Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 16
Sakura
wściekła chodziła od jednego rogu pokoju, do drugiego.
-Co
za szmata! Jakim cudem dowiedziała się o mnie i o Sasuke?!- krzyknęła, kiedy
jej irytacja osiągnęła zenit.
-Widać
chemię pomiędzy wami. Szczególnie ze strony Sasuke.- powiedziałam, spoglądając
jednocześnie w lusterko. Miejsce, w które zostałam uderzona napuchło i zrobiło
się czerwone.
-To
jeszcze nie upoważnia jej do takiego zachowania!- pierwszy raz widziałam moją
przyjaciółkę w takim stanie.
-Chodzi
o coś innego, prawda? Boisz się, że słowa Karin mogą okazać się prawdziwe i
Sasuke w końcu uzna, że nie chce się zadawać z dziewczyną z patologicznej
rodziny?- zapytałam odwracając się do niej. Sądząc po wyrazie jej twarzy,
trafiłam w dziesiątkę.
-To
nie ma nic do rzeczy...
-Sakura,
ma. Nie kłam, że nie. Doskonale pamiętasz co stało się ze mną i z Martinem,
kiedy w końcu poznał prawdę. Też zaczął się wycofywać. Jednak tu różnica polega
na tym, że Sasuke wie, w co się pakował. Zdawał sobie sprawę z tego, że ty
również masz za sobą ciężką przeszłość, a pomimo tego decydował się na
spotkania z tobą. Karin nie ma racji. Sasuke nie zrezygnuje ze spotkań z tobą
tylko z tego powodu. Ty, to nie twoi rodzice.
-Ciebie
też gnębił, kiedy byłaś dzieckiem.
-Bo
jak się okazało, nie znał całej prawdy. Kiedy ją poznał, przestał. Żyj chwilą i
ciesz się z tego, że go masz. Tak samo jak ja cieszę się z tego, że mam Gaare.-
powiedziałam i nagle przypomniałam sobie żenującą sytuację u niego w sypialni.
Zrobiłam się czerwona, a Sakura od razu to zauważyła.
-Nie
chciałam żebyś się zdenerwowała! Przepraszam! Wiem, że Gaara cię kocha. Ta
miłość bije od niego na kilometr.- zaśmiałam się.
-Nie,
to absolutnie nie to. Po prostu dzisiaj wydarzyło się coś, o czym chciałabym
jak najszybciej zapomnieć.- wzruszyłam ramionami.
-Co
się stało?- Sakura usiadła obok mnie, a ja ze szczegółami opowiedziałam jej o
tym, co się stało, kiedy kochałam się z Gaarą w jego pokoju.
Sakura śmiała się głośno i tak
mocno, że musiała łapać powietrze dużymi haustami. Co chwila wycierała oczy. Ja
z kolei siedziałam zażenowana.
-Naprawdę
wszedł do pokoju, kiedy Gaara leżał na tobie i się kochaliście?
-Po
raz dziesiąty mówię, że tak. Spanikowałam i zrzuciłam go z siebie. Ty byś tak
nie zrobiła na moim miejscu?!- zapytałam i wyrzuciłam ręce w górę.
-Cóż,
Gaara na pewno miał rację w tym, że dla Kankuro i Temari to, że uprawiacie
seks, to coś normalnego. Ciesz się, że to nie był jego wujek. Wtedy
zdecydowanie mogłabyś spalić się ze wstydu.
-Zaufaj
mi, że nawet gdyby był to ktoś inny i tak czułabym się zażenowana tak samo. Ja
i mój facet uprawiający seks nie jest to raczej coś, czym chcę się dzielić z
innymi.- mruknęłam nadąsana.
-Wariatka.
Korzystaj ile możesz. Ja na twoim miejscu dokończyłabym to, co wam przerwano.
-I
to mnie nazywasz wariatką?- zaśmiałam się i uderzyłam Saki w ramię.
Następnego dnia z rana, kiedy
ubierałam się do szkoły z dużym niezadowoleniem zauważyłam, że uderzenie, które
dostałam od Karin zrobiło się sine i teraz miałam wielkie limo pod okiem. Jęknęłam
niezadowolona i zaczęłam zakrywać makijażem to piękne trofeum. Sakura weszła do
łazienki chwilę po mnie.
-Matko
kochana, co ci się stało?!- zapytała widząc siniaka.
-Dostałam
wczoraj z łokcia od Karin, kiedy wpadłam pomiędzy was i próbowałam was rozdzielić.
-Można
powiedzieć, że dostałaś prawdziwe wojenne blizny.
-Sakura!
Zobacz jak to wygląda! To wcale nie jest zabawne! Wyglądam jak ofiara przemocy!
Gaara wpadnie w szał, kiedy to zobaczy, a uwierz, że wizyta Karin to coś, co
chciałam zachować w tajemnicy.- syknęłam.
-Zaufaj
mi, że tego nie masz szans utrzymać w tajemnicy.
Sakura miała rację. Już po trzeciej
przewie słyszałam szepty ludzi wokół, którzy bezczelnie pokazywali na mnie
palcem.
