Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 29

            Przez pierwsze trzy dni naszego pobytu na Okinawie, gośćmi byli głównie mieszkańcy wioski i okolicznych miejscowości. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ludzie, których widziałam na oczy po raz pierwszy zdążyli już dowiedzieć się o mnie wszystkich informacjach, jakie podałam rodzinie Gaary podczas pierwszego dnia przyjazdu, oraz dopowiedzieli sobie i potworzyli naprawdę barwne historie o tym, jak to mój wujek zaplanował zapewne małżeństwo moje i Gaary wiele lat przed tym, jak sami się poznaliśmy. Później słyszałam również historie o tym, że jestem niepełnoletnia i to przez to musieliśmy wstrzymać się ze ślubem aż do sierpnia.
-Nie, nie! Mam już osiemnaście lat. To nieporozumienie.- powiedziałam zakłopotana, kiedy miła starsza pani ciągle próbowała mnie pocieszać.
-Pani Hideaki, pozwoli pani, że porwę na chwilę moją przyszłą wnuczkę do kuchni.- babcia Gaary pojawiła się nie wiadomo skąd i złapała mnie za ramiona z siłą, której nie powstydziłaby się niejedna dużo młodsza osoba.
            W dosłownie kilka chwil znalazłam się w cichej i pustej kuchni.
-Przepraszam cię za to wszystko, Saro. Wszyscy są tak podekscytowani ślubem mojego wnuka, że kiedy tylko dowiedzieli się o waszym przyjeździe, od razu zapowiedzieli się z wizytą.- babcia Gaary zaczęła szukać czegoś po szafkach.
-Nic nie szkodzi. Tak duża ilość towarzystwa to zdecydowanie urozmaicenie od małego grona, w którym codziennie się obracam.- uśmiechnęłam się do kobiety.
-Nie lubisz ludzi?- zapytała, a ja przez chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią.
-Lubię. Jednak dość rozważnie dobieram sobie towarzystwo. Mam intuicję do ludzi i to chyba ona nieświadomie pokazuje mi, z kim warto się zadawać.- powiedziałam, a wzrok babci Gaary złagodniał.
-Zaufaj mi, że w tej sytuacji na pewno nie raz uratuje ci to życie. Mogłabyś pójść po Gaare? Zniknął już jakiś czas temu, a ja nie chcę opuszczać gości. Zajmę się panią Hideaki. Spróbuj na ogrodzie, a jeśli tam go nie będzie idź nad jezioro. Wiesz gdzie to jest.- kiwnęłam głową i wyszłam tylnymi drzwiami, żeby przypadkiem inni goście nie zaciągnęli mnie z powrotem do stołu.

            Kiedy nie znalazłam Gaary w żadnym kącie ogrodu, od razu skierowałam się nad jezioro. Żwir chrzęścił pod moimi nogami, kiedy szłam wąską ścieżką prowadzącą do niewielkiego zbiornika wodnego, który był cudownym wybawieniem w upalne dni na Okinawie.
            Gaara siedział na małym pomoście, z którego wędkarze łowili ryby. Jego nogi luźno zwisały z pomostu, jednak nie dotykały wody. Opierał się dłońmi o deski i wpatrywał w niebo pokryte gwiazdami.
            Weszłam na pomost, a deski zaskrzypiały pod moim ciężarem. Gaara niemal od razu odwrócił głowę.
-Cześć. Nie spodziewałem się, że goście tak szybko cię wypuszczą.- powiedział, a potem przesunął się żeby zrobić mi miejsce.
-Dopiero teraz zaczynam doceniać ciszę.- usiadłam obok niego i zaczęłam spoglądać na niebo tak samo jak Gaara.-Twoja babcia prosiła, żebym cię przyprowadziła.
-Niech poczeka. Ja też napawam się tym, że słychać tu głównie dzikie zwierzęta i wiatr.- Gaara przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem.- Tak jest zdecydowanie lepiej.
-Tak. Zdecydowanie lepiej.- wtuliłam się w jego klatkę piersiową i pozwoliłam na to, żeby gładził mnie po włosach.
            Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, a kiedy Gaara wtulił twarz w moją szyję, zaczął mnie po niej całować. Zaśmiałam się czując przyjemne łaskotanie.
-Teraz jest jeszcze lepiej.- westchnęłam i odchyliłam głowę dając Gaarze lepszy dostęp do miejsca, które całował. Miał na twarzy lekki zarost, co jeszcze potęgowało moje doznania. Czułam dreszcze rozchodzące się po całym ciele.- Gaara nie nakręcaj mnie.
-Ja sam jestem nakręcony jak jasna cholera.- powiedział, a potem chwycił za ramiączko mojej sukienki i zsunął je z mojego ramienia. Pocałował delikatną skórę w tym miejscu, a ja jęknęłam.
-Gaara, jesteśmy tu dopiero trzeci dzień, zlituj się.- szepnęłam, kiedy jego dłonie powędrowały na moje uda, a zwinne palce zaczęły podciągać materiał sukni.
-Owszem. Co daje trzy dni męczarni patrzenia na ciebie, bez możliwości jakiegokolwiek kontaktu fizycznego wliczając w to nawet głupie buziaki.- powiedział, a potem złapał jedną dłonią moją twarz i obrócił w swoją stronę. Namiętnie mnie pocałował. Silny dreszcz wstrząsnął całym moim ciałem. Nie spodziewałam się, że wyczekiwane pocałunki mogą być aż tak podniecające, ale te zdecydowanie były.
            Po krótkiej chwili Gaara objął mnie w pasie i posadził na swoich biodrach. Zderzyliśmy się klatkami piersiowymi, a Gaara przyciągnął mnie jeszcze bliżej do siebie. Taka bliskość po tych kilku dniach, kiedy byliśmy obok, a nic nie mogliśmy zrobić była wręcz odurzająca.
-Boże, Gaara. Przestań.- jęknęłam, trzęsąc się, kiedy jego usta wędrowały po moim dekolcie. Wsunęłam mu palce we włosy i delikatnie pociągnęłam. Gaara z kolei delikatnie ugryzł mnie w ramię. Z moich ust wydobyło się ciche och.

