Rozdział 46
Gaara wpatrywał się we mnie wściekłym wzrokiem.
-Życie nie jest sprawiedliwe, tak? Co taka
dziewczyna jak ty może o tym wiedzieć? Masz wszystko.
-Uwierz, wiem coś o tym. Chcesz wiedzieć coś
jeszcze?- zapytałam poirytowana.
-Chcę wiedzieć wszystko! Wszystko co nas
dotyczyło. Dlaczego cię nie pamiętam?! Byliśmy ze sobą rok? Ja byłem w stanie
być z kimś taki czas w związku? Aż nie chce mi się wierzyć!
-Zapytaj Rio. Zapytaj Shinę. Temari, kogo
chcesz. Może wtedy uwierzysz. Z resztą zdjęcia pokazują ci jakieś pół roku
związku. Zaczęliśmy być ze sobą w sierpniu ubiegłego roku. Zerwałeś ze mną
miesiąc przez tą datą. Na początku myślałam, że ci się znudziłam, sam mi tak
powiedziałeś. Potem dowiedziałam się prawdy i sama nie wiedziałam w co mam
wierzyć.
-Jakiej prawdy?
-Zerwałeś ze mną z przymusu. Twój szef Yuto
kazał ci to zrobić. Miałeś zadanie, które polegało na odkryciu przemytników z
rodziny Soga. Wpadłeś przez to w kłopoty. Z resztą ja też. Można powiedzieć, że
ruszyłam ci na ratunek. Wywiązała się z tego strzelanina.-powiedziałam. Wstałam
i podeszłam do Gaary. Złapałam go za koszulkę
-Co robisz? Hej, hej. Zaczekaj chwilę, wiem,
że...
-Nie o to mi chodzi. Spokojnie.-podciągnęłam
jego koszulkę do góry. Na środku klatki piersiowej widniała mała blizna.
Przejechałam po niej palcem. Gaara zadrżał.-To zrobił ci niejaki Gabriel
Aristow. Przez to doznałeś szoku pourazowego, byłeś w bardzo ciężkim stanie.
Chodziłam do ciebie do szpitalna najczęściej jak mogłam. Kiedy okazało się, że
zapomniałeś o mnie, bolało mnie to. Bardzo. Jednak musiałam żyć dalej. Nie
chciałam niszczyć ci życia, które mogłeś zacząć od nowa.
-Niszczyć mi życia? Ty się słyszysz?
-Tak. Doskonale wiem, co mówię. Uważam, że
lepiej było zanim się poznaliśmy. Ty funkcjonowałeś inaczej, ja też. -głos
miałam twardy jak skała. Nie mogłam w żaden sposób okazać emocji. Pogrążyłabym
się.
-Dlaczego cię nie pamiętam? Nie jestem w stanie
nawet potwierdzić lub zaprzeczyć twoim słowom.
-Gaara, uwierz, że dla ciebie to lepiej, że
mnie nie pamiętasz. Będzie ci dzięki temu lżej.-widziałam w oczach Gaary
narastającą złość. Zrzucił z mojego stolika wazon i ramki ze zdjęciami, a potem
wyszedł trzaskając drzwiami. Dopiero wtedy dałam upust emocjom. Popłakałam się
jak małe dziecko.
Minął
weekend. Sasuke odpuścił. Wiedział o tym, że Gaara zna prawdę. Dzięki temu
odczepił się na amen. Stracił jedyny argument, który miał na mnie. Mnie z kolei
czekała bardzo ważna rozmowa z dyrektorką, która podobno nie znalazła żadnych
dowodów mojej niewinności, a co za tym idzie, groziło mi wydalenie ze szkoły,
lub co gorsza więzienie. Poniedziałku oczekiwałam jak jakiejś egzekucji.
Kiedy
około 8 rano znalazłam się pod budynkiem, trafiłam pod wejściem na Karin.
Miałam ochotę rzucić się na nią z łapami za to, do czego doprowadziła. Z kolei
ona musiała wyczytać z wyrazu mojej twarzy co planuję i szybko uciekła do
budynku szkoły. Głośno odetchnęłam. Z irytacją zauważyłam, że większość uczniów
przygląda mi się z głupimi uśmiechami na twarzach. Cóż, nie miałam pojęcia co
działo się przez te dni kiedy byłam zawieszona. Zapewne Karin
"zadbała" o moją reputację w tym czasie. Postanowiłam jednak
rozliczyć się z nią po rozmowie z Tsunade.