-Słyszałem,
że spotyka się z jakimś damskim bokserem i że podobno wczoraj się pokłócili.-
powiedziała jedna z dziewczyn do swojej koleżanki. Przewróciłam oczami i
skierowałam się w głąb szkoły szukając jakiejś pustej sali.
Na trzecim piętrze zostałam
brutalnie wciągnięta do jednej z męskich toalet. Krzyknęłam, ale ktoś szybko
zatkał mi usta ręką.
-Uspokój
się! To tylko ja!- słysząc głos Gaary od razu poczułam rozluźnienie.
-Jesteś
nienormalny! Nigdy w życiu tak nie rób!- krzyknęłam odpychając go od siebie.
-Kto
ci to zrobił?- zapytał i wskazał na mój policzek. Zarumieniłam się.
-Posłuchaj
plotek. Są ciekawe.- wzruszyłam ramionami.
-Słyszałem.
Ayo puszcza je na lewo i prawo. Nagle stałem się damskim bokserem. Dziwne
uczucie wiedzieć, że mogłem nabić ci siniaka i w ogóle podnieść na ciebie rękę.
Muszę chyba lunatykować, bo w życiu nie pamiętam, żebym zrobił to wczoraj
podczas seksu.- warknął na mnie, a ja cofnęłam się o krok.
-Dobrze
wiesz, że to nie ty.- powiedziałam.
-Tak,
wiem, że to nie ja! Problem polega na tym, że nie mam pojęcia kto to zrobił, a
chciałbym odpłacić mu się z nawiązką za to, co ci zrobił! Czyżby to był
Martin?! Przyszedł do ciebie i...
-Gaara!
Uspokój się! Żaden facet mi tego nie zrobił. Wczoraj, kiedy odprowadziłeś mnie
do domu okazało się, że jest u nas Karin. Szarpała i wyzywała Sakurę. Chciałam
pomóc Saki, wpadłam w sam środek ich szarpaniny, a Karin uderzyła mnie łokciem.
Śmiem nawet wątpić w to, czy celowo. To były sekundy.- powiedziałam.
-Karin?
Co u licha robiła u was Karin? Myślałem, że Sasuke skończył z nią już dawno
temu.- Gaara zmarszczył czoło.
-Bo
skończył. Karin dowiedziała się o nim i Sakurze. Zrobiła jej awanturę, groziła
nam, wyzywała. Mówiła, że Ayo się mnie pozbędzie.- poczułam narastającą kluchę
w gardle. Gaara przetarł twarz dłońmi.
-Wolałbym,
żebyś przestała samopas włóczyć się po szkole. To może być niebezpieczne.
-Bez
przesady. Chyba nie byłaby aż tak szalona, żeby próbować zrobić mi krzywdę
akurat tu, prawda?- zapytałam, ale sceptyczny wyraz twarzy mojego chłopaka
uświadomił mi, że on nie żartował.- Cholera, jak nie facet świr, to ześwirowana
na jego punkcie była.
-Witaj
w grze pod nazwą miłość. Naprawdę wolałbym, żebyś przestała się włóczyć po
szkole sama. Tu jest tyle miejsc, w które Ayo mogłaby cię zaciągnąć i coś
zrobić, że mam ochotę zamontować ci GPS-a w torbie.
-Kochanie,
bez przegięć.- powiedziałam.
Drzwi prowadzące do wyjścia z
łazienki otworzyły się, a po nich rozległy się głośne śmiechy. Gaara pociągnął
mnie za ramię i wepchnął do pustej kabiny, szybko zamykając za nami drzwi.
Pokazał mi, że mam być cicho.
-Ej,
serio myślisz, że Ayo mówiła prawdę o tej Iregiro?- zdrętwiałam słysząc to.
-Zależy
co masz na myśli. Sądząc po tym, co ma na twarzy serio lubi chyba ostre zabawy.
-Wydaje
mi się, że to o puszczaniu się to też prawda. Ale to dobrze. Podbiję do niej w
najbliższym czasie i gdzieś zaproszę. Przynajmniej nie będę się nudził.-
szczęka opadła mi do samej ziemi. Gaara wyglądał na nieziemsko wkurzonego.
Chłopcy pogadali między sobą jeszcze
przez chwilę, a potem wyszli. Kiedy ich śmiechy przestały nieść się z
korytarza, Gaara mocno uderzył w drzwi kabiny.
-Co
za suka!- krzyknął łapiąc się za dłoń.
-Gaara,
uspokój się. To tylko plotki.
-Plotki,
które ten kurwiszon rozpuszcza przez to, że jesteśmy razem!- powiedział.
-Gaara,
daj spokój. Przerabiałam to samo w poprzedniej szkole. Takie gadanie nie jest
nawet warte naszego czasu i nerwów. Plotki, to plotki. Nic więcej. Wystarczy,
że oboje znamy prawdę.
-Sara,
nie chcę żebyś miała nieprzyjemności, przez to, że jesteśmy razem.
-Chcesz
ze mną zerwać?- zapytałam i nagle mnie zmroziło.
-Co?!
Oszalałaś! Chcę się rozmówić z Ayo.