            Po coraz bardziej intensywnych pieszczotach przestałam się domagać, żeby przestał. Chciałam go. Lgnęłam do niego i nie wyobrażałam sobie, że w takim momencie mogłabym powiedzieć mu dość. Kiedy poprowadziłam jego dłoń na delikatny materiał majtek zrozumiał aluzję.
-A co z twoim dość?- zaśmiał się.
-Dość zmieniło się na w tej chwili.- szepnęłam w jego usta. Nie oponował więcej.
            W chwili kiedy czułam, że nie zniosę, jeśli za chwilę się nie połączymy od strony drogi dobiegł do nas krzyk. Ktoś wołał nasze imiona.
-Nie! Tylko nie to!- dawno nie widziałam Gaary tak zirytowanego. Szybko zdjął mnie ze swoich kolan i posadził obok siebie. Objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Pocałował mnie, kiedy krzaki za naszymi plecami zaszeleściły.
-Mówiłem wam, że na pewno tu będą. W najbliższej okolicy nie ma tak romantycznego miejsca jak to. I jaki ładny widok nam zapewnili.- Gaara odkleił się ode mnie i z chwilową rezygnacją posłał mi pełne irytacji spojrzenie. Na brzegu, przed wejściem na pomost, stał wujek Nishido i dwoje jego wnucząt. Kiedy dzieci zobaczyły nas całujących się, niemal od razu zrobiły miny, jakby miały zwymiotować.
-Zapomniałem, że skoro uważacie to miejsce za jedne z bardziej romantycznych, to na pewno w pierwszej kolejności to tu będziecie chcieli nas szukać.- mruknął, a potem wstał i otrzepał spodnie z paprochów. Podał mi rękę i pociągnął do góry. Szybko wsadził dłoń w kieszeń i zacisnął ją w pięść. Ja z kolei parsknęłam pod nosem, kiedy zrozumiałam po co to zrobił.
-Babcia bała się, że Sara zgubiła się szukając ciebie. Przyjechali twoi kuzyni. Chcą poznać Sarę równie mocno co reszta rodziny. Chodźcie. Nie każmy gościom czekać.- wujek Nishido ponaglił nas gestem. Gaara złapał wolną dłonią moją dłoń, a potem z bardzo niezadowoloną miną zaczął ciągnąć mnie w stronę domu.

            Kiedy stanęliśmy w salonie zaczęłam zastanawiać się, kiedy nowi goście właściwie przyjechali. Wyglądało na to, jakby siedzieli tu przynajmniej od kilku ładnych godzin. Kiedy pojawiliśmy się na samym środku pomieszczenia, czterech wysokich i szczupłych chłopaków oraz jeden starszy mężczyzna, podniosło się do pionu. Zrobił to również dziadek Gaary.
-Sara-chan, poznaj proszę, to mój szanowny brat, Nobusuke, a to jego wnuki. Mitsuo, Soh, Taizo i Keizo.- wszyscy skłonili się przede mną, a ja po chwili zrobiłam to samo.- Szanowny bracie, chłopcy, pragnę wam przedstawić Sarę, narzeczoną Gaary.
-Mam na imię Sara. Cieszę się, że mogę was poznać.- powiedziałam i posłałam w ich stronę niepewny, ale szczery uśmiech.
-I co gnojku, udało ci się!- zamurowało mnie na słowa jednego z chłopaków, skierowane do Gaary. Jego uśmiech był szeroki, ale wcale nie obejmował oczu.
-Jak widzisz, Mitsuo.- Gaara wcale nie był zachwycony widokiem chłopców. Przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem.
            Zmarszczyłam brwi- gest własności. Gaara dawno nie używał go wobec mnie.
-Cóż, skoro oficjalna prezentacja już za nami, to teraz zapraszamy was do stołu. Sara-chan, Gaara-kun, siadajcie!- babcia zawołała nas na nasze standardowe miejsce na szczycie stołu, a my poszliśmy tam odprowadzani dość nieprzyjemnymi spojrzeniami nowych gości.

            Po kolacji kobiety zaczęły roznosić alkohol i nalewać do kieliszków. Po moim ostatnim cudownym upiciu się, niemal natychmiast odwróciłam kieliszek do góry dnem, nim ktokolwiek zdążył dojść do mnie z butelką.
-Gaara, o co chodziło twojemu kuzynowi?- zapytałam, korzystając z zamieszania i hałasu.
-Powiem ci to, kiedy będziemy mieli chwilę dla siebie.- wymamrotał, a potem wyciągnął rękę do swojej cioci, która nalała mu kieliszek.
-Sara, Gaara, wybaczcie mi, że to powiem, ale przez to, że chłopcy i wujek zostaną u nas przez kilka dni, musiałam przenieś rzeczy twoje, kochany wnuku, do pokoju Sary. Przy okazji będą z wami spać Munoto i Mako.- babcia mówiła o wnukach wujka Nishido.
-Mogłaś wybrać bardziej subtelne przyzwoitki niż dwójka małych dzieci.- Gaara machnął ręką. Spojrzałam się na babcię i w tym samym czasie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.
-Kochany wnuku, kiedy już ty i twoja słodka narzeczona pobierzecie się, liczę na to, że szybko postaracie się o prawnuka dla mnie i dziadka.- Gaara pił właśnie sake, ale na słowa swojej babci wypluł wszystko na mnie.
            Usiadłam prosto jak struna, Gaara zaczął się krztusić, jego babcia z kolei pukać go po plecach, żeby tylko się nie udusił. Czułam smród alkoholu i jedyne o czym marzyłam to umyć się jak najszybciej.
-Dziękujemy, babciu, ale nie planujemy dzieci od razu po ślubie.- powiedziałam i próbowałam zetrzeć z siebie część płynu zwykłą chusteczką.
-Ale jak to?! Tradycją naszej rodziny jest, że rok po ślubie para przywozi do nas nowo narodzone dziecko i odbiera błogosławieństwo od seniora rodu.
-My nie mamy zamiaru podtrzymywać tej tradycji.- Gaara wycedził to przez zaciśnięte zęby.
            Dla mnie cała ta sytuacja była o tyle żenująca, że działa się przy świadkach. Na dodatek bardzo zainteresowanych naszą rozmową z babcią.
-Gaara, nie wygłupiaj się! Masz piękną młodą narzeczoną, która zapewne jest płodna jak nasza ziemia uprawna w czasie urodzaju.- ukryłam twarz w dłoniach i stęknęłam modląc się, aby w tamtej chwili stać się niewidzialną.- Czym prędzej powinieneś zasiać ziarno i zbierać plony. Na pewno masz do tego predyspozycje.
-Babciu, to nie jest temat, o którym chcę dyskutować na rodzinnym spotkaniu!- Gaara zerwał się na równe nogi. Był równie czerwony co ja.- Zabieram Sarę do pokoju. Powinna się przebrać, a przede wszystkim umyć.