Weszłam
do gabinetu obojętna na wszystko. Rozmowa z Gaarą wyłączyła mnie na wszelkie
bodźce. Nie obchodził mnie fakt, czy wylecę ze szkoły, czy też nie. Tsunade
wskazała na miejsce na przeciwko siebie. Usiadłam jak gdyby nigdy nic.
-Mam dla ciebie złą wiadomość. Nie znaleziono
żadnych dowodów, że to ktoś inny niż ty. Jednak ratuje cię fakt, że twoi
przyjaciele i inni koledzy i koleżanki z klasy potwierdzili, że Karin i ty
bardzo się nie lubiłyście. Jest to dla ciebie koło ratunkowe. Będziemy szukać
dalej, a ty możesz uczęszczać do szkoły. Jednak nie możesz brać udziału w olimpiadach
i innych tego typu rzeczy.
-Tylko tyle? Co będzie jeżeli prawdziwy sprawca
się nie znajdzie? Co będzie, jeżeli przez kłamliwe oskarżenia Karin zostanę
jedyna podejrzaną?
-Podejmiemy bardziej radykalne środki. Wierzymy
ci, że nic nie zrobiłaś. Jednak musimy znaleźć dowody. Potrzebujemy trochę
więcej czasu. Idź na lekcje. Na pewno nie chcesz mieć już więcej
zaległości.-wstałam, ukłoniłam się i wyszłam. Powinnam mieć teraz biologię.
Skierowałam się więc na drugie piętro.
Weszłam
do sali. Nie zauważyłam nauczycielki. Przeszłam bez słowa na miejsce obok
Sakury. Odetchnęłam.
-I jak było u Tsunade?-dziewczyny odwróciły się
do mnie.
-Eh. Nie znaleźli sprawcy. Muszę pogadać z
wujkiem o tym naszym najlepszym informatyku, bo chyba się nie sprawdził. Kto by
przypuszczał, że jedna głupia małpa narobi mi tylu problemów.-poczułam wibracje
telefonu.-Gdzie nauczycielka?
-Wyszła chwilę temu. Asuma-sensei ją
zawołał.-pokazałam im telefon. Zanurkowałam pod stolik i odebrałam.
-Sara Iregiro, słucham.
-Panno Iregiro, chcielibyśmy żeby zajechała
pani możliwie jak najszybciej do wytwórni. Mamy problem.-zmarszczyłam brwi. Nie
to miałam w planach na popołudnie.
-Coś z Akihito?-zapytałam i zrobiłam skwaszoną
minę.
-Porozmawiamy na miejscu. Do widzenia.-manager
się rozłączył. Głośno westchnęłam i wyszłam z pod stołu.
-Sara wraca w najszybsze obroty, co?-Ino
uśmiechnęła się do mnie.
-Najwidoczniej skończył się mój bardzo długi
urlop.-ton miałam raczej ironiczny.
-Kim jest Akihito?-Sakura zapytała nieco
głośnie. Od razu zwróciło to uwagę kilku dziewczyn z klasy.
-Akihito? Powiedziałaś Akihito?
-Tak. Akihito Keboya. Mój współpracownik.-byłam
zmieszana. Mogłam nie mówić tak głośno, ewentualnie mogłam zaczekać na przerwę.
Dziewczyny pisnęły.
-O rany!!! Znasz TEGO Akohito?! Ale masz
szczęście!!!
-Zrób coś żebyśmy my też mogły go poznać!!!
-Ej, a ty przypadkiem nie umawiałaś się z nim
jakoś kiedyś? Gazety coś pisały.
-Dwa razy byliśmy na służbowej kolacji. Nigdy
nie wyszło to poza ramy wytwórni płytowej, ponieważ byłam wtedy w związku.
Akihito mnie nie interesuje. Jest dupkiem.-irytacja narastała we mnie w
zatrważającym tempie.
