Rozdział 49

Siedziałam i płakałam, a Sakura mocno mnie do siebie tuliła. Sama nie byłam pewna ile to trwało, ale w pewnym momencie poczułam się potwornie zmęczona.
-Nie... nie chcę być w ciąży. Sakuraaa! Ja mam dopiero 18 lat!!! Nie mogę! Mam na głowie firmę! Od marca miałam iść na studia!!!-płakałam i płakałam.
-Powinnaś porozmawiać z kimś jeszcze.-usiadłam sztywna jak kij. Wiedziałam o kim Sakura mówi.
-Nie! Nie! Gaara się nie dowie!!!
-To co chcesz zrobić?! Wiesz, że zacznie rosnąć ci brzuch i nie dasz rady ukryć ciąży. Musisz też przestać brać pigułki, bo mogą zaszkodzić dziecku.-to co Sakura mówiła nie docierało do mnie. Czułam się jak ktoś zdzielony kijem w głowę. Wzięłam komórkę i wybrałam numer do Rio. Odebrał po trzecim sygnale. Miał zaspany głos.
-Słucham...
-Rio? Przyjedź do mnie błagam. Proszę cię.-wydukałam w słuchawkę.
-Co się stało? Coś z Gaarą? Saro, mów.-chyba od razu się obudził.
-Nie, nic z Gaarą. Błagam przyjedź.
-Za pół godziny będę.-rozłączył się, a ja drżącymi dłońmi odłożyłam komórkę na stolik. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 1 w nocy.
-Zostaniesz na noc?-zapytałam Sakury. Zrobiłam się trochę głodna. Podeszłam więc do lodówki i zaczęłam szukać czegoś lekkostrawnego.
-Tak, zostanę. Kanapkę też możesz mi zrobić. Również jestem głodna.-Sakura przesiadła się na miejsce przy blacie w kuchni, a ja zaczęłam robić kanapki. Kiedy w końcu zaczęłyśmy je jeść, przerwał nam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Rio był wyraźnie zdenerwowany.
-Dlaczego płakałaś? Co się stało? Cześć Sakura.
-Cześć Rio. Pójdę pod prysznic. Ty z nim w tym czasie porozmawiaj.-Sakura położyła mi dłoń na ramieniu i lekko ścisnęła. Chciała chyba dodać mi tym otuchy.
-Młoda, co się stało?! Mówiłaś, że nie chodzi o Gaarę, więc o co?
-Ja... Eh... Ja...
-Ty... No dalej, dalej.
-Jestem w ciąży.-Rio zamarł. Zamrugał kilka razy jakby próbował przeanalizować to, co mówię.
-Ty jesteś... Jak to możliwe? Gaara już wie? Byłaś u lekarza?-zaczęłam przecząco kiwać głową.
-Nie, nie wie. Chciałam najpierw porozmawiać z tobą. Dzięki temu jest mi lepiej. Przed chwilą zrobiłam test. Sakura mnie namówiła, myślałam, że wynik będzie negatywny! Musze iść do lekarza. Kochałam się z Gaarą 2 razy bez zabezpieczenia. Nie myślałam, że zajdę w ciąże. Rany, jak okropnie się czuję! Będę wytykana palcami na ulicy!!! Paparazzi nie dadzą mi spokoju. Nie będę miała życia!!! Gaara też się wścieknie! Nawet przed wypadkiem dostawał alergii na myśl, że mogę być w ciąży.
-Planowaliście dzieci przecież.
-Rio! Nie jako nastolatki! Gaara skończył dopiero 19 lat, ja skończę w lipcu i jeżeli dobrze liczę, to dziecko też się wtedy urodzi!!! Co to będzie za życie?! Chciałam skończyć studia, poprowadzić interes taty najlepiej, jak tylko bym potrafiła, a teraz muszę kombinować w jakie kolory pomalować pokoik dla dziecka! Powinno być inaczej! Powinno być tak: studia, praca, ślub, dziecko. Póki co tylko praca znalazła się w tym planie! A co z Gaarą? Gdyby chciał się dalej rozwijać w jakiejś dziedzinie dziecko będzie utrudnieniem.-głośno zaczęłam płakać.
-Saro, przestań. Wiem, że to bardzo ciężka sytuacja, ale wydaje mi się, że dacie sobie radę.-Rio przytulił mnie mocno do siebie. Byłam załamana. Nie miałam pojęcia w jaki sposób powiadomić o swoim stanie wujka, moich przyjaciół, a najbardziej chyba ojca dziecka. Ręce trzęsły mi się na samą myśl.