            Siedziałam na materacu w pokoju i próbowałam odgonić niechciany rumieniec na policzkach. Gaara wyszedł na chwilę po miseczkę z wodą i mały ręcznik, a kiedy mi je przyniósł, niemal natychmiast pomógł mi doprowadzić się do porządku.
-Przepraszam cię za moją babcię. Munoto i Mako to najmłodsze dzieci w tym domu. Mają już po dziesięć i osiem lat, a zanim do mojej babci nie dotarła wiadomość o moim ślubie, nie zapowiadało się na to, że ktokolwiek z nas planuje taki krok. Babcia obawia się, że umrze nim w ogóle zobaczy na oczy kolejne pokolenie swoich potomków.
-Cóż, na pewno potrafi być bardzo subtelna, kiedy daje to innym do zrozumienia. Zwłaszcza z naciskiem na bardzo.- mruknęłam i zdjęłam z siebie oplutą sukienkę.
-Jutro rano porozmawiam z nią i wyjaśnię całą sytuację. Proszę, przyjmij przeprosiny w jej imieniu. Widziałem jak dużą przykrość ci sprawiły.- pierwszy raz widziałam Gaare tak zakłopotanego.
-Płodna jak ziemia uprawna w czasie urodzaju... Uwierz, że słyszałam o sobie już wiele dziwnych komplementów, ale o tym będę wspominać naszym wnukom.- Gaara zaczął się śmiać, a po chwili pocałował mnie w czoło.
-Myślę, że gdybym zabrał tu jakąkolwiek inną dziewczynę, już dawno uciekłaby wpław z powrotem do Tokio.- zaśmiałam się na jego słowa.
-Uwierz, rozważałam to.- przyłożyłam ręcznik do dekoltu i zaczęłam ścierać plamki z alkoholu.
-Domyślam się. Jednak jeszcze nie wcieliłaś tego planu w życie, a to oznacza, że twoja cierpliwość jeszcze się nie skończyła.
-Zaufaj mi, że dzisiejszy dzień bardzo nią nadszarpnął. Właśnie! O co chodziło z tym twoim kuzynem? Obiecałeś, że powiesz mi o tym, kiedy będziemy sami. Nareszcie jesteśmy.
-Mitsuo?- kiwnęłam głową.- Cóż, kiedy miałem jakieś piętnaście lat podobała mi się pewna dziewczyna z okolicznych terenów. Bardzo ładna, ale jak się później okazało, pusta. Lgnęła tylko do chłopców, którzy obdarowywali ją coraz to bardziej pięknym komplementami. Mitsuo wiedział o tym, że ona mi się podoba, a pomimo tego próbował zdobyć jej względy. Zrobił to. Zapomniał jednak o tym, że to ja uznałem ją za nudną, kiedy zobaczyłem, że wygląd to jedyne, co ma do zaoferowania. Kiedy wyjeżdżałem z powrotem do Tokio, Mitsuo rzucił mi wyzwanie, że nigdy nie znajdę piękniejszej dziewczyny od tej, którą miał on. Jak widzisz jego słowa, które powiedział przy stole były potwierdzeniem tego, że nie miał racji.
-Zadziwiające, że przyznał to nawet ze mną nie rozmawiając.- zmarszczyłam brwi i podeszłam do szafki w poszukiwaniu jakiś czystych ubrań.
-Mój kuzyn nie należy do zbytnio wymagających.