-Jak możesz tak mówić?! To cudowny,
utalentowany, przystojny, zabawny, bystry...
-Spotkałaś się z nim kiedyś, że mówisz takie
rzeczy?-zapytałam. Dla mnie Akihito był dupkiem, który nie potrafił przyjąć do
wiadomości słowa "nie". Był nachalny i irytujący.
-Nie, ale czytałam wszystkie wywiady, które
udzielał, widziałam wiele wideokonferencji, byłam na kilku koncertach. Ktoś tak
cudowny nie może być zły!!!
-Nie mam ochoty burzyć twojego cudownego
wyobrażenia o nim, więc zamilknę.-byłam sarkastyczna. Nie sądziłam, że można
być aż tak głupim, jak tamta dziewczyna. Moja praca nauczyła mnie, że ludzie
publicznie i prywatnie pokazują zupełnie inne oblicza. Sama też to robiłam. W
firmie byłam perfekcjonistką, której nawet nie drgnie powieka. W domu z kolei
potrafiłam zdenerwować się o byle co, szybko traciłam cierpliwość. Akihito był
ideałem dla swoich fanek, ponieważ taką stronę im pokazywał. Ja doświadczyłam
złego traktowania z jego strony.
Po
ostatniej lekcji podeszłam do swojego auta. Zaczął sypać śnieg, co niezbyt mi
odpowiadało. W sumie w przeciągu kilku dni bardzo się ochłodziło. Zbliżał się
koniec listopada. Byłam przerażona faktem, jak szybko czas zaczął uciekać mi
przez palce. W lutym czekały nas egzaminy do szkół. Sama zastanawiałam się, czy
aby na pewno chcę tego. Kolejne 6 lat nauki niezbyt mnie pociągało.
Minęły
następne 2 tygodnie. Zbliżała się moja sesja zdjęciowa, na dodatek pojawiało
się coraz więcej niewiadomych dotyczących moich problemów w szkole. Gaara
zupełnie mnie olewał, chociaż coraz mniej zaczynało mi to przeszkadzać. Żyłam
swoim życiem. Na dodatek do naszej szkoły przeniósł się jakiś nowy uczeń, który
zaczął mnie interesować. Był przystojnym wysokim blondynem. Jego ojciec był
jakąś szychą na Japońskim i Chińskim rynku. Mieliśmy wspólne tematy do rozmów.
Dzięki nim mogłam zapomnieć o całym świecie choć na chwilę. Coraz mniej
interesowało mnie moje dawne życie. Po prostu zapominałam. Tak, jak powinnam
była zapomnieć już dawno temu.
Siedzieliśmy
właśnie w stołówce i jedliśmy lunch. Jednym uchem słuchałam opowieści
dziewczyn, byłam zbyt skupiona na dokumentach, które trzymałam w reku. Czekała
nad bardzo ciężka transakcja z firmą ze Stanów Zjednoczonych. Wtedy ktoś usiadł
obok mnie. Lekko zdenerwowana obróciłam głowę w tamtą stronę.
-Rio? Co ty tu robisz?-odłożyłam papiery na
bok.
-Przyszedłem sprawdzić czy żyjesz. Nie odzywasz
się, więc postanowiłem odwiedzić cię w szkole.-szeroko się uśmiechnęłam.
-Jak widzisz żyję. Przepraszam. Od prawie
tygodnia jestem zajęta sprawami w firmie. Czeka nas dość trudna transakcja. Jak
widzisz nawet w szkole nie mam przerwy.-wskazałam podbródkiem plik kartek,
które leżały na stole.
-No cóż, jakoś na dniach masz zapewne kilka
godzin żeby pójść na kawę? Chcę ci przedstawić moją dziewczynę.-musiałam zrobić
bardzo zdziwioną minę, ponieważ Rio zaczął się śmiać.-No tak, dobrze słyszałaś.
To co, może jutro? Bardzo mi na tym zależy.
-No skoro to taka ważna sprawa, jak poznanie
twojej dziewczyny, to obowiązkowo znajdę dla ciebie te kilka godzin. Może o 16
w centrum handlowym?-zapytałam. Z tego co pamiętałam musiałam podjechać do
firmy od razu po szkole. Mogłam załatwić wszystko bardzo szybko i pojechać na
spotkanie.
