Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 32


Następnego dnia obudziłam się bardzo wcześnie. Zeszłam na dół i z przyzwyczajenia, które wyniosłam z domu dziadków Gaary, zaczęłam robić wszystkim śniadanie.
            Około ósmej ciocia zeszła do kuchni, a kiedy mnie w niej zobaczyła, zrobiła wielkie oczy. -Dlaczego już nie śpisz?- zapytała i usiadła przy stole. Zrobiła jeszcze większe oczy, kiedy zobaczyła niemal gotowe śniadanie.- A to co?!
-Zrobiłam śniadanie dla wszystkich. I tak nie mogłam już zasnąć, więc uznałam, że zrobię coś pożytecznego. Mam nadzieję, że będzie wam smakować.- powiedziałam.
-Nie o to chodzi. Ja po prostu... Jestem w szoku. Wcześniej coś takiego nie wpadłoby ci do głowy.- ciocia zaczęła podziwiać moje gwiazdki wycięte z marchewki.
-Babcia Gaary dała mi niezły wycisk, kiedy byliśmy na Okinawie. Chciała sprawdzić, czy będę dobrą żoną dla jej kochanego wnuka. Stwierdziła, że przeszłam test. A muszę przyznać, nie było łatwo.- ciocia zaśmiała się na moje słowa.
-Musisz być bardzo zdeterminowana, co? Chcesz udowodnić, że pomimo tak młodego wieku będziesz dobrą żoną, prawda?- niepewnie kiwnęłam głową.
-Kiedy mówię komuś, że wychodzę za mąż, a potem ten ktoś dowiaduje się, że mam ledwo dziewiętnaście lat od razu pada pytanie, czy przypadkiem nie jestem w ciąży. Wiem, że nie muszę nikomu niczego udowadniać, ale... Najbardziej zależy mi na tym, żeby mieć satysfakcję dla samej siebie. Chcę być dobrą żoną, a w przyszłości również dobrą matką.- ciocia wstała i podeszła do mnie. Chwyciła mnie w mocny uścisk i pogłaskała po głowie.
-Jeśli będziesz tak cudowną żoną jak dla nas córką, sprawdzisz się w tej roli. Masz przed sobą całe życie. Właśnie tyle trwa docieranie się z mężem. Pamiętaj, żeby nigdy nie zatracić w tym wszystkim siebie. I pamiętaj, że gdybyś jednak trochę się pogubiła, zawsze możesz zwrócić się do mnie po pomoc.
-Będę o tym pamiętać, nie martw się. Po wszystkich dobrych radach, które dostałam wczoraj od babci uważam, że nie ma chyba niczego, czego mogłabym nie usłyszeć.- ciocia zaśmiała się.
-Właśnie. Babcia trzymała cię w ogrodzie kilka dobrych godzin. Zdradzisz, o czym rozmawiałyście?
-Pytała mnie o mamę. O to jaka była, kiedy ja byłam dzieckiem. Ale nie dała rady za długo tego słuchać. Potem pytała już tylko mnie. O to, co robiłam przez te wszystkie lata, jakie są moje talenty i zainteresowania.No i potem zaczęła udzielać mi tych wszystkich cudownych rad. Muszę przyznać, że dałoby się z tego zrobić książkę na miarę Bestselleru New York Times'a.
-Tak. Moja teściowa rzeczywiście jest kimś wyjątkowym pod tym względem. Pamiętam, że kiedy miałam wyjść za Fugaku również dostałam złote porady. Jako, że byłam wtedy dziewicą, niektóre z nich były dla mnie tak strasznie zawstydzające, że miałam ochotę zrezygnować ze ślubu i zamknąć się w klasztorze. Myślałam: Mój Boże! Jak ludzie mogą w ogóle robić takie rzeczy?! Ale po tylu latach uważam, że te rady były bardzo przydatne.- ciocia uśmiechnęła się do siebie pod nosem.
-A więc porada pod tytułem: Jeśli mąż ma zły humor, wymasuj go porządnie, i nie chodzi mi o plecy, również obiła się o twoje uszy?- ciocia zaśmiała się perliście i zaczęła kiwać głową.
-Tak. I uwierz mi, że to rzeczywiście działa. Poza tym sama również poprawiałam sobie w ten sposób humor. Właśnie tak na świecie znalazł się Sasuke. To był okres... Wzmożonego złego humoru u wujka.- tym razem to ja głośno się zaśmiałam.
