Rozdział 29
Zbliżała się połowa stycznia. Z przerażeniem przeglądałam
kalendarz. 19 stycznia... urodziny Gaary. A ja nadal nie miałam prezentu!!!
Został mi tydzień!!! Najgorsze było to, że nie miałam pojęcia, co mogłabym mu
kupić. Od czasu jak dostał płytę był zadowolony i nie mówił o jakiś innych
zachciankach. Musiałam do niego zadzwonić. Z tego co mi mówił, miał mieć
dzisiaj próbę z chłopakami. A ja dzięki temu wpadłam na pewien pomysł. Kiedy
wybrałam jego numer odebrał dopiero za 3 razem.
-Cześć! Coś się stało?-jego głos był lekko zachrypnięty.
Najwidoczniej musiał zdzierać teraz gardło.
-Jesteś na próbie? Chciałam na chwilę do ciebie
przyjechać.-w sumie nie kłamałam. Widziałam się z nim z jakieś 5 dni temu. W
ogóle nie mieliśmy dla siebie czasu.
-Tak. Chłopaki! Sara na chwilę wpadnie!-usłyszałam w tle
jakieś krzyki, z których mało co zrozumiałam.
-Długo tam siedzicie?-zapytałam. Dochodziła 15. Pora
obiadowa.
-Jakoś od 10. Jeszcze trochę przed nami. Dobra, to my
czekamy. Pa.-rozłączył się. Poszłam szybko się wyszykować.
Zajechałam pod szkołę z 3 wielkimi pizzami. Wysiadłam z
auta, zabrałam jedzenie, a potem poszłam do sali muzycznej. Woźny uśmiechnął
się kiedy mnie zobaczył. Odwzajemniłam nieśmiałym uśmiechem. Słyszałam jakąś
spokojną muzykę ze środka. Przypominała mi melodię, którą Gaara dla mnie grał.
Otworzyłam drzwi, a wszyscy zamilkli.
-Ej, jedzenie!!!-Joe podleciał do mnie jak na skrzydłach
i zabrał pizze.
-Dobra chłopaki! Przerwa!!!-krzyknął Gaara. Wszyscy
zlecieli się do obiadu, który im przyniosłam. Nawet Gaara najpierw poszedł po
jedzenie, a dopiero potem się ze mną przywitał. Namiętnie mnie
pocałował.-Stęskniłem się.
-Wiem. Ja również. Widzę, że pracujecie tak intensywnie
nad waszym brzmieniem, że nie mieliście czasu pomyśleć o obiedzie.-wskazałam
ręką na głodnych chłopaków. Gaara uśmiechnął się nieśmiało. Prawie zwaliło mnie
to z nóg.
-Saro, a ty nie jesz?-Rio odgryzł wielki kawałek pizzy.
-Nie! Nie czuję się dzisiaj najlepiej.-nie było to
kłamstwo. Rano wstałam z trochę wyższą temperaturą. Nie miałam apetytu.
Wiedziałam, że potrzebuję trochę wolnego. Wujek wyjechał z Harumi na wakacje na
3 tygodnie. Firma była w moich rękach.
-Może jesteś w ciąży?-Gaara zakrztusił się swoim
kawałkiem pizzy. Oparł się o framugę drzwi i próbował złapać powietrze.
Zaczęłam klepać do w plecy. Kiedy w końcu był w stanie mówić, miał łzy w oczach
i był cały czerwony.
-Co?!-widziałam przerażenie, które malowało się na jego
twarzy. Zaczęłam się śmiać.
-Rio, nie ma takiej opcji. Jestem trochę przepracowana i
będę na wysokich obrotach w sumie do końca stycznia.-powiedziałam.
-No to urlop by ci się przydał!!! Pakuj się w samolot i
na Hawaje!!!-w sumie nie był to głupi pomysł...
-W lutym jadę na ferie do Stanów. Przynajmniej mam to w
planach.-rzuciłam krótko. Chłopcy zaczynali jeść ostatnią pizzę. Sprawnie im
poszło.
-Ale się najadłem!!!O rany!-byłam z siebie zadowolona, że
pomyślałam o obiedzie dla nich.
-Rio. Mogłabym z tobą chwilę porozmawiać? Na
osobności.-Rio uniósł brwi. Gaara był chyba jeszcze bardziej zdziwiony.
-J... Jasne.-wyszliśmy na korytarz. Potrzebowałam 2 minut
żeby wszystko mu wyjaśnić.
-Chodzi o urodziny Gaary. Jak wiesz, to już za tydzień.
-O... o cholera!!! Przez te wszystkie próby zupełnie o
tym zapomnieliśmy!!! Masz rację! Zaplanowałaś coś?-zapytał pełen nadziei.
Kiwnęłam przecząco głową.-Jesteśmy w czarnej dupie.
-Rio! Przestań. Mamy tydzień. Podaj mi swój numer
telefonu. Co ty na to, żebym jutro spotkała się z tobą gdzieś na mieście? Może
uda nam się coś wymyślić i spiszemy nasze propozycje? Podejrzewam, że jak
obgadasz to z chłopakami, to kilka pozycji się znajdzie. I błagam. Niech żaden
z was się nie klepnie. To 18 urodziny. Chciałabym, żeby Gaara miał udaną
imprezę-niespodziankę.
-Gaara nie lubi niespodzianek.-stwierdził Rio.
-Ja byłam dla niego niespodzianką. Wydaje mi się, że póki
co jest z niej zadowolony.-Rio się uśmiechnął. Podał mi szybko swój numer, a
potem wróciliśmy do sali muzycznej.
-Dobra, teraz moja kolej, żeby zabrać cię na stronę.-nie
zdążyłam nawet przekroczyć progu, kiedy poczułam, że nagle tracę grunt pod
nogami.
-Hej! Postaw mnie!!!-krzyknęłam. Gaara jednak był głuchy
na moje krzyki. Posadził mnie na parapecie w holu i nie czekając na moje
sprzeciwy, namiętnie mnie pocałował.
-Nie wiedziałem cię 5 dni. Mam ochotę ukatrupić twojego
wujka za to, że zwalił ci firmę na głowę.
