Rozdział 24

W piątek, tak jak obiecałam, poszłam z tym całym Akihito na kolację. Postanowiłam udawać miłą, jednak gdyby przekraczał jakieś granice dostanie za swoje. Wujek sprezentował mi sukienkę z tej okazji. Miała szafirowy kolor, sięgała do połowy uda i idealnie przylegała do ciała. Musiałam dobrać do niej czarne buty i czarną kopertową torebkę, ponieważ nie spodziewałam się aż tak oficjalnego stroju. O 15:30 wsiadłam w samochód i pojechałam pod pamiętną restaurację.

            Chłopak znowu zamówił te wstrętne kałamarnice! Na samo wspomnienie mocno mnie zemdliło. Przykleiłam sobie jednak sztuczny uśmiech i zaczęłam jeść. Bardzo, bardzo powoli. Akihito prawie cały czas mówił o sobie. O tym, jak to fajnie być tak młodym gwiazdorem, że dziewczyny wręcz rzucają się na niego. Było to mało interesujące. Starałam się skupiać na wspomnieniu wczorajszego wieczoru z Gaarą. Leżeliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakiś thriller. Bardzo mi się podobał.
-Nie smakuje ci kałamarnica?-jego pytanie wyrwało mnie z zamyśleń.
-Wiesz co, nie jestem jakoś specjalnie głodna. Dość późno jadłam śniadanie.-skłamałam. Absolutnie mi nie smakowała!
-Powiedz mi Saro, dlaczego taka śliczna dziewczyna jak ty jest sama?-spojrzał się na mnie takim wzrokiem, który zapewne powala tysiące dziewczyn na kolana. Jednak ja byłam na niego niewzruszona.
-Eee... Nie do końca.-jak widać zaskoczyło go to. I raczej nie był zadowolony z tego faktu. Jego ramiona się spięły, odchrząknął.
-Co to znaczy, że nie do końca. Twój wujek mówił, że jesteś wolna.-jego oczy błyszczały niebezpiecznie. Dostałam gęsiej skórki, ponieważ przypominało mi to spojrzenie Konou. Zakrztusiłam się. Zaczęłam kaszleć, musiałam napić się wody, żeby odzyskać mowę.
-Mój wujek myśli, że jestem wolna. Więc mówię, nie jest to do końca prawda. Od jakiegoś czasu spotykam się z kimś.-mój głos był bardziej pewny siebie. Miałam już po dziurki w nosie ukrywania tego wszystkiego. Skoro byłam szczęśliwa, chciałam żeby inni o tym wiedzieli.
-Więc ta kolacja nie może być uznana przeze mnie za randkę?-jego mina wyrażała niezadowolenie. Ogromne niezadowolenie. Jak widać, koleś ciężko znosił porażki.
-Z mojej strony od samego początku było to spotkanie tylko i wyłącznie czysto biznesowe. Nie jestem zainteresowana randkami, skoro z kimś się spotykam.-postanowiłam grać w otwarte karty. Miałam nadzieję, że nie urażę tym chłopaka. Problem polegał na tym, że jego mina mówiła wyraźnie, że nie tego się spodziewał.
-Cóż. Mam nadzieję, że chłopak doceni to co ma. Nie wiem czego mi brak, ale liczę na to, że kiedyś dostanę szansę.-on najwyraźniej liczył na to, że zacznę go zapewne przepraszać, że tak wyszło. Ciśnienie mi skoczyło.
-Jestem szczęśliwa. Mam nadzieję, że potrwa to jak najdłużej.-uśmiechnęłam się do niego szczerze. On z kolei wręcz przeciwnie.

            Wyszliśmy z restauracji w dość podłych humorach. Na dodatek znowu złapali nad fotoreporterzy. Podbiegli do nad kiedy byliśmy na schodach. Starałam się dostać do samochodu jak najszybciej.
-Saro, czyżbyś raptem niecałe 3 tygodnie po rozstaniu z Konou Yokachimą, zaczęła spotykać się z kolejnym bożyszczem nastolatek Akihito? Co z tym wydmuchanym porwaniem? Powiedz coś!!!-jeden koleś prawie mnie przewrócił. Reporterzy przepychali się, szarpali mnie za ręce. Myślałam, że oszaleję.
-Nie mam zamiaru komentować tych rewelacji.-powiedziałam cierpko. Przez to zamieszanie miałam problem żeby otworzyć samochód.
-W takim razie co robisz z Akihito? To już wasze drugie spotkanie!-miałam ochotę uderzyć tego faceta w twarz. Denerwowało mnie to zamieszanie. Paparazzi co rusz mnie szturchali. Nie byłam w stanie nawet wsiąść do samochodu, bo za każdym razem, któryś z nich zamykał mi drzwi.
-Odwalcie się ode mnie! Nie mam ochoty rozmawiać na mój temat! Znajdźcie sobie lepsze zajęcie!-krzyknęłam. Złapałam jednego z fotoreporterów i odepchnęłam od drzwi mojego auta. Wsiadłam tam wściekła. Niestety ci idioci otoczyli moje auto. Zaczęłam ostro dodawać gazu. Nie chcieli się odsunąć, więc prawie wjechałam w jednego z nich. Dopiero wtedy ustąpili mi miejsca, a ja odjechałam z piskiem opon. Już widziałam te jutrzejsze nagłówki. Sara Iregiro próbowała zabić paparazzi. Rany! Za co ja?!