-Rozmowa
nic nie daje. Ona nadal świeci tryumfy i rozpowiada o tym, że na pewno do
siebie wrócicie. Poza tym serio to, co ona mówi nie interesuje mnie w
najmniejszym nawet stopniu. Do takiego typu dziewczyn porażka nie dociera. Mogę
się założyć, że jest jedynaczką rozpieszczaną przez ojca i z oziębłą
emocjonalnie matką.
-Skąd
wiesz?- zapytał i uśmiechnął się.
-Miałam
podstawy psychologii w tej głupiej szkole w Waszyngtonie. Coś tam z tego
pamiętam.- wzruszyłam ramionami.
-Moja
mądrala.- powiedział i pocałował mnie.
-Kochanie.-
wymruczałam.
-Tak?-
odsunął się ode mnie na mały kawałek.
-Wczoraj
twój brat coś nam przerwał. Nie byłam z tego powodu zadowolona.
-Wiem.
Ja też nie, ale obiecałaś, że odrobimy to przy okazji...- Gaara widząc wyraz
mojej twarzy otworzył usta ze zdziwienia- Ale że tutaj?
-Jak
najbardziej. Przerwa na lunch potrwa jeszcze dobre pół godziny. Myślę, że
jakieś dziesięć minut spokojnie nam wystarczy.- uśmiechnęłam się chytrze i
popchnęłam Gaare na toaletę.
Po wszystkim Gaara głośno nabierał
powietrza w płuca i starał się uspokoić drżenie całego ciała. Oparł swoje czoło
o moje i szeroko się uśmiechnął.
-Mam
najbardziej szaloną dziewczynę na świecie.- powiedział, a ja szybko zeszłam z
niego i nasunęłam bieliznę na nogi. Poprawiłam mundurek, a włosy upięłam w
koka.
-Cieszę
się, że pozwoliłeś sobie na brak kontroli.- mruknęłam czując błogie
rozluźnienie.
-Moja
kontrola jest dużo większa od twojej.
-Chciałbyś.
-Następnym
razem będziesz błagać o litość. Gwarantuję ci to.- zaśmiał się i namiętnie mnie
pocałował.
-Chodźmy
już na ten nieszczęsny lunch.
Niestety myliłam się. Następnego
dnia plotki przybrały na sile i zmieniły się w jeszcze bardziej wulgarne. Spora
grupa chłopaków bezczelnie podchodziła do mnie i składała dwuznaczne
propozycje. Sakura o mały włos nie nakopała jednemu z nich.
-Co
za gnoje! Jak można być takim draniem i tak bezczelnie składać komuś takie
propozycje prosto w twarz.
-Sakura,
to tylko plotki. Przestań.
-Powinnaś
powiedzieć im, że masz chłopaka i jesteś z nim od dłuższego czasu.
-I
kto mi uwierzy? Taka hołota jak to bydło tutaj? Daj spokój. Równie dobrze
mogłabym gadać do ściany.
-Gaara
powinien coś im zrobić. Ja na jego miejscu wpadłabym w szał, gdyby ktoś
traktował moją dziewczynę w ten sposób. Sasuke też jest wściekły, bo te plotki
dotyczą też mnie.
-Przepraszam,
Saki. Naprawdę nie wiedziałam, że Ayo, to taka wredna dziwka. Doskonale wiesz
jednak, że przerabiałyśmy podobne rzeczy w Waszyngtonie. To ma jedną nazwę:
Zazdrość. Karin rzuciła się na ciebie z łapami za Sasuke, Ayo rozpuszcza
gówniane plotki po ludziach i myśli, że to we mnie uderzy. To jest zazdrość o
to, że jestem z Gaarą. Puszczaj to mimo uszu. Serio samo rozejdzie się po
kościach.- wzruszyłam ramionami i pchnęłam drzwi kafeterii.
Wszyscy wpatrywali się w nas z
głupimi uśmiechami na ustach. Zauważyłam, że Sasuke i jego drużyna są
nieobecni. Zmarszczyłam brwi.
-Proszę,
proszę. Nasze szkolne dziwki przyszły. Komu teraz obciągałyście?- zapytała Ayo,
mówiąc głośno i podchodząc do nas. Duża część osób zaśmiała się.
-Mówisz
o sobie tylko nie chcesz używać swojego imienia? Rozumiem. Kompleksy w słabej
technice.- odpyskowałam, a Ayo zmrużyła oczy.
-Ja
w porównaniu do ciebie nie puszczam się na lewo i prawo mała suko.- powiedziała.
-Wolałabyś
żeby to była prawda niż to, co nią jest, prawda?- uśmiechnęłam się do niej, a w
jej oczach błysnęła wściekłość. Trafiłam w czuły punkt.
-Absolutnie
nie mam pojęcia o czym mówisz.- zaśmiała się i odrzuciła włosy na plecy.
-Owszem,
wiesz. Porażkę ciężko przełknąć. Zwłaszcza, jeśli chodzi o tak delikatną
kwestię, jak ta która nas ze sobą łączy.- Ayo traciła cierpliwość.