            Przez kolejne dwa dni do domu co rusz ktoś zachodził. Był nowe jak i stare twarze, a ja śmiałam się do Gaary, że w takim tempie cała Okinawa przyjdzie nas zobaczyć.
            Szliśmy właśnie nad jezioro, ponieważ dzień był bardzo gorący. Nawet dziadkowie Gaary uznali, że praca może być bardzo nieprzyjemna, a przede wszystkim niebezpieczna. Tak więc zebraliśmy się większą grupą i poszliśmy na plażę.
            Okoliczni mieszkańcy również tam byli. Usiedliśmy na wolnym kawałku plaży i zaczęliśmy rozkładać nasze rzeczy.
-Sara-chan, nadmuchasz mi rękawki?- Mako przybiegła do mnie w pełni gotowa do kąpieli. W rękach trzymała dwa płaskie rękawki w kształcie kaczek. Wzięłam je od niej i szybko nadmuchałam, a potem pomogłam jej ubrać.
-Mako, tylko nie wchodź do wody za głęboko!- krzyknęłam za nią, kiedy widziałam jak wbiega do jeziora. Poczułam znajome dłonie Gaary w pasie.
-Wiesz, że zachowujesz się jak prawdziwa mama? Miło się na to patrzy.- pocałował mnie w kark.
-Gdyby to było moje dziecko nie weszłoby do wody, dopóki nie nauczyłabym jej pływać.- powiedziałam.
-Spróbuj teraz. Mako cię uwielbia. Sądzę, że da się namówić na zdjęcie rękawków i naukę pływania. Potraktuj to jako rodzaj zabawy.- położyłam dłonie na jego dłoniach i niepewnie kiwnęłam głową.
            Podeszłam do naszego koca i zdjęłam z siebie tunikę, pod którą miałam bikini w turkusowym kolorze. Odetchnęłam, kiedy poczułam chłodny wiatr na skórze.
-Gdybym był twoim facetem zdecydowanie nie bawiłbym się teraz w plażowanie, tylko próbował zaciągnąć w jakieś ustronne miejsce.- drgnęłam, kiedy najstarszy kuzyn Gaary stanął obok mnie.
-Dzięki za uwagę, ale nie mam czasu na dyskusję z tobą. Chcę iść popływać.- powiedziałam stanowczym tonem i zaczęłam zwijać włosy w koka.- Mako, idę do ciebie!!!
-Szkoda, mogłoby się okazać, że jestem dużo ciekawszy niż mój nudny kuzyn.- zirytowałam się na jego słowa.
-Przez wzgląd na niego udam, że tego nie słyszałam. A teraz przepraszam, mam lepsze rzeczy do roboty.
-Pierwszego dnia myślałem, że jesteś nudna jak flaki z olejem, ale widzę, że jednak masz pazur. Podoba mi się to.- uśmiechnął się do mnie. Ja jednak nie miałam zamiaru odwzajemniać się tym samym.
-Więc podziwiaj. Najlepiej z daleka.- szybko poszłam do wody, zanim chłopak zdążył odpowiedzieć.

-Świetnie Mako!!! Mocno machaj nogami. Pamiętaj o rękach!- trzymałam dziewczynkę na rękach, a kiedy ta zaczęła poruszać rękoma i nogami puściłam ją. Na chwilę schowała się pod wodę, ale po chwili wypłynęła i zaczęła powoli poruszać się w stronę brzegu.- Świetnie!!!
-Umiem pływać!!! Nauczyłaś mnie!!!- krzyknęła, a potem podbiegła do mnie i rzuciła mi się na szyję z radości. Od impetu jej uderzenia obie znalazłyśmy się pod wodą.

            Kiedy słońce zaczęło chować się za wzgórza, wszyscy postanowiliśmy wrócić do domu. Mako trzymała mnie za rękę, a Gaara śmiał się, że chyba ktoś zaczął z nim wojnę o moje względy.
-Onee-chan niedługo wyjedzie i wtedy będziesz miał ją już zawsze! Zostanie twoją żoną. My zobaczymy ją dopiero za kilka długich lat!
-Onee-chan?- zapytałam słysząc dziwne określenie dziewczynki.
-No tak, nie dziwne, że Itachi i Sasuke nie mówili tak do ciebie. Onee-chan to po prostu starsza siostra. Mako właśnie przyjęła cię do rodziny.- Gaara spojrzał czule na dziewczynkę.
-Tak. Ty jesteś onee-chan, a Gaara to onii-chan. Jak już wyjdziesz za Gaare, będę mogła mówić tak do ciebie już zawsze. Nauczyłaś mnie pływać, więc zachowałaś się jak moja starsza siostra!
-Czym ty zasłużyłeś sobie na miano onii-chan?- zapytałam Gaary.
-Mako uwielbiała moje kołysanki, kiedy była mała. No i chętnie robiłem jej za konia.- Gaara chwycił Mako za wolną rękę i pociągnął do gór. Dziewczynka zaczęła krzyczeć i piszczeć z radości.
-Tak! Onii-chan ma najładniejszy głos na świecie! I umie grać na gitarze! Jak będę duża, a tobie onii-chan się już znudzi, to ja zostanę jego żoną.- wcięło mnie.
-Mako, ale ja już będę miał żonę. Możesz poszukać innego chłopca tak fajnego jak ja, który będzie kiedyś twoim mężem. I na pewno też będzie chciał ci śpiewać i grać. Poza tym uwierz, że Sara ma dużo ładniejszy głos ode mnie. I umie grać nie tylko na gitarze.
-Gaara!- fuknęłam na niego.
-Onee-chan, to prawda?! Umiesz śpiewać?! I Grać na więcej niż jednym instrumencie?! Co jeszcze umiesz?
-Umie też tańczyć. I umie zrobić mostek ze stania.- Gaara puścił oczko do dziewczynki, a ona zaczęła wpatrywać się we mnie błyszczącymi oczami. Nagle wyrwała się mi i Gaarze i pobiegła do swojego brata.
            Ja z dużą konsternacją zaczęłam wpatrywać się w Gaare.
-Mostek ze stania? Co to za wielka umiejętność?- zapytałam zdziwiona.
-Mako zawsze chciała się tego nauczyć. Tylko Munoto umie to zrobić, a Mako jest bardzo zazdrosna. Nie pytaj mnie czemu, dzieci tak chyba mają. Munoto zawsze mówił Mako, że żadna dziewczyna nie będzie potrafiła tego zrobić. Najprawdopodobniej czeka cię dzisiaj mały pokaz umiejętności.
-Zabiję cię. Uwierz, że moja poduszka może być w nocy świetną bronią.- mruknęłam, a Gaara jedynie przyciągnął mnie do siebie i skradł szybkiego całusa.