            Domyśliłam się, że ten głupek Akihito poskarży się mojemu wujkowi co do mojego stanu cywilnego. Jednak nie sądziłam, że wujek raptem 2 godziny od zakończenia spotkania będzie u mnie, w dodatku wściekły jak osa.
-Co ty sobie myślisz?! Do jasnej cholery!!! Ten kontrakt jest bardzo ważny! Akihito pociąga za sznurki w całej wytwórni! A ty od tak powiedziałaś, że nie jesteś nim zainteresowana!-wujek był czerwony na twarzy.
-Bo to prawda, nie jestem.-chciałam być z wujkiem szczera. I tak w końcu będę musiała mu powiedzieć, że jego próby wyswatania mnie z kimkolwiek raczej spalą na panewce.
-W takim razie kim się tak cholernie interesujesz?-jego oczy ciskały we mnie gromy.
-Po pierwsze, stawiasz mnie w cholernie niezręcznej sytuacji, ponieważ raptem 3 tygodnie temu mój, były już na tą chwilę, chłopak mnie porwał, a ty na siłę próbujesz mnie wyswatać. Na dodatek z chłopakiem, który zachowuje się jakby był greckim bogiem.-powiedziałam zirytowana.
-Akihito powiedział, że spotykasz się z kimś.-głośno przełknęłam ślinę.
-Tak, to prawda.-musiałam mu to powiedzieć. Czułam, że chcę być szczera i wobec wujka i wobec Gaary. Wujek ze świstem wciągnął powietrze.
-Jeszcze mi powiedz, że z tym całym Gaarą?! Zabroniłem ci się...
-Nie wtrącaj się z moje życie! Tak! Spotykam się z Gaarą! I z żadnym innym chłopakiem nie byłam tak szczęśliwa jak jestem z nim! Jak w ogóle śmiałeś mu powiedzieć, że nie jest dla mnie odpowiedni?! Że nie jest z naszych warstw społecznych? Za kogo ty się masz?! Za pana świata?! Gdyby nie mój ojciec, nie miałbyś nic!!! O swojej dziewczynie mógłbyś co najwyżej pomarzyć! Mieszkałbyś na m2 i miałbyś najzwyklejszą w świecie prace! To dzięki mojemu ojcu mamy to wszystko! Dzięki temu, że harował jak wół i wyprowadził tą firmę na wyżyny! Masz to co masz, tylko dzięki niemu!!!-ryknęłam na niego wściekła. Mój wujek ścisnął dłonie w pięści. Nie był w stanie wydusić z siebie słowa.
-Jesteś dla mnie ważna. Chce dla ciebie jak najlepiej! Nie chcę żebyś spotykała się z tym chłopakiem! On sypiał ze swoją klientką!-krzyknął.
-Wiem o tym! Powiedział mi wszystko! Nie obchodzi mnie to! Nie znasz go tak jak ja! Jesteś na niego wkurzony za to, że pozwolił mnie porwać, mimo że miał mnie ochraniać, wiem to. Weź jednak po uwagę to, że to on wlazł do tej rezydencji żeby mnie z niej wyciągnąć, i to on dał się postrzelić.-dlaczego wujek jest taki uparty.
-Wiedziałaś o tym, że sypiał ze swoją klientką i ci to nie przeszkadza? Myślałem, że ci nie powiedział...-wujek najwidoczniej był w szoku.
-Powiedział mi o tym! Powiedział, że chce być ze mną szczery. Wujku, zrozum, że chce się z nim spotykać. Nie z żadną gwiazdą. Z nim. Ze zwykłym chłopakiem. Uszanuj to, proszę.-powiedziałam już spokojnie. Wujek podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Kiedy ty mi tak urosłaś?-zapytał. Nie wiedziałam jak mam się zachować, więc również mocno go objęłam.
-Urosłam. Musiałam.-wujek się zaśmiał. Zmierzwił mi włosy i pocałował w czoło. Robił tak mój tata, kiedy czytał mi bajki na dobranoc. Poczułam przypływ wzruszenia. Zaczęłam uspokajać się, ponieważ nie chciałam się popłakać.
-Chcesz się z nim spotykać?-kiwnęłam głową.-Zadzwoń po niego. Chcę z nim porozmawiać.