-Spokojnie. Jeszcze niewiele ponad 2 tygodnie i wszystko
wróci do normy. Mam przynajmniej taką nadzieję. Gaara, muszę się zbierać. Mam
do podpisania masę dokumentów i znowu będę późno w domu. Zobaczymy się w
poniedziałek w szkole.-pocałowałam go.
-Będziesz jutro w firmie?-kiwnęłam głową.-Dobrze. W takim
razie uciekaj. Miłego dnia.
Kiedy
zajechałam do biura zdziwiłam wszystkich swoim wyglądem. Zwykle przychodziłam
jako pani prezes. Dzisiaj wyglądałam jak najzwyklejsza nastolatka. Miałam na
sobie jeansy, bluzę z Myszką Miki i kozaki na płaskim obcasie. Żadnego
strojenia się w marynarki, szpilki i koszule.
-Witam panienko Iregiro. Przyszły nowe dokumenty do
podpisania. Ma panienka również spotkanie jutro o godzinie 12. Chyba z tymi z
wytwórni muzycznej.
-Dobrze, dziękuję. Czy coś jeszcze?-zapytałam. Sekretarka
kiwnęła głową, że nie. Weszłam więc do gabinetu i zaczęłam podpisywanie
dokumentów.
Koło 20
miałam ogarniętą połowę dokumentów. Pokrywało się to z tym, że wymyślałam
jakieś różne dziwne rzeczy na urodziny Gaary. Hym. Skok na bungee. Odpada.
Striptizerka... Padłabym chyba z wściekłości...
-Rany! Dlaczego tak ciężko wymyślić prezent dla chłopaka,
z którym jestem 5 miesięcy?!-krzyknęłam zirytowana. Walnęłam głową w biurko.
Hej! Striptizerka... Przecież... Uśmiechnęłam się do siebie na tą myśl.
Rano
ubrałam się jak na spotkanie biznesowe. Miałam na sobie ołówkową spódnicę w
czarnym kolorze, pod którą ubrałam cieliste pończochy. Włożyłam białą koszulę i
narzuciłam na to czarną marynarkę. Szpilki były czarne. W sumie jeżeli naprawdę
miałam spotkać się z ludźmi z wytwórni, to trochę przesadziłam. Z moim
szczęściem będzie tam Akihito...
Dochodziła
12. Panowie zjawili się na czas. Miałam rację, że będzie z nimi moje
utrapienie, które na dodatek śliniło się na mój widok i nie wnosiło niczego
pożytecznego.
-Mamy duży problem. Trzeba wydać nową płytę.-w pewnym
momencie powiedział nasz współudziałowca.
-Cóż, z tego co wiem, to nie ja jestem piosenkarką.
Zajmuje się tym Akihito.
-Chodzi o pieniądze na kampanie reklamową.
-O jakiej sumie mówimy?
-Około 300 tysięcy dolarów.-uniosłam brew. Nie
wiedziałam, że kampanie reklamowe dla idola nastolatek w Japonii to taki
wydatek.-Mieliśmy nadzieję, że wasza firma będzie chciała wyłożyć taką sumę.
-Cóż. Wytwórnia nie należy tylko do nas. Na pewno
jesteśmy gotowi wyłożyć połowę tej sumy, jednak co do reszty będą musieli
panowie przedyskutować to z moim wujkiem. Przeleję dzisiaj 150 tysięcy na konto
wytwórni.-zdziwiłam się, że mężczyźni spojrzeli się na siebie z wielkim
niezadowoleniem.
-Wolelibyśmy dostać czek.
-A ja wolałabym mieć pewność, że pieniądze nie wsiąkną,
kiedy tylko go panowie spieniężą.-coś było na rzeczy, ponieważ jeden z nich
wciągnął powietrze ze świstem. Jednak chwilę później uśmiechnął się do mnie
sztucznie i wstał z miejsca.
-Dobrze, w takim razie dziękujemy. Będziemy czekać na
przelew. Życzę miłego dnia panienko Iregiro. I do zobaczenia za jakiś
czas.-ukłoniliśmy się sobie. Miałam nadzieję, że wyjdą wszyscy, jednak tak jak
się spodziewałam, został Akihito.
-Dasz się namówić na lunch?-spojrzałam na zegarek.
Dochodziła 14.
-Nie, dziękuję. Mam dużo pracy i nie jestem
głodna.-powiedziałam. Zaczęłam szperać w komputerze. Akihito wstał wściekły i
zatrzasnął mi go.
-Powiem ci tak Mała. Ja zawsze dostaję to, co chcę. Nie
ważne co to jest. Ciebie też będę miał. Wskoczysz mi do łóżka prędzej, czy
później.-zmierzyłam go wzrokiem, który mówił sam za siebie.
-Odwal się. Mam chłopaka.-przysunęłam komputer do siebie
i znowu zaczęłam w nim szperać.
-I co w związku z tym. Ludzie nawet w wieloletnich
małżeństwach się zdradzają. Myślisz, że Gaara długo z tobą wytrzyma. Twój wujek
ma cię za bardzo cnotliwą. Wątpię, że Gaara z taką wytrzyma.
-Cóż. Jakby nie patrzeć jesteśmy razem 5 miesięcy. No...
prawie 5. I jest nam ze sobą dobrze. Radze ci stąd wyjść, bo wezwę
ochronę.-Akihito zbliżył swoją twarz do mojej i intensywnie wpatrywał mi się w
oczy. Moja powieka nawet nie drgnęła. Akihito odwrócił się na pięcie i
wyszedł.-Rany...
Około 15
sekretarka powiadomiła mnie, że mam gościa.
-Cześć kochanie. Pomyślałem, że będziesz głodna.
Przyniosłem ci obiad.-uśmiechnęłam się, kiedy zobaczyłam Gaarę z sushi.
Wepchnął się na moje krzesło, a potem posadził mnie sobie na
kolanach.Zaczęliśmy jeść. Smakowało jak niebo w gębie.
-Gdzie kupiłeś takie pyszne sushi?! W mojej ulubionej
restauracji nie podają takiego dobrego.
-Obok mnie jest taka mała knajpa. Wiedziałem, że lubisz
sushi, a że masz pewnie dużo pracy to uraczyłem cię obiadem.