-Z Gaarą może być ciężko. Nie lubi się kochać, kiedy ma bardzo zły humor.- powiedziałam bez namysłu, a kiedy się zorientowałam, że było to zdecydowanie za dużo informacji jak dla cioci, poczerwieniałam i miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
-Nie rób takiej miny! Myślisz, że twoja ciotka jest głupia? Nie wierzę, że śpiąc u Gaary tyle razy tylko się tuliliście! Teraz czasy są trochę inne, a ty wychowana w inny sposób. To, że kochasz się z kimś, z kim nie jesteś w małżeństwie to nic złego. Jednak tylko pod warunkiem, że również zależy ci na tej osobie. No i przede wszystkim wiesz też, czy jesteście pod tym względem dopasowani. Uwierz, że seks wbrew pozorom to jedna z ważniejszych rzeczy. Bo jak zaczyna psuć się w sypialni, zaczyna uciekać bliskość i potem sypią się inne rzeczy.Teraz może ci się to wydać wręcz niemożliwe. Jesteś młoda i w takim wieku, że jest to jedna z głównych rzeczy, które chcesz robić ze swoim narzeczonym. Ale kiedy pojawią się obowiązki takie jak praca, dzieci, czy jakieś problemy, nie będą to tylko słowa starej ciotki.
-Babcia też to powiedziała. Tylko, że u niej miało to mniej więcej taki sens: Zobaczysz, że kiedy w waszej sypialni powieje nudą, wyda ci się, że nie jesteś już tak atrakcyjna dla swojego męża jak kiedyś. Wyda ci się, że pewnie ma kogoś na boku, a ty jesteś tylko dodatkiem do niego. Postaraj się jednak nie mieć od razu złych myśli. Najpierw z nim porozmawiaj, a potem możesz sięgnąć po nóż.
-Jak widać mama nie zapomniała tych wszystkich dobrych rad przez tyle długich lat. To dobrze widzieć ją taką po takim czasie.- powiedziała, a ja spojrzałam na zegarek.
-Ciociu, idę się przygotować. Dzisiaj przyjeżdżają dziadkowie Gaary z resztą jego rodziny. Obiecała  mu, że razem z nim przywitamy ich. Tak samo dzisiaj przyjeżdża ciocia i goście u nas. Rany, muszę jeszcze jechać po suknię ślubną...
-Zrozumiałam. Idź już. Prosiłabym cię tylko, żebyś wróciła do domu na obiad.
-Tak! Do zobaczenia!!!
            Dzień zapowiadał się na dość pogodny, więc ubrałam się dość lekko i niemal biegiem wsiadłam do samochodu. Drzwi otworzyła mi Temari. Była jeszcze w piżamie, a w dłoni trzymała kubek z parującą kawą.
-Jej, pali się?- zapytała i wpuściła mnie do środka.
-Za chwilę do ciebie zejdę! Muszę iść obudzić Gaare!- krzyknęłam i pognałam na samą górę niczym torpeda. Złapałam za klamkę od pokoju i pociągnęłam ją z całej siły. Kiedy zrobiłam krok do przodu zahaczyłam o coś nogą i wyrżnęłam jak długa.
-Co do jasnej cholery?!- poznałam głos Kankuro, który zerwał się do pozycji siedzącej, uderzając mnie przy okazji w głowę.
-Kankuro!!!- wrzasnęłam i złapałam się za czoło. Zaczęłam nieudolnie wstawać, co spowodowało, że zaplątałam się w kołdry i koce, pod którymi spał chłopak.
-No proszę. Wystarczy, że pójdę pod prysznic, a moja narzeczona już dobiera się do mojego brata. Korzystasz z ostatnich chwil panieńskiego życia?- Gaara wyszedł z łazienki owinięty ręcznikiem wokół bioder.
-Kankuro, co robisz w pokoju Gaary, na dodatek śpisz w takim miejscu?!- zapytałam, kiedy w końcu udało mi się stanąć na równe nogi.
-Śpię tu. Moją sypialnię dostaną nasi dziadkowie. Jakbyś nie zauważyła, goście z naszej strony będą spać w naszym domu. Oprócz mnie w tej sypialni będą spać jeszcze inne osoby. Na pewno nasi kuzyni.