-W
ogóle nie mam pojęcia co sobie wyobrażasz. Nic nas nie łączy. Ja w porównaniu
do ciebie zadaję się tylko z przyzwoitymi chłopakami. Na miejscu jakiegokolwiek
fajnego faceta w życiu nie poniżyłabym się do spotykania z tobą.
-Poprawka.
Gdybyś mogła, zdecydowanie chciałabyś być na moim miejscu. Zwłaszcza przez
wzgląd na spotykanie się z pewnym przyzwoitym chłopakiem.- wyszczerzyłam się do
niej, a ona warknęła. Pochyliła się tak nisko, że tylko ja mogłam usłyszeć jej
słowa.
-Słuchaj
mała dziwko. Nikt nie wie o tobie i Gaarze, a tym bardziej nikt ci w to nie
uwierzy jeśli o tym powiesz. Ludzie wiedzą, że tylko ja jestem go godna.
-Ależ
ja nie mam zamiaru nikomu o tym mówić. Sam wyraz twojej twarzy i świadomość, że
to ja z nim jestem, daje mi największą satysfakcję pod słońcem. Nie potrzebuję,
żeby inni o tym wiedzieli. Wystarczy, że taka idiotka jak ty wie.-
powiedziałam, a ona zaniemówiła.- Chciałaś mnie zniszczyć. Pytanie, która z nas
szybciej się podda.
-Słuchaj
no, ty mała...
-Ayo,
skończ. Nie wygrasz ze mną. Wiesz dlaczego? Bo mnie w żaden sposób nie rusza
to, co próbujesz zrobić. Znam swoją wartość. Ty z kolei przeceniasz samą
siebie. Nie jesteś wspaniała. Jesteś po prostu kolejną rozpieszczoną przez
tatusia królewną, której rodzice od dziecka wmawiali, że jest ósmym cudem
świata. Oświecę cię. Nie nie jesteś nim. A teraz przepraszam, ale idę do swoich
prawdziwych przyjaciółek. A nie takich jakie ty masz, czyli przydupasek
liczących na popularność twoim kosztem.- przesłałam jej całusa i odwróciłam się
na pięcie idąc do stolika przy którym Ino i Hinata już na nas czekały.
Po skończonych lekcjach dziewczyny
wyciągnęły mnie na zakupy do centrum handlowego, na co przystałam z wielką
chęcią.
-Jakim
cudem potrafisz tak olewać Ayo? Ja na twoim miejscu już dawno próbowałabym
zaprzeczać plotkom.- powiedziała Ino, a ja się zaśmiałam.
-Dlatego,
że te plotki to nie jest prawda. Skoro coś nie jest prawdą, nie przejmuję się
tym.- powiedziałam, i wrzuciłam kierunkowskaz skręcając jednocześnie na
parking.
-Chciałabym
mieć twoje podejście.- zauważyła Hinata. Naprawdę uwielbiałam tą dziewczynę.
Była tak dobra, że nawet gdyby nie miała praktycznie nic, i tak oddałaby to
innym ludziom.
-Tu
nie ma czego podziwiać, serio.
Po zakupach poszłyśmy do kawiarni na
pyszną świąteczną edycję kawy z goździkami i cynamonem oraz syropem
pomarańczowym.
-Uwielbiam
okres przedświąteczny w sklepach. Uwielbiam słowo wyprzedaż.- powiedziała Ino
przeciągając się na swoim miejscu.- Saro, ile czasu jesteś już z Gaarą?
-Który
dzisiaj jest?- zapytałam.
-3
grudnia.- powiedziała Ino, a mnie zmroziło.
-Jutro
będą cztery miesiące.- wydukałam. Nie miałam żadnego prezentu.
-Wow.
Jak na Gaare to serio długo. Zwykle nie spotykał się z nikim dłużej niż
miesiąc.- zauważyła Hinata.
-Najwidoczniej
mój urok osobisty podziałał na niego zdecydowanie mocniej niż innych dziewczyn.
Słuchajcie, ja nie mam prezentu! Zupełnie o tym zapomniałam! Gaara zapraszał
mnie jutro do kina i na kolację i już wiem dlaczego!- pisnęłam.
-Może
kup mu coś tandetnego jak dwie połówki serduszka i jedną będzie miał on, a
drugą ty.- podsunęła Ino. Sama nosiła z Saiem coś podobnego.
-W
sumie to fajny pomysł.- zauważyła Sakura, a Hinata jej przytaknęła.
-Myślisz, że będą mieli coś takiego u jubilera?-
zapytałam,
-Myślę,
że tak. Wiesz, wszystkie sklepy starają się dostosować swoje potrzeby do
klientów. Nawet tych z nietypowymi prośbami. Idź i sprawdź. Nic nie tracisz. W
razie czego pojedziemy do innego centrum handlowego albo jakiegoś sklepu
jubilerskiego. W Tokio jest tego od groma.- powiedziała Ino. Niepewnie kiwnęłam
głową i szybko zerwałam się z miejsca.