            Następnego dnia Rio kazał mi zadzwonić do Gaary i porozmawiać z nim. Na samą myśl robiło mi się słabo. Obiecałam, że powiem Gaarze, ale najpierw chciałam pogadać z wujkiem. Uważałam, że dla mnie będzie to lepsze. Nie oczekiwałam, że wujek się ucieszy, raczej wścieknie. Jednak nie mogłam w tym momencie już nic zrobić.

            Rio kazał mi niezwłocznie porozmawiać z Gaarą. Ubłagałam go jednak, aby poczekał do poniedziałku, kiedy poszłabym do lekarza i upewniła się, że test się nie mylił. Obawiałam się jednak, że było to mało prawdopodobne, ponieważ zdenerwowana zaczęłam szukać jakiś pierwszych symptomów ciąży. Na jakieś 10 głównych miałam przynajmniej 7. Brakowało mi nudności i wymiotów, częstego robienia siusiu i rozstępów, które zapewne zaczną się pojawiać w najbliższym czasie. Wizyta u lekarza nie była mi tak naprawdę potrzebna. Chciałam jednak pogodzić się w tym, że już za kilka długich miesięcy znajdę się w zupełnie nowej sytuacji, która być może mnie przerośnie.

            W poniedziałek zamiast do szkoły poszłam do ginekologa. Czekałam w poczekalni jak na ścięcie. Razem ze mną kilka kobiet było w dość zaawansowanej ciąży. Gładziły się po brzuchach i uśmiechały pod nosem. Ja z kolei miałam ochotę wyć, kiedy tylko wchodziłam do gabinetu.
-Witam młodą damę. Widzę, że jak zwykle w dobrej formie. Przedłużenie tabletek?-mój lekarz był starszym mężczyzną, bardzo sympatycznym i jednocześnie jednym z najlepszych w Tokio.
-Dzień dobry panie doktorze. Raczej potwierdzenie ciąży.-cicho powiedziałam. Lekarz wysoko uniósł brwi.
-Symptomy, które u siebie zauważyłaś, prosiłbym żebyś mi je podała.
-Zawroty głowy, podwyższona temperatura ciała, zmienne nastroje, zwiększony apetyt oraz zmiana smaków, przytyłam. No i oczywiście problemy z okresem. Zrobiłam również test, który pokazał wynik pozytywny.-lekarz głośno westchnął. Wstał, a potem zaczął kierować się do pomieszczenia obok, w którym miał cały swój sprzęt. Poszłam za nim.
-Dobrze, rozbierz się od pasa w dół, a potem usiądź na fotelu.-kiedy zrobiłam, co kazał, zaczął mnie badać. Nie należało to do przyjemnych. Kiedy zaczęło się USG przez jakiś czas milczał. Myślałam, że być może to dobry znak. Do czasu, aż lekarz się nie odezwał.-Spójrz. Jesteś w ciąży, gratulacje. To gdzieś 11 tydzień, najpóźniej 12. Zrobię ci kilka zdjęć, a potem przejdziemy do mojego gabinetu.

            Lekarz dał mi receptę na kwas foliowy i żelazo, kilka zdjęć USG z wyraźnie zaznaczonym płodem oraz kazał umówić się na wizytę za 6 tygodni. Straciłam wszelką nadzieję ma to, że test się pomylił. Ze łzami w oczach wybrałam numer do wujka.
-Cześć! Co u ciebie?! Dawno się nie odzywałaś. Co prawda miałem cię dość przez te twoje humory, ale mam nadzieję, że już ci przeszło.-głos wujka był bardzo wesoły. Wiedziałam, że w przeciągu najbliższej godziny to się zmieni.
-Wujku, musimy porozmawiać.To pilne.-powiedziałam.
-Coś się stało? Za pół godziny w rezydencji? Jestem dzisiaj w domu.
-Dobrze. To do zobaczenia u ciebie.

            Kiedy zajechałam pod rezydencję brakowało mi powietrza. Ledwo doszłam do drzwi, a potem weszłam do środka. Uderzył mnie zapach ramenu. Poczułam mdłości. Wujek przywitał mnie przy wejściu do salonu.
-Źle się czujesz? Jesteś blada.-nie byłam w stanie wydusić z siebie nawet słowa. Pokiwałam przecząco głową, a potem czym prędzej pobiegłam do łazienki. Zaczęłam wymiotować. Przez myśl mi przeszło, że jeżeli następne pół roku ma tak wyglądać, to prędzej padnę.-Na pewno wszystko ok?
-Już wychodzę! Idź do salonu!!!