            Po kolacji pomogłam babci Gaary zebrać naczynia ze stołu i zanieść je do kuchni.
-Pozmywaj proszę, a kiedy już skończysz, wróć do nas.- kiwnęłam głową i zabrałam się do roboty.
            Z salonu co chwila dochodziły do mnie śmiechy towarzystwa, jakieś krzyki, kiedy ktoś próbował przekrzyczeć się w wymianie zdań. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy zdałam sobie sprawę w jak wyjątkową rodzinę wejdę zaraz po ślubie. Owszem byli trochę dziwni, mieli dziwne zwyczaje, ale przede wszystkim byli dobrymi ludźmi. Z dnia na dzień czułam się coraz bardziej swobodnie w ich towarzystwie i czułam, że akceptują mnie za to, jaka jestem.
-Kochanie, zapraszam cię do salonu. Mako pochwaliła się wszystkim, że umiesz robić mostek ze stania i teraz Munoto żąda od ciebie dowodu.- Gaara wyszczerzył się do mnie mówiąc to, a ja rzuciłam w niego szmatką od wycierania naczyń.
-To twoja wina!!! Po co mówiłeś jej takie rzeczy!- krzyknęłam i zerwałam się do biegu, a Gaara zaczął przede mną uciekać.
            Wbiegliśmy do salonu przepychając się między sobą.
-Co tu się dzieje?- zapytał dziadek Gaary widząc, ja jego wnuk przerzuca mnie sobie przez ramię.
-Sara potrzebuje chyba jakiegoś wyrzucenia z siebie energii. Ma jej za dużo. Babciu, co powiesz na przekopanie ogródka?- czułam mocny chwyt wokół bioder, ale na słowa Gaary próbowałam się wyrwać.
-Gaara!!! Zakopię cię w nim. Znajdę nawet jakieś ładne miejsce żeby było ci wygodnie.- wszyscy się zaśmiali.
-Już, spokojnie. Mako ma dla ciebie zadanie.- powiedział i postawił mnie na ziemię.
-Onee-chan, zrób mostek ze stania! Munoto nie chce uwierzyć, że umiesz to zrobić!
-To może niech Munoto sam najpierw udowodni, że umie to zrobić? Nie będę się wysilać na marne.- Munoto wstał. W jego oczach dosłownie palił się ogień rywalizacji. Stanął obok mnie i rzeczywiście zrobił mostek ze stania.
            Westchnęłam i bez żadnego wysiłku również to zrobiłam.
-Co?! Niemożliwe! Dziewczyny nie mogą tego robić!!!- chłopiec wydawał się oburzony.
-Jednak mogą.- powiedziałam i stanęłam prosto.
-Ale tak na pewno nie umiesz!- tupnął nogą i zrobił jaskółkę, gdzie uniósł nogę trochę wyżej niż kąt prosty. Potem złapał za kostkę i pociągnął jeszcze wyżej zrobił kąt może 120 stopni.
-I co to ma być?- zapytałam, zupełnie nie wiedząc, co chodziło.
-Nie dasz rady podnieść nogi tak wysoko z tyłu. Jesteś na to za stara!- chłopiec wytknął mi język.
-Jak jesteś taki cwany to podnieś tą nogę tak wysoko bez użycia ręki.- powiedziałam, a kiedy chłopiec próbował, nie dał rady.
            Ja z kolei stanęłam do jaskółki i zrobiłam piękny szpagat, stojąc. Co więcej udało mi się wyprostować ciało i dotknąć czubkiem głowy, zgięcia w kolanie, które miałam za plecami.
-To nazywa się arabeska. Jedna z figur baletowych. Chociaż zdecydowanie lepiej robi się ją z wyskoku.- powiedziałam i odstawiłam nogę na ziemię.
-Jesteś baletnicą?- zapytała Mako, a ja pokiwałam przecząco głową.
-Pamiętasz jak Gaara mówił ci, że umiem śpiewać i grać na instrumentach? Chodziłam do szkoły artystycznej w Waszyngtonie.
-Waszyngtonie? A gdzie to jest?- zapytała dziewczynka
-W Ameryce. Uczyłam się tam przez pięć lat. I to tam nauczyłam się arabeski i wielu innych rzeczy. Codziennie bardzo dużo trenowałam i dlatego teraz umiem to wszystko. Ciężką pracą można osiągnąć wszystko.- powiedziałam i poklepałam chłopca po głowie. Widziałam, że miał parszywy humor.
-Na pewno nie umiesz śpiewać tak dobrze, jak Gaara! Tego nikt nie umie!
-Munoto, Sara umie śpiewać lepiej ode mnie. Wiele razy słyszałem. Poza tym była w finale konkursu młodych talentów. Prawdopodobnie wygrała go, chociaż ona i jej kuzyn, z którym miała stać na podium zniszczyli kopertę z wynikami i oddali nagrodę chłopcu, który zajął trzecie miejsce. Wiem, że nie lubisz dziewczyn, ale sam muszę przyznać, że Sara ma bardzo dużo uzdolnień. Jedyne co jej nie wychodzi, to karate. W tym rzeczywiście jest beznadziejna.- Gaara podszedł do chłopca, ja z kolei zaczerwieniłam się po same czubki uszu.
            Gaara mówił prawdę. W karate byłam tak beznadziejna, że kiedy raz zwaliłam Gaarze półkę ze ściany, obiecałam, że więcej nie będę chciała próbować, a on wcale nie próbował mnie zachęcać do dalszych ćwiczeń.
-Właśnie! Onii-chan, poucz nas karate! Jesteś w tym najlepszy! Pokażę ci jakie postępy zrobiłem!
            Ja w tamtym momencie zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo absorbujące są dzieci i zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy w ogóle chcę jakieś mieć.
-No właśnie, Gaara. Dawno nie mieliśmy okazji walczyć między sobą, co nie? Chodź. Dzieci przynajmniej popatrzą na prawdziwą walkę.- Mitsuo wstał i zaczął kręcić kółka ramionami.
-Nie sądzę, aby był to dobry pomysł. Gaara od czasu przyjazdu pomaga nam w gospodarstwie. Lepiej, żeby nie przemęczał się zbytnio.- dziadek Gaary wstał i spojrzał surowo na chłopaka.
-Wujku, dzisiaj przecież cały dzień relaksowaliśmy się nad jeziorem. Gaara na pewno ma dużo energii. Poza tym on i ja jesteśmy w tym domu najlepsi w sztukach walki.
            Poczułam bardzo nieprzyjemny skurcz w żołądku, kiedy zobaczyłam z jaką nienawiścią chłopak wpatruje się w Gaare.
-Gaara, chciałabym żebyś dzisiaj pomógł mi w letnim zadaniu. Dotyczy historii prawa i wiem, że zajmie na pewno cały wieczór. Mako i Munoto na pewno też chcieliby żebyś im to potłumaczył.- powiedziałam i położyłam dłoń na jego ramieniu.
-Zadanie letnie?- zapytał zdziwiony.
-Tak. Od Kakashiego. Wiesz, że to upierdliwy dupek i jeśli zrobię je źle, będzie się czepiał. Na pewno twoja wiedza wykracza poza liceum, więc dzięki tobie zrobię to bardzo dobrze.
-Co to za zadanie?- zapytał.
-Um... Jak zmieniało się prawo i zapis w prawie karnym na przestrzeni starożytności, średniowiecza i czasów nowożytnych.
-Przecież to zajmie cały wieczór... Jak nie część nocy.- powiedział.
-Wiec będzie lepiej, jeśli teraz zaczniecie. Mako i Munoto będą spać dziś ze mną żeby wam nie przeszkadzać. Ja również chciałbym się położyć do spania. Dzisiejsze upały były niesamowicie męczące.- dziadek Gaary wstał, co oznaczało, że reszta towarzystwa również powinna udać się do swoich sypialni.
-Panie Karamorita, czy mogłabym prosić o długopisy i papier do pisania? Boję się, że mój esej może być bardzo długi i to co mam nie wystarczy.
-Oczywiście. Gaara, weź dla Sary to, czego potrzebuje i idź do waszego pokoju.