-Kankuro, mógłbyś jeszcze na chwilę iść do swojej sypialni? Patrząc na to w jakim stanie jest Sara, chyba coś się stało?- Gaara zmarszczył czoło, a ja kiwnęłam głową. Chciałam mu jak najszybciej powiedzieć o dziadkach i o ich wizycie.
-Jasne, już idę. I tak chciałem wziąć prysznic.- mruknął i wstał z materaca,a potem najzwyczajniej na świecie wyszedł.
-Nie uwierzysz jak ci powiem, co się stało!!!- wyrzuciłam ręce w górę.
-Sądząc po tym jak bardzo zaaferowana jesteś będzie to elektryzująca wiadomość.- powiedział i podszedł do mnie.Czułam zapach jego ulubionego mydła z domieszką chilli i czekolady. Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że Gaara jest tylko w ręczniku.- No więc, co się takiego stało?
            Odwróciłam się na pięcie i zamknęłam drzwi jego pokoju na klucz.
-Powiem ci za chwilę.- powiedziałam.
-Za chwilę? A co takiego się stało, że...- nie zdążył dokończyć pytania, kiedy dosłownie popchnęłam go na materac, na którym chwilę wcześniej spał Kankuro. Usiadłam na nim okrakiem i namiętnie pocałowałam. Wplotłam mu palce we włosy i delikatnie chwyciłam zębami jego dolną wargę. Jękną i zadrżał, kiedy to zrobiłam.-Chodźmy do łóżka.
-Nie. Szkoda na to czasu.- wyspałam i zdjęłam z siebie koszulkę, a potem odpięłam stanik.
            Gaara złapał za moją spódniczkę i dosłownie przeciągnął ją przez moją głowę. Wytrzeszczył oczy, kiedy zobaczył moje majtki wiązane tasiemką po bokach.
-To taki pic na wodę, czy serio jak je rozplączę będę mógł je zdjąć?- zapytał i pociągnął za wiązania.
-Sprawdź.- powiedziałam, a potem wróciłam do namiętnych pocałunków. Gaara miał rację, że była to ostatnia możliwość, żebyśmy mogli kochać się jeszcze przed ślubem. A ja miałam ochotę ją wykorzystać.
            Śmiałam się, kiedy Gaara próbował ułożyć się między moimi udami, ale materac uginał się pod nim za każdym razem, kiedy tylko próbował klęknąć.
-Cholera.- warknął pod nosem, a potem bezceremonialnie przeciągnął mnie na dywan. Wytrzeszczyłam na niego oczy.- No co? Skoro nie chcesz iść na łóżko podłoga też będzie dobra.
-Wariat.- zaśmiałam się i zaczęłam podciągać się na łokciach żeby go pocałować. On z kolei w tym samym czasie przyciągnął swoje biodra do moich i zatopił się we mnie. Wygięłam plecy w łuk i wstrzymałam oddech, kiedy to zrobił. Po kilku wolnych ruchach Gaara założył sobie moje nogi na ramiona i pochylił nad moją twarzą. Kiedy zaczął się płynnie poruszać zaczęłam drapać wykładzinę.
-Cho... Cholera... Gaara...- wyjęczałam. Spojrzałam na jego twarz.
            Włosy wpadały mu do oczu, usta były rozchylone, a policzki zarumienione. Kiedy trafił w jakiś czuły punkt, nie kontrolując się, znów odgięłam głowę do tyłu. Miałam ochotę krzyczeć, ale zdawałam sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy w domu sami.
            Gaara zdjął moje nogi ze swoich ramion i oparł się na przedramionach po obu stronach mojej głowy. Położyłam dłonie na jego ramionach i wtuliłam twarz w zagłębienie szyi. Kiedy Gaara znów trafił w jakiś czuły punkt, wbiłam mu paznokcie w plecy. On syknął ja jęknęłam. Odnalazł moje usta i zaczął mnie całować. Jego oddech był urywany, skóra gorąca. Jedna jego dłoń powędrowała do mojego najczulszego punktu i zaczęła go pieścić.
            Tylko pocałunek Gaary zagłuszył mój krzyk. Kiedy osiągnęłam spełnienie jednocześnie podrapałam Gaare po plecach i lekko ugryzłam go w skórę na ramieniu. Jęknął wtulony w moje ramię i położył się na mnie. Delikatnie musnął moje usta, kiedy zaczął odzyskiwać panowanie nad swoim ciałem.