            Wujek siedział na fotelu. Usiadłam na przeciwko niego, a potem głośno westchnęłam.
-Byłam dzisiaj u lekarza.
-Przepisał ci jakieś leki na uspokojenie? Twoje ostatnie humory były nie do zniesienia.
-Jestem w ciąży.-wujek wypuścił powietrze z płuc ze świstem.
-CO?!-ryknął na mnie.
-To co usłyszałeś. Jestem w ciąży. 11-12 tydzień.
-Do 1 kwietnia zostało jeszcze trochę czasu. Ale nawet wtedy twój żart nie będzie śmieszny, więc pomyśl nad czymś innym.
-Wujku, chciałabym. Wróciłam właśnie od lekarza. Jestem w ciąży.-wujek był siny na twarzy.
-Myślałem, że jesteś mądrzejsza!!! Co ty miałaś w głowie?! Myślałaś, że jak sobie będziesz chodzić do łóżka od tak, to nie poniesie to ze sobą żadnych konsekwencji?!
-Zabezpieczałam się. Do wczoraj brałam tabletki. Nie chciałam żadnej ciąży. Nie chciałam dziecka! Myślałam o studiach, o poważnej pełnoetatowej pracy w firmie taty! Nie chciałam takiego życia dla siebie! Ale nic już nie zrobię! Stało się!!!-krzyknęłam. Wiedziałam, że wujek się wścieknie. Jednak musiał wiedzieć. Był moją najbliższą rodziną.
-Zdajesz sobie sprawę z tego, że prasa nie da ci żyć?! Wiesz, co będą pisać?! "Sara Iregiro w ciąży! Kto by się spodziewał, że córka tragicznie zmarłego biznesmena zajdzie w ciążę mając zaledwie 18 lat?! Co powiedziałby na to jej ojciec?! Co stanie się z rodzinną firmą? Kto jest ojcem dziecka?" Masz 18 lat do jasnej cholery!!!
-Wiem!!! Dociera do mnie to co mówisz! Zastanawiałam się nad tym od wczoraj, kiedy tylko zrobiłam test! Zdajesz sobie sprawę z tego, jak ja się czuję?! To ja będę wytykana palcami, to ja nie będę miała życia! Nie chciałam tego!!! Niech chociaż to do ciebie dotrze!-ryknęłam i zaczęłam płakać. Zdawałam sobie sprawę z tego, że kiedy tylko mój brzuch będzie widoczny będę fotografowana jeszcze częściej niż wcześniej. Wiedziałam, że moje życie zmieni się diametralnie i to na gorsze.
-Co teraz zrobisz? Rozmawiałaś z Gaara? Wiesz, ze może dobrze tego nie przyjąć. Chociażby dlatego, że ma duże luki w pamięci. Rany Saro, co ty sobie myślałaś... życie nie jest takie proste jak się wydaje.
-Co ty nie powiesz...-powiedziałam dość sarkastycznie. Wujek przetarł twarz dłońmi.
-Rany. Sam już nie wiem, co z tobą zrobić. Nie mogę zamknąć cię przed ludźmi na pół roku. Nie chcę również zostawić cię z tym samą.
-Wujku, nie będę sama. Mam przyjaciół, którzy będą ze mną. Sakura i Rio już wiedzą. Stało się. Teraz muszę być przygotowana na konsekwencje. Przykro mi, że sprawiłam ci problemy. Nie chciałam tego.-powiedziałam. Wstałam i zaczęłam iść w stronę wyjścia. Nie miałam siły dłużej tu siedzieć. Podejrzewałam też, że Harumi również się wścieknie. Jej dziecko urodzi się dosłownie chwilę wcześniej niż moje. Moja ciąża zdecydowanie przyćmi jej. Wsiadłam do samochodu i wybrałam numer do Gaary. Nie odebrał za pierwszym i drugim razem. Dopiero za trzecim łaskawie wziął telefon do ręki.
-Słucham.-w tle słyszałam głośną muzykę.
-Cześć. Chciałam z tobą porozmawiać. Gdzie jesteś?
-Na próbie z chłopakami. Nie przyszłaś do szkoły. Coś się stało?
-Tak, nawet nie wiesz jak dużo. Bądź u mnie najszybciej jak to możliwe, dobrze. Będę czekać.
-Ok. Do zobaczenia.-zacisnęłam dłonie na kierownicy. Przekręciłam klucz w stacyjce, a potem ruszyłam z piskiem opon. Czekała mnie tak naprawdę najgorsza z możliwych rozmów.