-Ty zawsze o wszystkim myślisz.-założyłam nogę na nogę.
Postawiłam sobie paczuszkę z sushi na kolanie.
-Co ty masz na sobie?-moja zdziwiona mina mówiła sama za
siebie. Zaczęłam się sobie przyglądać. Dopiero później skojarzyłam, że spódnica
podciągnęła mi się bardzo wysoko. Widać było paski od pończoch.
-Aaa. Pończochy. Nie chciało mi się szukać
rajstop.-wróciłam do pałaszowania obiadu. Gaara wstał. Nie zwróciłam uwagi na
to co robi. Jednak kiedy zabrał mi moją paczuszkę i odstawił ją na drugi koniec
biurka zauważyłam zmianę w kolorze jego oczu.-Żartujesz prawda? Tutaj?
-W sumie czemu nie. I tak masz teraz przerwę
prawda?-szybko złapałam za telefon. Jednak sekretarka była nieobecna.
-Hmmm. Jak widać tak... Gaara zlituj się. To biuro mojego
wujka.-powiedziałam. Jednak widziałam po oczach, że mój chłopak sobie nie
odpuści. Głośno westchnęłam.
-To dobrze. Nie ma tu kamer, prawda?-Gaara zaczął
podchodzić coraz bliżej. Głośno przełknęłam ślinę.
-Nie. Nie ma. A... ale zlituj się. Na przeciwko nas
znajduje się wielki wieżowiec, z którego wszystko widać...
-Wasze szyby są z weneckiego szkła. Nie widać co dzieje
się w środku.-Gaara stał już obok mnie. Położył mi rękę na biodrze. Zaczął
podciągać spódnicę do góry. Przeszły mnie ciarki.
-O rany... czuję się jak w jakimś filmie
porno.-powiedziałam.
-Powiedzmy. I bardzo dobrze.-Gaara mnie pocałował. Jednym
ruchem posadził mnie na biurku i szybko rozchylił mi uda. Pogłębił pocałunek.
Świadomość tego, że jesteśmy w biurze mojego wujka, i w każdej chwili ktoś mógł
tu wejść, była dziwnie podniecająca. Z resztą dzięki wielkim szybkom, nawet
jeśli podobno nic nie było przez nie widać, czułam się jak jakaś
ekshibicjonistka. To również było podniecające.
Starałam
się wyrównać oddech. Było mi gorąco. Usłyszałam dźwięk zapinanego zamka.
-Serio było jak w filmie porno.-zaczęłam się śmiać.
Zeszłam z biurka i zaczęłam się ogarniać. O dziwo nadal wyglądałam nienagannie.
Poza faktem, że miałam lekko wygniecioną spódnicę.
-Akihito przeszedł dzisiaj na spotkanie.-powiedziałam
kiedy zaczęłam poprawiać włosy.
-Szkoda, że nie powiedziałaś mi tego wcześniej...
-Spokojnie. Był z naszymi współudziałowcami. Później
został na chwilę sam i zaczął mi grozić. Chociaż... nie wiem czy to aby na
pewno były groźby. Mówił, że na pewno wskoczę mu do łóżka.
-Pff. Mówiłaś, że ktoś zajmuje jego miejsce?-Gaara był
wkurzony, pomimo tego, że chyba nie chciał dać tego po sobie poznać.
-On doskonale o tym wie. I to właśnie go tak wkurza.
Widzisz. Jestem chyba jedną z nielicznych dziewczyn, która jest odporna na jego
urok.-Gaara podszedł do mnie i przytulił do siebie.
-Mam nadzieję, że mu nie ulegniesz.
-Mam nadzieję, że ty nie ulegniesz żadnej
innej.-zmrużyłam oczy. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
-Jakoś na razie mi z tobą dobrze. Jak coś się zmieni, dam
ci znać.
-Gaara!!!-jego to bawiło, ja z kolei uderzyłam go w
ramię.
-Nie obrażaj się. Nigdzie się nie wybieram.-pocałowaliśmy
się. Miałam nadzieję, że nie kłamie. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu.-Nie
odbieraj.
-A jak to coś ważnego?-zaczęłam szukać telefonu w
szufladzie. Nieznany numer...-Tak słucham.
-Czeeeść!!!-poznałam po głosie, że to Rio.
-Dzień dobry panu. Wie pan co, za chwilę oddzwonię, mam
gościa.-szybko się rozłączyłam.
-Kto to był? Miał znajomy głos.
-To był eee... nasz nowy współudziałowiec. Zajmuje się...
rynkiem owoców morza!
-Myślałem, że twoja firma zajmuje się raczej rynkiem
technicznym.
-No tak, a... ale przecież trzeba poszerzać horyzonty,
nie uważasz?-wyszczerzyłam się do niego. Zrobił zdziwioną minę, ale nic więcej
nie powiedział.-Czas żebyś się zbierał, nie uważasz?
-Sara, co ty kombinujesz?
-Nic nie kombinuję. Dochodzi 16:30. Ja na 17 mam
zapisanego gościa. Wujek jest na wakacjach, więc ja muszę wszystko ogarniać. Na
dodatek muszę doprowadzić się do porządku. Gdzie jest moja bielizna?-zapytałam.
Na podłodze jej nie było.
-Zabieram ją ze sobą. Oddam wtedy, kiedy będzie mi się
chciało.-zrobiłam się cała czerwona. Gaara zaśmiał się. Podszedł do mnie.
Namiętnie mnie pocałował. Poczułam, że wsuwa język z moje usta. Znowu zaczęła
dręczyć mnie chcica. Musiałam go od siebie odepchnąć. Zrobiłam to delikatnie,
lecz bardzo stanowczo.
-Serio się zbieraj, bo nie wyjdziemy stąd do
jutra.-uśmiechnęłam się do niego. On z kolei pocałował mnie w czoło i wyszedł z
gabinetu. Odetchnęłam. Szybko wzięłam telefon i wybrałam ostatni numer.
-No cześć! Mieliśmy się zgadać w sprawie dzisiejszego
spotkania.