-Wolałbym coś koło 18. Mam do załatwienia kilka
spraw na komisariacie. I tak do twojej wiadomości.-Rio wyjął ze swojego plecaka
dwie dość grube teczki.-Prześwietliłem dla ciebie tych, których prosiłaś.
Powiem ci, że jakiekolwiek informacje na ich temat były na wagę złota. To, co
masz tutaj zbierałem od dwóch tygodni. Przejrzyj to na spokojnie. Ja już muszę
się zbierać. Do zobaczenia jutro.
-Do zobaczenia. I dziękuję.-kiedy Rio sobie
poszedł, dziewczyny z ciekawością mi się przyglądały.
-Nie jesteś z Gaarą, ale Rio to nadal twój
przyjaciel. Uważam, że to słodkie.-powiedziała Ino.
-To prawda. Rio bardzo mi pomógł po rozstaniu.
Z resztą, jak wy wszyscy. Każdy na swój sposób. Nie zostawiliście mnie.
-Saro, przestań. Dobrze wiem, co czujesz, bo
przezywałam to samo. Masz prawo przyjaźnić się z Rio. I bardzo się cieszę, że
zapominasz o Gaarze. Zasługujesz na coś lepszego.-Sakura miała racje.
Przynajmniej próbowałam wierzyć w to, że ma racje.
Wieczorem,
kiedy wróciłam do domu byłam wypompowana. W firmie były jakieś problemy, wujek
musiał na wariata lecieć do Pekinu. Harumi truła mi głowę sesją zdjęciową.
Zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy tak powinno wyglądać życie nastolatki.
Doszłam do wniosku, że jednak nie. Większość moich znajomych nie ganiała ze
szkoły do firmy i nie siedziała w niej do późnych godzin wieczornych. Oni nie
musieli załatwiać lukratywnych kontraktów, nie musieli jeździć po świecie w
celach biznesowych. Ja musiałam.
Po
gorącej kąpieli czułam się zdecydowanie lepiej. Zegarek pokazywał 21:30. Miałam
jeszcze trochę czasu na relaks, postanowiłam poczytać więc książkę. Zaczęłam
doceniać każdą wolną chwilę, którą miałam. Jednak w połowie pierwszego zdania
przerwał mi dzwonek do drzwi. Zdenerwowana poszłam otworzyć. W drzwiach stała
moja matka! Zagotowało się we mnie do czerwoności.
-Co tu robisz?
-Przyszłam odwiedzić moją córkę. Mam do tego
prawo.-ze świstem wciągnęłam powietrze do płuc.
-Przypomniałaś sobie o mnie po 18 latach?
Jakieś to słodkie.-powiedziałam sarkastycznie.
-Wyszczekana jak swój ojciec. Unikasz mnie od
ponad roku, miałam tego dość. Wpuść mnie do środka. Porozmawiajmy.
-O czym? O tym, że własna matka zostawiła mnie
kiedy byłam malutka?
-Między innymi.-kobieta wepchała się do mojego
mieszkania. Miałam ochotę krzyczeć, że ma się wynosić.-Ładnie się urządziłaś.
Gust też masz po ojcu. Prawda jest taka, że jesteś bardziej podobna do niego
niż do mnie. To dobrze.
-Przyszłaś tutaj mówić mi takie rzeczy? Po co?
Wiem, że jestem podobna do ojca. Mówi mi to wujek, współpracownicy ojca, którzy
mnie znają. Ty nie musisz.
-Wydaje mi się, że mam do tego prawo.
Popełniłam błąd odchodząc od Hasumo, to prawda. Prawdą było też to, że według
mojej opinii dziecko przeszkodziło mi w życiu, jakie chciałam mieć. Jednak
kiedy widziałam twoje zdjęcia w gazetach, jak dorastasz, jak z dziewczynki
zmieniasz się w piękną kobietę, marzyłam, żeby choć raz się z tobą spotkać.
Choć raz chciałam z tobą porozmawiać, zapytać jak spędziłaś swoje życie, co
planujesz. Niczego bardziej nie pragnęłam, jak tego żebyś choć raz chciała ze
mną porozmawiać.