            Gaara poszedł do sypialni, a ja odetchnęłam. Postanowiłam zaparzyć nam kawę, więc poszłam do kuchni. Kiedy zalewałam kubki poczułam dotyk na ramieniu. Nie był to Gaara, więc od razu się napięłam.
-Trzeba ci przyznać, że szczwana z ciebie lisica. Nie wiem po co chcesz chronić Gaare, ale nie bój się. Nie mam zamiaru go zabić. Co najwyżej trochę obić. Tak, żeby do końca waszego pobytu tutaj nie mógł ruszyć się z łóżka. I być blisko ciebie.- odwróciłam się na pięcie jak na rozkaz. Był to Mitsuo.- Już wpadasz mi w ramiona.
-Zostaw mnie. Jestem zajęta. Idę do pokoju.- wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Będę tam do was wpadał co jakiś czas, żeby zobaczyć postępy w waszej pracy.
-Zaufaj mi, że będzie to zbędne. A teraz dobranoc.- powiedziałam i poszłam do pokoju.

            Gaara siedział z jakąś encyklopedią na kolanach i szukał czegoś po H.
-Kawa dla ciebie.- powiedziałam i wręczyłam mu kubek.
-Dzięki. Powiem ci, że bez internetu będzie nam cholernie ciężko. O samym Hammurabim nie ma tu za wiele.- powiedział i pokazał mi mały fragment, rozpisany na maksymalnie cztery zdania.
-Nie sądzisz chyba, że Kakashi naprawdę zadał mi taką pracę domową?- zapytałam i usiadłam obok niego.
-Więc czemu tak powiedziałaś?- Gaara odstawił kubek na ziemię i spojrzał na mnie.
-Ponieważ nie chciałam, żebyś bił się ze swoim kuzynem, a bałam się, że z twoim narwanym charakterem zrobisz to. Myślałam, że dzieci będą z nami siedzieć, przez resztę wieczoru, ale powiem ci, że ta opcja podoba mi się o wiele bardziej.- uśmiechnęłam się do niego i usiadłam na kolanach.
-Nie spodziewałaś się, że mój dziadek zabierze je do siebie, co? Powiem ci, że chyba po kilku moich komentarzach, które przy nim walnąłem, zrobił to specjalnie. Wiedział, że od kilku dni chodzę bardzo sfrustrowany.- wyszczerzył się do mnie.
-Podejrzewam, że bardzo dobrze cię rozumiał. Sam był kiedyś młody. No cóż, nie mam może zadania z historii, ale dla stwarzania pozorów lepiej coś róbmy. Przez kilka najbliższych godzin dom będzie jeszcze na chodzie i lepiej żebyśmy udawali bardzo zaangażowanych w pracę. Gaara kiwnął głową i zaczął skrobać coś na kawałku papieru.
            Po dwóch godzinach do naszej sypialni zajrzała babcia Gaary, która uśmiechnęła się, kiedy zobaczyła, że siedzimy w dwóch różnych kątach i skrobiemy coś na kawałkach papieru.
-Nie przemęczajcie się za bardzo, dzieci. Wszyscy już śpią, lepiej żebyście i wy za chwilę to zrobili. Czeka nas jutro dużo pracy. Ma się ochłodzić, więc trzeba nadrabiać zaległości.
-Podejrzewam, że posiedzimy nad tym jeszcze jakieś dwie do trzech godzin i też się położymy. Najwyżej dokończymy to jutro wieczorem.- Gaara posłała babci ciepły uśmiech i wrócił do skrobania na papierze.
-Dobrze, kochanie. Dobrej nocy.- powiedziała i wyszła z pokoju.