-Już po ślubie postaram się bardziej.- powiedział, kiedy podciągnął się do pozycji pionowej. Lekkim krokiem zaczął kierować się do swojej szafki z bielizną. Dopiero, kiedy odwrócił się do mnie plecami zobaczyłam, co stworzyłam na jego plecach.
-O cholera.- mruknęłam. Gaara miał czerwone kreski na skórze, które ciągnęły się na całą długość jego pleców.
-Co? Coś się stało?- zapytał, a ja wskazałam mu na otwarte drzwi od szafy, gdzie miał lustro. Odwrócił się plecami i uśmiechnął widząc to.- Lubię takie blizny bojowe.
-Twojej rodzinie nie pewno też się spodobają, kiedy je zobaczą.- rzuciłam ironicznie, a Gaara się zaśmiał.
-Zrozumiałem. Koszulka zasłaniająca plecy i ramiona.- Gaara zaśmiał się i wziął z półki T-Shirt w czarnym kolorze. Narzucił go na siebie, a potem zaczął ubierać inne część garderoby.
            Ja z kolei poszłam do łazienki i złapałam za szczotkę do włosów, którą jakiś czas temu zostawiłam u Gaary. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Non stop szeroko się do siebie uśmiechałam, miałam błyszczące oczy i zarumienione policzki. Uwielbiałam spoglądać na siebie po dobrym seksie. Czułam się wtedy jak bogini. Gaara stanął za moimi plecami z moimi ubraniami w rękach.
-Ktoś został chyba bardzo dopieszczony, co nie?- zapytał i pocałował mnie w ramię.
-Ty też.- odchyliłam jego koszulkę na ramieniu, gdzie zostawiłam ślady zębów.- To był nasz ostatni przedmałżeński seks.
-Wiesz, nie śpieszy mi się z zejściem na dół.- Gaara położył mi dłonie na biodrach.
-Gaara, mamy inne obowiązki przed ślubem. Daj mi się ubrać, musimy zejść na dół i przygotować dom na przyjazd twojej rodziny. Stęskniłam się za twoimi dziadkami... Właśnie!!! Przyszłam tu w innej sprawie a finalnie skończyłam z tobą w łóżku...
-No właśnie. Zanim tak perfidnie mnie uwiodłaś mówiłaś, że chcesz mi coś powiedzieć.- powiedział i błysnął oślepiającym uśmiechem.
-Na naszym ślubie będą moi dziadkowie ze strony mamy.- Gaara zesztywniał po tych słowach.
-Co? Przecież ostatnim razem...
-Ostatnim razem to Tadashi był okrutny. Dziadek powiedział, że chciałby mnie jeszcze kiedyś zobaczyć. Babcia powiedziała, że to ona się mu postawiła. Że chciała mnie poznać i ślub jej wnuczki był w końcu pretekstem do uwolnienia się spod nakazów męża. Będą na weselu. Babcia i dziadek.
-Jesteś pewna, że to dobry pomysł? Nie mają ukrytych motywów, prawda?
-Nigdy nie jestem niczego na 100% pewna, tego też nie, ale wydaje mi się, że nie mają złych zamiarów. Wczoraj rozmawiałam z babcią kilka godzin. Wydawała się być szczerze zainteresowana mną i moim życiem. I naprawdę szczęśliwa, że może mnie w końcu poznać.
-Cóż, skoro rzeczywiście seniorzy Uchiha chcą się pogodzić z panem Fugaku i panią Mikoto to jest to tylko powód do radości. Z kolei co do ciebie, jestem dumny, że schowałaś stare urazy do kieszeni i przyjęłaś ich z otwartymi ramionami. Mam mądrą narzeczoną.
-Nie do końca z otwartymi ramionami. Trzymam lekki dystans. Nie znam ich osobiście, nie wiem, jacy są. Jednak to moi dziadkowie i chciałabym lepiej ich poznać. Poza tym nie chcę, żeby ciocia i wujek byli przez nich źle traktowani. Tak samo Sasuke i Itachi. To w końcu ich dziadkowie, a Itachi i Sasuke to jedyne wnuki płci męskiej. Cała reszta synów ma same córki. Babcia naprawdę wydaje się cieszyć z mojego szczęścia. Jeśli rzeczywiście tak jest, nie mogę być bardziej zadowolona z tego, że będą na naszym ślubie.- powiedziałam i zaczęłam zakładać na siebie ubrania, które przyniósł mi Gaara.