-Dlatego przyszłaś do mnie do domu i w pewnym
sensie wymusiłaś to na mnie, tak? Dziwny sposób okazywania
zainteresowania.-miałam ochotę zadzwonić po Harumi. Moja matka usiadła na
fotelu.
-Wiem, że nie chcesz mnie znać. Hikary dał mi
to dobitnie do zrozumienia.
-Widzę jednak, że nie zamierzasz odpuścić,
co?-usiadłam na drugim fotelu.
-Nie. Chcesz, czy nie jesteś moim dzieckiem.
Rozumiem, że wujek powiedział ci, jak wyglądały relacje twojego ojca ze mną,
oraz potem o tym, dlaczego odeszłam.
-Tak. Mówił mi o tym. Ale naprawdę... Nie chcę
cię znać. Całe życie wychowywałam się w przeświadczeniu, że mam tylko tatę i
wujka. Matka istniała dla mnie tylko jako ktoś, kto mnie urodził, a potem
zniknął z mojego życia. Nie burz mi tego.
-Muszę. Jestem twoją matką.-wybuchłam
wściekłością.
-Ty nazywasz się moją matką?! Gdzie byłaś,
kiedy stawiałam pierwsze kroki? Gdzie byłaś, kiedy zaczęłam samodzielnie mówić?
Gdzie byłaś kiedy poszłam do szkoły? Gdzie byłaś kiedy tata zginął i został mi
tylko wujek, który starał się zastępować mi rodziców? Gdzie byłaś kiedy
zaczęłam dojrzewać? Gdzie byłaś, kiedy odbierałam świadectwa ukończenia szkoły?
Gdzie byłaś, kiedy pierwszy raz robiłam sobie makijaż, szłam na bal lub inne
rzeczy? Gdzie byłaś kiedy pierwszy raz się zakochałam, a potem kiedy płakałam
po rozstaniu? Gdzie byłaś kiedy cię potrzebowałam? Gdzie? Bo na pewno nie tam,
gdzie być powinnaś, czyli przy mnie!!!-krzyknęłam.
-Za surowo mnie osądzasz. Matki nie robią tych
wszystkich rzeczy.
-Nie? Matki czytają swoim dzieciom bajki na
dobranoc, matki pocieszają je w gorszych chwilach, wpierają przy ich wyborach,
karcą za złe zachowanie. To właśnie robią matki. Ty nie zrobiłaś nic. Nic, żeby
moje życie wyglądało choć trochę tak, jak większości dzieci na świecie. To
wujek wspierał mnie przy najdziwniejszych moich postanowieniach, to on
pocieszał mnie po porażkach i on był ze mną, kiedy odnosiłam pierwsze sukcesy.
To on pocieszał mnie po zerwaniu z moim chłopakiem i on starał się zapewnić mi
ciszę i spokój żebym mogła dojść do siebie. Wszystko co mam zawdzięczam i tacie
i wujkowi. Nie tobie. Ty mogłabyś nigdy więcej nie pojawić się w moim życiu, i
byłabym tak samo szczęśliwa, jak byłam. Nic nie zmienisz.-widać było, że te
słowa musiały ją już zaboleć. Drgnęła.
-Pozwól mi nadrobić ten czas.
-Nadrobić? Co?! Mam teraz mówić ci, że moją
ulubioną bajką w dzieciństwie był Kopciuszek lub inna bajka żebyś ty poczuła
się lepiej?! Żartujesz sobie ze mnie, czy jak?! Nie ma szans żebym zaczęła
traktować cię jak córka traktuje matkę. Nie czuję z tobą żadnej emocjonalnej
więzi i nie mam zamiaru jej tworzyć. Proszę cię, odejdź i zniknij z mojego
życia. Było mi w nim dobrze bez ciebie.-powiedziałam. Kobieta ze łzami w oczach
wstała z fotela. Mierzyłyśmy się spojrzeniami. Nie chciała ruszyć się z miejsca.
Ktoś zapukał do drzwi.
-Masz gościa. Nie pójdziesz otworzyć?-podeszłam
do judasza. Do cholery! Tylko jego mi tu brakowało! Wściekła otworzyłam drzwi.