            My z Gaarą rzeczywiście posiedzieliśmy jeszcze ponad godzinę na skrobaniu na kartkach, a potem ja dałam mu swój zapisany arkusik.
-Co to?- zapytał z uśmiechem na ustach.
-Przeczytaj. Pokaż mi to, co ty napisałeś.- wzięłam jego kartkę i zaczęłam czytać.
            Pomimo tego, że moje zadanie było udawane, Gaara rzeczywiście je zrobił. Uśmiechnęłam się widząc to. Z kolei, kiedy spojrzałam na Gaare on siedział z wypiekami na twarzy.
-Co to jest?- zapytał, kiedy złożył kartkę, którą mu dałam. Posłałam mu niegrzeczne spojrzenie i okrakiem usiadłam na biodrach.
-To jest lista wszystkich rzeczy, które baaardzo chcę z tobą wypróbować, kiedy tylko wrócimy do Tokio.- dałam mu buziaka.
-To jeszcze cały tydzień.- mruknął niezadowolony.
-Oby szybko zleciał.

            Kiedy ubrałam się w piżamę, Gaara leżał już w łóżku. Zgasiłam światło i położyłam się obok niego.
-O czym myślisz?- zapytałam, kiedy nie odezwał się nawet słowem.
-O nas. O tym, jak dosłownie za sześć tygodni się pobierzemy. Boję się tego, a jednocześnie ekscytuje jak małe dziecko.
-Boisz się?- zapytałam i podparłam na łokciu. Jasne oczy Gaary były dobrze widoczne w ciemnym pokoju.
-Oczywiście, że tak. Boję się, czy nie nawalę jako mąż. Jako ojciec, którym chciałbym być w przyszłości.
-Nasi dziadkowie, moi wujkowie, twoi rodzice... Oni też byli kiedyś obcymi. Poznali się, pokochali, założyli swoje rodziny. Nauczyli się tego. My też nauczymy się żyć ze sobą i zobaczysz, że każdy dzień będzie czymś nowym. Ja też się boje. Zwłaszcza, że jesteśmy bardzo, bardzo młodzi, ale z drugiej strony sądzę, że to właściwe. Miałam dużo czasu na przemyślenie tego i wiem, że ślub jest dobrym wyjściem. Pasujemy do siebie i uzupełniamy. Sądzę, że będziemy szczęśliwi nawet jeśli pojawią się gorsze dni.- położyłam się na klatce piersiowej Gaary i pocałowałam go w czubek nosa.
-Chciałbym, żebyś jutro z rana poszła ze mną na cmentarz do moich rodziców. Chciałbym cię im przedstawić.
-Twoi rodzice są pochowani tutaj?- zapytałam zdziwiona.
-Owszem. Nie mówiłem ci tego, ale przez to, że moja mama umarła bardzo młodo, tata postanowił pochować ją razem z jej rodziną. Jego życzeniem było, aby po jego śmierci również go tu pochować. Spełniliśmy jego ostatnią wolę. Od tej pory raz do roku staramy się jeździć na ich groby i modlić się o szczęście dla naszej rodziny.
-Myślisz, że twoi rodzice będą szczęśliwi, że mnie do nich przyprowadziłeś?
-Na pewno. Zmieniłaś mnie na lepsze. Poza tym jako ich przyszła synowa poprosić ich o błogosławieństwo i coś, o co sama byś chciała.
-Ja nie mogę przedstawić cię niestety moim rodzicom, chociaż mojego tatę już poznałeś...- powiedziałam.
-Nie wspominam tego za dobrze.
-Ja również. Dobrze, skoro chcesz pójdę z tobą jutro na grób twoich rodziców. Wydaje mi się, że mam kilka rzeczy, o których chciałabym porozmawiać z twoim ojcem i matką.
-Zaczynam bać się tego oficjalnego tonu.- Gaara odchylił trochę głowę do tyłu i badawczo mi się przyglądał.
-Spokojnie. Nie mam zamiaru prosić o nic w stylu: Jeśli mnie zdradzi, niech zgnije mu przyrodzenie, albo samo odpadnie. Przede wszystkim chcę im podziękować za to, że dzięki nim jesteś na świecie. I, że nie wiem jaka siła tym kierowała, ale mogliśmy się poznać.
-Kiedy tak o tym mówisz, myślę, że rzeczywiście kierowała tym jakaś wyższa siła. Tego dnia, kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy nie miało mnie być u Sasuke. Dzień wcześniej miałem imprezować u Rio, ale wypadły mu jakieś rzeczy i musiał odwołać spotkanie. Wtedy nie chciało mi się nawet iść z rana do Sasuke, ale uznałem, że i tak nie mam lepszych rzeczy do roboty. Kiedy paliłem, ty wyszłaś na dwór. Wyglądałaś na trochę zagubioną. Uznałem, że chcę się dowiedzieć, czy rzeczywiście jesteś taka, jaką przedstawił cię Sasuke. I skończyło się na tym, że nie mogłem przestać o tobie myśleć.
-Hm. U mnie zaczęło się jednak później. Sakura zwróciła mi na to uwagę.
-Sakura?- zdziwienie w głosie Gaary rozśmieszyło mnie.
-Tak, Sakura. Pamiętam, że to ona pierwsza zauważyła, że przejmuję się spotkaniami z tobą. Nigdy wcześniej tak nie miałam, a po wyjściu do kina, gdzie był z nami Martin, i twoim zaproszeniu na festiwal z okazji zakończenia lata uświadomiła mi, że serio bardzo mi się podobasz. Ja sama przypisywałam to temu, że jest mi dziwnie umawiać się w przyjacielem mojego kuzyna. Ona wiedziała, że to coś innego. Pierwszy raz chciałam dla kogoś wyglądać ładnie i pierwszy raz bałam się czyjejś opinii. Po festiwalu z okazji zakończenia lata wiedziałam, że chcę dalej kontynuować tą znajomość i liczyłam na to, że może przerodzi się w coś więcej. Nie sądziłam jednak, że przerodzi się w coś tak poważnego.