-Przynajmniej jeśli tylko czegoś spróbują sam osobiście ich ukatrupię, a ciała wrzucę do Zatoki Tokijskiej.
-Gaara...- powiedziałam z przekąsem i jednocześnie przewróciłam oczami.
-Zaufam twojej intuicji. A teraz chodź. Za niedługo zjawi się moja rodzina. Zrobimy im jakieś przekąski.- złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia z sypialni.
            Kiedy przygotowywaliśmy omusubi, ciągle się wygłupialiśmy i śmialiśmy. Gaara lepił bardzo koślawe trójkąty, ale doceniałam jego starania.
-Gaara, na pewno będą pyszne. Lep dalej.- zaśmiałam się, kiedy Gaara zaklął pod nosem, kiedy kolejny trójkąt bardziej przypominał koślawy kwadrat.
-Jakim cudem tobie się to udaje?- zapytał i ścisnął ryż tak mocno, że zrobił z niego miazgę.
            Westchnęłam i stanęłam za nim.
-Po pierwsze, mam w tym większą wprawę. Po drugie, nie zniechęcam się tak szybko.- powiedziałam i złapałam jego dłonie swoimi. Nabrałam garstkę ryżu i zaczęłam lepić ją jego dłońmi powoli formując kształt trójkąta. Kiedy się udało uśmiechnęłam się wrednie i dodałam.- No i ja w porównaniu do ciebie, kochanie, wiem jak wygląda trójkąt.
-Osz ty wredna małpo!!!- krzyknął i szybko odwrócił się w moją stronę. Próbował chwycić mnie za rękę. Pisnęłam i ze śmiechem zaczęłam uciekać w stronę drzwi. Jednak Gaara był szybszy. Złapał mnie i dosłownie przygniótł do tych drzwi. Dyszał.
-Przeproś! Moje umiejętności kulinarne są nie do pobicia.- spojrzałam w jego oczy. Dosłownie błyszczały od emocji.
-Mam przepraszać za powiedzenie prawdy? Nie ma mowy!- wtedy Gaara niebezpiecznie zmrużył oczy. Dotknął mnie dłońmi lepkimi od ryżu. Cała moja twarz była w białe kropki.
-Gaara!!!- krzyknęłam i próbowałam odepchnąć go od siebie, śmiejąc się jednocześnie.
-Cicho, kochanie. Jak nałożę na ciebie jeszcze trochę ryżu, będę mógł pobawić się w *Nyotaimori.- powiedział i znowu dotknął mojego ciała.
-Ja ci dam Nyotaimori! Gaara, no!!!- Gaara mocniej naparł na moje ciało i pochylił się, żeby mnie pocałować.
            Wtedy straciłam oparcie za moimi plecami i poczułam, że tracę równowagę. Chwyciłam się Gaary w ostatniej chwili i pociągnęłam go za sobą.
            Kiedy przewrócił się na mnie z całym impetem, dosłownie wydusił mi powietrze z płuc. Stęknęłam, a po chwili zaczęłam się śmiać widząc jego zdezorientowaną minę.
-Dałabym wszystko, żeby mieć teraz aparat.- powiedziałam, a Gaara wytknął mi język. Wstał, a potem podał mi rękę.- Wydawało mi się, że drzwi były zamknięte. Jestem chyba tak ciężka, że zamki nie wytrzymały.
-Albo raczej ja przyszedłem powiadomić was, że wasi goście weselni właśnie przybyli. Trzeba przyznać, że witacie ich w bardzo ciekawy sposób.
            Wujek Gaary stał na korytarzu, a za nim stała babcia Gaary, która wpatrywała się w nas z uśmiechem. Zaraz obok babci stał dziadek, który posłał w naszą stronę ciepłe spojrzenie. Zwłaszcza, kiedy zobaczył, że Gaara zaczął się śmiać.
-Obaa-san! Ojii-san!- Gaara krzyknął i lekkim krokiem podszedł do nich. Mocno przytulił i babcię i dziadka.