-Przepraszam. Gaara u mnie był. Nie chciałam żeby się
kapnął. Tak więc... ja nie mam dzisiaj żadnych spotkań w firmie. Muszę tylko
dokończyć trochę papierkowej roboty i jestem wolna. Może 18 w centrum
handlowym?
-Mi pasuje. Dobra. to do 18!-odetchnęłam z ulgą. Szybko
zaczęłam przeglądać dokumenty.
Wróciłam
do domu, przebrałam się w coś wygodnego i pognałam do centrum handlowego. Rio
czekał na mnie przy fontannie.
-Cześć Piękna! Słuchaj, rozmawiałem wczoraj z chłopakami.
Każdy podał kilka swoich propozycji.
-Wiesz co Rio, będzie bezpieczniej jeżeli schowamy się w
jakiejś kawiarni. Jestem dość lubiana przez paparazzi. A będzie lepiej jeśli
żaden nas nie złapie.-Rio kiwnął głową. Schowaliśmy się w małej kawiarence.
Chłopak zamówił sobie dużą kawę z mlekiem, ja z kolei wolałam gorącą czekoladę.
-No więc wracając do tematu. Rozmawiałem z naszymi
kolegami. Jedni wymyślali jakieś pływanie z rekinami, inni zupełnie inne
atrakcje. Gaara lubi jeździć samochodami, pomyślałem o gokartach, chociaż to
trochę badziewiaste. Joe mówił coś o bilardzie albo kręglach. Z kolei Hajime
wymyślił klub ze striptizem. Jednak uprzedziłem go, że Gaara ma teraz
dziewczynę. Więc to również odpada.
-Rio, sama o tym myślałam, jak mam być
szczera.-zarumieniłam się.
-Serio? Ty... przecież to twój chłopak. Nie będzie ci
przeszkadzać fakt, że jakaś dziewczyna w samych stringach będzie tańczyć przed
nim i wywijać biodrami na każdą stronę?
-Ja chcę dla niego zatańczyć...-moja twarz kolorem
przypominała dojrzałego pomidora. Rio wytrzeszczył na mnie oczy.
-Ty... Ty potrafisz tańczyć na rurze?-myślałam, że spalę
się ze wstydu!!!
-N... nie. Ale zapisałam się wczoraj na kilka lekcji.
Chodziłam kiedyś na gimnastykę artystyczną i na tańce, więc wydaje mi się, że
może nie będzie z tym takiego problemu. Gorzej, że nie mam zamiaru montować u
siebie w sypialni rury, bo ciężko będzie mi wytłumaczyć, że to nowy krzyk mody
w wystroju wnętrz...-Rio się zaśmiał.
-To może... słuchaj. Ojciec mojego kolegi prowadzi taki
klub. Możemy tam zaraz pojechać i zapytać czy mogliby wynająć dla ciebie taki
mały pokój do tańca eee... osobistego. Tylko ty i Gaara. Myślę, że i ty
będziesz czuła się komfortowo, że jest tam tylko twój chłopak, i on będzie
szczęśliwy, że nikt oprócz niego, nie może tego obejrzeć.-miałam ochotę zapaść
się pod ziemię. Gdyby siedział tu ze mną Sasuke lub Naruto nie byłabym chyba aż
tak skrępowana.
-No dobrze. Ale najpierw dogadajmy to do końca.-głośno
przełknęłam ślinę.
-Skąd Gaara cię wytrzasnął? Menda zawsze ma
szczęście.-zaśmiałam się. Potraktowałam to jako komplement.
-Myślę, że gokarty i kręgle to nie jest głupi pomysł.
Mogłabym podzwonić po kolegach wujka. Jeden na pewno ma kręgielnie. Gokarty
musimy zamówić już teraz. Albo najpóźniej jutro.
-Będę musiał zebrać fundusze od kumpli. To może zająć
trochę więcej czasu.
-Proponowanie wam tego, że ja zapłacę nie wchodzi w
grę?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Nie. Jesteśmy facetami. Chcemy być honorowi. Nie
interesuje nas to, że masz kasy jak lodu. Jak się składamy, to po równo.
-No dobrze. Skoro nie dacie się uprosić, to niech wam
będzie. Składamy się po równo. Jednak kaucję trzeba będzie zapłacić
wcześniej...
-To zróbmy tak, że najwyżej ty wpłacisz kaucje. Jeżeli
trzeba będzie! A później my oddamy ci pieniądze. Innej opcji nie ma. Nie
pozwolimy, żeby dziewczyna sama płaciła.
-No dobrze... W takim razie zaczekaj.-wybrałam numer do
wujka. Poprosiłam o kilka namiarów do jego znajomych. Po 15 minutach wszystko
mieliśmy dogadane, a co najlepsze za darmo.
-Jej. Twoje nazwisko musi budzić respekt.-Rio był w
ciężkim szoku.
-Pewnie tak. Wiesz... firma mojego ojca siedzi na rynku
chyba od 18 lat. Wyrobiliśmy sobie markę. Teraz trzeba zamówić tort. Jakieś
balony i te sprawy.
-Tort? W kształcie cycków?-ręce mi opadały. Wiedziałam
już dlaczego Gaara wiecznie chciałby się kochać.
-Jesteś bardziej zboczony od mojego chłopaka.-Rio się
zaśmiał.
-Ja? Nie poznałaś zapewne 1/4 fantazji Gaary. Nie zdziw
się, jeżeli uznasz, że w porównaniu do niego jestem normalny.-głośno
przełknęłam ślinę.-A tak na poważnie, to może zamówimy tort w kształcie gitary?
Nawsadza się tam świeczek i jakiś flar czy czegoś. Na pewno zrobi to jakieś
wrażenie.
-Powiem ci, że to nie głupi pomysł. Zaproś swoje
koleżanki...-pomimo tego, że miałam lekkie opory przed ich obecnością, chcąc
nie chcąc Gaara je znał.
-Jesteś pewna? Ostatnio się wkurzyłaś. Z resztą nie wiem
czy chcesz oglądać Shinę, z którą Gaara miał kiedyś coś wspólnego.
-Wiem, że z nią sypiał. Wiem wszystko Rio. A... ale mam
nadzieję, że mogę mu ufać. Jesteśmy ze sobą 5 miesięcy.-zaczęłam wykręcać sobie
palce.