Owszem, jubiler miał tego typu
ozdoby. Problem polegał na tym, że wszystkie wisiorki miały ozdobne kamyki w
stylu cyrkonii lub dla bardziej wyszukanych smakoszy drogich błyskotek, rubiny,
szmaragdy, szafiry, a nawet diamenty.
-Wie
pan co, nie sądzę żeby mój chłopak chciał nosić coś, co ma w sobie jakiekolwiek
błyszczące dodatki. Prosiłabym o czyste srebrne serce do przełamania. Beż
żadnych upiększeń.
-Próbuję to panience powiedzieć, ale nie mamy czystego
serduszka. Nawet to najzwyklejsze ma napis I love You.- powiedział
facet, a ja westchnęłam.
-Mógłby
mi je pan pokazać?- zapytałam, a facet otworzył ladę.
To serduszko było zdecydowanie
drobniejsze i mniej rzucające się w oczy niż te poprzednie wielkości blaszki
nieśmiertelnika. Grawer był bardzo delikatny i z daleka nie rzucał się w oczy.
-Jest
najładniejsze z nich wszystkich.- zaśmiałam się do faceta.- Biorę.
Wróciłam do dziewczyn i pokazałam im
swoją zdobycz.
-Już
wiem, czemu zajęło ci to tyle czasu. Zapewne szukałaś czegoś delikatnego i w
swoim stylu, żeby nie rzucało się w oczy?- Sakura puściła do mnie oczko.
-Reszta
tych serc była wielkości nieśmiertelników. Zlituj się, w życiu nie chciałabym
nosić czegoś takiego.
-Kocham
Cię. Odważne wyznanie jak na tak krótki okres czasu bycia razem. Nie boisz się,
że Gaara ucieknie widząc to?- zapytała Ino.
-Gaara
już powiedział Sarze, że ją kocha. Wydaje mi się, że ucieszy się widząc to.-
Ino wyprostowała się jak struna.
-Gaara
serio ci to powiedział?- kiwnęłam głową.- Wow! Nieźle! Nigdy w życiu nie był
zakochany. Uciekał, kiedy jakaś dziewczyna wyznawała mu uczucia.
-Nie
chcę się skupiać na przeszłości Gaary, tylko na jego przyszłości, w której
widzę siebie dość wyraźnie przez przynajmniej najbliższy czas. Serio nie muszę
wiedzieć więcej niż to, co teraz wiem, a jeśli kiedyś będę chciała wiedzieć
więcej, po prostu go zapytam. Nie wymuszam na nim deklaracji uczuć czy innych
badziewiastych rzeczy. Niech się dzieje, co chce.- wzruszyłam ramionami i
złapałam za swój kubek z kawą. Napój był już letni.
-A
ja zaczynam rozumieć dlaczego Gaara został okręcony wokół palca.- uśmiechnęła
się Hinata.
Następnego dnia nie mogłam doczekać
się końca lekcji. Gaara kończył później niż ja, a to oznaczało, że miałam
więcej czasu na wyszykowanie się. Sakura pomagała mi kręcić włosy i robić
makijaż.
-Skoro
tak zawzięcie szykujesz się na waszą randkę, co to będzie jak kiedyś weźmiecie
ślub. Zaczniesz chyba dzień wcześniej.
-Sakura,
przestań! Nie planuję małżeństwa przez najbliższe dziesięć lat jak nie więcej.
Gaara i ja jesteśmy za młodzi na takie kroki i zdecydowanie jesteśmy ze sobą za
krótko. Chcę po prostu ładnie wyglądać. Lubię, kiedy Gaara spogląda na mnie z
zachwytem w oczach.
-Dziewczyno,
on zawsze to robi. Jeśli chcesz go oślepić, to w tym momencie jesteś na dobrej
drodze, żeby to zrobić.- trzepnęłam Sakurę w ramię.- Później idziecie do niego
na upojną noc?
-Nic
z tego. Niestety mam comiesięczną przypadłość kobiet od dzisiejszego rana. Na
szczęście udało nam się to dwa dni temu.
-Dwa
dni temu? Niby kiedy? Cały czas byłaś w domu... Chyba sobie jaja robisz, że
byliście na tyle walnięci, żeby robić to gdzieś w szkole.
-Owszem,
byliśmy. Na trzecim piętrze podczas długiej przerwy jest raczej pusto.
Szczególnie w męskiej toalecie.
-Sara!
Nie wierzę, że z naszej dwójki to akurat ty się do tego posunęłaś!- Sakura
wydawała się szczerze oburzona.
-Daj
spokój. Jak się trafi na faceta do tańca i do różańca wszystko jakoś traci
granice.- wzruszyłam ramionami i wróciłam do malowania kreski na oku. Dzisiaj
chciałam wyglądać bardzo dobrze.
-W
takim razie my z Sasuke niezbyt na siebie trafiliśmy.- powiedziała Saki, a ja
od razu to zakodowałam.
-Czy
Sasuke nie miał być tylko chwilową przygodą?- zapytałam odwracając się do
Sakury.
-Owszem.