-Cieszę się, że cię zastałem...-co do cholery
robi tu Gaara po ponad dwóch tygodniach olewania mnie?!
-Kto to jest?-moja mama była bardzo dociekliwą
osobą.
-Mój były chłopak.-wycedziłam przez zęby.
-To co on tu robi?
-Chodzę z nim do łóżka z nudów, leży ci taka
odpowiedź?-zagotowało się w niej.
-Jestem twoją matką! Należy mi się szacunek
gówniaro!!! Nie życzę sobie żebyś robiła z siebie puszczalską! Ten chłopak ma
natychmiast wyjść!!!-Gaara pierwszy raz w życiu był zmieszany.
-To ja ci coś powiem. Nie mam matki! Jesteś nią
tylko na papierze! Nie będę cię szanować, bo na to nie zasłużyłaś!!! I to ty
wyjdź! Wyjdź natychmiast, albo zadzwonię po ochronę!!!-kobieta wpatrywała się
we mnie z furią w oczach, ale poddała się i wyszła trzaskając drzwiami. Jednak
ciśnienie ze mnie nie zeszło. Odwróciłam się w stronę Gaary.
-Ładnie z nią poigrałaś. To serio twoja mama?
Nie jesteś ani trochę do niej podobna. No może z charakteru.
-Nic o mnie nie wiesz. Co tu robisz? Myślałam,
że nasza znajomość skończyła się te dwa tygodnie temu, kiedy tylko
stwierdziłeś, że jestem kłamczuchą i inne tego typu.
-Rio wszystko mi powiedział. To, jaką byliśmy
parą, jak wyglądał nasz związek. Wiedziałaś, że planowałem założyć z tobą
rodzinę?
-Tak. Planowałeś wiele rzeczy. Szkoda tylko, że
sam o tym zapomniałeś. Co tu robisz? Shina zapewne na ciebie czeka.
-Shina się nie liczy. Powiedziałem jej, że
traktuje ją tylko jako koleżankę, z którą od czasu do czasu sypiam. W sumie...
już od tych dwóch tygodni nie. Wyszła z płaczem, od tego czasu się nie
pokazała.
-W takim razie możesz zacząć jakąś nową
znajomość.-powiedziałam.
-Widziałem, że zadajesz się z tym nowym
chłopakiem. To coś poważnego?-głośno przełknęłam ślinę.
-Póki co za krótko go znam. Gaara, co ty tu
robisz? Nadal nie pamiętasz, więc po co chcesz odświeżać sobie pamięć? Nie jest
ci lepiej z tym, że jest jak jest?
-Powiem ci, że na początku było super. Dopiero
po jakimś czasie, kiedy leżałem obok Shiny, czułem, że to nie ona powinna obok
mnie leżeć. Wtedy zrobiłem się cholernie dociekliwy, znalazłem zdjęcia z tych
wszystkich wspólnych imprez i wszystko złożyło się w całość. Nie pamiętam to
fakt, ale chcę sobie przypomnieć.
-Myślisz, że to coś da? Wątpię, że uda nam się
krok po kroku odtworzyć twoje wspomnienia, a biorąc po uwagę fakt, że na pewno
nie będę w stanie zachowywać się tak, jak kiedyś może być bardzo ciężko.
-Nie liczę na to, że będziesz zachowywać się
tak jak kiedyś. Masz być sobą. Taką lubię cię najbardziej.-zabrakło mi słów.
Miałam wrażenie, że Gaara mnie nienawidzi po tym, jak dowiedział się prawdy.
-Gaara, nie wiem. Zrozum, że ciężko jest mi
teraz o tym myśleć. Od ponad pięciu miesięcy żyję myślą, że ciebie w moim życiu
już nie ma. Wtedy jest mi chyba lepiej, nie boli tak, jak na początku. Tamta
Sara Iregiro... Ona już chyba nie wróci.
-Czyli nie mogę liczyć na nic więcej, jak
przyjaźń?-widziałam, że nie takiej odpowiedzi oczekiwał. Jednak ja zdałam sobie
sprawę, że moje życie jest już inne niż te kilka miesięcy temu. Zmieniłam się.
Moje uczucia również.
Komentarze
Prześlij komentarz