana.
-Mówiłaś
coś?- zapytała Kurenai, a ja szybko przecząco kiwnęłam głową.
-Mam
wrażenie, że będzie lepiej jeśli główna bohaterka nie pocałuje tego
nieznajomego. Dzięki temu akcja będzie trzymać w lekkim napięciu. Czy oni się
jeszcze kiedyś spotkają i tak dalej. Nie można wszystkiego zdradzać na samym
początku. Lepiej nie robić z tego drugiego High School Musical.- mruknęłam i
zaczęłam wiercić się na krześle.
-A
ty Gaara, co myślisz?- zwróciła się do Gaary.
-Lepiej
niech pani profesor zapyta reszty. My już dostaliśmy angaż.- wzruszył
ramionami.
-Ja
uważam, że będzie lepiej jeśli w ogóle się nie pocałują. Nigdy.- warknęła Ayo,
a ja uśmiechnęłam się do niej szeroko.
-Cóż,
powiem szczerze, że ja również zastanawiałam się czy nie będziecie się
krępować. To w końcu tylko sztuka, ale jednak...
-Może
razem z Sarą powinniśmy przećwiczyć te pocałunki? Jeśli okaże się, że kiepsko
nam idzie powinna pani wybrać do tej roli kogoś innego.
-To
świetny pomysł. Więc tak. Ciebie i Sarę zapraszam na środek, a cała reszta
niech się przygląda.- wstałam z miejsca i podeszłam do wskazanego przez panią
profesor kawałka sceny. Gaara podszedł do mnie leniwym krokiem z szerokim
uśmiechem na ustach.- Pocałunek ma być spokojny, delikatny. Ma być obietnicą...
Zanim pani profesor skończyła Gaara
złapał moją twarz w swoje dłonie. Jego usta dosłownie musnęły moje wargi.
Pogłębił pocałunek, nadal robiąc to bardzo delikatnie. Poczułam drżenie kolan.
-Świetnie
wam poszło. Dobrze. Drugi pocałunek jest... rozpaczą, błaganiem, spotkaniem,
które może okazać się ostatnim...
Znów zrobił to zanim pani profesor
skończyła. Jego pocałunek był przesycony taką tęsknotą i strachem, że pod powiekami
poczułam piekące łzy. Pocałunek był prośbą.
-Ostatni
pocałunek ma być pragnieniem, namiętnością, obietnicą tego, że już nigdy jej
nie opuścisz. Po prostu pocałunek kogoś, kogo się kocha.
Gaara nie zastanawiał się. Położył
mi dłoń na policzku i musnął go kciukiem. Wtuliłam twarz w jego dłoń i
spojrzałam się w jego oczy. Pocałował mnie nieśpiesznie. Najpierw musnął usta,
potem przyłączył do tego język. Nawet się nie spostrzegłam, kiedy kręciłam się
w pocałunek tak bardzo, że oplotłam Gaarze szyje rękoma.
-Ej,
gołąbki. Zapominacie chyba, że jesteście w szkole!- gdzieś zza mgły dobiegł do
mnie głos mojego kuzyna. To Gaara przerwał pocałunek, a ja poczułam, że
czerwienie się po same czubki uszu. Naprawdę zapomniałam, że jestem w szkole.
-Cóż,
chyba dobrze dobrałam was do ról. Udało wam się wypaść bardzo przekonywająco.
Nie mam chyba więcej pytań. Teraz tak. Sakura, chciałabym żebyś zagrała
najlepszą przyjaciółkę Sary. Phoebe.
-To
nie będzie problem. Przyjaźnię się z nią w prawdziwym życiu.- Sakura przybiła
ze mną piątkę.
-Hinata
ty wcielisz się z postać Zoey. Miałam jednak problem kogo dobrać ci do pary.
Wiem, że jesteś dość nieśmiała.
-Może
Naruto? Jest tak pozytywny, że na pewno Hinata otworzy się przy nim.-
zaproponowałam bez myślenia. Dopiero po chwili zauważyłam, że Hinata jest
bardziej czerwona niż była chwilę temu.
-Tak!
To świetny pomysł! Mam nadzieję, że Naruto nie przeszkadza ten pomysł.
-Ani
trochę. Cieszę się, że będę mógł pomóc Hinacie.
-Pani
profesor. Co to za piosenka, którą będą miała śpiewać?- zapytałam odwracając
scenariusz na ostatnią stronę.
-Właśnie.
Chciałabym, żebyś napisała ją sama.- zamurowało mnie. Nagle poczułam na sobie
spojrzenia wszystkich obecnych w klasie osób.
-Napisać?
Ale... O czym?
-Chciałabym,
żebyś napisała piosenkę. O miłości.
-Czeka
mnie bardzo pracowity semestr.- mruknęłam i zaczęłam wpatrywać się w scenariusz
o chwytliwym tytule Love me. Pani Kurenai nie była jednak aż
tak kreatywna jak wcześniej myślałam.
To opowiadanie jest niesamowite...
OdpowiedzUsuń