Ale lubię go. Powiem ci coś, pomimo tego, że to twój kuzyn. Sara, facet z
takimi umiejętnościami jak Sasuke nie ma prawa istnieć. On umie niemal
wszystko. Od bycia opanowanym do perfekcji, do rozpuszczenia się jak dziadowski
bicz. Czuję, że przy nim chcę być sobą. Przestałam udawać niewdzięczną sukę.
-Kto
by pomyślał...- powiedziałam tylko.
-Co?
O co ci chodzi?- zapytała i zmarszczyła czoło.
-O
to, że nie tylko ja dałam się złapać w grę zwaną miłość, jak to powiedział
Gaara.
-Ja
i miłość, dobre sobie.- powiedziała z kwaśną miną. Zaśmiałam się widząc to.
-Ty
i miłość, to moim zdaniem świetne połączenie. Wyglądasz kwitnąco. Saki, czas na
mnie. Gaara czeka.- powiedziałam, kiedy dostałam wiadomość, a mój telefon
zaczął dzwonić.
-Idź
już. I nie zapomnij prezentu. Do zobaczenia później.- Sakura uściskała mnie, a
ja w pośpiechu nałożyłam na siebie kardigan i płaszcz, a buty złapałam w rękę.
Przechodząc obok salonu zaśmiałam się widząc oba (niekompletne) zespoły,
grające na Playstation.
-Sara!
Wyglądasz bosko!- krzyknął Itachi, który chyba jako jedyny mnie zauważył.
-Dzięki.
Uciekam. Gaara czeka! Do zobaczenia później!- krzyknęłam zapinając kozaki na
szpilce. Wybiegłam z domu, gdzie na podjeździe czekał na mnie mój chłopak.
Ubrany w czarny płaszcz wyglądał
elegancko.
-Myślałem,
że będę musiał czekać dłużej.
-Czemu
nie wszedłeś do środka?- zapytałam podchodząc do niego. Nawet kiedy miałam na
sobie szpilki Gaara i tak musiał się pochylać do pocałunku.
-Żartujesz
sobie. Dzwoniłem do Sasuke. Kiedy powiedział, że grają w Playstation odpuściłem
sobie. Nie poszlibyśmy wtedy na randkę.- uderzyłam Gaare w ramię.
-Jesteś
okropny!
-Daj
spokój. Chodź. Musimy zdążyć odebrać rezerwację w kinie.- powiedział i jak
rasowy gentelman otworzył mi drzwi, a kiedy wsiadłam zamknął je za mną.
Gaara zabrał mnie na science
fiction. Bogu dzięki nie żadne romantyczne badziewie, a najzwyklejszy film z
masą efektów specjalnych, w dodatku dość zabawny. Kiedy po seansie
wychodziliśmy z kina obejmował mnie ramieniem.
-Skąd
wiedziałeś, że taki typ filmów preferuję najbardziej?- zapytałam dając mu
buziaka w policzek.
-Horrory
odpadają, nie przepadasz też za komediami romantycznymi, a dramaty wolałem
sobie odpuścić. Poza tym przypomniał mi się nasz pierwszy raz, kiedy
oglądaliśmy razem Ostatni Bastion. Byłaś zachwycona niczym małe
dziecko.
-Będziesz
kiedyś świetnym prokuratorem. Może nawet powinieneś zostać detektywem.
-Dlaczego
tak mówisz?- zapytał, kiedy wyszliśmy przed kino. Z nieba sypał się śnieg, a
chodniki i dachy zdążyły przybrać biały odcień.
-Bo
umiesz czytać pomiędzy wierszami. Zwracasz uwagę na szczegóły.- powiedziałam
szczerze.
-Mam
to po ojcu. Chodź. Czas na następną część rozrywki. Mam nadzieję, że nie jadłaś
nic przed wyjściem?
-Od
lunchu w szkole nic nie tknęłam. Wiedziałam jakie masz plany.- Gaara
wyszczerzył się do mnie.
Zajechaliśmy pod małą kameralną
restaurację z kuchnią japońską. Zajęliśmy zarezerwowany wcześniej stolik, a
kelner przyniósł nam karty z menu.
-Boże,
tyle tego, że nie mam pojęcia co wybrać.- przyznałam szczerze.
-Jak
to nie wiesz? Jesteś Japonką.
-Pół
Niemką- pół Japonką.W dodatku przez dość długi czas żyłam w Ameryce. Tam w
knajpach zamawiałam głównie steki i żeberka w miodowym sosie.- Gaara parsknął
śmiechem.
-Polecam
ci Udon, można powiedzieć, że to coś jak rosół z grubym makaronem.A jako danie
główne Takoyaki. Ale tylko jeśli lubisz zapiekane w cieście ośmiornice. Ja
osobiście bardzo je lubię. Chociaż wolę solone języki i żołądki.
-Nie
wiem dlaczego, ale w pewnym sensie cieszę się, że nie wychowywałam się na
kuchni japońskiej zbyt długo.
-Serio
nie jest zła. Musisz po prostu popróbować. Na pewno nie wszystko będzie ci
smakować, ale znajdziesz coś dla siebie.
-Dobrze,
zaufam ci i spróbuję dań, które mi poleciłeś.- odłożyłam kartę i westchnęłam.