-Czujesz się rozczarowana?- zapytał, a ja poczułam jak delikatnie muska kciukiem moje ramię.
-Absolutnie. Czuję się szczęśliwa.- uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam.
            Gaara przedłużył pocałunek i przyciągnął mnie do siebie. Jednym ruchem przekręcił nas tak, że leżał na mnie. Całowaliśmy się najpierw dość delikatnie, ale z chwili na chwilę pocałunek robił się coraz bardziej namiętny, a nasze dłonie błądziły po naszych ciałach. Cicho wzdychałam, kiedy czułam jak Gaara muska mój brzuch, albo pieści piersi. Ja z kolei uwielbiałam dotykać jego plecy, ramiona. Czułam każdy drgający pod skóra mięsień, jej żar.
            Gaara chwycił moje majtki, w których spałam i bardzo powoli zsunął je ze mnie, drażniąc mnie swoim dotykiem. Ułożył się między moimi udami i podparł na przedramionach, które ułożył po obu stronach mojej głowy. Pocałował mnie w kącik ust, a potem przesunął wargi na linię żuchwy. Dalej przesunął je na szyję, gdzie zaczął drażnić mnie lekkim kąsaniem w skórę. Zadrżałam i zacisnęłam palce na jego ramionach. Jedną rękę przesunął na moje udo. Podkurczył je pod mój brzuch. Wrócił pocałunkami do moich ust, a kiedy pocałował mnie bardzo namiętnie, zatopił się w moim wnętrzu. Mocno zacisnęłam palce na jego koszulce i powstrzymałam się od jęków.
            W tamtej chwili zaczęłam doceniać, że moje łóżko było materacem wypchanym słomą lub czymkolwiek innym i nie skrzypiało. Samo powstrzymywanie się od jęków i głośnych westchnień było trudne, ale jednocześnie dziwnie wzmacniało doznania. Gaara splótł razem nasze dłonie i przytknął swoje czoło do mojego. Ja oplotłam go nogami w biodrach i przyciągnęłam najbliżej jak mogłam.
            Zadziwiające było to, że osiągnęliśmy spełnienie w tym samym momencie. Nie chcąc krzyczeć po prostu wstrzymałam oddech i dosłownie wygięłam się w łuk, a moje ciało się spięło. Gaara w dosłownie tym samym momencie zaczął drżeć na całym ciele, a po chwili zmęczony opadł na mnie i ciężko oddychał.
-Sama nie miałam pojęcia jak mi tego brakowało.- mruknęłam wplatając mu palce we włosy i wtulając w nie twarz.
-Uwierz, ja miałem o tym aż nazbyt duże pojęcie.- uśmiechnęłam się do siebie słysząc jego ton. Powoli podniósł się do góry i kiedy mnie pocałował, wysunął się ze mnie i położył obok. Ja z kolei po ciemku zaczęłam zakładać na siebie bieliznę. Później wtuliłam się w Gaare.
            Dosłownie chwilę po tym, jak zaczęłam przysypiać usłyszałam jak ktoś przesuwa drzwi naszego pokoju.
-Widzisz stara marudo, mówiłem ci, że na pewno ci się wydawało. Poza tym daj im spokój. Sami nie byliśmy lepsi w ich wieku.- słysząc rozdrażniony ton dziadka Gaary omal nie parsknęłam.
-Trzeba było zostawić tu dzieci, żeby ich pilnowały. Mówię ci, że na pewno mi się nie wydawało.
-To na pewno te twoje króliki, które trzymasz w klatkach. Zostaw niewinne dzieciaki.- Gaara, który już zasnął zerwał się do pozycji siedzącej. Rozejrzał się wokół jak szalony.
-Co się stało?- zapytał zaspany i przetarł twarz. Ja również się podniosłam i rozejrzałam nieprzytomnym spojrzeniem chcąc jak najlepiej udawać wybudzenie ze snu.
-Widzisz stara jędzo, obudziłaś ich tymi swoimi podejrzeniami. Babcia chciała zobaczyć, czy grzecznie się zachowujecie. Rei, idziemy. Dobry Boże, co mi przyszło żeby na starość szpiegować własne wnuki... Sama byś się mężem zajęła, a nie innym pod kołdry zaglądała.- dziadek zamknął drzwi, a zaczęłam się trząść od powstrzymywanego śmiechu.
-No, no. Babcia bawi się w Jamesa Bonda. Gdyby przyszła dziesięć minut wcześniej, byłoby źle.- powiedział Gaara i głośno ziewnął.
-Cóż, na pewno nie byłabym już przesłodką Sarą-chan, tylko cudzołożnicą ściągającą cię na drogę nieprawości.- powiedziałam i przeciągnęłam się.
-To prędzej ja dostałbym baty. Przez to, że dziewczyny lubiły spędzać ze mną czas, od razu po wiosce rozniosły się plotki, że pozbawiam je cnoty. Moi dziadkowie znajdowali mi tyle zajęć, że nie miałem nawet ochoty na nic innego jak sen. Teraz, przez to, że moja babcia testuje ciebie, aż dziwę się, że tobie się chce.
-Jestem twarda. Poza tym dzisiaj nie robiłam nic wyjątkowego. Mam dziwne przeczucie, że przez następny tydzień i ty i ja będziemy mieli tyle obowiązków na głowie, że jedyną rzeczą, którą będziemy robić w tym łóżku, jest tylko i wyłącznie sen.

-Cóż, w takim razie przydałoby się skorzystać z okazji ten ostatni raz.- powiedział, a potem mnie pocałował.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8