-Gaara-kun!- musiałam przyznać, że te wszystkie określenia -san, -kun,-chan i inne, których na Okinawie używali wobec mnie i Gaary były dla mnie dziwne i nie mogłam się przyzwyczaić do ich używania.
-Onee-chan!!!- Mako wyrwała się z uścisku swojego dziadka i dosłownie biegiem przybiegła do mnie. W ostatniej chwili udało mi się klęknąć, żeby ją przytulić.
-Mako-chan! Ale się za tobą stęskniłam!- powiedziałam, a potem dostałam od niej słodkiego buziaka (który obślinił cały mój policzek).
-Onee-chan, mam coś dla ciebie!!!- powiedziała, kiedy odsunęła się ode mnie na odległość jednego kroku.
            Z małego plecaczka, który miała na plecach wyjęła jakąś ręcznie robioną laleczkę.
-To ty! Okaa-san pomogła mi to szyć! Onii-chan też taką dostanie! To mój prezent ślubny dla was!!!- mocno uściskałam dziewczynkę, kiedy dała mi lalkę. Ucałowałam ją w czubek głowy.
-Jeśli śliczna! Obiecuję ci, że zajmie honorowe miejsce na moim biurku, i kiedy tylko będę na nią spoglądać pomyślę o tobie. A teraz przepraszam cię, ale chciałabym przywitać babcię i dziadka i całą resztę rodziny, dobrze?- dziewczynka zaczęła szybko machać głową w przód i w tył dając mi tym samym zgodę na to, co chciałam zrobić.

            Kiedy Yashamaru zaprowadził gości, żeby porozdzielać im pokoje my z Gaarą szybko przygotowaliśmy miejsca w jadalni i zanieśliśmy do niej przekąski, które zrobiliśmy. Ja szybko poszłam jeszcze do łazienki zmyć z siebie resztki ryżu, które Gaara sprezentował mi podczas wygłupów.

            Kiedy zaczęłam się zbierać, goście nie chcieli mnie wypuścić. Zwłaszcza Mako, która uwiesiła się na mojej nodze i zaczęła płakać. Westchnęłam lekko poirytowana.
-Mako, muszę załatwić jeszcze kilka rzeczy. Chcę jechać po moją sukienkę ślubną, ponieważ muszę ją odebrać z salonu.
-Więc weź mnie ze sobą, onee-chan! Jestem taka mała, że zmieszczę się, nawet jeśli sukienka zajmie jedno miejsce.
-Mako, tu jest twoja mama i nie mogę zabrać cię ze sobą bez jej zgody. Jeszcze oskarży mnie o porwanie jej kochanej córki.
-Okaa-san! Okaa-san!!! Czy onee-chan może zabrać mnie ze sobą?! Proszę!- dziewczyna podbiegła do matki i zaczęła ciągnąc ją za bluzkę.
            Zadziwiające było to jak bardzo upierdliwe potrafiły być dzieci, kiedy bardzo czegoś chciały.
-Mako-chan, Sara-chan ma teraz dużo spraw na głowie. Ona i Gaara-kun za dwa dni biorą ślub i mają teraz mało czasu, żeby bawić się z wami. Będzie lepiej jeśli zostaniesz w domu i nie będziesz im przeszkadzać.- na słowa matki dziewczynka popłakała się. A raczej rozwrzeszczała jak syrena.
-Dobrze Mako! Wezmę cię ze sobą! Jeśli twoja mama oczywiście się zgodzi- krzyknęłam, próbując przekrzyczeć płaczącą dziewczynkę.
            Jej humor niemal od razu się poprawił, kiedy to powiedziałam.
-Tak!!! Onee-chan zabierze mnie na zakupy! I będzie mierzyć ze mną sukienkę! I pojedziemy metrem! I zabierze mnie na lody!!!- dziewczynka biegała wokół stołu jak szalona.
-Też chcę jechać z onee-chan! To nie fair, że tylko Mako może jechać!- krzyknął Munoto, a ja załamałam ręce.

            Dzieci zajęły miejsca z tyłu samochodu, a kiedy zajechałam pod dom żeby zabrać Sakurę, zrobiła wielkie oczy, kiedy wsiadła do auta.
-Komu porwałaś dzieci?!- zapytała i spojrzała na chłopca i dziewczynkę.
-To kuzynostwo Gaary. Munoto i Mako Karamorita.- powiedziałam.