-Spokojnie. Gaarze zależy na tobie. Widzę to po nim.
Jesteś chyba jedyną dziewczyną, z którą jest tyle czasu. I widzę po nim to, że
nie zamierza tego kończyć. Jest szczęśliwy. Muszę ci podziękować. Gaara jest
dla mnie jak młodszy brat. Martwiłem się o niego. A teraz... Mam wrażenie, że
to inna osoba.-zaczerwieniłam się. Nie spodziewałam się po Rio takiej
wylewności.
-Mam nadzieję, że się nie mylisz.
-Tobie chyba również zależy, co.-kiwnęłam nieśmiało
głową. Rio zrobił coś czego się nie spodziewałam. Poklepał mnie po głowie.
Siedziałam w wielkim szoku-Dobra, czas jechać do cukierni, a potem do klubu ze
striptizem. Musisz kupić sobie komplet jakiejś bielizny do tańca.
Tort
zamówiliśmy w cukierni, w której kiedyś byłam z Gaarą. Mówił, że według niego
mają tam najlepsze ciasta na świecie. Tu już musieliśmy zapłacić
kaucję. Wyciągnęłam kartę kredytową i podałam ją babce. Dziwnie mi
się przyglądała. Nie miałam pojęcia o co chodzi. Nawet kiedy wychodziliśmy z
cukierni nadal badawczo się na mnie patrzyła. Przeszły mnie ciarki.
-Dziwna baba. Gapiła się na ciebie jakbyś przynajmniej
wymordowała jej rodzinę.
-Mam tylko nadzieję, że nie napluje nam do
ciasta.-skwitowałam. Rio zrobił zniesmaczoną minę.
Zajechaliśmy
pod klub ze striptizem. Czułam, że robię się czerwona.
-Dawaj królewno. Mówię ci, że Mały będzie zachwycony! Mój
kumpel już czeka na nas w środku.
Weszliśmy
do środka. Nie chcieli mnie wpuścić, ale kiedy Rio powołał się na imię swojego
kumpla, od razu to zrobili. Udaliśmy się do baru. Siedział tam facet na oko w
wieku 30 lat. Miał na sobie czarne jeansy i koszule. Wyglądał jak ochroniarz.
Podeszliśmy do niego. Koleś na widok Rio od razu się uśmiechnął.
-Cześć stary! Kopa lat! Jak żyjesz?-przybili ze sobą
piątkę, a potem poklepali po plecach. Ja rozejrzałam się po klubie. Miał
czerwone ściany, na środku stała scena z rurą do tańca. Wokół znajdowało się
pełno małych stolików, a po lewej stronie, tam gdzie teraz staliśmy, był bar.
-Dobra. Tak więc. Ichizo. Pamiętasz może Gaarę?
-Pewnie, że pamiętam. Jak raz tu z nim przyszedłeś, to
moje tancerki się rozpływały. Mówiły, że to prawdziwy gentleman. Z jedną
chyba nawet wrócił do domu.-głośno przełknęłam ślinę.
-Nie. Nie wrócił. Spokojnie. Tak więc Ichizo. Proszę
poznaj. To jest jego dziewczyna. Sara Iregiro. Saro, to mój kumpel Ichizo.
Zaraz trzeba będzie mu wszystko wyjaśnić.
-A niech mnie! Sara Iregiro! Twoje nazwisko zdobi chyba
wszystkie czołowe magazyny o biznesie i nie tylko. To zaszczyt móc cię poznać.
Serio jesteś dziewczyną Gaary? Gnojek ma szczęście.
-Jak widać nie muszę za dużo tłumaczyć.-Rio się
uśmiechnął. Byłam zdegustowana tym, że facet mnie znał. Inaczej... że znał mnie
z prasy. Miałam nadzieję, że nie poda do wiadomości, że chcę u niego zatańczyć
na 18 urodziny mojego chłopaka.
-Tak więc, proszę. Jaką macie do mnie
sprawę?-zaczerwieniłam się po same czubki uszu.
-Chciałabym zatańczyć dla Gaary na jego urodzinach. Ma je
19 stycznia.
-To za tydzień. Potrafisz tańczyć na rurze?-kiwnęłam
głową, że nie.-Hmmm.
-Nie mam zamiaru wychodzić na scenę! Chciałabym żeby
pozwolił mi pan wynająć jeden ten pokój dla VIP-ów. Zrobiłabym swoje i od razu
byśmy się zmyli. Nie narozrabiamy.
-Wiem, że nie narozrabiacie chociażby dlatego, że pokoje
są monitorowane. Nasze tancerki nie mogą świadczyć innych usług, oprócz tańca.
Inaczej grozi im dyscyplinarne zwolnienie i wysokie kary pieniężne.
-P... pokoje są monitorowane? O nie Rio. Ten pomysł
odpada. Jeżeli nie daj Boże jakiś film z moim udziałem znajdzie się w prasie,
będzie źle.
-Spokojnie. Jeżeli rzeczywiście obiecujesz, że tylko
zatańczysz mogę wyłączyć monitoring na jakieś pół godziny. Skoro aż tak nie
ufasz ludziom.-odetchnęłam z ulgą.-Jednak powiedz mi, jak chcesz zatańczyć,
skoro nigdy wcześniej tego nie robiłaś. Tancerki potrzebują wielu lat, żeby tak
się wyginać. Nie opanujesz tego w jeden tydzień.
-Mogę spróbować opanować choć podstawowe kroki.-facet
zawołał jakąś dziewczynę. Miała na sobie legginsy i top.
-Spróbuj powtarzać za nią. To nasza najlepsza
tancerka.-myślałam, że się przewrócę. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się do mnie.
Była wysoka i bardzo zgrabna. Miała piękne długie włosy i niebieskie oczy.
-Dasz radę. Ja też kiedyś się uczyłam. To na jakąś
specjalną okazję?-dziewczyna rozciągała się. Zrobiła szpagat i docisnęła klatkę
piersiową do ziemi. Zrobiłam to co ona.-Widzę, że koleżanka jest
wygimnastykowana. Co trenowałaś?