            Gaara przyszedł jakoś pół godziny po moim telefonie. Był u Rio. Kiedy zobaczył mojego wujka miał chyba dylemat czy wejść, czy lepiej uciekać. Jednak kiedy pociągnęłam go za rękę do środka nie miał drogi odwrotu. Mój wujek wstał i uścisnął mu dłoń. Poprosił mnie, żebym zostawiła ich samych. Wtedy zaczęłam się denerwować. Myślałam, że wujek chce pogadać z nami, a nie tylko z Gaarą. Zrobiłam nadąsaną minę, ale wujek uśmiechnął się do mnie. Zostawiłam ich więc samych.

            Hikary i Gaara rozmawiali ze sobą ponad pół godziny. Na dodatek tak cicho, że zza drzwi swojej sypialni nic nie słyszałam. Zaczynałam świrować. Bałam się, że wujek powie Gaarze coś, co sprawi, że ten nie będzie chciał się ze mną spotykać. Tego bardzo bym nie chciała. Jednak starałam się mieć zaufanie do wujka. W razie co zawsze mogę mu powiedzieć kilka słów. Kiedy tak nad tym myślałam, do drzwi mojej sypialni ktoś zapukał. Drzwi się uchyliły. Stał w nich Gaara. Był blady. O cholera!
-Chodź tam.-powiedział tylko, a ja z duszą na ramieniu wyleciałam z sypialni. Wujek uśmiechał się od ucha, do ucha. Zaczęłam gubić się w tej sytuacji.
-Porozmawiałem z Gaarą. Myślę, że mogę zostawić was samych. Saro, życzę szczęścia.-powiedział. Mocno mnie uścisnął i wyszedł.
-O co chodzi?-zapytałam. Gaara wzruszył ramionami.
-Powiedział, że jeżeli jesteś ze mną szczęśliwa to życzy nam szczęścia.-Gaara uśmiechnął się do mnie. Po chwili znalazł się przy mnie, mocno przytulił i pocałował.-Jesteś szalona. Nie sądziłem, że naprawdę powiesz o nas wujkowi.
-Męczyłam się z tą tajemnicą. Jeżeli rzeczywiście miałam być w pełni szczęśliwa, musiałam mu powiedzieć.-zawiesiłam się Gaarze na szyi. Zaczęliśmy się całować. Dość namiętnie. Mój oddech przyśpieszył, serce biło jak szalone. Jego ręce powędrowały na mój krzyż. Zaczęliśmy posuwać się w stronę kanapy. Wylądowaliśmy na niej.
-Sara, przestań. Mam problem z kontrolą w twojej obecności.-tęczówki Gaary miały intensywny, ciemny kolor. Uwielbiałam ten błysk, który mówił, że miał ochotę rzucić się na mnie.
-Nie kontroluj się.-uśmiechnęłam się łobuzersko. Jeden ruch i Gaara leżał na mnie. Namiętnie mnie pocałował. Aż zabrakło mi tchu. Poczułam dreszcze na skórze. Zdecydowanie było to bardzo przyjemne.
-Jeszcze nie teraz, dobrze wiesz.-szepnął mi w usta. Poczułam się zawiedziona! Jakim cudem Gaara jest w stanie się tak kontrolować, mimo, że mówi, iż ma z tym problemy. To frustrujące!
-Dlaczego? I ja, i ty tego chcemy.-pocałowałam go. Głośno jęknął. Wsunął mi ręce pod bluzkę. Dotykał brzucha, potem zaczął dotykać piersi. Było to świetne uczucie. Czułam pulsowanie w podbrzuszu.
-Dobrze. Na pewno nie pójdziemy na całość, ale czas na lekcję numer 2.-powiedział Gaara. Złapał za moją bluzkę, i ściągnął ją ze mnie. To samo zrobił ze swoją bluzką. Usiadł i pociągnął mnie na siebie. Oczy wesoło mu błyszczały. Znowu mnie pocałował. Jego dłonie znalazły się na moich ramionach. Ja położyłam mu dłonie na brzuchu. Czułam wszystkie jego mięśnie. Podobało mi się, że są tak pięknie wyrzeźbione. Zaczęłam dotykać do po klatce piersiowej, ramionach, brzuchu. Co chwilę wzdychał. W pewnym momencie położył mi dłonie na ramionach i zsunął ramiączka od stanika. Zaczynało robić się gorąco.-Oj nie. Jeszcze nie teraz.
-Gaara!!!-krzyknęłam. Widziałam, że ma niezły ubaw. Ja z kolei zaczęłam wie wkurzać.


-Nie. Jeszcze nie teraz, powiedziałem. Wszystko w swoim czasie. Pooglądamy telewizję? Zapowiadali na dzisiaj jakąś komedię. Chodź. I nie obrażaj się na mnie.-przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło. Potem sięgnął po pilota i włączył telewizję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8