            Gaara przyszedł grubo po 18. Prawie oszalałam. Wymyślałam różne scenariusze naszych rozmów, odpowiedzi jakie chce mu udzielać. Wiedziałam, że będzie źle. Czułam to.
-Kochanie, co się stało? Miałaś zdenerwowany głos, kiedy z tobą rozmawiałem.-Gaara dał mi buziaka na przywitanie. Usiadł przy stole. Miałam tam rozłożone zdjęcia USG i recepty od lekarza. Usiadłam obok Gaary.
-Stało się. I to coś poważnego. Nie wiem nawet od czego powinnam zacząć.
-Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowywałaś. Byłaś u lekarza czy coś?-zapytał, kiedy zauważył receptę.
-Tak, byłam. Dlatego nie było mnie w szkole... Tak, dziwnie się zachowywałam. Pamiętasz na pewno, jak mówiłam, że to ze zmęczenia i przepracowania.
-Oczywiście, że pamiętam. Dawałaś mi w kość tak ostro, że miałem ochotę cię udusić. Co lekarz ci powiedział?-głośno przełknęłam ślinę.
-Jestem w ciąży.-Gaara zamarł. Właśnie takiej reakcji się spodziewałam.
-Co? Powtórz, bo zrozumiałem, że jesteś w ciąży.
-Dobrze usłyszałeś. Jestem w ciąży, w którą zaszłam w listopadzie, kiedy się kochaliśmy.
-J... Jak to jest możliwe?! Kurwa mać!!! Nie planowałem wczesnego rodzicielstwa! Jak ty to sobie wyobrażasz?! Będziemy piękną rodzinką jak w jakiejś durnej telenoweli? Mam ci przynosić róże każdego dnia? Zdajesz sobie sprawę po ile lat mamy? 19! To nie jest odpowiedni wiek na dziecko!-jego słowa wytłumaczyły mi wszystko. Mimo wielu zapewnień o tym, że chce mieć ze mną dziecko, wiedziałam, że tak nie jest. Nawet jeżeli stało się to tak wcześnie, Gaara nie był odpowiednim materiałem na ojca. Poczułam w oczach łzy.
-Mówisz to tak, jakbym tyko ja była winna!!! Przypomnieć ci, że nie jestem wiatropylna, a to ty przyszedłeś do mnie i zacząłeś się dobierać a ja głupia uległam! Trzeba było nigdy nie zgadzać się na powtórne zejście, tylko zostawić to tak, jak było!!! Osobno żyło nam się lepiej!!!-ryknęłam wściekła. Wstałam. Gaara również.
-Skąd mogłem wiedzieć, że tak to się skończy?! Co zrobimy? Jak ty to sobie wyobrażasz?
-Jak JA to sobie wyobrażam?! To tylko moje dziecko?! Tylko ja jestem winna? Słyszysz się?!-krzyczałam i płakałam jak bóbr. Gaara był niedojrzały. Ciekawiło mnie, czy ten, którym był przed wypadkiem zareagowałby w taki sam sposób. Czy też w pewien niezrozumiały sposób os osądzałby mnie o to, że tak się stało.
-My jesteśmy za młodzi na dziecko! Chciałaś iść na studia i zacząć pracować w firmie u ojca jako dyrektor! W tym momencie będzie to absolutnie niemożliwe! Ja... Dostałem stypendium w policyjnym college'u w Stanach.-serce zatrzymało mi się w piersi.
-Jak... Jak to? Od kiedy o tym wiesz?
-Od ponad dwóch tygodni.
-I nic mi nie powiedziałeś?! W ogóle zamierzałeś?!-Gaara opuścił wzrok.
-Tak, przed wyjazdem. Nie chciałem, żebyś cierpiała. Z resztą nadal moglibyśmy być razem. Ja przyjeżdżałbym do Japonii, ty do mnie do Stanów. Nie chcę cię stracić.-jego słowa bolały mnie do żywego. Miał wyjechać! Do USA na kilka najbliższych lat. Na dodatek planował powiedzieć mi o tym kilka dni przed wyjazdem! Dla mnie etap życia z Gaarą był definitywnie zakończony.
-Nie chciałeś żebym cierpiała?! Jakoś nie poskutkowało! Wynoś się!!! Wynoś się i więcej nie pokazuj mi się na oczy!!! Zniknij z mojego życia!!!-ryknęłam wściekle. Z oczu płynęły mi łzy.
-A co z dzieckiem?! Nie chcesz chyba, żeby wychowywało się w  niepełnej rodzinie?


-Sama je wychowam! Nie chcę żeby żyło w kłamstwie. Zniknij mi z oczu i nigdy więcej się tu nie pokazuj.-powiedziałam. Gaara przez chwilę stał jak kamień, a potem zabrał swoją kurtkę i wyszedł z trzaskiem drzwi. Osunęłam się bezwładnie na fotel i płakałam jak małe dziecko. Moje życie zaczęło przypominać jedną wielką komedię z beznadziejnym scenariuszem. Musiałam być jednak silna. Dla siebie i dla dziecka, które noszę w sobie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8