-Taniec towarzyski i gimnastykę
artystyczną.-powiedziałam. Starałam się naśladować każde ćwiczenie, które laska
robiła. W końcu przyniosła krzesło i dla mnie i dla siebie.
-Tańcząc musisz się skupić nie na krokach, ale na sobie.
Jeżeli nie będziesz czuła się pewna siebie, twój taniec od razu to
pokaże.-laska miała dużo racji. Taniec na krześle był niezłą rozgrzewką. W
końcu przyszedł czas na taniec na rurze. Tutaj musiałam nieźle się nagimnastykować
żeby w ogóle utrzymać się rury. Jednak jak się okazało mam silne ręce i jestem
w stanie zrobić bardzo dużo. Kiedy w końcu wróciłam na miejsce do Rio i jego
kolegi, bili mi brawo.
-Wszystko mnie boli. Jutro się nie ruszę.-powiedziałam.
Ręce dosłownie mi więdły.
-Świetnie ci poszło! Jak na pierwszą lekcję dałbym ci 5!
Jeżeli chcesz, to może przychodź tu przez ten tydzień. Razem z Nataszą ułożycie
jakiś układ i zatańczysz go dla swojego chłopaka.-wydawało mi się to
podejrzane. Facet był aż nazbyt miły.
-Chcesz Saro?-wzruszyłam ramionami. W sumie dlaczego nie.
W ciągu
dwóch dni obdzwoniłam z Rio wszystkich znajomych, którzy mieliby pojawić się na
urodzinach Gaary. Shina zapowiedziała, że skoro ja będę, to ona na pewno nie ma
zamiaru przychodzić... Och, jakże było mi przykro. Moi znajomi ucieszyli się z
zaproszenia. Dawno nie miałam dla nich czasu. Miałam nadzieję, że chociaż tam
uda nam się spędzić trochę czasu razem. Nadal nie miałam prezentu. Na wieczór
znowu byłam umówiona z Rio. Postanowiłam pozadawać mu bardzo krępujące pytania.
-Rio. Mam do ciebie sprawę.-chłopak pochylał się nad
listą gości, zaraz obok leżała lista sprawunków, które trzeba było ogarnąć.
-Hmm? Wal.
-Czy rozmawiałeś kiedyś z Gaarą na temat jakiś jego...
nie wiem. Życzeń.-odchrząknęłam.
-Zależy co masz na myśli, używając pojęcia życzenia.
Jeżeli myślisz o prezencie, może być ciężko, ponieważ Gaara nie jest ani trochę
wymagający w tym temacie. Równie dobrze może nie dostać żadnego prezentu, i tak
będzie się cieszył, że ktoś pamiętał. Jego ojciec w ogóle nie obchodził z nim
urodzin. Dopiero jego wujek to zaczął. I też nie trwało to długo.
-Jego ojciec, wujek? Nie opowiadał mi nigdy o swojej
rodzinie. No, a Temari?
-Temari zawsze kupowała mu mały tort, to ona zaszczepiła
z nim miłość do muzyki. Gaara nigdy ci nie mówił? To od niej dostał pierwszą
gitarę. Ona uczyła go na niej grać.-jej! Pierwszy raz dowiadywałam się czegoś o
rodzinie Gaary.
-Nic nie wiem o jego rodzinie. Nie mówił mi o niej.-w
pewnym sensie zrobiło mi się trochę przykro. Choć z drugiej strony rozumiałam
go. Ja nie lubiłam mówić o swojej matce. Zawsze uważałam, że dla mnie nie
istnieje.
-Cóż. Myślę, że sama będziesz musiała go o to zapytać.
Powiedziałbym ci wszystko co chcesz wiedzieć, ale uważam, że będzie lepiej,
jeżeli Młody zrobi to osobiście.
-Dziękuję... A wracając do tematu. Nie wiesz jaki prezent
mogłabym mu kupić?
-Sam nie mam pojęcia, co mogę mu dać. Gaara chciał nową
gitarę. Jakiś czas temu wypatrzył ją w sklepie. Jednak Saro... odradzam ci
kupowanie jej. Była droga, a Gaara nie przyjąłby takiego prezentu od ciebie.
-Rozumiem. Szkoda, że nie możemy się na nią złożyć.
Myślę, że Gaara bardziej ucieszyłby się z jednego prezentu, niż z 10 małych.
-To jest świetny pomysł!!! Dlaczego nie wpadłem na to
wcześniej?! Zaczekaj! Zadzwonię do znajomych!
-Rio, zaczekaj! Zrobisz to później! Jest jeszcze jedno
pytanie, które chcę ci zadać. Czy Gaara ma jakieś... fantazje związane z
seksem?-uff! Wydusiłam to z siebie. Owszem. Zrobiłam się czerwona, baaardzo
czerwona. Jednak Rio zaśmiał się tylko i poklepał mnie po głowie.
-Pewnie, że ma. To facet. A ty się tak nie czerwień.
-A... a mógłbyś mi jakąś zdradzić? Myślałam o jakiejś
niespodziance tak tylko ode mnie.-serce waliło mi jak głupie.
-Hmm. Pomyślmy. Jak ostatnio z nim rozmawiałem, mówił coś
o tym, że chciałby zobaczyć jak to jest, jak dziewczyna dominuje. Z tego co
wiem, nie bawił się tak wcześniej.
-Eee... co to znaczy? Nie wiem czy Gaara ci się zwierzał,
ale jestem zupełnie świeża w tym temacie.-jak widać to chyba zdziwiło Rio.
-Serio? Dominująca dziewczyna. Nie wiem jak ci to
wyjaśnić jakoś konkretnie. Po prostu, pokazujesz, że rządzisz. Związujesz mu
ręce, jesteś na górze podczas seksu.-gorąco! Było mi zdecydowanie za gorąco!!!
Miałam wrażenie, że zaraz padnę na zawał!!!-Jesteś słodka kiedy się wstydzisz.
-Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Nie jestem
doświadczona w sprawach damsko-męskich. Gaara to mój pierwszy poważny chłopak.