-Świetnie!
W takim razie możemy złożyć zamówienie.- Gaara szeroko się do mnie uśmiechnął i
sam odłożył swoją kartę dań.
Po ponad czterdziestu minutach nasze
zamówienie w końcu zostało zrealizowane. Gaara miał rację, że dania, które mi
polecił naprawdę były dobre, skusiłam się nawet na spróbowanie jego przysmaków.
Solone języki przypominały mi w smaku mocno soloną wołowinę, były jednak bardziej
miękkie. Żołądki z kolei nie przypadły mi do gustu, ale tylko dlatego, że
według mojej opinii były trochę za mdłe. Samo mięso miało idealną kruchość.
-Miałeś
rację. Japońska kuchnia wcale nie jest taka zła. Muszę częściej wychodzić do
takich miejsc jak to.
-Cieszę
się, że to słyszę. Następnym razem idziemy do Amerykańskiej knajpy, ty polecisz
mi jedzenie.- zaśmiałam się perliście.
-Nie
ma problemu. Wtedy na pewno stwierdzisz, że Ameryka nie jest taka zła.- Gaara
złapał mnie za rękę i pocałował w wierzch dłoni.
-Jedyne
z czego się cieszę to to, że z niej wróciłaś. Inaczej nigdy bym cię nie
poznał.- stopniałam pod jego wzrokiem.
-Wbrew
wszystkiemu co wcześniej mówiłam, to rzeczywiście najlepsza rzecz jaką
zrobiłam.- mocno ścisnęłam jego dłoń i po prostu napawałam się jej ciepłem.
-No
więc stuknęły nam dzisiaj cztery miesiące od czasu, kiedy jesteśmy razem.-
przewróciłam oczami.
-Serio?
Zapomniałam o tym!- udawałam przerażenie, a Gaara lekko pobladł.
-Miałaś
prawo. Ostatnimi czas masz dużo innych spraw na głowie.
-Przestań.
Tylko żartowałam.- wytknęłam mu język, i podziękowałam w duchu za wczorajsze
zakupy z dziewczynami, kiedy to Ino uświadomiła mi, że rzeczywiście mogłabym z
ręką na sercu powiedzieć, że zapomniałam.
-Chciałabyś
się może przejść? Pomimo pruszącego śniegu pogoda jest raczej przyjemna.
-Jasne,
chętnie.- powiedziałam.
Gaara pomimo moich ostrych
sprzeciwów podzielenia się rachunkiem, sam za wszystko zapłacił, podał mi
płaszcz, sam się ubrał, a potem złapał mnie za rękę i razem wyszliśmy z
restauracji.
Poszliśmy do parku, w którym Gaara
pierwszy raz zaprosił mnie na randkę. Tym razem staw, przy którym siedzieliśmy
był skuty lodem, a drzewa i krzewy pokrywał biały puch. Pomimo dość później
godziny całkiem sporo osób wybrało się jednak na spacer. Były nawet całe
rodziny łącznie z małymi dziećmi.
-Zimna
nigdy nie była tak piękna.- powiedział Gaara, a ja mocno wtuliłam się w jego
pierś.
-Masz
rację. Nie była.- usiedliśmy w jednej z osłoniętych i oświetlonych altanek na
tyłach parku. Mocno się do siebie tuliliśmy.
-Mam
dla ciebie prezent.- powiedział i wewnętrznej kieszeni płaszcza wyjął małe
kwadratowe pudełko. Ścisnęło mi serce, kiedy na myśl nasunął mi się pierścionek
zaręczynowy.
-To
chyba nie jest to, o czym myślę, prawda?- zapytałam ze ściśniętym gardłem.
-Podejrzewam,
o czym myślisz, ale nie. Nie mam zamiaru teraz ci się oświadczać. Można
powiedzieć, że to coś w rodzaju symbolu.
-Symbolu.
Kupiłeś mi swój inicjał?- zapytałam, a Gaara otworzył pudełko.
W środku były dwie srebrne obrączki.
Gaara złapał za węższą i nałożył mi ją na palec lewej ręki. Pasowała idealnie.
Podał mi pudełko, a ja wyjęłam z niego obrączkę przeznaczoną dla niego. Dopiero
wtedy zauważyłam grawerkę z moim imieniem i datą, kiedy zaczął się nasz
związek.
-Ten
symbol jest dość dobitny. Czuję się jakbym była z tobą w nieformalnym
małżeństwie.- zaśmiałam się i spojrzałam na obrączkę. Czułam się trochę dziwnie
widząc ja na moim palcu, ale z drugiej strony byłam zadowolona.
-Cóż,
na upartego można tak powiedzieć.
-Ja
też mam coś dla ciebie. To znaczy dla nas.- powiedziałam i z torebki
wyciągnęłam pudełko z serduszkiem. Kiedy Gaara je zobaczył zaczął się śmiać.
-Najwidoczniej
pomyśleliśmy niemal o tym samym.- Gaara wpatrywał się w mój prezent, a jego
oczy błyszczały radośnie.
-W
tym momencie powinnam zacząć się obawiać, że niedługo będziesz mógł mi czytać w
myślach.