-Cześć. Miło mi was poznać. Ja jestem Sakura Haruno, a Sara to moja przyjaciółka.- Saki uśmiechnęła się do dzieci, a one spojrzały na nią nieufnie.
-Coś czuję, że to będzie sługa droga, Saki.- powiedziałam, a Sakura zaśmiała się.

            Podczas gdy ja poszłam do sklepu z suknami ślubnymi, Sakura zabrała dzieci na lody. Te niemal od razu odzyskały dobry humor i dziwnym trafem zaczęły z nią rozmowę. Ja z kolei zaśmiałam się, że Sakura ma jednak dar do przekonywania dzieci. Nazywało się to po prostu przekupstwo.
-Onee-chan, a wiesz, że dziadkowie powiedzieli, że zaszaleli z waszym prezentem ślubnym? Haha mówiła, że sofu rozmawiał z oji i, że wymyślili coś niezwykłego z sobo! Będziecie mieć piękny prezent ślubny!!!- Mako gadała jak najęta.
            Sakura uniosła brwi tak wysoko, że kiedy spojrzała na mnie zaśmiałam się bardzo, bardzo głośno.
-Możesz mi wytłumaczyć co to są te sofosobuojahahi? Dzieciaki coś czarują? Może zwolnij? Chciałabym jeszcze żyć.- powiedziała, a ja znowu ryknęłam śmiechem.
-Rodzina Gaary z Okinawy używa wobec siebie właśnie takich zwrotów. Uwierz, że ja też miałam z tym potworny problem, bo kiedy ktoś używał Haha albo Sofu myślałam, że się śmieje albo chce tofu. Okazało się, że haha to po prostu mama. Sofu i sobo to po prostu dziadek i babcia, a oji to wujek. Z kolei ja jestem onee-chan, czyli starsza siostra.
-Kto by pomyślał, że na starość nauczysz się jeszcze czegoś pożytecznego.- miałam ochotę szturchnąć Sakurę w ramię za ten komentarz.


            Do domu wróciłam trochę później, niż prosiła mnie o to ciocia, ale wynikało to z faktu, że musiałam odwieźć dzieci do domu Gaary.
-To są dwa małe potwory.- powiedziała Sakura, kiedy w końcu weszłyśmy do mojego pokoju, a ja odwiesiłam suknię na rączkę od szafki. Wyjęłam ją z pokrowca i obejrzałam.- Przymierz, a nie oglądasz!
-Dobrze już dobrze. Przestań marudzić.- powiedziałam, a potem zaczęłam ściągać z siebie ubrania.

            Kiedy w końcu byłam ubrana w suknię, spojrzałam na siebie w lustrze. Sakura podeszła do mnie i złapała moje włosy w wysokiego kitka na czubku głowy. Potem kilka razy coś tam przełożyła, tu coś upięła i wyczarowała na mojej głowie koka. Prowizorycznego, ale zdecydowanie idealnego, żeby pokazać całe piękno sukni. Wybrałam z szafy szpilki, które kupiłam specjalnie do sukni.
-No i jak? Myślę, że goście nie uciekną ze ślubu na mój widok.- zaśmiałam się i obróciłam w miejscu.
-Wyglądasz ob-łę-dnie!!!- Sakura podzieliła to słowo na sylaby i pokazała mi dwa uniesione do góry kciuki. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do cioci. Zapytałam czy wszyscy są w salonie, a kiedy potwierdziła, powiedziałam, że chcę pokazać im coś ładnego.

            Kiedy weszłam do salonu ubrana w suknię wszyscy zaniemówili z wrażenia.
-Piękna, co?- Sakura widząc ich miny pierwsza zabrała głos.
-O mój Boże!!!- ciocia zaczęła ocierać oczy wierzchem dłoni, a potem namiętnie wachlować się po twarzy.
-Źle wyglądam?!- zapytałam przerażona i obróciłam się wokół własnej osi, żeby pokazać wszystkim całą suknię.
            Wujek wstał i podszedł do mnie. Położył mi dłonie na ramionach, a potem pocałował w czubek głowy.
-Wyglądasz pięknie, Saro. Naprawdę pięknie.
-Wujku, proszę cię, nie rozklej się tak, kiedy będziesz prowadził mnie do ołtarza. To ja powinnam płakać ze szczęścia, a nie ty.- szturchnęłam wujka ramieniem, a on się zaśmiał.