-Wydaje mi się, że on stresuje się niekiedy bardziej od
ciebie. Więc się nie martw. I nie sil się na pozy gwiazdy porno. To nie jest
fajne.-wybałuszyłam oczy na wierzch. Brakowało mi powietrza.-Hahahaha! Szkoda,
że nie możesz zobaczyć teraz swojej miny!
-Rio!!!
-Mówię ci to teraz zupełnie poważnie. Znam Gaarę. Wydaje
mi się, że lubi w tobie twoją naturalność. To rzadko spotykana cecha w
dzisiejszych czasach. Także bądź naturalna również kiedy się kochacie. W seksie
nie chodzi o to, żebyś krzyczała na całe gardło, kiedy nie masz na to
ochoty.-zasłoniłam twarz rękoma. Miałam ochotę wyfrunąć z kawiarni i uciec do
domu.-Ej! No nie wstydź się. Przecież nie składam ci propozycji. Jestem
facetem, wydaje mi się, że wiem co mówię.
-Hm. Więc mówisz, że mam być sobą tak?
-Jak najbardziej.-Rio uśmiechnął się do mnie i wystawił
mi dłoń, do przybicia 5.
Do
imprezy został tylko jedne dzień. Miałam ułożony układ do tańca erotycznego.
Natasza była świetną nauczycielką. Udało nam się również kupić gitarę dla
Gaary! Każdy się złożył. Zostało nam również na nowe kostki do gry i zapasowe
struny. Wymyśliliśmy też patent, żeby każdy podpisał się na pudle rezonansowym.
Gitarę zapakowaliśmy do wielkiego pudła. Owinęliśmy w papier. Ja z ciekawości
kupiłam sobie coś przypominającego Kamasutrę. Jednak nie miałam zbytnio
czasu, na jej lekturę. Schowałam książkę w szafce nocnej.
W dniu imprezy
wszystko było dopięte na ostatni guzik. Miałam udawać, że zapomniałam o
urodzinach, i tak zrobiłam kiedy Gaara zadzwonił do mnie i zaprosił mnie do
kina. Wymigałam się spotkaniami. Umówiliśmy się, że Rio przyjedzie z Gaarą na
halę gokartową. Tam wszyscy mieli czekać na nich. Później mieliśmy jechać na
kręgielnie, a na samym końcu ja z Gaarą do nocnego klubu. Później chciałam go
zabrać do siebie.
Późnym
popołudniem wszyscy czekaliśmy na hali gokartowej. Modliłam się do ostatniej
chwili, żeby wszystko poszło dobrze. Więc kiedy Rio spóźniał się, miałam ochotę
rwać sobie włosy z głowy.
-Saro, spokojnie. Na pewno przyjdą-pocieszała mnie
Hinata. Usłyszałyśmy z daleka głosy.
-Rio, mówię ci, że chciałbym wrócić do domu. Czemu mnie
tu ciągniesz?
-Gaara, zamknij się już! Proszę!-kiedy Gaara nas
zobaczył, myślałam, że padnie.
-Niespodzianka!!!-krzyknęliśmy wspólnie. Zaczęliśmy bić
mu brawo. Tak promiennego uśmiechu nie widziałam u niego chyba nigdy wcześniej.
Kiedy tylko mnie zobaczył aż pokiwał głową z niedowierzaniem.
-Co tu się dzieje? Myślałem, że chcesz mnie męczyć
jakimiś głupimi pokazami.-Gaara uderzył Rio w ramię. Ten tylko mocno do
uściskał i poklepał po plecach.
-Sto lat stary! No to co?! Kto chce, ten się ściga!!!-Rio
pierwszy poleciał do gokartów. Za nim poszli wszyscy inni. Tylko ja czekałam na
mojego chłopaka. Uśmiechnęłam się do niego nieśmiało.
-Nie masz czasu, bo masz spotkania tak?-jego oczy
pociemniały. Głośno przełknęłam ślinę.
-Miała być niespodzianka, to jest
niespodzianka.-skwitowałam krótko. Gaara tylko się do mnie uśmiechnął i
przelotnie musnął moje usta.
-Chodź. Będziemy najlepsi na torze.-Gaara pociągnął mnie
za sobą. Dał mi kask. Wsiadłam do autka obok niego. Ruszyliśmy dość ostro.
Wychodząc
z hali gokartowej wszyscy zaśmiewaliśmy się do łez. Skierowaliśmy się do
centrum, gdzie czekały na nas kręgle. Tam również mieliśmy zamiar dać Gaarze
tort i prezent. Miałam nadzieję, że się ucieszy. Z resztą chyba nie tylko ja.
Razem z Rio nie spaliśmy po nocach, żeby wszystko wyszło jak najlepiej. Kiedy w
końcu znaleźliśmy się w kręgielni, zajęliśmy aż 2 tory. Przyszło około 15 osób.
Osobiście przywitał mnie właściciel. Zrobiło mi się trochę głupio. Jednak na
szczęście zmył się dość szybko. My wzięliśmy buty do gry i rozpoczęliśmy walkę.
Dziewczyny kontra chłopaki. Sakura była mistrzynią.
-Nie wierzę! Gdzie nauczyłaś się tak grać?!-śmiałyśmy się
z dziewczynami. Każda przepychała się na kanapie. Przynajmniej my we 4.
Koleżanki ze strony Gaary tylko kręciły nosami. Rio cały czas chodził i robił
nam zdjęcia. Stroiłam głupie miny, wygłupiałam się. Kiedy przyszło do
podliczenia wyników okazało się, że dzięki Sakurze wygrałyśmy jednym punktem!
Stanęłyśmy na rozbiegu i zaczęłyśmy tańczyć i śmiać się. Chłopcy
śmiali się z nami. Około 21 wjechał tort, a my odśpiewaliśmy sto lat!
-Pomyśl życzenie stary! To w końcu twoja 18-stka!!!-Gaara
spojrzał się na mnie. Przez chwilę widziałam dziki błysk w jego oczach. Potem
uśmiechnął się do mnie i zdmuchnął świeczki. Ja z kolei przez chwilę musiałam
wstrzymywać powietrze. Rio przyniósł wielkie pudło, a którym schowana była
gitara.