-Spokojnie.
Nie mam zamiaru. Jako, że to twój prezent, wybierz tą połówkę, którą mam nosić.
-Chciałabym,
żebyś wziął tą z "I lo". Ja wezmę "ve U".
-Skoro
tak chcesz, to niech tak będzie.- wyjęłam z pudełka część serduszka Gaary i
zapięłam na jego szyi.
-Zimne.-
wzdrygnął się, a potem sam założył mi moje serduszko na szyję. Pocałował mnie w
kark robiąc to.
-Zrobiło
się już późno. Powinniśmy zbierać się do domu.- powiedziałam, a on kiwnął
głową.
-Powiem
ci, że to było chyba najlepsze wyjście na randkę, jakie kiedykolwiek miałem.-
Gaara mocno mnie obejmował, kiedy powoli szliśmy przez park kierując się w
stronę wyjścia.
-Moje
zdecydowanie też.- przytaknęłam wpatrując się w wirujące w powietrzu płatki
śniegu.
-A
wycieczki do Arizony i wylot na Hawaje?- uszczypnęłam Gaare w bok.- Ej!
-Przestań
być uszczypliwy. Hawaje i Arizona to było nic.
-Zaczynam
obawiać się, że na następną randkę będę musiał wykupić lot na księżyc, żeby to
przebić.- zaśmialiśmy się oboje. Stanęłam pod światłem lampek ozdobnych, w
które cały park został przyozdobiony z okazji nadchodzących świąt.
-Gaara,
przestań. Nie chcę żadnego lotu na księżyc. Chcę ciebie. Czy to w restauracji
przy eleganckiej kolacji, czy to w kinie, czy u ciebie w domu w dresie z
pudełkiem pizzy. Wszędzie będzie idealnie. Naprawdę. Jedyne czego wymagam to
twoja obecność. I twój uśmiech. I twoja dłoń w mojej. Tak jak teraz.- pokazałam
mu nasze splecione palce.
-I
pocałunki. No i, niestety będę typowym facetem, seks.- pokręciłam głową z
niedowierzania.
-O
tym przede wszystkim nie wolno ci zapomnieć.- wplotłam palce w jego włosy i
przyciągnęłam twarz do pocałunku. Czułam na ustach jego gorące wargi, a na
policzkach zimne płatki śniegu. Pomimo chłodu wcale nie czułam się zmarznięta.
Wręcz przeciwnie. Wrzałam.
-Proszę,
proszę. Kto by pomyślał, że was tu spotkamy. Sabaku i Iregiro. Idźcie gdzieś w
ustronne miejsce, bo całujecie się nazbyt namiętnie.- niechętnie odkleiłam się
od Gaary.
-Shikamaru,
masz rację. Twój radar wykrywający naszą obecność to wrzód na dupie.- mój facet
nie owijał w bawełnę.
-Cześć
Temari. Cześć Shikamaru- powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich, a po chwili
wróciłam wzrokiem do Gaary.- Oni mają rację, Gaara. Zapominamy się w swojej
obecności.
-Co
tu robicie? Temari mówiła, że macie dzisiaj świętować czwartą miesięcznicę.-
Shikamaru uśmiechnął się do nas.
-Jak
widzisz robimy to.- Gaara przeczesał włosy i strzepał z nich resztki śniegu.
-Widzimy.
W takim razie zostawiamy was samych i do zobaczenia u Sasuke lub w poniedziałek
w szkole.
Kiedy wyszliśmy za bramy parku
zaczęłam się głośno śmiać.
-Co
cię tak bawi? Ta jego umiejętność wykrywania nas zaczyna być przerażająca.
-Właśnie
to mnie tak bawi. Zastanawiam się, czy to zwykły przypadek, czy Shikamaru
zamontował sobie jakiś radar na fale mózgowe. Bo jeśli to drugie mogę śmiało
nazywać go królem świrów.- Gaara przelotnie musnął moje usta.
-Chyba
muszę porozmawiać z moją siostrą na temat wyboru jej kandydata.
-Lepiej
tego nie rób. Temari może się okazać zabójcą bez skrupułów. Poza tym wbrew
pozorom, fajna z nich para.
-Ja
raczej boję się o ewentualne dzieci, które będą mieli. Wiesz, że geny potrafią
być bardzo niewdzięczne. Jeśli one odziedziczą je po Shikamaru moja biedna
siostra oszaleje.
-Daj
spokój. Wybiegasz w odległą przyszłość. Poza tym Shikamaru to dobry chłopak.
Leniwy, ale dobry. Temari będzie z nim szczęśliwa.- powiedziałam nadal szeroko
się uśmiechając.
-Podejrzewam,
że masz rację. Ale teraz już naprawdę czas na nas. Twoi wujkowie mnie zabiją
jeśli odwiozę cię za późno. A wbrew pozorom chciałbym jeszcze trochę pożyć.-
znowu zaczęłam się głośno śmiać i chwyciłam dłoń Gaary, mocno splatając ze sobą
nasze palce.
Komentarze
Prześlij komentarz