-Postaram się, ale niczego nie obiecuję.
-Ja na twoim miejscu bałbym się, że zostaniesz wdową już w dniu ślubu. Taki widok dla mojego przyjaciela, który i tak będzie stał spanikowany przed ołtarzem, będzie chyba tylko gwoździem do trumny.
-Sasuke!!!- krzyknęłyśmy w tym samym czasie z Sakurą.
-Dobrze, dobrze. Już nic nie mówię. Ale muszę dodać tylko, że naprawdę wyglądasz pięknie. Tak, jak każda kobieta w tym dniu. I mogę ci zagwarantować, że wzbudzisz zachwyt we wszystkich, którzy będą na ceremonii.
-Własnie takich słów oczekiwałam. No cóż, zostały ostatnie dwa dni. Wtedy przekonamy się czy miałeś rację mówiąc to.
            Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Spanikowana, że to może być Gaara szybko schowałam się za fotelem. Sakura poszła otworzyć, a wtedy do moich uszu dobiegł głos Ino.
-Gdzie ta wariatka co chce założyć sobie kajdany?!- krzyknęła i weszła do salonu. Widząc ją wyprostowałam się jak struna.- O mamo! Jak pięknie!!!
            Ja z kolei wytrzeszczyłam oczy widząc ją. Miała na sobie czarną dopasowaną sukienkę, wysokie szpilki, a na plecy założone skrzydełka wróżki. W dłoni trzymała migającą plastikową różdżkę w różowym kolorze, na głowie diabelskie różki. Z kolei przez pierś przełożoną wściekle czerwoną szarfę z napisem "Hen Party".
-Co to jest?- wydukałam i wskazałam na jej ubiór. Hinata i Temari, które weszły do salonu po Ino były ubrane identycznie.
-To, kochana jest twój Wieczór Panieński, a my jesteśmy twoimi diabolicznymi wróżkami chrzestnymi!- myślałam, że padnę.
-Wieczór Panieński?! Dlaczego nic o tym nie wiem?!- pisnęłam przerażona.
-Postanowiłyśmy, że będzie to niespodzianka. A teraz zapraszam cię na górę, gdzie zrobimy z ciebie diaboliczną przed-pannę młodą. To ostania noc, w której możesz bezkarnie grzeszyć.- Ino wyszczerzyła się do mnie, a ja naprawdę miałam wrażenie, że za chwilę zejdę na zawał.
-Sakura! Wiedziałaś o wszystkim?!
-Oczywiście! To w większości był mój pomysł! A teraz bez marudzenia! Idziemy na górę! To twoja ostatnia noc na szaloną zabawę.
-To dobry czas żebym i ja się zbierał, co Saki? Chłopcy przyjdą do mnie za jakąś godzinę. Wtedy idziemy po Gaare.
-Co?! Nie ma mowy! Nigdzie go nie zabieracie!!!- krzyknęłam, kiedy dziewczyny dosłownie złapały mnie za nogi i pod pachami, żeby wynieść mnie z salonu.
-Ty, kochana kuzyneczko nie masz jeszcze nic do gadania. Gaara przez ostatnie kilkadziesiąt godzin będzie jeszcze kawalerem i zamierzamy to wykorzystać.- Sasuke wyszczerzył się do mnie, a potem bezceremonialnie wyszedł z pokoju.
-Sasuke!!! Dziewczyny, zlitujcie się!!!- krzyczałam, a one tylko się śmiały.
-Raczej proś, żeby twoja głowa się nad tobą jutro zlitowała. Dzisiaj nie ma wymówki, że nie pijesz, bo jeden kieliszek musisz w siebie wmusić.
-Ratunku!!!- krzyknęłam, a wszyscy w salonie się zaśmiali.
-Miłej zabawy dziewczyny! I przywieźcie ją w jednym kawałku.- to były ostatnie słowa cioci, zanim zostałam wywleczona z pokoju.


*          Nyotaimori to po prostu spożywanie sushi z nagiego ludzkiego ciała. W Japonii nie jest uważane za coś powszechnego.
Z kolei co do nazewnictwa członków rodziny korzystałam z tej strony:
https://pl.wikibooks.org/wiki/Japo%C5%84ski/Przydatne_japo%C5%84skie_zwroty



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8