-Mam w to wejść i wyślecie mnie daleko stąd
tak?-zaśmialiśmy się. Gaara ściągnął wstążkę, którą obwiązane było pudełko, a
potem zaczął rozrywać papier. Wyglądał jak dziecko. Słodki niewinny chłopak.
Kiedy w końcu podniósł wieko pudełka zamarł. Wpatrywał się w prezent jakby nie
wierzył własnym oczom. Nie powiedział też ani słowa.
-Hej, Gaara. Wszystko ok?-Rio chyba też zaczął się
martwić. Gaara tylko wstał na nogi, a potem mocno uściskał Rio. Uściskał
wszystkich po kolei.
-To twoja sprawka co?-zapytał, kiedy w końcu doszedł do
mnie. Spojrzałam się na czubki swoich butów.
-Gdyby nie ona, zupełnie byśmy o tym zapomnieli, nie ma
co owijać w bawełnę.-skwitował Rio. Gaara złapał mnie za podbródek i spojrzał
głęboko w moje oczy.
-Dziękuję.-pocałował mnie. Bardzo namiętnie.
-Ej! Ej! Zostawcie to sobie na później co?! Czas pokroić
tort!!!-Rio był w świetnym humorze. Z resztą tak samo, jak większość gości.
Cieszyłam się z całego serca, że Gaara jest zadowolony.
Około 23
wszyscy zaczęli uciekać do domu. No cóż. Przede mną zostały jeszcze 2 punkty
urodzinowej imprezy. Chłopcy obiecali mi w tym pomóc. Związali Gaarze oczy i
zabrali go samochodem do nocnego klubu. Ja pojechałam sama. Widziałam jak
wprowadzają go do środka. Opłacało się mieć znajomości. Według prawa niektórzy
jego kumple nie mieli jeszcze wstępu do tego typu miejsc. Zabrałam
swoją torbę, w której miałam przygotowany strój do tańca, a potem pognałam
do drzwi z tyłu budynku. Śmiałam się, ponieważ widziałam zza kulis minę Gaary,
kiedy chłopcy ściągnęli mu opaskę z oczu. Najbardziej rozbawił mnie jednak jego
spanikowany głos:
-Ej, ja mam dziewczynę!!!
-Spokojnie. Sara byłaby chyba zadowolona gdyby wiedziała,
że tu jesteś.-chłopcy zamknęli za sobą drzwi.
-Sara mnie zabije, jak się dowie, że tu byłem.-miałam
ochotę wybuchnąć śmiechem. Jednak musiałam się opanować. Usłyszałam pierwsze
dźwięki muzyki. Gaara zestresowany usiadł na kanapie. Ja z kolei zaczekałam do
momentu, aż nadejdzie ten rytm, który był mi potrzebny. Nabrałam kilka
głębokich wdechów i wyszłam na scenę. Myślałam, że Gaara padnie, kiedy mnie
zobaczył. Musiałam skupić się na tańcu. Udawałam, że jestem w tym pokoju sama.
Dzięki temu łatwiej mogłam się skoncentrować. Zatańczyłam cały układ, który
Natasza dla mnie przygotowała. Kiedy skończyłam, byłam z siebie zadowolona.
Bardzo zadowolona. Na dodatek mina Gaary uświadomiła mnie w tym, że na pewno
zapamięta te urodziny do końca życia.-Zdajesz sobie sprawę z tego, że jeżeli za
maksymalnie 20 minut nie znajdziemy się w domu, to zatrzymam się na środku
ulicy i mam innych w nosie, że będą nas oglądać?
-Samochód stoi za tym budynkiem. Idź. Ja muszę się
przebrać.-poszłam do torby, rzuciłam Gaarze kluczyki. Sama szybko się ubrałam i
dołączyłam do mojego chłopaka. Czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka w
samym mieszkaniu.
Tak jak
prosiłam Rio, tak zrobił. Gaara w ciężkim szoku przyglądał
się wystrojowi mieszkania. Ja z kolei skorzystałam z tego faktu i
szybko pobiegłam do łazienki przebrać się w bieliznę, którą kupiłam specjalnie
na tą okazję.
-Sara! Wyjdź!!!-Gaara szarpał za klamkę. Robiłam ostatnie
poprawki w makijażu, narzuciłam na siebie koronkowy szlafrok i wyszłam z
łazienki.-Wow...
-Tylko na tyle cię stać?-zapytałam z błyskiem w oku.
-Co ty masz pod spodem? To te fajne... pończochy, co
miałaś ostatnio?-Gaara przyglądał mi się z rozbawieniem.
-Te są czarne. W sumie chciałam ci się w tym pokazać, bo
mam ochotę ubrać to jutro. Co o tym sądzisz?-rozplątałam szlafrok i zsunęłam go
z ramion. Gaara aż zmrużył oczy. Ubrałam na siebie komplet, który cały składał
się z koronki. Koronkowy gorset, majtki i czarne pończochy. Włosy miałam upięte
w luźnego koka.
-Na pewno nie ubierzesz tego nigdzie indziej, jak tam, do
tamtego pokoju.-Gaara wskazał głową na drzwi od mojej sypialni.-A ja właśnie
tak sobie myślałem, że dobrze będziesz tam wyglądać. Na tym dużym łóżku.
-Gaara.-szepnęłam. Pocałowaliśmy się. Mój chłopak wziął
mnie na ręce i zabrał z salonu. Kiedy zauważyłam na stoliku nocnym coś co
wyglądało jak kajdanki, zrobiło mi się gorąco. Gaara na szczęście tego nie
zauważył. Był zbyt zajęty ściąganiem ze mnie gorsetu i majtek. Ja szybko
starałam się ściągnąć z niego koszulkę i spodnie. Kiedy w końcu wylądowaliśmy
na łóżku namiętnie się całując, starałam się wymacać na szafeczce kajdanki.
Kiedy je znalazłam szybko zapięłam ręce Gaary na wezgłowiu łóżka.
-Następna niespodzianka?-usiadłam mu na biodrach,
uśmiechnęłam się łobuzersko i rozpuściłam włosy. Przypomniałam sobie szybko
słowa Rio. "Bądź naturalna". Głośno westchnęłam, a potem zaczęłam
kochać się z moim chłopakiem.
Komentarze
Prześlij komentarz